19.09.03, 08:12
To nie jest żart.
Mój syn prowadzi badania w związku z olimpiadą biologiczną. Potrzebuje do
tych badań karaluchów z jednej populacji. Mamy już w garażu akwarium z
karaluchami amerykańskimi (od 6 do 8 cm - brrrrr...) ale dla rzetelności
badań potrzebna jest inna "rodzina". Czasami można kupić stworzenia w sklepie
zoologicznym (jedzą je węże). Dajcie znać, gdybyście coś wiedzieli.
PS. Pośpiech jest wskazany, mało czasu zostało.
Obserwuj wątek
    • ormond Re: Karaluchy 19.09.03, 08:17
      ...a moze w jakiejs restauracji ;)))
      • anka1 Re: Karaluchy 19.09.03, 08:47
        albo w szpitalu :)
        • awee Re: Karaluchy 19.09.03, 08:54
          anka1 napisała:

          > albo w szpitalu :)

          ...ze szpitala to raczej Habi wyzbierała przed oddaniem obiektu ;)

          A tak na poważnie: w sklepie zoologicznym jest w sprzedaży tylko
          jedna "rodzina" ? A jeśli jedzą je węże, to może udać się do ZOO i tam kogoś
          poprosić o udostępnienie kilku przedstawicieli ?



          • janiolka Re: Karaluchy 19.09.03, 10:42
            zapraszam do zoo w chorzowie. chyba nie staly sie dostatecznie szybko pokarmem
            i troche sie rozlazly. jest ich pelno poza terariami, nic tylko zbierac...
          • habitus Re: Karaluchy 19.09.03, 15:12
            Te nie były kupione. Są wypożyczone z Instytutu Biologii Doświadczalnej.
            Instytut sprowadził je ze Stanów :)) Kupa śmiechu :))) Natomiast nałapać się
            nie da bo szybko uciekają. Podobno dadzą się wyłapać tylko osobniki uszkodzone
            i słabsze.
            PS.: W szpitalu po remoncie nie ma karaluchów. Niczego nie ma bo była
            dezynsekcja a potem opalanie farby, skuwanie tynków i nowe tynkowanie oraz
            malowanie. We wnętrzach (nowiutkich i bez robali) nakręcono odcinek serialu
            bodajże "Na Wspólnej", ale nie wiem kiedy ten serial jest puszczany i w jakim
            programie.
            • awee Karaluchy 19.09.03, 15:26
              habitus napisała:

              > PS.: W szpitalu po remoncie nie ma karaluchów. Niczego nie ma bo była
              > dezynsekcja a potem opalanie farby, skuwanie tynków i nowe tynkowanie oraz
              > malowanie. We wnętrzach (nowiutkich i bez robali) nakręcono odcinek serialu
              > bodajże "Na Wspólnej", ale nie wiem kiedy ten serial jest puszczany i w jakim
              > programie.

              Oooo w to nie wątpię - nawet nie śmiem tak myśleć, że są tam jakieś.
              Grubo ponad 10 lat temu to żadna dezynfekcja nic nie dawała i wytępić się tego
              nie dało za Chiny Ludowe. Wiem, bo spędziłam kilka miesięcy w szpitalu w B-toku
              i nawet lekarze podczas porannego obchodu tłukli zawzięcie ciemne zwierzątka....

              PS. A na czym polegają badania nad karaluchami ?

              • habitus Re: Karaluchy 19.09.03, 16:09
                awee napisała:

                > PS. A na czym polegają badania nad karaluchami ?
                Na pomalowaniu im wzorków na pancerzyku i obserwowaniu z kim się przyjaźnią a
                kogo nie lubią. Opisałam Ci własnymi słowami, bo działania mojego dziecięcia są
                dla mnie irracjonalne i nie rozumiem ich celu chociaż podziwiam je z całej
                siły :)))

    • ralston Re: Karaluchy 19.09.03, 09:18
      Możesz popytać w blokach przy ulicy Staffa. Wieżowce. Wynajmowałem tam kiedyś
      mieszkanie. NIe było "towarzystwa" póki mieszkanie było świeżo po remoncie i
      niezamieszkane. Po trzech miesiącach musiałem się wyprowadzić...
      • all2 Re: Karaluchy 19.09.03, 12:40
        Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U nas o
        karaluchy wcale nie tak łatwo :-P
        • ralston Re: Karaluchy 19.09.03, 13:01
          all2 napisała:

          > Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U nas o
          > karaluchy wcale nie tak łatwo :-P

          Miałem i jedno i drugie...
          • awee Podobieństwa 19.09.03, 13:07


            all2 napisała:

            Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U nas o
            karaluchy wcale nie tak łatwo :-P

            ralston napisał:
            Miałem i jedno i drugie...


            Od razu skojarzył mi się serial "Alternatywy 4".... Tam tez była dyskusja co
            łazi po ścianie :))))))





        • janiolka Re: Karaluchy 19.09.03, 13:09
          all2 napisała:

          > Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U nas
          o karaluchy wcale nie tak łatwo :-P

          jedno i drugie obrzydlistwo :(((((((((((
          • ralston Re: Karaluchy 19.09.03, 14:03
            janiolka napisała:

            > all2 napisała:
            >
            > > Te w wieżowcach to prusaki, nie karaluchy. Podono to się jakoś różni. U na
            > s
            > o karaluchy wcale nie tak łatwo :-P
            >
            > jedno i drugie obrzydlistwo :(((((((((((

            Całkowicie się zgodzę z tą tezą. Nieważne czy rude, czy czarne. Paskudztwo i
            tyle.
    • gwiezdny.zalogowany Re: Karaluchy 19.09.03, 09:33
      A ja moge dorzucić do badań takie błyszczace (ok. 1 cm) co wychodzą otworem w
      wannie. Nie cierpie ich, robia okropne wrażenie. Nie ma na to rady, mimo ze
      mieszkanie w miare nowe. Wlewam tam domestosa ale po dwoch miesiacach i tak
      jakiś wyjdzie.

      A może Prusakolep by pomógł? Pamiętacie taka reklame w TV? Albo "Sosy Billy w
      każdej chwili"... No ale to już jest o/t...
      • chatka_ Re: Karaluchy 19.09.03, 15:05
        gwiezdny.zalogowany napisał:

        > A ja moge dorzucić do badań takie błyszczace (ok. 1 cm) co wychodzą otworem w
        > wannie. Nie cierpie ich, robia okropne wrażenie. Nie ma na to rady, mimo ze
        > mieszkanie w miare nowe. Wlewam tam domestosa ale po dwoch miesiacach i tak
        > jakiś wyjdzie.
        >

        Masz w domu rybiki cukrowe. Pozbylam sie ich skutecznie z przedpokoju, za
        pomoca srodka na ktorym jest napisane "spryskiwac szczeliny, naroza scian,
        okolice rur wodciagowych i kanalizacyjnych". Nazywa sie to Mortein.
    • all2 Re: Karaluchy 19.09.03, 13:17
      Habi, a może Twój syn przy okazji badań wyjaśni, skąd toto się bierze?
      • ralston Re: Karaluchy 19.09.03, 14:04
        all2 napisała:

        > Habi, a może Twój syn przy okazji badań wyjaśni, skąd toto się bierze?

        Ja wiem bez badań. Ze zsypu... ;)))
    • vxy Re: Karaluchy 19.09.03, 14:27
      Znajdź najbliższe wysypisko śmieci. Tam jest wybitnie duża populacja tego dobra.
      :)
      • habitus Re: Karaluchy 19.09.03, 15:16
        Blaberus Giganteus. Tak się nazywają. Po polsku karaczan brazylijski.
        I tych nie można nazbierać, one nie przeżywają w niewoli :((
        No to mamy problem... Mamy oraz syna...
        • habitus Re: Karaluchy 19.09.03, 15:49
          Tych z wysypiska nie można nazbierać, oczywiście. Komputer zeżarł dwa słowa.
          Może z Ustawą o RiT było podobnie:)))
          • ralston Re: Karaluchy 19.09.03, 15:54
            habitus napisała:

            > Tych z wysypiska nie można nazbierać, oczywiście. Komputer zeżarł dwa słowa.
            > Może z Ustawą o RiT było podobnie:)))

            No tak - wszystko przez te komputery! Wypuścić Rywina! ;)))
            • habitus Re: Karaluchy 19.09.03, 16:00
              ralston napisał:

              > No tak - wszystko przez te komputery! Wypuścić Rywina! ;)))
              A wpuścić Blaberusa Gigantusa!!! Do mnie do garażu!
              • all2 Re: Karaluchy 19.09.03, 16:24
                Nie przejmuj się... Ja miewam w lodówce robaki.
                • ogabignac Re: Karaluchy 19.09.03, 20:28
                  all2 napisała:

                  > Nie przejmuj się... Ja miewam w lodówce robaki.

                  Naukowo do sprawy podchodzac to lodowka a zwlaszcza jej warstwy izolacyjne
                  to idealne miejsce dla karaluchow bo moga sobie doskonale wybrac miedzy cieplym
                  agregatorem a zimnym zamrazalnikiem.
                  • saunne Re: Karaluchy 19.09.03, 20:50
                    To ja podziwiam zapał Piotrka. Czyżby zamierzał zostać naukowcem?
                    Niestety nie mogę pomóc. Ostatnio spotykam tylko pająki, chrząszcze i żuczki.
                    • habitus Re: Karaluchy 19.09.03, 21:09
                      Tak, chce zostać naukowcem, a właściwie już jest:)))
                      Ten typ tak ma. Uczy się, bo lubi.

                      • saunne Re: Karaluchy 19.09.03, 21:24
                        habitus napisała:

                        > Tak, chce zostać naukowcem, a właściwie już jest:)))
                        > Ten typ tak ma. Uczy się, bo lubi.

                        I bardzo dobrze! Musi mieć niezłych rodziców, skoro go tak wychowali :-)))
                  • all2 Re: Karaluchy 19.09.03, 21:05
                    ogabignac napisał:

                    > Naukowo do sprawy podchodzac to lodowka a zwlaszcza jej warstwy izolacyjne
                    > to idealne miejsce dla karaluchow bo moga sobie doskonale wybrac miedzy
                    cieplym
                    > agregatorem a zimnym zamrazalnikiem.

                    No nie... Ja je miewam celowo :( Takie na ryby, w pudełeczku.
                  • awee Re: Karaluchy 19.09.03, 21:10
                    ogabignac napisał:

                    > Naukowo do sprawy podchodzac to lodowka a zwlaszcza jej warstwy izolacyjne
                    > to idealne miejsce dla karaluchow bo moga sobie doskonale wybrac miedzy
                    > cieplym agregatorem a zimnym zamrazalnikiem.


                    Ojej znowu naukowo ? A na zdrowy rozsądek to karaluchy są po prostu bardzo
                    towarzyskimi istotami:
                    tam gdzie ludzie - tam i one....
                    • saunne Re: Karaluchy 19.09.03, 21:22
                      All2 witaj w gronie rodzin wędkarzy... U mnie w tym roku jednak jest z tym
                      spokój. Inne sprawy są teraz na "topie" ;-)
                      • all2 Re: Karaluchy 20.09.03, 00:54
                        saunne napisała:

                        > All2 witaj w gronie rodzin wędkarzy... U mnie w tym roku jednak jest z tym
                        > spokój. Inne sprawy są teraz na "topie" ;-)


                        U mnie się jeszcze nigdy się nie rozlazły po całej lodówce, ale zawsze mam
                        wrażenie, że za chwilę to zrobią... A parę razy na widok pudełka zdarzyło mi
                        się pomyśleć, że może mam coś do kanapek ;)
                        • awee Re: Karaluchy 20.09.03, 01:04
                          all2 napisała:

                          > A parę razy na widok pudełka zdarzyło mi się pomyśleć, że może mam coś do
                          kanapek ;)

                          :)))))))))))))))))))
                          O to masz problem z głowy - zawsze coś sie znajdzie na czarną godzinę... ;)
                          Leżą w pudełkach np po jakiś serkach ?
                          • all2 Re: Karaluchy 20.09.03, 02:43
                            Nie, w takim metalowym, po jakichś cukierkach, albo w plastikowych
                            przezroczystych ze sklepu - w takich samych sprzedawane są sałatki ;)
    • annabl Re: Karaluchy 20.09.03, 10:22
      Akademiki Politechniki Warszawskiej w Warszawie

      pewne zrodlo
      ha!
    • aand Re: A mówilem zeby uwazac... 21.09.03, 17:42
      ...karaluchy rodzaju Blaberidae: Ataxigamia Bicolor mnoza sie juz na innych
      forach... ;) Kiedy zakonczy sie ten niebezpieczny eksperyment? ;)
      • habitus Re: A mówilem zeby uwazac... 21.09.03, 21:20
        To Jurek dopytuje się o swoich ulubieńców.:) Dzisiaj jeden karaluch zrzucił
        pancerz i syn z triumfem przyniósł coś, co nazwał "wylinką" i położył mi to na
        biurku. BRRRRR....
        • aand Re: Najnowsze wiesci z Habitusolandii... ;) 22.09.03, 11:18
          Po dramatycznym okresie badan i eksperymentów, okazalo sie ze karaluszki mnoza
          sie jak króliki Lejzorka... ;)
          • habitus Re: Najnowsze wiesci z Habitusolandii... ;) 22.09.03, 14:03
            aand napisał:

            > Po dramatycznym okresie badan i eksperymentów, okazalo sie ze karaluszki
            mnoza
            > sie jak króliki Lejzorka... ;)

            A widziałeś te "karaluszki? Bydlę 6 do 9 cm, zrzucające swój pancerz i
            biegające w stanie półprzeźroczystym... O boszszsze, jeszcze mnie straszysz!
            • ralston Re: Najnowsze wiesci z Habitusolandii... ;) 22.09.03, 14:10
              habitus napisała:

              > aand napisał:
              >
              > > Po dramatycznym okresie badan i eksperymentów, okazalo sie ze karaluszki
              > mnoza
              > > sie jak króliki Lejzorka... ;)
              >
              > A widziałeś te "karaluszki? Bydlę 6 do 9 cm, zrzucające swój pancerz i
              > biegające w stanie półprzeźroczystym... O boszszsze, jeszcze mnie straszysz!


              O rany! Mam nadzieję, że jak moje dorośnie to raczej eksperymenty będzie robiło
              na króliczkach, niż na tym półprzezroczystym...
            • all2 Re: Najnowsze wiesci z Habitusolandii... ;) 22.09.03, 14:42
              Habi, ja Cię nie chcę straszyć, ale widziałam takie w jednym filmie i...
              Doniesiesz, co z tego wyrosło? Oczywiście o ile zdążysz...
              • aand Re: Najnowsze wiesci z Habitusolandii... ;) 22.09.03, 15:23
                all2 napisała:

                > Habi, ja Cię nie chcę straszyć, ale widziałam takie w jednym filmie i...
                > Doniesiesz, co z tego wyrosło? Oczywiście o ile zdążysz...

                All, a czy to byl film "Karaluchy po poduchy"? Ooo, idzie sie
                zaprzyjaznic... ;)
                • all2 Re: Najnowsze wiesci z Habitusolandii... ;) 22.09.03, 15:49
                  aand napisał:

                  > All, a czy to byl film "Karaluchy po poduchy"? Ooo, idzie sie
                  > zaprzyjaznic... ;)

                  Sposób na bezsenne noce - na pewno, trudno się z nimi nudzić ;)
    • habitus Re: Karaluchy 27.09.03, 17:03
      www.zooclub.ru/chlen/nasek/108.shtml
      To takie coś.
      • aand Re: ??? 27.09.03, 17:56
        Tarakan? I do tego jużnoafrikańskij. A nie dało rady eksperymentować na stonce
        zrzucanej przez imperialistów? Wygląda mnie groźnie...
        • saunne Re: ??? 27.09.03, 18:40
          a fuj! Habi ile czasu musiano Cię przekonywać (i jakimi środkami?) żebyś
          zgodziła się trzymać to w garażu? ;-P
          • dzikaa ohydne.. 27.09.03, 18:53
            ohydne.. ale te pieski na górze są fajne :)
          • habitus Re: ??? 27.09.03, 23:38
            saunne napisała:

            > a fuj! Habi ile czasu musiano Cię przekonywać (i jakimi środkami?) żebyś
            > zgodziła się trzymać to w garażu? ;-P
            A co, mam ograniczać rozwój intelektualny dziecku i kłaść się kłodą na jego
            drodze naukowej? Zresztą zaglądałam parę razy do akwarium i te wyliniałe,
            przezroczyste są całkiem ładne. Wyglądają jak zatopione w grubym plastiku.
            Gorzej z tymi co mają pofałdowany pancerz chitynowy, no nastajaszcze robale :(
            A od dzisiaj mamy drugą populację. Jurek pojechał pociągiem do Poznania i
            otrzymał rodzinę karaluszą z poznańskiego ZOO. Przywiózł je też pociągiem.
            Dobrze,że się nie wysypały gdzieś w przedziale. Ale byłby popłoch, he he :)))
            • ogabignac Re: ??? 27.09.03, 23:57
              Wracam ci ja z Oktoberfestu, siadam przed kompem, okno szeroko
              otwieram dla jasności umysłu i wywierzeń odpiwnych aż tu
              sruuu i wlatuje owad, nieowad jakowyś.
              Cóś na kształt kuzaki jakiejś jak w Białymstoku mawiają.
              Siadło mi to-to na klawiaturze więc ostrożnie by nie
              uszkodzić chytam palczyma prawej ręki by za oknem umieścić
              a bestyja jak nie zabrzęczy, jak nie warknie na mnie
              niewinnego i brutalnie pod biurko zlatywa.
              Ale tu najciekawsze.
              Po tym odwarknięciu odór się rozprzestrzenił na podobieństwo
              kartochli sz cybulką smażonych i mocno podpalonych.
              Co to było bo wywietrzyć sie nie daje a ręce juz trzeci raz
              do zlewu latawszy umywam.
              Co nie jest fikcją li tylko literacką bo smród do sprawdzenia
              jeszcze trzyma. Było to szaro-brunatne, ok. na 2cm długie.
              Wie coś o takich smrodliwcach młodociany naukowiec Habitusiakiem
              zwany. Stanisław.
              • habitus Re: ??? 28.09.03, 11:33
                ogabignac napisał:

                > Wracam ci ja z Oktoberfestu, siadam przed kompem, okno szeroko
                > otwieram dla jasności umysłu i wywierzeń odpiwnych aż tu
                > sruuu i wlatuje owad, nieowad jakowyś.
                > Cóś na kształt kuzaki jakiejś jak w Białymstoku mawiają.
                > Siadło mi to-to na klawiaturze więc ostrożnie by nie
                > uszkodzić chytam palczyma prawej ręki by za oknem umieścić
                > a bestyja jak nie zabrzęczy, jak nie warknie na mnie
                > niewinnego i brutalnie pod biurko zlatywa.
                > Ale tu najciekawsze.
                > Po tym odwarknięciu odór się rozprzestrzenił na podobieństwo
                > kartochli sz cybulką smażonych i mocno podpalonych.
                > Co to było bo wywietrzyć sie nie daje a ręce juz trzeci raz
                > do zlewu latawszy umywam.
                > Co nie jest fikcją li tylko literacką bo smród do sprawdzenia
                > jeszcze trzyma. Było to szaro-brunatne, ok. na 2cm długie.
                > Wie coś o takich smrodliwcach młodociany naukowiec Habitusiakiem
                > zwany. Stanisław.
                :))))))))) Płakałam ze śmiechu :)))))))
              • habitus Re: ??? 28.09.03, 19:01
                Habitusiak przypuszcza, że zaszczyciła cię blatella germanica zwana prusakiem.
                Czy to wyglądało tak?
                priede.bf.lu.lv/atteli/foto/Dzivnieki/kukaini/Prusaki/Blatella_germanica.jpg
                • ogabignac Re: ??? 29.09.03, 19:20
                  habitus napisała:

                  > Habitusiak przypuszcza, że zaszczyciła cię blatella germanica zwana prusakiem.
                  > Czy to wyglądało tak?
                  > priede.bf.lu.lv/atteli/foto/Dzivnieki/kukaini/Prusaki/Blatella_germanica.jpg

                  A w życiu pani Habitus - takiego paskudztwa to bym pod biurkiem nie tolerował.
                  Nie miało to coś takich długich odnóży ani czułek. Na grzbiecie były jakby
                  dwie chitynowe pokrywki, ktore całkowicie przykrywały rozkładane skrzydełka.
                  A pokrywki te były też nie takie gładziutkie ale z ostrymi kantami do góry.
                  W sumie najciekawszy był efekt zapachowy.
                  A przypominasz sobie swój pierwszy kontakt z biedronką?
                  Nie było tak, że biegłaś do mamy z krzykiem "ale ona śmierdzi!!!"?
                  PS. Najlepsze okazy takich jak prezentujesz mieliśmy w akademikach na
                  Zwierzynieckiej. W nocy jak studenci spali to wyłaziły z wszelkich zakamarków
                  w kuchniach.
                  • habitus Re: ??? 29.09.03, 22:02
                    No to szukamy dalej. A jesteś pewien, że to coś nie wysiadło z latającego
                    spodeczka? Mielibyśmy sprawę z głowy, czyli, jak mawia jeden mój wykonawca
                    budowlany, "bylibyśmy wyleczeni z tego tematu".
                    • ogabignac Re: ??? 30.09.03, 01:17
                      habitus napisała:

                      > No to szukamy dalej. A jesteś pewien, że to coś nie wysiadło z latającego
                      > spodeczka? Mielibyśmy sprawę z głowy, czyli, jak mawia jeden mój wykonawca
                      > budowlany, "bylibyśmy wyleczeni z tego tematu".

                      To OK. Przeminęło z wiatrem;-)
                      Swietliki, robaczki świętojańskie to bardziej mnie fascynuje.
                      Co roku w moim ogrodzie obserwuję je podczas suchych, gorących nocy
                      właśnie gdzieś około Jana - w tym roku też.
                      Wspaniałe. Siedzisz człowieku na wpółomdlały po upalnym dniu,
                      świerszcze, gorzki zapach ziół i te świetliki.
                      Chłodne piwo w prawicy...
                      • habitus Re: ??? 30.09.03, 08:28
                        Przestań..........:(
                      • ralston Re: ??? 30.09.03, 10:44
                        ogabignac napisał:

                        > habitus napisała:
                        >
                        > > No to szukamy dalej. A jesteś pewien, że to coś nie wysiadło z latającego
                        > > spodeczka? Mielibyśmy sprawę z głowy, czyli, jak mawia jeden mój wykonawca
                        >
                        > > budowlany, "bylibyśmy wyleczeni z tego tematu".
                        >
                        > To OK. Przeminęło z wiatrem;-)
                        > Swietliki, robaczki świętojańskie to bardziej mnie fascynuje.
                        > Co roku w moim ogrodzie obserwuję je podczas suchych, gorących nocy
                        > właśnie gdzieś około Jana - w tym roku też.
                        > Wspaniałe. Siedzisz człowieku na wpółomdlały po upalnym dniu,
                        > świerszcze, gorzki zapach ziół i te świetliki.
                        > Chłodne piwo w prawicy...

                        No to i mi przywlekły się wspomnienia. Czerwiec i lipiec trzy lata temu. Mazury.
                        Żeby nie było niejasności - żadne tam Wielkie Jeziora. Przysiółek Mazury na
                        Pogórzu Przemyskim. Rozległa polana na stoku wzgórza. Po środku dwie zawalone
                        chałupy - ot parę wypalonych belek i spróchniałych desek, wszystko zarośnięte
                        pokrzywami. Maleńka kapliczka, ukryta w gałęziach lipy tuż obok. Rząd namiotów
                        przytulonych do brzóz, smużka dymu z ogniska... A wieczorem nagły powiew chłodu
                        z głębokiego jaru i tyraliery świetlików schodzące w dół polany w stronę
                        ogniska - jakby nas chciały wziąć w okrążenie. I głos przepiórki "siecz, precz,
                        siecz precz"...
                        Eech - a za oknem szaro i ponuro...
            • awee Re: ??? 28.09.03, 00:34

              A po skończonych badaniach i eksperymentach, co stanie się z tymi karaluszymi
              rodzinami? :))
              • habitus Re: ??? 28.09.03, 11:31
                Rodziny wrócą do Instytutu Biologii Doświadczalnej. Tam sobie żyją w
                laboratorium w stosownej temperaturze. Zajmują się nimi asystenci i studenci.
    • habitus Re: Karaluchy 04.10.03, 23:22
      No i stało się! Jeden karaluch uciekł. Miałam nadzieję, że zimą zginie z powodu
      chłodu, ale niestety nie. Żyje sobie w anabiozie, a na wiosnę się ożywia. W
      dodatku jest zapładniany raz na całe życie, a potem tylko się mnoży. Chyba
      sprzedam dom.... :(((
      • chatka_ Re: Karaluchy 04.10.03, 23:28
        zapowiada sie polowanie na karaluchy... :((((
        • habitus Re: Karaluchy 04.10.03, 23:30
          Nie widziałaś naszego garażu. Jest dla karalucha jak Nowy York - totalna
          graciarnia + kanał samochodowy jako down town. :( Łomatko...
          • chatka_ Re: Karaluchy 04.10.03, 23:43
            Habi jak to sie moglo stac?
    • habitus Re: Karaluchy 05.10.03, 10:10
      To się stało bardzo łatwo. Jurek przeniósł część swoich pensjonariuszy
      do "studia nagrań". Jest to pudełko z kratką, po której karaluchy chodzą a
      kamera rejestruje ile razy odwiedzają poszczególne kratki. Niestety niezbyt
      dokładnie zabezpieczył styk ścianki z podłogą studia i jeden (na szczęście
      jeden) karaluch skorzystał z okazji). Obecnie drzwi do garażu są zaklejone
      taśmą i musimy czekać do końca eksperymentu. Następnie czeka nas sprzątanie w
      garażu (hurra, nareszcie ;)) i dezynsekcja tegoż. O niczym innym nie marzyłam.
      Ale cóż, kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci ten ma karaluchy
      (brazylijskie sześciocentymetrowe).
      • habitus Nerwowa się robię... 05.10.03, 13:50
        Jakieś niewinne mrwo chodziło mi po biurku i zatłukłam je myszką. :( Bez sensu.
        Id się ze mnie wyrwało pierwotne jakieś...Ale mi łyso.
        • luego Re: Nerwowa się robię... 05.10.03, 14:00
          Rany, Habi, po czyms takim z kazdego by sie wyrwalo... Ja bym juz spac nie
          mogla, tak sie brzydze robali.
          • habitus Re: Nerwowa się robię... 05.10.03, 14:24
            Kamera zanotowała moment ucieczki! Sensacyjny wątek w badaniach Jerzego S!
            • saunne Re: Nerwowa się robię... 05.10.03, 19:40
              > Kamera zanotowała moment ucieczki! Sensacyjny wątek w badaniach Jerzego S!

              :-))))))))

              A tak na poważnie - jak one się rozmnażają? Bo jeśli uciekł jeden to chyba nie
              jest jeszcze tak źle...
              • habitus Re: Nerwowa się robię... 05.10.03, 21:51
                One się rozmnażają płciowo. Raz zapłodniona samica wydaje kolejne mioty i tak
                do końca żywota swego, amen. Jeżeli to była samica to mamy problem...
    • yuna Re: Karaluchy 05.10.03, 19:46
      tak mi się przypomniało, że pietraszewskiego, kolegę dostojewskiegoo, karaluchy
      zeżarły na syberii.
      potwory bez spółki!
      ;-)
      • habitus Re: Karaluchy 05.10.03, 21:49
        ło Jessuniuuuu!
        • aand Re: Podobno... 05.10.03, 22:19
          ...zaginionego karalucha widziano jadacego WKD-ka. Ale bez biletu. Spoko,
          Renoma go zgarnie... (Chyba że ma legitymacje kombatancką. No to - Houston,
          Houston, we have a problem...)
    • all2 Re: Karaluchy 21.11.03, 12:44
      Habi. I co z tym zaginionym karaluchem? Proszę, zdradź zakończenie tego
      thrillera... :)
      • aand Re: Karaluchy 21.11.03, 17:19
        all2 napisała:

        > Habi. I co z tym zaginionym karaluchem? Proszę, zdradź zakończenie tego
        > thrillera... :)

        Tak, tak, co ze zbiegiem? Znalazł się nieborak? :)
        • habitus Re: Karaluchy 21.11.03, 17:54
          Znalazł się po przeszukaniu garażu. Przy okazji garaż został posprzątany.
          Siedział na jakiejś zwiniętej w rulon tkaninie. Okazał się być larwą, nie
          rozmnożyłby się. Został przez Jurka zamknięty w akwarium z resztą swoich
          pobratymców. I mieszkają tak sobie u nas, bo nikt ich nie chce.
          Czyli co, jednak happy end, no nie? I żyły długo i szczęśliwie...
          • all2 Re: Karaluchy 21.11.03, 19:46
            No to kamień z serca... ale z drugiej strony, jest nadzieja na sequel :))))

            One sobie teraz siedzą w tym akwarium i spokojnie się mnożą, tak? Hmmm... ;)))
            • awee Re: Karaluchy 22.11.03, 22:36
              all2 napisała:

              > No to kamień z serca... ale z drugiej strony, jest nadzieja na sequel :))))


              To może lepiej bez wznowień.
              Sequele mają to do siebie, że nie dorastają do pięt I części....
              • aand Re: Karaluchy 22.11.03, 22:40
                awee napisała:

                > all2 napisała:
                >
                > > No to kamień z serca... ale z drugiej strony, jest nadzieja na sequel :)))
                > )

                > To może lepiej bez wznowień.
                > Sequele mają to do siebie, że nie dorastają do pięt I części....

                Poprzednio był horror. Może teraz będzie komedia... ;)
                • all2 Re: Karaluchy 22.11.03, 23:35
                  aand napisał:

                  > Poprzednio był horror. Może teraz będzie komedia... ;)

                  Albo musical? Oooo, mam tytuł: "Zaczarowany flet"?
                  • awee Re: Karaluchy 22.11.03, 23:55
                    all2 napisała:

                    > Albo musical? Oooo, mam tytuł: "Zaczarowany flet"?


                    A jeśli tytuł będzie "Karaluchy pod poduchy" to co to za gatunek filmowy....?
                    • all2 Re: Karaluchy 22.11.03, 23:58
                      Pewnie bajka na dobranoc dla dzieci... ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka