Dodaj do ulubionych

Obejrzałem "PASJĘ"...

09.03.04, 03:59
Obejrzałem dziś "Pasję" Mela Gibsona i, muszę stwierdzić, że ów film mnie
przygnębił. Słyszałem tyle skrajnych i bardzo emocjonalnych opinii, że
moje oczekiwania znacznie przewyższyły to, co za osiemnaście złotych
otrzymałem.
Film obejrzałem w najlepszym kinie, jakie jest w moim zasięgu –
w opolskim Kinopleksie, a zatem nie mogłem się uskarżać ani na jakość
obrazu, ani na niedostatki w dźwięku. Sala była wypełniona, mniej więcej
w trzech czwartych, więc nie było pustek, ale, żeby pękała w szwach, też
trudno stwierdzić. Publiczność oglądała film normalnie. Prasa donosiła o
tym, że ludzie, podczas seansu, nie wytrzymując napięcia, wychodzą z kina, że
płaczą, wpadają w histerię, a w USA, jakaś pani nawet, pod wpływem szoku
zmarła na serce. W Opolu - nic z tych rzeczy - publika spokojnie
oglądała, chrupiąc obowiązkowy pop-corn i popijając równie obowiązkową
colą.
Jeśli chodzi o ogólną ocenę wartości artystycznej filmu, to - moim
zdaniem - Gibson poległ na całej linii. Film jest kiepski pod każdym
względem – pod względem: reżyserii, scenariusza, montażu. Najgorzej
wypadają: scenariusz i reżyseria. Śledząc reżyserską karierę Mela, mogę
stwierdzić, że najlepiej wyszedł mu debiut - skromny, kameralny i
niskobudżetowy "Człowiek bez twarzy" - dramat obyczajowy - historia
nauczyciela, oskarżonego o molestowanie seksualne uczniów, który, pomimo
to, znajduje zaufanie i przyjaźń wrażliwego chłopca. "Braveheart" był
już filmem znacznie mniej subtelnym, ale bronił się epickim rozmachem i
świetnie pokazaną batalistyką. "Pasja", która w zamierzeniu autorskim,
miała być opus magnum Gibsona, jest z tych trzech filmów obrazem
zdecydowanie najsłabszym. Zresztą wielu już reżyserów przekonało się, jak
trudno znaleźć właściwy klucz do historii cieśli z Nazaretu. Ewangelia
nadal czeka na swego geniusza.
W stosunku do filmu, środowiska żydowskie wysuwały zarzuty antysemityzmu.
Moje spostrzeżenia raczej tego nie potwierdzają. Pewnie – będąc Żydem,
raczej nie byłbym zachwycony sposobem, w jaki zostali sportretowani moi
antyczni przodkowie, ale - muszę oddać Gibsonowi sprawiedliwość - nie
sądzę, żeby kierował nim akurat antysemityzm. Kieruje nim natomiast
zamiłowanie do hollywoodzkiej sztampy i schematu. Nie wystarczy zrobić
film, w którym postacie mówią po aramejsku i łacinie (łacina jest
naprawdę – cool smile) ), by film przestał być "hollywoodzki" Wyraźnie daje
się zauważyć nieśmiertelny podział na: "good guys" (Jezus, Maria,
apostołowie, Maria Magdalena, Weronika, Szymon Cyrenejczyk, żona Piłata)
i "bad guys" (Żydzi i Rzymianie). Nawet, nieznającemu Ewangelii,
Papuasowi łatwo byłoby odróżnić – którzy są którzy. "Dobrzy" mają twarze,
a "źli" - mordy. Nie żartuję – większość członków Sanhedrynu i wszyscy
rzymscy legioniści mają prawdziwe, niekłamane mordy, podobne mordom
kułaków w sowieckich filmach za Stalina. "Bad guys" - Rzymianie i Żydzi,
za wyjątkiem kręgu postaci skupionego wokół Jezusa, przedstawieni są jak
Indianie w przedwojennych westernach – jako wyjąco-wrzeszcząca, okrutna
masa. Bardzo brakuje mi w "Pasji" takich postaci wśród Żydów, jak
chociażby Nikodem czy Józef z Arymatei. Gdyby Mel sobie o nich choć na
chwilę przypomniał, być może film zyskałby nieco głębi, a widzowie –
trochę satysfakcji. Jest, co prawda, w filmie scena, gdy dwóch członków
zgromadzenia usiłuje bronić Jezusa, ale - nie wiedzieć czemu - zostają
oni przegonieni i to w sposób zupełnie urągający ich godności - jak
gdyby byli woźnymi, którzy usiłują zabrać głos z mównicy naukowego
sympozjum. Zanotujmy jeszcze dwie postacie "pośrednie" - Piłata i Judasza.
Oni, w zasadzie, też mają twarze, ale z widocznym już na nich piętnem
duchowej degeneracji – Piłat jest oportunistą i karierowiczem,
a z osobowością Judasza reżyser się w ogóle nie uporał. smile)

Tu mała chwila refleksji - Mel Gibson w przedpremierowych wypowiedziach
mawiał, ze nakręcił ten film w taki właśnie, a nie inny sposób, gdyż
chciał pokazać - JAK BYŁO NAPRAWDĘ. Otóż śmiem twierdzić, że mimo sporej
ilości dekagramów mięsa odrywanego z ciała torturowanego Chrystusa,
zupełnie mu się to nie udało. Pierwsza wpadka - armia rzymska uchodziła
wtedy za niezwyciężoną, między innymi dlatego, że była, jak na owe czasy
niezwykle zdyscyplinowana. Wszelkie przejawy braku subordynacji były
karane natychmiast i z całą surowością - niejednokrotnie dziesiątkowano
całe kohorty czy nawet legiony. W "Pasji", pomimo surowego nakazu Piłata,
by skazańca wychłostać, ale przesadnie nie torturować, a już na pewno nie
dopuścić do jego śmierci, legioniści zachowują się, pod względem
bezmyślnego okrucieństwa - jak kibole-zamiarze na meczu piłkarskim, a
pod względem zdyscyplinowania - jak polskie pospolite ruszenie pod
Piławcami. Prześcigają się w brutalności i okrucieństwie, choć dwakroć
słyszeli jak ich zwierzchnik, Piłat, publicznie ogłosił: "nie widzę w tym
człowieku żadnej winy" i choć Jezus, jako Żyd, osobiście ani ich ziębił,
ani parzył. Że nie było to w przyjętym wówczas zwyczaju, niech zaświadczą
postacie, krzyżowanych razem z Chrystusem żydowskich przestępców, którzy
przy nim wyglądają tak, jakby na plan „Pasji” omyłkowo zabłądzili z
planu „Żywota Briana” – tacy są czyści i nietknięci. Żołnierze zupełnie
ich lekceważą, dopełniając swego, przykrego w końcu obowiązku, bez
żadnej skwapliwości, nieomal z nonszalancją.
Film jest zupełnie pozbawiony klimatu, co - być może - jest jego
największym mankamentem. Akcja dzieli się (a raczej - rozpada) na pięć
dużych scen: modlitwę w Ogrójcu, sąd (w Sanhedrynie i u Piłata),
biczowanie, drogę krzyżową i ukrzyżowanie. W akcji zupełnie brak
wewnętrznego napięcia, które rozumiem - nie jako: Hitchcockowski
suspens, ale jako nawarstwienie i spiętrzenie emocji, będące efektem
charyzmy ekranowych postaci. U Jima Caviezela jest tyle charyzmy, co u
Viggo Mortensena we "Władcy pierscieni". smile) Gdzie mu tam do, chociażby,
Roberta Powella u Zeffirellego czy Willema Dafoe’a u Scorsesego!
Zupełnie nie czuje się w nim owego wewnętrznego światła, które powinno go
wypełniać – a jeśli tego blasku nie ma w Jezusie, to w kim ono, na Boga,
może w tym filmie być...??
W "Pasji" pojawia się też szatan, którego szatański spryt, też niestety,
ginie pod warstwą schematyzmu. Początkowo myślałem, że jako młody, ładny
młodzieniec ma szansę skusić Jezusa do porzucenia planów zbawienia
ludzkości, niestety – zaraz potem z nosa wypełza mu jakiś robal, rzut
kamery ujawnia szpony na rękach, a spod szaty wypełza mu żółty wąż.
I staje się, biedak, tak diabelsko diabelski, że nie skusiłby już nikogo.
Stopniowo zupełnie traci kontrolę nad wydarzeniami, bezpowrotnie gubi
swój, przereklamowany, jak się okazuje, szatański spryt i tylko, jako
smętny snuj, smętnie snuje się momentami przez poszczególne sceny, by na
końcu głośnym rykiem obwieścić światu swą rozpacz z przyczyny klęski,
przez co widzowi robi się go bardziej żal, niż samego Jezusa!
Jest też taki moment, gdy szatan ukazuje się Chrystusowi z dzieciątkiem
na ręku. Oczywiście jest to – dzieciątko à rebours, dzieciątko
szatańskie, o paskudnych, wrednych oczkach i drapieżnych, rekinich
ząbkach – taki mały Antychryścik. Zachodziłem w głowę, do czegóż ów
Antychryścik był Gibsonowi w tym filmie potrzebny, aż wreszcie przyszło
mi do głowy, że, być może, było to mrugnięcie okiem do starego przyjaciela,
Richarda Donnera (w końcu sporo mu zawdzięcza, gdyż ów obsadzał go w swych
kasowych filmach: w czterech częściach "Zabójczej broni", "Mavericku"
i "Teorii spisku") i przypomnienie motywu Damiana-Antychrysta z jego
stareńkiego "Omenu".
Jeśli tak - to był to jeden z jaśniejszych momentów "Pasji".
Jeśli nie - jeden z mroczniejszych. smile)
Obserwuj wątek
    • luzer Re: Obejrzałem "PASJĘ"... cd. 09.03.04, 04:02
      Nic w tym filmie nie zaskakuje, wszystko jest przewidywalne, a piramidalne
      nagromadzenie, werystycznie pokazanych tortur, powoduje, że ta makabra po
      jakimś czasie przestaje widza szokować i zaczyna nużyć. Nie da się zbudować
      sensownego filmu wyłącznie na scenach, obrazujących znęcanie się grupy
      osiłków-brutali nad słabszym. Postaci apostołów są sztampowym tłem - nie ma w
      nich żadnego dramatu, żadnego napięcia. Nawet nad Piotrem, który powinien
      przeżywać jakiś wewnętrzny dramat, chociażby z przyczyny trzykrotnego zaparcia
      się Chrystusa, twórca filmu prześlizguje się z całkowitą obojętnością. Nie ma
      też niczego tragicznego w Judaszu. Ta postać jest dwuwymiarowa, jak kartka
      papieru. Zdradza Jezusa, potem ma wyrzuty sumienia, które objawiają się błędnym
      wzrokiem, spierzchłymi wargami i widzeniem wszędy złego ducha, potem wariuje i,
      ścigany przez bandę dzieciaków-harpii, (przypominających, jako żywo, rozkoszne
      diablęta z "Dogmy" Kevina Smitha smile) popełnia samobójstwo,wieszając się na
      drzewie. Scena samobójstwa Judasza jest, o dziwo, jak na ten film, pokazana
      dość "symbolicznie". Najpierw Judasz patrzy na sznur, będący częścią uprzęży,
      leżącego nieopodal zdechłego osła, potem - na rosnące na stromej skarpie drzewo
      i w momencie, gdy kamera pokazuje pusty krajobraz, w kadr nagle od góry
      wskakuje para stóp. Inteligentny widz od razu domyśla się, że to Judasz właśnie
      obwiesił się na suchej gałęzi. Cięcie i następny kadr pokazuje właśnie widzowi
      Judasza dyndającego na drzewie. Jeżeli ów widz, prócz inteligencji, obdarzony
      jest jeszcze jaką taką dociekliwością, to skonstatuje, że Judasz wisi na tak
      krótkim sznurku, iż w żaden sposób nie mógłby skoczyć ze skarpy. Jak się zatem
      powiesił? Ano, musiał chyba wleźć na drzewo, potem z wprawą linoskoczka przejść
      jakieś pięć metrow po poziomej gałęzi, tam – usiąść na gałęzi, przywiązać do
      niej linę, założyć sobie pętlę na szyję i ześliznąć się w dół. Może tak było,
      ale strasznie to zawiłe, a Judasz, któremu cały czas świat wirował w oczach, na
      pewno spadłby z gałęzi i, jak nic, złamałby nogę. Wówczas już na pewno nie
      byłby się w stanie powiesić i szlag by trafił Gibsonowską wierność Biblii. smile)
      Żarty żartami, a takich "brudów" i niekonsekwencji reżyserskich jest w "Pasji"
      co niemiara. Scena biczowania, która, wedle Gibsona, miała zapewne być jednym z
      "mocniejszych" momentów filmu, to całkowite nieporozumienie. Jezus jest przez
      co najmniej kwadrans masakrowany w tak totalny sposób, że nikt by tego nie
      przetrzymał. Pamiętam przejmującą scenę biczowania Morgana Freemana przez
      Gene’a Hackmana w "Bez przebaczenia" Clinta Eastwooda. Bohater, grany przez
      Freemana jest bity "jedynie" zwykłym batem, a mimo to, zostaje zachłostany na
      śmierć. Inna, pamiętna scena chłosty, to ta ze "Szwadronu" Juliusza
      Machulskiego. Ludzka odporność na zadawany ból ma swoje granice i, gdy zostaną
      one przekroczone, następuje śmierć wskutek szoku. Ta cecha organizmu była znana
      już w średniowieczu i prawdziwym szacunkiem cieszył się u możnych taki oprawca,
      który potrafił długo torturować delikwenta, nie powodując jego zgonu. W "Pasji"
      dwóch byków-legionistów wali w Chrystusa, jak w przysłowiowy bęben. Na odlew i
      z całej siły (pomimo nakazu oszczędzania, wydanego przez Piłata) tłuką go
      najpierw grubymi rózgami, a gdy wydaje im się to zbyt subtelne, zmieniają
      narzędzie na kańczugi o wielu pejczach, zakończonych metalowymi, szerokimi na
      centymetr, ostrymi haczykami. Jeden z żołdaków wypróbowuje narzędzie na stole -
      haczyki wbijają się w blat i wyrywają z niego spore drzazgi. Tymi kańczugami
      masakrują Jezusa przez kolejne dziesięć minut. Pod wpływem tak okrutnej
      chłosty, ciało Chrystusa zaczyna wyglądać jak krwawy ochłap, nienadający się do
      niczego innego, jak tylko do pochowania. Ktoś, kto jakimkolwiek cudem przeżyłby
      tak straszliwą masakrę swego ciała (całego: plecy, pośladki, uda z tyłu,
      piersi, brzuch, uda z przodu), na pewno leżałby nieprzytomny, przez co najmniej
      miesiąc, w namiocie tlenowym na oddziale intensywnej terapii. Jezusowi jednak
      każą nieść krzyż. I tu - kolejny raz zabrakło reżyserowi konsekwencji i
      wyobraźni. Konsekwencji - gdyż Jezus niesie krzyż "symboliczny", całościowy -
      z połączonymi na sztywno: pionowym słupem i poziomą belką. Dwaj łotrzykowie,
      niosą, zgodnie z historią - same poziome belki. Dlaczego tak? Nie wiadomo.
      Gibson poświęcił tu jednak część swej, okrzyczanej wierności faktom na ołtarzu
      tradycji. Ale - nie w tym rzecz. Krzyż, który przypada nieść Jezusowi, składa
      się, jako się rzekło, z ok. pięcio- sześciometrowego słupa o średnicy, mniej
      więcej, 40 cm i z poziomej, dwumetrowej belki, nieco cieńszej (Ø ok. 30 cm).
      Całość wykonana jest z dość świeżego, nie do końca okorowanego drewna. Myślę,
      że tej wielkości i grubości krzyż waży, mniej więcej ok. 300 kilogramów. Jest
      wielki i nieporęczny i ma go wnieść na wysokie wzgórze skrajnie skatowany
      człowiek, którego nagie ciało przypomina surowy befsztyk. I on go niesie!!!
      Całkowita fikcja! Pada, co prawda pod ciężarem, ale się podnosi i niesie dalej.
      Gdy Szymon z Cyreny, wcale nie ułomek – bez trudu rozgania kilkunastoosobowy
      motłoch, kopiący, leżącego po kolejnym upadku, Jezusa - jest zmuszony pomóc
      dźwigać to brzemię, w momencie, gdy Chrystus pada po raz kolejny, również pada
      przygnieciony krzyżem. A jest przecież młody, silny i, przede wszystkim -
      zdrowy! Gdy próbuje zarzucić sobie krzyż na ramiona, pomagać musi mu czterech
      legionistów! A Gibson usiłuje wmówić widzowi, że przez całą pierwszą połowę
      drogi krzyżowej niósł ów potwornie ciężki kloc sam zmasakrowany świeżą torturą
      Jezus. Przegiąłeś pan, panie Melu - tego krzyża nie zatargałby na Golgotę sam
      mistrz świata w strongmaństwie - Mariusz Pudzianowski. Wymiękłby, jak nic.smile)
      Przy krzyżowaniu też - skazaniec przybijany jest do krzyża wielkimi,
      półmetrowymi chyba hufnalami, które przechodzą przez drewno krzyża na wylot i
      tam, z drugiej strony są zaginane. Po co? Żeby wiszący na krzyżu człowiek nie
      wyrwał ich z połowy metra drewna i nie uciekł? To pozostaje tajemnicą
      reżysera, ja również pozostaje nią inny fakt - jak potem zdejmowano z krzyża
      ciało skazańca, bez obcinania dłoni i stóp? Gibson tej tajemnicy nie zdradza,
      pokazuje ciało Jezusa już zdjęte ze słupa. Kamera zwraca też uwagę widza na
      leżące pod krzyżem atrybuty kaźni - cierniową koronę, deskę z szyderczym
      napisem INRI i... gwoździe!!! Bez jakiegokolwiek śladu zginania!!! Jak gdyby
      nigdy nie były wbite w krzyż i zagięte na głucho!!! Amatorszczyzna, niestety,
      wyłazi. Mógłbym tak jeszcze długo wyliczać, bo film składa się gównie z
      niedomogów, ale nie chcę pastwić się nad Gibsonem, tak jak on pastwił się nad
      Jezusem. smile) Dorzucę jeszcze tylko: dość prostacki montaż, polegający głównie
      na wrzucaniu do scen tortur - sielankowych, retrospektywnych przebitek i
      straszliwie wszechobecny, karygodnie nadużywany slow-motion. Wszystkie sceny
      dynamiczne: pojmanie Jezusa, biczowanie, a nade wszystko - upadki pod krzyżem,
      pokazywane są w nieznośnie nachalnych zwolnieniach. Przypomina to replaye na
      meczach piłkarskich. Gibson w "Pasji" uwielbia slow-motion. Chyba uważa, że
      zwolnione tempo przydaje majestatu, ale - co za dużo, to niezdrowo- maniera
      staje się po pewnym czasie nie do niesienia. Muzyka jest właściwie niezła, może
      tylko trochę zbyt monotonna i, jak na mój gust - ciut za bardzo "ethnic", ale
      już się nie będę za bardzo czepiał - na tle dokonań scenarzysty i reżysera
      tego filmu, kompozytor wykonał naprawdę rzetelną robotę. smile)
      No i żeby zakończyć jakimś optymistycznym akcentem - było w "Pasji" ujęcie,
      które mnie naprawdę zachwyciło - spojrzenie na szczyt Golgoty z kamery
      zawieszonej pionowo nad wierzchołkiem wzgórza i "patrzącej" przez pierwszą,
      spadającą pionowo, kroplę nadchodzącego deszczu. Śliczna i jedyna, poetycka
      chwila w całej tej krwawej jatce. Uję
      • luzer Re: Obejrzałem "PASJĘ"... (sam qniec :)) ) 09.03.04, 04:03
        Ujęcie trwało z pięć sekund, ale - być może - to jeden jedyny istniejący powód,
        dla którego mogłem stwierdzić, że jednak warto było ten film zobaczyć.

        Luzer.
      • maaax "subtelna" metoda pogrążania 09.03.04, 08:24
        jak juz trudno polemizować z ideowym / swiatopoglądowym przesłaniem dzieła to
        urzędowi i samozwańczy krytycy wyciagają działo pod nazwa "film/ książka/
        przedstawienie jest <słaba artystycznie>".
        Tak jest i w przypadku "Pasji" . Kolego film ci się nie podobal, masz prawo do
        takiej opinii ale nie przybieraj pozy krytyka, estety, itp bo jesteś smieszny.
    • Gość: Krzys52 Zupelnie jakbym mial powtorke z rozrywki :)) IP: *.proxy.aol.com 09.03.04, 06:31
      Gratuluje znakomitego streszczenia. Sprawiles mi ogromna przyjemnosc gdyz
      Twoimi oczami moglem obejrzec to samo i (co najwazniejsze) bez udawania sie do
      kina - na to nie zdobylbym sie za nic.
      .
      Pzdr.
      K.P.
      • Gość: Powtórka Re: Zupelnie jakbym mial powtorke z rozrywki :)) IP: *.am.poznan.pl 09.03.04, 15:09
        No proszę, "Pasja" niczym "Sąsiedzi" nic nie warta, jenom "Sąsiadom" dał nagrodę
        przez przypadek. Taki ze mnie "ekspert" !
    • panidanka Re: Obejrzałem "PASJĘ"... 09.03.04, 06:52
      obejrzałam "Pasję" oczami Luzera

      Luzerze!

      bardzo spodobał mi się twój "krytyczny" opis
      zwłaszcza jego pierwsza część, bo druga-już zbyt techniczna filmowo dla mnie-
      mniej też była zrozumiała

      i już wiem, że może przedwczesne były obawy co niektórych,że film może wywołać
      w Polsce nową falę niepotrzebnego tu nikomu antysemityzmu

      noooo, nooooo
      zdolniacha z ciebie Luzer1

      moje gratulacje!!!
      D.
    • Gość: n0str0m0 Obejrzałem "PASJĘ"... i nic nie zrozumialem... IP: 61.49.198.* 09.03.04, 07:52
      obawiam sie ze pojscie powtorne nie pomoze ci wiele luzerze...

      ale skoro juzes jest przy technicznych analizach
      godnych tej akademii od zlotego nagusa z mieczem
      to ja mam prosbe nastepujaca

      z pamieci lub wideua chyba - ale sprobuj
      recenzje napisac
      "czlowieka z marmuru"

      gdybys naprawde nie mogl sie powstrzymac
      dyscyplina dodatkowa moglby byc
      "czlowiek z zelaza"

      koncowke banderoli zalapiesz za ocene
      "ghandiego"

      jesli starasz sie tez o piatke ze sprawowania
      dodaj recenzje
      "rocky horror picture show"
      "priscilla queen of the desert"
      "texas chainsaw massacre"
      i koniecznie
      "plan 9 from outer space"

      co to ma wspolnego z twoja szkielkookowa analiza?
      kina kultowego sie nie da analizowac i czesc...
      dreszczu emocji w czasie premiery "czlowieka z marmuru" nie ma jak kwantyfikowac
      a jesli brak ci wyobrazni by dostrzec podobienstwo z pasja
      to juz nie moj problem...

      nostromo
      • andrzejg Re: Obejrzałem "PASJĘ"... i nic nie zrozumialem.. 09.03.04, 07:56
        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

        >
        > co to ma wspolnego z twoja szkielkookowa analiza?
        > kina kultowego sie nie da analizowac i czesc...

        Czy dobrze Cię zrozumiałem n0str0m0?
        Czy sugerujesz,ze na pewne tematy nie rozmawia się,nie analizuje i cześć?

        A.
        • Gość: n0str0m0 analiza jest tematem zastepczym... IP: 61.49.198.* 09.03.04, 08:04
          zamiast porozmawiac o istocie sprawy
          uciec zawsze mozna w techniczny belkot

          chcesz przykladu?

          umiera twoja kochana matka na gangrene
          a ty spokojnym glosem spierasz sie z lekarzem
          czy amputowana konczyne zaszyc ladnym sciegiem
          i kto pokryje roznice w cenie

          do tej pory glosy w dyskusji nad pasja oscylowaly w sferze niepoprawnej politycznie graficznosci krwi
          luzer sprowadza ja blizej dyskusji na temat ortografii i stylistyki w ogole
          to cacy
          jak nie pala to go kijem
          a o tym czemu naprawde sie ten film zwalcza - jakos cicho

          nostromo
          • andrzejg Re: analiza jest tematem zastepczym... 09.03.04, 08:12
            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

            > zamiast porozmawiac o istocie sprawy
            > uciec zawsze mozna w techniczny belkot
            >
            > chcesz przykladu?
            >
            > umiera twoja kochana matka na gangrene
            > a ty spokojnym glosem spierasz sie z lekarzem
            > czy amputowana konczyne zaszyc ladnym sciegiem
            > i kto pokryje roznice w cenie
            >
            > do tej pory glosy w dyskusji nad pasja oscylowaly w sferze niepoprawnej
            > politycznie graficznosci krwi
            > luzer sprowadza ja blizej dyskusji na temat ortografii i stylistyki w ogole
            > to cacy
            > jak nie pala to go kijem
            > a o tym czemu naprawde sie ten film zwalcza - jakos cicho
            >
            > nostromo

            aaa wiem - zwalcza się,bo pokazuje w złym swietle Żydów?

            Jakoś nie zauważyłem ,aby ktokolwiek ten film zwalczał,mało tego
            zauważam jego wielka promocję poprzez ogromny szum medialny
            powodujacy pewnego rodzaju 'owczy pęd'.oze jednak patrzę z innej
            perspektywy?

            Nie byłem na filmie i nie miałem zamiaru iść i dopiero recenzja Luzera
            skłania mnie do przyjrzenia się temu dziełu , o które tak się martwisz.
            W takim razie ,czy mamy do czynienia ze zwalczaniem,czy promocją?

            Mnie zaniepokoiło jeszcze coś innego w Twojej wypowiedzi-ciagoty do cenzury.

            A.
            • Gość: n0str0m0 Re: analiza jest tematem zastepczym... IP: 61.49.198.* 09.03.04, 08:29
              > aaa wiem - zwalcza się,bo pokazuje w złym swietle Żydów

              nie, nie wiesz...
              zwalcza sie bo nabiera impetu walka syjonistow z domniemanym antysemityzmem
              cokolwiek mozna pod takowyz podciagnac - natychmiast sie w tym trzeba tarzac
              chocby nie wiem jak niewinne bylo lub niezrozumiane

              taki syndrom kieszonkowca na targu co walnal komus torebke i wrzeszczy "lapaj zlodzieja"

              no i zrobili gibbonowi taka "afere o jedwabne"
              tylko w jego przypadku to nakreca mu kase
              a nam...
              (chyba, zeby z tej stodoly zrobic relikwie i za biletami wpuszczac)

              > Jakoś nie zauważyłem ,aby ktokolwiek ten film zwalczal

              i nie zobaczysz dpopokad nie pojdziesz
              ale i wtedy nie uswiadczysz...
              bo nie zwalcza

              poszukaj gdzie napisalem, ze zwalcza, bo nijak nie moge sobie przypomniec gdzie, czy i w ogole...
              a jesli tylko zgadujesz, to pudlo...

              > zauważam jego wielka promocję poprzez ogromny szum medialny
              > powodujacy pewnego rodzaju 'owczy pęd'.oze jednak patrzę z innej
              > perspektywy?

              patrzymy przez ten sam koniec "perspektywy"
              widzimy to samo

              > Nie byłem na filmie i nie miałem zamiaru iść i dopiero recenzja Luzera
              > skłania mnie do przyjrzenia się temu dziełu , o które tak się martwisz.
              > W takim razie ,czy mamy do czynienia ze zwalczaniem,czy promocją?

              martwic sie nie martwie
              bo jak juz wyjasnialem do bolu palcow
              film sam nie stanowi o istocie sporu

              a co do ciagat cenzorskich?
              czy ja wolam do admina o nozyce?
              andrzeju, wyluzuj, to nie chodzi o niedpouszczenie do rozmowy
              chyba bys sie nie zdziwil gdybym na ciebie w tym szpitalu krzywo spojrzal
              i poprosil o modlitwe za matke zamiast uzerania sie o catgut

              nostromo
              • Gość: AndrzejG jestem na luzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 08:53
                n0str0m0,ale zastanawiam się,czy Ty nie traktujesz mnie jak głupka

                Gość portalu: n0str0m0 zapytał:
                > poszukaj gdzie napisalem, ze zwalcza, bo nijak nie moge sobie przypomniec
                > gdzie, czy i w ogole...
                > a jesli tylko zgadujesz, to pudlo...

                a wcześniej w tym samym poscie gość portalu: n0str0m0 napisał:
                > zwalcza sie bo nabiera impetu walka syjonistow z domniemanym antysemityzmem

                a jeszcze wcześniej gość portalu: n0str0m0 napisał:

                >jak nie pala to go kijem
                >a o tym czemu naprawde sie ten film zwalcza - jakos cicho


                __________________________________________________________________________

                gość portalu: n0str0m0 napisał:

                > a co do ciagat cenzorskich?
                > czy ja wolam do admina o nozyce?
                > andrzeju, wyluzuj, to nie chodzi o niedpouszczenie do rozmowy


                a jeszcze wcześniej gość portalu: n0str0m0 napisał:

                > co to ma wspolnego z twoja szkielkookowa analiza?
                > kina kultowego sie nie da analizowac i czesc...


                Twoje porównanie do sytuacji ze śmiercią matki jest nieadekwatne.
                Rozmumiem ,że chcesz mi pomóc w wyobrazeniu sobie o jak drogie Tobie są
                te wartosci,ale zauważ prosta sprawę.Luzer krytykuje Gibsona i jego dzieło,
                a nie przedmiot dzieła,to tak jakby krytykował lekarza i jego sposób leczenia.

                A.
                • Gość: n0str0m0 wartosci mi drogie... IP: 61.49.198.* 09.03.04, 09:03
                  "walka z filmem" - skrot mylsowy

                  jest na innym poziomie
                  i pisalem juz o tym wyzej
                  za POMOCA dyskusji o filmie
                  rozgrywa sie inne gry

                  a wartosci mi drogie w tym calym galimatiasie
                  to po prostu prawda... a nie jak sadzisz - religia

                  nostromo
                  • luzer Re: wartosci mi drogie... 09.03.04, 12:02
                    Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                    > "walka z filmem" - skrot mylsowy
                    >
                    > jest na innym poziomie
                    > i pisalem juz o tym wyzej
                    > za POMOCA dyskusji o filmie
                    > rozgrywa sie inne gry

                    A jaką grę, drogi Nostromo, rozgrywam, mówiąc, że jakiś film mi się nie podobał?

                    > a wartosci mi drogie w tym całym galimatiasie
                    > to po prostu prawda...

                    Prawdą, jest - że "Pasja" mi się nie podobała i uznałem ją za bardzo kiepsko
                    zrobiony film.
                    Prawdą też jest, że ktoś, jak np. ks. Chrostowski, może być tym filmem
                    zachwycony i uznać go za jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widział
                    (cytat z ulotki reklamowej).
                    Kwestia smaku.

                    L.
                    • Gość: n0str0m0 gra... IP: 202.95.14.* 10.03.04, 03:59
                      > A jaką grę, drogi Nostromo, rozgrywam, mówiąc,
                      > że jakiś film mi się nie podobał?

                      sam mi powiedz, bo wlasnie sie zastanawiam
                      ile filmow obejrzales w ostatnich 12 miesiacach
                      i ile recenzji z nich zamiesciles na FA

                      ja nie komentuje jakosci niskobudrzetowej produkcji
                      raczej zastanawiam sie o co chodzi z tym calym jazgotem

                      nostromo
                      • Gość: Krzys52 Re: gra... IP: *.proxy.aol.com 10.03.04, 04:10
                        "ja nie komentuje jakosci niskobudrzetowej produkcjiraczej zastanawiam sie o co
                        chodzi z tym calym jazgotem"
                        .
                        Jaka szkoda, ze to juz czas przeszly...surprised))

                      • andrzejg Re: gra... 10.03.04, 05:09
                        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                        >
                        > sam mi powiedz, bo wlasnie sie zastanawiam
                        > ile filmow obejrzales w ostatnich 12 miesiacach
                        > i ile recenzji z nich zamiesciles na FA
                        >
                        > ja nie komentuje jakosci niskobudrzetowej produkcji
                        > raczej zastanawiam sie o co chodzi z tym calym jazgotem
                        >
                        > nostromo

                        a,o to Ci chodzi
                        pociesz się, ja tez nie wiem o co chodzi z tym jazgotem

                        przepytujesz Luzera z wydajności z hektara i dlaczego wlasnie ten film
                        sobie wybral do krytyki - dla mnie jest to nieistotne,a przeczytalem
                        z zaciekawieniem spostrzezenia Luzera,bo ten niezrozumialy dla mnie jazgot
                        juz jakis czas trwa i jak widze z jego recenzji jest on calkiem niuzasadniony
                        (ten jazgot)

                        A.
                        • Gość: n0str0m0 cale szczescie andrzeju IP: 61.49.198.* 10.03.04, 06:53
                          ze jestem antysemita
                          bo moge myslec rzeczy na ktore politpopapranosc fuka ze zloscia

                          jazgot... o filmie...?
                          jako o pretekscie
                          najwyzej

                          dla ciebie nieistotny
                          dla mnie inaczej jakby...
                          kontynuacja dyskusji "co wam wolno" bedacy

                          nostromo
                          • panidanka Re: cale szczescie andrzeju 10.03.04, 06:56
                            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                            > ze jestem antysemita
                            > bo moge myslec rzeczy na ktore politpopapranosc fuka ze zloscia
                            >
                            > nostromo

                            a możesz Nostromo sprecyzować na czym polega twój antysemityzm?
                            bo znam tyle jego odmian....
                            jeszcze chyba więcej jak odmian antykomunizmu

                            D.
                          • andrzejg no nie wiem 10.03.04, 07:05
                            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                            > ze jestem antysemita
                            > bo moge myslec rzeczy na ktore politpopapranosc fuka ze zloscia
                            >


                            Z tym,że to nie politpoprawnosc fukala,tylko Ty,
                            a przeciez nie moge Cie o nia podejrzewac.
                            Dziwie sie Tobie za ujmowanie innym zdolnosci myslenia,bo jakze mam odebrac
                            powyzsze Twoje slowa?Czy tylko bycie antysemita pozwala na swobodne myslenie?

                            Moze jednak ono ogranicza?

                            Bo tylko tak moge zrozumiec Twoje zarzuty wobec Luzera.

                            > jazgot... o filmie...?
                            > jako o pretekscie
                            > najwyzej
                            >
                            > dla ciebie nieistotny
                            > dla mnie inaczej jakby...
                            > kontynuacja dyskusji "co wam wolno" bedacy
                            >
                            > nostromo

                            Moze w innym swiecie zyje,ale wiecej recenzji i odglosow słyszalem i czytalem
                            wywodzacych sie ze srodowisk zwiazanych z kosciolem ,niz srodowiskami zydowskimi
                            Byl w TV pokazywany jakis przewodniczacy organizacji zydowskiej,ktory delikatnie
                            sie obruszyl na sposob pokazania Zydow w filmie,na sposob pokazania historii.
                            Czytalem gdzieniegdzie jeszcze pojedyncze glosy ,ale nie zauwazylem nigdzie
                            zadnych nakazow zmierzajacych do odpowiedzniego ustawienia nas,do powiedzenia
                            nam 'co wam wolno'.

                            A.
                            • Gość: n0str0m0 a ja wiem...? IP: 61.49.198.* 10.03.04, 07:17
                              toc zyjemy w innych swiatach

                              w moim fukanie moje jest reakcja
                              w twoim moje fukanie jest akcja

                              przyczyna i skutek widziane z innej perspektywy
                              czy jednak tylko klapki na oczach...?

                              nostromo
                              • andrzejg Re: a ja wiem...? 10.03.04, 07:31
                                Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                                > toc zyjemy w innych swiatach
                                >
                                > w moim fukanie moje jest reakcja
                                > w twoim moje fukanie jest akcja
                                >
                                > przyczyna i skutek widziane z innej perspektywy
                                > czy jednak tylko klapki na oczach...?
                                >
                                > nostromo

                                i ta Twoja reakcja kazała Ci wpisac (nieomal) glos luzera w ogolnoswiatowy
                                spisek przeciw wartosciom?

                                A.
                                • n0str0m0 a czemu nie...? 10.03.04, 07:45
                                  a ty andrzeju naprawde tego nie widzisz?

                                  nostromo
                                  • andrzejg Słowo.Nie widzę 10.03.04, 08:13
                                    n0str0m0 napisał:

                                    > a ty andrzeju naprawde tego nie widzisz?
                                    >
                                    > nostromo

                                    Widzę recenzję napisaną po ogladnięciu filmu,a to na skutek (to moje
                                    podejrzenie)masowego jazgotu wokol niego.To jest jeszcze jeden glos dotyczacy
                                    tego filmu,ale podpinanie go pod swiatowy spisek jest smiesznym.

                                    Posadzasz mnie o politpoprawnosc.Niech Ci bedzie.Nie jestem w stanie sie
                                    na Ciebie o nic obrazic,ale zauwaz,ze swoim 'czesc' w kwestji dyskusji na
                                    temat tego filmu(ktory to okazuje sie nagle tematem tabu?) wymagasz od innych
                                    wlasnie politpoprawnosci,bo mniemam ,ze glos pochlebny nie wywolalby takiej
                                    Twojej reakcji.

                                    A.
                                    • andrzejg dopisek 10.03.04, 08:22
                                      andrzejg napisał:

                                      >
                                      > Widzę recenzję napisaną po ogladnięciu filmu,a to na skutek (to moje
                                      > podejrzenie)masowego jazgotu wokol niego.

                                      co wcześniej również napisał Luzer.
                                      Jednak moja opinia była napisana bez czytania jego postu.

                                      A.
                                      • Gość: n0str0m0 Re: dopisek IP: 61.49.198.* 10.03.04, 08:37
                                        widzisz co widzisz

                                        a zauwazyles ile osob plujacych na religie (sorry, kiepski film) juz tu przypelzlo...?

                                        pytasz jak bym ocenil dobre recenzje o pasji?
                                        film niszowy i tyle...
                                        na pozostanie nim ma dzis tyle szans jak dziady w 68

                                        nostromo
                                        • andrzejg Re: dopisek 10.03.04, 08:47
                                          Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                                          > widzisz co widzisz
                                          >
                                          > a zauwazyles ile osob plujacych na religie (sorry, kiepski film) juz tu
                                          > przypelzlo...?
                                          >
                                          > pytasz jak bym ocenil dobre recenzje o pasji?
                                          > film niszowy i tyle...
                                          > na pozostanie nim ma dzis tyle szans jak dziady w 68
                                          >
                                          > nostromo

                                          w każdym badz razie milego wieczoru zycze
                                          w wolnej chwili poczytam sobie cośmy tu nabazgrolili

                                          A.

                                          P.S.
                                          A na film pewnie nie pojde(veto zony,ktora nie lubi krawaych scen)
                                          nie to zeby mi nie pozwalala,ale lubie laczyc przyjemne z pozytecznym
                                          i myslalem sie wlasnie z nia tam wybrac.
                                        • Gość: AndrzejG dopisek-czy to spisek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 18:37
                                          Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                                          > widzisz co widzisz
                                          >
                                          > a zauwazyles ile osob plujacych na religie (sorry, kiepski film) juz tu
                                          > przypelzlo...?

                                          Zauważyłem obecność,ale czy to ma oznaczać kompletne moje wycofanie się z
                                          dyskusji?To jest forum otwarte i nie zabronisz im tego,a swoja postawą
                                          zniechęcisz tych to co jeszcze chcą dyskutować.


                                          >
                                          > pytasz jak bym ocenil dobre recenzje o pasji?
                                          > film niszowy i tyle...
                                          > na pozostanie nim ma dzis tyle szans jak dziady w 68
                                          >
                                          > nostromo

                                          Jest sąsiedzki wątek vox'a,powstały jak sądzę w wyniku reakcji na słowa Luzera,
                                          bo w dużej części odnosi się do treści zawartych w jego recenzji.Jest on jak
                                          najbardziej pozytywnym opisem Pasji.Tak to przezywał jego autor jako widz tego
                                          filmu i tak to ja widzę.Jako indywidualną ocenę filmu ,a nie jako część
                                          jakiegoś spisku,tylko teraz z innej strony.

                                          A Ty n0str0m0?Jak widzisz tamta recenzję?

                                          A.
                                          • Gość: n0str0m0 spisek jak talala IP: 202.95.14.* 10.03.04, 19:09
                                            andrzeju

                                            jakem klasyczne dziecie komunizmu
                                            niepozbawion jestem odruchow pawlowa
                                            jak dzwoni dzwonek to sie slinie

                                            jak slysze ewidentna bzdure
                                            e tam bzdure... przekret i klamstwo
                                            to ochota przychodzi walnac od ucha
                                            bo szkoda czasu na leczenie

                                            jak sie domyslasz malo u mnie litosci dla czerwonego
                                            co ku zagladzie narodu prowadzil
                                            narod zas nieodlacznie z religia kulturowo wiaze

                                            internet i szczatki manier
                                            zdzielic przez ucho odmawiaja
                                            dyskutowac?
                                            oczywiscie, cenzury mi nie wmawiaj

                                            ale czy bezstronnie?
                                            haha

                                            jak ja "tamta" recenzje widze?
                                            gdybym uwazal, ze o meritum filmu chodzi
                                            sam bym ja napisal

                                            nostromo
                                            • Gość: AndrzejG Re: spisek jak talala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 19:24
                                              Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                                              >
                                              > jak slysze ewidentna bzdure
                                              > e tam bzdure... przekret i klamstwo
                                              > to ochota przychodzi walnac od ucha
                                              > bo szkoda czasu na leczenie


                                              I to jest Twoja metoda przekonywania?Jak myślisz?Jakie jej będą efekty?
                                              Nie sądzisz ,że najpierw trzeba wykazać przekret, czy kłamstwo , a potem karać?


                                              > jak ja "tamta" recenzje widze?
                                              > gdybym uwazal, ze o meritum filmu chodzi
                                              > sam bym ja napisal
                                              >
                                              > nostromo

                                              Tamta jest napisana z punktu widzenia człowieka wierzącego i nie dziwię się
                                              Twojemu stwierdzeniu,że widzisz ją jako swoją.NIe dziwię się również Luzerowi,
                                              bo ta jest po prostu jego i nie mamy tu do czynienia z żadnym spiskiem ogólno-
                                              światowym,tylko z indywidualną oceną.

                                              > internet i szczatki manier
                                              > zdzielic przez ucho odmawiaja
                                              > dyskutowac?
                                              > oczywiscie, cenzury mi nie wmawiaj

                                              ale Twoje walenie przez ucho ze wskazaniem na udział w jakims spisku jest
                                              wlasnie taka cenzura,bo dla Ciebie niedopuszczalne sa glosy krytyczne,
                                              żeby jeszcze o wartosciach,ale nie - o filmie.

                                              A.
                                              • Gość: n0str0m0 Re: spisek jak talala IP: 202.95.14.* 10.03.04, 19:31
                                                przychodzi ochota
                                                mowie przeciez
                                                nawet jakby sie pod lapsko nawineli
                                                to przecie nie walne
                                                (bez powodu)

                                                a co do glosow krytycznych
                                                wcale nie o filmie a o problemie poza nim
                                                i nie "niedopuszczac"
                                                a obszczekac

                                                ot i roznica

                                                nostromo
                                                • andrzejg Re: spisek jak talala 10.03.04, 20:00
                                                  Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                                                  > przychodzi ochota
                                                  > mowie przeciez
                                                  > nawet jakby sie pod lapsko nawineli
                                                  > to przecie nie walne
                                                  > (bez powodu)
                                                  >
                                                  > a co do glosow krytycznych
                                                  > wcale nie o filmie a o problemie poza nim
                                                  > i nie "niedopuszczac"
                                                  > a obszczekac
                                                  >
                                                  > ot i roznica
                                                  >
                                                  > nostromo

                                                  a obszczekuj waść ile dusza zapragnie
                                                  zawsze to lzej wiedziec,ze z mety po uchu sie nie dostanie

                                                  A.
                                                • andrzejg a czy przyjmiesz takie rozumowanie ? 11.03.04, 05:26
                                                  Trudnosc w zrozumieniu róznych postaw leży w róznych światopoglądach
                                                  i tak ,gdy człowiek niewierzący moze podejść racjonalnie do tego filmu,
                                                  ale z pewnymi ,własciwymi sobie ograniczeniami,to wierzący patrzy na niego
                                                  z punktu widzenia męki-męki Boga,czyli kogos dla niego bliskiego.Dlatego
                                                  mamy do czynienia z tyloma oburzonymi głosami na krytyke tego filmu.

                                                  Twój przykład z matką jest tu pomocny.Człowiek ,który stracił bliską
                                                  osobę nie będzie racjonalnie oceniał zapisu filmowego ,czy tez innego
                                                  przekazu,z tego tragicznego wydarzenia.Tak tez odbieram wypowiedź vox-a,
                                                  który skupił się właśnie na elementach ,które powinien przezywać człowiek
                                                  głęboko wierzący.W przypadku tego filmu jest to stan dla mnie nieosiągalny,
                                                  ale tak to czuję.Vox-owi wystarczy ,że powie 'nieprawda,że ta belka była
                                                  taka cięzka' i nie będzie dalej nad tym się zastanawiał- ba!nie przyjmnie
                                                  żadnych racjonalnych argumentów za innym rozumieniem,bo tu mamy do czynienia
                                                  z wiarą,gdzie racjonalność nie ma co szukać.

                                                  A.
                                                  • panidanka Re: a czy przyjmiesz takie rozumowanie ? 11.03.04, 06:31
                                                    andrzejg napisał:

                                                    > bo tu mamy do czynienia
                                                    > z wiarą,gdzie racjonalność nie ma co szukać.
                                                    >
                                                    > A.

                                                    wiara TEŻ nie może być ślepa

                                                    i TO właśnie powinno w XXI wieku stać się poważnym tematem do dyskusji

                                                    nie chodzi mi o wyznaczanie granić i głębi wiary
                                                    ale czy wogule można mówić o granicach i głębi wiary jeśli za punkt wyjścia
                                                    przyjmuje się, że "wiara jest ślepa" na rozum?

                                                    D.
                                                  • panidanka Re: a czy przyjmiesz takie rozumowanie ? 11.03.04, 06:33
                                                    panidanka napisała:


                                                    > przyjmuje się, że "wiara jest ślepa" na rozum?
                                                    >
                                                    > D.

                                                    wszak jest napisane
                                                    "będziesz kochał mnie z całej duszy swojej
                                                    z całego serca
                                                    i z CAŁEJ MYŚLI SWOJEJ"

                                                    D.
                                                  • luzer NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 08:04
                                                    andrzejg napisał:

                                                    > Vox-owi wystarczy ,że powie 'nieprawda,że ta belka była
                                                    > taka cięzka' i nie będzie dalej nad tym się zastanawiał- ba!nie przyjmnie
                                                    > żadnych racjonalnych argumentów za innym rozumieniem,bo tu mamy do czynienia
                                                    > z wiarą,gdzie racjonalność nie ma co szukać.

                                                    __________________________________

                                                    NASRUDDIN UMARŁ


                                                    Razu pewnego Nasruddin, w filozoficznym nastroju rozmyślał sobie na głos:

                                                    - Życie i śmierć... któż może powiedzieć, czym są?

                                                    Jego żona zajęta czymś w kuchni, słyszała go i rzekła:

                                                    - Wszyscy mężczyźni są jednakowi, zupełnie niepraktyczni. Wszyscy wiedzą, że gdy
                                                    kończyny ludzkie są sztywne i zimne, taki człowiek umarł.

                                                    Praktyczna mądrość żony wywarła wrażenie na Nasruddinie.
                                                    Kiedy innym razem zaskoczył go śnieg, poczuł, że jego ręce i nogi lodowacieją i
                                                    drętwieją.

                                                    "Na pewno umarłem" - pomyślał.

                                                    I zaraz przyszła mu inna myśl:

                                                    "Dlaczegóż więc chodzę, skoro jestem nieżywy? Powinienem leżeć, jak każdy
                                                    szanujący się nieboszczyk".

                                                    I tak uczynił. Po godzinie pewni podróżni przechodzili tamtędy i zobaczywszy go
                                                    leżącego przy drodze, zaczęli dyskutować, czy ten człowiek jest żywy, czy
                                                    martwy. Nasruddin z całej duszy pragnął krzyknąć i powiedzieć im:

                                                    "Głupi jesteście! Nie widzicie, że jestem martwy? Nie widzicie, że moje kończyny
                                                    są zimne i sztywne?"

                                                    Lecz zdawał sobie sprawę, że umarli nie powinni mówić. Powstrzymał więc język.
                                                    Wreszcie podróżni ustalili, że człowiek nie żyje, i wzięli go na plecy, aby
                                                    zanieść na cmentarz i pogrzebać.
                                                    Nie uszli daleko, gdy zbliżyli się do skrzyżowania.
                                                    I nowy spór powstał między nimi: o to, która droga prowadzi na cmentarz.
                                                    Nasruddin znosił to, ile potrafił, w końcu jednak nie wytrzymał i rzekł:

                                                    - Przepraszam, panowie, ale droga na cmentarz to ta na lewo. Wiem, że zakłada
                                                    się, iż umarli nie powinni mówić, lecz wyłamałem się z tej reguły tylko na
                                                    moment i zapewniam was, że już więcej nie powiem ani słowa.

                                                    GDY RZECZYWISTOŚĆ NAPOTYKA NA SZTYWNE WIERZENIE, TYM GORZEJ DLA RZECZYWISTOŚCI.

                                                    /Anthony de Mello/
                                                    ________________________________________________

                                                    smile))))
                                                  • panidanka Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 08:24
                                                    Luzerze

                                                    ta opowiastka to pewnie z "Minuty mądrosci"

                                                    pożyczyłam komuś i mi nie oddał sad

                                                    ostała mi się "Minuta głupoty" i "Modlitwa żaby"

                                                    ale przecież już tu napisałam opowiastkę o żabie co się nie rozerwie smile)))

                                                    D.
                                                  • luzer Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 08:41
                                                    panidanka napisała:

                                                    > Luzerze
                                                    >
                                                    > ta opowiastka to pewnie z "Minuty mądrosci"
                                                    >
                                                    > pożyczyłam komuś i mi nie oddał sad
                                                    >
                                                    > ostała mi się "Minuta głupoty" i "Modlitwa żaby"
                                                    >
                                                    > ale przecież już tu napisałam opowiastkę o żabie co się nie rozerwie smile)))
                                                    >
                                                    > D.


                                                    Nie, Danusiu, to ze "Śpiewu ptaka", takiego zbiorku przypowiastek.
                                                    Polecam - niektóre bardzo zabawne. smile)


                                                    www.republika.pl/mr_all/SpiewP/spiew.htm

                                                    Miłej lektury. smile)

                                                    Luzer.
                                                  • panidanka Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 09:05
                                                    luzer napisał:

                                                    >
                                                    > Nie, Danusiu, to ze "Śpiewu ptaka", takiego zbiorku przypowiastek.
                                                    > Polecam - niektóre bardzo zabawne. smile)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Miłej lektury. smile)
                                                    >
                                                    > Luzer.
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    znam "Śpiew ptaka"
                                                    chyba od niego zaczynałam poznawać mądrość w wydaniu DeMelo

                                                    i powiem ci na ucho, ze te książeczki przynosiła do domu moja już "podrośnięta"
                                                    córeczka

                                                    chyba przeczytałam całego DeMelo w wydaniu po polsku

                                                    polecam smile))

                                                    D.
                                                  • panidanka Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 09:10
                                                    panidanka napisała:

                                                    > luzer napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Nie, Danusiu, to ze "Śpiewu ptaka", takiego zbiorku przypowiastek.
                                                    > > Polecam - niektóre bardzo zabawne. smile)
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Miłej lektury. smile)
                                                    > >
                                                    > > Luzer.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    >
                                                    a jak mój syn już "podrósł" to najbardziej rozbawiła go opowiastka jak
                                                    porozumiewał się raz Żyd(w imieniu swojej gminy) z pewnym władcą, który chciał
                                                    się Żydów pozbyć z miasta a nie znali nawzajem swojego języka smile))

                                                    polecam smile))

                                                    D.
                                                  • gini Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 09:26
                                                    Luzerze , najlepiej sprawdzic,czy ta belka byla za ciezka czy nie to wziasc ja
                                                    na plecy po prostu.
                                                    Rownie dobrze mozna b y sprowadzic do absurdu wszystko...
                                                    Zbroje dla rycerzy byly za ciezkie, wiec jak oni mogli sie w nich poruszac,
                                                    film jest filmem, a co z fantastyka?Przeciez tam pokazywane sa rzeczy zupelnie
                                                    nierealne, wiec co?Kwestionowac film na tej podstawie,?
                                                    Wybacz ale Twoje argumenty do mnie nie przemawiaja za bardzo.
                                                    Ty po prostu skupiles swoja uwagbe na szczegolach technicznych, dla innych sa
                                                    one mniej wazne.
                                                  • dachs Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 11:05
                                                    gini napisała:

                                                    > Luzerze , najlepiej sprawdzic,czy ta belka byla za ciezka czy nie to wziasc
                                                    > ja na plecy po prostu.

                                                    T E J belki juz napewno nie ma, i nie wiadomo czy wogole byla

                                                    > Zbroje dla rycerzy byly za ciezkie, wiec jak oni mogli sie w nich poruszac

                                                    Ociezale sie mogli w nich poruszac, ale mieczem jakos machali. Do skoku wzwyz
                                                    zbroje zedejmowali
                                                    ,
                                                    > a co z fantastyka?Przeciez tam pokazywane sa rzeczy zupelnie
                                                    > nierealne, wiec co?

                                                    Wiec to, ze po seansie "Wiedzmina" zaden przedstawiciel kosciola nie wolal
                                                    natchniony: "Tak bylo".

                                                    > Ty po prostu skupiles swoja uwage na szczegolach technicznych, dla innych sa
                                                    > one mniej wazne.

                                                    Wlasnie. Trafilas w sedno.
                                                    Luzer popelnil zbrodnie skupienia sie na szczegolach warsztatowych, zamiast na
                                                    kolanach chwalic gniot, bo sluszny.
                                                    Daj mi choc jeden powod, dla ktorego o filmie Gibsona nie wolno mowic jak o
                                                    filmie.
                                                    Czy juz sama tematyka sprawia, ze musi byc wylaczony spod jakiejkolwiek krytyki?
                                                    Czy obowiazkiem jest ustosunkowywanie sie do przeslania filmu (jezeli jakies
                                                    jest)?
                                                    Wytlumacz mi Gini, dlaczego o filmie, poruszajacym tematy bardzo wazne dla
                                                    ludzkosci, nie mozna wyrazic opinii, ze jest zle zrobiony?

                                                    borsuk
                                                  • Gość: Gini Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) IP: 5.2.* / 213.46.162.* 11.03.04, 12:34
                                                    dachs napisał:

                                                    > gini napisała:
                                                    >
                                                    > > Luzerze , najlepiej sprawdzic,czy ta belka byla za ciezka czy nie to wzias
                                                    > c
                                                    > > ja na plecy po prostu.
                                                    >
                                                    > T E J belki juz napewno nie ma, i nie wiadomo czy wogole byla



                                                    >
                                                    > > Zbroje dla rycerzy byly za ciezkie, wiec jak oni mogli sie w nich poruszac
                                                    >
                                                    > Ociezale sie mogli w nich poruszac, ale mieczem jakos machali. Do skoku wzwyz
                                                    > zbroje zedejmowali

                                                    Wiesz Borsuku, ale ja watpie, moj znajomy ma kolekcje broni w domu lacznie z
                                                    taka zbroja dawna.Mam problem z udzwignieciem miecza wiec pewno i machac nim
                                                    nie bylo mozna.Nie probuj mi wmawiac tylko, ze to moja subiektywna ocena.
                                                    Bo skoro Luzerowi mozna oceniac to mnie tez.
                                                    Twierdze, ze rycerstwo i te pojedynki to jakis wymysl jest i koniec, a
                                                    przedstawianie tego w filmach historycznych to juz zgroza po prostu.
                                                    Te filmy to sa gnioty straszne.

                                                    > ,
                                                    > > a co z fantastyka?Przeciez tam pokazywane sa rzeczy zupelnie
                                                    > > nierealne, wiec co?
                                                    >
                                                    > Wiec to, ze po seansie "Wiedzmina" zaden przedstawiciel kosciola nie wolal
                                                    > natchniony: "Tak bylo".
                                                    >
                                                    > > Ty po prostu skupiles swoja uwage na szczegolach technicznych, dla innych
                                                    > sa
                                                    > > one mniej wazne.
                                                    >
                                                    > Wlasnie. Trafilas w sedno.
                                                    > Luzer popelnil zbrodnie skupienia sie na szczegolach warsztatowych, zamiast
                                                    na
                                                    > kolanach chwalic gniot, bo sluszny.

                                                    Przepraszam a czy okreslenie, ktorego naduzywa Luzer a za nim Ty ,
                                                    czyli "gniot' to jest obowiazujace od dzisiaj na forum i wszedzie?

                                                    Kim to znowu jest Luzer, ze jego opinia ma byc obowiazujaca dla wszystkich?


                                                    > Daj mi choc jeden powod, dla ktorego o filmie Gibsona nie wolno mowic jak o
                                                    > filmie.
                                                    > Czy juz sama tematyka sprawia, ze musi byc wylaczony spod jakiejkolwiek
                                                    krytyki
                                                    > ?
                                                    Alez mamy tu nizej, inna recenzje napisano o niebo lepiej i ciekawiej niz
                                                    recenzja Luzera, ale, jakos malo w niej glosow.Jedyny wlasciwie, to byl typu,
                                                    ty jestes glupi katol...zenujace.
                                                    Kuzer pewnie te recenzje czytal ale jakos nie pokwapil sie z polemika.
                                                    I to jest dziwne.


                                                    > Czy obowiazkiem jest ustosunkowywanie sie do przeslania filmu (jezeli jakies
                                                    > jest)?
                                                    > Wytlumacz mi Gini, dlaczego o filmie, poruszajacym tematy bardzo wazne dla
                                                    > ludzkosci, nie mozna wyrazic opinii, ze jest zle zrobiony?
                                                    >
                                                    > borsuk

                                                    Mozna , naturalnie napisalam juz, ze argumenty jakimi sie posluguje Luzer do
                                                    mnie akurat nie przemawiaja, druga sprawa, musialabym obejrzec fim by wyrobic
                                                    sobie wlasne zdanie.
                                                    I, raz jeszcze to co niepodoba sie Luzerowi Borsuku , innym moze sie podobac.
                                                    Niesmialo jedynie chce zauwazyc, ze Luzer nie jest wyrocznia.
                                                  • luzer Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 13:06

                                                    Gość portalu: Gini napisał(a):

                                                    > I, raz jeszcze to co niepodoba sie Luzerowi Borsuku , innym moze sie podobac.
                                                    > Niesmialo jedynie chce zauwazyc, ze Luzer nie jest wyrocznia.


                                                    Gini, myślałem, że tę sprawę już sobie wyjaśniliśmy:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455&a=11258438
                                                    A ty znowu wałkujesz to samo? To ile razy mam pisać, że nie uważam się za
                                                    wyrocznię? Myślałem, że raz wystarczy...

                                                    Luzer.
                                                  • Gość: Gini Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) IP: 5.2.* / 213.46.162.* 11.03.04, 13:25
                                                    Tyle, Luzerze, ze niektorzy juz Cie usiluja traktowac jak wyrocznie.Poniewaz
                                                    uzyles jako film, jako "gniot" inni tak pisza za Toba bezmyslnie...
                                                    O to mi chodzilo.
                                                    Pozdrowka
                                                  • abe11 Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 13:50
                                                    Gość portalu: Gini napisał(a):

                                                    > Tyle, Luzerze, ze niektorzy juz Cie usiluja traktowac jak wyrocznie.Poniewaz
                                                    > uzyles jako film, jako "gniot" inni tak pisza za Toba bezmyslnie...
                                                    > O to mi chodzilo.


                                                    Miej o to pretensje do tych innych - jeśli faktycznie potrzebna im wyrocznia,
                                                    bo nie potrafią myśleć i oceniać samodzielnie.
                                                    W jaki sposób odkrywasz kto pisze za Luzerem bezmyślnie,
                                                    a kto myśli, a tylko zgadza się z jego zdaniem???
                                                    "Gniot" to nie jest neologizm wymyślony przez Luzera.
                                                    Takie określenie istnieje i jest bliskoznaczne do określeń "chała"
                                                    czy "kicz". Ja na przykład wolę ten film nazywać chałą.

                                                    Abe
                                                  • dachs Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 13:27
                                                    Gość portalu: Gini napisał(a):

                                                    > Wiesz Borsuku, ale ja watpie, moj znajomy ma kolekcje broni w domu lacznie z
                                                    > taka zbroja dawna.Mam problem z udzwignieciem miecza wiec pewno i machac nim
                                                    > nie bylo mozna.Nie probuj mi wmawiac tylko, ze to moja subiektywna ocena.

                                                    Uchowaj Boze, zebym Ci cokolwiek wmawial.
                                                    Na nartach skakac tez pewnie nie umiesz, i stad te wszystkie transmisje z
                                                    Malyszem, to tylko zmowa europejskiej telewizji.

                                                    > Przepraszam a czy okreslenie, ktorego naduzywa Luzer a za nim Ty ,
                                                    > czyli "gniot' to jest obowiazujace od dzisiaj na forum i wszedzie?

                                                    Zupelnie nie.
                                                    Luzer uzyl tego wyrazenia, gdyz widzial film i tak go odebral.
                                                    Ja nigdzie nie nazwalam filmu Gibsona gniotem, tylko pisalem, ze taka opinie o
                                                    nim ma Luzer. Nie wiem nawet czy ma racje.
                                                    Filmu nie widzialem. Jak zobacze to zdecyduje, czy przylacze sie do tej opinii
                                                    czy nie.
                                                    Narazie nie wyrazilem ani slowem swojej opinii na temat filmu.
                                                    Wyrazilem natomiast zdumienie, ze ludzie - zdawaloby sie myslacy - nie potrafia
                                                    odroznic krytyki artystycznej od oceny wartosci duchowej dziela.
                                                    Jedyny chlubny wyjatek to Perla.

                                                    > Alez mamy tu nizej, inna recenzje napisano o niebo lepiej i ciekawiej niz
                                                    > recenzja Luzera, ale, jakos malo w niej glosow.Jedyny wlasciwie, to byl typu,
                                                    > ty jestes glupi katol...zenujace.
                                                    > Luzer pewnie te recenzje czytal ale jakos nie pokwapil sie z polemika.
                                                    > I to jest dziwne.

                                                    Luzer napisal wlasna recenzje i ma dosc zajecia z "obsluzeniem" tutejszych
                                                    dyskutantow.
                                                    A w ogole to daj linka do tej recenzji. Moze faktycznie to tylko glupi katol.
                                                    Dopoki nie przeczytam, trudno mi cos powiedziec.

                                                    > ...napisalam juz, ze argumenty jakimi sie posluguje Luzer do
                                                    > mnie akurat nie przemawiaja,

                                                    A za czym argumentowal Luzer? Luzer wogole nie przytacza zadnych argumentow.
                                                    Luzer opisal pare scen pod katem ich prawdopodobienstwa, napisal czego mu w tym
                                                    filmie brak i czego mu bylo za duzo.
                                                    To nie sa argumenty. To jest opis. Tak to odebral, tak nam to przedstawil i ma
                                                    do tego prawo.

                                                    > Niesmialo jedynie chce zauwazyc, ze Luzer nie jest wyrocznia.

                                                    Mozesz zupelnie smialo zauwazac, ze Luzer nie jest wyrocznia.
                                                    Jest tylko jedynym, jak dotad forumowiczem, ktory opisal po swojemu warsztat
                                                    filmowy rezysera Gibsona.
                                                    Wszyscy inni, ktorzy na tem temat pisali, zajmowali sie wylacznie religia.
                                                    Takze Ty, ktora sie czesto mienisz ateistka, nie potrafilas oderwac sie od
                                                    tematyki filmu.

                                                    borsuk
                                                  • gini Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 14:46
                                                    dachs napisał:

                                                    > Gość portalu: Gini napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Wiesz Borsuku, ale ja watpie, moj znajomy ma kolekcje broni w domu lacznie
                                                    > z
                                                    > > taka zbroja dawna.Mam problem z udzwignieciem miecza wiec pewno i machac n
                                                    > im
                                                    > > nie bylo mozna.Nie probuj mi wmawiac tylko, ze to moja subiektywna ocena.
                                                    >
                                                    > Uchowaj Boze, zebym Ci cokolwiek wmawial.
                                                    > Na nartach skakac tez pewnie nie umiesz, i stad te wszystkie transmisje z
                                                    > Malyszem, to tylko zmowa europejskiej telewizji.

                                                    Pewnie tak, tyle, ze to nie ja jestem od tego specjalistka.Druga sprawa
                                                    transmisja na zywo to transmisja a film Borsuku, to film.



                                                    " Krzyż, który przypada nieść Jezusowi, składa
                                                    się, jako się rzekło, z ok. pięcio- sześciometrowego słupa o średnicy, mniej
                                                    więcej, 40 cm i z poziomej, dwumetrowej belki, nieco cieńszej (Ø ok. 30 cm).
                                                    Całość wykonana jest z dość świeżego, nie do końca okorowanego drewna. Myślę,
                                                    że tej wielkości i grubości krzyż waży, mniej więcej ok. 300 kilogramów. Jest
                                                    wielki i nieporęczny i ma go wnieść na wysokie wzgórze skrajnie skatowany
                                                    człowiek, którego nagie ciało przypomina surowy befsztyk. I on go niesie!!!
                                                    Całkowita fikcja! Pada, co prawda pod ciężarem, ale się podnosi i niesie dalej."

                                                    Tu Luzer wzial szkielko i medrcem oka wszystko pomierzyl.
                                                    Luzer nie zastanawia sie w ogole, ze sa ludzie bardziej odporni, mniej odporni.
                                                    Z dwoch ludzi pozostawionych w tych samych skrajnych warunkach jeden umrze
                                                    szybciej drugi umrze pozniej.
                                                    I tu mi sie przypomina tragedia w Tatrach, ktora sie wydarzyla bardzo dawo
                                                    temu.Otoz grupa mlodziezy , zabladzila w Tatrach po czeskiej stronie, czesc z
                                                    nich po prostu zamarzlo, i co sie okazalo, ze zgineli ci bardziej wysportowani,
                                                    ci silniejsi.....
                                                    Druga sprawa, Luzer domaga sie krzyza takiego jak trzeba, a nie jakiegos
                                                    wielkiego, Luzer zapomina, ze ten krzyz jest jakims symbolem, byc moze ten
                                                    przyciezki krzyz ma o czyms przypominac...
                                                    Ale skoro w innym filmie bohater chlostany zmarl, to dlaczego w tym do cholery
                                                    zyl po tym biczowaniu...
                                                    Ogladajac filmy o wyzwalaniu obozow koncentracyjnych, tez czesto wydaje mi sie,
                                                    ze te przyobleczone w skore ludzkie zwloki, zyly i chodzily...
                                                    Luzerowi na mysl, nie przyjdzie , ze kto inny idac na ten film, nie bedzie
                                                    mierzyl krzyza, ale po prostu zastanowi sie nad ogromem cierpienia, jeden
                                                    czlowiek potrafi sprawic drugiemu.

                                                    >
                                                    > > Przepraszam a czy okreslenie, ktorego naduzywa Luzer a za nim Ty ,
                                                    > > czyli "gniot' to jest obowiazujace od dzisiaj na forum i wszedzie?
                                                    >
                                                    > Zupelnie nie.
                                                    > Luzer uzyl tego wyrazenia, gdyz widzial film i tak go odebral.
                                                    > Ja nigdzie nie nazwalam filmu Gibsona gniotem, tylko pisalem, ze taka opinie
                                                    o
                                                    > nim ma Luzer. Nie wiem nawet czy ma racje.
                                                    > Filmu nie widzialem. Jak zobacze to zdecyduje, czy przylacze sie do tej
                                                    opinii
                                                    > czy nie.
                                                    > Narazie nie wyrazilem ani slowem swojej opinii na temat filmu.
                                                    > Wyrazilem natomiast zdumienie, ze ludzie - zdawaloby sie myslacy - nie
                                                    potrafia
                                                    >
                                                    > odroznic krytyki artystycznej od oceny wartosci duchowej dziela.
                                                    > Jedyny chlubny wyjatek to Perla.

                                                    Nie wydaje mi sie by byla to krytyka artystyczna, jest to skupianie sie na
                                                    wielu, dla innych byc moze nieistotnych szczegolach, a wg mnie takie czepianie
                                                    sie do tych szczegulow.

                                                    Mozna sie wlasciwie by czepnac do wszystkiego, jedne mordy sa brzydkie drugie
                                                    sa za ladne.Muzyka jest dobra ale za bardzo etchnic, Judasz zle popelnil
                                                    samobojstwo, bo wg Luzera, powinno sie pokazac jak ten Judasz sie wdrapuje na
                                                    to drzewo, jak przywiazuje ten sznur itd...ale wtedy pewnie cos by tam znalazl,.

                                                    >
                                                    > > Alez mamy tu nizej, inna recenzje napisano o niebo lepiej i ciekawiej niz
                                                    > > recenzja Luzera, ale, jakos malo w niej glosow.Jedyny wlasciwie, to byl ty
                                                    > pu,
                                                    > > ty jestes glupi katol...zenujace.
                                                    > > Luzer pewnie te recenzje czytal ale jakos nie pokwapil sie z polemika.
                                                    > > I to jest dziwne.
                                                    >
                                                    > Luzer napisal wlasna recenzje i ma dosc zajecia z "obsluzeniem" tutejszych
                                                    > dyskutantow.
                                                    > A w ogole to daj linka do tej recenzji. Moze faktycznie to tylko glupi katol.
                                                    > Dopoki nie przeczytam, trudno mi cos powiedziec.
                                                    >
                                                    > > ...napisalam juz, ze argumenty jakimi sie posluguje Luzer do
                                                    > > mnie akurat nie przemawiaja,
                                                    >
                                                    > A za czym argumentowal Luzer? Luzer wogole nie przytacza zadnych argumentow.
                                                    > Luzer opisal pare scen pod katem ich prawdopodobienstwa, napisal czego mu w
                                                    tym
                                                    >
                                                    > filmie brak i czego mu bylo za duzo.
                                                    > To nie sa argumenty. To jest opis. Tak to odebral, tak nam to przedstawil i
                                                    ma
                                                    > do tego prawo.

                                                    Pewnie, ze ma prawo, ale film nie moze byc realny w kazdym calu,innymi prawami,
                                                    kieruje sie dokument, innymi transmisja z Malysza, a innymi film fabularny,
                                                    ktory przeciez nie jest jakims zwyklym filmem, ale jest filmem, ktory niesie
                                                    jakies przeslanie, i niektore rekwizyty, nie sa li tylko rekwizytami, ale maja
                                                    okreslona symbolike.
                                                    A oto link dla Ciebie Borsuku, ciekawa jestem Twojego zdania.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11276846
                                                    Myslalam, ze Luzer sie do tego odniesie, bo jest tam troche "wycieczek " pod
                                                    jego adresem.

                                                    >
                                                    > > Niesmialo jedynie chce zauwazyc, ze Luzer nie jest wyrocznia.
                                                    >
                                                    > Mozesz zupelnie smialo zauwazac, ze Luzer nie jest wyrocznia.
                                                    > Jest tylko jedynym, jak dotad forumowiczem, ktory opisal po swojemu warsztat
                                                    > filmowy rezysera Gibsona.
                                                    > Wszyscy inni, ktorzy na tem temat pisali, zajmowali sie wylacznie religia.
                                                    > Takze Ty, ktora sie czesto mienisz ateistka, nie potrafilas oderwac sie od
                                                    > tematyki filmu.
                                                    >
                                                    > borsuk
                                                    >
                                                    Wiesz Borsuku, moj ateizm to juz przeszlosc to jedno, drugie, nie wiem gdzie ja
                                                    tu sie zajmuje religia?
                                                    Trudno zajmowac sie filmem w oderwaniu od tematyki.
                                                    Pozdrowka
                                                  • dachs Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 15:48
                                                    gini napisała:

                                                    > Pewnie tak, tyle, ze to nie ja jestem od tego specjalistka.

                                                    A od machania mieczem w zbroi jestes?

                                                    > Druga sprawa transmisja na zywo to transmisja a film Borsuku, to film.

                                                    Wiadomo ze telwizja klamie, Te transmisje byly sfalszowane. smile)
                                                    Fakt, ze Ty nie umiesz skakac na nartach przekonuje mnie, ze to niemozliwe.


                                                    > " Krzyż, który przypada nieść Jezusowi, składa
                                                    > się, jako się rzekło, z ok. pięcio- sześciometrowego słupa o średnicy, mniej
                                                    > więcej, 40 cm i z poziomej, dwumetrowej belki, nieco cieńszej (Ø ok. 30
                                                    > cm).
                                                    > Całość wykonana jest z dość świeżego, nie do końca okorowanego drewna. Myślę,
                                                    > że tej wielkości i grubości krzyż waży, mniej więcej ok. 300 kilogramów.

                                                    I tu sie z Toba zgadzam. Tu Luzer zle policzyl.
                                                    Zakladajac, ze cm szescienny mokrego drewna jak brzoza lub modrzew wazy dobrze
                                                    ponad pol grama (suche wazy 0,65 cm szescienny) krzyz opisany przez Luzera
                                                    musialby byc duza ciezszy.
                                                    Przy zalozeniu, ze uzyto bardzo lekkiej topoli i krzyz byl wysoki najwyzej na
                                                    cztery metry wychodzi 300 kg.


                                                    > Luzer nie zastanawia sie w ogole, ze sa ludzie bardziej odporni, mniej
                                                    > odporni.

                                                    To Ty sie nie zastanawiasz, ze istnieja ludzie bardziej i mniej odporni na to
                                                    co im sie chce wmowic.

                                                    > Druga sprawa, Luzer domaga sie krzyza takiego jak trzeba, a nie jakiegos
                                                    > wielkiego, Luzer zapomina, ze ten krzyz jest jakims symbolem, byc moze ten
                                                    > przyciezki krzyz ma o czyms przypominac...

                                                    Luzer nie domaga sie zadnego krzyza, dla nikogo. Od tego mamy to dosc
                                                    specjalistow.
                                                    Luzer opisuje co widzial na ekranie i wcale nie zapomina, ze krzyz jest
                                                    symbolem.
                                                    Luzer nie polemizuje z symbolika filmu, tylko ze stwierdzeniami: "tak bylo".
                                                    Otoz tak nie moglo byc.
                                                    Zupelnie inna sprawa jest oddzialywanie tego filmu na widza. I tu masz racje,
                                                    ze ten przyciezki krzyz ma o czyms przypominac.
                                                    Ale nie mozesz powidziec, ze film pokazuje prawde historyczna, co usiluje sie
                                                    widzowi wmowic.

                                                    > Luzerowi na mysl, nie przyjdzie , ze kto inny idac na ten film, nie bedzie
                                                    > mierzyl krzyza, ale po prostu zastanowi sie nad ogromem cierpienia, jeden
                                                    > czlowiek potrafi sprawic drugiemu.

                                                    No i widzisz, znowu to samo. Nie potrafisz odlaczyc uzytych srodkow wyrazu od
                                                    tresci filmu.

                                                    > Trudno zajmowac sie filmem w oderwaniu od tematyki.

                                                    Nie tylko latwo, ale nawet powinno sie, odrozniac sfere ideologiczna od
                                                    artystycznej i faktograficznej.
                                                    Wszyscy, ktorym dane bylo ogladac rozne "Brygady szlifierza Karchana" wiedza,
                                                    ze mieszanie tych sfer prowadzi do zaniku wartosci artystycznych.

                                                    A teraz ide za twoim linkiem

                                                    borsuk
                                                  • gini Re: NASRUDDIN UMARŁ... :)))) 11.03.04, 16:09
                                                    dachs napisał:

                                                    > gini napisała:
                                                    >
                                                    > > Pewnie tak, tyle, ze to nie ja jestem od tego specjalistka.
                                                    >
                                                    > A od machania mieczem w zbroi jestes?

                                                    hmmm zbroi nie przymierzalam,ale i tak mi ciezko sobie wyobrazic, chociaz moze
                                                    kiedys przymierze, zrobie sobie fotke i Ci podesle Borsuku.

                                                    >
                                                    > > Druga sprawa transmisja na zywo to transmisja a film Borsuku, to film.
                                                    >
                                                    > Wiadomo ze telwizja klamie, Te transmisje byly sfalszowane. smile)
                                                    > Fakt, ze Ty nie umiesz skakac na nartach przekonuje mnie, ze to niemozliwe.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > " Krzyż, który przypada nieść Jezusowi, składa
                                                    > > się, jako się rzekło, z ok. pięcio- sześciometrowego słupa o średnicy, mni
                                                    > ej
                                                    > > więcej, 40 cm i z poziomej, dwumetrowej belki, nieco cieńszej (Ø ok
                                                    > . 30
                                                    > > cm).
                                                    > > Całość wykonana jest z dość świeżego, nie do końca okorowanego drewna. Myś
                                                    > lę,
                                                    > > że tej wielkości i grubości krzyż waży, mniej więcej ok. 300 kilogramów.
                                                    >
                                                    > I tu sie z Toba zgadzam. Tu Luzer zle policzyl.
                                                    > Zakladajac, ze cm szescienny mokrego drewna jak brzoza lub modrzew wazy
                                                    dobrze
                                                    > ponad pol grama (suche wazy 0,65 cm szescienny) krzyz opisany przez Luzera
                                                    > musialby byc duza ciezszy.
                                                    > Przy zalozeniu, ze uzyto bardzo lekkiej topoli i krzyz byl wysoki najwyzej na
                                                    > cztery metry wychodzi 300 kg.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Luzer nie zastanawia sie w ogole, ze sa ludzie bardziej odporni, mniej
                                                    > > odporni.
                                                    >
                                                    > To Ty sie nie zastanawiasz, ze istnieja ludzie bardziej i mniej odporni na to
                                                    > co im sie chce wmowic.

                                                    Nie ja sie odnosze do jednego, do tego, ze sa ludzie bardziej odporni i mniej
                                                    odporni.Taki Savanarola, trzymal lape w ogniu na ten prtzyklad, innych
                                                    przykladow jest masa.

                                                    A z tym wmawianiem to juz wchodzimy zdaje sie na tematy religijne, ale zareczam
                                                    Ci, ze takich dajacych sobie cos wmowic, jest duzo wiecej, widac w ogolnej
                                                    masie ludzie tego potrzebuja.

                                                    >
                                                    > > Druga sprawa, Luzer domaga sie krzyza takiego jak trzeba, a nie jakiegos
                                                    > > wielkiego, Luzer zapomina, ze ten krzyz jest jakims symbolem, byc moze ten
                                                    >
                                                    > > przyciezki krzyz ma o czyms przypominac...
                                                    >
                                                    > Luzer nie domaga sie zadnego krzyza, dla nikogo. Od tego mamy to dosc
                                                    > specjalistow.
                                                    > Luzer opisuje co widzial na ekranie i wcale nie zapomina, ze krzyz jest
                                                    > symbolem.

                                                    A gdzie Luzer pisal o symbolice krzyza, moze nie doczytalam Borsuku.

                                                    > Luzer nie polemizuje z symbolika filmu, tylko ze stwierdzeniami: "tak bylo".
                                                    > Otoz tak nie moglo byc.

                                                    Luzer polemizuje ze szczegolami; pokazanymi w filmie, tylko szaleniec moglby
                                                    twierdzic, ze ten film to zapis dokumentalny, chodzi o ogolna wymowe filmu
                                                    zdaje sie.Nie zadasz chyba od katolikow, by zaczeli twierdzic, ze Jezus nie
                                                    umarl na krzyzu?

                                                    > Zupelnie inna sprawa jest oddzialywanie tego filmu na widza. I tu masz racje,
                                                    > ze ten przyciezki krzyz ma o czyms przypominac.
                                                    > Ale nie mozesz powidziec, ze film pokazuje prawde historyczna, co usiluje sie
                                                    > widzowi wmowic.

                                                    Borsuku,ten film ma tytul "Pasja" jest to film fabularny, zaden film fabularny
                                                    szczegolowo nie pokazuje prawdy historycznej w scislym tego slowa znaczeniu.
                                                    Jezeli chcesz jest tu paru specjalistow, wiec zaloz watek na temat Jezusa, czy
                                                    byl postacia historyczna, czy nie, czy to postac fikcyjna.
                                                    Ja juz gdzies Krzysiowi wytknelam, gdy czepial sie, ze Gibson nie trzyma sie
                                                    scisle Biblii , choc udowadnial, ze Biblia to bzdura.
                                                    Wiec trzeba sie na cos zdecydowac.

                                                    >
                                                    > > Luzerowi na mysl, nie przyjdzie , ze kto inny idac na ten film, nie bedzie
                                                    >
                                                    > > mierzyl krzyza, ale po prostu zastanowi sie nad ogromem cierpienia, jeden
                                                    > > czlowiek potrafi sprawic drugiemu.
                                                    >
                                                    > No i widzisz, znowu to samo. Nie potrafisz odlaczyc uzytych srodkow wyrazu od
                                                    > tresci filmu.
                                                    >


                                                    > > Trudno zajmowac sie filmem w oderwaniu od tematyki.
                                                    >
                                                    > Nie tylko latwo, ale nawet powinno sie, odrozniac sfere ideologiczna od
                                                    > artystycznej i faktograficznej.
                                                    >
                                                    Ale ja tu nie pisze o ideoologii zadnej Borsuku, rozpatruje pewne rzeczy tak
                                                    jak rekwizyty, umieszczone w filmie.Luzer podchodzi do krzyza inaczej, ja
                                                    inaczej, ale nie mozna tego krzyza traktowac jak dwoch belek, bo nie takie bylo
                                                    zamierzenie rezysera, by odbierac ten krzyz jak dwie zwykle belki.

                                                    Wszyscy, ktorym dane bylo ogladac rozne "Brygady szlifierza Karchana" wiedza,
                                                    > ze mieszanie tych sfer prowadzi do zaniku wartosci artystycznych.
                                                    >
                                                    > A teraz ide za twoim linkiem
                                                    >
                                                    > borsuk
                                                    >
                                                    >
                                                  • gini Re I jeszcze cos dla Borsuka 11.03.04, 16:36
                                                    tygodnik.onet.pl/1904,1153728,2,dzial.html
                                                    Dla mnie “Pasja” to nie tylko film religijny. Ma on ostry wydźwięk społeczny i
                                                    polityczny. Mówi o tym, jak łatwo manipulować ludźmi głodzonymi,
                                                    prześladowanymi - tak, jak prześladowany był naród żydowski pod rzymskim
                                                    panowaniem. Manipulatorami są skorumpowani przywódcy - duchowi, polityczni,
                                                    wojskowi. To dla mnie oczywiste! Prawda - film jest brutalny, jednak jego
                                                    społeczne przesłanie jest niezwykle subtelne, inteligentne i odważne! Proszę mi
                                                    pozwolić zacytować słowa Gandhiego: “ze wszystkich form przemocy najgorszą jest
                                                    ubóstwo”.

                                                    Film mówi o hipokryzji - “hipokrytą hipokrytów” jest Piłat, wyśmienicie grany
                                                    przez bułgarskiego aktora, Hristo Shopova. To mężczyzna rozważny, dręczony
                                                    problemami. Najpierw mówi otwarcie: “Nie znajduję winy w tym człowieku”. Potem
                                                    poddaje Jezusa torturom. Wreszcie stwierdza: “nie znajduję w nim winy, ale
                                                    umywam ręce i skazuję go na ukrzyżowanie”. Robi tak, ponieważ ma swoje powody,
                                                    głównie polityczne: boi się Cezara, rewolucji, Sanhedrynu, wszystkiego. Jednak
                                                    to jego hipokryzja jest najbardziej niebezpieczna.

                                                    Kazdy ten film moze odbierac inaczej, a calosc wywiadu polecam bo jest ciekawy.
                                                  • dachs w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 16:34
                                                    Masz racje,
                                                    Nie mozna nazwac Voxa glupim katolem. Vox jest katolem nieglupim. smile)
                                                    Jego recenzja rozni sie od luzerowej tym, ze Luzer, analizuje poszczegolne
                                                    efekty pracy rezysera nad celuloidowa tasma, a Vox uczucia jakie wzbudzil w nim
                                                    seans filmowy.
                                                    Sam Vox zreszta pisze o tym:
                                                    "Moja wypowiedź nikogo nie obraża, do niczego nie zmusza, przedstawia jedynie
                                                    pewien sposób spojrzenia, odbioru filmu. Ktoś to reaguje na tego rodzaju słowa
                                                    agresją i obrażaniem, spekulacją, imputowaniem i zaczepką - jest niewątpliwie
                                                    człowiekiem biednym i sfrustrowanym, pełnym złości."

                                                    I ma racje Vox.
                                                    To sa jego osbiste przezycia, i nikt nie zna ich lepiej niz on sam.
                                                    Klocic sie z nim nie mozna. Mozna tylko w drodze wymiany przedstawic swoje.

                                                    A dalej napisal Vox cos jeszcze wazniejszego:

                                                    "Zgadzam się co do tego, że "cały ten biznes" - film, literatura, malarstwo
                                                    opiera się na ludziach o pewnej wrażliwości."

                                                    I tak jest. Kazdy ma swoja (inna) wrazliwosc i dopoki Vox nie uwaza ludzi o
                                                    innej niz on wrazliwosci za gorszych, to wszystko jest w porzadku.
                                                    Vox napisal bardzo pieknie o swoich uczuciach w trakcie ogladania filmu.
                                                    Z uczuciami polemizowac sie nie da.
                                                    Tym bardziej, ze Vox - jak mi sie wydaje - poszedl na film z mocnym
                                                    postanowieniem poddania sie tym uczuciom. Szedl po przezycie, ktorego sie
                                                    spodziewal i ktore znalazl.

                                                    borsuk
                                                  • gini Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 16:54
                                                    dachs napisał:

                                                    > Masz racje,
                                                    > Nie mozna nazwac Voxa glupim katolem. Vox jest katolem nieglupim. smile)
                                                    > Jego recenzja rozni sie od luzerowej tym, ze Luzer, analizuje poszczegolne
                                                    > efekty pracy rezysera nad celuloidowa tasma, a Vox uczucia jakie wzbudzil w
                                                    nim
                                                    >
                                                    > seans filmowy.
                                                    > Sam Vox zreszta pisze o tym:
                                                    > "Moja wypowiedź nikogo nie obraża, do niczego nie zmusza, przedstawia jedynie
                                                    > pewien sposób spojrzenia, odbioru filmu. Ktoś to reaguje na tego rodzaju
                                                    słowa
                                                    > agresją i obrażaniem, spekulacją, imputowaniem i zaczepką - jest niewątpliwie
                                                    > człowiekiem biednym i sfrustrowanym, pełnym złości."
                                                    >
                                                    > I ma racje Vox.
                                                    > To sa jego osbiste przezycia, i nikt nie zna ich lepiej niz on sam.
                                                    > Klocic sie z nim nie mozna. Mozna tylko w drodze wymiany przedstawic swoje.
                                                    >
                                                    > A dalej napisal Vox cos jeszcze wazniejszego:
                                                    >
                                                    > "Zgadzam się co do tego, że "cały ten biznes" - film, literatura, malarstwo
                                                    > opiera się na ludziach o pewnej wrażliwości."
                                                    >
                                                    > I tak jest. Kazdy ma swoja (inna) wrazliwosc i dopoki Vox nie uwaza ludzi o
                                                    > innej niz on wrazliwosci za gorszych, to wszystko jest w porzadku.
                                                    > Vox napisal bardzo pieknie o swoich uczuciach w trakcie ogladania filmu.
                                                    > Z uczuciami polemizowac sie nie da.
                                                    > Tym bardziej, ze Vox - jak mi sie wydaje - poszedl na film z mocnym
                                                    > postanowieniem poddania sie tym uczuciom. Szedl po przezycie, ktorego sie
                                                    > spodziewal i ktore znalazl.
                                                    >
                                                    > borsuk

                                                    Borsuku, Vox pisal tez o wlasnych odczuciach artystycznych, ale nad tym jakbys
                                                    przeszedl do porzadku dziennego.

                                                    Wg Vox-a pozwole sobie zacytowac,
                                                    Mistrzowski, moim zdaniem, scenariusz Gibsona i Fitzgeralda łączy
                                                    wierność Ewangelii z żywością przekazu uczuć: miłości, cierpienia,
                                                    zwątpienia, słabości, ulgi, nadziei.

                                                    Vox, chwali scenariusz i jakos to uzasadnia.

                                                    Film ma w sobie swoistą magię artystyczną, uzyskaną nieprzegadanymi
                                                    środkami. Świetnie wyważone efekty slow-motion, czytelnie wkomponowane
                                                    reminiscencje.


                                                    To jest recenzja filmu, skrajnie rozna, od recenzji Luzera to fakt, ale nie
                                                    powiesz Borsuku, ze pisal ja ktops, kto sie na filmie calkowicie nie zna...
                                                    Krto odbieral ten film wylacznie, uczuciowo.

                                                    Co do wrazliwosci jeszcze Borsuku, otoz film religijny, jakim niewatpliwie
                                                    jest "Pasja" , moze dzialac i na innych ludzi, nie tylko katolikow, tak jak np
                                                    3Pieta" czy chocby wiele innych dziel religijnych oddzialowuje tak samo, na
                                                    katolika, i na buddyste, wiec sugerowanie, ze katolikowi film sie spodoba
                                                    napewno a niekatolikowi juz nie, jest raczej bledne, co potwierdzila, tak mi
                                                    sie zdaje Maria Morgestern.

                                                  • abe11 Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 17:27
                                                    gini napisała:


                                                    > Co do wrazliwosci jeszcze Borsuku, otoz film religijny, jakim niewatpliwie
                                                    > jest "Pasja" , moze dzialac i na innych ludzi, nie tylko katolikow, tak jak
                                                    np
                                                    > 3Pieta" czy chocby wiele innych dziel religijnych oddzialowuje tak samo, na
                                                    > katolika, i na buddyste, wiec sugerowanie, ze katolikowi film sie spodoba
                                                    > napewno a niekatolikowi juz nie, jest raczej bledne, co potwierdzila, tak mi
                                                    > sie zdaje Maria Morgestern.

                                                    Gini, od razu na wstępie zastrzegam, że się nie czepiam.
                                                    Interesuje mnie sprawa różnego odbioru "Pasji" przez różnych ludzi.
                                                    I to zupełnie niezależnie od mojej własnej opinii o tym filmie.
                                                    Kto sugerował, że "katolikowi film się spodoba na pewno a niekatolikowi
                                                    już nie"? Możesz podpowiedzieć albo dać jakiś link?
                                                    Ja odnoszę jedynie wrażenie, że osobom wierzącym w przypadku tego akurat filmu
                                                    trudniej jest wyabstrahować jego walory czysto artystyczne i wyłącznie na nich
                                                    się skupić. Większość ludzi ma chyba skłonność do pobłażliwego traktowania
                                                    rzeczy, które uważają za drugorzędne w kontekście tych, które mają dla nich
                                                    znaczenie priorytetowe.

                                                    Abe
                                                    >
                                                  • gini Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 17:42
                                                    abe11 napisała:

                                                    > gini napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Co do wrazliwosci jeszcze Borsuku, otoz film religijny, jakim niewatpliwie
                                                    >
                                                    > > jest "Pasja" , moze dzialac i na innych ludzi, nie tylko katolikow, tak ja
                                                    > k
                                                    > np
                                                    > > 3Pieta" czy chocby wiele innych dziel religijnych oddzialowuje tak samo, n
                                                    > a
                                                    > > katolika, i na buddyste, wiec sugerowanie, ze katolikowi film sie spodoba
                                                    > > napewno a niekatolikowi juz nie, jest raczej bledne, co potwierdzila, tak
                                                    > mi
                                                    > > sie zdaje Maria Morgestern.
                                                    >
                                                    > Gini, od razu na wstępie zastrzegam, że się nie czepiam.
                                                    > Interesuje mnie sprawa różnego odbioru "Pasji" przez różnych ludzi.
                                                    > I to zupełnie niezależnie od mojej własnej opinii o tym filmie.
                                                    > Kto sugerował, że "katolikowi film się spodoba na pewno a niekatolikowi
                                                    > już nie"? Możesz podpowiedzieć albo dać jakiś link?
                                                    > Ja odnoszę jedynie wrażenie, że osobom wierzącym w przypadku tego akurat filmu
                                                    > trudniej jest wyabstrahować jego walory czysto artystyczne i wyłącznie na
                                                    nich
                                                    > się skupić. Większość ludzi ma chyba skłonność do pobłażliwego traktowania
                                                    > rzeczy, które uważają za drugorzędne w kontekście tych, które mają dla nich
                                                    > znaczenie priorytetowe.
                                                    >
                                                    > Abe
                                                    > >
                                                    >
                                                    >
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455&a=11305770
                                                    Tutaj ja odnalazlam takie sugestie, i nie tylko tutaj ale nie mam czasu by
                                                    wszystkiego szukac.

                                                    Co do walorow artystycznych, otoz Vox, o nich pisal, ale jakos nikt nie zwrocil
                                                    na to uwagi .
                                                    Nie wiem czy to o czym pisal Luzer, tak jak wielkosc, krzyza i wymiary,sposob
                                                    popelnienia samobojstwa przez Judasza itp.. czy naprawde, tak psuja okropnie
                                                    wartosc, artystyczna calego filmu.
                                                    Widzialas juz film Abe?
                                                  • Gość: Antoni Kosiba Re: w sprawie tamtej recenzji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 17:56
                                                    gini napisała:

                                                    > Co do walorow artystycznych, otoz Vox, o nich pisal, ale jakos nikt nie
                                                    zwrocil
                                                    >
                                                    > na to uwagi .

                                                    Jesli koń ma klapki na oczach widzi mniej od konia który tych klapek niema. Mam
                                                    nadzieje ze moja metafora jest czytelna a jak nie to i tak wszystko jedno.
                                                    A na marginesie, kiedy gini nawrócisz sie na Islam?
                                                    smileAK
                                                  • abe11 Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 18:15
                                                    gini napisała:

                                                    > Tutaj ja odnalazlam takie sugestie, i nie tylko tutaj ale nie mam czasu by
                                                    > wszystkiego szukac.

                                                    Dziękuję Gini smile
                                                    Trochę inaczej odbieram post Borsuka.
                                                    Naprawdę zupełnie nie znajduję w nim takich sugestii, o jakich tu
                                                    napisałaś. Myślałam, że ktoś gdzieś wyraził taką myśl expresis verbis.


                                                    > Co do walorow artystycznych, otoz Vox, o nich pisal, ale jakos nikt nie
                                                    zwrocil na to uwagi .

                                                    Gini, nie chcę podejmować dyskusji nad tym, co napisał Vox.
                                                    mam podobne odczucia, jak Borsuk.
                                                    Vox opisał swój bardzo intymny odbiór tego filmu.
                                                    Mogę to jedynie uszanować ale nie wyobrażam sobie jak można
                                                    z tym polemizować. To nie jest tekst polemiczny, Gini.
                                                    Myślę, że wiele osób odebrało go podobnie i stąd ten brak dyskusji.
                                                    Jeśli chodzi o wydobyte przez Voxa walory artystyczne, to jest to nic
                                                    wiecej jak tylko przepisanie wrażeń Luzera z zastąpieniem znaku na przeciwny
                                                    (minus na plus). Mozna jedynie znów go przerobić na minus.
                                                    Po co? Luzer już to napisał wcześniej.
                                                    Cała reszta tych walorów, to niestety stwierdzenia wykluczające się
                                                    nawzajem - jak zamierzone ubóstwo srodków wyrazu, a chwilę potem przepyszna,
                                                    bajkowa scenografia. I jak z tym dyskutować?
                                                    Albo te dywagacje na temat wygladu aktorów...
                                                    To nie recenzja, Gini, to dziecinada.
                                                    Niezaleznie od faktycznych walorów filmu.

                                                    > Nie wiem czy to o czym pisal Luzer, tak jak wielkosc, krzyza i wymiary,sposob
                                                    > popelnienia samobojstwa przez Judasza itp.. czy naprawde, tak psuja okropnie
                                                    > wartosc, artystyczna calego filmu.

                                                    Połączyłaś w jedno dwa odrębne aspekty Luzerowej recenzji,
                                                    choć na ogólne wrażenia artystyczne wyniesione z obejrzenia każdego,
                                                    osadzonego w konkretnej epoce historycznej, filmu składają się również
                                                    w jakiejś mierze odczucia związane z jego zgodnością z realiami.
                                                    Szczególnie filmu, o którym w ramach specyficznej promocji mówi się,
                                                    że wiernie oddaje opisywane zdarzenia.
                                                    Niedociagnięcia dialogów i scenariusza będą wtedy pewnie razić bardziej
                                                    niźli w filmie, po którym takiej precyzji się nie oczekuje.
                                                    Mam wrażenie, że Luzer dlatego tak dokładnie zajął się sprawami warsztatowymi,
                                                    by uzasadnić w sposób możliwie najmniej emocjonalny swój nienajlepszy
                                                    odbiór tej produkcji. Całkiem odwrotna metoda od tej, którą przyjął Vox.


                                                    > Widzialas juz film Abe?

                                                    Mogłabym napisać, że widziałam smile
                                                    Nie, Ginismile
                                                    Widziałam natomiast obszerne dosyć trailery.
                                                    Również te, które nie ukazały się ani w kinach, ani też w Internecie.
                                                    W ten sposób na przykład wiem bardzo dużo o amerykańskim filmie Neverland,
                                                    o którym zapewne niewiele jeszcze osób słyszało, bo wejdzie do dystrybucji
                                                    dopiero jesienią tego roku, choć jest gotowy już od ostatniej jesieni smile
                                                    Widziałam wystarczająco dużo, by mieć jakieś pojęcie, choć z góry
                                                    przyjmuję Twój zarzut, że to nie to samo, co obejrzeć cały film.
                                                    Trudno. Nie obejrzę smile
                                                    A Ty - oglądałaś już?

                                                    Abe
                                                  • gini Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 18:57
                                                    abe11 napisała:

                                                    > gini napisała:
                                                    >
                                                    > > Tutaj ja odnalazlam takie sugestie, i nie tylko tutaj ale nie mam czasu by
                                                    >
                                                    > > wszystkiego szukac.
                                                    >
                                                    > Dziękuję Gini smile
                                                    > Trochę inaczej odbieram post Borsuka.
                                                    > Naprawdę zupełnie nie znajduję w nim takich sugestii, o jakich tu
                                                    > napisałaś. Myślałam, że ktoś gdzieś wyraził taką myśl expresis verbis.

                                                    Pisalam o sugestiach i w tym poscie je widac Abe , czy tego chcesz czy nie.
                                                    Masz racje,

                                                    ***Nie mozna nazwac Voxa glupim katolem. Vox jest katolem nieglupim. smile)
                                                    Jego recenzja rozni sie od luzerowej tym, ze Luzer, analizuje poszczegolne
                                                    efekty pracy rezysera nad celuloidowa tasma, a Vox uczucia jakie wzbudzil w nim
                                                    seans filmowy.
                                                    Sam Vox zreszta pisze o tym:
                                                    "Moja wypowiedź nikogo nie obraża, do niczego nie zmusza, przedstawia jedynie
                                                    pewien sposób spojrzenia, odbioru filmu. Ktoś to reaguje na tego rodzaju słowa
                                                    agresją i obrażaniem, spekulacją, imputowaniem i zaczepką - jest niewątpliwie
                                                    człowiekiem biednym i sfrustrowanym, pełnym złości."

                                                    I ma racje Vox.
                                                    To sa jego osbiste przezycia, i nikt nie zna ich lepiej niz on sam.
                                                    Klocic sie z nim nie mozna. Mozna tylko w drodze wymiany przedstawic swoje.

                                                    A dalej napisal Vox cos jeszcze wazniejszego:

                                                    "Zgadzam się co do tego, że "cały ten biznes" - film, literatura, malarstwo
                                                    opiera się na ludziach o pewnej wrażliwości."

                                                    I tak jest. Kazdy ma swoja (inna) wrazliwosc i dopoki Vox nie uwaza ludzi o
                                                    innej niz on wrazliwosci za gorszych, to wszystko jest w porzadku.
                                                    Vox napisal bardzo pieknie o swoich uczuciach w trakcie ogladania filmu.
                                                    Z uczuciami polemizowac sie nie da.
                                                    Tym bardziej, ze Vox - jak mi sie wydaje - poszedl na film z mocnym
                                                    postanowieniem poddania sie tym uczuciom. Szedl po przezycie, ktorego sie
                                                    spodziewal i ktore znalazl.

                                                    Borsuk pisze na gorze, ze Vox jest katolikiem, a wiec mozna zalozyc, ze inni
                                                    ludzie o (innej) wrazliwosci to niekatolicy, to wytknelam Borsukowi, bo z tym
                                                    sie nie zgadzam.Borsuk napisal prawie wyraznie, ze Vox ogladal film z pozycji
                                                    katolika.
                                                    borsuk
                                                  • dachs Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 19:43
                                                    Gini,
                                                    najpierw pokorne blaganie. Nie cytuj tak strasznie bezlitosnie.
                                                    To co tu cytujesz, to ja juz raz napisalem, a Ty juz raz cytowalas.
                                                    Jak juz musisz, to zadaj sobie troche trudu, wytnij to co jest dla Twojej
                                                    polemiki istotne i rab na odlew.
                                                    Ulatwisz zycie nie tylko polemistom, ale i Twoim wielbicielom, ktorzy nie beda
                                                    musieli sie domyslac co cytat, co Gini, a co cytat z dawnej Gini.
                                                    To co tu pisze dotyczy tylko formy, nie tresci i jest tylko prosba, a w zadnmm
                                                    razie narzucaniem Ci jakiegos stylu pisania. smile

                                                    A teraz do meritum.
                                                    Napisalas:
                                                    > Borsuk pisze na gorze, ze Vox jest katolikiem, a wiec mozna zalozyc, ze inni
                                                    > ludzie o (innej) wrazliwosci to niekatolicy.

                                                    Inna wrazliwosc to nie musi byc akurat wrazliwosc niekatolicka.
                                                    To jest po prostu wrazliwosc na inne bodzce. Dlaczego przeoczylas moje pytanie
                                                    czy placzesz, czytajac "Tredowata"?
                                                    Czy moze myslisz, ze pytalem Cie o to bez powodu?
                                                    Czy odpowiesz mi na to teraz?

                                                    Wracajac do "katolika".
                                                    Kiedy pisalem, ze "Vox jest katolem nieglupim" nawiazywalem zartobliwie do
                                                    Twojej skargi na to, ze ktos nazwal Voxa "glupim katolem".
                                                    Gdyby nie to wogole nie zawracalbym sobie glowy tym, jakiego wyznania jest Vox.

                                                    > Borsuk napisal prawie wyraznie, ze Vox ogladal film z pozycji katolika.

                                                    Nie wiem gdzie znalazlas taka sugestie. Napisalem wyraznie:

                                                    "Vox - jak mi sie wydaje - poszedl na film z mocnym postanowieniem poddania sie
                                                    tym uczuciom. Szedl po przezycie, ktorego sie spodziewal i ktore znalazl."

                                                    I tak rzeczywiscie bylo.
                                                    Jezeli mi nie wierzysz poczytaj Voxa. To pierwsze zdanie jego postu:

                                                    "Z wielkim oczekiwaniem, w przeczuciu czegoś ważnego, po czym nic nie będzie
                                                    już takie samo, z niecierpliwością przemieszaną z lękiem przed ujrzeniem scen
                                                    nieuchronnie okrutnych - wiele osób, podobnie jak ja, odliczało czas do
                                                    momentu ujrzenia "Pasji" wg. Gibsona."

                                                    pozdrawiam

                                                    borsuk
                                                  • gini Re: w sprawie tamtej recenzji 11.03.04, 23:21
                                                    dachs napisał:

                                                    > .> Napisalas:
                                                    > > Borsuk pisze na gorze, ze Vox jest katolikiem, a wiec mozna zalozyc, ze i
                                                    > nni
                                                    > > ludzie o (innej) wrazliwosci to niekatolicy.
                                                    >
                                                    > Inna wrazliwosc to nie musi byc akurat wrazliwosc niekatolicka.
                                                    > To jest po prostu wrazliwosc na inne bodzce. Dlaczego przeoczylas moje
                                                    pytanie
                                                    > czy placzesz, czytajac "Tredowata"?

                                                    Przeoczylam raz jeszcze Borsuku.Szukalam i nie znalazlam.
                                                    Co do "Tredowatej", czytalam jak mialam 10 czy 12 lat, pewnie i plakalam.
                                                    A i podczas czytania i podczas ogladania filmow, placze, jak mnie cos zwruszy.

                                                    > Czy moze myslisz, ze pytalem Cie o to bez powodu?
                                                    > Czy odpowiesz mi na to teraz?
                                                    >
                                                    > Wracajac do "katolika".
                                                    > Kiedy pisalem, ze "Vox jest katolem nieglupim" nawiazywalem zartobliwie do
                                                    > Twojej skargi na to, ze ktos nazwal Voxa "glupim katolem".
                                                    > Gdyby nie to wogole nie zawracalbym sobie glowy tym, jakiego wyznania jest
                                                    Vox.

                                                    Borsuku, nie migaj sie wyzej pisales, ze "myslacy ludzie" nie potrafia sie
                                                    oderwac, od tematyki filmu, uzyles stwierdzenia, nawet Ty ateistka, wiec jakos
                                                    wiazales wypowiedzi uczestnikow dyskusji z tym cza sa wierzacy czy nie.
                                                    Wiec raz jeszcze nie trzeba byc wierzacym by odkryc piekno i cierpienie w
                                                    Piecie.
                                                    Drugie, nawet buddysta, czy ateista ogladajac Pasje moze sie zastanowic nad
                                                    cierpieniem, i nie bedzie sie zastanawial, czy ten krzyz, to za ciezki, czy tez
                                                    moze za lekki, bo ze steropianu jak uczynil to Luzer.

                                                    >
                                                    > > Borsuk napisal prawie wyraznie, ze Vox ogladal film z pozycji katolika.
                                                    >
                                                    > Nie wiem gdzie znalazlas taka sugestie. Napisalem wyraznie:
                                                    >
                                                    > "Vox - jak mi sie wydaje - poszedl na film z mocnym postanowieniem poddania
                                                    sie
                                                    >
                                                    > tym uczuciom. Szedl po przezycie, ktorego sie spodziewal i ktore znalazl."
                                                    >
                                                    > I tak rzeczywiscie bylo.
                                                    > Jezeli mi nie wierzysz poczytaj Voxa. To pierwsze zdanie jego postu:
                                                    >
                                                    > "Z wielkim oczekiwaniem, w przeczuciu czegoś ważnego, po czym nic nie będzie
                                                    > już takie samo, z niecierpliwością przemieszaną z lękiem przed ujrzeniem scen
                                                    > nieuchronnie okrutnych - wiele osób, podobnie jak ja, odliczało czas do
                                                    > momentu ujrzenia "Pasji" wg. Gibsona."
                                                    >
                                                    Zgoda, tylko, ze jego uczucia napewno okreslisz jako uczucia katolika, prawda
                                                    Borsuku, bo za katolika go uwazasz.
                                                    > pozdrawiam
                                                    >
                                                    >.
                                                    Mysle, ze na tym zakonczymy bo , i tak nie dojdziemy juz do niczego .
                                                    Dobranoc
                                                  • pamparampampam1 Dziecinada Abe wszystkowiedzącej? 12.03.04, 21:21
                                                    abe11 napisała:

                                                    > Gini, nie chcę podejmować dyskusji nad tym, co napisał Vox.
                                                    > mam podobne odczucia, jak Borsuk.
                                                    > Vox opisał swój bardzo intymny odbiór tego filmu.
                                                    > Mogę to jedynie uszanować ale nie wyobrażam sobie jak można
                                                    > z tym polemizować. To nie jest tekst polemiczny, Gini.
                                                    > Myślę, że wiele osób odebrało go podobnie i stąd ten brak dyskusji.
                                                    > Jeśli chodzi o wydobyte przez Voxa walory artystyczne, to jest to nic
                                                    > wiecej jak tylko przepisanie wrażeń Luzera z zastąpieniem znaku na przeciwny
                                                    > (minus na plus). Mozna jedynie znów go przerobić na minus.
                                                    > Po co? Luzer już to napisał wcześniej.
                                                    > Cała reszta tych walorów, to niestety stwierdzenia wykluczające się
                                                    > nawzajem - jak zamierzone ubóstwo srodków wyrazu, a chwilę potem przepyszna,
                                                    > bajkowa scenografia. I jak z tym dyskutować?
                                                    > Albo te dywagacje na temat wygladu aktorów...
                                                    > To nie recenzja, Gini, to dziecinada.
                                                    > Niezaleznie od faktycznych walorów filmu.
                                                    > Połączyłaś w jedno dwa odrębne aspekty Luzerowej recenzji,
                                                    > choć na ogólne wrażenia artystyczne wyniesione z obejrzenia każdego,
                                                    > osadzonego w konkretnej epoce historycznej, filmu składają się również
                                                    > w jakiejś mierze odczucia związane z jego zgodnością z realiami.
                                                    > Szczególnie filmu, o którym w ramach specyficznej promocji mówi się,
                                                    > że wiernie oddaje opisywane zdarzenia.
                                                    > Niedociagnięcia dialogów i scenariusza będą wtedy pewnie razić bardziej
                                                    > niźli w filmie, po którym takiej precyzji się nie oczekuje.
                                                    > Mam wrażenie, że Luzer dlatego tak dokładnie zajął się sprawami warsztatowymi,
                                                    > by uzasadnić w sposób możliwie najmniej emocjonalny swój nienajlepszy
                                                    > odbiór tej produkcji. Całkiem odwrotna metoda od tej, którą przyjął Vox.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Widzialas juz film Abe?
                                                    >
                                                    > Mogłabym napisać, że widziałam smile
                                                    > Nie, Ginismile
                                                    > Widziałam natomiast obszerne dosyć trailery.
                                                    > Również te, które nie ukazały się ani w kinach, ani też w Internecie.
                                                    > W ten sposób na przykład wiem bardzo dużo o amerykańskim filmie Neverland,
                                                    > o którym zapewne niewiele jeszcze osób słyszało, bo wejdzie do dystrybucji
                                                    > dopiero jesienią tego roku, choć jest gotowy już od ostatniej jesieni smile
                                                    > Widziałam wystarczająco dużo, by mieć jakieś pojęcie, choć z góry
                                                    > przyjmuję Twój zarzut, że to nie to samo, co obejrzeć cały film.
                                                    > Trudno. Nie obejrzę smile
                                                    > A Ty - oglądałaś już?
                                                    >
                                                    > Abe
                                                    >
                                                    >

                                                    Co za fantastyczna, dzielna i uczciwa postawa Abe, i wcale nie DZIECINADA: nie
                                                    chciała podjąć dyskusji - ale...podjęła. Nie uważa, aby można było polemizować
                                                    z recenzją voxa - ale...polemizuje. Nie musiała mówić prawdy o tym, czy film
                                                    widziała - ale...powiedziała ( doceńcie tę uczciwość!). Filmu nie oglądała -
                                                    ale... za to fragmenty z tajemniczego źródła to i owszem, i jeszcze inny film
                                                    też widziała na podobnej zasadzie, więc "widziała wystarczająco dużo, by mieć
                                                    jakieś pojęcie". I to "jakieś pojęcie" jest podstawą do wypowiadania się, że
                                                    recenzja LU-ZERO jest dobra, a vaxa - zła i po prostu DZIECINADA.
                                                    Specyficzna filozofia Abe da się też streścić przykładem: gdy LU-ZERO
                                                    pisać "Nawet, nieznającemu Ewangelii, Papuasowi łatwo byłoby odróżnić –którzy
                                                    są którzy. "Dobrzy" mają twarze, a "źli" - mordy. Nie żartuję – większość
                                                    członków Sanhedrynu i wszyscy rzymscy legioniści mają prawdziwe, niekłamane
                                                    mordy, podobne mordom kułaków w sowieckich filmach za Stalina." - to być
                                                    dobrze. Gdy vox pisać na ten sam temat, tyle że zdanie ma inne - o, to już być
                                                    źle. Wtedy to jest według tej pani DZIECINADA, ale wyraźnie - dopiero wtedy.
                                                    Dla Abe najwyraźniej prawdziwa recenzja to ta komunisty LU-ZERO, sprawdzającego
                                                    parametry techniczne gwożdzi i szubienicy. Pisze Abe, że LU-ZERO pisał bez
                                                    emocji, a według mnie w jego "recenzji" jest bardzo duży ładunek szyderstwa,
                                                    pogardy i negatywnych emocji, zapisał nimi dwa pełne po brzegi posty, mówienie
                                                    tutaj o "nienajlepszym odbiorze produkcji przez Luzera" jest niedostrzeganiem
                                                    tego, czego się postanowiło nie dostrzegać. Z pozytywnych emocji można tam
                                                    znaleźć tylko zadowolenie z własnego poczucia humoru i erudycji.
                                                    I jeszcze na koniec, prośba do Abe, podaj link, gdzie vox pisze o "ubóstwie
                                                    środków wyrazu" i "bajkowej scenografii". Według mnie najzwyczajniej w świecie
                                                    zmyślasz. To dopiero jest DZIECINADA.
                                                  • dachs Re: Dziecinada Abe wszystkowiedzącej? 12.03.04, 21:55
                                                    pamparampampam1 napisał:

                                                    > Dla Abe najwyraźniej prawdziwa recenzja to ta komunisty LU-ZERO,
                                                    > sprawdzającego parametry techniczne gwożdzi i szubienicy. Pisze Abe, że LU-
                                                    > ZERO pisał bez emocji, a według mnie w jego "recenzji" jest bardzo duży
                                                    > ładunek szyderstwa, pogardy i negatywnych emocji...

                                                    Wedlug Ciebie duzy ladunek, wedlug innych zaden.
                                                    Ot po prostu Luzer pozartowal sobe z tych, ktorzy nam usiluja wmowic, ze Gibson
                                                    po dwoch tysiach lat, objawil nam jak naprawde bylo w drodze na Golgote.
                                                    Pozartowal sobie, nie uciekajac sie do inwektyw i wycieczek osobistych, lecz
                                                    wykazujac pare fizycznych niemozliwosci i historycznych przeklaman.
                                                    Jezeli ktos naprawde musi twierdzic, ze historyczna prawda jest, ze
                                                    zmasakrowany czlowiek moze uniesc przynajmniej 300 kilogramowy krzyz, ze
                                                    zagiete hufnale nie stanowily zadnej przeszkody w zdjeciu go z krzyza jest juz
                                                    sam sobie winien.
                                                    Zanim poprosisz mnie o link daje Ci go po dobroci

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11276846
                                                    wiersz 51 i dalej.

                                                    I sprobuj byc mniej agresywny.
                                                    Ktos kto widzi takie smiesznosci nie musi byc ani Zydem, ani komunista.
                                                    Wystarczy, zeby myslal samodzielnie i byl spostrzegawczy.

                                                    borsuk
                                                  • pamparampampam1 Abe wszystkowiedząca? 12.03.04, 20:24
                                                    abe11 napisała:

                                                    > gini napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Co do wrazliwosci jeszcze Borsuku, otoz film religijny, jakim niewatpliwie
                                                    >
                                                    > > jest "Pasja" , moze dzialac i na innych ludzi, nie tylko katolikow, tak ja
                                                    > k
                                                    > np
                                                    > > 3Pieta" czy chocby wiele innych dziel religijnych oddzialowuje tak samo, n
                                                    > a
                                                    > > katolika, i na buddyste, wiec sugerowanie, ze katolikowi film sie spodoba
                                                    > > napewno a niekatolikowi juz nie, jest raczej bledne, co potwierdzila, tak
                                                    > mi
                                                    > > sie zdaje Maria Morgestern.
                                                    >
                                                    > Gini, od razu na wstępie zastrzegam, że się nie czepiam.
                                                    > Interesuje mnie sprawa różnego odbioru "Pasji" przez różnych ludzi.
                                                    > I to zupełnie niezależnie od mojej własnej opinii o tym filmie.
                                                    > Kto sugerował, że "katolikowi film się spodoba na pewno a niekatolikowi
                                                    > już nie"? Możesz podpowiedzieć albo dać jakiś link?
                                                    > Ja odnoszę jedynie wrażenie, że osobom wierzącym w przypadku tego akurat filmu
                                                    > trudniej jest wyabstrahować jego walory czysto artystyczne i wyłącznie na
                                                    nich
                                                    > się skupić. Większość ludzi ma chyba skłonność do pobłażliwego traktowania
                                                    > rzeczy, które uważają za drugorzędne w kontekście tych, które mają dla nich
                                                    > znaczenie priorytetowe.
                                                    >
                                                    > Abe
                                                    > >
                                                    >
                                                    Istnieje też możliwość zupełnie inna: osoby wierzące w przypadku tego własnie
                                                    filmu są szczególnie wymagające. Myślę także, że większość ludzi może być mało
                                                    skłonna do pobłazliwego traktowania spraw w kontekcie tego co jest dla nich
                                                    priorytetowe.
                                                    Czy dopuszczasz taką możliwość, że film podobał się nawet komuś wymagającemu,
                                                    czy też nie obejrzawszy sama tego filmu i bazując na opinii LU-ZERO ferujesz
                                                    ostateczne wyroki?
                                                  • abe11 Re: Ależ się rozprawiasz :))) 12.03.04, 21:25
                                                    Chłoszczesz i smagasz bez litości smile
                                                    Powodzenia smile)

                                                    A.
                                                  • pamparampampam1 Re: Ależ się rozprawiasz :))) 12.03.04, 21:42
                                                    Rzadko kiedy kto się tak prosi ładnie smile))
                                                  • abe11 Re: Spodobało mi się :)) nt 12.03.04, 21:47

                                                  • institoris1 do ------>--------> Gini 12.03.04, 22:38
                                                    Gość portalu: Gini napisał(a):


                                                    > Alez mamy tu nizej, inna recenzje napisano o niebo lepiej i ciekawiej niz
                                                    > recenzja Luzera, ale, jakos malo w niej glosow.Jedyny wlasciwie, to byl typu,
                                                    > ty jestes glupi katol...zenujace.
                                                    > Kuzer pewnie te recenzje czytal ale jakos nie pokwapil sie z polemika.
                                                    > I to jest dziwne.

                                                    informuje, ze pokwapilem sie do wspomnianego watku z polemika.
                                                    Nikomu od glupiego katola nie nadalem, a odpowiedzi zadnej nima. Cos ten Twoj
                                                    protegowany (ani nikt inny) nie spieszy sie do dyskusji.
                                                    To dopiero uwazam za dziwne.
                                                    i.
                              • panidanka Re: a ja wiem...? 10.03.04, 07:35
                                Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                                > toc zyjemy w innych swiatach
                                >
                                > w moim fukanie moje jest reakcja
                                > w twoim moje fukanie jest akcja
                                >
                                > przyczyna i skutek widziane z innej perspektywy
                                > czy jednak tylko klapki na oczach...?
                                >
                                > nostromo

                                chyba jednak "klapki na oczach", a raczej w pamięci....

                                wiadomą jest rzeczą i potwierdzoną naukowo, że akcja wywołuje reakcję

                                ale....
                                co zrobisz z zasadą domina?
                                kto(?)co(?) jest początkiem łańcuszka?

                                więc więcej ostrożności z tym "fukaniem" z reakcji

                                D.
                      • luzer Re: gra... 10.03.04, 07:44
                        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):


                        > sam mi powiedz, bo wlasnie sie zastanawiam
                        > ile filmow obejrzales w ostatnich 12 miesiacach
                        > i ile recenzji z nich zamiesciles na FA

                        Skoro się tak zastanawiasz, to pozastanawiaj się jeszcze nad takimi pytaniami:

                        Ile filmów, w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wywoływało tak wielkie emocje,
                        nakręcane przez rozbuchaną kampanię promocyjną?

                        Ile filmów, w ciągu ostatnich 12 miesięcy, było (jest!) na okrągło wałkowanych
                        w prasie, telewizji i radiu?

                        Ile filmów, w ciągu ostatnich 12 miesięcy, jest ciągle dyskutowanych tu,
                        w portalu GW, na bardzo wielu forach? Na samym FA jest kilka wątków poświęconych
                        "Pasji".

                        Ile filmów, w ciągu ostatnich 12 miesięcy, było określanych w następujący sposób:

                        "Film tak wielki, jak jego przesłanie..."

                        "To jeden z najlepszych filmów, jakie w zyciu widziałem."

                        "Ogromne wrażenie, które potęgowało się z czasem."

                        "Wstrząsające przeżycie zarówno dla chrześcijan, jak i dla ludzi innych wyznań.
                        W porównaniu z "Pasją" poprzednie filmowe wizje ukrzyżowania, to hollywoodzka
                        tandeta"

                        "W rzeczywistości, chętnie wymieniłbym częśc wygłoszonych przeze mnie homilii o
                        Męce Pańskiej na kilka scen z "Pasji"

                        /cytaty z jednej tylko reklamowej ulotki/

                        ____________________


                        Czy zatem dziwnym jest, że człowieka ogarnia chęć skonfrontowania owej
                        zmasowanej ofensywy promocyjnej ze stanem rzeczywistym?
                        Zwykła ludzka ciekawość powoduje, że próbuje się tego dociec.
                        I nic, dla mnie dziwnego, że chce się komuś podzielić swymi spostrzeżeniami
                        o tym fenomenie promocyjnym z takim gremium, w którym temat ten jest, póki co,
                        stale obecny.


                        > ja nie komentuje jakosci niskobudrzetowej produkcji
                        > raczej zastanawiam sie o co chodzi z tym calym jazgotem

                        No i cóż z tego? Czy pretendujesz do wyznaczania standardów zachowań dla innych?


                        Luzer.
                        • Gość: n0str0m0 Re: gra... IP: 61.49.198.* 10.03.04, 08:24
                          > I nic, dla mnie dziwnego, że chce się komuś podzielić swymi spostrzeżeniami
                          > o tym fenomenie promocyjnym z takim gremium, w którym temat ten jest, póki co,
                          > stale obecny.

                          gremium do ktorego sie zwracasz
                          bombardwane jest od emilii przez krzysia i pejszens
                          wyszydzaniem, zarzutami sadomasochizmu i antysemitzmu

                          pewnie tego nie zauwazyles zza reklamowej ulotki z cytatem jakiegos kanonika

                          > No i cóż z tego? Czy pretendujesz do wyznaczania standardów zachowań dla innych?

                          czy opinie o owczym pedzie mozna do tego zaliczyc?

                          nostromo
                          • panidanka Re: gra... 10.03.04, 09:01
                            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                            > czy opinie o owczym pedzie mozna do tego zaliczyc?
                            >
                            > nostromo

                            ludzie to jeszcze nie stado owiec jak by chcieli je widzieć co niektórzy
                            indywidualiści na własnym piedestale swojej odrębości niestadnej

                            owca w stadzie to może i nie myśli samodzielnie, ale człowiek może i powinien

                            D.
                          • luzer Re: gra... 10.03.04, 09:05
                            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                            > gremium do ktorego sie zwracasz
                            > bombardwane jest od emilii przez krzysia i pejszens
                            > wyszydzaniem, zarzutami sadomasochizmu i antysemitzmu
                            >
                            > pewnie tego nie zauwazyles zza reklamowej ulotki z cytatem jakiegos kanonika


                            I co z tego - czy to powód, by tu nie pisać?
                            Jeśli tak, to, co Ty tu robisz? wink)

                            (A cytaty były, m. in.: księdza profesora Waldemara Chrostowskiego, wybitnego
                            biblisty i kardynała Castrillona Hoyosa, prefekta duchowieństwa w Watykanie - a
                            więc - znaczacych postaci Kościoła rzymskokatolickiego, a nie "jakiegoś
                            kanonika") wink)


                            > czy opinie o owczym pedzie mozna do tego zaliczyc?

                            Można do tego zaliczyć Twoje liczne argumenty, w których własną postawę
                            prezentujesz jako pozytywny wzorzec do naśladowania. wink)
                            • Gość: n0str0m0 Re: gra... IP: 61.49.198.* 10.03.04, 09:17
                              e tam, dzis wlasciciel fabryki
                              jutro zresocjalizuja go na polach ryzowych watykanu

                              mnie biednemu zawsze wiatr w oczy
                              choc przeciem bez skazy

                              a co do meritumu jeszcze
                              to czy naprawde jestes obejrzec bez zadnego skosnowzroctwa
                              rzecz o ktorej nic tylko na lewo i prawo komentarze?

                              jesli tak - to cie podziwiam

                              nostromo
                              • luzer Re: gra... 10.03.04, 09:22
                                Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):


                                > jesli tak - to cie podziwiam
                                > nostromo

                                Jeśli tak - to Ci dziękuję
                                Luzer smile)
                    • panidanka Re: wartosci mi drogie... 10.03.04, 06:53
                      luzer napisał:

                      > Prawdą też jest, że ktoś, jak np. ks. Chrostowski, może być tym filmem
                      > zachwycony i uznać go za jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widział
                      > (cytat z ulotki reklamowej).
                      > Kwestia smaku.
                      >
                      > L.
                      >
                      >

                      Luzerze

                      i w TAMTEJ wypowiedzi ks Chrostowskiego tkwi majwiększe niebezpieczeństwo.
                      nie w tym, że powiedział, iż film "Pasja" zrobił na nim wrazenie, ale
                      NIEBEZPIECZEŃSTWO w jego wypowiedzi tkwi w tym , iż powiedział :

                      "Tak było"

                      tak było-dla WIERZĄCYCH (uwzględniając twoje uwagi Luzerze), ale przecież ten
                      film "Pasja" to nie jest i nie powinna być CAŁA PRAWDA o rzeczywistej męce
                      Jezusa.
                      a tak teraz "poszła" w świat "nowa ewangelizacja" ZAPRZECZAJĄCA duchowi
                      Biblijnych Ewangelii z całym NT

                      D.
          • panidanka Re: analiza jest tematem zastepczym... 09.03.04, 08:14
            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

            > do tej pory glosy w dyskusji nad pasja oscylowaly w sferze niepoprawnej
            polityc
            > znie graficznosci krwi
            > luzer sprowadza ja blizej dyskusji na temat ortografii i stylistyki w ogole
            > to cacy
            > jak nie pala to go kijem
            > a o tym czemu naprawde sie ten film zwalcza - jakos cicho
            >
            > nostromo

            nostromo

            no bo jak dyskutować o KULCIE?
            przecież NAS tego nie uczono!

            wprost przeciwnie

            UCZONO, że KULT jest poza dyskusją
            i tak rodzą się dogmaty
            tak myślę

            D.
            • Gość: n0str0m0 KULT IP: 61.49.198.* 09.03.04, 08:35
              do ani
              piosenka mlodych wioslarzy
              gaz na ulicach
              goopya peezda

              ale ja osobiscie wole tate kazika

              chyba, ze ty nie o tym kulcie
              to przepraszam, ales nieprecyzyjna

              nostromo
              • panidanka Re: KULT 09.03.04, 08:56
                Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                > do ani
                > piosenka mlodych wioslarzy
                > gaz na ulicach
                > goopya peezda
                >
                > ale ja osobiscie wole tate kazika
                >
                > chyba, ze ty nie o tym kulcie
                > to przepraszam, ales nieprecyzyjna
                >
                > nostromo

                nostromo

                "do ani" ????

                bo o KULCIE to chyba ja wspomniałam
                i teraz nie wiem....
                odpowiadać czy nie
                bo jak nie do mnie
                bo jak nie o mnie

                to
                "goopya peezda"
                kultowa czy nie
                ale nie chcę być

                D.
          • luzer Re: analiza jest tematem zastepczym... 09.03.04, 12:17
            Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

            > zamiast porozmawiac o istocie sprawy
            > uciec zawsze mozna w techniczny belkot

            Ależ ja rozmawiam o istocie sprawy. Film, moim zdaniem, jest do kitu.
            Innej istoty tam nie ma. Film nie wywołuje u mnie żadnych emocji.
            A propos bełkotu - po takim artystycznym bełkocie, jakim, wedle mej opinii,
            jest "Pasja", trudno nie uciec w cokolwiek... smile)

            > umiera twoja kochana matka na gangrene
            > a ty spokojnym glosem spierasz sie z lekarzem
            > czy amputowana konczyne zaszyc ladnym sciegiem
            > i kto pokryje roznice w cenie

            Nie. Ja stwierdzam, że centrala telefoniczna źle mnie połączyła
            i zamiast lekarza przyszedł rzeźnik.


            > a o tym czemu naprawde sie ten film zwalcza - jakos cicho

            A co mnie to obchodzi czy ktoś go zwalcza czy nie?
            Film ma u mnie wywołać jakieś przeżycia. Po to idę do kina.
            Jeśli tego nie robi, to znaczy, że dla mnie jest filmem nieudanym.
            • Gość: n0str0m0 Re: analiza jest tematem zastepczym... IP: 61.49.198.* 10.03.04, 07:04
              > Ależ ja rozmawiam o istocie sprawy. Film, moim zdaniem, jest do kitu.
              > Innej istoty tam nie ma. Film nie wywołuje u mnie żadnych emocji.

              wywoluje - sam pisales
              inna istota natomiast jak najbardziej istnieje
              niezaleznie od twojej interpretacji

              gdyby tak nie bylo
              swoje analizy zamieszczalbys na forum ekranum

              > Nie. Ja stwierdzam, że centrala telefoniczna źle mnie połączyła
              > i zamiast lekarza przyszedł rzeźnik.

              czy ja wiem, od razu rzeznik...
              fanem mela nie jestem od okupu
              nie zostane nim i teraz

              mnie nie interesuje jednak jego rezyserski warsztat
              o wiele bardziej interesujace jest wywolanie wilka z lasu

              > Film ma u mnie wywołać jakieś przeżycia. Po to idę do kina.
              > Jeśli tego nie robi, to znaczy, że dla mnie jest filmem nieudanym.

              a na polskim filmie... no nuda... wstaje i po.. i po prostu... wychodze...

              ja jak mnie film zawiedzie
              to macham reka i mowie
              eeeee tam, nuda, nie idz

              widac sie roznimy

              nostromo
              • luzer Re: analiza jest tematem zastepczym... 10.03.04, 08:02
                Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

                > > Ależ ja rozmawiam o istocie sprawy. Film, moim zdaniem, jest do kitu.
                > > Innej istoty tam nie ma. Film nie wywołuje u mnie żadnych emocji.
                >
                > wywoluje - sam pisales

                Owszem, wywołuje negatywne emocje natury estetycznej (typu: ale chała!),
                czego efektem jest mój tekst, ale nie wywołuje żadnych emocji natury religijnej,
                a przecież zamierzeniem reżysera bylo chyba wywołanie tych drugich, nie - tych
                pierwszych. smile))

                > inna istota natomiast jak najbardziej istnieje
                > niezaleznie od twojej interpretacji

                Niech sobie istnieje, skoro tak twierdzisz. Mnie, wszakże, guzik obchodzi.

                > gdyby tak nie bylo
                > swoje analizy zamieszczalbys na forum ekranum

                Przyczyny zamieszczenia na forum mojej recenzji wyjaśniłem w poście powyżej.

                > czy ja wiem, od razu rzeznik...
                > fanem mela nie jestem od okupu
                > nie zostane nim i teraz

                Okup, o ile pamiętam, reżyserował Ron Howard (świetne zdjęcia Piotra
                Sobocińskiego!), a nie Mel Gibson. Porównywanie dokonań Gibsona jako aktora
                i jako reżysera mija się z celem.

                > mnie nie interesuje jednak jego rezyserski warsztat
                > o wiele bardziej interesujace jest wywolanie wilka z lasu

                A mnie wywoływanie wilków zupełnie nie interesuje, natomiast warsztat reżyserski
                faceta, na którego film idę do kina - jak najbardziej.


                > ja jak mnie film zawiedzie
                > to macham reka i mowie
                > eeeee tam, nuda, nie idz

                Ja, ja, ja. I cóż to za argument dla mnie Już Ci pisałem w poście powyżej -
                Twoje zachowania i motywy są dobre dla Ciebie, moje - dla mnie.

                > widac sie roznimy

                A nie powinniśmy...?

                Luzer.
      • luzer Re: Obejrzałem "PASJĘ"... i nic nie zrozumialem.. 09.03.04, 12:33
        Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

        > z pamieci lub wideua chyba - ale sprobuj
        > recenzje napisac
        > "czlowieka z marmuru"

        Świetny film. Przewiercił mnie na wylot.
        Do oglądania zawsze i wszędzie.

        > gdybys naprawde nie mogl sie powstrzymac
        > dyscyplina dodatkowa moglby byc
        > "czlowiek z zelaza"

        Gówno totalne. Tyle, że zrobione we właściwym czasie.
        Dzisiaj - nie da się oglądać.
        Z sequelami jest jak z ogonami jaszczurek - im dalej tym cieniej. smile)

        > jesli starasz sie tez o piatke ze sprawowania

        Zawsze olewałem oceny ze sprawowania. smile)

        > co to ma wspolnego z twoja szkielkookowa analiza?
        > kina kultowego sie nie da analizowac i czesc...

        Zgadzam się. Tym bardziej, że tak zwane kino kultowe, to na ogół bardzo złe
        kino. Ale z nim jest tak, jak z czwartoligowymi klubami sportowymi. Zawsze
        znajdzie się grupa kibiców, gotowych zabić za stwierdzenie, że KS "Dumny Orzeł"
        Suche Doły to kiepski klub.
        smile)

        > dreszczu emocji w czasie premiery "czlowieka z marmuru" nie ma jak
        > kwantyfikowac a jesli brak ci wyobrazni by dostrzec podobienstwo z pasja
        > to juz nie moj problem...

        "Człowiek z marmuru" to kawał dobrego kina, zarówno pod względem treści,
        jak i formy. Porównywanie z nim "Pasji" jest raczej nie na miejscu.
        No, chyba, że cierpi się na przerost wyobraźni...
        Ale to już nie mój problem. smile)


        LVZ3R smile)
        • Gość: n0str0m0 Re: Obejrzałem "PASJĘ"... i nic nie zrozumialem.. IP: 61.49.198.* 10.03.04, 07:09
          luzer smile

          co chcialem powiedziec - powiedzialem
          o powodach jazgotu i dreszczy i marmuru...
          ide siegnac po jakiego FZ, chocby thingfisza
          zamiast...

          nostromo
    • ada08 Re: Obejrzałem "PASJĘ"... 09.03.04, 08:48
      Luzer,

      to mogło być zamierzone, tylko źle pokazane.
      Mówię tu o tej nadludzkiej wytrzymałości Jezusa,
      który przecież wg Ewangelii nie był człowiekiem
      takim jak wszyscy. Ktoś , kto dokonywał cudów
      mógł dokonać i tego ostatniego.
      Uważam, że takich rzeczy nie da się pokazać
      tradycyjną metodą przekazu.
      Wyobraź sobie np. sfilmowane niektóre powieści
      ''realizmu magicznego'', prawdopodobnie na ekranie
      byłyby zupełnie niewiarygodne, a gdy sie czyta to
      się wierzy, przynajmniej ja wierzę smile
      Film to jednak nazbyt dosłowny środek przekazu,
      kudy mu tam do literatury ! smile
      a.

      • miriamfirst_ Re: Obejrzałem "PASJĘ"... 09.03.04, 16:54
        ada08 napisała:

        > Film to jednak nazbyt dosłowny środek przekazu,
        > kudy mu tam do literatury ! smile
        > a.
        >
        Veto, veto, veto!!!!
        To zalezy, kto stoi za kamera Ado, z jaka wyobraznia; w przypadku Pasji staneli
        za Nia, za ta magiczną retortą filtrującą rzeczywistość - osoby pozbawione
        wrażliwości i wyobraźni.
        Ale są tacy twórcy sztuk przedstawiających, ktorych tworcze motto
        brzmi: "nalezy unikać malostkowosci, pedanterii i tepej doslownosci" - w
        przypadkach hollywoodzkich produkcji - raczej niemożliwe, ale jest jeszcze
        przecież inne, europejskie kino!!!smile)

        Miriam
        • gini Re: Obejrzałem "PASJĘ"... 09.03.04, 18:37
          miriamfirst_ napisała:

          > ada08 napisała:
          >
          > > Film to jednak nazbyt dosłowny środek przekazu,
          > > kudy mu tam do literatury ! smile
          > > a.
          > >
          > Veto, veto, veto!!!!
          > To zalezy, kto stoi za kamera Ado, z jaka wyobraznia; w przypadku Pasji
          staneli
          >
          > za Nia, za ta magiczną retortą filtrującą rzeczywistość - osoby pozbawione
          > wrażliwości i wyobraźni.

          Oj Miriam ladnie to tak krytykowac film przed obejrzeniem go?
          A jak ja bym napisala cos takiego, o jednym z Twoich filmow, choc zadnego na
          oczy nie widzialam?



          > Ale są tacy twórcy sztuk przedstawiających, ktorych tworcze motto
          > brzmi: "nalezy unikać malostkowosci, pedanterii i tepej doslownosci" - w
          > przypadkach hollywoodzkich produkcji - raczej niemożliwe, ale jest jeszcze
          > przecież inne, europejskie kino!!!smile)
          >
          > Miriam

          W Hollywood duzo tandety zgoda, ale sa przeciez i wspaniale filmy, czy kino
          europejskie jest duzo lepsze Miriam?Dyskutowalabym, ale o gustach sie podobno
          nie dyskutuje.
          Druga sprawa wole ksiazke niz film, tu sie zgadzam z Ada w calej rozsciaglosci.
          A i w jednym jeszcze zgadzam sie z Perla trudno jest cos przezyc jak ktos z
          boku Ci chrupie popcorn, albo krzyczy, ze nowu ketchupou za duzo polali...
          • miriamfirst_ Re: Obejrzałem "PASJĘ"...gini 09.03.04, 23:54
            gini napisała:

            > miriamfirst_ napisała:
            >
            > > ada08 napisała:
            > >
            > > > Film to jednak nazbyt dosłowny środek przekazu,
            > > > kudy mu tam do literatury ! smile
            > > > a.
            > > >
            > > Veto, veto, veto!!!!
            > > To zalezy, kto stoi za kamera Ado, z jaka wyobraznia; w przypadku Pasji
            > staneli
            > >
            > > za Nia, za ta magiczną retortą filtrującą rzeczywistość - osoby pozbawione
            >
            > > wrażliwości i wyobraźni.
            >
            > Oj Miriam ladnie to tak krytykowac film przed obejrzeniem go?
            > A jak ja bym napisala cos takiego, o jednym z Twoich filmow, choc zadnego na
            > oczy nie widzialam?
            >
            >
            >
            > > Ale są tacy twórcy sztuk przedstawiających, ktorych tworcze motto
            > > brzmi: "nalezy unikać malostkowosci, pedanterii i tepej doslownosci" - w
            > > przypadkach hollywoodzkich produkcji - raczej niemożliwe, ale jest jeszcze
            >
            > > przecież inne, europejskie kino!!!smile)
            > >
            > > Miriam
            >
            > W Hollywood duzo tandety zgoda, ale sa przeciez i wspaniale filmy, czy kino
            > europejskie jest duzo lepsze Miriam?Dyskutowalabym, ale o gustach sie podobno
            > nie dyskutuje.
            > Druga sprawa wole ksiazke niz film, tu sie zgadzam z Ada w calej
            rozsciaglosci.
            > A i w jednym jeszcze zgadzam sie z Perla trudno jest cos przezyc jak ktos z
            > boku Ci chrupie popcorn, albo krzyczy, ze nowu ketchupou za duzo polali...


            Po pierwsze, ja napisałam teoretycznie, a potem - mam zaufanie do poczucia
            smaku Luzerasmile
            Po drugie - Gini, przeciez pisałaś - gdzieś, że to i tamto, nie było tak?
            Droga do kariery... pisałas, krytykowałaś, a filmu - nie widziałaś. Pisałas, że
            zrobiłam film o tym panu, bo chciałam miec korzyści. Pudło.
            Kreatorzy wizerunku tego pana, nie zgodzili się na emisję tego filmu, bo
            pokazywał trochę zwykłego człowieka, który bywa śmieszny, głodny, małostkowy
            ect w obliczu nawet poważnych politycznych wydarzen.

            tak, b y w a j a wspaniałe filmy jeszcze w Hollywood, ale skoro obydwie lubimy
            ten sam film (Wiesz jaki), to zgodzisz się ze mną, że TAKICH filmów - już się
            nie robi.
            Bardzo lubię stare hollywoodzkie produkcje: Gilda, Bulwar zachodzącego słonca,
            sabrina, Sniadanie u Tiffany's, Sokól maltanski ect.
            Dobrze ogląda mi się bardziej współczesne filmy, ale zdzierżyc nie mogę np
            Bridget Jones, itp.

            Jesli chodzi o książki to pasjami lubie je czytać, ale nie porównujmy, nie
            oczekujmy, że film przedstawi nam przed oczami to, co my zobaczyliśmy czytając
            tekst; bo są różne adaptacje.
            Znakomity film Wojciecha Hasa "sanatorium pod klepsydrą" nie jest wierną
            adaptacją prozy Schulza, ale za to promieniuje klimatem w niej zawartym i jest
            jedyna schulzowską filmową propozycją.

            pozdrawiam,

            Miriam
            • lady_hawk Ja nie widzialam "Pasji" 11.03.04, 17:29
              I pewno nie pojde na ten film.
              Bylam (a pewnie, ze sie chwale!) w Uniwersal Studio. Mozna tam, wchodzac do
              odpowiednich pawilonow, znalezc sie "w srodku akcji" kilku filmow. Przejechalam
              sie pojazdem z "Powrotu do przyszlosci", bylam w "Jurassic Park" i otoczyly
              mnie buchajace plomienie "ognistego Podmuchu". I oczywiscie "Trzesienie ziemi"
              przezylam w wagoniku metra.
              Zastanawia mnie nastepujaca rzecz: Czy tak okrutny obraz moze budzic refleksje
              i rozmodlenie, czy nie zaczna pojawiac sie szalency, ktorzy znajda
              usprawiedliwienie dla zadawania bolu? Matrix ponoc wywolywal psychozy. Czas
              najblizszy pokaze. Obym sie mylila.
              Pozdrawiam
              L_H
        • ada08 ...Do Miriam 10.03.04, 07:42
          miriamfirst_ napisała:

          > ada08 napisała:
          >
          > > Film to jednak nazbyt dosłowny środek przekazu,
          > > kudy mu tam do literatury ! smile
          > > a.
          > >
          > Veto, veto, veto!!!!

          Bardzo, bardzo, bardzo na czasie ten okrzyk, wczoraj minęła
          rocznica uchwalenia Liberum Veto, radio podało smile

          > To zalezy, kto stoi za kamera Ado, z jaka wyobraznia; w przypadku Pasji
          staneli
          >
          > za Nia, za ta magiczną retortą filtrującą rzeczywistość - osoby pozbawione
          > wrażliwości i wyobraźni.
          > Ale są tacy twórcy sztuk przedstawiających, ktorych tworcze motto
          > brzmi: "nalezy unikać malostkowosci, pedanterii i tepej doslownosci" - w
          > przypadkach hollywoodzkich produkcji - raczej niemożliwe, ale jest jeszcze
          > przecież inne, europejskie kino!!!smile)

          W pośpiechu wczoraj wyraziłam się niedokładnie, skrótowo;
          pisząc, o filmie jako dosłownym (nazbyt) środku miałam
          na myśli to do czego prowadzi w filmie konwencja
          hiperrealistyczna, jak w ''Pasji''.
          I oczywiście zgoda , ważne jest kto stoi za kamerą,
          taki temat jak ''Pasja'' to coś dla poetyckiego
          wizjonera, a nie dla mięśniaka, bo mięśniak zawsze zrobi
          z tego sfilmowaną instrukcję chłosty i krzyżowania,
          a i to niedokładną, jak wynika z relacji.
          Gdyby Mel. G. wpadł na pomysł sfilmowania, dajmy na to,
          mitu Prometeusza, to wyszedłby mu z tego pewnie
          filmik dla smakoszy podrobów smile
          Kino , ma się rozumieć, cenię, chociaż nie jest to
          dla mnie najważniejsza ze sztuk.
          Jest powiedziane: ''Na początku było Słowo'' - i tego
          się trzymam smile
          Pozdr.
          a.

          • miriamfirst_ Re: ...Do Miriam 10.03.04, 12:36

            Ado, ja, mimo że zajmuję się ( w jakims stopniu) kinem, filmem, - zaznaczam -
            nie podzielam poglądów Lenina w ogole, a tego filmowego takoż i mię o takowe
            nie posądzaj, iże "w zaślepieniu moim" - mogłabym...itd.
            Sądzę, że zgadzamy się w materii nie tylko na sukienkę, spodnie czy cokolwiek.

            Miriamsmile

    • Gość: Perła Luzer w Kinokompleksie sobie był IP: *.blue-net.com.pl 09.03.04, 09:42
      Witaj Luzer,

      Trudno rozprawiać o filmie, którego nie widziało się. A ja nie widziałem Pasji.
      Właściwie mówiąc, nie muszę oglądać już. Opowiedziałeś mi. Żeby to jeszcze było
      w stylu: "fajny film wczoraj widziałem". Ale nie, Ty pojechałeś Bareją,
      tzn: "zapraszamy państwa na kolejny odcinek Kobry. Sprytnie poprowadzana akcja
      powoduje, że widz dobiero w ostatniej scenie dowiaduje się, iż mordercą Jan
      Kowalski jest, będący przez całą sztukę poza wszelkim podejrzeniem".
      A tak na marginesie Luzer, czy Ty przypadkiem nie cierpisz na manię "krytyka
      filmowego"? Bo krytykowi z reguły nic nie podoba się, wyjąwszy sytuację, kiedy
      twórca zasili konto bankowe krytyka właśnie. A od Ciebie wyłuskali jeszcze 18
      zł, i to pewno przyczyną Twojej frustracji jest.
      Twoje anatomiczne rozważania niepokoją mnie. To syndrom natręc może być. Takie
      anatomiczne spojrzenie właśnie. Pewno jak oglądasz jakiś film, to po kolorze
      sprawdzasz, czy wino, które piją bohaterowie, odpowiada rocznikowi, który
      polecał kelner.
      Strach pomyśleć, co by było, gdybyś tak D. Lyncha zrecenzjować chciał.
      A film to sen drogi Luzerze, piękny sen twóry i widza. W kinie wszystko możliwe
      jest. Nawet powiedzenie "tak było naprawdę" właśnie.

      Perła

      ps. drogi Luzerze, zwięzłość treści, ot co! Czytać dwa długie posty to chyba
      jeszcze większa męka niż Twoja w opolskim Kinokompleksie.
      • panidanka Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był 09.03.04, 09:51
        nono no

        nasz Perła nie zmarnował czasu na poseansowych dyskusjach z naszą piękną Panią
        Reżyser smile

        Miriam
        przyjmij moje gratulacje, za widoczne powyżej efekty swojego profesorskiego
        wysiłku smile
        trafił ci się wyjatkowo pojętny uczeń!

        D.
        • panidanka Perła 09.03.04, 10:04
          a jak już w tym "kinie" sobie siedzimy i popcorny colą popijamy po
          projekcji 'pasji' to teraz zgadnij, czyją 'uczennicą forumową' jestem ja?

          twoją Mistrzynię wszyscy tu znają, nawet ze zdjęcia, że o przesłaniu go pewnym
          aparatem na f. nie wspomnę, ale czy jako informatyk nie jesteś niedoinformowany
          jak wygląda mój lewy profil?
          a może ile mam piegów na nosie będzie ci łatwiej policzyć na kompie?

          D.
          • lady_hawk Luzer, to nie jest w porządku! 09.03.04, 10:18
            Zdradziłeś nam zakończenie.
            • panidanka Re: Luzer, to nie jest w porządku! 09.03.04, 10:37
              lady_hawk napisała:

              > Zdradziłeś nam zakończenie.

              smile)))))))))

              i to chyba najlepsza recenzja "Pasji" jaką do tej pory przeczytałam

              D.
            • Gość: Perła Re: Luzer, to nie jest w porządku! IP: *.blue-net.com.pl 09.03.04, 10:50
              lady_hawk napisała:

              > Zdradziłeś nam zakończenie.

              Witaj Lady

              Mnie też zirytowało, że Luzer napisał o tej spadającej kropli. Tym samym
              zdradził, iż na koniec deszcz był. No, na szczęście napisów końcowych nie
              podał. Czyżby Luzer chciał zostawić czytelnika w niedopowiedzeniu?

              Perła
              • panidanka Re: Luzer, to nie jest w porządku! 09.03.04, 10:57
                Gość portalu: Perła napisał(a):

                > Witaj Lady
                >
                > Mnie też zirytowało, że Luzer napisał o tej spadającej kropli. Tym samym
                > zdradził, iż na koniec deszcz był. No, na szczęście napisów końcowych nie
                > podał. Czyżby Luzer chciał zostawić czytelnika w niedopowiedzeniu?
                >
                > Perła


                nooooooooo sad
                Perła

                o jakim ty niedopowiedzeniu piszesz sad
                chyba filmy ci się pomyliły sad

                przecież wszyscy wiedzą, że po kazdym deszczu znowu zaświeci słońce!
                nawet jak deszcz pada przez 40 dni i nocy

                a jak słońce po deszczu to i tęcza
                no nie!
                a jak tęcza to...
                dalszy ciąg przecież też znamy
                no nieee

                D.
                • Gość: Perła Re: Luzer, to nie jest w porządku! IP: *.blue-net.com.pl 09.03.04, 11:06
                  panidanka napisała:

                  > dalszy ciąg przecież też znamy
                  > no nieee

                  czy rozchodzi Ci się o to, że na samiuteńki koniec Luzer z kina wyszedł,
                  zmiąwszy z pasją pustą torebkę po popcornie?

                  Perła
                  • panidanka Re: Luzer, to nie jest w porządku! 09.03.04, 11:13
                    Gość portalu: Perła napisał(a):

                    > panidanka napisała:
                    >
                    > > dalszy ciąg przecież też znamy
                    > > no nieee
                    >
                    > czy rozchodzi Ci się o to, że na samiuteńki koniec Luzer z kina wyszedł,
                    > zmiąwszy z pasją pustą torebkę po popcornie?
                    >
                    > Perła

                    nieeeeeee

                    mnie się "rozchodzi" jaki jest koniec II części "Pasji" p/t

                    "SzeFska pasja II"

                    D.
            • luzer Re: Luzer, to nie jest w porządku! 09.03.04, 11:56
              lady_hawk napisała:

              > Zdradziłeś nam zakończenie.

              Eee tam, przecież zawsze wiadomo, że to kamerdyner zabił...
            • miriamfirst_ Re: Luzer, to nie jest w porządku! 09.03.04, 16:56
              lady_hawk napisała:

              > Zdradziłeś nam zakończenie.

              smile))))

              M.,
      • luzer Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był 09.03.04, 11:41
        Gość portalu: Perła napisał(a):


        > Trudno rozprawiać o filmie, którego nie widziało się. A ja nie widziałem
        > Pasji.

        Co tam, Perła... Nie takie numery się ze szwagrem robiło w Pułtusku... smile)

        > Właściwie mówiąc, nie muszę oglądać już. Opowiedziałeś mi. Żeby to jeszcze
        > było w stylu: "fajny film wczoraj widziałem".

        Kiedy to nie był fajny film... smile)

        > Ale nie, Ty pojechałeś Bareją, tzn: "zapraszamy państwa na kolejny odcinek
        > Kobry. Sprytnie poprowadzana akcja powoduje, że widz dobiero w ostatniej
        > scenie dowiaduje się, iż mordercą Jan Kowalski jest, będący przez całą sztukę
        > poza wszelkim podejrzeniem".

        A Ty myślałeś, że na końcu go jednak uratują...
        Szczerze mówiąc - patrząc, jak rozwija się fabuła, obawiałem się tego samego...
        smile))

        > A tak na marginesie Luzer, czy Ty przypadkiem nie cierpisz na manię "krytyka
        > filmowego"? Bo krytykowi z reguły nic nie podoba się, wyjąwszy sytuację, kiedy
        > twórca zasili konto bankowe krytyka właśnie. A od Ciebie wyłuskali jeszcze 18
        > zł, i to pewno przyczyną Twojej frustracji jest.

        A Ty nie jesteś sfrustrowany, jak Cię naciągną na kasę?
        Poważniej jednak mówiąc - akurat w przypadku Mela Gibsona spodziewałem się, że
        film arcydziełem nie będzie, ale nie przypuszczałem, że będzie az tak kiepski...

        > Twoje anatomiczne rozważania niepokoją mnie. To syndrom natręc może być. Takie
        > anatomiczne spojrzenie właśnie. Pewno jak oglądasz jakiś film, to po kolorze
        > sprawdzasz, czy wino, które piją bohaterowie, odpowiada rocznikowi, który
        > polecał kelner.

        Perła, nie wylewaj żółci smile) Ja nie szargam świętości - Gibson naprawdę nie
        napisał kolejnej Ewangelii. On tylko zrobił kiepściuchny film.
        Lubię Mela jako aktora i, w związku z tym, wiele mu wybaczam, ale są granice. smile)
        Co do anatomiczności spojrzenia, to u mnie jest tak. Kiedy oglądam film, który
        mnie "przewierca", to siedzę z otwartą japą i nie przeszkadza mi w nim nic.
        Gdyby "Pasja" była takim właśnie filmem, filmem, który wyzwoliłby u mnie choćby
        jakoweś szczątkowe emocje, byłaby szansa, że nie dostrzegłbym tych wszystkich
        niedorób albo przynajmniej przymknąłbym na nie oko.
        W przypadku (a to jest właśnie ten przypadek), gdy kiepski film nie jest zdolny
        zafascynować mnie czymkolwiek nawet w najmniejszym stopniu, z nudów zaczynam mu
        się dokładniej przyglądać.

        > Strach pomyśleć, co by było, gdybyś tak D. Lyncha zrecenzjować chciał.

        Lyncha? Nie bluźnij, drogi Perło, nie bluźnij... Jeśli chodzi o robienie filmów,
        David Lynch to dla Mela Gibsona nieosiągalne wyżyny. Może on zrobi wreszcie
        kiedyś naprawdę poruszający film o żydowskim stolarzu z Nazaretu...?

        > A film to sen drogi Luzerze, piękny sen twóry i widza.

        Nie uogólniaj, drogi Perło, TEN film zdecydowanie nie był pięknym snem.
        To znaczy, ja nie wykluczam, że Mel kiedyś wyśnił piękny sen o tym,
        że nakręci wspanialy film, pt. "Pasja". Jednak sny nie zawsze się spełniają. smile)
        Oczywiście, Mel będzie zadowolony - film zrobi kasę niezawodnie.
        Takie filmy zawsze robią. smile)

        > W kinie wszystko możliwe jest.

        Oczywiście. To fabryka snów przecież. I cudów. Jak się bardzo chce, to nawet
        w gniocie można czasem wybitne dzieło zobaczyć. smile)

        > ps. drogi Luzerze, zwięzłość treści, ot co! Czytać dwa długie posty to chyba
        > jeszcze większa męka niż Twoja w opolskim Kinokompleksie.

        Przeszedłeś na komiksy, Perło? wink)

        LVZ3R smile)
        • Gość: Perła Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był IP: *.blue-net.com.pl 09.03.04, 12:42
          Wiesz Luzer, dziwię Ci się. Taki wyjadacz i nic nie rozumie. Żalisz się na
          środki wyrazu, mierny poziom artystyczny, i w ogóle, na Mela też. Otóż
          powinienieś wiedzieć, iż film de facto religijny, z góry musi skazany na
          porażkę artystyczną być. A już szczególnie film, którego bohaterem Jesus jest.
          Przy odbiorze takiego filmu, nieodłącznie zderzają się u widza emocje, uczucia,
          wyobrażenia religijne, z obrazem na ekranie. I to zderzenie zawsze pewnym
          rozczarowaniem jest. Tu trzeba zaznaczyć, iż inaczej taki film postrzega
          ateista a inaczej wierzący. Ateista traktuje opowieści religijne z
          przymrużeniem oka, oczekując na seansie baśni jakiejś. A z kolei człowiek
          wierzący chce zobaczyć na własne oczy to co do tej pory przeżywał w duszy.
          Niestety, nie da się połączyć tych dwóch cech w filmie religijnym. Z tym, że
          rozczarowanie u wierzącego większe musi być. To wynika z delikatności sytuacji.
          Człowiek wierzący postrzega Jezusa jako Boga, bez względu na fakt, iż On
          człowiekiem też jest. I dlatego chciałby na ekranie Boga zobaczyć, co
          niemożliwe jest. Widząc spoconego aktora udającego Jezusa, wierzący widzi
          ewidentną sprzeczność uczuć jakie miał czytając Ewangelię, a tym co widzi
          właśnie. Poza tym, uniesienia religijne zdarzają się w kościele, na łonie
          natury, podczas specyficznych sytuacji. Trudno aby ktoś miał takowe gdy Ty obok
          chrupiesz pop-corn. I Mel o tym wie. Mel nie jest głupi. Z tego co piszesz
          dobrał odpowiednie środki wyrazu. Zamazał aktora, który grał Jezusa, krwią, co
          by do końca Jezusa nie pokazać. Poza tym, ewidentny podział na dobrych i złych
          (wredne mordy, i ładne twarze) sam w sobie dobrym rozwiązaniem jest, bo wszyscy
          wiedzą, iż w tamtej sytuacji byli dobrzy i źli. Uwiarygodnił tym tylko film.
          Mel na pewno sporą wiedzę o filmach religijnych ma. I widząc poprzednie
          porażki, poszedł po radę do gubernatora Arnolda pewno. I postanowił wstrząsnąć
          widzem epatując przemocą. To sprawdzony i skuteczny środek w naszych czasach
          jest. Zrobić coś kontrowersyjnego. Nie wykluczam również, iż Mel opłacił paru
          odkorowanych rabinów, co by protestowali, a to już na pewno najlepsza raklama
          jest.
          Idąc na taki film jak Pasja musisz pójść przygotowany Luzer. To nie jest film
          dla wagarowiczów.
          I na konic Luzer. Twoje oczekiwanie na dobrą ekranizację Ewangelii zdumiewają
          mnie. Nie da się tego nigdy zrobić. Są rzeczy, które tylko w duszy przeżyć
          można.
          Melowi przynajmniej udało się wywołać dyskusję, co już dużym sukcesem jest,
          nieprawdaż drogi Luzerze?

          Perła
          • luzer Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był 09.03.04, 13:49
            Perła, posprzeczam się z Tobą wieczorem (późnym).
            Teraz już muszę spadać, zarabiać na chleb nasz powszedni.
            Na razie.

            LVZ3R smile)
            • perla Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był 09.03.04, 14:54
              Luzerze, wieczorem to ja muszę system na Kraków skończyć. Ale cóż, odrobinę
              czasu dla Ciebie też wyłuskam.
              Jednak, chciałbym abyś najpierw z czegoś zwierzył mi się. Otóż, czy Tobie
              Luzerze w jakimś przekazie artystycznym cokolwiek podoba się? Wyjąwszy Kantora
              i Gardzienice oczywiście.
          • miriamfirst_ Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był 09.03.04, 17:26
            Gość portalu: Perła napisał(a):

            >Przy odbiorze takiego filmu (religijnego przyp.aut.), nieodłącznie zderzają
            >się u widza emocje, uczucia, wyobrażenia religijne, z obrazem na ekranie.

            Ja byłabym tu ostrożna z tak drastycznymi określeniami jak "zderzenie"

            >I to zderzenie zawsze pewnym rozczarowaniem jest.

            Byleby nie czołowesmile)

            >Tu trzeba zaznaczyć, iż inaczej taki film postrzega ateista a inaczej
            >wierzący. Ateista traktuje opowieści religijne z przymrużeniem oka, oczekując
            >na seansie baśni jakiejś. A z kolei człowiek wierzący chce zobaczyć na własne
            >oczy to co do tej pory przeżywał w duszy.

            Film jest filmem. czy inaczej odbiera go ateusz, a inaczej "wierzący". Zależy
            jaki jest ten "wierzący". Jeśli "radiomaryjno-dosłowny" i oczekuje jasełek,
            aniołków, tęczy, owieczek, stawiku na łącce i pana Bozi z bródką - to
            faktycznie będzie roZczarowany.
            "Zobaczyć na własne oczy to co do tej pory widzi się w duszy" można tylko
            nawłasnym, "dusznym" ekranie. każdy "widzi" co innego. naprawdę. tak wykazują
            statystyki.


            > Niestety, nie da się połączyć tych dwóch cech w filmie religijnym. Z tym, że
            > rozczarowanie u wierzącego większe musi być. To wynika z delikatności
            >sytuacji.Człowiek wierzący postrzega Jezusa jako Boga, bez względu na fakt, iż
            >On człowiekiem też jest.

            To jest Jezus Bogiem, czy człowiekiem?! Decyzja!

            >I dlatego chciałby na ekranie Boga zobaczyć, co
            > niemożliwe jest. Widząc spoconego aktora udającego Jezusa, wierzący widzi
            > ewidentną sprzeczność uczuć jakie miał czytając Ewangelię, a tym co widzi
            > właśnie.

            Nie rozumiem. Składam to niezrozumienie na karb własnej ignorancji. Spocony
            Jezus, czy też aktor udający spoconego Jezusa powoduje sprzecznośc uczuć u
            osoby która czytała Ewangelię? prosze o wyjasnienie.


            > Poza tym, uniesienia religijne zdarzają się w kościele, na łonie
            > natury, podczas specyficznych sytuacji.
            > Trudno aby ktoś miał takowe gdy Ty obok
            > chrupiesz pop-corn.

            polemizowałabym!

            > I Mel o tym wie. Mel nie jest głupi. Z tego co piszesz
            > dobrał odpowiednie środki wyrazu.
            > Zamazał aktora, który grał Jezusa, krwią, >co by do końca Jezusa nie pokazać.

            Nie rozumiem. Zwłaszcza ostatni passus jest tajemniczy.

            Poza tym, ewidentny podział na dobrych i złych
            > (wredne mordy, i ładne twarze) sam w sobie dobrym rozwiązaniem jest, bo
            wszyscy
            >
            > wiedzą, iż w tamtej sytuacji byli dobrzy i źli. Uwiarygodnił tym tylko film.
            > Mel na pewno sporą wiedzę o filmach religijnych ma. I widząc poprzednie
            > porażki, poszedł po radę do gubernatora Arnolda pewno. I postanowił
            wstrząsnąć
            > widzem epatując przemocą. To sprawdzony i skuteczny środek w naszych czasach
            > jest. Zrobić coś kontrowersyjnego. Nie wykluczam również, iż Mel opłacił paru
            > odkorowanych rabinów, co by protestowali, a to już na pewno najlepsza raklama
            > jest.
            > Idąc na taki film jak Pasja musisz pójść przygotowany Luzer. To nie jest film
            > dla wagarowiczów.
            > I na konic Luzer. Twoje oczekiwanie na dobrą ekranizację Ewangelii zdumiewają
            > mnie. Nie da się tego nigdy zrobić. Są rzeczy, które tylko w duszy przeżyć
            > można.
            > Melowi przynajmniej udało się wywołać dyskusję, co już dużym sukcesem jest,
            > nieprawdaż drogi Luzerze?
            >
            > Perła

            To Mel nie wierdział, będąc "nie-głupi" że tego co chciał zrobić - nie da się
            zrobić? Nic nie rozumiem, jesteś wyjatkowo wyrafinowanym umysłem, Perło, i ja
            tego umysłu - nie rozumiem. Podziwiam go wszkaże... ceterum.

            Pozdrawiam najserdeczniej i najcieplej

            Miriam (Niewinna!)
            • Gość: Perła Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był IP: *.blue-net.com.pl 09.03.04, 18:23
              miriamfirst_ napisała:

              > To jest Jezus Bogiem, czy człowiekiem?! Decyzja!

              ja wiem Miriam, że Żydowi to trudno pojąć jest. Zresztą, mnie też to trudno
              pojąć jest, widać te parę kropel deszczu z Nałęczowa działa i na mnie też.
              Na szczęście istnieje coś takiego jak aksjomat właśnie. Za pomocą niego dużo
              wytłumaczyć można.

              Odnośnie pozostałej częśći postu Twego, widać, iż nieprecyzyjny byłem skoro tak
              opacznie zrozumiałaś go.

              papatki

              Perła
              • miriamfirst_ Perła, Żydzi i Nałęczów:) 09.03.04, 23:42
                Gość portalu: Perła napisał(a):

                > miriamfirst_ napisała:
                >
                > > To jest Jezus Bogiem, czy człowiekiem?! Decyzja!
                >
                > ja wiem Miriam, że Żydowi to trudno pojąć jest. Zresztą, mnie też to trudno
                > pojąć jest, widać te parę kropel deszczu z Nałęczowa działa i na mnie też.
                > Na szczęście istnieje coś takiego jak aksjomat właśnie. Za pomocą niego dużo
                > wytłumaczyć można.
                >
                >Odnośnie pozostałej częśći postu Twego, widać, iż nieprecyzyjny byłem skoro tak
                >opacznie zrozumiałaś go.
                >
                > papatki
                >
                > Perła


                Jak to?! Zydowi trudno pojąć? Przecież Jezus był z pochodzenia Zydem właśniesmile
                To Żyd Żyda nie moze pojąć - chcesz powiedzieć?!
                Jeśli już poruszasz sprawę tak ,to Ci jeno powiem, że my (zmusiłeś mnie) nie
                uważamy, że Jezus był Bogiem. Był prorokiem. jesli przeczytasz choć trochę
                Talmudu napisanego heet! przed Jezusem, zorientujesz się, że nie mówił On
                niczego nowego, cytował po prostu Talmud. Słynne powiedzenie, że "belki w swoim
                oku nie widzisz, a źdźbło w oku bliźniego" - to talmud jak malowanie.
                No ale mniejsza. Nie chcę urażać religijnych uczuć nikogo. I Wy (no, zmusiłes
                człowieka) i my - czekamy na Mesjasza. A czemu nie uznaliśmy że Jezus Nim był?
                Ano m in Izajasz napisał, że z chwilą nadejścia Mesjasza ustaną wojny, zło,
                przemoc, ect., w skrócie. Nie ustały te zjawiska, nieprawdaż? I nie pisze tego,
                żeby kogokolwiek urażać, tylko wyjaśnić żydowskie stanowisko, które poruszyłes
                imając się mojego pochodzenia.
                O nałęczowie - nie rozumiem, co i dlaczego?A chciałabym. Że do Nasłeczowa
                jeżdzili rabini leczyć swoje zrujnowane wątroby - ciezkim, koszernym
                jedzeniemwink)? no - nic nie rozumiem, piszesz kodem, co zaczynam rozumiećsmile
                Ale kodu - nie.

                Dobrej nocy, bo i mnie czas kończyc, a i "pioro z dłoni wypada..." (ach!)

                Miriamsmile
                • Gość: Perła Re: Perła, Żydzi i Nałęczów:) IP: *.blue-net.com.pl 10.03.04, 00:09
                  miriamfirst_ napisała:

                  > Jak to?! Zydowi trudno pojąć?

                  ach, zapomniałem. Żyd jako taki omnibusem musi być, i dlatego trudno pojąć Ci...

                  > Przecież Jezus był z pochodzenia Zydem właśniesmile

                  ojwawoj, nie wiedziałem tego.

                  > To Żyd Żyda nie moze pojąć - chcesz powiedzieć?!

                  Miriam, wyssałaś z palca to co ja twierdzę niby. Odsyłam do postu powyżej. Tam
                  jest, czego Żyd pojąć nie może.

                  > Jeśli już poruszasz sprawę tak ,to Ci jeno powiem,

                  słucham uważnie

                  > że my

                  tzn. kto?

                  > (zmusiłeś mnie)

                  zmusiłem? A czym?

                  > nie
                  > uważamy, że Jezus był Bogiem. Był prorokiem. jesli przeczytasz choć trochę
                  > Talmudu napisanego heet! przed Jezusem, zorientujesz się, że nie mówił On
                  > niczego nowego, cytował po prostu Talmud.

                  Miriam, powtarzałaś mi to tyle razy, że zapamiętałem, i pamiętać będę po dni
                  ostatnie chyba.


                  > Nie chcę urażać religijnych uczuć nikogo. I Wy (no, zmusiłes
                  > człowieka)

                  do czego zmusiłem?

                  > i my - czekamy na Mesjasza. A czemu nie uznaliśmy że Jezus Nim był?
                  > Ano m in Izajasz napisał,

                  tak... dużo pisał...

                  > że z chwilą nadejścia Mesjasza ustaną wojny, zło,
                  > przemoc, ect., w skrócie. Nie ustały te zjawiska, nieprawdaż? I nie pisze
                  >tego, żeby kogokolwiek urażać, tylko wyjaśnić żydowskie stanowisko,

                  Żydowskie stanowisko wynika z czego innego. Pisałem onegdaj o tym. Czytaj forum
                  Miriam. Tam wszystko jest. smile

                  > no - nic nie rozumiem, piszesz kodem, co zaczynam rozumiećsmile
                  > Ale kodu - nie.

                  Miriam, kod to ja piszę w drugim okienku. Kraków czeka niestety.
                  Nałęczów - to taka czerwona impresja była.


                  > Dobrej nocy, bo i mnie czas kończyc, a i "pioro z dłoni wypada..." (ach!)

                  dobrej nocy Miriam, musisz wyspać się. Sen ważny jest.

                  Perła
                  • miriamfirst_ Re: Perła, Żydzi i Nałęczów:) 10.03.04, 12:25
                    Gość portalu: Perła napisał(a):



                    Dobry człowieku z Seczuanusmile)!
                    > miriamfirst_ napisała:
                    >
                    > > Jak to?! Zydowi trudno pojąć?
                    >
                    > ach, zapomniałem. Żyd jako taki omnibusem musi być, i dlatego trudno pojąć
                    Ci..
                    > .
                    >
                    > > Przecież Jezus był z pochodzenia Zydem właśniesmile
                    >
                    > ojwawoj, nie wiedziałem tego.

                    _________________________________

                    To... TY TEZ?????

                    >
                    > > To Żyd Żyda nie moze pojąć - chcesz powiedzieć?!
                    >
                    > Miriam, wyssałaś z palca to co ja twierdzę niby. Odsyłam do postu powyżej.
                    Tam
                    > jest, czego Żyd pojąć nie może.
                    >
                    _______________________________________

                    Nie jest w moim zwyczaju ssanie palcow.
                    _________________________________________


                    > > Jeśli już poruszasz sprawę tak ,to Ci jeno powiem,
                    >
                    > słucham uważnie
                    >
                    > > że my
                    >
                    > tzn. kto?

                    _______________________

                    ZYDZI
                    __________________________
                    >
                    > > (zmusiłeś mnie)
                    >
                    > zmusiłem? A czym?

                    ______________________________

                    Do podziału my-wy
                    _____________________________

                    >
                    > > nie
                    > > uważamy, że Jezus był Bogiem. Był prorokiem. jesli przeczytasz choć trochę
                    >
                    > > Talmudu napisanego heet! przed Jezusem, zorientujesz się, że nie mówił On
                    > > niczego nowego, cytował po prostu Talmud.
                    >
                    > Miriam, powtarzałaś mi to tyle razy, że zapamiętałem, i pamiętać będę po dni
                    > ostatnie chyba.
                    >
                    ___________________________________

                    Masz bakałarzu za swoją naukę...smile

                    ____________________________________



                    >
                    > > Nie chcę urażać religijnych uczuć nikogo. I Wy (no, zmusiłes
                    > > człowieka)
                    >
                    > do czego zmusiłem?

                    ________________________________

                    Echo: Do podziału my wy Perło zmusiłeś pisząc i podkreślając moje
                    pochodzenie!!!!

                    _________________________________

                    >
                    > > i my - czekamy na Mesjasza. A czemu nie uznaliśmy że Jezus Nim był?
                    > > Ano m in Izajasz napisał,
                    >
                    > tak... dużo pisał...
                    _______________________________

                    Dzięki Bogusmile A jakbys tak poczytał?
                    _______________________________



                    >
                    > > że z chwilą nadejścia Mesjasza ustaną wojny, zło,
                    > > przemoc, ect., w skrócie. Nie ustały te zjawiska, nieprawdaż? I nie pisze
                    > >tego, żeby kogokolwiek urażać, tylko wyjaśnić żydowskie stanowisko,
                    >
                    > Żydowskie stanowisko wynika z czego innego. Pisałem onegdaj o tym. Czytaj
                    forum
                    >
                    > Miriam. Tam wszystko jest. smile
                    ___________________________________

                    Zdecydowanie wolę inne biesy aniżeli te forumowe...

                    ________________________________________



                    >
                    > > no - nic nie rozumiem, piszesz kodem, co zaczynam rozumiećsmile
                    > > Ale kodu - nie.
                    >
                    > Miriam, kod to ja piszę w drugim okienku. Kraków czeka niestety.
                    > Nałęczów - to taka czerwona impresja była.
                    >
                    >
                    _________________________________________

                    O czerwone impresje nie posądzałam Cię. Przeciez Ty się odżegnujesz od SLD?!
                    smile)
                    ________________________________________



                    > > Dobrej nocy, bo i mnie czas kończyc, a i "pioro z dłoni wypada..." (ach!)
                    >
                    > dobrej nocy Miriam, musisz wyspać się. Sen ważny jest.
                    >
                    > Perła

                    __________________________________________

                    Tu się zgodzemsmile

                    dzien dobry

                    Miriam
          • luzer O "terminatoryzacji" Jezusa, między innymi... 10.03.04, 08:56
            Gość portalu: Perła napisał(a):

            > Wiesz Luzer, dziwię Ci się. Taki wyjadacz i nic nie rozumie. Żalisz się na
            > środki wyrazu, mierny poziom artystyczny, i w ogóle, na Mela też. Otóż
            > powinienieś wiedzieć, iż film de facto religijny, z góry musi skazany na
            > porażkę artystyczną być. A już szczególnie film, którego bohaterem Jesus jest.
            > Przy odbiorze takiego filmu, nieodłącznie zderzają się u widza emocje,
            > uczucia, wyobrażenia religijne, z obrazem na ekranie. I to zderzenie zawsze
            > pewnym rozczarowaniem jest.

            Perła, nie rozbawiaj mnie taką argumentacją. Wszak film, tak jak literatura,
            malarstwo czy rzeźba - jest sztuką. Zgodnie więc z Twoim tokiem myślenia, sztuka
            o tematyce religijnej jest z góry skazana na porażkę. Po cóż więc przez dwa
            tysiąclecia trudzili się wszelkiego autoramentu artyści? Po cóż mozolili się
            biedni: Leonardo, Michelangelo czy Rafael, skoro tworzone przez nich wizerunki
            świętości, nigdy nie miały dorównać wyobrażeniom odbiorców i z góry, według
            Ciebie, skazane były na artystyczną porażkę??

            Jakość sztuki zależy, mój Perło, od jakości twórcy - nie od tematyki, jaką ów
            twórca sobie wybrał. Wybitny artysta stworzy wybitne dzieło, obojętnie -
            religijne, czy świeckie. Kiepski rzemiecha stworzy gniot - co, m. in. udowodnił
            Mel Gibson, kręcąc "Pasję".


            > Tu trzeba zaznaczyć, iż inaczej taki film postrzega
            > ateista a inaczej wierzący. Ateista traktuje opowieści religijne z
            > przymrużeniem oka, oczekując na seansie baśni jakiejś. A z kolei człowiek
            > wierzący chce zobaczyć na własne oczy to co do tej pory przeżywał w duszy.

            Chcesz powiedzieć, że ateista wymaga poziomu galerii sztuki, a człowiek wierzący
            zadowoli się poziomem kramiku ze "świętymi figurkami"?

            > Niestety, nie da się połączyć tych dwóch cech w filmie religijnym.

            Wszystko się da, drogi Perło, tylko muszą się za to zabrać właściwi ludzie.
            Mel Gibson do nich nie należy. Niech lepiej wraca do "Lethal Weapon 5"
            Tam ci jego miejsce. smile)

            > Z tym, że rozczarowanie u wierzącego większe musi być.

            Tu masz rację. Zdecydowanie. No i dlatego mnie właśnie film Gibsona tak rozcarował.

            > Człowiek wierzący postrzega Jezusa jako Boga, bez względu na fakt, iż On
            > człowiekiem też jest. I dlatego chciałby na ekranie Boga zobaczyć, co
            > niemożliwe jest.

            Nieprawda. Tak nie jest. Gdyby Jezus zjawił się na ziemi jako Bóg, cały sens
            ofiary odkupieniaprzestałby istnieć. Boga ludzkie prześladowania nie są w stanie
            dosięgnąć. Bóg nie odczuwa poniżenia, strachu, bólu - to dlatego Jezus przyszedł
            na świat w szopie, a nie spłynął z niebios na złotym obłoku. Urodził się jak
            człowiek, bał się jak człowiek i cierpał jak człowiek. I ja chcę w kinie
            zobaczyć dobry film. Film o człowieku poświęcającym swój strach i ból na rzecz
            braci swych najmniejszych. Film, który mnie poruszy do żywego. Niestety,
            oglądajac "Pasję" Gibsona, nie ma się na to żadnej szansy.

            > Widząc spoconego aktora udającego Jezusa, wierzący widzi ewidentną sprzeczność
            > uczuć jakie miał czytając Ewangelię, a tym co widzi właśnie.

            Masz małą wyobraźnię, skoro tak to widzisz. Ja, oglądając np. Pietę Michała
            Anioła, nie widzę, tak jak Ty - bryły zimnego marmuru, udającej bolejącą Madonnę.
            Widzę smutek, ból i cierpienie. Współczuję Ci, Perło.

            > Poza tym, uniesienia religijne zdarzają się w kościele, na łonie natury,
            > podczas specyficznych sytuacji. Trudno aby ktoś miał takowe gdy Ty obok
            > chrupiesz pop-corn.

            Perło, po uniesienia religijne chodzi się do kościoła - do kina chodzi się po
            uniesienia estetyczne, nie wiesz tego? wink)
            Aha, skoro w sztuce dostrzegasz tylko: kamień, farbę i spoconych aktorów, kogoś
            udających - widać nie dostrzegłeś też mej ironii w słowach o: "obowiązkowym
            pop-cornie i równie obowiązkowej coli".
            No więc Ci objaśniam - to było stwierdzenie ironiczne. wink)

            > I Mel o tym wie. Mel nie jest głupi.

            A czy ja gdzieś stwierdziłem, że jest głupi? Stwierdziłem, że nakręcił bardzo
            kiepski film. Może następny wyjdzie mu lepiej?
            Cóż z tego, że Polański nakręcił "Piratów", skoro stworzył też "Lokatora", prawda?

            > Poza tym, ewidentny podział na dobrych i złych (wredne mordy, i ładne twarze)
            > sam w sobie dobrym rozwiązaniem jest, bo wszyscy wiedzą, iż w tamtej sytuacji
            > byli dobrzy i źli. Uwiarygodnił tym tylko film.

            Malo tego, że uwiarygodnił - UKOMIKSOWIŁ nawet!
            Teraz już wszyscy w USA uwierzą w Jezusa!!!

            > Mel na pewno sporą wiedzę o filmach religijnych ma. I widząc poprzednie
            > porażki, poszedł po radę do gubernatora Arnolda pewno. I postanowił wstrząsnąć
            > widzem epatując przemocą. To sprawdzony i skuteczny środek w naszych czasach
            > jest. Zrobić coś kontrowersyjnego.

            Tak. Z pewnością tak było. Masz rację - nie pomyślałem o Arnoldzie. To już teraz
            wiem, dlaczego Jezus w "Pasji" podczas biczowania i drogi krzyżowej przypominał
            mi niezniszczalnego Terminatora, który, nie wiedzieć nawet jak uszkodzony,
            a przecież swoje zadanie wykona. Tak, tak - ten efekt "terminatoryzacji"
            postaci Jezusa to musiał się zrodzić na skutek korepetycji Mela u Schwarzy'ego.
            smile)))


            > Idąc na taki film jak Pasja musisz pójść przygotowany Luzer. To nie jest film
            > dla wagarowiczów.

            Byłem przygotowany. Na kiepski film. Ale nie aż na taką chałę. smile))

            > I na konic Luzer. Twoje oczekiwanie na dobrą ekranizację Ewangelii zdumiewają
            > mnie. Nie da się tego nigdy zrobić. Są rzeczy, które tylko w duszy przeżyć
            > można.

            Zadziwia mnie Twoje przekonanie, że czegoś zrobić się nie da... Czyżby Ciebie
            Bóg nie stworzył na obraz i podobieństwo swoje? wink)

            > Melowi przynajmniej udało się wywołać dyskusję, co już dużym sukcesem jest,
            > nieprawdaż drogi Luzerze?

            Eee tam - cóż to za osiągnięcie. Dyskusję udało się wywołać i Nieznalskiej
            i Rydzykowi.


            Pozdrawiam,

            Luzer.
            • Gość: Perła Re: O "terminatoryzacji" Jezusa, między innymi... IP: *.blue-net.com.pl 10.03.04, 12:56
              luzer napisał:


              > Perła, nie rozbawiaj mnie taką argumentacją. Wszak film, tak jak literatura,
              > malarstwo czy rzeźba - jest sztuką. Zgodnie więc z Twoim tokiem myślenia,
              sztuk
              > a
              > o tematyce religijnej jest z góry skazana na porażkę. Po cóż więc przez dwa
              > tysiąclecia trudzili się wszelkiego autoramentu artyści? Po cóż mozolili się
              > biedni: Leonardo, Michelangelo czy Rafael, skoro tworzone przez nich wizerunki
              > świętości, nigdy nie miały dorównać wyobrażeniom odbiorców i z góry, według
              > Ciebie, skazane były na artystyczną porażkę??

              to Ty mnie Luzerze rozbawiasz. Pycha Cię opanowała.
              Oczywiście, film, malarstwo, rzeźba, to wszystko zaliczamy do kanonów sztuki.
              Ale te dziedziny są diametrialnie różne. Nie można ich porównywać i twierdzić,
              iż skoro udało się stworzyć arcydzieła malarskie o temtyce religijnej, to
              również uda się zrobić taki film. Piłkarz i koszykarz to zupełnie inna bajka,
              mimo, iż obaj sportowcami są. Piłkarz nigdy nie będzie tak rzucał piłką jak
              koszykarz i vice versa.
              Film jest sztuką "płynną". Obrazy co chwila zmieniają się, twórca prowadzi
              widza w określone treści i rejony artstyczne. Sztuka "stała" wymaga od widza o
              wiele większej wyobraźni. Ludzie z reguły leniwi są, i wolą prowadzeni być.
              Dlatego też kino sztuką masową jest, a muzea świecą pustkami.
              Widzisz Luzer, jeżeli reżyser postanowi aby akcję filmu poprowadzić w
              określonym kierunku, to Ty jako widz musisz w tym kierunku podążać. Natomiast w
              przypadku rzeźby czy malarstwa Twoja interpretacja ograniczona tylko Twoją
              wyobraźnią jest. Dlatego też, w malarstwie czy w rzeźbie można było stworzyć
              arcydzieła. W kinie nie da się. Piszę oczywiście o tzw. sztuce religijnej.
              Ale zostawmy na chwilę sztukę religijną. Załóżmy, iż oglądasz sobie obraz,
              który przedstawia damy spożywające śniadanie na trawie. Widzisz tylko flesz.
              Nie wiesz co dalej "stanie się". I tu musisz uruchomić wyobraźnię swą.
              Podziwiając piękno pędzla, wyobrażasz sobie jak owe damy wstają, wsiadają do
              powozów, i jadą gdzieś tam. Ale Twoja wyobraźnia może pójśc w zupełnie innym
              kierunku. Przecież możesz sobie wyobrazić też, iż owe damy, po skończonym
              śniadaniu, zaczynają interesować lokajami się, stojącymi opodal. Dalej to już
              tylko od Ciebie zależy co "zobaczysz" właśnie. Jeżeli bujną wyobraźnię masz, to
              nagle obraz który podziwiasz zacznie przedstawiać orgię seksualną. Zależy jaki
              temperament masz. I nigdy nie masz pewności, czy malarz akurat nie myślał o
              takim zakończeniu treści dzieła swego.
              W filmie natomiast jeżeli tocząca się akcja mocno ogranicza swobodę poruszania
              się po własnych ścieżkach wyobraźni.
              Poza tym, termin "arcydzieło" to duże nadużycie jest. Stosunkowo wszystko co
              więcej niż sto lat ma, nazywamy arcydziełem. Arcydzieła, przynajmniej niektóre
              swoją realną cenę mają. Można je kupić na aukcji. Ale fakt, iż istnieją tylko w
              jednym unkikatowym egzemplarzu, powoduje, że tak cenne są. Film natomiast, żeby
              nie wiem jak cenny był, każdy może kupić u konika na bazarze za 20 zł właśnie.
              Dlatego też, wrzucenie do jednego worka malarstwa, rzeźby i filmu, kładę na
              karb Twojego roztargnienia, bo o ignorancję nie podejrzewam Cię, Luzerze drogi.

              > Jakość sztuki zależy, mój Perło, od jakości twórcy - nie od tematyki, jaką ów
              > twórca sobie wybrał. Wybitny artysta stworzy wybitne dzieło, obojętnie -
              > religijne, czy świeckie. Kiepski rzemiecha stworzy gniot - co, m. in.
              udowodnił
              > Mel Gibson, kręcąc "Pasję".

              a co to jest "jakość sztuki"? Czy to jest to co Tobie się podoba? Lub zespołowi
              krytuków? Jak to mierzysz w ogóle?
              Ale to da zmierzyć się. Jednostką monetarną właśnie. To jedyna wiarygodna
              miara "jakości" sztuki jest. A nie Twoje zdanie.

              pozdrawiam

              Perła
              • andrzejg Twoja interpretacja sztuki nie trafia do mnie/nt 10.03.04, 13:27
              • abe11 Re: O "terminatoryzacji" Jezusa, między innymi... 10.03.04, 14:46
                Gość portalu: Perła napisał(a):


                > to Ty mnie Luzerze rozbawiasz. Pycha Cię opanowała.


                Po czym z wrodzoną sobie skromnością podzielił się swoją głęboką wiedzą
                na temat różnych dziedzin sztuki i sportu smile
                Uroczy tekst, Perło, mimo że nad wyraz skromny smile

                Abe smile
                • Gość: Perła Re: O "terminatoryzacji" Jezusa, między innymi... IP: *.blue-net.com.pl 10.03.04, 20:31
                  abe11 napisała:

                  > Po czym z wrodzoną sobie skromnością podzielił się swoją głęboką wiedzą
                  > na temat różnych dziedzin sztuki i sportu smile

                  Abe, nigdy niepretendowałem to miana tzw. znawcy sztuki. Jestem tylko jej
                  przeciętnym odbiorcą. Takim jak tysiące. Luzer z pewnością łatwiej porusza się
                  w tym świecie i większą wiedzę merytoryczną ode mnie ma. No i aspiracje
                  artystyczne ma. Ja ich nie mam, mimo, iż twórcą dzieł jestem. Przynajmniej tak
                  ustawa prawna twierdzi. smile
                  Z tym, że Abe, my tu nie toczymy boju typu "kto więcej wie", bo wynik taki
                  oczywisty by był. My tu piszemy o odbiorze dzieł artystycznych. A to bardzo
                  ulotna sprawa jest. I subtelna też. I nie da się tego sklasyfikować na
                  podstawie wiedzy jako takiej. Bo w czym innym rzecz jest.
                  Dlatego Abe, Twoja ironia o mojej "głębokiej wiedzy", jako pospolitą złośliwość
                  odebrać muszę.

                  Perła
                  • abe11 Re: O "terminatoryzacji" Jezusa, między innymi... 10.03.04, 22:07
                    Gość portalu: Perła napisał(a):

                    > Dlatego Abe, Twoja ironia o mojej "głębokiej wiedzy", jako pospolitą
                    złośliwość odebrać muszę.

                    I bardzo przytomnie, Perło, bo to przecież pospolita złośliwość była właśnie smile
                    Złośliwa reakcja na Twoje objaśnianie procesu twórczego.
                    No, może raczej drobna uszczypliwość smile
                    Nieprawdą jest bowiem, że występowałeś li tylko z pozycji odbiorcy dzieła.
                    Przeczytaj sobie jeszcze raz swój post, ale tak, jakby go napisał kto inny smile

                    Abe
              • luzer Perłowa katedra mniemanologii stosowanej.. 11.03.04, 02:11
                Drogi Perło, naprawdę ubawiłeś mnie swoją mniemanologiczną teorią
                o wyższości sztuki "stałej" nad sztuką "płynną". : ))
                Ręczę Ci, że wiele filmów: Kurosawy, Felliniego, Bergmana, Greenawaya, Bunuela
                czy Pasoliniego ma o wiele większą wartość estetyczną niż całe mnóstwo rzeźb,
                obrazów czy "instalacji" zalegających w salach muzeów i galerii. Poza tym
                stwierdzenie, że "kino sztuką masową jest" to ogromne uogólnienie. Równie dobrze
                można by powiedzieć: "literatura sztuką masową jest." Nie postawisz znaku
                równości między filmem Bunuela i Gibsona, tak jak nie postawisz go między
                powieścią Dostojewskiego i Mniszkówny.
                Ale dobrze, niech Ci będzie, zostawmy na boku sztukę "stałą" i zajmijmy się tą
                drugą - "płynną".

                Sztuką "płynną" jest, wedle Twej klasyfikacji, taka działalność artystyczna, w
                której bodźce, będące emanacją myśli twórcy "co chwila zmieniają się", a twórca
                prowadzi odbiorcę "w określone treści i rejony artystyczne". Sztuką "płynną",
                według tego założenia, jest więc, na przykład, muzyka.
                Zatem - idąc tym propem - Bach, Mozart, Haydn, Lutosławski, Górecki to twórcy
                sztuki dla odbiorców o mniejszej wyobraźni. Nie da się, słychając koncertu
                Haydna, nucić jednocześnie kupletów z "Wesołej wdówki", gdyż kompozytor narzuca
                słuchaczowi swą linię melodyczną, swoje rozwiązania harmoniczne, rytmiczne,
                tempowe itp. itd. smile)
                Zresztą, muzyka to jeszcze pół biedy, gdyż, zamknąwszy oczy, można sobie na jej
                tle wyobrażać bógwico, ale sprawa gorzej wygląda z jeszcze inną "płynną sztuką"
                - z teatrem. Tam już - nic, tylko to samo, co w filmie - dyktat reżysera,
                scenarzysty, scenografa i kompozytora. A przecież - kto odmówi Szekspirowi miana
                wielkiego artysty? Kto powie, że nie doświadczył wyższego rzędu doznań
                estetycznych na spektaklu Petera Brooka? Może tylko profan. Ale na niego ma
                rady. Jest nieśmiertelny. I zawsze będzie szczał do wazy z epoki dynastii Ming. smile)

                Jakość sztuki, według Ciebie, Perło, da się zmierzyć jednostką monetarną?
                No, to wychodzi na to, że w świecie według Perły wielkimi artystami w Polsce
                nie są np. Górecki, Kantor czy Lupa, ale zespoły: "Ich Troje" czy "Bayer Full".
                No cóż, życzę miłego obcowania ze sztuką tych "naprawdę wielkich". smile))


                Jeśli "termin <arcydzieło> to duże nadużycie jest", to Ty, Perło, owo nadużycie
                popełniłeś, gdyż ja tego słowa, w poście, na który mi odpisujesz, nie użyłem ani
                razu.

                Piszesz, że film jest mniej cenny od obrazu, bo można go kupić za 20 zł?
                I ten fakt ma świadczyć o jego małej wartości artystycznej??? Typowy sposób
                myślenia filistra - "To jest wielką sztuką, za co muszę wybulić wielką kasę."
                Perło, nie odróżniasz wartości materialnej od wartości artystycznej.
                Według Ciebie, np. IX Symfonia van Beethovena, którą można mieć za 30 złotych,
                ma mniejszą wartość artystyczną od pracy absolwenta ASP, za którą to pracę
                musisz zapłacić w galerii 3000 zł???
                Pomyśl czasem trochę, zanim coś chlapniesz. smile)

                (Poza tym, dopuszczając możliwość kupna filmu za 20 złotych, na bazarze,
                popełniasz grzech przeciw siódmemu przykazaniu - myślą i mową) smile)


                Luzer smile)
                • Gość: Perła na The End jest IP: *.blue-net.com.pl 11.03.04, 07:08
                  Luzerze, wszystko zachachmęciłeś, pomieszałeś i zmanipulowałeś, w czym pewno
                  moja wina jest, bo Ci pozwoliłem na to. Podobno cierpię ostatnio na zaburzenia
                  w komunikacji i używam zbyt dużych skrótów myślowych, a więc to moja wina jest.
                  Natomiast chciałbym zauważyć nieśmiało, iż Twój hura optymizm co do nakręcenia
                  dobrej wersji Ewangelii w przyszłym wieku, mnie osobiście nie udziela się. Tak
                  jak nie sądzę, aby ktoś żyjący w XIX wieku przeżywał szczególnie fakt, i pod
                  koniec XX wieku samolot powszechnie dostępny będzie.
                  Wyśmiewasz aktualnych twórców, vide Ich Troje, podnosząc pod niebiosa, i tak
                  już wyniesionych - Bacha, Mozarta, Haydna, Lutosławskiego. O Chopienie jak
                  zwykle zapomniałeś.
                  Ja z góry się zastrzegam, iż zjawiska typu M. Wiśniewski, czy jak tam ten
                  pedzio nazywa się, są dla mnie gniotem. Ale gniotem pożytecznym jednak. Czy Ty
                  wiesz, że płyty tych wielkich dotowane są? Z pieniędzy zarobionych na sprzedaży
                  płyt tych gniotów właśnie. Dlatego nie wymądrzaj się Luzer, i pamiętaj, że jak
                  nabywasz którąś tam symfonię kogoś tam, to tylko dzięki temu, iż pedzio
                  Wiśniewski założył sobie nowy kolczyk, czym spowodował zwiększoną sprzedaż
                  swoich płyt, a to z kolei umożliwiło wytłoczenie płyt z muzyką wielkich, co by
                  taki esteta jak Ty, mógł posłuchać IX Symfonii van Beethovena sobie. Taka
                  brutalna rzeczywistość jest, fantasto.
                  Wyśmiałeś moją nieśmiałą teorię, iż kultura towarem rynkowym jest, i podlega
                  jednostce monetarnej. OK. Ale co w takim razie decyduje o "jakości sztuki"?
                  Tego to już nie napisałeś. Tzn. napisałeś w domyśle, że jakość sztuki to Ty sam
                  wyznaczasz. Kultura wysoka, to taka z jaką Luzer obcuje. Reszta to gnioty są.
                  Ale skoro jesteśmy, przy następnym wieku, XXII znaczy się, to skąd wiesz co z
                  naszych czasów uznane będzie? Twórcy sprzed wieków, którymi obecnie zachwycasz
                  się, byli niedocenieni delikatnie mówiąc. Oprócz Chopina oczywiście. Szwędali
                  się głodni i obdarci, chałturząc co się da tylko. Natomiast ci doceniani za
                  tamtych czasów, zapełnie zapomniani obecnie są.
                  I kto wie, czy za sto lat Kantor zupełnie zapomniany będzie, a taki Wiśniewski
                  tkwił będzie w elektronicznych podręcznikach jako wybitny przedstawiciel muzyki
                  przełomu XX/XXI wieku. Bo przecież Kantor obecnie doceniony jest, a Wiśniewski
                  chałturzy tylko.
                  Ty Luzer pragniesz obcować tylko z kulturą wysoką, co Ci się chwali, ale zganić
                  muszę sposób, iż za nasze podatki tego obcowania chcesz. Bo jak taki Wiśniewski
                  na to nie zarobi, to trzeba będzie dobrać się do podatków naszych. Co byś
                  odpowiednie doznania estetyczne miał.
                  Kończę sprawę w tym wątku, bo wyjeżdżam Kraków - Katowice (brrr), dla jednostek
                  monetarnych oczywiście. Ale abyś nie miał mnie za zupełnie straconego, to
                  obiecuję, iż do Krikoteki wpadnę. A jak wrócę to popędzę do Gardzienic prosto.
                  Będziesz usatysfakcjonowany Luzerze?

                  pozdrówka

                  Perła
                  • panidanka Re: na The End jest ? 11.03.04, 07:37
                    nie Perła
                    ta rozmowa pomiędzy tobą a Luzerem w temacie Sztuka a komercja zapowiada się
                    bardzo interesująco

                    proponuję przenieść ją do osobnego wątku

                    D.
                  • abe11 Re: na The End jest 11.03.04, 10:00
                    Gość portalu: Perła napisał(a):

                    > Luzerze, wszystko zachachmęciłeś, pomieszałeś i zmanipulowałeś, w czym pewno
                    > moja wina jest, bo Ci pozwoliłem na to. Podobno cierpię ostatnio na
                    zaburzenia
                    > w komunikacji i używam zbyt dużych skrótów myślowych, a więc to moja wina
                    jest.
                    > Natomiast chciałbym zauważyć nieśmiało, iż Twój hura optymizm co do
                    nakręcenia
                    > dobrej wersji Ewangelii w przyszłym wieku, mnie osobiście nie udziela się.
                    Tak
                    > jak nie sądzę, aby ktoś żyjący w XIX wieku przeżywał szczególnie fakt, i pod
                    > koniec XX wieku samolot powszechnie dostępny będzie.
                    > Wyśmiewasz aktualnych twórców, vide Ich Troje, podnosząc pod niebiosa, i tak
                    > już wyniesionych - Bacha, Mozarta, Haydna, Lutosławskiego. O Chopienie jak
                    > zwykle zapomniałeś.
                    > Ja z góry się zastrzegam, iż zjawiska typu M. Wiśniewski, czy jak tam ten
                    > pedzio nazywa się, są dla mnie gniotem. Ale gniotem pożytecznym jednak. Czy
                    Ty
                    > wiesz, że płyty tych wielkich dotowane są? Z pieniędzy zarobionych na
                    sprzedaży
                    >
                    > płyt tych gniotów właśnie. Dlatego nie wymądrzaj się Luzer, i pamiętaj, że
                    jak
                    > nabywasz którąś tam symfonię kogoś tam, to tylko dzięki temu, iż pedzio
                    > Wiśniewski założył sobie nowy kolczyk, czym spowodował zwiększoną sprzedaż
                    > swoich płyt, a to z kolei umożliwiło wytłoczenie płyt z muzyką wielkich, co
                    by
                    > taki esteta jak Ty, mógł posłuchać IX Symfonii van Beethovena sobie. Taka
                    > brutalna rzeczywistość jest, fantasto.
                    > Wyśmiałeś moją nieśmiałą teorię, iż kultura towarem rynkowym jest, i podlega
                    > jednostce monetarnej. OK. Ale co w takim razie decyduje o "jakości sztuki"?
                    > Tego to już nie napisałeś. Tzn. napisałeś w domyśle, że jakość sztuki to Ty
                    sam
                    >
                    > wyznaczasz. Kultura wysoka, to taka z jaką Luzer obcuje. Reszta to gnioty są.
                    > Ale skoro jesteśmy, przy następnym wieku, XXII znaczy się, to skąd wiesz co z
                    > naszych czasów uznane będzie? Twórcy sprzed wieków, którymi obecnie
                    zachwycasz
                    > się, byli niedocenieni delikatnie mówiąc. Oprócz Chopina oczywiście. Szwędali
                    > się głodni i obdarci, chałturząc co się da tylko. Natomiast ci doceniani za
                    > tamtych czasów, zapełnie zapomniani obecnie są.
                    > I kto wie, czy za sto lat Kantor zupełnie zapomniany będzie, a taki
                    Wiśniewski
                    > tkwił będzie w elektronicznych podręcznikach jako wybitny przedstawiciel
                    muzyki
                    >
                    > przełomu XX/XXI wieku. Bo przecież Kantor obecnie doceniony jest, a
                    Wiśniewski
                    > chałturzy tylko.
                    > Ty Luzer pragniesz obcować tylko z kulturą wysoką, co Ci się chwali, ale
                    zganić
                    >
                    > muszę sposób, iż za nasze podatki tego obcowania chcesz. Bo jak taki
                    Wiśniewski
                    >
                    > na to nie zarobi, to trzeba będzie dobrać się do podatków naszych. Co byś
                    > odpowiednie doznania estetyczne miał.
                    > Kończę sprawę w tym wątku, bo wyjeżdżam Kraków - Katowice (brrr), dla
                    jednostek
                    >
                    > monetarnych oczywiście. Ale abyś nie miał mnie za zupełnie straconego, to
                    > obiecuję, iż do Krikoteki wpadnę. A jak wrócę to popędzę do Gardzienic
                    prosto.
                    > Będziesz usatysfakcjonowany Luzerze?
                    >
                    > pozdrówka
                    >
                    > Perła
                    • abe11 Re: na The End jest 11.03.04, 10:01
                      A jednak się wetnę, Perło.

                      Gość portalu: Perła napisał(a):

                      > Luzerze, wszystko zachachmęciłeś, pomieszałeś i zmanipulowałeś

                      Byś może masz takie odczucie, skoro twierdzisz, że to, co napisałeś
                      może nie być tym, co chciałeś napisać...

                      > Podobno cierpię ostatnio na zaburzenia w komunikacji i używam zbyt dużych
                      skrótów myślowych, a więc to moja wina jest.

                      Przyglądam się Waszej rozmowie i widzę, że Luzer odpowiada Ci
                      bardzo rzeczowo i konkretnie - nic nie chachmęcąc, nie mieszając
                      i nie manipulując.

                      > Wyśmiewasz aktualnych twórców, vide Ich Troje, podnosząc pod niebiosa, i tak
                      > już wyniesionych - Bacha, Mozarta, Haydna, Lutosławskiego. O Chopienie jak
                      > zwykle zapomniałeś.


                      Jeśli tak na to spojrzeć, to można mu postawić zarzut, ze zapomniał
                      takze o Griegu, Beethovenie, Czajkowskim, Debusssy'm, Vivaldim, Liszcie,
                      Haendlu, Wagnerze (wybacz-nie chce mi się sprawdzać w jego poscie
                      o kim wspomniał, a kogo pominął).
                      Przyznaję, ze nie pojmuję Twojego zarzutu - znów jakis skrót myślowy,
                      czy sugestia by zrobić miejsce nowym "pop-arcydziełom", bo te dawne
                      i tak juz miały swój czas "wyniesienia"?
                      Rozumiem, ze podobny postulat może dotyczyć również innych dziedzin sztuki?
                      Malarstwo poprzednich epok do magazynów muzealnych, a na ściany wieszamy
                      dzieła tych, którzy jeszcze nie dostąpili łaski "wyniesienia"?
                      "Pasja" na piedestał wraz z innymi plastikowymi superprodukcjami Hollywoodu,
                      a Zefirelli, Fellini, Antonioni, Bunuel, Kurosawa, Godard, Chabrol, De Sica
                      - sorry, tak bardzo się obawiam, ze nie wymienie wszystkich i potraktujesz
                      to jako zarzut, że może jeszcze szybko dopiszę chociaz Hasa i Kawalerowicza
                      - zatem ci drudzy do lamusa?

                      > Ja z góry się zastrzegam, iż zjawiska typu M. Wiśniewski, czy jak tam ten
                      > pedzio nazywa się, są dla mnie gniotem.


                      Niemożliwe! Więc jednak masz jakieś kryteria oceniania, które pozwalają Ci
                      z całą stanowczością klasyfikować pewne zjawiska kulturowe jako
                      ewidentną chałę? Zatem czemu odmawiasz innym podobnej kompetencji
                      w tych dziedzionach sztuki, które akurat Ty sam nie bardzo rozumiesz?


                      >Ale gniotem pożytecznym jednak.

                      Czy Luzer prowadzi krucjatę przeciwko gniotom?
                      Sugeruje wprowadzenie zakazu ich rozpowszechniania?

                      >Czy Ty
                      > wiesz, że płyty tych wielkich dotowane są? Z pieniędzy zarobionych na
                      sprzedaży płyt tych gniotów właśnie. Dlatego nie wymądrzaj się Luzer


                      Jakoś dziwnie jestem pewna, że Luzer to wie smile))
                      Nie wymądrzaj się, Perło, bo to wiedzą niemal wszyscy smile
                      I nie jest to żadem powód, by chały nie nazwać po imieniu chałą.


                      > Wyśmiałeś moją nieśmiałą teorię, iż kultura towarem rynkowym jest, i podlega
                      > jednostce monetarnej.


                      Miał rację. Niestety. Gdyby było tak, jak mówisz, kultura swietnie by się
                      utrzymywała sama, bez konieczności jakichkolwiek dotacji.
                      Niestety sama utrzymuje się głównie chała, na co tro0chę wyżej
                      sam zechciałeś zwrócić uwagę.

                      >OK. Ale co w takim razie decyduje o "jakości sztuki"?
                      > Tego to już nie napisałeś.

                      Być może nie napisał dlatego, że w gruncie rzeczy nie tego
                      dotyczyła dyskusja. Na pewno lepiej byłoby się zwrócić
                      z takim pytaniem do kogoś, kto profesjonalnie zajmuje się
                      metodologią estetyki, albo chociaż do teoretyka sztuki.

                      >Tzn. napisałeś w domyśle, że jakość sztuki to Ty sam
                      >wyznaczasz. Kultura wysoka, to taka z jaką Luzer obcuje. Reszta to gnioty są.


                      Ej, chyba nie. Luzer posługuje się kanonami ogólnie przyjętymi przez znawców
                      sztuki i nie zaproponował tu raczej nic rewolucyjnego.
                      A że woli obcować ze sztuką - jak to nazwałeś - wysoką, to jego
                      normalne ludzkie prawo. Podobnie jak wolno mu skrytykować publicznie
                      coś, co na gruncie jego wiedzy znacząco odbiega od tych kanonów.


                      > Ale skoro jesteśmy, przy następnym wieku, XXII znaczy się, to skąd wiesz co z
                      > naszych czasów uznane będzie? Twórcy sprzed wieków, którymi obecnie
                      zachwycasz
                      > się, byli niedocenieni delikatnie mówiąc. Oprócz Chopina oczywiście. Szwędali
                      > się głodni i obdarci, chałturząc co się da tylko. Natomiast ci doceniani za
                      > tamtych czasów, zapełnie zapomniani obecnie są.

                      Straszne głupstwa opowiadasz, Perło.
                      Trwasz w jakimś micie obdartego i wynędzniałego artysty.
                      Pewnie nawet jesteś zdania, że artysta nie obdarty i nie wynędzniały
                      z pewnością musi nie mieć talentu smile
                      Bardzo to zgeneralizowałeś, trywializując przy okazji.


                      > I kto wie, czy za sto lat Kantor zupełnie zapomniany będzie, a taki
                      Wiśniewski tkwił będzie w elektronicznych podręcznikach jako wybitny
                      przedstawiciel muzyki przełomu XX/XXI wieku. Bo przecież Kantor obecnie
                      doceniony jest, a Wiśniewski chałturzy tylko.


                      Bajdurzysz, mój drogi. Sam siebie zapędzasz w kozi róg.
                      Żeby być wybitnym, trzeba byc twórczym. Żeby być twórczym, trzeba
                      mieć wyobraźnię i znać swój warsztat. Ze swoją obecną twórczością
                      Wiśniewski ma co najwyżej szansę na odnotowanie w jakiejś
                      Encyklopedii Polskiego Pop-u smile

                      > Ty Luzer pragniesz obcować tylko z kulturą wysoką, co Ci się chwali, ale
                      zganić muszę sposób, iż za nasze podatki tego obcowania chcesz. Bo jak taki
                      Wiśniewski na to nie zarobi, to trzeba będzie dobrać się do podatków naszych.
                      Co byś odpowiednie doznania estetyczne miał.

                      Chyba sam ze sobą prowadzisz tę dyskusję, bo nie ma ona zadnego przełozenia
                      na to, o czym pisał Luzer smile


                      > Kończę sprawę w tym wątku, bo wyjeżdżam Kraków - Katowice (brrr), dla
                      jednostek monetarnych oczywiście. Ale abyś nie miał mnie za zupełnie
                      straconego, to obiecuję, iż do Krikoteki wpadnę. A jak wrócę to popędzę do
                      Gardzienic prosto.

                      Niepotrzebnie, Perło. A cóż Ci mogą dać te wizyty?
                      Lepiej sobie odpocznij na koncercie Ich Troje, bo to chyba
                      jedna z ostatnich mozliwości. Zdaje się ,że rozwiązują zespół.

                      Pozdrawiam

                      Abe
                      • luzer Psiakrew... :))) 11.03.04, 13:19
                        Napisałem Perle odpowiedź, ale teraz widzę, że w dużej mierze będzie to
                        powtarzanie tego samego, co tu napisałaś.
                        No, nic - zamieszczę mu - najwyżej będzie miał stereo. smile))

                        Dzięki, Abe. smile))
                        • abe11 Re: Psiakrew... :))) 11.03.04, 13:40
                          Tak wszystkiego, to Ci nie odebrałam smile
                          Ot - chociażby ta radosna niekonsekwencja smile)

                          >Ale skoro jesteśmy, przy następnym wieku, XXII znaczy się, to skąd wiesz co z
                          >naszych czasów uznane będzie? Twórcy sprzed wieków, którymi obecnie zachwycasz
                          >się, byli niedocenieni delikatnie mówiąc. Oprócz Chopina oczywiście. Szwędali
                          >się głodni i obdarci, chałturząc co się da tylko. Natomiast ci doceniani za
                          >tamtych czasów, zapełnie zapomniani obecnie są.

                          >Ja z góry się zastrzegam, iż zjawiska typu M. Wiśniewski, czy jak tam ten
                          >pedzio nazywa się, są dla mnie gniotem.

                          >I kto wie, czy za sto lat Kantor zupełnie zapomniany będzie, a taki Wiśniewski
                          >tkwił będzie w elektronicznych podręcznikach jako wybitny przedstawiciel
                          >muzyki
                          >przełomu XX/XXI wieku. Bo przecież Kantor obecnie doceniony jest, a Wiśniewski
                          >chałturzy tylko.

                          Konia z rzędem temu, kto rozstrzygnie jakimi drogami chadza myśl Perłowa.
                          Wiśniewski zatem jest wielki czy nie jest?
                          Bo to i chałturzy i jest zarazem bardzo doceniany przez ogromną
                          część populacji. Obdarty i wynędzniały nie chodzi, ani głodu też nie cierpi.
                          Zatem raczej chyba - według tego kryterium - konsekwentnie powinien popaść
                          w zapomnienie. Z drugiej strony, Kantor też głodem nie przymierał,
                          więc i on musiał być kiepskim artystą.
                          Podoba mi się jednak sposób dyskusji Perły - sam stawia karkołomne tezy,
                          a potem dokłada wszelkich starań, by również osobiście je obalić smile

                          Pozdrawiam Luzerze smile
                          Nie ma za co - 300% zgodności poglądów nadal obowiązuje smile))

                          Abe smile
                  • luzer Do Perły jest... :)))) 11.03.04, 13:24
                    Gość portalu: Perła napisał(a):

                    perla napisał:

                    > Luzerze, wszystko zachachmęciłeś, pomieszałeś i zmanipulowałeś, w czym
                    > pewno moja wina jest, bo Ci pozwoliłem na to. Podobno cierpię ostatnio
                    > na zaburzenia w komunikacji i używam zbyt dużych skrótów myślowych, a
                    > więc to moja wina jest.

                    Drogi Perło, niczego nie chachmęciłem, nie mieszałem i nie manipulowałem.
                    To Ty, jak zwykle chachmęcisz, żeby choć trochę wyszło na Twoje, jeśli już się
                    nie da w całości.

                    > Natomiast chciałbym zauważyć nieśmiało, iż Twój hura optymizm co do
                    > nakręcenia dobrej wersji Ewangelii w przyszłym wieku, mnie osobiście nie
                    > udziela się. Tak jak nie sądzę, aby ktoś żyjący w XIX wieku przeżywał
                    > szczególnie fakt, i pod koniec XX wieku samolot powszechnie dostępny
                    > będzie.

                    Po pierwsze: gdzie Ty u mnie dostrzegłeś hurraoptymizm? To jest tylko nadzieja
                    i mozolna, uparta wiara w ludzki geniusz, kiedyś tam rozniecony boską iskrą.
                    Po drugie: samolot stał się w XX wieku ogólnie dostępny w przeciągu życia
                    jednego zaledwie pokolenia, tak więc - nie upadaj na duchu. smile)

                    > Wyśmiewasz aktualnych twórców, vide Ich Troje, podnosząc pod niebiosa, i
                    > tak już wyniesionych - Bacha, Mozarta, Haydna, Lutosławskiego.

                    Znowu nieścisłość lub nadinterpretacja: "Ich troje" to nie twórcy - to:
                    odtwórcy, a - w najlepszym razie - wytwórcy (O "Bayerze Fullu już nie
                    wspominając... : )) )
                    A Bach, Mozart czy Haydn nijakiego wynoszenia pod niebiosa nie potrzebują,
                    gdyż, jak sam napisałeś - oni już tam są. Ja tylko to zauważam. smile).

                    > Ja z góry się zastrzegam, iż zjawiska typu M. Wiśniewski, czy jak tam ten
                    > pedzio nazywa się, są dla mnie gniotem. Ale gniotem pożytecznym jednak.
                    > Czy Ty wiesz, że płyty tych wielkich dotowane są? Z pieniędzy
                    > zarobionych na sprzedaży płyt tych gniotów właśnie. Dlatego nie
                    > wymądrzaj się Luzer, i pamiętaj, że jak nabywasz którąś tam symfonię
                    > kogoś tam, to tylko dzięki temu, iż pedzio Wiśniewski założył sobie nowy
                    > kolczyk, czym spowodował zwiększoną sprzedaż swoich płyt, a to z kolei
                    > umożliwiło wytłoczenie płyt z muzyką wielkich, co by taki esteta jak Ty,
                    > mógł posłuchać IX Symfonii van Beethovena sobie. Taka brutalna
                    > rzeczywistość jest, fantasto.

                    Eee, Perła, truizmy wypisujesz. Toć nawet pan O'Grodnick z "Being There"
                    wiedział, że jeśli się chce, by rozkwitły róże, najprzód trza końskiego gówna
                    nawieźć. Bez nawozu - ani rusz. Ja działkę uprawiam, więc nie do mnie z takimi
                    pouczeniami. smile)
                    Mnie chodzi tylko o to, by, z racji zarobków pana W. nie przyklejać mu
                    etykietki twórcy sztuki. Jeszcze wiecej od niego zarabiają ludzie, którzy kręcą
                    filmy pornograficzne. I co? Też ich nazwiesz wielkimi artystami, bo jednostka
                    monetarna na to wskazuje??
                    Perła, zaprawdę, powiadam Ci - blask złota Cię oślepia. smile)


                    > Wyśmiałeś moją nieśmiałą teorię, iż kultura towarem rynkowym jest, i
                    > podlega jednostce monetarnej. OK. Ale co w takim razie decyduje o
                    > "jakości > sztuki"? Tego to już nie napisałeś.

                    Myślałem, że wiesz? Poczytaj u Herberta o czymś takim jak potęga smaku,
                    to będziesz wiedział. smile)

                    > Tzn. napisałeś w domyśle, że jakość sztuki to Ty sam wyznaczasz. Kultura
                    > wysoka, to taka z jaką Luzer obcuje. Reszta to gnioty są.

                    Nie - to Ty napisałeś. Za Twoje domysły nigdy odpowiedzialności nie brałem,
                    a teraz - tym bardziej nie biorę. smile)

                    > Ale skoro jesteśmy, przy następnym wieku, XXII znaczy się, to skąd wiesz
                    > co z naszych czasów uznane będzie? Twórcy sprzed wieków, którymi
                    > obecnie zachwycasz się, byli niedocenieni delikatnie mówiąc. Szwędali się
                    > głodni i obdarci, chałturząc co się da tylko.

                    Uogólniasz, jak zwykle. Uogólnienia wychodzą Ci rewelacyjnie. Tymczasem, np.,
                    Mozart raczej nie bywał niedoceniany - uchodził wręcz za geniusza, czego
                    Saglieri nie mógł mu darować. Również Bach cieszył się wielkim uznaniem i nigdy
                    głodny, ani obdarty nie chodził i o chleb martwić się nie musiał.

                    > I kto wie, czy za sto lat Kantor zupełnie zapomniany będzie, a taki
                    > Wiśniewski tkwił będzie w elektronicznych podręcznikach jako wybitny
                    > przedstawiciel muzyki przełomu XX/XXI wieku. Bo przecież Kantor
                    > obecnie doceniony jest, a Wiśniewski chałturzy tylko.

                    Sam nie wierzysz w to, co tu napisałeś, więc i polemizował z tym nie będę...


                    > Ty Luzer pragniesz obcować tylko z kulturą wysoką, co Ci się chwali, ale
                    > zganić muszę sposób, iż za nasze podatki tego obcowania chcesz.
                    > Bo jak taki Wiśniewski na to nie zarobi, to trzeba będzie dobrać się do
                    > podatków naszych. Co byś odpowiednie doznania estetyczne miał.

                    I znowu - "Świat według Perły". smile) Gdzie to sobie wyczytałeś, że ja chcę
                    obcować z kulturą wysoką za nasze podatki?
                    Ja marzę o sprawnie działającym systemie prywatnego mecenatu, jako drzewiej
                    bywało. Marzę o czasach, kiedy ludziom bogatym będzie się opłacało wykładać
                    pieniądze na finansowanie kultury wysokiej. Na fundusze stypendialne dla
                    młodych, obiecujących twórców. Podatków, jak dla mnie,
                    w ogóle może nie być, byle system sprawnie działał.
                    Poza tym, nie wiem, Perło, dlaczego tak drażni Cię moje zapotrzebowanie na
                    doznania estetyczne. Kompleksy jakieś u Ciebie?
                    Daj spokój! Przecież mnie Twoje przaśne gusta nie wadzą...? smile)


                    > Ale abyś nie miał mnie za zupełnie straconego, to obiecuję, iż do Krikoteki
                    > wpadnę. A jak wrócę to popędzę do Gardzienic prosto Będziesz
                    > usatysfakcjonowany Luzerze?

                    No, będę trochę usatysfakcjonowany, pod warunkiem wszakże, że nie zrobisz tego
                    li tylko dlatego, by mnie usatysfakcjonować. smile)


                    Pozdrawiam podróżnika
                    i szczęśliwych peregrynacji życzę.

                    Luzer smile)
                    • miriamfirst_ Do jakże kulturalnych jest 11.03.04, 19:43

                      Dhodzy Dyskutanci! (h - zamierzone)

                      jakże daliście się zwieść pozorom! Perła jest człowiekiem (bez wątpienia
                      chyba...) którego ciekawośc świata, ludzi, ich odporności psychicznej tudzież
                      bagażu posiadanej wiadomości - jest znana powszechnie tu, na forum; dla
                      nieznających tematu dopisek : niewyobrażalna jest ta ciekawość.

                      Zupełnie, drodzy MarcePaństwo nie zrozumieliście clou cricotage'u który
                      wspomniany Perła wywołał. Nie musiał włożyć w to nawet minimum wysiłku, abyście
                      ze swych cudownych rogów obfitości poczęli (hmmm) sypać confetti lekkości,
                      wspierając się - jako na laskach - nazwiskami. NAZWISKAMI! A to Bunuel, a to
                      Greeneway, a to rzeźba (wszystkim znany Rodin pewnie został wymieniony, bo to
                      dyżurny jest, o nieba! jak kto nie pomny rzeźbiarza to albo Rodin, albo Michał
                      Anioł, z pewnościa. Mogą się tu posypać inne nazwiskasmile)
                      W przypadku dzieł muzycznych: Haydn, Bach, ect., ect., a kiedy zarzucililiście
                      szal a la Debussy, przyszła mi myśl, a czemuż nie Satie? i inni...

                      Przerzucacie się, Koleżanki i Koledzy nazwiskami, tańczycie te swoją Grand La
                      Cumparsita, poprawiając sobie perłowym stanowiskiem w sprawie, swoje
                      przekonanie ( nie-profany!) o tym, że Wy jednak nie oddawalibyściwe moczu do
                      wazy z epoki Ming. Prędzej pęcherz Wam pękłby, to znaczy - bylibyście epizodem
                      w życiu wazy reprezentującej epokę Ming! na to, aby waza owa, była epizodem w
                      Waszym życiu, Was już nie stać, to jest terroryzm bycia kulturalnymsmile -
                      wysadzić się ( w powietrze)z własnym pęcherzem, jak terroryści, o szlachetni
                      spozieracze nieba, a kieszeniami pełnymi poezji! Nie pomyśleliście, jakąż
                      ponurą aurę zostawilibyście po sobie w ostatniej godazinie? Bo nie byłby to
                      aromat...

                      Szanujemy tę postawę, i oczekujemy, iże erudycja, klassa i ogólne sztuko-
                      światowe wyrobienie znajdzie ujście w kolejnych recenzjach filmowych,
                      teatralnych, muzycznych oraz dot. rozmaitych dziedzin sztuk przedstawiających i
                      symultanicznychsmile)

                      Ukłony z reweransami

                      Miriamwink


                      • abe11 Re: Do jakże kulturalnych jest 12.03.04, 00:03
                        miriamfirst_ napisała:
                        A to Bunuel, a to
                        > Greeneway, a to rzeźba (wszystkim znany Rodin pewnie został wymieniony, bo to
                        > dyżurny jest, o nieba! jak kto nie pomny rzeźbiarza to albo Rodin, albo
                        Michał
                        > Anioł, z pewnościa. Mogą się tu posypać inne nazwiskasmile)
                        > W przypadku dzieł muzycznych: Haydn, Bach, ect., ect., a kiedy
                        zarzucililiście
                        > szal a la Debussy, przyszła mi myśl, a czemuż nie Satie? i inni...


                        To proste, Miriam.
                        Post był skierowany do Perły, nie do Ciebie.
                        Reszta - no comments.

                        A.
                      • dachs W sprawie wazy 12.03.04, 14:02
                        miriamfirst_ napisała:

                        > ...poprawiając sobie perłowym stanowiskiem w sprawie, swoje
                        > przekonanie ( nie-profany!) o tym, że Wy jednak nie oddawalibyściwe moczu do
                        > wazy z epoki Ming. Prędzej pęcherz Wam pękłby, to znaczy - bylibyście
                        > epizodem w życiu wazy reprezentującej epokę Ming! na to, aby waza owa, była
                        > epizodem w Waszym życiu, Was już nie stać, to jest terroryzm bycia
                        > kulturalnymsmile - wysadzić się ( w powietrze)z własnym pęcherzem,

                        Miriam,
                        To bardzo ciekawe co piszesz.
                        To znaczy:
                        zostac epizodem w zyciu wazy z epoki Ming mozna przez zaniechanie szczania do
                        niej, cena za to jest, ze waza nie stanie sie epizodem w zyciu czlowieka
                        kultuitalnego.
                        Perla natomiast - szczajac do wazy - epizodem w jej zyciu nie moglby byc,
                        ale za to waza poprzez naszczanie stalaby sie epizodem w zyciu Perly.

                        Czyli cos w rodzaju przezywania przez naszczanie.
                        Cos w tym jest. Znam takze wiele innych osob, ktore w ten wlasnie sposob sie
                        realizuja.
                        Natomiast mylisz sie zdecydowanie co do innych sposobow "przezywania" wazy.
                        Sa ludzie, ktorym wystarczy popatrzec, inni musza ja posiadac, jeszcze inni,
                        majac sama waze w glebokim powazaniu, rozumieja tych, dla ktorych stanowi ona
                        jakas wartosc i juz chocby z tego powodu ida sie odlac do pisuaru.

                        pozdrawiam

                        borsuk
                • gini Re: Maly wtret 11.03.04, 10:59
                  Luzerze, czesto o wartosci dziela sztuki, decyduja krytycy, oni to mowia, ze to
                  i to to jest arcydzielo.Ja na ten prtzyklad nie cierpie Kantora, wiec wg Ciebie
                  pewnie jestem profanem i sikam do wazy z epoki Ming.
                  Ja natomiast nie bardzo lubie gdy ktos mi cos narzuca, jezeli, ogladam film,
                  chce decydowac sama, czy mi sie podoba czy nie.


                  Na szczescie o wielu dzielach popelnionych wczesniej takich np.jak "Ostatnia
                  wieczerza", nie decydowali krytycy, bo dzis pewnie uznano by to za kicz jak i
                  wiele innych dziel.
                  Malowidlo wykonane przez malpe mozna uznac jak sie krytycy upra za arcydzielo,
                  bylo zdaje sie cos takiego...
                  • luzer Do Gini... 11.03.04, 14:08
                    gini napisała:

                    > Luzerze, czesto o wartosci dziela sztuki, decyduja krytycy, oni to mowia, ze
                    > to i to to jest arcydzielo.Ja na ten prtzyklad nie cierpie Kantora, wiec wg
                    > Ciebie pewnie jestem profanem i sikam do wazy z epoki Ming.

                    Ależ to Twoje święte prawo - nie lubić. Ale - nie lubić i nie doceniać, to dwie
                    różne sprawy. Ja, np. nie przepadam za muzyką Wagnera, ale doceniam jego kunszt
                    kompozytorski. W sprawie Twego sikania się nie wypowiadam. Ty wiesz lepiej. smile)

                    > Ja natomiast nie bardzo lubie gdy ktos mi cos narzuca, jezeli, ogladam film,
                    > chce decydowac sama, czy mi sie podoba czy nie.

                    Ale przecież, ja Ci niczego nie narzucam. Nie wiem, dlaczego tak to odbierasz?
                    Gdybyś tu napisała, że "Pasja" Ci się bardzo podoba, nie napisałbym na ten
                    temat jednego krytycznego słowa. Czy znalazłaś choć jedno moje zdanie, w którym
                    śmiałbym się z tych, którym film Gibsona się podoba?

                    W którymś ze swych postów zdziwiłaś się, że nie polemizuję z recenzją Voxa.
                    A z czym tu polemizować? Przyjąłem do wiadomości, że jemu się ten film podoba
                    i już. To jego dobre prawo, by podobało mu się to, na co ma ochotę.
                    I moje dobre prawo, by mi się to samo nie podobało. Czyż nie?
                    Przecież nie będę mu udowadniał, że "Pasja" nie powinna mu się podobać, bo
                    wtedy dopiero byłoby tak, jak Tobie się wydaje, że jest teraz. smile))

                    > Na szczescie o wielu dzielach popelnionych wczesniej takich np.jak "Ostatnia
                    > wieczerza", nie decydowali krytycy...

                    Ejże, ejże... Decydowali krytycy. Byli nimi mecenasi,którzy artystom płacili za
                    ich dzieła. W przypadku, gdy praca nie znalazła uznania - artysta nie dostawał
                    pieniędzy... Tak więc, raczej zależało mu na dobrych recenzjach...
                    A, że "Wieczerza" się spodobała, to i nie dziwota...

                    > Malowidlo wykonane przez malpe mozna uznac jak sie krytycy upra za
                    > arcydzielo...

                    Owszem, ale musiałaby to być niezwykle zdolna małpa... wink))

                    Luzer.
                    • miriamfirst_ Re: Do Gini... 11.03.04, 19:46
                      luzer napisał:

                      > gini napisała:
                      >
                      >Ja na ten prtzyklad nie cierpie Kantora,

                      Jest to geniusz, i przyjmij to Gini do wiadomości!
                      Kantor był, jest i będzie Papieżem sztuki.

                      proś xiedza o rozgrzeszenie z powodu tego, co napisałaś powyżej!

                      M.,
                    • gini Re: Do Gini... 12.03.04, 00:25
                      luzer napisał:

                      > gini napisała:
                      >
                      > > Luzerze, czesto o wartosci dziela sztuki, decyduja krytycy, oni to mowia,
                      > ze
                      > > to i to to jest arcydzielo.Ja na ten prtzyklad nie cierpie Kantora, wiec w
                      > g
                      > > Ciebie pewnie jestem profanem i sikam do wazy z epoki Ming.
                      >
                      > Ależ to Twoje święte prawo - nie lubić. Ale - nie lubić i nie doceniać, to
                      dwie
                      >
                      > różne sprawy. Ja, np. nie przepadam za muzyką Wagnera, ale doceniam jego
                      kunszt
                      >
                      > kompozytorski. W sprawie Twego sikania się nie wypowiadam. Ty wiesz
                      lepiej. smile)

                      Tu juz nie bardzo rozumiem, dlaczego mam cenic, Kantora i jego sztuke, ktora do
                      mnie nie przemawia, nie chwyta mnie za serce, czy nie dlatego, ze ktos kiedys
                      gdzies napisal, ze Kantor to wielki artysta ?
                      Ja cenie te sztuke, ktora do mnie przemawia, z ktorej cos czerpie, dzieki,
                      ktorej moge cos przezyc, jezeli juz.

                      >
                      > > Ja natomiast nie bardzo lubie gdy ktos mi cos narzuca, jezeli, ogladam fil
                      > m,
                      > > chce decydowac sama, czy mi sie podoba czy nie.
                      >
                      > Ale przecież, ja Ci niczego nie narzucam. Nie wiem, dlaczego tak to
                      odbierasz?
                      > Gdybyś tu napisała, że "Pasja" Ci się bardzo podoba, nie napisałbym na ten
                      > temat jednego krytycznego słowa. Czy znalazłaś choć jedno moje zdanie, w
                      którym
                      >
                      > śmiałbym się z tych, którym film Gibsona się podoba?

                      Pisalam ogolnie Luzerze, nie czynilam Ci zadnych zarzutow,choc moze troszeczke,
                      wymieniles pare nazwisk, i stwierdziles, ze jak ktos tam nie ceni to profan.
                      Moze bez takich kategorycznych sadow...

                      >
                      > W którymś ze swych postów zdziwiłaś się, że nie polemizuję z recenzją Voxa.
                      > A z czym tu polemizować? Przyjąłem do wiadomości, że jemu się ten film podoba
                      > i już. To jego dobre prawo, by podobało mu się to, na co ma ochotę.
                      > I moje dobre prawo, by mi się to samo nie podobało. Czyż nie?
                      > Przecież nie będę mu udowadniał, że "Pasja" nie powinna mu się podobać, bo
                      > wtedy dopiero byłoby tak, jak Tobie się wydaje, że jest teraz. smile))

                      Wiesz tam bylo troche zarzutow jakby pod Twoim adresem, myslalam, ze zechcesz
                      bronic swoich racji.


                      >
                      > > Na szczescie o wielu dzielach popelnionych wczesniej takich np.jak "Ostatn
                      > ia
                      > > wieczerza", nie decydowali krytycy...
                      >
                      > Ejże, ejże... Decydowali krytycy. Byli nimi mecenasi,którzy artystom płacili
                      za
                      >
                      > ich dzieła. W przypadku, gdy praca nie znalazła uznania - artysta nie
                      dostawał
                      > pieniędzy... Tak więc, raczej zależało mu na dobrych recenzjach...
                      >
                      Tyle, ze odbywalo sie to troche inaczej niz teraz.Mecenas sztuki kupowal
                      dzielo, krytycy dzis, decyduja o tym co powinni kupic inni...
                      Przy czym sami swych pieniedzy nie wydaja.
                      Dzis artysta majacy dobre uklady moze sobie taka recenzje kupic, w ten czy inny
                      sposob.
                      Ewentualnie artyste, ktorego sie nie lubi mozna ladnie zdolowac, wystarczy, ze
                      paru panow skrytykuje dzielo, i artysta lezy, chocby to dzielo bylo dobre, bo
                      publika najpierw czyta recenzje, a potem powtarza co w tych recenzjach
                      jest.Dziela skopanego przez krytyke, chwalic nie wypada, ale dzielo przez
                      krytykow uznane, nalezy wielbic by nie zostac nazwanym profanem, choc, ty w tym
                      dziele, nie znajdujesz nic.
                      Dobranoc.

                      A, że "Wieczerza" się spodobała, to i nie dziwota...
                      >
                      > > Malowidlo wykonane przez malpe mozna uznac jak sie krytycy upra za
                      > > arcydzielo...
                      >
                      > Owszem, ale musiałaby to być niezwykle zdolna małpa... wink))
                      >
                      > Cos mi sie o uszy obilo, ze byla juz taka malpa.
                      >
            • Gość: Perła terminator Luzer cd. jest IP: *.blue-net.com.pl 10.03.04, 21:02
              luzer napisał:

              > Wszystko się da, drogi Perło, tylko muszą się za to zabrać właściwi ludzie.
              > Mel Gibson do nich nie należy. Niech lepiej wraca do "Lethal Weapon 5"
              > Tam ci jego miejsce. smile)

              rozstawiasz ludzi po kątach jak widzę. Mel może sobie pójść gdzie chce, bo Mel
              ma kasę, do czego zresztą osobiście przyczyniłeś się, wydając 18 zł. właśnie.
              Poza tym Luzerze, gnioty też potrzebne są. Gdybyśmy tylko z arcydziełami do
              czynienia mieli, to te arcydzieła dość szybko opatrzyły by się.

              > I ja chcę w kinie
              > zobaczyć dobry film. Film o człowieku poświęcającym swój strach i ból na rzecz
              > braci swych najmniejszych. Film, który mnie poruszy do żywego. Niestety,
              > oglądajac "Pasję" Gibsona, nie ma się na to żadnej szansy.

              Nie zobaczysz takiego, już Ci tłumaczyłem przecież. Gdyby to było możliwe to
              już by taki film był.
              Widzisz Luzer, samo pokazanie twarzy Chrystusa kładzie każdy taki film. Wiesz
              czemu?

              > A czy ja gdzieś stwierdziłem, że jest głupi? Stwierdziłem, że nakręcił bardzo
              > kiepski film. Może następny wyjdzie mu lepiej?
              > Cóż z tego, że Polański nakręcił "Piratów", skoro stworzył też "Lokatora",
              > prawda?

              nakręcił Piratów bo chciał kasę mieć, której nijak na Lokatorze zarobić nie
              mógł. I nie przesadzaj z tym Lokatorem. Ja o wiele bardziej wolę piękno scen z
              Tess, niż oglądanie Polańskiego jak zęba sobie wydłubuje. O, przepraszam, chyba
              szargam świętości estety i kina znawcy...

              > Malo tego, że uwiarygodnił - UKOMIKSOWIŁ nawet!
              > Teraz już wszyscy w USA uwierzą w Jezusa!!!

              a Wiesz, że Ty możesz mieć rację. Obyś miał rację!

              > Zadziwia mnie Twoje przekonanie, że czegoś zrobić się nie da... Czyżby Ciebie
              > Bóg nie stworzył na obraz i podobieństwo swoje? wink)

              Ciebie też. To wiesz co Luzer? Zrób Ty. Obiecuję, że 10 biletów ja sam kupię.

              > Eee tam - cóż to za osiągnięcie. Dyskusję udało się wywołać i Nieznalskiej
              > i Rydzykowi.

              A ja widziałem dzisiaj jak jedna pani wywołała dyskusję w sklepie o proszkach
              do prania.
              Miej proporcje Luzer jakieś. O tym filmie cały świat mówi, a Ty mi tu o jakięjś
              skandalistce pospolitej piszesz. Że dyskusję wywołała niby.

              Perła
              • luzer Re: terminator Luzer cd. jest 11.03.04, 02:20
                Gość portalu: Perła napisał(a):

                > rozstawiasz ludzi po kątach jak widzę. Mel może sobie pójść gdzie chce, bo
                > Mel ma kasę...

                Owszem, ale lepiej, żeby poszedł tak, gdzie jest z niego jakiś pożytek...
                A ja, Perło, nikogo nie rozstawiam, gdyż moje opinie nie są dla Mela Gibsona
                w żaden sposób wiążące.

                > Poza tym Luzerze, gnioty też potrzebne są. Gdybyśmy tylko z arcydziełami do
                > czynienia mieli, to te arcydzieła dość szybko opatrzyły by się.

                Mów za siebie. Ja tam jednak wolę obcować z arcydziełami, kontakt z gniotami
                eliminując do minimum.


                > Nie zobaczysz takiego, już Ci tłumaczyłem przecież. Gdyby to było możliwe
                > to już by taki film był.

                Taak? To samo mówiono w XIX wieku o lataniu. "Gdyby to było możliwe, ludzie już
                by latali..."
                Tymczasem trzeba było tylko trochę poczekać smile)


                > Widzisz Luzer, samo pokazanie twarzy Chrystusa kładzie każdy taki film.

                Dla mnie - nie. Dla mnie Chrystus może wyglądać jakkolwiek. De facto nikt nie
                wie jak naprawdę wyglądał, więc mnie tam, jeden wafel, jaka będzie jego twarz
                na ekranie

                > nakręcił Piratów bo chciał kasę mieć...

                Na "Piratach" też się raczej nie dorobił – nie dość, ze gniot, to jeszcze klapa...

                > I nie przesadzaj z tym Lokatorem.

                Nie przesadzam. Dla mnie to ewidentnie najlepszy film Polańskiego.

                > Ja o wiele bardziej wolę piękno scen z Tess, niż oglądanie Polańskiego jak
                > zęba sobie wydłubuje.

                Eeech... Zawsze miałeś skłonność do ckliwych romansideł... smile)


                > O, przepraszam, chyba szargam świętości estety i kina znawcy...

                Trochę szargasz, ale – po starej znajomości – wybaczam Ci. smile)))


                > > Malo tego, że uwiarygodnił - UKOMIKSOWIŁ nawet!
                > > Teraz już wszyscy w USA uwierzą w Jezusa!!!
                >
                > a Wiesz, że Ty możesz mieć rację. Obyś miał rację!

                Jezus z komiksu? Pamiętam podobnego z "Dogmy" Kevina Smitha – nazywał się:
                KOLEŻKA JEZUSEK smile)))


                > Ciebie też. To wiesz co Luzer? Zrób Ty. Obiecuję, że 10 biletów ja sam kupię.

                Od wszystkiego są fachowcy. Ja, w branży reżyserskiej fachowcem nie jestem,
                więc się nie biorę. Mel też nie powinien. : ))

                Mnie chodzi o tę iskrę Bożą w człowieku, która powoduje, że nie ma dla ludzkości
                rzeczy niemożliwych. W Tobie ta iskra zgasła, czy jak?


                > Miej proporcje Luzer jakieś. O tym filmie cały świat mówi, a Ty mi tu o
                > jakięjś skandalistce pospolitej piszesz. Że dyskusję wywołała niby.

                Bo i wywołała. Świat cały nie mówił, ale Polska, przez czas jakiś - i owszem.
                Nawet na tym forum wielu, mówiło. Więc nie mów, że dyskusji nie wywołała, skoro
                wystarczy wrzucić do wyszukiwarki stosowne słówko, by zobaczyć, jakie zażarte
                i jak emocjonalne dyskusje się toczyły.


                L.
      • januszcz Re: Luzer w Kinokompleksie sobie był 09.03.04, 14:53
        Gość portalu: Perła napisał(a):

        drogi Luzerze, zwięzłość treści, ot co! Czytać dwa długie posty to chyba
        > jeszcze większa męka niż Twoja w opolskim Kinokompleksie.


        Zazdrościmy Luzerowi pasji (nomen omen) krytyka, Perło?
        Wyraźnie to z Twojego postu wyziera własnie. Bo do czego w luzerowej recenzji
        mozna się przyczepić, do prawdy widzianej jego oczyma?
        A może do licznych odnośników i porównań świadczących o tym, że Luzer na filmie
        się zna?

        Film jest tym środkiem wyrazu, w którym detale olbrzymią odgrywają rolę. Dla
        znawców szczególnie. I jesli kolor wina nie odpowiada prawdzie, to ktoś zrobił
        błąd. Albo scenarzysta, albo kamerzysta a za wszystko odpowiada reżyser,
        szczególnie przed wymagającym widzem. Widać Luzer wymagającym widzem jest w
        odróżnieniu od Ciebie, bo ty zadawolisz się byle czym z tego powodu choćby, aby
        nie przyznać sie przed samym sobą, że pieniadze przeznaczone na bilet zostały
        zmarnowane.

        Pozdrawiamsmile

        janusz
    • dokowski Różne gatunki mają różne kanony 09.03.04, 11:10
      luzer napisał:

      > Jeśli chodzi o ogólną ocenę wartości artystycznej filmu, to - moim
      > zdaniem - Gibson poległ na całej linii. Film jest kiepski pod każdym
      > względem – pod względem: reżyserii, scenariusza, montażu.

      Istnieją różne gatunki filmowe tak jak mamy różne gatunki literackie. Z
      literatury wspomnę tylką dla analogii: powieść, dramat, wiersz, baśń, bajka,
      esej, reportaż, list itd. Nie jestem specjalistą, więc nie wiem, do jakiego
      gatunku zalicza się Biblia.

      Film też ma swoje fatunki: kreskówka, reportaż, fabuła, dokument, spot,
      zwiastun, przyrodniczy, film telewizyjny itd. Nie jestem specjalistą, ale to
      jest dla mnie jasne, że ocenianie "Pasji" z punktu widzenia kanonów fabularnych
      jest równie absurdalne, jak ocenianie "Biblii" z punktu widzenia kanonów
      powieściowych.

      • gini Re: Luzer 09.03.04, 11:45
        A nie wpadlo Ci do glowy, ze ktos inny moze odebrac ten film calkiem inaczej?To
        co wg Ciebie jest kiepskie komus innemu moze sie podobac.
        Szczescie ma Gibson, ze nie przeczytal Twojej recenzji zalamalby sie biedaczek.
        • luzer Oczywiście... 09.03.04, 11:53
          gini napisała:

          > A nie wpadlo Ci do glowy, ze ktos inny moze odebrac ten film calkiem
          > inaczej? To co wg Ciebie jest kiepskie komus innemu moze sie podobac.

          Ależ oczywiście, że mi przyszło. Przecież nawet najgorsze gnioty mają swoje
          fan-cluby, ktorych członkowie daliby się za owe gnioty posiekać.
          Mój tekst to NIE JEST prawdą objawioną, pt.: TAKI ÓW FILM, ZAPRAWDĘ JEST!

          To jedynie opinia jednego widza po obejrzeniu jednego filmu. I tyle.

          Pozdrawiam,

          L.
      • luzer Re: Różne gatunki mają różne kanony 09.03.04, 11:47
        dokowski napisał:

        > Nie jestem specjalistą, ale to jest dla mnie jasne, że ocenianie "Pasji" z
        > punktu widzenia kanonów fabularnych jest równie absurdalne, jak ocenianie
        > "Biblii" z punktu widzenia kanonów powieściowych.

        Wszystko pięknie - tyle, że mnie się Biblie dobrze czyta, a "Pasję" -
        źle ogląda.
        • panidanka Re: Różne gatunki mają różne kanony 09.03.04, 11:58
          luzer napisał:

          > Wszystko pięknie - tyle, że mnie się Biblie dobrze czyta, a "Pasję" -
          > źle ogląda.
          >
          >
          >

          bo z Biblią to sobie można pójść "pod rękę", ale z Pasją chyba tylko wtedy jak
          ma tak na imię smile))
          a poza tym to fajna dziewczyna jest

          D.
    • chiara.bionda Re: Obejrzałem "Ę"... 09.03.04, 12:02
      Tak dlugi elaborat, ze drugiej czesci naprawde nie chcialo mi sie czytac. Czesc tego, czego nie
      rozumiesz, mozna wytlumaczyc slab? znajomoscia historii i obyczajowosci czasżw, w ktżrych
      toczy sie akcja. Jeden przyklad: dlaczego inni ukrzyzowani w porżwnaniu z Jezusem wygladaja
      jakby zbladzili z planu "Zywota Briana"... Kara chlosty biczami byla kar? sam? w sobie, nie zas
      wstepem do krzyzowania. Jezus zostal skazany na te kare przez namiestnika Rzymu, poniewaz
      Pilat uwazal te kare za wystarczajaca do winy. Ale poniewaz podburzeni Zydzi domagali sie
      kary smierci (dopuszczajac sie nawet szantazu: "Jak go nie skazesz, powiemy, ze wspierasz
      buntownikow przeciw wladzy cezara..."), Pilat chcac miec swiety spokoj i uniknac zamieszek,
      ulegl naciskom. O tym ze Jezus byl skatowany przed ukrzyzowaniem, swiadczy jego szybka
      smierc. Na krzyzu umieralo sie dlugo i w meczarniach. Skazani po zdjeciu z krzyza bardzo
      czesto zyli, dlatego lamano im kosci (dla pewnosci). Kosci Jezusa nie byly lamane. Zmarl po 3
      godzinach.
      • luzer Re: Obejrzałem "Ę"... 09.03.04, 12:05
        chiara.bionda napisała:


        > Tak dlugi elaborat, ze drugiej czesci naprawde nie chcialo mi sie czytac.

        Przepraszam, że gęsto pisane i bez obrazków. smile)
        Trzeba było sobie odpuścić...
    • Gość: antykomunista CZERWONE PAJĄKI WYBRAŁY PRZYSZŁOŚĆ IP: 212.41.137.* 09.03.04, 12:08

      LUZER WSTYD !!

      W Opolu cała władza siedzi

      Joanna Pszon, Opole
      - Kogo wczoraj aresztowali? - z tym pytaniem od kilku miesięcy opolanie biorą
      do rąk poranne gazety.Opole jest zszokowane. Prokuratura okręgowa z
      konsekwencją wędkarza, który utrafił z doborem przynęty, pakuje do aresztu
      kolejne grube ryby SLD-owskiej ekipy rządzącej miastem w latach 1994 -2002.
      Od pół roku siedzą: Leszek Pogan, prezydent miasta, potem krótko wojewoda
      opolski, i Stanisław Dolata, przewodniczący rady miasta, profesor ekonomii
      Uniwersytetu Opolskiego. Kilkanaście dni temu dołączył do nich Remigiusz
      Promny, naczelnik wydziału przetargów w ratuszu, szykowany swego czasu na
      następcę Pogana w opolskim ratuszu.

      W styczniu Ewa Olszewska, była wiceprezydent ds. inwestycji, potem marszałek
      województwa, uniknęła aresztu tylko dlatego, że poszła na współpracę z
      prokuraturą i zaproponowała dobrowolne poddanie się karze.
      Wszystkich prokuratura podejrzewa o branie łapówek i działanie na szkodę miasta
      w czasie poprzedniej kadencji (1998-2002).
      Mniejszej wagi zarzuty niegospodarności, bez wniosków o areszt, postawiono
      następcy Pogana, byłemu prezydentowi Piotrowi Synowcowi, czwórce zastępców,
      skarbnikowi miasta i trojgu naczelnikom z ratusza.

      Niemal wszyscy podejrzani należeli do SLD. Dzięki weryfikacji części pozbyto
      się bez szumu, resztę zaś z hukiem z partii wyrzucono.



      Gdy na zeszłotygodniowej konwencji miejskiej Sojuszu jeden z kandydatów na
      przewodniczącego powiedział, że: "rządziła nami zorganizowana grupa
      przestępcza", nikt z 57 delegatów nie zaoponował.

      Prokuratura zapowiadała wielekroć, że zacznie zatrzymywać "od głowy", najpierw
      więc wsadziła za kratki byłego prezydenta Leszka Pogana i i byłego
      przewodniczącego rady miasta Stanisława Dolatę. Na obu od lat ciążyło odium
      spółki Dobre Domy Opole, co nie przeszkodziło Poganowi zostać w 2001 r.
      wojewodą.

      Oficjalnie samorząd zaangażował się w DDO, by rozruszać w mieście budownictwo.
      W rzeczywistości założona w 1998 roku spółka stała się przykrywką przekrętów na
      mieniu miasta. Makieta Kolorowego Osiedla, które miała wybudować dla 500
      rodzin, stanęła przy wejściu do ratusza, a klienci przyciągnięci podpisem
      prezydenta w folderze spółki zostawili w niej oszczędności życia.
      Nie przypuszczali, że opłacany z ich pieniędzy pierwszy prezes spółki Dobre
      Domy zafunduje Poganowi i Dolacie ekskluzywny rejs po Bałtyku i wykupi za 10
      tys. zł tzw. cegiełki SLD.
      Nie śniło im się nawet, że na znak protestu spędzą kilka nocy w śpiworze w
      ratuszowej sali, by walczyć o mieszkania, a po latach dowiedzą się od
      prokuratury, że szefowie spółki oraz główny wykonawca trwonili miliony, na co
      prezydent i przewodniczący przymykali oczy, by wziąć za to po 150 tys. zł
      łapówki.
      DDO to niejedyny wątek śledztwa. Biegli badają obrót nieruchomościami miejskimi
      oraz miejskie inwestycje i przetargi. Zarzutów i podejrzanych stale przybywa, a
      opolanie łapią się za głowę, powtarzając: - Kto nami przez te lata rządził?!
      Przyznała się
      Przełomem w śledztwie stało się zatrzymanie 21 stycznia byłej wiceprezydent
      (potem marszałek) Ewy Olszewskiej. Jako pierwsza przyznała się do przyjmowania
      łapówek.
      Mają one związek m.in. z budową hipermarketu Real, którą nadzorowała jako
      odpowiedzialna za miejskie inwestycje. Już w 1999 roku "Gazeta" ujawniła, że
      jej córka oraz dzieci podległych Olszewskiej urzędników w pięciu lokalach w
      pasażu marketu robią interes życia, gdyż Real stał się w mieście miejscem
      kultowym, a jego obroty są najwyższe w kraju. Prasa pisała też o kilku
      mieszkaniach byłej marszałek, w tym o jednym podnajmowanym byłemu szefowi Reala.
      Olszewska jednak dzięki przykładnej współpracy z organami ścigania uniknęła
      aresztu i pojechała się leczyć do sanatorium.
      Blady strach padł na byłych ratuszowych prominentów. Co powiedziała i jak dużo?
      Prokuratura zaś szczelnie pilnuje tych informacji, licząc na to, że sami zaczną
      się zgłaszać ci, którzy jej - i nie tylko jej - dawali pieniądze.
      Klucz u Promnego
      Za sprawą zeznań zatrzymanej trójki biznesmenów z konsorcjum budującego opolską
      obwodnicę, którzy przyznali, że wejście na budowę opłacili kwotą ok. 200 tys.
      zł, prokuratura zatrzymała 8 lutego Remigiusza Promnego, byłego naczelnika
      wydziału przetargów.
      Promny przyznał się tylko do niektórych korupcyjnych zarzutów (prokuratura znów
      nie mówi jakich), więc wylądował jak Pogan i Dolata w areszcie.
      Zaraz potem zgłosił się kolejny przedsiębiorca Roman Stryczek (w połowie lat
      90. krótko wiceprezydent lewicowej ekipy), szef kolejnej firmy z konsorcjum, by
      zeznania poprzedników potwierdzić.
      Promny to kąsek dla prokuratury łakomy, bo może być kluczem do wielu szemranych
      przedsięwzięć w mieście - chodzi nie tylko o przepłacane remonty pływalni,
      żłobka i wysypiska śmieci czy o wielomilionowy przetarg na budowę obwodnicy,
      ale na dziwnie tanie miejskie kamienice czy przetarg na zarządzanie mieniem
      komunalnym, gdzie w grę wchodziły miliony miejskich złotych.
      Blady strach padł nie tylko na byłe władze miasta, ale przede wszystkim na
      szefów firm, które choćby otarły się o opolski ratusz. Przez komórki informują
      się, komu przyszło spotkać się z prokurator Beatą Kozicką, badającą wątek
      korupcyjny afery ratuszowej, i zastanawiają, czy już iść do niej, czy jeszcze
      poczekać.
      Pani prokurator nie nadąża z przesłuchaniami. Tylko w ostatnich dwóch
      tygodniach zatrzymała pięciu biznesmenów podejrzewanych o wręczanie łapówek.
      - A to i tak tylko czubek góry lodowej - słyszę w kręgach SLD, w których
      atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Były opolski baron SLD Jerzy Szteliga i
      obecny Andrzej Namysło jako świadkowie zeznawali w prokuraturze, która zaczyna
      w kontekście śledztwa "ratuszowego" interesować się finansami opolskiej SdRP, a
      potem SLD.

      - I może dopiero teraz zbliżają się do głowy ośmiornicy? - pytają już na
      poważnie wystraszeni koledzy z partii



      LUZER !

      Doprowadziliście kraj do ruiny a ty po dwuletniej nieobecności na forum
      serwujesz rezenzję z filmu? Tyle pozostało w Tobie z komucha?

      Miller w potrzebie. Jaskiernia i Skórka w potrzebie,inne czerwone pająki też.
      Sobotka i Długosz prawie siedzą.. A ty co Luzer? Opuściłeś ręce?

      Dwa dni pisałeś recenzję z Pasji?
      Co tam słychać w SLD Luzer?
      Co tam słychać w Opolu? Co tam panie w polityce? Pasja? Szewska.
      • luzer Wrong number... :)) 09.03.04, 12:20
        Szanowny Antykomunisto, chyba pomyliłeś wątki. My tu rozmawiamy o filmie.
        Poszukaj sobie jakiejś stosownej barykady i tam idź zwalczać. smile)
      • sceptyk Re: CZERWONE PAJĄKI WYBRAŁY PRZYSZŁOŚĆ 09.03.04, 12:33
        W Opolu pajeczyna im sie zerwala. Ale w innych miastach jeszcze nadal tkaja.
        Choc coraz cieniej. Oj, posypie sie, posypie komuna. Lada moment zaczna sami
        sobie swinie podkladac, zeby narobic zaslug do nowego ukladu.
    • limakty jak obejrzałeś , to się wyluzuj pajacu___NT 09.03.04, 12:50
    • Gość: diabelek Bez odchylen od normy niemozliwy jest postep IP: *.sympatico.ca 09.03.04, 16:00
      Przeczytalem recenzje i musze przyznac, ze mnie rozsmieszyla,
      ale jest tam tez wiele powaznych i trafnych spostrzezen.
      Wiekszosc pretensji dotyczy braku realizmu.
      Judasz powiesil sie wbrew prawom fizyki, Jezus biczowany byl zbyt dlugo
      a tego nikt nie jest w stanie wytrzymac, a naprawde to "na pewno lezalby
      nieprzytomny, przez co najmniej miesiac, w namiocie tlenowym na oddziale
      intensywnej terapii".Krzyz byl za ciezki aby samemu dzwigac, gwozdzie
      niepotrzebnie z duze itd,itp.

      > Jest też taki moment, gdy szatan ukazuje się Chrystusowi z dzieciątkiem
      > na ręku. Oczywiście jest to – dzieciątko à rebours, dzieciątko
      > szatańskie, o paskudnych, wrednych oczkach i drapieżnych, rekinich
      > ząbkach – taki mały Antychryścik. Zachodziłem w głowę, do czegóż ów
      > Antychryścik był Gibsonowi w tym filmie potrzebny(...)
      > Jesli tak - to byl to jeden z jasniejszych momentów "Pasji".
      > Jesli nie - jeden z mroczniejszych. smile)

      Tutaj sie zgadzam, tylko gdzie w tym wszystkim tak wysoce ceniony REALIZM ,
      ktorego brak tak Panu w innych sytuacjach bardzo przeszkadza?

      Jednak jest cos co w kinie amerykanskim wystepuje rzadko. Ja przynajmniej sie z
      czyms takim nie spotkalem. sam pan zreszta pisze:
      "Nawet, nieznajacemu Ewangelii, Papuasowi latwo byloby odróznic – którzy sa
      którzy. "Dobrzy" maja twarze,
      a "zli" - mordy. Nie zartuje – wiekszosc czlonków Sanhedrynu i wszyscy
      rzymscy legionisci maja prawdziwe, nieklamane mordy, podobne mordom
      kulaków w sowieckich filmach za Stalina. "Bad guys" - Rzymianie i Zydzi,
      za wyjatkiem kregu postaci skupionego wokól Jezusa, przedstawieni sa jak
      Indianie w przedwojennych westernach – jako wyjaco-wrzeszczaca, okrutna
      masa.

      Czy Pan wczesniej sie z takim wizerunkiem spotkal? Mysle, ze byla to wyrazna
      odchylka od panujacej w amerykanskim kinie normy a wiec w sumie jednak pewien
      postep wink
      "Bez odchylen od normy niemozliwy jest postep."
      /Frank Zappa/
    • miriamfirst_ Re: Obejrzałem "PASJĘ"... 09.03.04, 16:46

      smile)

      Bardzo chętnie tę "Pasję" obejrzę, ale nie w kinie, tylko na DVD. W
      najbliższych dniach. Właściwie mogłam się spodziewać tego
      koszmarnego "podziału" o ktorym piszesz, natomiast pomysł z szatanikiem
      szalenie mi się podoba i jestem ciekawa całokształtu w związku z tymsmile)

      Po ostatnich traumatycznych przeżyciach w kinie na ostatnim filmie Scorsesse,
      czyli "Gangach..." nie zaryzykuję uwięzienia w fotelu kinowym - chyba, że film
      mi się spodoba, wtedy dubel porządany, ale nie w przypadku Pasji. Już w
      reklamowych spotach widać było te "dekagramy" i całą hałaśliwośc tego filmu.
      Piszesz o "Braveheart" - że "niezły" no tak, ale tam pisał scenariusz niejaki
      Randall Wallace, i miał, o ile nie mylę się,nawet nominację za tenże do nagrody
      Złotego Globu i nie tylko.
      W "Pasji" scenario napisali Benedict Fitzgerald, chyba nikomu raczej nieznany,
      a przynajmniej mnie, no i Mel Gibson.

      Zobaczymy! i pozdrowienia

      Miriam
      • Gość: vox Miriam - odradzam oglądanie "tej Pasji" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 18:29
        miriamfirst_ napisała:

        >
        > smile)
        >
        > Bardzo chętnie tę "Pasję" obejrzę, ale nie w kinie, tylko na DVD. W
        > najbliższych dniach. Właściwie mogłam się spodziewać tego
        > koszmarnego "podziału" o ktorym piszesz, natomiast pomysł z szatanikiem
        > szalenie mi się podoba i jestem ciekawa całokształtu w związku z tymsmile)
        >
        > Po ostatnich traumatycznych przeżyciach w kinie na ostatnim filmie Scorsesse,
        > czyli "Gangach..." nie zaryzykuję uwięzienia w fotelu kinowym - chyba, że
        film
        > mi się spodoba, wtedy dubel porządany, ale nie w przypadku Pasji. Już w
        > reklamowych spotach widać było te "dekagramy" i całą hałaśliwośc tego filmu.
        > Piszesz o "Braveheart" - że "niezły" no tak, ale tam pisał scenariusz niejaki
        > Randall Wallace, i miał, o ile nie mylę się,nawet nominację za tenże do
        nagrody
        >
        > Złotego Globu i nie tylko.
        > W "Pasji" scenario napisali Benedict Fitzgerald, chyba nikomu raczej
        nieznany,
        > a przynajmniej mnie, no i Mel Gibson.
        >
        > Zobaczymy! i pozdrowienia
        >
        > Miriam



        Uważam, że nie powinno się iść na film, którego już same trailery Cię
        odstręczają, chyba że jesteś cierpiętniczką z wyboru. Również Twoja radość z
        powodu "Szatanika" jest złym zwiastunem dla Twojego odbioru "Pasji".
        Jednak kino oferuje tyle różnorodności w zakresie filmów, że z całą pewnością
        znajdziesz dla siebie coś odpowiedniego, nie ma przecież przymusu oglądania
        jakiegoś konkretnego filmu.

        Co do "Walecznego serca" to film ten dostał dziesięć nominacji i pięć Oskarów,
        w tym za reżyserię, za którą zresztą otrzymał też Złoty Glob. Nazwanie
        go "niezłym" jest ogromną nonszalancją.

        Benedict Fitzerald nie jest "nikomu nieznany". Napisał scenariusz do "Jądra
        ciemności" i "Moby Dicka".



    • abstrakt2003 Miałem iść na Pasję ale po tej recenzji 09.03.04, 18:30
      już mi się odechciało!
      Nie idę!
      Dzięki Luzer!
    • kkkaczory_piss_brothers dzieki za pouczajaca lekture 09.03.04, 18:52
      Niestety nie dane bylo MSO(mojej skromnej osobie) obejrzenie tego filmu i
      predzej sciagne go wykorzystujac, ktorys z programow P2P niz oddam grosz
      na 'rekolekcje z Gibsonem'.
      Oczywiscie, nie bedzie to 'kinowa' jakosc ogladania, ale czyz w 'dobrym
      filmie', 'wnoszacym cos do zycia' powinno chodzic jeno o 'efekciarstwo'?
      Poza tym jeszcze nie spodkalem sie z tak 'dokladna' i przekonujaca analiza jak
      Twoja, ktora tym bardziej sklania do 'oszczednosci w czasie i kasie'.

      pozdrawiam
      j.

      ps. nie zwazaj na pieski forumowe
      'Psy szczekaja a........"
      • Gość: diabelek Re: dzieki za pouczajaca lekture IP: *.sympatico.ca 09.03.04, 22:10
        Z kabaretu Leny Jay.
        -Dlaczego "kaczory brothers" nie ida do kina na "Pasje".
        -Bilety po dziewiec dolarow.
        smile)))
        • kkkaczory_piss_brothers Re: dzieki za pouczajaca lekture 09.03.04, 23:55
          Jestem swiadomym konsumentem nie daje kasy na tace, jezeli nawet ma ona wyglad
          bileciku.
          Nie kupuje ksiazek o papie, nawet jak napisze takie beztalecie i klamliwa
          panienka jak Koleda-Zalewska.
          Jezeli ktos 'stworzy' peany na czesc katolicyzmu tez nie dostanie kasy.
          Proste?!
          Jezeli ktos nazwie knajpe niebo, padre, odkupienie, pod aniolem czy jakims
          innym religijnym bzdetem tez w niej nie wydam grosza.
          Zadnwego wspierania koscielnych przedsiewziec, czy tez prywatnych kozystajacych
          z religijnych bzdetow.
          No chyba, ze to jest cos na ksztalt "Magdalenek", czy "Ksiedza", moze nawet
          byc "Pasja" ;o)

          ps. po tej stronie oceanu bilety sa co najmniej o polowe tansze.
    • Gość: Krzys52 Momenty rzeczywiscie byly :)) IP: *.proxy.aol.com 10.03.04, 05:43
      Piszesz,
      >>Wszystkie sceny dynamiczne: pojmanie Jezusa, biczowanie, a nade wszystko -
      upadki pod krzyżem,pokazywane są w nieznośnie nachalnych zwolnieniach.
      Przypomina to replaye nameczach piłkarskich. Gibson w "Pasji" uwielbia slow-
      motion.>>
      .
      a ja przyznac musze, ze najwyrazniej jestem bardziej tolerancyjny gdy o
      niedorobki czy potkniecia tworcy idzie. Co nie znaczy, ze nie widzialem tych
      niedorzecznosci (Jezusa bedacego w stanie przetrwac haczyki wyrywajace kawalki
      drewna, czy dzwiganie tego 1.5 slupa telegraficznego...). Zazwyczaj nie
      przypieprzam sie, gdyz jest to dla mnie krepujace - ponadto lubie Gibsona,
      chocby za tego "Czlowieka bez twarzy", ale nie tylko. Niemniej skoro juz
      zaczales...
      .
      Z upadkow pod krzyzem najbardziej efektowny byl ten ostatni. Kiedy oprawcy
      przerzucili Jezusa plecami do gory - w celu zakrzywienia bretnali. Jak
      pamietasz uksztaltowanie terenu spowodowalo, ze na wyzszym gruncie znalazla sie
      sama gora krzyza oraz sam dol. Pod Jezusem widnialo zaglebienie terenu -
      wystarczajaco glebokie by Jezus praktycznie sawisl w powietrzu (do gory
      plecami, wiszac na gwozdziach).
      Czy przypominasz sobie z jak ogromna energia uderzyl krzyz o ziemie? Przez
      moment przekonany bylem, ze impet oderwie Jezusa od krzyza, na ktorym pozostana
      jedynie te trzy bretnale. Bo gwozdzie nie mialy prawa wyjsc z drewna - bez
      zakrzywiania. Nie te! gwozdzie. Oczami wyobrazni widzialem wiec jak Jezus urywa
      sie z krzyza. No i co?! Nawet jedna dlon nie przeleciala mu przez Leb gwozdzia.
      A zgodnie z prawami fizyki musiala. Umocowanie sznurem w przegubach bylo zbyt
      luzne i dlonie, z racji miekkosci tkanki, musialyby przeleciec przez
      te "glowki". Tymczasem zachowaly sie tak jakby byly innymi kawalkami drewna.

      Oczywiscie w sumie dobrze wyszlo, gdyz inaczej musieliby przybijac Jezusa po
      raz wtory, albo zlosliwie nakazac by sie przybil sam. Biczujac go przy tym,
      tymi haczykami, jak przez cala reszte filmu - w celu wykrzesania wiekszego
      entuzjazmu.
      .
      Pzdr.
      K.P.
      • dachs Zdecyduj sie na cos, Uszatku. 10.03.04, 13:19
        Byles na tym filmie, czy nie?
        Piszesz do Luzera:
        "Gratuluje znakomitego streszczenia. Sprawiles mi ogromna przyjemnosc gdyz
        Twoimi oczami moglem obejrzec to samo i (co najwazniejsze) bez udawania sie do
        kina - na to nie zdobylbym sie za nic.
        .
        Pzdr.
        K.P. "

        To jak sie to ma do Twojego wlasnego watku, w ktorym nas przekonujesz ze jednak
        sie zdobyles i poszedlem do kina?
        A w poscie powyzej piszesz nawet parodie recenzji Luzera, usilujac sprawic
        wrazenie, ze wiesz o czym piszesz.

        Nie chce sprawiac wrazenia, ze mi zalezy na tym, zebys nie popadal w
        sprzecznosci.
        Tak tylko pytam, z ciekawosci czy Ty wogole jeszcze wiesz co piszesz?

        pozdrawiam Cie Uszatku

        borsuk
    • Gość: Wrzosek Re: Obejrzałem "PASJĘ"... luzer czy pozer IP: *.szwajcarska.pl 11.03.04, 10:25
      Towarzyszu luzer, po co to przybieranie pozy krytyka filmowego. Powiedz wprost,
      ze jesteś inaczej wierzący, że nie odpowiada Ci wiara chrześcijańska i dlatego
      Twoja recenzja nie przygnębia, ale rozśmiesza. Mel Gibson jest człowiekiem
      wierzącym w Jezusa. Każdego dnia razem z aktorem grającym Jezusa codziennie
      uczestniczyli w Eucharystii, przyjmowali Komunię św., żyli modlitwą - tworząc.
      Mam wątpliwości, czy te dane o twórcach filmu, to nie wyrzucanie pereł... i czy
      one dotrą do ludzi mentalnie skażonych ideologią czerwonego faszyzmu. A może?
      Spiritus flat, ubi wult.
      • panidanka Re: Obejrzałem "PASJĘ"... luzer czy pozer 11.03.04, 10:52
        a co masz przeciwko byciu luzerem i pozerem jednocześnie?

        jakiś kanon religijny tego zabrania?

        D.
    • kkkaczory_piss_brothers DO LUZERA:Witajcie w średniowieczu 11.03.04, 12:16
      polityka.onet.pl/162,1153871,1,0,2443-2004-11,artykul.html
      Fragmenty artykułu

      Watykan zdementował wiadomość, że po pokazie „Pasji” Jan Paweł II miał
      powiedzieć, że właśnie tak to było. To nie było tak, nawet jeśli Mel Gibson
      starannie odtwarza szczegóły znęcania się nad Chrystusem.


      ADAM KRZEMIŃSKI




      Tak umierał każdy ukrzyżowany, Jezus i Spartakus, dezerter z armii rzymskiej i
      zbiegły niewolnik, bandyta i buntownik. Tego, co niemal dwa tysiące lat temu
      stało się w Jerozolimie, nie można sprowadzić do obrazu wykręconego w
      konwulsjach udręczonego ciała. Było jeszcze słowo. Ale słowo w filmie Mela
      Gibsona jest zepchnięte na margines. Kilkadziesiąt sekund migawki z Kazania na
      Górze, poszarpane zdania łacińskie i aramejskie, mające wyjaśnić sens tego, co
      się zdarzy i na kilkanaście wieków zmieni bieg dziejów, zaraz znikną pod
      naturalistyczną prezentacją ciała masakrowanego batogami, miażdżonego belką,
      wykręcanego, pokrwawionego i podziurawionego ćwiekami.

      Można by rzec, że bez odpowiedniego słowa ten obraz jest ilustracją jakiejś
      absurdalnej religii śmierci, a nie życia i miłości. I takie też z miejsca
      pojawiły się skojarzenia krytyków, obok drugiego zarzutu, że Mel Gibson swym
      filmem podsyca stary chrześcijański antysemityzm, pokazując wykrzywionych
      nienawiścią Żydów, rozczochranych i z zepsutymi zębami, wołających do
      Piłata: „Ukrzyżuj go! Ukrzyżuj go”. Co prawda Paweł VI już w 1965 r. ogłosił,
      że nie należy obciążać Żydów winą zbiorową za ukrzyżowanie Chrystusa, jednak
      Mel Gibson nie uznaje reform soborowych i powołuje się na dosłowny przekaz
      Ewangelii.

      Konserwatywny katolik Mel Gibson staje się rzecznikiem chrześcijańskich
      fundamentalistów, ruszających z krucjatą nie tyle przeciwko „niewiernym”
      muzułmanom, ile przeciwko liberałom, wolnomularzom i komunistom, skupionym
      wokół żydowskich intelektualistów i mediów w rodzaju „New York Timesa” i wokół
      Hollywood. Konserwatyści, jak rzecznik baptystów Morris Chapman, uważają wręcz,
      że to Bóg zesłał Ameryce film Gibsona jako „katalizator duchowego odrodzenia
      Ameryki“.

      Wojna o Jezusa

      W debacie wokół „Pasji”, którą „New Yorker” już nazywa „wojną o Jezusa” –
      chodzi w gruncie rzeczy o dwie kwestie: Kto zamordował Jezusa? I: kto
      kontroluje Hollywood? Jedno jest związane z drugim. Kto opowiada prawdę o Męce
      Pańskiej, tego natychmiast atakują Żydzi, twierdzi Mel Gibson. Wyraża tu opinię
      tych 30–40 proc. ewangelikańskich wyborców Busha, którzy uważają, że media,
      przemysł rozrywkowy i Hollywood są w rękach amerykańskich Żydów, narzucających
      światopogląd świecki i lewicowy. W gruncie rzeczy kontrowersje wokół „Pasji” to
      walka o hegemonię w kulturze USA i spór między dwoma narodami wybranymi –
      Amerykanami i Żydami – twierdzi „Die Zeit”.

      Tradycyjnie chrześcijańscy fundamentaliści widzą w Żydach głównych winowajców
      ukrzyżowania Chrystusa. Po 11 września 2001 r. amerykańscy chrześcijańsko-
      prawicowi „ugodowcy” widzą w Izraelu obrońców Ziemi Świętej przed islamskim
      fundamentalizmem, a tym samym sojusznika. Z drugiej jednak strony odrzucają
      krytykę „Pasji” przez środowiska żydowskie, uważając, że Izrael i tak skazany
      jest na amerykańską pomoc.


      ******************************
      Za pare dni bedzie calosc art. ;warto poczekac i przeczytac calosc-recze za
      to;o]

      pozdrowienia
      J.
      • luzer OD LUZERA: Lubię podróże w czasie... :)))) ___nt 11.03.04, 13:12

        • gini Re: OD LUZERA: Lubię podróże w czasie... :)))) 11.03.04, 14:57

          Tak umierał każdy ukrzyżowany, Jezus i Spartakus, dezerter z armii rzymskiej i
          zbiegły niewolnik, bandyta i buntownik. Tego, co niemal dwa tysiące lat temu
          stało się w Jerozolimie, nie można sprowadzić do obrazu wykręconego w
          konwulsjach udręczonego ciała. Było jeszcze słowo. Ale słowo w filmie Mela
          Gibsona jest zepchnięte na margines. Kilkadziesiąt sekund migawki z Kazania na
          Górze, poszarpane zdania łacińskie i aramejskie, mające wyjaśnić sens tego, co
          się zdarzy i na kilkanaście wieków zmieni bieg dziejów, zaraz znikną pod
          naturalistyczną prezentacją ciała masakrowanego batogami, miażdżonego belką,
          wykręcanego, pokrwawionego i podziurawionego ćwiekami.


          Pasja (religioznawstwo)

          Pasja, fragmenty Ewangelii opowiadające o męce Jezusa Chrystusa. Także utwory
          literackie sceniczne i muzyczne, szczególnie w epoce...

          pasja


          Ten film jest o mece Jezusa, wiec nie bardzo wiem o co chodzi, ze nie bylo w
          nim kazan.
          Druga sprawa ukazywanie motlochu, prosze pokazac przyklad filmu, w ktorym role
          statystow pelnia cherubinki z loczkami, przyodziane w biale sukieneczki,
          rzucajace kwiatuszkami, w ofiare.
          I wieczne szukanie antysemityzmu, jakby Jezus i Jego otoczenie nie byli Zydami
          tylko jakimis wrednymi antysemitami.
          Plakac sie.
          • kkkaczory_piss_brothers o to,ze jest tluczony,zwijany schaboszczak ale nie 12.03.04, 01:09
            dali w nim sera, maselka i pietruszki.
            Moja ty nawrocona ateistko;o]
    • Gość: antykomunista Czy Luzer to Dyduch jest? A Tyu i Al gdzie są? IP: 216.223.169.* 11.03.04, 18:21
      > Szanowny Antykomunisto, chyba pomyliłeś wątki. My tu rozmawiamy o filmie.
      > Poszukaj sobie jakiejś stosownej barykady i tam idź zwalczać. smile)

      O filmie rozmawiasz? Napisałeś że chała i koniec rozmowy. Brakuje tylko
      narzedzi inzynierze od dusz. Jakieś Światło by się przydało, jakaś Dusza i
      Fejginiątko też.Luzerku komuna niczego innego nie robila.Robiła w kulturze.
      Głaskala dzieci po głowkach jak Bierut, walczyla o pokoj na świecie jak Stalin,
      rozmawiała o miłości do zwierząt jak Beria, moralność czyniła socjalistyczną i
      demokrację też socjalistyczną.A teraz niedobitki kilkuprocentowe postkomuny,
      jak to zgrabnie ująłeś – „rozmawiają o filmie”. Krzysio52 i jego eksportowa
      odmiana, antyklerykał Luzer smile.

      Jeżeli piszesz recenzję filmu religijnego to się przedstaw. Chyba ze recenzję
      zamieścisz w Barańskiego Trybunie lub Gadzinowskiego Nie. Będzie wiadomym z
      jakich pozycji oglądałeś film. Gdy pisze ją Srulek to wiadomo w czym rzecz.
      Komu włazisz w tylek pisząc: "Nie żartuję – większość członków Sanhedrynu i
      wszyscy rzymscy legioniści mają prawdziwe, niekłamane mordy, podobne mordom
      kułaków w sowieckich filmach za Stalina."
      Holland lepiej to ujęła.

      Druga sprawa - barykada. Amnezja Ciebie dotknęła?
      Przecież gdy na forum zachwalałeś jedyny REALNY program partii w Polsce,
      program SLD, to znałeś już realne dokonania opolskiego SLD.Już ten program
      wdrażano w latach 1994 – 2002 w Opolu. Odświeżę pamięć. W areszcie siedzą od
      pół roku Leszek Pogan, prezydent miasta, wojewoda opolski, i Stanisław Dolata,
      przewodniczący rady miasta, profesor ekonomii Uniwersytetu Opolskiego.
      Remigiusz Promny, naczelnik wydziału przetargów w ratuszu, szykowany swego
      czasu na następcę Pogana w opolskim ratuszu.Ewa Olszewska, była wiceprezydent
      ds. inwestycji, potem marszałek województwa, uniknęła aresztu tylko dlatego,
      że poszła na współpracę z prokuraturą."

      Luzer. Zwołaj swoich druhów Tyu i Ala i przedstaw dokonania SLD.
      Chyba że Luzer to Dyduch jest? Betonuje twardy elektorat wskazując nowe cele.
      Napisz jak zrealizowaliście jedyny REALNY program (twoje słowa) Millera,
      Jaskierni, Łapińskiego, Łybackiej, Sobotki i innych.

      Czyżby typowa amnezja komucha smile)Napisz Luzer. Co tam Panie w SLD ?
      A może już w Samoobronie jesteś. Zmieniłeś kanclerza Millera na kanclerza
      Leppera. Język ten sam.

      ps. jeżeli chodzi o recenzję: dużo formy, bardzo dużo emocji (i to mnie
      zaskakuje, skąd w Tobie tyle negatywnych emocji)i mniej niż zero treści.
      To cytat z twojego idola.



      • Gość: kapitalizm Re: Czy Luzer to Dyduch jest? A Tyu i Al gdzie są IP: *.oc.oc.cox.net 11.03.04, 20:14
        Tak, wolna wola jest najwazniejszym przeslaniem tego filmu.
        I chyba tylko to jest jedynie pozytywne w tym filmie.
        Jest to chore i smutne jak ktos wybiera cierpienie i przemoc z wlasnej woli,
        szczegolnie okrutne i bezsensowne jest poswiecanie ludzkiego zycia.
        I nie ma znaczenia jakie sa motywy tego poswiecania, dobre czy zle.
        Fakt jest, ze poswiecanie zycia jest najwieksza zbrodnia ludzkosci a celem
        poswiecania jest smierc.
        Tak bylo 2ooo lat temu (Jezus), tak jest dzis (terrorysci).
        Szlachetne intencje a w nastepstwie krwawa rzez i mnostwo smierci.
        Ofiara zycia wlasnego czy czyjegos jest zawsze zbrodnia.
        Nawet dobrowolna.
      • panidanka Re: Czy Luzer to Dyduch jest? A Tyu i Al gdzie są 12.03.04, 07:57
        antykomunisto

        chyba jesteśmy w jednym szeregu smile))
        na chwilę oczywiście smile
        bo ja jestem zdeklarowaną antypartyjniaczką!!!

        D.
    • miriamfirst_ Re: Obejrzałem "PASJĘ"... Luzer 11.03.04, 20:11

      Witam serdecznie,

      bardzo dużo słów Luzer, ale nie odpowiedziałeś na ukryte, a przeciez zasadnicze
      pytanie: wg jakich kanonów, schematów ocenimy dzieło sztuki.
      Westchnąłes do Perły jeno, ze jakowaś iskra chyba-by w Nim zmarła, iz takowe
      pytanie zadaje, a to jest podstawa, prosz pana historii sztuki i w ogóle.
      Ale - każdemu zdarzyć się moze - odsyłamy do dzieła Tatarkiewicza "Dzieje
      (konkursowe pytanie: ilu?!) pojęć."


      życzymy milej lektury!!!
      Miriamsmile)

      • luzer Re: Obejrzałem "PASJĘ"... Luzer 12.03.04, 00:09
        miriamfirst_ napisała:

        > ...szanujemy... i oczekujemy...
        > ...widzimy, że poprawiliśmy...
        > ...życzymy milej lektury!!!


        Ojjj, nie lubimy passskudnego Luzzzera, ojjj, nie lubimy!!!
        Ten niedobry Luzzzer nie piszszsze właśśśściwie o naszym sssskarbie, grrrr...
        Glum, glum...

        wink))
        • abe11 Re: Obejrzałem "PASJĘ"... Luzer 12.03.04, 00:50
          Chyba masz rację smile
          Niepotrzebnie się rozgadałam smile))

          Abe smile)
        • Gość: xyzxyzxyzxyzxyzxGW POLEGŁ NA CAŁEJ LINII IP: 216.154.252.* 12.03.04, 11:15
          luzer napisał pewnie nieprzypadkowo:

          "Film obejrzałem w najlepszym kinie, jakie jest w moim zasięgu – w opolskim
          Kinopleksie, a zatem nie mogłem się uskarżać ani na jakość obrazu, ani na
          niedostatki w dźwięku. "

          Zważył ilość dekagramów mięsa odrywanego z ciała torturowanego Chrystusa,
          doszukał się w zachowaniu legionistów rzymskich zachowania kiboli (Legii
          Warszawa ??) zmierzył długość "sznurka" na którym się powiesił Judasz i orzekł -
          za krótki. Zważył krzyż,policzył gwoździe oraz zmierzył długość „hufnali” -
          orzekł półmetrowe.
          Autorytatywnie stwierdził, że nikt nie przetrzymałby 15 minut biczowania -
          podparł się wiedzą o "biczowaniu" z innych filmów. To już jakaś PARANOJA
          recenzencka.

          A może Luzer wystarczyłoby poczytać Moczarskiego? Wspomnienia akowców?
          Przeczytać jak torturowało UB i co ludzie są w stanie przetrzymać.
          Piszesz " Ktoś, kto jakimkolwiek cudem przeżyłby tak straszliwą masakrę swego
          ciała (całego: plecy, pośladki, uda z tyłu,piersi, brzuch, uda z przodu), na
          pewno leżałby nieprzytomny, przez co najmniej miesiąc, w namiocie tlenowym na
          oddziale intensywnej terapii."

          Słyszałeś o namiotach tlenowych w katowniach UB? Więżniowie po wielogodzinnych
          torturach, po wielu dniach bez snu wracali do karcerów w których woda sięgała
          kolan.

          Twoja „recenzja” to ślepego od urodzenia rozprawa o kolorach.

          Przeczytaj! może coś dotrze.

          film.onet.pl/F,9492,1153821,1,1,artykul.html

          Ani jednym słowem nie odniosłeś się do roli matki Jezusa. Tak jak za komuny
          pisano recenzje książek Miłosza nie używając jego imienia i nazwiska,
          tak tobie się udało „obejrzeć” Pasję, napisać recenzję i ani razu nie wspomnieć
          o matce Jezusa.
          Nie widziałeś jej? Niewygodna kreacja? Trudno byłoby tak daleko w manipulacji
          się posunąć? Masz jakieś świętości widocznie.

          Dobra, stara peerelowska szkoła.

          Niczego nie zrozumiałeś z filmu. Do pisania "recenzji" zasiadłeś mając jeden
          cel, a właściwie dwa. Dołożyć Gibsonowi no i zabłysnąć intelektem.
          Fakt - piszesz dobrze, masz dobre pióro.
          Ale piórem "służysz" i to ciebie dyskwalfikuje jako recenzenta.
          Tak bardzo chciałeś być dowcipny, tak się zachłystywałeś elokwencją
          (niewątpliwą), że zapomniałeś o prawdzie.
          Nie wziąłeś pod uwagę, że między tymi zgrabmymi zdaniami jest prawda
          o tobie. Nie czerwony pająk jak ktoś pisze, raczej czerwony pajączek.
          • felicia Re: POLEGŁ NA CAŁEJ LINII 12.03.04, 12:32
            Gość portalu: xyzxyzxyzxyzxyzxGW napisał(a):

            >
            > Niczego nie zrozumiałeś z filmu. Do pisania "recenzji" zasiadłeś mając jeden
            > cel, a właściwie dwa. Dołożyć Gibsonowi no i zabłysnąć intelektem.
            > Fakt - piszesz dobrze, masz dobre pióro.
            > Ale piórem "służysz" i to ciebie dyskwalfikuje jako recenzenta.
            > Tak bardzo chciałeś być dowcipny, tak się zachłystywałeś elokwencją
            > (niewątpliwą), że zapomniałeś o prawdzie.
            > Nie wziąłeś pod uwagę, że między tymi zgrabmymi zdaniami jest prawda
            > o tobie. Nie czerwony pająk jak ktoś pisze, raczej czerwony pajączek.

            Wicie rozumicie, kolego Luzer, warstat u was dobry, ino ideowo musicie sie
            podciągnąć.
            F.
            • panidanka Re: POLEGŁ NA CAŁEJ LINII 12.03.04, 12:39
              felicia napisała:

              > Wicie rozumicie, kolego Luzer, warstat u was dobry, ino ideowo musicie sie
              > podciągnąć.
              > F.

              Felicia

              czyżbyś miała kłopoty z jasnym opowiedzeniem się po jedynej słusznej linii?

              D.
              • panidanka Re: POLEGŁ NA CAŁEJ LINII 12.03.04, 12:42
                panidanka napisała:

                > felicia napisała:
                >
                > > Wicie rozumicie, kolego Luzer, warstat u was dobry, ino ideowo musicie sie
                >
                > > podciągnąć.
                > > F.
                >
                > Felicia
                >
                > czyżbyś miała kłopoty z jasnym opowiedzeniem się po jedynej słusznej linii?
                >
                > D.

                chyba zaraz zawita tu borsuk, by nas pouczyć, że jedyna słuszna linia to usiąść
                sobie na połowie, a jeszcze lepiej to na dwóch

                D.
                • dachs Nie ma jak wygodny fotel 12.03.04, 14:20
                  panidanka napisała:
                  > chyba zaraz zawita tu borsuk, by nas pouczyć, że jedyna słuszna linia to
                  > usiąść sobie na połowie, a jeszcze lepiej to na dwóch

                  Istotnie, lepiej sobie siedziec na obu polowkach w wygodnym fotelu, niz
                  przysiadac jednym poldupkiem to na tych, to znow na innych pogladach.

                  pozdrawiam Cie Danusiu

                  borsuk
        • Gość: Perła czemu Luzer jąkasz się? IP: *.mimet.com.pl 12.03.04, 18:43
          Czy zadanie niewygodnego Ci pytania o miernik jakości sztuki musi osobistą
          wycieczką kończyć się? I jąkaniem oczywiście.
          Wiesz co Luzer, wyluzeruj właśnie. Po Cricotece zajrzę do Częstochowy, na Jasną
          Górę, i westchnę do Panienki za Ciebie, co byś większą wenę twórczą miał.
          Protekcja Niebios nie zawadzi nigdy.

          póki co, pozdrówka ślę.

          Perła
        • miriamfirst_ Re: Obejrzałem "PASJĘ"... Luzer 12.03.04, 20:32
          luzer napisał:

          > miriamfirst_ napisała:
          >
          > > ...szanujemy... i oczekujemy...
          > > ...widzimy, że poprawiliśmy...
          > > ...życzymy milej lektury!!!
          >
          >
          > Ojjj, nie lubimy passskudnego Luzzzera, ojjj, nie lubimy!!!
          > Ten niedobry Luzzzer nie piszszsze właśśśściwie o naszym sssskarbie, grrrr...
          > Glum, glum...
          >
          > wink))
          >
          >
          >
          Niepotrzebnie tak się wysilasz (grrrr, glum, glum) Luzer(ze) - takie
          przynajmniej chcesz sprawić wrażenie? Właściwie, to zabawne: chcąc mnie włożyć
          wiadereczko i łopatkę do rączki i piaskownicy, sam się w niej znalazłeś z
          wymienionymi utensyliamismile
          A ja stoję, i przyglądam się drogiemu Luzerkowi, jak sobie gaworzy, to w nosku
          podłubie, to się zamyśli nad roślinka, to p. Franka zanucismile

          Tym, co napisałes, zmuszasz mnie, zebym zaprzeczyła temu, co piszesz.
          Bo ja cię bardzo lubię kolego Luzer, i wcale a wcale nie mam zamiaru tego kryć.
          Lubię czytać Twoje pisanie, nawet to powyżej. Dlaczego?
          A czy ja musze na wszystkie pytania odpowiadać? Co to ja jestem - Mojżesz?!

          pozdrawiam Luzera

          miriamsmile)
    • miriamfirst_ Re: Obejrzałem "PASJĘ"...abe 11.03.04, 20:25

      Abe Droga,

      (jednak nie jest łatwo bo Abe, z hebr to tatuś, a tu muszę używać rodzaju
      żeńskiego do tatusiasmile) jakoś dam rade.


      Widzimy, że poprawiliśmy Ci samopoczcie, miałaś się od czego "odbić" razem z
      resztą szacownych towarzyszy, opsss, Przyjaciół Wiedzy;
      jesteśmy dobrzy dla ludzkości i czasami "poświęcamy się" (pozory to i
      mistyfikacje) dla ich dobrego i jeszcze lepszego samopoczucia.
      Ten odruch podobny jest do odruchu solidnego, dobrego, staropolskiego zwyczaju -
      "nakarmienia" gości.

      Mała sugestyjka, bądź łaskawa uczynić delikatny upgrade swojej wiedzy, co
      wyeliminuje te niedobre zadziwienia, uniesienia brwi (intelektualnych) i nie
      potrzeba będzie botoxu (intelektualnego) ażeby to później, prawda, redukować, a
      i pieniądz - tak pogardzany - się - he, he - zaoszczędzi na te święta, i będzie
      można tej szynki więcej, i szarlotki więcej i ptifur fury może, zawsze to
      będzie dostatniej.
      Bo bez tych okhhhopnych pieniędzy - nie będzie laseczki, melonika, pantofelka i
      tak pożądanego wiosennego kostiumu i płaszcza i tulipanów.

      Tulipany były świetne!

      pozdrawiam serdecznie, nie licząc bynajmniej na wzajemność

      Miriam
      • abe11 Re: Obejrzałem "PASJĘ"...abe 11.03.04, 23:59
        Sądziłam, że zbyteczne zauważanie się mamy juz dawno poza sobą,
        ale skoro się pofatygowałaś...

        miriamfirst_ napisała:

        > Widzimy, że poprawiliśmy Ci samopoczcie, miałaś się od czego "odbić" razem z
        > resztą szacownych towarzyszy, opsss, Przyjaciół Wiedzy;
        > jesteśmy dobrzy dla ludzkości i czasami "poświęcamy się" (pozory to i
        > mistyfikacje) dla ich dobrego i jeszcze lepszego samopoczucia.
        > Ten odruch podobny jest do odruchu solidnego, dobrego, staropolskiego
        zwyczaju "nakarmienia" gości.

        Nie wiem dlaczego używasz liczby mnogiej.
        Znam Perłę wystarczająco długo, by wiedzieć kiedy pisze sam,
        a kiedy jest wspomagany. Zakładam że informacja nie dla mnie jednak
        przeznaczona, a dla czytającej publiki.
        Nie przeszkadza mi to smile


        > Mała sugestyjka, bądź łaskawa uczynić delikatny upgrade swojej wiedzy, co
        > wyeliminuje te niedobre zadziwienia, uniesienia brwi (intelektualnych) i nie
        > potrzeba będzie botoxu (intelektualnego) ażeby to później, prawda, redukować


        Delikatny upgrade w tym akurat zakresie dokonuje się na co dzień smile
        Sugestyjka bezpodstawna, a wyłącznie złośliwa.
        Na przyszłość proszę o dokładniejsze wskazówki,
        postaram się spełnić życzenie smile

        Reszta całkiem bez sensu, jako ze z moim życiem nie mająca żadnej styczności.
        Dla ułatwienia dodam, że kostiumików nigdy nie nosiłam i nie noszę.
        I to o żadnej porze roku smile

        > pozdrawiam serdecznie, nie licząc bynajmniej na wzajemność

        Na serdeczność na pewno liczyć nie możesz, podobnie jak ja na Twoją.
        Nie mam zwyczaju krygować się i kłamać.

        Pozdrawiam zwyczajowo smile

        Abe

        PS. To nie było do mnie, ale Tatarkiewicza przerabiało się
        na ogół na drugim roku każdych dziennych studiów humanistycznych.
        Studiowałaś, o ile dobrze pamiętam, w innym trybie - mogłaś nie natrafić.
        A "Dzieje sześciu pojęć", to jedna z jego łatwiejszych pozycji,
        w zasadzie podręcznikowa. Jeśli Ty rownież dbasz o upgrade, to
        służę stosownym spisem lektur. Szczególnie sztuka najnowsza
        "wymyka się" nieco tym pojęciom wypracowanym dziesiątki lat wcześniej.
        Przejrzyj sobie na początek teksty G.Dziamskiego, ewentualnie - łatwiejsze
        w odbiorze - S.Magali, a potem sukcesywnie zapoznaj się ze szkołą J. Kmity.
        Warto także poszukać wśród autorów zagranicznych.
        Jeśli byłabyś zainteresowana, polecam kontakt mailowy.
        Od jutra niestety znów nie bedę miała już czasu dla FA.
        • pamparampampam1 Nie bierz tego poważnie Miriam 12.03.04, 21:31
          abe11 napisała:

          > Sądziłam, że zbyteczne zauważanie się mamy juz dawno poza sobą,
          > ale skoro się pofatygowałaś...
          >
          > miriamfirst_ napisała:
          >
          > > Widzimy, że poprawiliśmy Ci samopoczcie, miałaś się od czego "odbić" razem
          > z
          > > resztą szacownych towarzyszy, opsss, Przyjaciół Wiedzy;
          > > jesteśmy dobrzy dla ludzkości i czasami "poświęcamy się" (pozory to i
          > > mistyfikacje) dla ich dobrego i jeszcze lepszego samopoczucia.
          > > Ten odruch podobny jest do odruchu solidnego, dobrego, staropolskiego
          > zwyczaju "nakarmienia" gości.
          >
          > Nie wiem dlaczego używasz liczby mnogiej.
          > Znam Perłę wystarczająco długo, by wiedzieć kiedy pisze sam,
          > a kiedy jest wspomagany. Zakładam że informacja nie dla mnie jednak
          > przeznaczona, a dla czytającej publiki.
          > Nie przeszkadza mi to smile
          >
          >
          > > Mała sugestyjka, bądź łaskawa uczynić delikatny upgrade swojej wiedzy, co
          > > wyeliminuje te niedobre zadziwienia, uniesienia brwi (intelektualnych) i n
          > ie
          > > potrzeba będzie botoxu (intelektualnego) ażeby to później, prawda, redukow
          > ać
          >
          >
          > Delikatny upgrade w tym akurat zakresie dokonuje się na co dzień smile
          > Sugestyjka bezpodstawna, a wyłącznie złośliwa.
          > Na przyszłość proszę o dokładniejsze wskazówki,
          > postaram się spełnić życzenie smile
          >
          > Reszta całkiem bez sensu, jako ze z moim życiem nie mająca żadnej styczności.
          > Dla ułatwienia dodam, że kostiumików nigdy nie nosiłam i nie noszę.
          > I to o żadnej porze roku smile
          >
          > > pozdrawiam serdecznie, nie licząc bynajmniej na wzajemność
          >
          > Na serdeczność na pewno liczyć nie możesz, podobnie jak ja na Twoją.
          > Nie mam zwyczaju krygować się i kłamać.
          >
          > Pozdrawiam zwyczajowo smile
          >
          > Abe
          >
          > PS. To nie było do mnie, ale Tatarkiewicza przerabiało się
          > na ogół na drugim roku każdych dziennych studiów humanistycznych.
          > Studiowałaś, o ile dobrze pamiętam, w innym trybie - mogłaś nie natrafić.
          > A "Dzieje sześciu pojęć", to jedna z jego łatwiejszych pozycji,
          > w zasadzie podręcznikowa. Jeśli Ty rownież dbasz o upgrade, to
          > służę stosownym spisem lektur. Szczególnie sztuka najnowsza
          > "wymyka się" nieco tym pojęciom wypracowanym dziesiątki lat wcześniej.
          > Przejrzyj sobie na początek teksty G.Dziamskiego, ewentualnie - łatwiejsze
          > w odbiorze - S.Magali, a potem sukcesywnie zapoznaj się ze szkołą J. Kmity.
          > Warto także poszukać wśród autorów zagranicznych.
          > Jeśli byłabyś zainteresowana, polecam kontakt mailowy.
          > Od jutra niestety znów nie bedę miała już czasu dla FA.


          Najprawdopodobniej to kolejny przykład dziecinady Abe
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455&a=11333676
          Najpierw niby nie, ale potem a jakże!
          • pamparampampam1 Miało jej nie być, ale ..zgodnie z przewidywaniami 12.03.04, 21:39

            Zgodnie ze swoją kokieteryjną poetyką: nie będzie miała czasu, ale jednak jest
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11332571
            > abe11 napisała:

            > > Od jutra niestety znów nie bedę miała już czasu dla FA.
            >
            >
            > Najprawdopodobniej to kolejny przykład dziecinady Abe
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455&a=11333676
            > Najpierw niby nie, ale potem a jakże!
            • abe11 Re: Miało jej nie być, ale ..zgodnie z przewidywa 12.03.04, 21:46
              Czy to człowiek może być czegoś pewien? smile
              Tak się ułożyło, choć plany były inne.
              Co się odwlecze, to nie ucieczesmile
              Dlaczego tak bardzo chcesz się mnie pozbyć już dziś?

              Dobrze piszesz.
              Szkoda, że obawiasz się robic to pod własnym nickiem.
              Łatwiej byłoby Ci rozliczać innych.
              Uczciwiej smile

              Spokojnie.
              Mam jeszcze co najwyżej pół godziny czasu smile

              A.
              • pamparampampam1 Mylne wnioski Abe 12.03.04, 22:19
                abe11 napisała:

                > Czy to człowiek może być czegoś pewien? smile
                > Tak się ułożyło, choć plany były inne.
                > Co się odwlecze, to nie ucieczesmile
                > Dlaczego tak bardzo chcesz się mnie pozbyć już dziś?
                >
                > Dobrze piszesz.
                > Szkoda, że obawiasz się robic to pod własnym nickiem.
                > Łatwiej byłoby Ci rozliczać innych.
                > Uczciwiej smile
                >
                > Spokojnie.
                > Mam jeszcze co najwyżej pół godziny czasu smile
                >
                >

                Jak to spokojnie? Tylko półgodziny? A polemika z polemiką polemiki? Chyba tak
                tego nie zostawisz, te swoje zmyślenia, ten brak obiektywizmu, hochsztaplerstwo?
                Martwi mnie Twoja niewiara w mój piękny nick. Rozlicza mi się "pod nim"
                zupełnie dobrze, czyż nie? LU-ZERO i Ty jesteście zdecydowanie moimi
                ulubieńcami. Skąd więc to ponure podejrzenie, że chcę się pozbyć?
                Prawdopodobnym po prostu wydało mi się, że znowu zrobisz coś wbrew sobie i tak
                było, co stwierdzam z satysfakcją: miałaś nie móc, ale oto możesz. smile))) Pewno
                jeszcze nie raz się spotkamy. Szkoda, że nie mogę, mimo chęci, odwzajemnić Ci
                komplementu, gdyż nie uważam, żebyś pisała "dobrze". Poprawnie i z widoczną
                autosatysfakcją - tak, ale to jeszcze nie znaczy "dobrze". Lepiej pisać
                niepoprawnie, ale bez manipulacji i naciągania.

                • abe11 Re: Mylne wnioski Abe 12.03.04, 22:28
                  pamparampampam1 napisał:


                  > Jak to spokojnie? Tylko półgodziny? A polemika z polemiką polemiki? Chyba tak
                  > tego nie zostawisz, te swoje zmyślenia, ten brak obiektywizmu,
                  hochsztaplerstwo

                  Zostawię. Z zupełnym spokojem.
                  Z czym jescze nie zdołałaś się rozprawić, rozpraw się w następnej kolejności smile
                  Naprawdę nie mam czasu smile

                  >Pewno
                  > jeszcze nie raz się spotkamy.

                  Całkiem możliwe, ale nieprędko.
                  Mam tu krótkie pobyty, za to bardzo długie przerwy - przecież sama wiesz smile
                  Zresztą jak mam Cie rozpoznać następnym razem? smile
                  Będzie jakiś nowy jednorazowy nick.


                  > Szkoda, że nie mogę, mimo chęci, odwzajemnić Ci
                  > komplementu, gdyż nie uważam, żebyś pisała "dobrze".

                  Najważniejsze, że piszesz to szczerze smile
                  Nie lubię kłamstw.


                  > Poprawnie i z widoczną
                  > autosatysfakcją - tak, ale to jeszcze nie znaczy "dobrze". Lepiej pisać
                  > niepoprawnie, ale bez manipulacji i naciągania.


                  Trochę mnie to martwi. Zaczęłam zarabiać pisaniem na życie.
                  Mówisz, że te niepoprawne lepiej się sprzedadzą?
                  Dziękuję za radę smile
                  Nie podjęłabyś się adjustowania moich tekstów?

                  Do następnego smile

                  Abe smile)
                  • pamparampampam1 Re: Mylne wnioski Abe 12.03.04, 22:58

                    Własciwie Ci się nie dziwię, że nie chcesz wracać do swoich zmyśleń. To co
                    napisałaś na temat "Pasji" i recenzji tego filmu jest nie do obrony. W
                    deklaracje - już nie wierzę.
                    Piszesz: "Mam tu krótkie pobyty, za to bardzo długie przerwy - przecież sama
                    wiesz smile" Aż poprawiam loczki. smile))
                    Może w takim razie rozpoznasz mnie po loczkach?
                    Piszę rzeczywiście szczerze, i dlatego też napiszę, iż nie wierzę w to, że Ty
                    nie lubisz kłamstw. To cenne wyznanie, ale zarazem czysto kokieteryjne, jak
                    zwykle, prawda? Nie lubisz - ale....lubisz?
                    Nie znam się na sprzedawaniu i nic takiego nie mówię. Zmyślasz, czy nie umiesz
                    czytać? A może czyta Ci się, to co chcesz, aby Ci się czytało?
                    Nie było też żadnej rady.
                    A ile dajesz za tę pożądaną pomoc w "adjustowaniu"? Jednak obawiam się,
                    że "adjustowanie" Twoim tekstom nie pomoże. Sama niepoprawność, którą
                    tak "sprytnie" mi sugerujesz, nie załatwi sprawy. Wciąż będą to teksty
                    infantylnie pogubione, kryjące, za popisami intelektualnymi - pustkę.


                    Ukłony.
                    • felicia Re: Mylne wnioski 13.03.04, 00:05
                      pamparampampam1 napisał:

                      > > A ile dajesz za tę pożądaną pomoc w "adjustowaniu"? Jednak obawiam się,
                      > że "adjustowanie" Twoim tekstom nie pomoże. Sama niepoprawność, którą
                      > tak "sprytnie" mi sugerujesz, nie załatwi sprawy. Wciąż będą to teksty
                      > infantylnie pogubione, kryjące, za popisami intelektualnymi - pustkę.

                      Święte słowa. Pustka. Infantylne pogubienie. Popisy, adiustuję,
                      pseduointelektualne. Żal.
                      • Gość: kosmatypolita Felicio można prosić o podpis ? IP: *.propartner.com / 212.125.240.* 13.03.04, 00:29
                        Gdy Żydzi cytują Ewangelię, to jest to sztuka, a gdy Mel Gibson czyni to samo,
                        jest to antysemityzm.

                        • dachs Re: Felicio można prosić o podpis ? 13.03.04, 00:55
                          A kto tu cos pisal o antysemityzmie?
                          Luzer napisal wraznie, ze film nie jest antysemicki, inni nie zabierali wogole
                          glosu na ten temat.
                          Nie masz przypadkiem obsesji?
                          • Gość: kosmatypolita Re: Felicio można prosić o podpis ? IP: *.propartner.com / 212.125.240.* 13.03.04, 08:01
                            dachs napisał:

                            > Nie masz przypadkiem obsesji?

                            nie cierpisz przypadkiem na hipokryzję?
                          • gini Re: Borsuku, drogi 13.03.04, 10:24
                            dachs napisał:

                            > A kto tu cos pisal o antysemityzmie?
                            > Luzer napisal wraznie, ze film nie jest antysemicki, inni nie zabierali
                            wogole
                            > glosu na ten temat.
                            > Nie masz przypadkiem obsesji?


                            Oczywiscie, ze Luzer wyraznie nie napisal, ze film jest antysemicki ale dal do
                            zrozumienia, ze jednak jest, co zaraz udowodnie.

                            To cytat z recenzji Luzera, tytulem wyjasnienia dla mych licznych wielbicieli .

                            "Moje spostrzeżenia raczej tego nie potwierdzają. Pewnie – będąc Żydem,
                            raczej nie byłbym zachwycony sposobem, w jaki zostali sportretowani moi
                            antyczni przodkowie, ale - muszę oddać Gibsonowi sprawiedliwość - nie
                            sądzę, żeby kierował nim akurat antysemityzm. Kieruje nim natomiast
                            zamiłowanie do hollywoodzkiej sztampy i schematu. Nie wystarczy zrobić
                            film, w którym postacie mówią po aramejsku i łacinie (łacina jest
                            naprawdę – cool smile) ), by film przestał być "hollywoodzki" Wyraźnie daje
                            się zauważyć nieśmiertelny podział na: "good guys" (Jezus, Maria,
                            apostołowie, Maria Magdalena, Weronika, Szymon Cyrenejczyk, żona Piłata)
                            i "bad guys" (Żydzi i Rzymianie). Nawet, nieznającemu Ewangelii,
                            Papuasowi łatwo byłoby odróżnić – którzy są którzy. "Dobrzy" mają twarze,
                            a "źli" - mordy. Nie żartuję – większość członków Sanhedrynu i wszyscy
                            rzymscy legioniści mają prawdziwe, niekłamane mordy, podobne mordom
                            kułaków w sowieckich filmach za Stalina. "Bad guys" - Rzymianie i Żydzi,
                            za wyjątkiem kręgu postaci skupionego wokół Jezusa, przedstawieni są jak
                            Indianie w przedwojennych westernach – jako wyjąco-wrzeszcząca, okrutna
                            masa. Bardzo brakuje mi w "Pasji" takich postaci wśród Żydów, jak
                            chociażby Nikodem czy Józef z Arymatei. Gdyby Mel sobie o nich choć na
                            chwilę przypomniał, być może film zyskałby nieco głębi, a widzowie –
                            trochę satysfakcji. Jest, co prawda, w filmie scena, gdy dwóch członków
                            zgromadzenia usiłuje bronić Jezusa, ale - nie wiedzieć czemu - zostają
                            oni przegonieni i to w sposób zupełnie urągający ich godności - jak
                            gdyby byli woźnymi, którzy usiłują zabrać głos z mównicy naukowego
                            sympozjum. Zanotujmy jeszcze dwie postacie "pośrednie" - Piłata i Judasza.
                            Oni, w zasadzie, też mają twarze, ale z widocznym już na nich piętnem
                            duchowej degeneracji – Piłat jest oportunistą i karierowiczem,
                            a z osobowością Judasza reżyser się w ogóle nie uporał. smile)"

                            Otoz Luzer napisal, ze jego spostrzezenia Raczej antysemityzmu nie dostrzegaja
                            ale jakby troszke jednak wicie rozumicie bo ci przodkowie zostali zle
                            sportretowani, ale znow Luzer pisze , ze nie kierowal Gibsonem antysemityzm.
                            Z tym, ze gdzie indziej Luzer podpisuje sie juz pod zarzutem antysemityzmu,.

                            O tu kaczorki podaly artykulik z "Polityki"

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11253455&a=11300496
                            Można by rzec, że bez odpowiedniego słowa ten obraz jest ilustracją jakiejś
                            absurdalnej religii śmierci, a nie życia i miłości. I takie też z miejsca
                            pojawiły się skojarzenia krytyków, obok drugiego zarzutu, że Mel Gibson swym
                            filmem podsyca stary chrześcijański antysemityzm, pokazując wykrzywionych
                            nienawiścią Żydów, rozczochranych i z zepsutymi zębami, wołających do
                            Piłata: „Ukrzyżuj go! Ukrzyżuj go”. Co prawda Paweł VI już w 1965 r. ogłosił,
                            że nie należy obciążać Żydów winą zbiorową za ukrzyżowanie Chrystusa, jednak
                            Mel Gibson nie uznaje reform soborowych i powołuje się na dosłowny przekaz
                            Ewangelii.


                            A Luzer na to
                            OD LUZERA: Lubię podróże w czasie... smile))) ___nt
                            Autor: luzer
                            Data: 11.03.2004 13:12 + dodaj do ulubionych wątków

                            + odpowiedz na list

                            + odpowiedz cytując

                            --------------------------------------------------------------------------------
                            • dachs Oj Gini, Gini 13.03.04, 11:23
                              Kiedys sie na smierc zainterpretujesz.
                              Luzer napisal doslownie:
                              "ale - muszę oddać Gibsonowi sprawiedliwość - nie
                              sądzę, żeby kierował nim akurat antysemityzm. "

                              a reszta to Twoja nadinterpretacja.
                              • gini Re: Oj Borsuku, Borsuku 13.03.04, 11:29
                                dachs napisał:

                                > Kiedys sie na smierc zainterpretujesz.
                                > Luzer napisal doslownie:
                                > "ale - muszę oddać Gibsonowi sprawiedliwość - nie
                                > sądzę, żeby kierował nim akurat antysemityzm. "
                                >
                                > a reszta to Twoja nadinterpretacja.
                                >
                                > Widzisz problem w tym, ze Luzer, napisal iz nie sadzi by Gibsonem kierowal
                                antysemityzm, ale nizej pod tekstem, ktory antysemityzm Gibsonowi zarzucal
                                podpisal sie z usmiechem....
                                Wiec wicie rozumicie ja antysemityzmu Gibsonowi nie zarzucam, ale ten film ma
                                wydzwiek antysemicki...
                                Mialam juz nic tu wlasciwie nie pisac, bo brzydko sie tu troche zrobilo.
                                Pozdrowka
                      • pamparampampam1 Żal i Skoda. Felicja? 13.03.04, 15:26
                        felicia napisała:

                        >Święte słowa. Pustka. Infantylne pogubienie. Popisy, adiustuję,
                        > pseduointelektualne. Żal.

                        Tak, szczególnie pomysł z "adjustowaniem" to żal. Mało co może
                        pomóc "pisarstwie" Abe. Oto próbka:

                        "PS. To nie było do mnie, ale Tatarkiewicza przerabiało się
                        na ogół na drugim roku każdych dziennych studiów humanistycznych.
                        Studiowałaś, o ile dobrze pamiętam, w innym trybie - mogłaś nie natrafić.
                        A "Dzieje sześciu pojęć", to jedna z jego łatwiejszych pozycji,
                        w zasadzie podręcznikowa. Jeśli Ty rownież dbasz o upgrade, to
                        służę stosownym spisem lektur. Szczególnie sztuka najnowsza
                        "wymyka się" nieco tym pojęciom wypracowanym dziesiątki lat wcześniej.
                        Przejrzyj sobie na początek teksty G.Dziamskiego, ewentualnie - łatwiejsze
                        w odbiorze - S.Magali, a potem sukcesywnie zapoznaj się ze szkołą J. Kmity.
                        Warto także poszukać wśród autorów zagranicznych.
                        Jeśli byłabyś zainteresowana, polecam kontakt mailowy."

                        Żal.
                        • felicia Re: Żal i Skoda. Felicja? 13.03.04, 16:17
                          Pyszny koncept z tą skodąsmile)) A skoro o koncepcie mowa: może coś z baroku?

                          Prędzej kto wiatr w wór zamknie, prędzej i promieni
                          Słonecznych drobne kąski wżenie do kieszeni,
                          Prędzej morze burzliwe groźbą uspokoi,
                          Prędzej zamknie w garść świat ten, tak wielki, jak stoi,
                          Prędzej pięścią bez swojej obrazy ogniowi
                          Dobije, prędzej w sieci obłoki połowi,
                          Prędzej płacząc nad Etną łzami ją zaleje,
                          Prędzej niemy zaśpiewa, i ten, co szaleje,
                          Co mądrego przemówi: prędzej stała będzie
                          Fortuna, i śmierć z śmiechem w jednym domu siędzie,
                          Prędzej prawdę poeta powie i sen płonny,
                          Prędzej i aniołowi płacz nie będzie płonny,
                          Prędzej słońce na nocleg skryje się w jaskini,
                          W więzieniu będzie pokój, ludzie na pustyni,
                          Prędzej nam zginie rozum i ustaną słowa,
                          Niźli będzie ... rozsądną pewna białogłowa.

                          Z pewnym pozdrowieniem.
                          Skoda-Feliciasmile)) (Haha, jak mawiał klasyk)
    • Gość: polishAM Re: Obejrzałem "PASJĘ"... IP: *.nas19.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 12.03.04, 19:04
      Twoja opinia to nic nowego. Jest w zasadzie powieleniem tego co w oficjalnej
      żydowskiej prasie (NYT, Los Angeles Time i Boston Globe), przedstawia większość
      krytyków pochodzenia żydowskiego. Ponieważ film stał się sukcesem bez
      precedensu, sprawę antysemityzmu w filmie przygłuszono i tzw. elity zaatakowały
      film od strony technicznej i profesjonalnej. Wiadomo, za rok Oskary przed
      żydowską jury i już dziś zaczęto kampanię na rzecz zdyskwalifikowania filmu.
      Oczywiście nawet na moment nie traktuję Ciebie jako niezależnego krytyka.
      Jesteś naturalnie związany ściśle z anypolskim, antykatolickim i niszczącym
      kultem zwanym judaizmem i masz wyraźnie kierujesz się talmudycznym zwalczaniem
      wszystkiego co ma wspólnego z krzyżem, Jezusem i religią chrześcijańską.
      • andrzejg zdecydowanie przesadziłeś/nt 12.03.04, 20:54
        • Gość: polishAM Re: zdecydowanie przesadziłeś/nt IP: *.nas19.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 12.03.04, 21:51
          Zastanówmy się. Z okazji "wystawki" Nieznalskiej, wokół znalazło się wielu
          ekspertów od tzw. tolerancji w sztuce. Wprawdzie nie zachwycali się nad
          jej "twórczością", ale wydawali wiele opini uwiarygodniającą jej "twórczość".
          Teraz natomiast kiedy na naszych oczach pojawiło się dzieło związane z tą samą
          postacią Chrystusa, krytycy są bardzo głośni, wprost histeryczni. Trzeba czytać
          między wierszami Andrzeju. To wojna ideologiczna na wielką skalę. Zawsze była.
          • dachs Re: zdecydowanie przesadziłeś/nt 12.03.04, 22:52
            To sa nieporownywalne sprawy polishAmie.
            Nieznalska w sposob jednoznaczy sprofanowala krzyz.
            Gibsonowi Luzer zarzuca sie jedynie spartolenie filmu.
            Luzer obejrzal film ( w odroznieniu od znacznej reszty dyskutantow) stwierdzil,
            ze jego zdaniem Gibson zrobil knota i o tym napisal. Jego prawo.

            Natomiast towarzystwo tu zachowuje sie tak jakby juz samo podjecie tematyki
            pasyjnej namaszczalo rezysera do tego stopnia, ze nie moze zrobic zlego filmu.
            Jest to przekonanie troche mistyczne i najdziwniejsze jest, ze po stronie jego
            wyznawcow znajduje ludzi, ktorzy filmem zajmuja sie zawodowo i teoretycznie
            powinni widziec, ze za sukcesem artystycznym stoi odrobina talentu i ogromna
            ilosc fachowosci.

            pozdrawiam
            borsuk
            • pamparampampam1 Re: zdecydowanie przesadziłeś/nt 12.03.04, 23:02
              dachs napisał:

              > To sa nieporownywalne sprawy polishAmie.
              > Nieznalska w sposob jednoznaczy sprofanowala krzyz.
              > Gibsonowi Luzer zarzuca sie jedynie spartolenie filmu.
              > Luzer obejrzal film ( w odroznieniu od znacznej reszty dyskutantow)
              stwierdzil,
              >
              > ze jego zdaniem Gibson zrobil knota i o tym napisal. Jego prawo.
              >
              > Natomiast towarzystwo tu zachowuje sie tak jakby juz samo podjecie tematyki
              > pasyjnej namaszczalo rezysera do tego stopnia, ze nie moze zrobic zlego filmu.
              > Jest to przekonanie troche mistyczne i najdziwniejsze jest, ze po stronie
              jego
              > wyznawcow znajduje ludzi, ktorzy filmem zajmuja sie zawodowo i teoretycznie
              > powinni widziec, ze za sukcesem artystycznym stoi odrobina talentu i ogromna
              > ilosc fachowosci.
              >
              > pozdrawiam
              > borsuk
              >

              A może tak też będzie prawdziwie: towarzystwo tutaj zachowuje się tak, jakby
              juz sam fakt, że film podejmuje tematykę Pasyjną odbierał mu prawo do miana
              filmu "artsytycznie dobrego", a każda pozytywna wypowiedź była oskarżana o
              zaślepienie religijne. Czy widzisz tę stronę medalu?
              • dachs Re: zdecydowanie przesadziłeś/nt 12.03.04, 23:32
                pamparampampam1 napisał:

                > A może tak też będzie prawdziwie: towarzystwo tutaj zachowuje się tak, jakby
                > juz sam fakt, że film podejmuje tematykę Pasyjną odbierał mu prawo do miana
                > filmu "artsytycznie dobrego", a każda pozytywna wypowiedź była oskarżana o
                > zaślepienie religijne. Czy widzisz tę stronę medalu?

                Tez ja widze, ale nie rozciagalbym jej na cale towarzystwo.
                Twoje stwierdzenie, ze:
                "każda pozytywna wypowiedź była oskarżana o zaślepienie religijne"
                jest mocno przesadzone.
                Odzew na recenzje Voxa byl raczej slaby, natomiast recenzja Luzera spotkala sie
                z prawdziwa furia.
                Wystarczy porownac liczbe postow.

                O zaslepieniu religijnym pisali jedynie Krzys52 i jego banda.
                Krzys52 istotnie widzial w recenzji Luzera poparcie dla swojego chorego
                antyklerykalizmu i wlazil z calej sily Luzerowi w dupe, w nadziei, ze ten go
                zauwazy.
                Nawiasem mowiac, mialbym do Ciebie prosbe, zebys nie mylil z ta halastra, ani
                Abe ani mnie, bo Krzys zaczalby nas jeszcze lubic, a tak zle chyba nam nie
                zyczysz. smile)
                W postach innych obroncow Luzera nie znajdziesz antyklerykalizmu, ani
                antyreligijnosci.
                Znajdziesz poparcie dla jego tezy, ze reklama filmu jako swiadectwa prawdy o
                tych wydarzeniach, nie pokrywa sie z szacunkiem dla szczegolow i faktow
                historycznych.
                Nic wiecej i nic mniej.

                borsuk
            • Gość: polishAM Re: zdecydowanie przesadziłeś/nt IP: *.nas19.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 12.03.04, 23:22
              Jedyne co przyznaję jest to że Luzer jest znawcą filmu i krytykiem. Poza tym
              jednak stawiam mu ciężki zarzut, że nie jest wiarygodny. Uważam, że
              tendencyjnie zaniża wartość filmu przez swoją opinię. Uważam, że nie jest wobec
              nas wszystkich uczciwy i kieruje nim ideologia. Hej nawet krytycy w 21 wieku
              muszą się liczyć, że będą poddani prześwietleniu. Nawet na ich temat chodzą
              różne opinie jak np. niejakiego Reicha Ranickiego. Przyszły ciężkie czasy dla
              krytyków. It is a free world, fellows and I take full advantage of it.
      • Gość: kosmatypolita Matka boska ozdobiona łajnem IP: *.propartner.com / 212.125.240.* 12.03.04, 23:28
        Film antysemicki czy antykatolicka krytyka?
        Włodzimierz Rędzioch

        Niedziela. Tygdonik Katolicki

        Jesienią 2003 r. amerykański ortodoksyjny rabin Daniel Lapin, założyciel
        żydowskiej organizacji „Toward Tradition” (W kierunku tradycji), opublikował
        artykuł zatytułowany: Protestowanie przeciw „Pasji” nie ma moralnego
        uzasadnienia.

        Lapin poddał w nim ostrej krytyce żydowskich przeciwników filmu, zarzucając im,
        że „są okropnie nieroztropni i mają lekkomyślnie złych doradców”, a przede
        wszystkim, że nie mają moralnego prawa do tego typu krytyki. Rabin Lapin
        motywuje swe stanowisko, przytaczając kilka faktów.

        Jesienią 1999 r. Żyd Arnold L. Lehman, dyrektor Brooklyn Museum, zorganizował
        wystawę pt. Sensation, na której wystawiono kilka antykatolickich „dzieł” z
        kolekcji innego Żyda, Brytyjczyka Charlesa Saatchiego (najbardziej znanym
        eksponatem była praca Chrisa Ofiliego: Matka Boska ozdobiona łajnem). Nie był
        to pierwszy „antykatolicki” wyczyn tego wpływowego Żyda – wcześniej, jako
        dyrektor Baltimore Museum, wyświetlał film pt. Anioł piekła, który ukazywał
        Matkę Teresę jako religijną ekstremistkę, postać makabryczną i nieprzyzwoitą. W
        obu przypadkach katolicy słusznie poczuli się obrażeni tymi bezpodstawnymi
        atakami wymierzonymi w ich uczucia religijne. Gdy zwrócili się do organizacji
        żydowskich o pomoc w zwalczaniu coraz częściej pojawiających się przejawów
        antykatolicyzmu, nie otrzymali żadnego wsparcia. Wprost przeciwnie, niektórzy
        żydowscy prominenci – Lapin wymienia ich nazwiska – otwarcie bronili tych
        antykatolickich poczynań w imię wysokich ideałów wolności wyrazu. Jedynie
        nieliczna grupa ortodoksyjnych Żydów solidaryzowała się z katolikami.

        W swym artykule amerykański rabin przypomina również inne wydarzenie: w 1988 r.
        wytwórnia filmów „Universal” Żyda Lwa Wassermana zleciła reżyserowi Martinowi
        Scorsese zrobienie filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa. Lapin trzeźwo stwierdza,
        że gdyby nakręcono film, który zniesławiałby Mojżesza lub Martina Luthera
        Kinga, tak jak twórcy Ostatniego kuszenia Chrystusa szkalują Chrystusa, całe
        Stany Zjednoczone byłyby tym oburzone. Następnie zadaje retoryczne
        pytanie: „Czyżby Melowi Gibsonowi nie przysługiwała ta sama artystyczna
        wolność, co Lwu Wassermanowi?”.

        Gdy w 1994 r. wyprodukowano inny tendencyjnie antykatolicki film – Priest
        (Ksiądz), jego rozprowadzaniem zajęła się żydowska firma „Miramax” braci
        Weinsteinów. Gdy katolicy protestowali przeciw temu filmowi, który ośmieszał
        ich wiarę i Kościół, większość żydowskich organizacji proklamowała prymat
        wolności artystycznej. Z pewnością organizacje żydowskie miałyby większy
        autorytet moralny – dodaje z ironią Lapin – gdyby protestowały przeciwko atakom
        na każdą religię, a nie tylko wtedy, gdy sprawy dotyczą judaizmu.
        Niektórzy krytycy filmu Gibsona uważają, że może one sprowokować gwałtowne
        reakcje przeciw Żydom. Krytyków tych Lapin oskarża o brak konsekwencji: gdy w
        latach 90. prowadzona przez Żydów – Michaela Fuchsa, Geralda Levina i Davida
        Geffena – znana amerykańska wytwórnia płyt produkowała nagrania grup
        muzycznych „Geto Boys” i„ Ice-T”, które w swych utworach otwarcie nawoływały do
        mordowania policjantów i gwałcenia kobiet, i pomimo że udowodniono, jak bardzo
        negatywnie tego typu piosenki wpływają na zachowanie młodzieży, mało kto
        protestował przeciwko działalności firmy. W tym samym czasie środowiska
        żydowskie piętnowały utwór Michaela Jacksona They don’t care about us i
        piosenkę Swindler’s list rapowej grupy „Public Enemy”, gdyż dopatrywano się w
        nich przejawów antysemityzmu. To haniebne – stwiedza rabin – ignorować zło
        wyrządzane innym, a nagłaśniać tylko to, co nas dotyczy.

        W dalszej części artykułu Lapin demaskuje inne przykłady stronniczości i
        selektywności ataków „samozwańczych żydowskich strażników” walczących z
        domniemanymi przejawami antysemityzmu. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie
        krytykują oni filmu Luter, który broni postaci uchodzącej za wcielenie
        antysemityzmu. Nie wypowiadają się też na temat realizowanego filmu o znaczącym
        tytule Ewangelia według św. Jana, w którym pojawiają się słowa z Ewangelii
        krytyczne w stosunku do żydowskich kapłanów i do faryzeuszy. Również w tym
        przypadku rabin Lapin zadaje sobie i czytelnikom drażliwe pytania: „Czy to
        ostentacyjne milczenie nie łączy się przypadkiem z tożsamością etniczną
        producentów Ewangelii według św. Jana? Jest wśród nich Garth Drabinsky, Sandy
        Pearl, Joel Michaels, Myron Gottlieb i Martin Katz. Czy ma to oznaczać, że gdy
        Żydzi cytują Ewangelię, to jest to sztuka, a gdy Mel Gibson czyni to samo, jest
        to antysemityzm?”.

        Według Lapina, protesty przeciw filmowi Gibsona są nieuzasadnione moralnie i
        świadczą o głupocie krytyków. A to z trzech powodów. Po pierwsze – żadna
        krytyka żydowskich organizacji nie zmieni stanowiska Gibsona, ponieważ jego
        film nie jest dziełem komercyjnym, ale wyrazem głębokiej wiary.

        Po drugie – Żydzi oskarżający Gibsona o przeinaczanie faktów historycznych
        dotyczących śmierci Jezusa i niezgodną z nauką Kościoła ich interpretację nie
        mają racji (najprawdopodobniej mieli złych doradców), o czym dobitnie świadczy
        ocena filmu dokonana przez watykańskiego hierarchę – kard. Darío Castrillóna
        Hoyosa – prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa, którą drukowaliśmy w Niedzieli
        tydzień temu (nr 9 z 29 lutego 2004 r.). Przy okazji Lapin ostrzega przed
        żądaniami, by usunąć z tekstów ewangelicznych wszystko, co inni uznają za
        obraźliwe – byłoby to otwarcie przysłowiowej puszki Pandory, gdyż w Talmudzie
        jest wiele niepochlebnych zdań o Jezusie, jak również teksty mówiące o roli
        Żydów w Jego ukrzyżowaniu. Co by się stało, gdyby chrześcijanie zaczęli się
        domagać ich usunięcia?

        Po trzecie – ataki na Gibsona są błędem, ponieważ nie leżą w interesie
        zdecydowanej większości amerykańskich Żydów (Lapin dodaje, że mogą one być na
        rękę jedynie tym żydowskim organizacjom, które zbierają pieniądze, strasząc
        ludzi widmem antysemityzmu, oraz żydowskim dziennikarzom z New York Timesa i
        innych gazet, którzy w ten sposób próbują robić karierę). Większości Żydów
        zależy przede wszystkim na harmonijnym współżyciu z amerykańskimi
        współobywatelami, którzy wyznają chrześcijaństwo. Ataki na film Pasja nie
        przyczyniają się do polepszenia tego współżycia, gdyż są postrzegane – nie bez
        racji, jak podkreśla Lapin – jako ataki na chrześcijaństwo.

        Ktoś może zadać sobie pytanie: Dlaczego ortodoksyjny Żyd amerykański w tak
        zdecydowany sposób krytykuje ataki na film Gibsona? Rabin Lapin sam odpowiada
        na to pytanie w swym artykule, gdy stwiedza, że utrzymywanie dobrych stosunków
        z chrześcijanami leży w interesie Żydów. Tym bardziej dziś, gdy nad Żydami
        zawisło niebezpieczeństwo fundamentalizmu islamskiego, chrześcijanie mogą być
        ich najlepszymi sojusznikami. Dlatego też Lapin radzi uczynić wszystko, co
        możliwe, by popierać przyjazne stosunki z chrześcijanami, potępiając
        ostentacyjne antychrześcijaństwo niektórych Żydów. Będzie to nie tylko
        korzystne, lecz przede wszystkim słuszne.

        Refleksje rabina Lapina powinny zmusić do przemyśleń wielu ludzi, przede
        wszystkim krytyków filmu Gibsona i tych, którzy przyzwyczajeni są myśleć i
        postępować jedynie w kategoriach politycznej poprawności.

    • Gość: kontra Obejrzałem ARCYDZIEŁO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.04, 08:08
      „Oglądając film doświadczyłem głębokiej duchowej bliskości z Jezusem
      Chrystusem. Film ten prowadzi widza w stronę modlitwy i refleksji, płynącej z
      głębi serca kontemplacji. W rzeczywistości, chętnie wymieniłbym część
      wygłoszonych przeze mnie homilii o Męce Pańskiej na kilka scen z „Pasji”.

      Kardynał Castrillon Hoyos, Prefekt Duchowieństwa w Watykanie.

      „Sztuka to dla mnie manifestacja przymiotów Boga, Jego piękna, Jego
      miłosierdzia, Jego miłości. Wszystko to znajduję w „Pasji”. Obraz nieskończonej
      miłości Boga do nas i tego, co dla nas zrobił.”

      Kardynał Anthony Bevilacqua

      „Wszystko w filmie zaczerpnięte jest bezpośrednio z Ewangelii. Nie ma w filmie
      niczego, co by z niej nich pochodziło. Ci, co krytykują film, krytykują
      Ewangelie.”

      Arcybiskup USA John Foley, Przewodniczący Pontyfikalnej Rady Komunikacji
      Społecznej w Watykanie.

      „To film który wzrusza do łez i zmusza do przemyśleń. Przenika do środka,
      inspirując wgląd w samego siebie.”

      THE WALL STREET JOURNAL

      „Wstrząsające przeżycie zarówno dla chrześcijan, jak i dla ludzi innych wyznań.
      W porównaniu z „Pasją” poprzednie filmowe wizje ukrzyżowania to hollywoodzka
      tandeta”

      CHICAGO SUN-TIMES

      „“Pasja” to arcydzieło. I coś więcej. Gibson wprawił mnie w zachwyt swoim
      filmem, wiarą, zapałem i odwagą w jego realizacji.”

      William Peter Blatty, autor powieści i scenariusza „Egzorcysty”.

      „Pasja” to majstersztyk. Kreacje aktorskie, scenografia, zdjęcia, narracja są
      spełnieniem mych filmowych oczekiwań. Obejrzenie tego filmu było dla mnie
      zaszczytem. Wywarł na mnie nieprawdopodobne wrażenie, z którego dotąd nie mogę
      się otrząsnąć.”

      Dean Devlin, producent „Dnia Niepodległości” i „Patrioty”.
    • gini Re:Luzer czy Ty rzeczywiscie widziales ten film??? 13.03.04, 11:20
      To cytat z recenzji Luzera, informacja dla mych licznych wielbicieli, zeby nie
      pomysleli, ze to moje.

      "Bardzo brakuje mi w "Pasji" takich postaci wśród Żydów, jak
      chociażby Nikodem czy Józef z Arymatei. Gdyby Mel sobie o nich choć na
      chwilę przypomniał, być może film zyskałby nieco głębi, a widzowie –
      trochę satysfakcji. Jest, co prawda, w filmie scena, gdy dwóch członków
      zgromadzenia usiłuje bronić Jezusa, ale - nie wiedzieć czemu - zostają
      oni przegonieni i to w sposób zupełnie urągający ich godności - jak
      gdyby byli woźnymi, którzy usiłują zabrać głos z mównicy naukowego
      sympozjum. .."

      Twierdzisz, ze Nikodema w filmie nie bylo, Vox napisal cos przeciwnego calkiem.
      Wiec jak to jest ?Byl ten Nikodem czy go nie bylo, a moze po prostu zajety
      byles mierzeniem, krzyza, czy tez powroza i przeoczyles te postac?
      • luzer Gini... 13.03.04, 13:03
        gini napisała:

        > Jest, co prawda, w filmie scena, gdy dwóch członków
        > zgromadzenia usiłuje bronić Jezusa, ale - nie wiedzieć czemu - zostają
        > oni przegonieni i to w sposób zupełnie urągający ich godności - jak
        > gdyby byli woźnymi, którzy usiłują zabrać głos z mównicy naukowego
        > sympozjum. .."
        >

        > Twierdzisz, ze Nikodema w filmie nie bylo, Vox napisal cos przeciwnego
        > calkiem. Wiec jak to jest ?Byl ten Nikodem czy go nie bylo, a moze po prostu
        > zajety byles mierzeniem, krzyza, czy tez powroza i przeoczyles te postac?


        Nikodema, wymienionego z imienia, absolutnie nie było. W filmie wyglądało to
        tak, jak w cytacie powyżej. W pewnym momencie dwóm z wrzaskliwego tłumu Żydów
        w Sanhedrynie przestał się podobać sposób przesłuchiwania Jezusa i zaczęli
        równie wrzaskliwie protestować. Od razu potraktowano ich, tak jak opisałem,
        więc nie zdążyli jakoś szczególnie zapaść w pamięć widza.
        Nie wiadomo też czy któryś z Nich był Nokodemem, gdyż to imię z niczyich ust
        w filmie nie pada.

        Gini, mam propozycję.
        Najpierw obejrzyj sobie ten film, a potem o nim pogadamy, OK?


        Pozdrawiam,
        Luzer.
        • gini Re: Gini... 13.03.04, 13:26
          luzer napisał:

          > gini napisała:
          >
          > > Jest, co prawda, w filmie scena, gdy dwóch członków
          > > zgromadzenia usiłuje bronić Jezusa, ale - nie wiedzieć czemu - zostają
          > > oni przegonieni i to w sposób zupełnie urągający ich godności - jak
          > > gdyby byli woźnymi, którzy usiłują zabrać głos z mównicy naukowego
          > > sympozjum. .."
          > >
          >
          > > Twierdzisz, ze Nikodema w filmie nie bylo, Vox napisal cos przeciwnego
          > > calkiem. Wiec jak to jest ?Byl ten Nikodem czy go nie bylo, a moze po pros
          > tu
          > > zajety byles mierzeniem, krzyza, czy tez powroza i przeoczyles te postac?
          >
          >
          > Nikodema, wymienionego z imienia, absolutnie nie było. W filmie wyglądało to
          > tak, jak w cytacie powyżej. W pewnym momencie dwóm z wrzaskliwego tłumu Żydów
          > w Sanhedrynie przestał się podobać sposób przesłuchiwania Jezusa i zaczęli
          > równie wrzaskliwie protestować. Od razu potraktowano ich, tak jak opisałem,
          > więc nie zdążyli jakoś szczególnie zapaść w pamięć widza.
          > Nie wiadomo też czy któryś z Nich był Nokodemem, gdyż to imię z niczyich ust
          > w filmie nie pada.
          >
          > Gini, mam propozycję.
          > Najpierw obejrzyj sobie ten film, a potem o nim pogadamy, OK?
          >
          >
          > Pozdrawiam,
          > Luzer.
          >
          >
          > Luzerze to do mnie nie przemawia, dlatego, ze twierdziles stanowczo, ze
          Nikodema nie bylo, Vox napisal, ze byl i w jakis sposob to uzasadnil, wiec ja
          smiem podejrzewac, ze ogladales niezbyt dokladnie.

          Film napewno obejrze ale duzo, duzo pozniej jak juz to wszystko przebrzmi, bym
          mogla choc troche poogladac "swoimi wlasnymi " oczami a nie cudzymi.
          Pozdrowka
          >
          • Gość: Antoni Kosiba Re: Gini... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 13:34
            gini napisała:

            > > Luzerze to do mnie nie przemawia, dlatego, ze twierdziles stanowczo, ze
            > Nikodema nie bylo, Vox napisal, ze byl i w jakis sposob to uzasadnil, wiec ja
            > smiem podejrzewac, ze ogladales niezbyt dokladnie.
            >

            Gini od nawrócania na katolicyzm daje wiarę w to co napisał Vox a nie Luzer.
            Już wychodzi szydło z worka jak to nawróceni są obiektywni.
            Poprostu smiech ogarnia
            • gini Re: Gini... 13.03.04, 14:00
              Gość portalu: Antoni Kosiba napisał(a):

              > gini napisała:
              >
              > > > Luzerze to do mnie nie przemawia, dlatego, ze twierdziles stanowczo,
              > ze
              > > Nikodema nie bylo, Vox napisal, ze byl i w jakis sposob to uzasadnil, wiec
              > ja
              > > smiem podejrzewac, ze ogladales niezbyt dokladnie.
              > >
              >
              > Gini od nawrócania na katolicyzm daje wiarę w to co napisał Vox a nie Luzer.
              > Już wychodzi szydło z worka jak to nawróceni są obiektywni.
              > Poprostu smiech ogarnia


              To sie smiej, smiech to zdrowie.
          • luzer Re: Gini... 13.03.04, 13:48
            gini napisała:

            > > Luzerze to do mnie nie przemawia, dlatego, ze twierdziles stanowczo, ze
            > Nikodema nie bylo...

            Dalej stanowczo twierdzę, że go tam nie było,
            skoro nikt w filmie nie mówi, że był.


            > Vox napisal, ze byl i w jakis sposob to uzasadnil,

            Jak uzasadnił? Napisał jedynie:

            "Film uniknął też uproszczenia, że „Żydzi” byli źli, wprowadził bowiem postać
            Nikodema, faryzeusza, który zaprotestował kiedy Najwyższa Rada wydała na Jezusa
            wyrok śmierci (J 7, 49–52)."

            Ty to nazywasz uzasadnieniem? Ja to nazywam po prostu - stwierdzeniem.
            By, z kolei, uzasadnić owo stwierdzenie - Vox używa cytatu z Biblii,
            a nie z filmu. Dlaczego? Ano, bo w filmie imię Nikodema nie pada ani razu.

            Ja oglądałem film dokładnie, bo bez emocji, więc dokładnie zwróciłem uwagę na
            fakt, że imię Nikodema nie padło. Vox oglądał film w religijnym uniesieniu,
            zatem dopatrzył się w nim informacji, których tam nie było.

            L.
            • gini Re: Luzer 13.03.04, 13:59
              Az zapytam Voxa poniewaz ta rozbieznosc mnie nurtuje od kilku dni .
              A na razie spadam do sklepiku .
              • institoris1 jeszcze o Nikodemie... 13.03.04, 17:07
                juz to tlumaczylem w innym watku, ale niech bedzie jeszcze raz, bo
                najwidoczniej postac Nikodema nie da juz Gini spokoju.

                Tak wiec Gini dla Ciebie specjalnie- Gibson mogl sobie wprowadzic do
                scenariusza kazda postac, ktora przyszlaby mu do glowy. Jego prawo jako tworcy.
                Inna jest sytyacja, jesliby Gibson twierdzil, ze trzyma sie wiernie zapisow
                ewangelicznych. Tutaj sprawa ma sie nieco inaczej.
                Postac Nikodema (nawiasem mowiac postac marginalna) pojawia sie trzykrotnie w
                ewangelli Jana. Kwestia jaka wyglasza Nikodem i na jaka powoluje sie kolega Vox
                pojawia sie w ewangelii przy okazji opisu popytu Jezusa na swiecie Kuczek. Nie
                dochodzi tam ani do pojmania Jezusa, ani tym bardziej do rozprawy Jezusa przed
                faryzeuszami i uczonymi w pismie. Owszem starsi wydali polecenie pojmania
                Jezusa, ale nie zostalo ono wykonane. Rada starszych wydaje przy tej okazji
                wyrok na Jezusa i tutaj wkracza Nikodem, ktory powoluje sie na prawo
                zabraniajace wydawania na kogos wyroku bez wczesniejszego przesluchania kogos.
                Nikodem (takze faryzeusz) pokazany jest tutaj przede wszystkim jako obronca
                prawa, a obronca Jezusa zostaje dopiero wtornie. Ewangelista nie laczy tutaj
                bezposrednio osoby Jezusa z "obrona" Nikodema co moze jedynie swiadczyc o tym,
                ze podstawowym zamyslem ewangelisty nie bylo przedstawienie Nikodema jako
                obroncy Jezusa, ale poprzez zastrzezenie, ktore wyglasza Nikodem, wskazac na
                bezprawie jakiego sie dopuszczaja i zwiekszyc przez to dodatkowo wine starszych.

                W ewangelii Jana rozprawy przed Sanhedrynem (z uczestnictwem Jezusa) nie ma,
                wiec i logiczne jest, ze Nikodem nie mogl wyglosic swojej kwestii przy okazji
                takiej rozprawy.

                Rozprawa przed Sanhedrynem odbyla sie u synoptykow, ale tam z kolei nie
                pojawiaja sie zadne osoby ze strony zydowskiej wnoszace zastrzezenia. Jesli
                wiec w filmie wystepuja osoby protestujace w czasie rozprawy przed Sanhedrynem,
                to mozna smialo stwierdzic, iz jest to wymysl li tylko scenarzysty. Do czego mu
                oczywiscie prawa nie odmawiam. No chyba, ze bedzie twierdzil, iz trzyma sie
                scisle zapisu biblijnego (albo, jak twierdzi kolega Vox- faktow historycznych)

                W swietle zapisow biblijnych, wprowadzenie postaci Nikodema do rozprawy przed
                Sanhedrynem pozbawione jest jakiegokolwiek sensu. Nikodem domagal sie przeciez
                jedynie, by umozliwiono Jezusowi zabrac glos we wlasnej sprawie. Tego akurat
                Sanhedryn mu nie zabronil. Bylo nawet odwrotnie.
                Jakby na to nie patrzyc- wprowadzenie Nikodema przed Sanhedrym to juz nie tylko
                pominiecie sie z ewangelia, ale wlasciwie zaprzeczenie intencji ewangelisty.
                i.

                P.S. pytan ani uwag odnosnie wspolczesnego Izraela nie mam zadnych
                • gini Re: Institorisie 13.03.04, 17:28
                  Ja pytalam jedynie o rozbieznosc, byl ten Nikodem w filmie w koncu czy go nie
                  bylo, na Bibli sie nie znam na ewangeliach tez, nauke "teologii" zakonczylam na
                  katechizmie , w ktorejs tam klasie podstawowki, nie pamietam na dodatek w
                  ktorej.
                  Kontekst u Luzera byl mniej wiecej taki , "brakowalo mi Nikodema , Vox
                  twierdzil, ze byl.Z tego co piszesz Ty to niepowinno go tam byc wcale wiec
                  znowu nie wiem o co pretensje Luzera, ze Nikodema nie bylo.

                  Co do biblii , to wiem tyle, ze nie jest to dokument historyczny w kazdym calu,
                  byla iles tam razy przepisywana, kopiowana, poza tym niektore, rzeczy sa w niej
                  interpretowane bardzo roznie, chocby przez katolikow czy protestantow.Jedni
                  wiecej doslownie inni mniej, Jehowi znow inaczej, z tym, ze jakims niezbyt
                  dokladnym zapisem przeszlosci jest napewno , mysle, ze z tym sie zgodzisz.Film
                  to jest jednak film, i wszystkiego sie w nim dokladnie przeniesc , w kazdym
                  detalu nie da, chyba, ze w serialu juz predzej, tu rezyser mial okreslona ilosc
                  czasu do pokazania ilus tam godzin, wiec to chyba tez nalezy wziasc pod uwage.
                  • institoris1 Re: Institorisie 13.03.04, 17:52
                    gini napisała:

                    > Ja pytalam jedynie o rozbieznosc, byl ten Nikodem w filmie w koncu czy go nie
                    > bylo, na Bibli sie nie znam na ewangeliach tez, nauke "teologii" zakonczylam
                    na
                    >
                    > katechizmie , w ktorejs tam klasie podstawowki, nie pamietam na dodatek w
                    > ktorej.
                    > Kontekst u Luzera byl mniej wiecej taki , "brakowalo mi Nikodema , Vox
                    > twierdzil, ze byl.Z tego co piszesz Ty to niepowinno go tam byc wcale wiec
                    > znowu nie wiem o co pretensje Luzera, ze Nikodema nie bylo.

                    wiadomo, ze filmu nie widzialem wiec ci nie odpowiem. Ale, jak sama widzisz,
                    kontowersje sa, dyskusja sie toczy...czego chciec wiecejsmile

                    >
                    > Co do biblii , to wiem tyle, ze nie jest to dokument historyczny w kazdym
                    >calu,
                    > byla iles tam razy przepisywana, kopiowana, poza tym niektore, rzeczy sa w
                    >niej interpretowane bardzo roznie, chocby przez katolikow czy
                    >protestantow.Jedni
                    > wiecej doslownie inni mniej, Jehowi znow inaczej, z tym, ze jakims niezbyt
                    > dokladnym zapisem przeszlosci jest napewno , mysle, ze z tym sie zgodzisz.

                    pewnie, ze sie zgodze. Dodam nawet, ze judaizm, islam i chrzescjanstwo wierza w
                    tego samego Boga. Zakladam dwie mozliwosci:
                    -jedna z tych religii postrzega tego Boga wlasciwie i ma racje.
                    -zadna z tych religii nie ma racji.
                    smile)

                    >Film
                    > to jest jednak film, i wszystkiego sie w nim dokladnie przeniesc , w kazdym
                    > detalu nie da, chyba, ze w serialu juz predzej, tu rezyser mial okreslona
                    >ilosc czasu do pokazania ilus tam godzin, wiec to chyba tez nalezy wziasc pod
                    >uwage.

                    Gini, ja juz pisalem, ze mi tam wsio ryba i niech sobie Mel wprowadza co tylko
                    mu do glowy przyjdzie.
                    Niech tylko nie twierdzi, ze ukazuje wylacznie prawde historyczna, ani nie
                    opowiada, ze to Duch swiety nim kierowal.

                    pozdrawiam
                    i.
                    • gini Re: Institorisie 13.03.04, 17:58
                      institoris1 napisał:

                      > .>
                      > Gini, ja juz pisalem, ze mi tam wsio ryba i niech sobie Mel wprowadza co
                      tylko
                      > mu do glowy przyjdzie.
                      > Niech tylko nie twierdzi, ze ukazuje wylacznie prawde historyczna, ani nie
                      > opowiada, ze to Duch swiety nim kierowal.
                      >
                      > pozdrawiam
                      > i.
                      Istitorisie, Jezus byl postacia historyczna podobno, wiec w ramach podkreslam w
                      ramach tak waskich na jakie pozwala film fabularny, i na podstawie tego co
                      wiemy z biblii Mel ukazal te prawde.
                      To zdaje sie juz wyjasniales z Voxem.
                      Co do Ducha Swietego nie wiem czy Melem kierowal Duch, ale istnieje czasami cos
                      takiego jakas szczegolna potrzeba, zrobienia czegos, odwiedzenia, jakiegos
                      miejsca, mozna to nazwac duchem swietym, mozna to nazwac jak sie chce, ale
                      wysmiewac sie z tego raczej nie mozna.
                      Dla ateisty bedzie to pewnie niezrozumiale, ale nie smiejmy sie z rzeczy,
                      ktorych nie rozumiemy.
                      Pozdrowka
                      • institoris1 Re: Institorisie 13.03.04, 18:07
                        gini napisała:

                        > Istitorisie, Jezus byl postacia historyczna podobno, wiec w ramach podkreslam
                        w
                        > ramach tak waskich na jakie pozwala film fabularny, i na podstawie tego co
                        > wiemy z biblii Mel ukazal te prawde.

                        to jeszcze raz Gini: mozliwe, ze Mel ukazal prawde, ale jest to prawda
                        biblijna, a nie historyczna.

                        > To zdaje sie juz wyjasniales z Voxem.

                        powiedzmy, ze usilowalem

                        > Co do Ducha Swietego nie wiem czy Melem kierowal Duch, ale istnieje czasami
                        cos
                        >
                        > takiego jakas szczegolna potrzeba, zrobienia czegos, odwiedzenia, jakiegos
                        > miejsca, mozna to nazwac duchem swietym, mozna to nazwac jak sie chce, ale
                        > wysmiewac sie z tego raczej nie mozna.
                        > Dla ateisty bedzie to pewnie niezrozumiale, ale nie smiejmy sie z rzeczy,
                        > ktorych nie rozumiemy.
                        > Pozdrowka

                        zaraz, zaraz, a ja to niby smieje sie z Melowych potzreb?
                        Wskazuje jedynie na niestosownosc twierdzenia, ze kieruje moimi poczynaniami
                        Duch swiety. No chyba, ze Mel uwaza sie za proroka, to co innego.
                        Zauwaz dla porownania iz nieomylnosc papieska wywodzaca sie z dzialania Ducha
                        swietego ograniczona jest jedynie do spraw religijnych i nie rozciaga sie na
                        sprawy pozareligijne takie chociazby jak sztuka, nauka czy historia.
                        Dostrzegasz w tym swietle niestosownosc takich twierdzen?

                        pozdrawiam
                        i.
                        • gini Re: Institorisie 13.03.04, 18:13
                          institoris1 napisał:

                          > gini napisała:
                          >
                          > > Istitorisie, Jezus byl postacia historyczna podobno, wiec w ramach podkres
                          > lam
                          > w
                          > > ramach tak waskich na jakie pozwala film fabularny, i na podstawie tego co
                          >
                          > > wiemy z biblii Mel ukazal te prawde.
                          >
                          > to jeszcze raz Gini: mozliwe, ze Mel ukazal prawde, ale jest to prawda
                          > biblijna, a nie historyczna.
                          >
                          > > To zdaje sie juz wyjasniales z Voxem.
                          >
                          > powiedzmy, ze usilowalem
                          >
                          > > Co do Ducha Swietego nie wiem czy Melem kierowal Duch, ale istnieje czasam
                          > i
                          > cos
                          > >
                          > > takiego jakas szczegolna potrzeba, zrobienia czegos, odwiedzenia, jakiegos
                          >
                          > > miejsca, mozna to nazwac duchem swietym, mozna to nazwac jak sie chce, ale
                          >
                          > > wysmiewac sie z tego raczej nie mozna.
                          > > Dla ateisty bedzie to pewnie niezrozumiale, ale nie smiejmy sie z rzeczy,
                          > > ktorych nie rozumiemy.
                          > > Pozdrowka
                          >
                          > zaraz, zaraz, a ja to niby smieje sie z Melowych potzreb?
                          >
                          O tak w tej chwili nawet.

                          Wskazuje jedynie na niestosownosc twierdzenia, ze kieruje moimi poczynaniami
                          > Duch swiety. No chyba, ze Mel uwaza sie za proroka, to co innego.

                          Na pewno nie to mial Mel na mysli, usilowalam Ci wytlumaczyc, ale albo nie
                          rozumiesz albo nie chcesz zrozumiec.

                          > Zauwaz dla porownania iz nieomylnosc papieska wywodzaca sie z dzialania Ducha
                          > swietego ograniczona jest jedynie do spraw religijnych i nie rozciaga sie na
                          > sprawy pozareligijne takie chociazby jak sztuka, nauka czy historia.
                          > Dostrzegasz w tym swietle niestosownosc takich twierdzen?
                          >
                          > pozdrawiam
                          > i.

                          Znow wysunales wielkie dzialo, nieomylnosc papieska to troche inna dzialka
                          zdaje sie, ustalona przez ludzi na jakims tam soborze, Ty pewno wiesz na ktorym.
                          Odnosze wrazenie, ze chcesz sobie podyskutowac na temat wiary katolickiej a
                          wlasciwie troche sie z niej posmiac wykazac braki.
                          Ale moze daruj sobie bo nie ten watek.
                          Pozdrowka
                          • institoris1 Re: Institorisie 13.03.04, 18:26
                            gini napisała:

                            > Wskazuje jedynie na niestosownosc twierdzenia, ze kieruje moimi poczynaniami
                            > > Duch swiety. No chyba, ze Mel uwaza sie za proroka, to co innego.
                            >
                            > Na pewno nie to mial Mel na mysli, usilowalam Ci wytlumaczyc, ale albo nie
                            > rozumiesz albo nie chcesz zrozumiec.

                            Dobrze, ze przynajmniej Ty wiesz co Mel mial na mysli. Otoz roznica jest
                            zasadnicza. Jesli Mel mial potrzebe zmierzenia sie z tym filmem i byl
                            przekonany, ze to Duch swiety zeslal na niego te potrzebe, to ja nic nie mam
                            przeciwko takiemu podejsciu. Inna kategoria jest twierdzenie, ze Duch swiety
                            kierowal nim podczas pracy. W tym momencie dzielo przestaje byc dzielem
                            filmowca Gibsona, a staje sie dzielem Ducha swietego przy uzyciu narzedzia
                            jakim jest filmowiec Gibson. Dostrzegasz roznice?


                            > Znow wysunales wielkie dzialo, nieomylnosc papieska to troche inna dzialka
                            > zdaje sie, ustalona przez ludzi na jakims tam soborze, Ty pewno wiesz na
                            ktorym

                            to nie jest zadne wielkie dzialo, ale jedynie adekwatna sytuacja. Ta sama
                            zasada dzialala przy kanonizacji pism testamentowych. Poprzez swoja kanonizacje
                            staly sie one niepodwazalne, choc ani o cal "historyczniejsze"

                            > Odnosze wrazenie, ze chcesz sobie podyskutowac na temat wiary katolickiej a
                            > wlasciwie troche sie z niej posmiac wykazac braki.
                            > Ale moze daruj sobie bo nie ten watek.

                            a tutaj widze, ze uderzasz w Voxowy ton, przyznajac sobie kompetencje w
                            orzekaniu o moich zamiarach. No i pozwolisz, ze sam bede sobie dobieral tematy
                            o ktorych chce pisac.

                            > Pozdrowka

                            pozdrawiam i ja
                            i.
                            • gini Re: Institorisie 13.03.04, 18:38
                              institoris1 napisał:

                              > gini napisała:
                              >
                              > > Wskazuje jedynie na niestosownosc twierdzenia, ze kieruje moimi poczynani
                              > ami
                              > > > Duch swiety. No chyba, ze Mel uwaza sie za proroka, to co innego.
                              > >
                              > > Na pewno nie to mial Mel na mysli, usilowalam Ci wytlumaczyc, ale albo nie
                              >
                              > > rozumiesz albo nie chcesz zrozumiec.
                              >
                              > Dobrze, ze przynajmniej Ty wiesz co Mel mial na mysli. Otoz roznica jest
                              > zasadnicza. Jesli Mel mial potrzebe zmierzenia sie z tym filmem i byl
                              > przekonany, ze to Duch swiety zeslal na niego te potrzebe, to ja nic nie mam
                              > przeciwko takiemu podejsciu. Inna kategoria jest twierdzenie, ze Duch swiety
                              > kierowal nim podczas pracy. W tym momencie dzielo przestaje byc dzielem
                              > filmowca Gibsona, a staje sie dzielem Ducha swietego przy uzyciu narzedzia
                              > jakim jest filmowiec Gibson. Dostrzegasz roznice?
                              >
                              >Dostrzegam, choc pojecie kierowal w pracy mozna roznie rozumiec, Ty jako
                              ateista realista w kazdym calu jak i Luzer, musicie miec podane wszystko na
                              tacy, bylo tak i tak odtad dotad.
                              Szkielko i medrca oko, jak ten duch kierowal?Podpowiadal, przez sen, a moze tak
                              moze tak, wszystko chcecie wiedziec dokladnie, choc pewnych rzeczy wytlumaczyc
                              sie nie da, tym bardziej komus, kto zrozumiec nie chce..
                              > > Znow wysunales wielkie dzialo, nieomylnosc papieska to troche inna dzialka
                              >
                              > > zdaje sie, ustalona przez ludzi na jakims tam soborze, Ty pewno wiesz na
                              > ktorym
                              >
                              > to nie jest zadne wielkie dzialo, ale jedynie adekwatna sytuacja. Ta sama
                              > zasada dzialala przy kanonizacji pism testamentowych. Poprzez swoja
                              kanonizacje
                              >
                              > staly sie one niepodwazalne, choc ani o cal "historyczniejsze"

                              Jzkos nie widze zwiazku ale pal szesc ja glupia kobieta jestem.
                              >
                              > > Odnosze wrazenie, ze chcesz sobie podyskutowac na temat wiary katolickiej
                              > a
                              > > wlasciwie troche sie z niej posmiac wykazac braki.
                              > > Ale moze daruj sobie bo nie ten watek.
                              >
                              > a tutaj widze, ze uderzasz w Voxowy ton, przyznajac sobie kompetencje w
                              > orzekaniu o moich zamiarach. No i pozwolisz, ze sam bede sobie dobieral
                              tematy
                              > o ktorych chce pisac.
                              >
                              > > Pozdrowka
                              >
                              > pozdrawiam i ja
                              > i.

                              .Institorisie, jezeli w sposob ironiczny, zaczynasz pisac o duchu swietym, i w
                              kontekscie Mela i w kontekscie papiezy, to zamiar widac jak na dloni, tematy
                              sobie dobieraj, ja jedynie napisalam, ze koncze dyskusje, bo rozmowa zbacza na
                              inne tory, na tematy , na ktore akurat dyskutowac mi sie nie chce.Wolno mi nie
                              chciec?Wolno .
                              Dobranoc
                              • institoris1 Re: Institorisie 13.03.04, 19:24
                                gini napisała:

                                > .Institorisie, jezeli w sposob ironiczny, zaczynasz pisac o duchu swietym, i
                                w
                                > kontekscie Mela i w kontekscie papiezy, to zamiar widac jak na dloni, tematy
                                > sobie dobieraj, ja jedynie napisalam, ze koncze dyskusje, bo rozmowa zbacza
                                na
                                > inne tory, na tematy , na ktore akurat dyskutowac mi sie nie chce.Wolno mi
                                nie
                                > chciec?Wolno .
                                > Dobranoc

                                Gini, wycofaj jeszcze "w sposob ironiczny" z powyzszego akapitu, a w rewanzu
                                otzrymasz zyczenia milych snowsmile
                                (no zartuje rzecz jasna)
                                Dobranoc
                                i.

                                P.S. ja inspiracje przez Ducha swietego traktuje b. powaznie. Niejeden
                                zbrodniarz powolywal sie wlasnie na to i jakos mi daleko do ironizowania w tym
                                temacie.
                                • gini Re: Institorisie 13.03.04, 19:32
                                  institoris1 napisał:

                                  > gini napisała:
                                  >
                                  > > .Institorisie, jezeli w sposob ironiczny, zaczynasz pisac o duchu swietym,
                                  > i
                                  > w
                                  > > kontekscie Mela i w kontekscie papiezy, to zamiar widac jak na dloni, tema
                                  > ty
                                  > > sobie dobieraj, ja jedynie napisalam, ze koncze dyskusje, bo rozmowa zbacz
                                  > a
                                  > na
                                  > > inne tory, na tematy , na ktore akurat dyskutowac mi sie nie chce.Wolno mi
                                  >
                                  > nie
                                  > > chciec?Wolno .
                                  > > Dobranoc
                                  >
                                  > Gini, wycofaj jeszcze "w sposob ironiczny" z powyzszego akapitu, a w rewanzu
                                  > otzrymasz zyczenia milych snowsmile
                                  > (no zartuje rzecz jasna)
                                  > Dobranoc
                                  > i.
                                  >
                                  > P.S. ja inspiracje przez Ducha swietego traktuje b. powaznie. Niejeden
                                  > zbrodniarz powolywal sie wlasnie na to i jakos mi daleko do ironizowania w
                                  tym
                                  > temacie.

                                  I w tym PS intencje wyszly .
                                  Milych snow zycze Instistorisie, bez zbrodniarzy, bez ducha swietego
                                  itd...itd...
                                  • institoris1 Re: Institorisie 13.03.04, 20:41
                                    gini napisała:


                                    > I w tym PS intencje wyszly .
                                    > Milych snow zycze Instistorisie, bez zbrodniarzy, bez ducha swietego
                                    > itd...itd...

                                    Jezus Maria!!
                                    Jakie intencje? zrobic z Mela zbrodniarza?

                                    dzieki, dzieki i wzajemnie. Niech Cie zle moce w mojej postaci nie przesladujasmile
                              • luzer Gini... 13.03.04, 20:06
                                gini napisała:


                                > Ty jako ateista realista w kazdym calu jak i Luzer...


                                O, już mnie zaszufladkowałaś jako ateistę i to tylko z tego powodu, że nie
                                podobał mi się jakiś film? Swoją drogą - bardzo dziwne to Twoje kryterium
                                określania stopnia wiary. Już widzę, jak ksiądz w kościele, przed udzieleniem mi
                                sakramentu Komunii św., zapyta:
                                "A <Pasja> Gibsona podobała Ci się? Nie???!!! To jeszcze raz - do spowiedzi!!!
                                I do kina - do skutku!!!" smile)


                                Luzer smile)
                • Gość: vox Re: jeszcze o Nikodemie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 17:28
                  Też już to wykazywałem w innym wątku:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11276846&a=11343966
                  Niejaki kolega insitoris1, jak sam przyznaje, przytacza czasem informacje bez
                  bezpośredniego związku z głównym tematemm, a jedynie "do wiadomości ogółu".Tak
                  jest i w przypadku jego wnikliwej analizy postaci Nikodema. Odbiega tu swoim,
                  mnie już też dobrze znanym zwyczajem, od meritum Twojego pytania: Był czy nie
                  był Nikodem pokazany w filmie. Krótka odpowiedź brzmi: BYŁ. Więcej w linku
                  powyżej.
                  • institoris1 Re: jeszcze o Nikodemie... 13.03.04, 17:43
                    bedziesz juz od teraz kolego (niejaki) latal za mna po calym forum i dyktowal
                    mi co i o czym mam pisac?
                    A paszol Ty wonsmile
                    i.
    • Gość: f Luzer krzyczal na Krzyż z NIM IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 13.03.04, 14:08
      ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka