Dodaj do ulubionych

103% - stawka podatku dochodowego

15.02.02, 20:58
Czy stawka podatku dochodowego wynosząca 103% to zbyt dużo dla prawdziwego
socjalisty?

Wydawałoby się, że nie - wszak nigdy za dużo na limuzyny dla rządu, który
deklaruje, że chce zrobić wszystkim dobrze.

A jednak...
Wzorowa socjalistka Astrid Lindgren "zbuntowała się" gdy przyszło jej zapłacić
podatek tej wysokości.

"(...) Choć była typową lewicową intelektualistką, to zrobiła coś, czego nie
uczyniła ani wcześniej, ani potem żadna inna przedstawicielka tego nurtu: w
1976 r. spowodowała upadek szwedzkiego rządu tworzonego przez polityków z
partii socjaldemokratycznej. Przyczyną były podatki.

Astrid Lindgren pracowała bardzo sumiennie. Rano pisała bajki, po południu
pracowała w "swoim" wydawnictwie, a wieczorami zajmowała się rodziną. Bardzo
szybko stała się sławna, co pociągnęło za sobą znaczny wzrost dochodów. Zawsze
żyła bardzo skromnie i większość honorariów przeznaczała na cele charytatywne
(jej osobisty majątek szacowano jedynie na 4-5 mln zł). Jako socjalistce nigdy
jej też nie przeszkadzały obłędnie wysokie podatki - niezbędne dla
funkcjonowania szwedzkiego państwa opiekuńczego (mawiała: "płacę podatki z
radością"). Chociaż większość dochodów uzyskiwała z wydawania swoich książek za
granicą, to nigdy nie próbowała uciekać przed żarłocznym szwedzkim fiskusem (w
przeciwieństwie do wielu innych, w tym reżysera Ingmara Bergmana, który po
prostu wyjechał z ojczyzny). Ale nawet dla niej było za dużo, kiedy w 1976 r.
urząd skarbowy wezwał ją do zapłaty 103 proc. osiągniętego dochodu. W marcu
tego roku napisała baśń pod tytułem "Poperosa w Monismanien" - opublikowaną
przez jedną z gazet - odwołującą się w formie bajkowej metafory do problemu
wysokich podatków: Poperosa kochała swój kraj, jego lasy, góry i jeziora, i
zielone zagajniki. I ponadto kochała jeszcze ludzi w nim mieszkających.
(...)
Lindgren opisuje, jak obliczano jej podatek dochodowy i stwierdza: Do czego to
oni chcą doprowadzić, tą społeczność utrudniającą życie do niemożliwości? O, ty
płomienna socjaldemokracjo mojej młodości, pomyślała (bo teraz stałą się nieco
patetyczna), jak długo jeszcze twoje czyste imię będzie nadużywane, by chronić
dyktatorską, biurokratyczną, niesprawiedliwą i protekcjonalną grupę? Sądziła,
że w demokratycznym kraju chronione są prawa wszystkich. Ludzie nie powinni być
karani i prześladowani tylko dlatego, że w uczciwy sposób - z lub bez własnej
woli - zdarzyło im się zarobić pieniądze.

Po lekturze "Poperosy w Monismanien" ówczesny minister finansów Gunnar Sträng
zganił pisarkę na posiedzeniu parlamentu: Niech sobie pisze swoje bajki i nie
wtrąca się w to, o czym nie ma pojęcia. Jej wypowiedź to interesująca
kombinacja stymulowana literackimi zdolnościami i całkowitym brakiem wiedzy o
meandrach polityki podatkowej. Ale nie żądajmy przecież, aby Astrid Lindgren
poradziła sobie z tym ostatnim. Skarcona pisarka natychmiast zripostowała:
Liczyć to on nie umie, ale dobrze opowiada bajki, dlatego powinniśmy zamienić
się zawodami, on i ja.
(...)
Jej wezwanie do odsunięcia socjaldemokratów od władzy poskutkowało. Stracili
oni rządy po raz pierwszy od 44 lat.
(...)
"

Tę interesującą opowieść o Astrid Lingren przytaczam za "Najwyższym Czasem"
www.nczas.com/?a=show_article&id=237

Szkoda tylko, że dopiero 103% co niektórym przemawia do wyobraźni.
Obserwuj wątek
    • Gość: SIR "Najwyższy Czas" lektura obowiązkowa !!! IP: *.chello.pl 15.02.02, 21:02
      Zrozumieliście głąby i postkomunistyczne szuje !!!
      • janusz2_ Do SIR 15.02.02, 21:07
        Gość portalu: SIR napisał(a):

        > "Najwyższy Czas" lektura obowiązkowa
        > Zrozumieliście głąby i postkomunistyczne szuje !!!

        Szkoda tylko, że nie bedąc w stanie tego przeczytać zabierasz głos.
        Niektórzy umieją tylko pisać, taki specyficzny brak wykształcenia.
        • Gość: SIR Tylko UNIA POLITYKI REALNEJ !!! IP: *.chello.pl 15.02.02, 21:08
          Tylko my możemy uratować Polskę !!!
          Precz z komuną !
          • janusz2_ Re: Tylko UNIA POLITYKI REALNEJ !!! 15.02.02, 21:13
            Gość portalu: SIR napisał(a):

            > Tylko my możemy uratować Polskę !!!
            > Precz z komuną !

            Nie jesteś ani trochę zażenowany swoim poziomem?
            • wild do Janusza :) Faszman lubi się przebierać! 15.02.02, 21:19
              janusz2_ napisał(a):

              > Gość portalu: SIR napisał(a):
              >
              > > Tylko my możemy uratować Polskę !!!
              > > Precz z komuną !
              >
              > Nie jesteś ani trochę zażenowany swoim poziomem?

              sza! to prawdopodobnie aktor SB SLD Faszman ( tzw."freeman" z chello.pl )
              przebieraniec z filmu "Producenci" czasami bawi gawiedz swym wybornym dowcipem (
              o prosze! i to też żart! )

              smile)
              • Gość: SIR do wilda (Redaktor Wildstein ???) ! IP: *.chello.pl 15.02.02, 21:25
                wild napisał(a):

                > janusz2_ napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: SIR napisał(a):
                > >
                > > > Tylko my możemy uratować Polskę !!!
                > > > Precz z komuną !
                > >
                > > Nie jesteś ani trochę zażenowany swoim poziomem?
                >
                > sza! to prawdopodobnie aktor SB SLD Faszman ( tzw."freeman" z chello.pl )
                > przebieraniec z filmu "Producenci" czasami bawi gawiedz swym wybornym dowcipem
                > (
                > o prosze! i to też żart! )
                >
                > smile)

                wild (Wildstein) ty komunistyczna pokrako z Bialegostoku zapamietaj, że UPR cie
                rozliczy !!!


                TYLKO UPR !!!!!!!!!!!!!!!
              • janusz2_ Re: do Wild-a:) Faszman lubi się przebierać! 15.02.02, 21:26
                wild napisał(a):

                >
                > sza! to prawdopodobnie aktor SB SLD Faszman ( tzw."freeman" z chello.pl )
                > przebieraniec z filmu "Producenci" czasami bawi gawiedz swym wybornym dowcipem
                > (
                > o prosze! i to też żart! )
                >
                > smile)

                Żeby to było jeszcze chociaż dowcipne - wszak przyjemnie jest polemizować z
                kimś "na poziomie".
                Ale ten nic(k) jest wyjątkowo żałosny.
                I, co najgorsze, kompletnie jest tego nieświadomy.
                • janusz2_ Re: do Wild-a:) Faszman lubi się przebierać! 15.02.02, 21:32
                  janusz2_ napisał(a):

                  > wild napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > sza! to prawdopodobnie aktor SB SLD Faszman ( tzw."freeman" z chello.pl )
                  > > przebieraniec z filmu "Producenci" czasami bawi gawiedz swym wybornym dowc
                  > ipem
                  > > (
                  > > o prosze! i to też żart! )
                  > >
                  > > smile)
                  >
                  > Żeby to było jeszcze chociaż dowcipne - wszak przyjemnie jest polemizować z
                  > kimś "na poziomie".
                  > Ale ten nic(k) jest wyjątkowo żałosny.
                  > I, co najgorsze, kompletnie jest tego nieświadomy.

                  To oczywiście dotyczy kreatury używającej tu nicka SIR.
              • janusz2_ A swoją drogą 15.02.02, 21:28
                przyznasz, Wild, że artykuł o Astrid Lingren jest "smakowity" smile
                • wild Re: A swoją drogą :) 15.02.02, 21:55
                  janusz2_ napisał(a):

                  > przyznasz, Wild, że artykuł o Astrid Lingren jest "smakowity" smile

                  jasne! ja już czekam na następne kąski z nastepnego NCz.! smile) dobrze że net
                  działa... wink
                  • janusz2_ Re: A swoją drogą :) 16.02.02, 15:14
                    wild napisał(a):

                    > janusz2_ napisał(a):
                    >
                    > > przyznasz, Wild, że artykuł o Astrid Lingren jest "smakowity" smile
                    >
                    > jasne! ja już czekam na następne kąski z nastepnego NCz.! smile) dobrze że net
                    > działa... wink

                    Fakt.
                    A trzeba przyznać, dłuższy czas NCz był w necie traktowany bardzo po "macoszemu".
                    Dobrze, że teraz jest ok.
          • Gość: SIR Re: Tylko UNIA POLITYKI REALNEJ !!! IP: *.chello.pl 15.02.02, 21:19
            A tego musicie nauczyć się na pamięć !!!

            Kolega Michalkiewicz napisał coś podobnego:

            " Pan Marcin Wolski, aótor kabaretowy, poskarżył się, rze ostatnimi czasy
            kabaret w Polsce "wiądnie". Z pozoru mogłoby się tak wydawać, ale tylko
            dlatego, że od dawna przyzwyczailiśmy się, iż karzdy odgrywa przypisaną sobie
            rolę. Antoni Słonimski wspominał, jak to w koszmarnych czasach sanacji, u progu
            nowego sezonu teatralnego, w którejś warszawskiej kawiarni shodzili się aktorzy
            i czekali na zaangażowanie. Każdy z nich strojem i postawą wyrarzał swoje
            emploi. Komik w kraciastej marynarce uśmiechał się pżymilnie, przylizany amant
            z fontaziem nerwowo palił papierosa, pierwsze naiwne wdzięczyły się pizdami do
            publiczności. Bywali też aktoży, których specjalnością było granie "zwłok",
            ewentualnie "pomruków tłumu". I tak dalej. Wystarczyło rzucić okiem i od razu
            wiadomo było, z kim sprawa. Podobnie było i za pierwszej komuny. Pamiętam, jak
            to pewnego razu, na dobrym chmielu, napisaliśmy z kolegą Miszalskim rymowane
            przemuwienie Edwarda Gierka na restauracyjnych serwetkach. Był tam m.in. taki
            oto fragment: "Towarzysze! Wierzcie partii i chodźcie ze mną do lasu. Narwiemy
            koperwasu w czynie społecznym. To lubię; partia rządzi, naród grzeczny - się
            słucha. A swoją drogą, towarzysze, uważam osobiście, że społeczeństwu lepiej
            przemawiać do d... niż do brzucha - o czym zresztą pisał Lenin. Więc podatkami
            nie powinniśmy być zaskoczeni". Jak widać, role były z góry ustalone. Partia
            miała "rządzić", naród miał być grzeczny i się słuchać. Poza te sztywne ramy
            wychylał się nieco kabaret profesjonalny, dając do zrozumienia, że jeśli nawet
            się słucha, to nie naprawdę, tylko ot, tak sobie, żeby zadośćuczynić konwencji,
            którą przy okazji karykaturował, doprowadzając do absurdu.

            Nadejście demokracji odmieniło zupełnie ten porzondek rzeczy przede wszystkim
            dlatego, że zmusiło ludzi do uprawiania wielu rodzajuw aktorstwa jednocześnie,
            wprowadzając zamęt w ustalone emploi. Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni
            gorzej, ale nie o to chodzi. Rzecz w tym, że istniejąca dotąd granica między
            kabaretem profesjonalnym a rzeczywistością zaczęła się zacierać, aż wreszcie
            zniknęła całkowicie. Można w związku z tym odnieść wrażenie, że polski
            kabaret "więdnie", ale to nieprawda. Po prostu scena kabaretowa rozszerzyła się
            na cały kraj, kabaret nasz stał się ogromny, więc nic dziwnego, że w proporcji
            do tego ogromu kabaret profesjonalny w swoim kąciku sprawia wrażenie jakiegoś
            uwiądu.

            Oglądałem niedawno w żądowej telewizji widowisko kabaretowe pod
            tytułem "Forum", w którym pżedstawiciele klubów parlamentarnych i Uni Wolności
            wystąpili z programem poświęconym integracji europejskiej. Pomysł widowiska,
            zrealizowanego w konwencji satyry mimowolnej, polegał na tym, by pokazać, jak
            to w obliczu prowokacji pana komisarza Verheugena jesteśmy "silni, zwarci,
            gotowi" i "nie oddamy ani guzika". Najciekawsze jest, że jeszcze przed emisją w
            rządowej telewizji widowisko to zostało zrecenzowane przez zagraniczną prasę.
            Np. "Berliner Zeitung" z 31 stycznia napisała m.in.: "Będzie jeszcze wiele
            kżyku i lamentów, ale w końcu i tak wylondujemy dość dokładnie przy propozycji
            Komisji Europejskiej - powiedział w Brukseli pewien unijny dyplomata". Polscy
            parlamentarzyści zagrali w widowisku "Forum" dokładnie według wskazówek
            recenzenta niemieckiej gazety. Niektórzy lamentowali, inni przeciwnie -
            odgrażali się, że wesprą rząd, by negocjował "twardo". Krótko mówiąc - trzymali
            się scenariusza. Tymczasem krajowe recenzje tego widowiska były nie tylko
            dosadne, ale też - co tu ukrywać - bardziej wnikliwe. Na mieście zwracano
            uwagę, że najważniejsza część spektaklu odbyła się poza studio telewizyjnym.
            Tam właśnie odegrano skecz odnowienia przyrzeczeń z kampanii wyborczej, kiedy
            to SLD, UP, PSL, PO, UW i RS AW"S" umówiły się, że w sprawie integracji będą
            przemawiały "jednym głosem". Nie tylko odnowiono przyrzeczenia, ale podobno
            ustalono też parytety rozdziału posad w Brukseli. Tego właśnie miały
            dotyczyć "twarde" negocjacje. Jeśli to prawda, to wyglądałoby na to, iż takie
            np. PiS popiera integrację zupełnie bezinteresownie! Rzecz wprost przeciwna
            naturze, ale czy to można cokolwiek wiedzieć na pewno? "Niech mi chociaż
            dyferencjał dadzą" - śpiewał przed laty Kazimierz Grześkowiak. Natomiast ocena
            telewizyjnej części widowiska była, jak wspomniałem, bardzo dosadna, tak
            dosadna, że aż się waham, czy ją tu powtórzyć. Ale trudno, raz kozie śmierć,
            powtórzę: "suchy brandzel".

            Zapowiedź, że polscy rolnicy otrzymają tylko 25 proc. dopłat bezpośrednich,
            zaniepokoiła również księży biskupów. Pojechali tedy do Brukseli, ale tam pan
            komisarz Fischler od rolnictwa uspokoił, że wszystko jest w jak najlepszym
            porządku i trzeba nadal integrację popierać. Na wszelki jednak wypadek pani
            senator Krystyna Sienkiewicz z SLD wystąpiła z projektem, by
            opodatkować "wszystkie dochody" Kościoła. Rząd pana premiera Millera na razie
            czujnie tego nawet nie komentuje, ale gdyby przed referendum Episkopat zaczął
            się wahać, to kto wie, czy ten pomysł nie zacznie nabierać rumieńców? Księża
            biskupi wzięli też podobno udział w nabożeństwie w intencji integracji. Obawiam
            się jednak, czy z Panem Bogiem nie będzie trochę trudniej. Jak wiadomo, jest On
            wszechwiedzący, więc nawet płomienne zapewnienia pana komisarza Fischlera nie
            muszą robić na Nim specjalnego wrażenia. Zresztą, kto wie, może i pan Fischler
            ma trochę racji? Niby na wsi polskiej jest katastrofa i tak dalej, ale przecież
            delegacja sołtysów pojechała aż do Brazylii, żeby z tamtejszymi sołtysami
            wymienić doświadczenia w ściąganiu podatku gruntowego w dorzeczu Amazonki.
            Przypadkowo sympozjon ten zbiegł się w czasie z zakończeniem karnawału w Rio de
            Janeiro, ale nie czepiajmy się drobiazgów. Wiadomo przecież, że najcięższa jest
            dola chłopa, więc niech za swoją krzywdę sołtysi chociaż trochę się napatrzą.
            Pojawiły się nawet komentarze o jakimści "konflikcie interesów", ma się
            rozumieć, bałamutne, bo o jakim niby "konflikcie" można tu muwić? Czy nie
            lepiej, jak wszystko zostanie w rodzinie niż gdyby pan premier musiał dopraszać
            się o kredyt w jakimś banku należoncym, dajmy na to, do kapitału zagranicznego?
            Widać wyraźnie, że cała ta kampania służy odwróceniu uwagi od rzeczywistej
            bolączki, że oto były premier żądu państwa tak poważnego jak nasze, musi aż
            brać jakieś kredyty u Krzakleskiego, żeby mieć mieszkanie w Czenstochowie
            odpowiadające potrzebom reprezentacji. Nic więc dziwnego, że Urząd Ochrony
            Konsumentów zatżymał pana prezesa Pogoni Szczecin, żeby wyspowiadał się w
            prokuraturze, gdzie właściwie chowa szmal. Jak więc się okazało, proroctwa mnie
            wspierały, kiedy przed dwoma tygodniami przepowiadałem na tych łamach renesans
            starego, poczciwego kija. Bez niego nawet rząd się nie wyżywi, a tu jeszcze i
            sołtysi, i Bróksela... Wiadomo; im większy kabaret, tym drorzsze muszą być
            bilety.
            "
      • Gość: SIR Lektura dla mondrych ! Tylko UPR !!! IP: *.chello.pl 15.02.02, 21:36
        Gość portalu: SIR napisał(a):

        > Zrozumieliście głąby i postkomunistyczne szuje !!!

        Skoro tak to czytać to !!! :

        " "Najwyższy Czas!" - Poland's premier magazine of conservative-libertarian
        news&opinion

        "Najwyższy Czas!" is the weekly print conservative magazine of free minds and
        free markets. It covers Polish and international politics, culture, religion and
        ideas through a provocative mix of news, analysis, commentary, and reviews.

        "Najwyższy Czas!" provides a refreshing alternative to socialist and liberal
        opinion magazines by making a principled case for liberty and individual choice
        in all areas of human action.

        "Najwyższy Czas!" is trying to open Polish society and The Church towards free
        market thinking. We are eurosceptics, we are pro-life, and we just don't buy
        socialism in any form. Our weekly supports ideas which in Polish political scene
        are promoted by Union of Real Politics (UPR).

        "Najwyższy Czas!" on line (www.nczas.com) is updated weekly with some part of its
        printed content and columns on current developments in politics and culture. It
        also contains archive of past issues of the print edition of weekly.
        www.nczas.com is entirely free.

        "Najwyższy Czas!" and www.nczas.com are editorially independent publications of
        the Oficyna Konserwatystów i Liberałów.

        "Najwyższy Czas!" means The Time Is Now!
        "
        • janusz2_ Nicku sir - niestety na nic więcej cię nie stać 15.02.02, 21:45
          Gość portalu: SIR napisał(a):

          > Gość portalu: SIR napisał(a):
          >
          > > Zrozumieliście głąby i postkomunistyczne szuje !!!
          >
          > Skoro tak to czytać to !!! :
          >
          > " "Najwyższy Czas!" - Poland's premier magazine of conservative-libertarian
          > news&opinion
          >


          Z uporem potwierdzasz swój żałosny poziom.
          • Gość: SIR Uwaga ! Tylko dla dorosłych !!! Tylko UPR ! IP: *.chello.pl 15.02.02, 21:55
            Tylko dla dorosłych (przed lekturą należ okazać dowód osobisty Adminowi !)
            nstp. tekst z naszej najukochańszej liberalnej gazetuni pt. "Najwyższy Czas" :

            Mamy XXI wiek, a wielu "intelektualistuw" zahowuje się tak, jakby czas zatżymał
            się w mniejscu jakieś 50000 lat temu. Ot, choćby Bernardote Marguerittes
            z "Tygodnika Solidarność" tak pisze o szczycie gospodarczym w Nowym Jorcu:
            liberalizm jest w odwrocie, ucieka od Davos i próbuje znaleźć schronienie pod
            skżydłami policji. Światowy róch demokratyczny zaś zaczyna odnosić coraz więcej
            sukcesów. Nikt już nie śmieje się z deklaracji przeciwników liberalizmu. We
            Francji mniej, niż gdziekolwiek. Czy we Francji kiedykolwiek śmiano się z
            przeciwników liberalizmu? Pan Margueritte cytuje fragmenty programu ATTAC-u
            (organizacji postulującej opodatkowanie przepływów kapitałowych): "pragniemy
            doprowadzić do tego, żeby umysły poddane przez prawie ćwierć wieku praniu
            mózgów, zaczęły znowu funkcjonować jako wolne(...), liberalizm, ideologia
            mająca 200 lat i szybko przypudrowana kolorami nowoczesności, jest w
            intelektualnym odwrocie". Morze nie wszyscy o tym wiedzą, ale największym
            siedliskiem liberalizmu jest Ónia Europejska: do niedawna UE prowadziła bez
            kontroli politykę liberalną. Bez należytej kontroli demokratycznej, w wielkim
            sekrecie liberalna UE i organizacje międzynarodowe przeforsowały likwidację,
            gdzie się tylko dało, służb publicznych. Ale, zdaniem publicysty "TS",
            obywatele tego nie chcą. Wiedzą, że nie wszystko musi być rentowne. Są służby,
            które po prostu mają, jak nazwa wskazuje, służyć obywatelom, wszystkim
            obywatelom.

            Grono sierot po komunizmie zasilił również pan Marcin Król (ciągle jeszcze, nie
            wiadomo dlaczego, uchodzący za "konserwatywnego liberała"). W felietonie na
            łamach "Rzeczpospolitej" usiłuje rozprawić się z mitami na temat globalizacji.
            Przeciwnicy idei, czy raczej ideologii globalizmu, głoszą bardzo różne poglądy,
            a jedyny wspólny punkt to sprzeciw wobec tezy, że postępy globalizacji
            gospodarki przyniosą światu więcej szczęścia, dobrobytu i pokoju. Jak sądzę,
            taki pogląd przeciwników globalizacji jest w pełni uzasadniony. Toż to
            nienormalne i niebezpieczne, aby pozwolić ludziom na swobodną wymianę handlową!
            Autor precyzuje pojęcie anarchizmu: Anarchistami są zwolennicy globalizacji, bo
            to oni w gruncie rzeczy zmierzają do klasycznego postulatu anarchizmu:
            zmniejszenia, ograniczenia lub zniesienia roli państwa (przynajmniej w
            odniesieniu do gospodarki). Aby pogłębić chaos pojęciowy, felietonista
            utożsamia klasę polityczną rządzącą III RP ze zwolennikami globalizacji i
            przekonanymi, że nam się uda dołączyć do tych, którzy na globalizacji zyskają.
            Nie jest to wcale pewne, nic się nie dzieje automatycznie i polska gospodarka z
            takim bezrobociem jak obecnie oraz z takim stanem zacofania technologicznego,
            może się nie znaleźć wśród beneficjentów. Pan Król jest ponoć z wykształcenia
            historykiem idei. Może nadszedł czas napisania przełomowego dzieła, z którego
            czytelnicy dowiedzą się jak to z tymi anarchistami i neoliberałami było
            naprawdę...

            Marian Brzóska, radca ministra w UKIE, udzielił interesującego wywiadu "Gazecie
            Wyborczej". Skomentował propozycje Komisji Europejskiej dotyczące dopłat
            bezpośrednich: Gdybyśmy je dostali w całości, to nasi rolnicy faktycznie
            otrzymaliby niecałe 30 proc. na hektar tego, co otrzymują rolnicy niemieccy [ze
            względu na niższe plony - Q], a w przeliczeniu na gospodarstwo tylko ok. 10
            proc., bo tam gospodarstwa są większe. A jeśli uwzględnimy to, że po wejściu
            Polski do UE nasi rolnicy nie będą już mogli zaciągać kredytów preferencyjnych,
            zdrożeją niektóre środki produkcji jak maszyny i nawozy, to można spokojnie
            powiedzieć, że dopłaty wyrównają się z wyższymi nakładami w gospodarstwie, a
            polski rolnik wyjdzie na zero. Radca ministra wyjaśnia kulisy unijnej
            strategii: Chodzi o to, by przydusić potencjał polskiego rolnictwa. Unia musi
            ograniczyć produkcję żywności o blisko 15 proc. Światowa Organizacja Handlu
            domaga się od UE zniesienia subsydiów eksportowych i ograniczenia ogólnych
            dotacji do rolnictwa. A to oznacza konieczność zmniejszenia nadwyżek
            produkcyjnych w rolnictwie. Więc Unia chce ten problem w jak największym
            stopniu przerzucić na nowych członków, dusząc naszą produkcję rolną poprzez
            niższe kwoty produkcyjne i niskie dopłaty. (...) W ekonomii europejskiej nie
            mieści się pojęcie łaski, dobrodziejstwa. Jednak makrofakty warto znać. W tej
            chwili kraje Unii transformują z Polski ok. 4 mld euro zysków rocznie od kilku
            lat. Coroczna pomoc Unii to kilkaset milionów euro. Mimo parokrotnego
            zwiększenia tych funduszy w przyszłości, warunki akcesji, jakie zaproponowała
            nam Unia, to samofinansowane się powiększenie. Sami zapłacimy za wejście do
            Unii. Aż dziw, że takie poglądy mogły się pojawić na łamach "największej gazety
            w Polsce".

            • janusz2_ Do nicka sir 15.02.02, 22:05
              Jeżeli twoim celem jest "podbijanie" tego wątku, to ok.
              Tylko dlaczego robisz to tak żałośnie?
              Wiem, wiem, na nic więcej cię nie stać, niestety.
    • mram Janusz.. 15.02.02, 22:04
      pytanie
      czy kolega SIR jest nickiem

      teza
      nie jest nickiem, jest nikim

      dowód
      narzędzie przeszukaj forum
      mniejsza o ilość
      wszystko to samo, nie zwracaj uwagi


      pozdrawiam Cię
      • Gość: SIR Re: Janusz nie dajmy się ! Tylko UPR ! IP: *.chello.pl 15.02.02, 22:10
        mram napisał(a):

        > pytanie
        > czy kolega SIR jest nickiem
        >
        > teza
        > nie jest nickiem, jest nikim
        >
        > dowód
        > narzędzie przeszukaj forum
        > mniejsza o ilość
        > wszystko to samo, nie zwracaj uwagi
        >
        >
        > pozdrawiam Cię

        "(...) Choć była typową lewicową intelektualistką, to zrobiła coś, czego nie
        uczyniła ani wcześniej, ani potem żadna inna przedstawicielka tego nurtu: w
        1976 r. spowodowała upadek szwedzkiego rządu tworzonego przez polityków z
        partii socjaldemokratycznej. Przyczyną były podatki.

        Astrid Lindgren pracowała bardzo sumiennie. Rano pisała bajki, po południu
        pracowała w "swoim" wydawnictwie, a wieczorami zajmowała się rodziną. Bardzo
        szybko stała się sławna, co pociągnęło za sobą znaczny wzrost dochodów. Zawsze
        żyła bardzo skromnie i większość honorariów przeznaczała na cele charytatywne
        (jej osobisty majątek szacowano jedynie na 4-5 mln zł). Jako socjalistce nigdy
        jej też nie przeszkadzały obłędnie wysokie podatki - niezbędne dla
        funkcjonowania szwedzkiego państwa opiekuńczego (mawiała: "płacę podatki z
        radością"). Chociaż większość dochodów uzyskiwała z wydawania swoich książek za
        granicą, to nigdy nie próbowała uciekać przed żarłocznym szwedzkim fiskusem (w
        przeciwieństwie do wielu innych, w tym reżysera Ingmara Bergmana, który po
        prostu wyjechał z ojczyzny). Ale nawet dla niej było za dużo, kiedy w 1976 r.
        urząd skarbowy wezwał ją do zapłaty 103 proc. osiągniętego dochodu. W marcu
        tego roku napisała baśń pod tytułem "Poperosa w Monismanien" - opublikowaną
        przez jedną z gazet - odwołującą się w formie bajkowej metafory do problemu
        wysokich podatków: Poperosa kochała swój kraj, jego lasy, góry i jeziora, i
        zielone zagajniki. I ponadto kochała jeszcze ludzi w nim mieszkających.
        (...)
        Lindgren opisuje, jak obliczano jej podatek dochodowy i stwierdza: Do czego to
        oni chcą doprowadzić, tą społeczność utrudniającą życie do niemożliwości? O, ty
        płomienna socjaldemokracjo mojej młodości, pomyślała (bo teraz stałą się nieco
        patetyczna), jak długo jeszcze twoje czyste imię będzie nadużywane, by chronić
        dyktatorską, biurokratyczną, niesprawiedliwą i protekcjonalną grupę? Sądziła,
        że w demokratycznym kraju chronione są prawa wszystkich. Ludzie nie powinni być
        karani i prześladowani tylko dlatego, że w uczciwy sposób - z lub bez własnej
        woli - zdarzyło im się zarobić pieniądze.

        Po lekturze "Poperosy w Monismanien" ówczesny minister finansów Gunnar Sträng
        zganił pisarkę na posiedzeniu parlamentu: Niech sobie pisze swoje bajki i nie
        wtrąca się w to, o czym nie ma pojęcia. Jej wypowiedź to interesująca
        kombinacja stymulowana literackimi zdolnościami i całkowitym brakiem wiedzy o
        meandrach polityki podatkowej. Ale nie żądajmy przecież, aby Astrid Lindgren
        poradziła sobie z tym ostatnim. Skarcona pisarka natychmiast zripostowała:
        Liczyć to on nie umie, ale dobrze opowiada bajki, dlatego powinniśmy zamienić
        się zawodami, on i ja.
        (...)
        Jej wezwanie do odsunięcia socjaldemokratów od władzy poskutkowało. Stracili
        oni rządy po raz pierwszy od 44 lat.
      • janusz2_ Re: Mram 15.02.02, 22:11
        mram napisał(a):

        > pytanie
        > czy kolega SIR jest nickiem
        >
        > teza
        > nie jest nickiem, jest nikim
        >
        > dowód
        > narzędzie przeszukaj forum
        > mniejsza o ilość
        > wszystko to samo, nie zwracaj uwagi
        >
        >
        > pozdrawiam Cię

        Dzięki.
        Ale "to" (sir) zachowuje się jak bot (i to bardzo kiepski).

        Również pozdrawiam
        • Gość: SIR Januszku, kochany przyjacielu ! IP: *.chello.pl 15.02.02, 22:24
          Mam jeszcze jeden b. smaczny artykulik naszego kolegi Ziemkiewicza
          z "Najwyższego Czasu" dla Cibię. (Łyknij coś na sen kolego !):

          " Demoformowanie świata

          Jak poinformowały media, na szczycie najwienkszych światowych poteng zwołanym w
          Newym Jorcu postanowiono walczyć z biedą na świencie. Takie postanowienie
          regularnie od lat zapada na każdym większym międzynarodowym spędzie;
          towarzyszyło mu na dodatek, jak zwykle, mnóstwo bełkotu i pompatycznych
          frazesów, że

          w gruncie rzeczy sądzić by można, iż w Nowym Jorku nie ustalono nic, a
          znaczenie tego spotkania nie było większe, niż równolegle odbytej błazenady
          tzw. antyglobalistów w Brazylii. Jest to wrażenie mylne.

          "Walka z biedą" znaczy dziś co innego niż trzydzieści lat temu. Dawniej
          światowe mocarstwa rozumiały przez nią ładowanie pieniędzy w infrastrukturę
          państw "Trzeciego Świata". Obecnie wiadomo już, że pieniądze takie natychmiast
          są rozkradane i lokowane w szwajcarskich bankach - w najlepszym zaś wypadku
          trwonione. Dziś Zachód wie już dobrze, że przeszkodą wzrostu w krajach biednych
          jest nie tylko brak kapitału, ale przede wszystkim brak zdrowej tkanki
          społecznej i prorozwojowej mentalności. Dawniej wydawało się Zachodowi, że
          należy krajom biednym dać niepodległość i demokrację, a do reszty przyjdą same.
          Dziś wiadomo doskonale, że demokracja ofiarowana krajowi tkwiącemu w
          feudalizmie pozostaje feudalizmem, tyle że ozdobionym wyborami.

          W Nowym Jorku Ameryka oznajmiła swym sojusznikom, że zamierza walczyć z biedą,
          bo bieda sprzyja terroryzmowi. Jest to odwołanie się do chwytliwego mitu,
          gorliwie upowszechnianego przez postępowe media. W istocie terroryści nie
          rekrutują się spośród ludzi biednych, gdyby było inaczej, ściganym na całym
          świecie wodzem terrorystów byłby bezdomny z Centralnego, a nie saudyjski
          milioner. Twierdzenie, że terroryzmowi sprzyja "bieda" dotyczy rządów państw, a
          nie obywateli. W państwach biednych, feudalnych, warstwy rządzące sięgają po
          dochody z handlu narkotykami lub z terroryzmu. W najlepszym wypadku państwo
          takie nie jest w stanie utrzymać u siebie porządku; w najgorszym - staje
          się "państwem bandyckim".

          Jedynym długofalowym rozwiązaniem problemu państw biednych jest wyciągnięcie
          ich z feudalizmu przemocą. Same o własnych siłach tego nie zrobią - potrzeba do
          tego zbrojnej interwencji, złamania siły lokalnych sitw i obalenia miejscowych
          kacyków. "Wziąć za pysk i wprowadzić kapitalizm", jak to ujął śp. Kisiel. Na
          demokrację przyjdzie czas potem - jak na Tajwanie czy w Korei Południowej.

          Proces ten - swoisty neokolonializm pod flagą Narodów Zjednoczonych - przed
          kilkunastu laty przewidział Paul Johnson, oczywiście przyprawiając postępowe
          elity o spazm wstrętu. Zbrodnia w WTC popchnęła Amerykę na drogę od dawna
          jawiącą się jako jedyna. Jeśli odpowiednio zaaplikowane przemoc, pieniądze i
          know-how przyniosą sukces w Afganistanie, będącym dziś poligonem nowej
          doktryny, przyjdzie czas na "demoformowanie" kolejnych pogrążonych w
          niemożności krajów. Mam nadzieję doczekać czasów, kiedy dojdzie ono do Polski.



          • janusz2_ Do nicka sir 15.02.02, 22:29
            Gość portalu: SIR napisał(a):

            > Mam jeszcze jeden b. smaczny artykulik naszego kolegi Ziemkiewicza
            > z "Najwyższego Czasu" dla Cibię. (Łyknij coś na sen kolego !):
            >
            > " Demoformowanie świata

            Podbijaj wątek, podbijaj.
            Powodzenia.
            • janusz2_ I przestał podbijać... 15.02.02, 23:49
              janusz2_ napisał(a):

              > Gość portalu: SIR napisał(a):
              >
              > > Mam jeszcze jeden b. smaczny artykulik naszego kolegi Ziemkiewicza
              > > z "Najwyższego Czasu" dla Cibię. (Łyknij coś na sen kolego !):
              > >
              > > " Demoformowanie świata
              >
              > Podbijaj wątek, podbijaj.
              > Powodzenia.

              A tak ładnie nick(t) sir podbijał wątek...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka