Dodaj do ulubionych

Na dzisiejszy wieczór...

01.08.10, 21:16
Bez imienia

Oto jest chwila bez imienia:
drzwi się wydęły i zgasły.
Nie odróżnisz postaci w cieniach,
w huku jak w ogniu jasnym.
Wtedy krzyk krótki zza ściany;
wtedy w podłogę - skałą
i ciemność płynie jak z rany,
i w łoskot wozu - ciało.
Oto jest chwila bez imienia
wypalona w czasie jak w hymnie.
Nitką krwi jak struną - za wozem
wypisuje na bruku swe imię.
15 XI 41 r.

K. K. Baczyński
Obserwuj wątek
    • amamit Re: Na dzisiejszy wieczór... 01.08.10, 21:27
      Erotyk

      W potoku włosów twoich, w rzece ust,
      kniei jak wieczór - ciemnej
      wołanie nadaremne,
      daremny plusk.

      Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze różą nocy
      i minie świat gałązką, strzępem albo gestem,
      potem niemo się stoczy,
      smugą przejdzie przez oczy
      i powiem: nie będąc -jestem.

      Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
      w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,
      usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
      w muszli twojego ciała szumiące snem;

      Albo w gaju, gdzie jesteś
      brzozą, białym powietrzem
      i mlekiem dnia,
      barbarzyńcą ogromnym,
      tysiąc wieków dźwigając
      trysnę szumem bugaju
      w gałęziach twoich - ptak.

      Dedykacja:

      Jeden dzień - a na tęsknotę - wiek.
      jeden gest - a już orkanów pochód,
      jeden krok - a otoś tylko jest
      w każdy czas - duch czekający w prochu.
      Mojej najdroższej Basi - Krzysztof
      dn. 2 II 1942 r.

      K. K. Baczyński
    • jaceq Re: Na dzisiejszy wieczór... 01.08.10, 21:31
      "I przyszedł pierwszy raz, i nawiał obłok biały,
      a chłodne bryły lodu tej nocy - w staw przemienił,
      a na nim złote kręgi milczenia tak się chwiały
      jak motyl albo gwiazdy brzęczący, pszczeli ślad.
      "Matko - powiedział - powróć ze mną w daleki las,
      gdzie kwiaty źródeł biją, żywica dymi ciepło.
      Ognisty motyl żyje, dzieciństwo żyje w nas,
      a tylko serce twoje jak czarna kra zakrzepło."
      A w oknach skośny wiatr nadymał śniegu ściany,
      na sprzętach porastało niedźwiedzie białe futro.
      Więc on dotykał muru i z ciemnych pyłów smutku
      wywodził lip aleje i sarny, i złocienie,
      i objął matkę wpół, i razem szli w milczenie
      jak kiedyś, jak w dzieciństwie szli w nieobjęty świat.
      A rano świt nadymał ogromne białe niebo,
      na oknach szorstki puch i chłód trumienny szedł.
      "O synku, o mój miły - płakała - ty bez chleba
      drętwiejesz, o mój synku, w tobie zamarzła krew.
      Jakeś ty do mnie przyszedł, jakeś ty czas ubłagał?
      Ja wiem - to już nie kwiaty, ja widzę śnieżne pola
      i bat nad tobą wężem, i twoja postać naga,
      co biegnąc tak się z wolna zamienia w ludzki ślad..."

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/gc/ti/ysa5/cYVYATAQDpmlYNwzBB.jpg


    • ariadna-enta Re: Na dzisiejszy wieczór... 01.08.10, 21:54
      czyż nie żal,że zginał tak genialny poeta?
      • jaceq Poeci nie giną, 01.08.10, 21:58
        nie tak do końca

        www.youtube.com/watch?v=C0LLjNVr7AI
        • ariadna-enta Re: Poeci nie giną, 01.08.10, 22:05
          trochę inne wykonanie wiersza Baczyńskiego

          www.youtube.com/watch?v=kWu1pBHnXeQ
    • nowhere_lady Re: Na dzisiejszy wieczór... 01.08.10, 22:23



      www.youtube.com/watch?v=C0LLjNVr7AI
    • wikul Re: Na dzisiejszy wieczór... 01.08.10, 23:00
      www.youtube.com/watch?v=r_6VCFLgLck&NR=1
      • hasz0 __________65 lat złej pamięci któż Im wynagrodzi? 02.08.10, 00:14
        Zmartwychwstali świadkowie - kórzy nie będą osądzać dzisiejszych
        sędziów - tą samą miarą, co oni ich?

        Bo wiedzą, że ci dziiesji Polacy osądzają naiwnie i głupio - na
        podstawie jedynie tych własnych doświadczeń, które nijak nie
        przystają do doświadczeń powstańców?



        • hasz0 _____65 lat złej pamięci a czemuż nie 45? tylko? 02.08.10, 00:15

          ..ktoś z Was wie?
    • amamit Re: ... 03.08.10, 07:37
      Śpiew murów

      Nocą, gdy miasto odpłynie w sen trzeci,
      a niebo czarną przewiąże się chmurą,
      wstań bezszelestnie, jak czynią to dzieci,
      i konchę ucha tak przyłóż do murów.

      Zaledwie westchniesz, a już cię doleci
      z samego dołu pięter klawiaturą
      w szumach i szmerach skłębionej zamieci
      minionych istnień bolesny głos chóru.

      "Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz
      pniemy się nocą na dachy i sen,
      tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,
      nucąc wrześniami żałobny nasz tren."

      - Biegłam rankiem po chleb do piekarni
      (a chleba dotąd czekają tam w domu),
      a ja leżę z koszykiem bezradnie,
      tuż za rogiem, nie znana nikomu...

      - Właśnie ręką chwytałem za granat,
      żeby czołgi przywitać nim celnie,
      ziemia była spękana, zorana -
      nagle świat mi się zaćmił śmiertelnie...

      - Myśmy obie wyniosły na noszach,
      jeszcze kocem okryły mu nogi,
      bo krzyczeli dokoła, że pożar...
      Ja na świstku pisałam: "Mój drogi..."

      "Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz
      pniemy się nocą na dachy i sen,
      tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,
      nucąc wrześniami żałobny nasz tren."

      Słuchaj tych głosów żałosnych żarliwie,
      nim brzask poranny uciszy je w niebie
      i nowe miasto w napiętej cięciwie
      dni tryumfalnych na nowo pogrzebie.

      Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie
      ocalon został w tragicznej potrzebie,
      byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej
      i żył za tamtych i za siebie lepiej.

      Jak nie kochać strzaskanych tych murów,
      tego miasta, co nocą odpływa,
      kiedy obie z greckiego marmuru -
      i umarła Warszawa, i żywa.

      T. Gajcy
      • amamit Re: ... 03.08.10, 07:41
        Bajka

        Chiński cesarz w malowanej trumience
        zamknął oczy skośne jak łódki,
        włos falisty zacisnął w ręce,
        włosa strzegły jelenie malutkie.

        Już ostatnie spłynęły łezki,
        czarny bonza przyklękał nad szarfą,
        kiedy Lojola w pantoflach niebieskich
        stanęła krucho i płakała bardzo.

        Lojoli lekki lok, jej lok
        cesarz tulił do martwego kimona,
        jak dzwoneczek kołysał lok blond,
        o Lojolo, Lojolo, Lojolo!

        Była jak ziarnko ryżu lub deszczu
        przezroczysta i lekka taka -
        Ach, jak grała, co wieczór
        na berle większym od niej
        ulubione jedwabne melodie,
        że słowiki słuchały w klatkach.
        Wtedy cesarz żółty jak księżyc
        mrużył oczki skośne jak łódki
        i palcami przebierał w jej lokach -
        w malowanej trumience leży,
        a Lojola

        - mandarynkę obiera ze smutkiem.

        T. Gajcy
        • hasz0 nie wiecie nic o 20 latach? dlaczego nic? 03.08.10, 09:46

          www.filmweb.pl/news/Mel+Gibson+usun%C4%85%C5%82+kontrowersyjn%C4%85+scen%C4%99+z+filmu+o+Chrystusie-14367
    • amamit Re: Na dzisiejszy wieczór... 03.08.10, 22:23
      Hej chłopcy, bagnet na broń

      Hej, chłopcy, bagnet na broń!
      Długa droga, daleka przed nami,
      mocne serce, a w ręku karabin,
      granaty w dłoniach i bagnet na broni!

      Jasny świt się roztoczy,
      wiatr owieje nam oczy
      i odetchnąć da płucom, i rozgorzeć da krwi,
      i piosenkę jak tęczę nad ziemią roztoczy
      w równym rytmie marsza: raz, dwa, trzy!

      Hej, chłopcy, bagnet na broń!
      Długa droga, daleka, przed nami trud i znój!
      Po zwycięstwo, my młodzi, idziemy na bój,
      granaty w dłoniach i bagnet na broni!

      Ciemna noc się nad nami roziskrzyła gwiazdami,
      Białe wstęgi dróg w pyle, długie noce i dni,
      nowa Polska zwycięska jest w nas i przed nami
      w równym rytmie marsza: raz, dwa, trzy!

      Hej, chłopcy, bagnet na broń!
      Bo kto wie, czy to jutro, pojutrze czy dziś
      przyjdzie rozkaz, że już, że już trzeba nam iść.
      Granaty w dłoniach i bagnet na broni!

      K. Krahelska
      • amamit Re: Na dzisiejszy wieczór... 03.08.10, 22:29
        Kalinowym mostem chodziłam

        Kalinowym mostem chodziłam
        Kalinowy most się kołysał,
        Wiatr piosenkę gwizdał na trzcinach
        I kitami po wodzie pisał.

        Opadały czerwone jagody
        Aż na samo dno ciemnej wody...
        Kalinowym mostem chodziłam,
        Kalinowy most się uginał,

        Chciałam sobie ciebie przypomnieć,
        Aleś mi się nie przypomniał

        Były koła na wodzie ciemnej,
        Było serce kalinowe we mnie...

        Kalinowym mostem chodziłam
        Kalinowym mostem pochyłym,
        Choć tak bardzo tęsknię do ciebie,
        Nie pamiętam już, jaki byłeś...

        Opadały tyle razy jagody
        Az na samo dno ciemnej wody.

        Kalinowym mostem chodziłam,
        Kalinowe serce zgubiłam

        Utonęło jak kwaśne jagody
        Na dnie, na dnie
        Ciemnej wody

        K. Krahelska
    • amamit Re: Na dzisiejszy wieczór... 04.08.10, 20:01
      Pałacyk Michla

      Pałacyk Michla, Żytnia, Wola,
      Bronią jej chłopcy od 'Parasola'.
      Choć na tygrysy mają visy
      To warszawiaki - fajne chłopaki są.

      Hej! tra la la
      Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
      Pręż swój młody duch, pracując za dwóch.
      Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
      Pręż swój młody duch jak stal.

      Każdy chłopaczek chce być ranny,
      Sanitariuszki, to śliczne panny,
      I gdy cię kula trafi jaka,
      Poprosisz pannę, da ci buziaka. (w nos)

      Hej! tra la la...

      Z tyłu za linią dekowniki,
      Intendentura, różne umrzyki,
      Gotują zupę, czarną kawę,
      Takim sposobem walczą za sprawę.

      Hej! tra la la...

      Nasze dowództwo jest morowe
      I w pierwszej lini nadstawia głowę,
      A najmorowszy przełożony
      To jest nasz Miecio - w kółko golony.

      Hej! tra la la...

      Wiara się bije, wiara śpiewa,
      Niemcy się dziwią, krew ich zalewa.
      Różnych sposobów się imają
      Co chwila 'szafę' nam przesuwają.

      Hej! tra la la...

      Lecz na nic 'szafy' i granaty
      Za każdym razem dostają baty
      I co dzień się przybliża chwila,
      Że zwyciężymy i do cywila.

      J. Szczepański
      • wikul Re: Na dzisiejszy wieczór... 04.08.10, 20:06
        Do kraju tego… Tam, gdzie teraz,
        spienioną falą obłęd wzbiera,
        fanatyzm dziarsko pręży szpony,
        gdzie tłum skanduje rozjuszony
        “łapy od krzyża precz, ubecy!”,
        gdzie trudno wyprostować plecy,
        bo narodowy garb przygniata
        jak w znanych tylko z książek latach,
        pogardy bat niewiernych chlasta,
        a Żyd obelgą jest i basta…

        Do kraju, gdzie podłością wrażą
        pomyśleć nie tak, jak ci każą
        strażnicy myśli od Maryi,
        gdzie prawo wciąż powodem chryi,
        kiedy chce prawem być i koniec,
        miast iść po jednej słusznej stronie,
        gdzie danse macabre, trumienny portret,
        Piłsudski, Dmowski et consortes
        z zaświatów, gestem dyrygentów,
        bełtają ciągle wśród zamętu,
        upiorne wywołując echa,
        nad jeszcze jedną trumną – Lecha…

        Do kraju, gdzie tak mała wola,
        żeby Polaka pojął Polak
        i gdzie po rozum pójść do głowy,
        najlepiej z kołkiem osikowym.
        Do kraju, w którym aż się boję
        rzec: ten jest też z ojczyzny mojej,
        bo wiem, że jam dla niego świnia,
        a między nami cień Katynia,
        komuchy, krew na rękach, zdrada,
        zatęchłych akt zaciekły badacz,
        ksiądz proboszcz, kruchta, konfesjonał,
        niezrozumienia głucha zona,
        z przeciwnych krańców to, co święte,
        gdzie żółcią, zamiast atramentem,
        spisywać przyjdzie nowe dzieje
        widząc z goryczą, że nie dnieje…
        Do kraju, gdzie endecki zaduch,
        gdzie ponoć moralnego ładu
        wyrazem burdy są uliczne,
        gdzie szczytem myśli politycznej
        zdrowaśka i chocholi taniec…

        …komu tak bardzo tęskno, Panie?

        Autor: Bobik www.blog-bobika.eu/
        • amamit Re: Na dzisiejszy wieczór... 04.08.10, 20:16
          Niezły, ale co ma do rzeczy?


          jeden - od śmierci
          drugi - od życia...
      • amamit Re: Na dzisiejszy wieczór... 04.08.10, 20:10

        [Przyniosłaś dziś pamiętnik...]

        Przyniosłaś dziś pamiętnik i na zamówienie
        Mam Ci stworzyć i wpisać piękną epopeję;
        Ja przepraszam - to chyba nieporozumienie:
        Czy Pani kpi z poety - czy się Pani śmieje?

        Czy Pani nie rozumie, że wieszcz, kiedy pisze,
        Musi patrzeć w gwiazd roje i w pełnię księżyca,
        Wkoło siebie mieć spokój lub upiorną ciszę,
        Która ludziom śmiertelnym strachem bieli lica.

        Czy Pani nie pojmuje, że muzie wybrednej,
        Zakochanej w poecie i wiecznie stęsknionej
        Nie zawsze może starczyć przestrzeń nocy jednej,
        Nocy parnej, czerwcowej, krótkiej i szalonej.

        Czy Pani się wydaje, że rymy pogodzić
        I w rytmicznych szeregach ustawić zwrotkami
        To tak łatwo jak śpiewać, flirtować lub chodzić
        Albo zjeść dwa talerze knedelków z śliwkami?

        Jest Pani w wielkim błędzie i bardzo się myli
        Mierząc twórczość poety miarą szarych ludzi.
        Epopei nie można pisać w tej chwili,
        Trzeba czekać nastroju, który twórczość budzi!...

        Więc Ci wiersza odmawiam
        Z wielką żalu dozą,
        I piszę zwykłą sobie,
        pospolitą prozą:

        Najukochańszej Ciotuni Irusi - Ziutek


        J. Szczepański
    • amamit ... ostatnia 04.08.10, 23:17
      Żoliborz

      Wiosną szalały akacje,
      latem dusiło lipami.
      Pamiętasz żółte lampy
      na szosie pod Bielanami?

      Rosły szeregi domów
      z ogródkiem, balkonem, tarasem.
      Królowa Marysieńka
      jeździła tędy lasem...

      Uważaj! Zapach maciejki
      zgubi Cię swoja słodyczą,
      nie trafisz z Karsińskiego
      w aleję Mickiewicza.

      Widzisz? Na placu Wilsona
      grzeją się w słońcu topole,
      żołnierze wracają z ćwiczeń,
      dzieci są jeszcze w szkole.

      Rozpęka się młodość miasta
      blokami, jezdnią, ogrodem,
      rozpycha się w stronę Wisły,
      zarzuca czary na wodę.

      A dziś powtarza przez radio
      głos londyńskiego spikera
      "Żoliborz... Atak..." i serce
      Ci z bezsilności zamiera.

      Rozprysły się szklane domy
      w groby, lasy, na pola,
      nie znajda ich bose dzieci
      z baraków Annopola.

      Musicie dla nich zbudować
      z tęczowych gwiazd kamienice,
      a ja na klęczkach dojdę
      brukować im ulice.


      M. Grelichowska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka