Dodaj do ulubionych

____________________PO Chwała_____wała________

22.11.09, 20:26
“Punktem wyjścia i myślą przewodnią prowadzonych prac jest wola i
dążenie rządu do wyprowadzenia kraju z obecnego trudnego położenia,
do usunięcia źródeł społecznego niezadowolenia, kształtowania
klimatu wzajemnego zaufania, a na tej podstawie - do przywrócenia
normalnego rytmu pracy, funkcjonowania gospodarki i życia
publicznego.” [ “Trybuna Ludu 28 sierpnia 1980]

I. Krasickiego:
“”Mnie to kadza !”,
rzekl hardzie do swego rodzenstwa
szczur, siedzac na oltarzu podczas nabozenstwa.
Gdy sie niechcacy dymem kadzidl zakrztusil,
wypadl kot z boku, porwal i zadusil”.

Jan Pisze:

20/11/2009 o 22:43
Pańska obsesyjna nienawiść do PO, do Donala Tuska i do sukcesów tego
rządu jest wysoce irytująca.
Ten rząd przywrócił nam demokrację, nie pozwolimy jej łatwo odebrać
stalinowcom z PiS!
Premier walczy z korupcją, mianował nowego kompetentnego i
nieuwikłanego politycznie szefa CBA, który zajmie się prawdziwą
korupcją zamiast paranoicznych podsłuchów najwyższych
funkcjonariuszy Partii i Państwa i pozwoli na przywrócenie atmosfery
wzajemnego zaufania wśród polityków i przesiębiorców. Tylko w
atmosferze wzajemnego zaufania można bowiem rozwiązywać problemy
kraju.
A Pańskie niezgrabne docinki to wyłącznie wyznania doszczętnie
zgorzkniałego frustrata, który nie może pogodzić się z faktem, że to
nie jego koń w pięknym stylu wygrywa wszystkie zawody.
Rp Wildtsein
Obserwuj wątek
    • marksistowski a po kiego wała POchwała? 22.11.09, 20:44
      ?
      • szach0 ________aby PO w sondażach >150% poparcia! 22.11.09, 21:54
        Administr. Krzysztof Pachelski (08:08)
        Baranina w sosie WSI
        Cz.1

        Edward Mazur, omawiając narkobiznesowe transakcje, miał tłumaczyć
        zlecenie na "Wielkiego Psa" tym, że generał Marek Papała musi
        zginąć, gdyż stanowi przeszkodę w dalszych interesach. Minister
        koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann powtarzał
        wielokrotnie, że za zabójstwem Papały stoi tzw. ośrodek wiedeński,
        który ma jeszcze większe wpływy i powiązania aniżeli "Pruszków", bo
        to tam, w stolicy muzyki i walca, zbiegają się interesy
        międzynarodowych wywiadów i mafii. "Ośrodek wiedeński" pojawiał się
        już przy okazji afery FOZZ i zabójstwa byłego prezesa NIK Waleriana
        Pańki; powiązany jest z zabójstwem Jacka Dębskiego - ministra sportu
        w rządzie Jerzego Buzka, z zabójstwem Andrzeja Stuglika - byłego
        funkcjonariusza kontrwywiadu PRL i późniejszego specjalisty w
        Ministerstwie Finansów; do "ośrodka wiedeńskiego" prowadzą też tropy
        afery Orlenu.


        "Pruszków" w tle

        Gdy w 2002 r., po kilku latach śledztwa w sprawie zabójstwa generała
        Papały, niespodziewanie pojawił się świadek Artur Zirajewski
        ps. "Iwan", członek klubu płatnych morderców z Pomorza, który
        wskazał na udział Edwarda Mazura w zbrodni (przez pierwsze lata
        śledztwa nazwisko Mazura w ogóle się nie pojawiało), wyszły też na
        jaw powiązania Mazura z "Pruszkowem". Mazur zdecydowanie temu
        zaprzeczał. Zirajewski zeznał jednak, że w kwietniu 1998 r. w hotelu
        Marina w Gdańsku był świadkiem rozmowy Mazura z Nikodemem
        Skotarczakiem ps. "Nikoś" (zastrzelony w 1998 r. pomorski mafioso) i
        Andrzejem Zielińskim ps. "Słowik" (boss "Pruszkowa"), podczas której
        była mowa o zleceniu zabójstwa gen. Marka Papały. Mazur miał wtedy
        zaproponować, by "zlecenie na psa" wykonał ktoś z gangu płatnych
        morderców Zirajewskiego, w skład którego wchodził również Siergiej
        Sienkiv, ukraiński płatny morderca. Sienkiv miał opowiadać o
        kontaktach Mazura z bossami "Pruszkowa" - "Słowikiem" i Ryszardem
        Boguckim; podobnie znajomość Mazura ze "Słowikiem" miał potwierdzić
        Jarosław Sokołowski ps. "Masa", świadek koronny w
        procesie "Pruszkowa".


        Zlecenie esbeckiej mafii?

        Amerykańskie dokumenty dotyczące ekstradycji potwierdzają - jak od
        dawna spekulowano - że Mazur nie jest ostatnim ogniwem w sprawie
        zabójstwa Papały, ale "za morderstwem stoją wysoko postawione
        osoby". Takie zdanie - według dokumentów amerykańskiej prokuratury -
        padło w trakcie spotkania tych, którzy w 1998 r. zaplanowali
        zabójstwo generała Papały. "Generał przed śmiercią mówił, że wie o
        przemycie narkotyków przez Wojskowe Służby Informacyjne. Pieniądze z
        przemytu miały finansować tajne operacje tych służb" - zeznali
        świadkowie w śledztwie w sprawie zabójstwa Marka Papały. "Z dyskusji
        w Marinie Z. dowiedział się, że spiskowcy czekali na sygnał od kogoś
        w MSW, kto był w jakiś sposób powiązany z policjantem. Skotarczak
        dodał, że inne wysoko postawione osoby też stoją za planem dokonania
        zabójstwa. Podczas tej rozmowy cała trójka omawiała szmuglowanie
        narkotyków" - relacjonuje dokument strony amerykańskiej. "Według
        naszych informacji wspomnianą osobą z MSW może być R.K., dawny
        przyjaciel Papały z KGP. R.K. był przez lata prominentnym
        funkcjonariuszem policji" - napisało "Życie Warszawy". Z. w
        dokumencie to nie kto inny jak Zirajewski, natomiast R.K. to zapewne
        Roman Kurnik, promotor kariery Papały i jego zastępca w policji, a
        następnie dyrektor gabinetu politycznego Zbigniewa Sobotki,
        wiceministra spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Millera.


        Pierwszy kadrowy SB

        Kurnik wypatrzył Marka Papałę jeszcze w szkole policyjnej w
        Szczytnie, gdzie Papała zajmował się drogówką. Ściągnął go do
        Warszawy i pomagał mu w karierze aż do awansu na szefa policji.
        Roman Kurnik był w latach 80. szefem kadr Służby Bezpieczeństwa;
        było to w czasie, gdy MSW kierował generał Kiszczak. Po 1989 r.
        trafił do Komendy Głównej Policji, w której przez wiele lat,
        podobnie jak w peerelowskiej bezpiece, był dyrektorem departamentu
        kadr. Dzięki staraniom Kurnika komendantem głównym policji został w
        1997 r. Marek Papała, a Kurnik jego zastępcą - prawdopodobnie z
        obawy, że gdyby został szefem, wyciągano by mu jego esbecką
        przeszłość. W rzeczywistości jednak to Kurnik miał rządzić, a nie
        Papała, to on decydował o awansach, budował wpływy i wspólnie m.in.
        z gen. Józefem Sasinem, dawnym szefem pionu gospodarczego SB, który
        znalazł się ostatnio na celowniku śledczych badających sprawę
        zabójstwa Papały, miał prowadzić "interesy" za plecami szefa
        figuranta.
        • szach0 Cz2 ________aby PO w sondażach >150% poparcia 22.11.09, 21:55
          Raport Papały

          Jednak wbrew oczekiwaniom protektora Marek Papała szybko "zerwał się
          z łańcucha". Zorganizował Biuro do spraw Narkotyków, Biuro ds.
          Przestępczości Zorganizowanej kierowane przez Adama Rapackiego,
          które wykryło wiele spraw niewygodnych dla ówczesnej władzy,
          zdecydował o powołaniu wydziału policji, którego funkcjonariusze
          mieli przenikać w struktury gangów. Komendant główny policji szybko
          się zorientował, "z kim tańczy"; w czerwcu 2002 r. pojawiły się w
          prasie informacje na temat tajemniczego raportu gen. Papały
          zawierającego informacje o powiązaniach i interesach byłych esbeków.
          Chodziło m.in. o agencje ochrony założone przez byłych
          funkcjonariuszy SB, w których gangsterzy mieli swoje udziały, o
          pranie brudnych pieniędzy, obrót nieruchomościami itp. Papała miał
          się zorientować, że "jego znajomi, byli funkcjonariusze MSW z okresu
          PRL, a także ci, którzy pozostali w resorcie, są powiązani z
          gangsterami z 'Pruszkowa'".


          Kurnik nie wystawił?

          Według "Życia Warszawy", to właśnie ci wysocy oficerowie służb
          specjalnych PRL wraz ze swoimi agentami zajmującymi czołowe pozycje
          w mafii i biznesie zawiązali spisek przeciwko Papale, który zdobył
          wiedzę o ich wspólnych interesach i dlatego musiał zginąć. Roman
          Kurnik zaprzecza, jakoby to on - jak wynika z dokumentów strony
          amerykańskiej dotyczących ekstradycji Mazura - wystawił zabójcom
          Papałę. To jednak Kurnik wprowadzał na salony Edwarda Mazura,
          podejrzewanego o podżeganie do zabójstwa Papały. To on również miał
          poznać Mazura z Papałą. Mazur został zatrzymany w Polsce w lutym
          2002 r., a następnie, po przesłuchaniu, wypuszczony. Trzy godziny po
          wyjściu z prokuratury pojawił się na przyjęciu w restauracji
          Belvedere, po czym bez przeszkód wyjechał do USA. Imprezę miał
          zorganizować właśnie Kurnik z okazji swoich imienin. Wśród gości
          byli m.in. były szef MSWiA Krzysztof Janik, wysocy rangą urzędnicy
          policji i Ministerstwa Sprawiedliwości, a także zastępca prokuratora
          generalnego w PRL i pułkownik SB Hipolit Starszak, który pomagał
          Mazurowi w znalezieniu adwokata.


          Hamulcowy Rychlik

          Były materiały przemawiające za tym, by w 2002 roku zatrzymać
          Edwarda Mazura - uważa katowicka prokuratura, która bada, czy
          zwolnienie polonijnego biznesmena przed czterema laty było błędem,
          czy też celowym działaniem. W mediach pojawiały się wówczas
          informacje, że Mazur został zwolniony na polecenie ówczesnego
          prokuratora krajowego Karola Napierskiego (ministrem sprawiedliwości
          była wtedy Barbara Piwnik) i że uniknął zarzutu oraz aresztu, gdyż
          Urząd Ochrony Państwa zaświadczył, że jest "czysty". Sam Napierski
          wielokrotnie twierdził, że była to decyzja nie jego, lecz
          kolegialna.
          Jedną z ostatnich decyzji minister Barbary Piwnik było przywrócenie
          na stanowisko szefa Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Ryszarda
          Rychlika, któremu policjanci z Centralnego Biura Śledczego
          zarzucali, że w sprawach dotyczących najgroźniejszych gangów jego
          decyzje hamowały śledztwa i niweczyły ich wysiłki. Gdy po
          aresztowaniu Jarosław Sokołowski ps. "Masa", jeden z
          bossów "Pruszkowa", zdecydował się mówić, w procesie miał występować
          w roli świadka koronnego. Ryszard Rychlik nie chciał się na to
          zgodzić, twierdząc, że "Masa" się do tego nie nadaje. Dopiero po
          interwencji policji u Lecha Kaczyńskiego - następcy Barbary Piwnik
          na stanowisku ministra sprawiedliwości - "Masa" mógł zostać
          świadkiem koronnym.
          Gdy Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, Rychlik nadzorował
          wszystkie poważne śledztwa toczące się w Polsce, m.in. dotyczące
          mafii paliwowej, zabójstwa Jacka Dębskiego czy śmierci gen. Marka
          Papały. Prokuratura sprawdzi wątek nacisków na L. Kaczyńskiego;
          prezydent ujawnił, że gdy pełnił funkcję ministra sprawiedliwości w
          rządzie Jerzego Buzka, "mocno naciskano" na niego, by umorzyć
          śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały. Jak podało radio RMF FM,
          na Lecha Kaczyńskiego naciskało dwóch prokuratorów, w tym Ryszard
          Rychlik, były szef Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej w
          Prokuraturze Krajowej. Informacje RMF częściowo potwierdza ówczesny
          prokurator krajowy Zbigniew Wassermann, który uważa, że warto
          sprawdzić, jak realizowany był ów nadzór nad śledztwem. Zdaniem
          ministra Wassermanna, "bardzo prawdopodobna" jest teza, że śledztwo
          nie czyniło postępów, ponieważ ludzie środowisk zorganizowanej
          przestępczości, służb specjalnych, biznesu i polityki nie chcieli,
          by wyszło na jaw, kto zabił Papałę i kto to zlecił. Według
          informacji "Życia Warszawy", "przez cały czas trwania śledztwa w
          sprawie śmierci generała w Ministerstwie Sprawiedliwości działała
          grupa osób torpedujących pracę prokuratorów i policjantów. Przez
          podstawionych świadków próbowano kierować śledztwo na boczne tory.
          Wskazywano na absurdalne wątki, których weryfikowanie zajmowało czas
          specgrupy. 'Opiekunowie' Mazura próbowali również rozpętać wielką
          kampanię medialną, mającą na celu obronę poszukiwanego listem
          gończym biznesmena".


          Bezpieka kuta na cztery nogi

          Byli funkcjonariusze SB, milicji i Wojskowej Służby Wewnętrznej,
          wykorzystując kontakty zdobyte w czasie służby w PRL, widząc, że PRL
          się wali, potrafili się ustawić w nowych warunkach - w mafii,
          biznesie, branży finansowej. Cinkciarze i złodzieje mieli w PRL
          swoich "opiekunów" z SB, którzy w zamian za informacje ze świata
          przestępczego i opłaty umożliwiali im bezkarne uprawianie procederu.
          Dobrze zapowiadające się postaci z półświatka SB wysyłała za granicę
          i tam wykorzystywała do budowania siatek agenturalnych. Takim "hitem
          eksportowym" był m.in. "Baranina", którego pozyskano w typowy
          sposób - oficerowie bezpieki znaleźli dowody jego przestępczej
          działalności i zaszantażowali go. Większość przywódców przestępczego
          podziemia była więc informatorami lub tajnymi współpracownikami SB,
          peerelowskich służb wojskowych i milicji, część z nich pracowała
          potem dla UOP i WSI. Towarzystwo to ma się dobrze i nie przebiera w
          środkach, gdy ktoś ośmieli się zepsuć jego "interesy", czego dowodzi
          śmiertelność wśród tych, którzy "za dużo" wiedzieli (Michał
          Falzmann, Walerian Pańko, Marek Papała). Z informacji "Życia
          Warszawy" wynika, że za zabójstwem gen. Papały stoją wysocy rangą
          oficerowie SB oraz ich byli tajni współpracownicy, tacy jak Edward
          Mazur, Kazimierz Hedberg i Jeremiasz Barański
          ps. "Baranina". "Baraninę" również łączono ze sprawą śmierci prezesa
          Najwyższej Izby Kontroli Waleriana Pańki oraz morderstwem Jacka
          Dębskiego, ministra sportu w rządzie Jerzego Buzka.


          Długie ręce mafii

          "Jacek Dębski miał przed śmiercią spotkać się z funkcjonariuszami
          Urzędu Ochrony Państwa. Informacje o interesach Jeremiasza B. miał
          przekazać na następnym spotkaniu, do którego już nie doszło" -
          pisał "Głos" w lipcu 2002 roku. W celi aresztu na Rakowieckiej w
          Warszawie w niewyjaśnionych okolicznościach odebrał sobie życie
          domniemany zabójca Dębskiego Tadeusz M. ps. "Sasza". Do zagadkowego
          samobójstwa doszło bezpośrednio po tym, jak "Sasza" otrzymał od
          prokuratorów propozycję współpracy. Później sprawa zabójstwa Jacka
          Dębskiego stała się przyczyną aresztowania Barańskiego w
          Wiedniu. "Baranina" został oskarżony o zlecenie zabójstwa byłego
          ministra sportu, przywłaszczenie 400 tysięcy dolarów oraz kierowanie
          grupą przestępczą. Zdaje się jednak, że po aresztowaniu
          i "Baranina" - któremu udało się nawet wyprowadzić w pole FBI, gdy
          zaoferował rozpracowywanie grup przestępczych z Rosji i Ukrainy, i
          który był agentem służb brytyjskich i austriackich - z byłymi
          esbekami przeszarżował. "W maju 2003 roku szantażował swoich
          opiekunów z SB. Nie zdołał jednak podzielić się z prokuratorem
          swoimi rewelacjami. 7 maja 2003 Barańskiego znaleziono powieszonego
          na własnym pasku od spodni w celi austriackiego więzienia. Z
          wiedeńskiej willi mafiozo zniknęła część notatek, które 'Baranina'
          skrupulatnie uzupełniał przez lat
          • szach0 Cz3 ________aby PO w sondażach >150% popa 22.11.09, 21:56
            Nad pięknym modrym Dunajem

            Jakie interesy mogły łączyć "Baraninę" z Edwardem Mazurem, dlaczego
            obaj zaangażowali się w "uciszenie" Marka Papały? Mazur miał
            podżegać do zabójstwa, "Baranina" miał wysłać swojego "cyngla".
            Odpowiedź być może znajduje się w teczce Mazura. "Nieoficjalnie
            wiemy, że były tam dane o współpracy Mazura z wywiadem PRL - m.in. w
            sprawie FOZZ i o jego związkach z tzw. 'ośrodkiem wiedeńskim'
            gangstera Jeremiasza Barańskiego 'Baraniny'" - informowała
            ostatnio "Gazeta Wyborcza".
            "Baranina" poznaje Edwarda Mazura na początku lat 90. przez Andrzeja
            Kunę; Kuna prowadzi wówczas z Mazurem spółkę powiązaną z FOZZ.
            Nazwisko Kuny występuje jednak najczęściej w duecie z Aleksandrem
            Żaglem. Obaj pojawili się przy okazji afery "Olina", a następnie
            przy okazji afery Orlenu. Kuna i Żagiel wynajęli salę w wiedeńskiej
            restauracji Niky's na słynne spotkanie Kulczyka z Ałganowem w lipcu
            2003 roku. Żagiel później powie, że "matka wszystkich afer" to
            dla "ośrodka wiedeńskiego" i dla rezydującego w Wiedniu rosyjskiego
            szpiega Władimira Ałganowa drobiazg: "Sprawa Orlenu jest dla
            Ałganowa naprawdę jedną z bardzo drobnych spraw,
            przysłowiowym 'pikusiem', bo zajmuje się on sprawami o wiele
            bardziej poważnymi - przepływem energii atomowej, eksportem energii
            na całą Europę".


            Mekka aferzystów i agentów

            Stolica Austrii jak magnes przyciągała mafiosów i agentów, tu
            podczas zimnej wojny działały najpotężniejsze wywiady świata; Wiedeń
            był wtedy pierwszym wielkim ośrodkiem zachodniej Europy położonym za
            żelazną kurtyną. W Wiedniu robili interesy m.in. Andrzej Kuna,
            Aleksander Żagiel, zarządzający agencją Royal Wilanów byłej
            prezydentowej Marek Zabrzeski, syn ideologa PZPR Sławomir Wiatr.
            Podobnie, tylko na inną skalę, "Baranina", o którym mówiono, że był
            wiedeńskim rezydentem mafii pruszkowskiej. W rzeczywistości jednak
            było tak, że to on z Wiednia pociągał za sznurki "Pruszkowa". Nim z
            kolei sterowały wojskowe służby specjalne, a od połowy lat 90.
            najważniejszy mafioso prawdopodobnie wykonywał polecenia WSI. Za to
            WSI umożliwiły mu przemyt narkotyków i broni. Z pomocą wojskowych
            służb został konsulem honorowym Liberii w Bratysławie i jako
            dyplomaty nie wolno go już było przeszukiwać.


            Wiedeński ślad

            Wniosek ekstradycyjny amerykańskiego prokuratora potwierdza
            udział "ośrodka wiedeńskiego" w zabójstwie Marka Papały. Rafał
            Kanigowski - prawa ręka "Baraniny" w Warszawie - miał śledzić Papałę
            w ostatnich miesiącach jego życia, z czego najprawdopodobniej Papała
            zdawał sobie sprawę, bo czegoś się obawiał, nosił przy sobie broń
            etc. Według "Wyborczej", "amerykańska prokuratura ma wiedzę nie
            tylko o okolicznościach zabójstwa Papały, lecz także na temat
            związków Mazura ze służbami i jego powiązań poprzez ośrodek
            wiedeński ze zorganizowaną przestępczością na międzynarodową skalę.
            Pośrednio potwierdził to minister Ziobro, dziękując za pomoc
            amerykańskiej agencji narkotykowej DEA". Tropy zaś miałyby prowadzić
            do Ryszarda Koziny (vel Ricardo Fanchini), działającego od lat na
            Zachodzie gangstera z Katowic, który miał m.in. kontrolować przemyt
            amfetaminy z Polski do Szwecji i do Holandii. Znajomymi Fanchiniego
            mieliby być "Słowik" i "Baranina". To, że chodziło o taki biznes, a
            nie inny, potwierdza jeszcze inna rozmowa Mazura z szefem mafii z
            Wybrzeża. Spotkali się oni ponownie przed czerwcem 1998 r. w
            Warszawie w hotelu Marriott. Świadkiem tej rozmowy był Artur
            Zirajewski. Usłyszał on, że Mazur ze Skotarczakiem ps. "Nikoś"
            rozmawiają o "przemycie narkotyków przez granicę wschodnią".


            Cyngiel "Baraniny"

            Rafał Kanigowski ps. "Gruby" miał być też prawdopodobnie mordercą
            generała Papały. To on poznał "Baraninę" z Haliną G. ps. "Inka",
            która trzy lata później "wystawiła" Jacka Dębskiego. Kanigowski
            przed wykonaniem "zlecenia" spotkał się z "Baraniną" w Wiedniu, po
            czym z Kanigowskim w warszawskim hotelu spotkał się jeszcze Mazur. Z
            odtajnionych dokumentów ekstradycyjnych Edwarda Mazura wynika
            wyraźnie, że - wbrew dotychczasowym hipotezom - ani Ryszard
            Niemczyk, ani Ryszard Bogucki, świeżo przyjęty wtedy w
            struktury "Pruszkowa", nie byli wykonawcami wyroku na byłego
            komendanta policji. Boguckiemu prokuratura postawiła jednak zarzut
            współudziału w zbrodni, ponieważ w dniu mordu jeden ze świadków
            widział go pod domem generała z dziewczyną, do generała jednak miał
            strzelić inny młody mężczyzna, który uciekł.


            Tropy prowadzą do WSI?

            Jeśli "Baranina" rzeczywiście maczał palce w zabójstwie Papały, a
            sam wykonywał polecenia WSI, to wszystko układa się w całość,
            zwłaszcza że generał Papała przed śmiercią mówił, iż wie o przemycie
            narkotyków przez Wojskowe Służby Informacyjne oraz że z pieniędzy z
            przemytu miały być finansowane tajne operacje tych służb. "Osoby ze
            służb specjalnych PRL mogły odgrywać ważną rolę w zabójstwie gen.
            Marka Papały. Kulisy śledztwa, których ujawnić nie mogę, dowodzą,
            jak łatwo przenikały się osoby ze sfery polityki, biznesu, służb i
            mafii" - ocenił prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. "W swoim czasie
            wystąpiłem do ministra obrony z prośbą o informacje o powiązaniach
            ludzi zamieszanych w zabójstwo Papały z WSI. Ale odzew był znikomy.
            (...) Gdy Antoni Macierewicz zajął się likwidacją WSI, zapytałem
            znów o to samo. Jaką odpowiedź dostaliśmy, z oczywistych powodów nie
            mogę powiedzieć" - powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew
            Ziobro.


            Mazur - "szara eminencja FOZZ"

            Chociaż Mazur zdecydowanie zaprzeczał, by kiedykolwiek był związany
            ze specsłużbami PRL, które mogły go wręcz wrobić w zabójstwo Marka
            Papały, to nieoficjalne informacje potwierdzają, że w śledztwie
            prowadzonym przez warszawską prokuraturę apelacyjną są materiały
            wskazujące na współpracę Edwarda Mazura z peerelowskim wywiadem
            wojskowym. Czy później mógł mieć też związki z WSI? Jerzy Klemba,
            były oficer WSI zaangażowany m.in. w aferę FOZZ, mówił w 2003 r.
            dziennikarzom "Super Expressu", że poznał Mazura przez Zenona
            Klameckiego, zastępcę szefa kontrwywiadu Wojskowych Służb
            Informacyjnych. Według Klemby, Mazur był też "szarą eminencją FOZZ".
            Edward Mazur obracał pieniędzmi z FOZZ - sędzia Andrzej Kryże,
            obecny wiceminister sprawiedliwości, w uzasadnieniu wyroku w sprawie
            FOZZ wymienia jego nazwisko kilkanaście razy. Tropy afery wiodą
            do "ośrodka wiedeńskiego", do Andrzeja Kuny i Aleksandra
            Żagla: "Mazur był przedstawicielem największej firmy zbożowej na
            świecie, która nazywa się Cargill. (...) Pewnego dnia przyszedł do
            mnie Mazur i poprosił o przysługę. Poprosił mnie, żeby BICARCO
            [spółka Kuny i Żagla, handlowała częściami samochodowymi - dop.
            red.] zawarło umowę z FOZZ na pożyczkę 20 milionów dolarów. To
            znaczy BICARCO miało pożyczyć FOZZ 20 milionów dolarów na zakup
            jakiejś firmy w Belgii, ale Mazur nie powiedział jakiej. Nie
            chodziło o to, żeby faktycznie pożyczyć pieniądze, tylko zawrzeć
            umowę takiej pożyczki, którą można nazwać 'pozorowaniem' tej
            pożyczki. (...) Spełniłem prośbę. (...) Chciałem podkreślić, że
            umowę o fikcyjną pożyczkę zawarłem na prośbę Edwarda Mazura dla
            polskiej agencji rządowej, jaką był FOZZ, bo miałem w Polsce
            interesy i nie chciałem, żeby mi w tych interesach przeszkadzano" -
            tak w procesie FOZZ Kuna przedstawił kulisy zaciągnięcia "pożyczki"
            przez Edwarda Mazura.
            Wiadomo, m.in. z akt procesu Grzegorza Żemka, byłego agenta
            wojskowych służb specjalnych i głównego oskarżonego w aferze FOZZ,
            że za wyprowadzeniem pieniędzy z FOZZ stali oficerowie WSI. Generał
            Marek Papała zginął, dlatego że przeszkodził w "interesach" WSI?





            Aleksander Żagiel jest dobrym znajomym Ałganowa, który odegrał
            niebagatelną rolę w aferze Orlenu
            • szach0 daliście dupy platfusiaki 22.11.09, 22:20
              forum.gazeta.pl/forum/w,13,103318908,103365102,zaspal_Tusio_ze_szcepionka_jak_z_reszta_spraw.html
              • szach0 Re: daliście dupy platfusiaki 22.11.09, 23:38
                na każdym polu (no może reforma przedemrytalna ale wtedy
                stare przepisy wygasły i byłaby taka sama klapa jak ze szczepionką!

                Klamstwa że się kupuje ale się nie kupuje bo się tak nprawdę zaspało!
    • pan.scan Mieciu, uwiera? Poluzuj. 22.11.09, 23:47
      https://www.souvenirs-paris.fr/images/caps/french-beret-black-550.jpg
      • szach0 Re: Mieciu, uwiera? Poluzuj. /mam b. duży rozmiar 22.11.09, 23:57
        forum.gazeta.pl/forum/w,13,103369011,103369011,_samotest_na_ze
        rowe_IQ_Awuka_.html
        • pan.scan Aaaa, masz wodogłowie. Szczerze współczuję, to 23.11.09, 00:05
          tłumaczy twoje IQ = 19,5 cm.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka