oleg3
05.10.10, 04:29
Obrońcy Tomczaka złożyli skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Dziś przyjrzy się on, czy polskie przepisy należycie chronią obywateli ściganych przez obce państwa.
Jeśli uzna, że adwokaci Tomczaka mają rację, trzeba będzie zmienić prawo.
ENA to uproszczona forma ekstradycji obowiązująca w krajach UE. – Nie jesteśmy przeciwnikami ENA w ogóle. Chcemy jednak uświadomić, jak delikatnie należy podchodzić do tego typu kwestii – podkreśla Paplaczyk. I zaznacza, że polskie prawo, w odróżnieniu od regulacji w innych krajach, nie daje naszym sądom możliwości wglądu w zebrane ze granicą dowody. Adwokaci Tomczaka twierdzą, że stoi to w sprzeczności z konstytucją. Chcą też wprowadzenia zapisów, które by to regulowały.
– Teraz polskie sądy opierają się wyłącznie na analizie formularza ENA oraz zasadzie wzajemności i zaufania wobec zagranicznego partnera – mówi mecenas.
Wylicza też inne wątpliwości: – Wydanie za granicę polskiego obywatela bardzo często obniża jego szanse obrony. Trudność może stanowić bariera językowa. Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać, że nasz obywatel rzucony zostaje w nierzadko całkowicie inny system prawny.
Czy adwokaci Tomczaka mają rację? – Ich zastrzeżenia są słuszne – uważa europoseł Janusz Wojciechowski, były sędzia i adwokat. – Wystarczy prześledzić późniejsze losy ich klienta, pomijając nawet kwestię jego winy. Za gwałt został skazany w Anglii na dożywocie. W Polsce wyrok byłby o wiele niższy.
W podobnym tonie wypowiada się Jarema Sawiński, sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu i członek Krajowej Rady Sądownictwa. Choć, jak zastrzega, do samej sprawy Tomczaka odnosić się nie chce. – Działanie sądów nosi znamiona automatyzmu, ubrane w ładne szaty zasady wzajemności. Obowiązujące uregulowania wynikają chyba z syndromu młodej demokracji – podkreśla.
więcej
P.S.
Tytuł wątku to żart, zrozumiały chyba tylko dla Snajpera.