palnick
31.08.10, 11:10
Strajk komunikacji miejskiej w sierpniu 1980 r.
Kto rozpoczął strajk komunikacji miejskiej w Trójmieście w czasie
strajku w sierpniu 1980 r.? Dziś w "GW" możemy przeczytać, że to H.
Krzywonos. Nie jest to prawda. Wierząc Krzywonos, że to ona
rozpoczęła strajk motorniczych zakłamuje się historię, krzywdzi
pamięć tych, którzy odważnie powoływali komitety strajkowe i
reprezentując całą załogę rozpoczynali negocjacje z dyrekcją.
Krzywonos dziś lansując jedynie siebie świadomie dąży do zakłamania
przeszłości. Przypuszczam, że robi to pod wpływem planów powstania
filmu o kobietach sierpnia 1980, którego pewnie będzie jedną z
wiodących postaci. Pamięta się dziś o Krzywonos. Zatarto pamięć o
Janie Wojewodzie, Stanisławie Bagneckim i Zenku Kwoce.
15 sierpnia 1980 r. strajk podjęłą trójmiejska komunikacja. Od około
godz. 4.30, na trasy nie wyjechali kierowcy z zajezdni autobusowej
przy ul. Karola Marksa (dziś Józefa Hallera) w Gdańsku. Zostały
spisane postulaty i wybrano Komitet Strajkowy, którego
przewodniczącym został Jan Wojewoda. Postulaty przekazano
dyrektorowi Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w
Gdańsku. Od rana rozpoczął się także strajk w zajezdni tramwajowej
we Wrzeszczu przy ul. Wita Stwosza. Pracowanicy spisali swoje
postulaty i przedstawili dyrektorowi WPK oraz sekretarzowi Komitetu
Zakładowego PZPR. Przewodniczącym Komitetu Strajkowego został
motorniczy Stanisław Bagnecki. Motorniczowie z dwóch pozostałych
zajezdni tramwajowych w Gdańsku Nowym Porcie i przy ulicy Łąkowej
mimo wezwań do strajku pod naciskiem kierownictwa zakładów wyjechali
na trasę. Pierwszym tramwajem, który wyjechał z zajezdni w Nowym
Porcie kierowała Henryka Krzywonos. Przed nią dwóch motorniczych
odmówiło wyjazdu na trasę - jeden gdzieś się zapodział, a drugi
dostał raptem biegunki. Gdy raptem przerwano zasilanie trakcji
tramwajowej wszystkie tramwaje które wyjechały na miasto stanęły.
Krzywonos porzuciła swój tramwaj i poszła do stoczni. Inni
motorniczowie pozostali w tramwajach. Krzywonos za pozostawienie
tramwaju mogły grozić konsekwencje łącznie ze zwolnieniem z pracy. W
stoczni nie reprezentowała swoich kolegów z pracy, gdzie pracowała
od niedawna i była mało znana.
W Gdyni 15 sierpnia autobusy i trolejbusy wyruszyły rano w miasto.,
ale po rozwiezieniu ludzi do pracy, około godz. 9.00–10.00, wróciły
do bazy. Rozpoczął się strajk. Wybrano delegację przedstawicieli na
rozmowy do zajezdni tramwajowej w Gdańsku Wrzeszczu.
Pierwsze spotkanie przedstawicieli komitetów strajkowych WPK z
Gdańska i Gdyni z władzami województwa i kierownictwem zakładu
odbyło się w południe 15 sierpnia w sali konferencyjnej Zakładowego
Domu Kultury „Tramwajarz”. Oprócz dyrektora WPK, Zdancewicza,
uczestniczył w nim m.in. wicewojewoda gdański Włodzimierz Koenig
oraz Kordian Borejko, dyrektor Wojewódzkiego Zjednoczenia Gospodarki
Komunalnej i Mieszkaniowej. Rozmowy przeciągały się, kontynuowano je
w zajezdni przy ul. Karola Marksa, ale już bez delegatów spoza
Gdańska, którzy rozjechali się do swoich zakładów.
Ostatecznie 16 sierpnia wieczorem zawarto porozumienie. Ze strony
strajkujących podpisał je Jan Wojewoda. Tadeusz Fiszbach
zagwarantował wszystkim pracownikom podwyżkę 50 proc. oraz
niewyciąganie konsekwencji wobec strajkujących. Warunkiem otrzymania
podwyżki miało być przystąpienie komunikacji do pracy w niedzielę,
17 sierpnia. Strajk nie został jednak przerwany; autobusy i tramwaje
w Gdańsku i Gdyni nie wyjechały na miasto. Po decyzji załóg o
odrzuceniu porozumienia i kontynuowaniu protestu 18 sierpnia z
przewodniczenia Komitetowi Strajkowemu zwolniono Wojewodę, zastąpił
go Stanisław Gorzelany. Wpływ na kontynuowanie akcji strajkowej
przez komunikację miejską w Trójmieście miała umowa zawarta m.in.
przez reprezentującego strajkujących w zajezdni autobusowo-
trolejbusowej przy alei Zwycięstwa w Gdyni Zenona Kwokę i
Borusewicza, który nocą z 15 na 16 sierpnia – ubrany jak
stoczniowiec w kombinezon i żółty kask – przybył do zajezdni w
towarzystwie Basi Hejcz i Ani Gadziałowskiej. Podczas nocnego
spotkania postanowiono, że „WPK nie zakończy strajku bez Stoczni, a
Stocznia bez WPK”.
W czasie strajku pracownicy WPK chcieli, aby w stoczni reprezentował
ich wybrany przez nich przedstawiciel, a nie przypadkowa osoba, za
którą uważali Krzywonos. Jednak z uwagi na publiczne ogłoszenie
wcześniej składu Prezydium MKS, do którego weszła Krzywonos, chcąc
nie szkodzić akcji strajkowej zrezygnowano z tego wniosku.
Tramwajarze odwołali Krzywonos już we wrześniu 1980 r. ze składu
MKZ.
Lubię Henrykę, polubiłem ją już na strajku w sierpniu 1980. Zwykła,
choć niespokojna i burzliwa kobieta o niewyparzonym języku. Walcząc
w sobotę 16 sierpnia o przedłużenie strajku w Stoczni Gdańskiej
walczyła o swoją skórę. Gdyby nie zastrajkowali inni tramwajarze i
kierowcy autobusów, którzy zorganizowali komitety strajkowe i
wybrali swoich przedstawicieli na strajk w stoczni, gdyby strajk w
Stoczni Gdańskiej się zakończył, zostałaby dyscyplinarnie zwolniona
z pracy. Stąd jej determinacja i pełne poświęcenie w sierpniu 1980
r.
Henryko, dlaczego zapominasz o swoich kolegach z pracy, dlaczego nie
walczysz o przypomnienie nazwisk tych, którzy wówczas poderwali całą
komunikację w Trójmieście do strajku?
leszek.sopot.salon24.pl/223769,strajk-komunikacji-miejskiej-w-sierpniu-1980-r