Dodaj do ulubionych

Żaden problem dodać głowę...

15.11.10, 19:26


https://img403.imageshack.us/img403/2134/uwcopy.jpg




Uniwersytet Warszawski najlepszy w Polsce
Obserwuj wątek
    • matelot Re: Żaden problem dodać głowę... 15.11.10, 19:40
      O co chodzi?

      Może komunikat powinien mieć brzmienie w tym stylu?

      "Uniwersytet Warszawski" prowadzi szkolenie ochotników w dywersji. Wykłady obejmują dywersję podwodną (cel rurociąg pod dnem Bałtyku) oraz lądową (cel liczne rurociągi miedzy Rosją a Zachodnia Europą).
      Po zakończeniu szkolenia wręczone zostaną dyplomy dywersanta - patrioty. Opieka duchową studentów zajął się ordynariat polowy Wojska Polskiego.

      smile
      • off_nick Chodzi o to, że UW jest na smyczy Putina ...n/txt 15.11.10, 20:20




        matelot napisał:

        > O co chodzi?
        • hasz0 Re: Chodzi o to, że UW jest na smyczy Putina ...n 15.11.10, 20:41
          W jaki sposób kobiety dochodziły na szczyty komunistycznej władzy. Nie były szczególnie ładne, ale miały inną, ważniejszą cechę - były PPŻ. Dotyczy to m. in. Heleny Wolińskiej, „Leny”, stalinowskiej prokurator, konkubiny ważnego AL-owca, twórcy MO i bezpieczniaka gen. Franciszka Jóźwiaka a szczególnie Julii Brystygier, „Luny”, równie (a może bardziej) wpływowej w aparacie bezpieczeństwa, która ze względu na swoją pozycję była nazywana piątym wiceministrem BP.

          Julia „Luna” Brystygier (także Brystiger, Bristiger, Briestiger; z domu Prajs, lub Preiss), urodziła się 25 listopada 1902 r. w Stryju. Na uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie ukończyła Wydział Humanistyczny (1926 r.), potem doktoryzowała się w mediewistyce. Jej związki z Polską były jednak żadne. Od 1931 r. należała do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Swoją antypolską działalność mogła rozwinąć po wkroczeniu Sowietów w 1939 r.

          CEL – DONOSIĆ

          Czemu zawdzięczała swoją karierę? Kontakty z komunistami posiadała dzięki mężowi - lwowskiemu działaczowi syjonistycznemu dr Natanowi Brystygierowi. Ale to nie wystarczyłoby, aby znaleźć się na szczytach władzy. Jak mówił Józef Światło (Izaak Fleischfarb, NKWD-zista, wicedyrektor X departamentu MBP) w książce Zbigniewa Błażyńskiego „Luna” zasłynęła z donosów do NKWD, nawet na swoich towarzyszy partyjnych. Rywalizowała w tym względzie z braćmi Goldbergami - Józefem (późniejszym dyrektorem departamentu śledczego MBP Jackiem Różańskim) i Beniaminem (Jerzym Borejszą). Różański miał się później skarżyć Światle: „pomyślcie, towarzyszu, że ta... napisała raport na mnie [że należał do rodziny syjonistów - red.]. Ale tow. Luna zapomina, że ja mam dłuższą karierę w NKWD niż ona”.
          W książce Barbary Fijałkowskiej „Borejsza i Różański” czytamy, że razem m. in. z rodziną Minców „Luna” ze Lwowa przeniosła się do Samarkandy. Działała w MOPR (Międzynarodowa Organizacja Pomocy Rewolucjonistom, podległa III Międzynarodówce), która miała pomagać znajdującym się w trudnej sytuacji towarzyszom. Należał do nich m. in. Józef Goldberg, który prócz służby w NKWD pracował w kołchozie. Na wiosnę 1942 r. jego żona Bela Frenkiel, nie mogąc doczekać się pomocy MOPR, przyjęła pomoc od Delegatury rządu Sikorskiego (2 kg ryżu i torbę mąki). 23 grudnia 1943 r. Zarząd MOPR powołał komisję, w skład której weszła m. in. Brystygierowa. Towarzyszka „Luna” nie przyjęła argumentów o „skrajnej nędzy” i „nieuniknionej śmierci dziecka”, zarzucając Goldbergom kontakty z imperialistami, „polityczną zdradę” i „brak komunistycznej godności”. Goldbergom nic się jednak nie stało, gdyż mieli mocniejsze „plecy”.
          Kilkanaście lat później, jesienią 1953 r. „Luna”, jako członek Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej przy KC PZPR, współoskarżała Różańskiego o znęcanie się w śledztwie nad więźniami. Uczestniczyła również, prócz oficerów MBP i prokuratora, w rewizji w jego mieszkaniu przy ul. Narbutta w Warszawie.
          „Luna” pociągała za sznurki. Jednych - tak jak Różańskiego (podobnie zresztą jak Światłę) nienawidziła i starała się utrącić, innym pomagała. Władysław Gomułka w „Pamiętnikach” pisze, że kiedy pod koniec 1939 r. przyjechał z Białegostoku do Lwowa „przy pomocy Julii Brystygier (...), która za zgodą władz radzieckich kontynuowała we Lwowie swoją dawną działalność z ramienia MOPR, zostałem wkrótce mianowany na stanowisko dyrektora maleńkiego zakładu wyrobów papierniczych we Lwowie przy ulicy Jagiellońskiej nr 18”.

          GRUBE, NIEZGRABNE, ALE...

          Donosy nie były jednak sprawą zasadniczą, najważniejszy był PPŻ. Rozszyfrujmy wreszcie ten skrót. Płk Anatol Fejgin, dyrektor X departamentu MBP, mówił płk Henrykowi Piecuchowi: „Zanotowałem, jak to Kożuszko [mjr Mikołaj Kożuszko, oficer radzieckiego wywiadu, szef Wydziału Informacji WP - red.], między jednym a drugim łapaniem i rozstrzeliwaniem dezertera, zabawiał się z PPŻ. (...) Otóż PPŻ to nic innego jak przechodnia polowa żona. Krótko mówiąc, taka sekretarka”. Gen. Sokorski napisał, że Bierut „zapracował nawet na przydomek Bolek-jebaka. On nie przepuścił żadnej kobiecie. Miał kilka „żon” i różne dzieci rozsiane po kraju. Wcale się nie krył ze swoją namiętnością”.
          Jedną z PPŻ Bieruta, której (w zasadzie) pozostał wierny do końca życia, była Małgorzata Fornalska. Swoje PPŻ miał Światło, Różański.
          Światło: „w swej bogatej karierze Brystygierowa była w Rosji przez dłuższy czas równocześnie kochanką Bermana, Minca i Szyra [Jakub Berman - w czasach Bieruta „numer drugi w Polsce; Hilary Minc - odpowiedzialny za gospodarkę; Eugeniusz Szyr - stalinowski ekonomista - red.]. Dwaj pierwsi zwłaszcza mają w związku z tym wobec niej poważne zobowiązania. I dzięki temu, jak Brystygierowa chce coś przeprowadzić, nawet przeciw Radkiewiczowi czy Romkowskiemu [szefowi i wiceszefowi MBP - red.] w bezpiece, to wszystko może zrobić. Ileż to razy Radkiewicz nie zdążył jeszcze zreferować jakiejś sprawy Bierutowi, a już Bierut, czy Berman dzwonili do niego z zapytaniem: „słuchaj no, jest u ciebie taka a taka sprawa, dlaczego nam o tym nic nie mówisz?” (...) oni już wiedzieli, bo oczywiście Brystygierowa referuje im wszystko nocami”.
          Kochanek „Luny” Jakub Berman w książce Teresy Torańskiej, „Oni” tak ją opisuje: „Była wyjątkowo inteligentną kobietą o dosyć miłej powierzchowności, choć niezbyt zgrabna. (...) Bystra, przenikliwa, umiała nawiązywać dobre kontakty z ludźmi”.
          Stefan Staszewski (wpływowy członek PPR i PZPR „od kultury”wink mówił Torańskiej: „Twarz miała dosyć ładną, ale była potwornie niezgrabna, kwadratowa, niska, bardzo grube nogi. Agresywna, zaborcza. Była to pani z tych, które mówią, kto ma dziś ją do domu odprowadzać”.
          Podobna była inna PPŻ - Helena Wolińska. Stanisława Sowińska „Barbara” (też PPŻ - kochanka swojego przełożonego, szefa Informacji AL Mariana Spychalskiego, późniejszego komunistycznego marszałka Polski) w swoich wspomnieniach „Lata walki” tak opisywała „Lenę”: „Tęga, rubaszna, pewna siebie dziewczyna. (...) Umiała niezgorzej po partyzancku kląć, w czym prześcigała nas wszystkich - kobiety i mężczyzn”. PPŻ nie lubiły się - w końcu konkurencja.

          PŁONIE STODOŁA

          Berman opowiada o początkach „współpracy” ze swoją PPŻ: „Lunę poznałem w Moskwie, pracowała w Zarządzie ZPP. Potem przyjechała do Lublina. W Lublinie szukano odpowiednich ludzi dla wzmocnienia Urzędu Bezpieczeństwa i jak mi potem sama opowiadała [zapewne nie podczas oficjalnego spotkania - red.], do pracy w Bezpieczeństwie zmusili ją Gomułka i Bierut. Podobno nie bardzo chciała, bojąc się odpowiedzialności i uważając, że niezbyt zna się na tej robocie. (...) Po niedługim czasie okazało się, że decyzja Bieruta i Gomułki była słuszna”.
          W bezpiece, będąc jednocześnie członkiem PPR, „Luna” zaczęła pracować od początku, tj. od grudnia 1944 r. Najpierw w I departamencie MBP, od stycznia 1950 r. jako dyrektor V departamentu, a od sierpnia 1954 r. do listopada 1956 r. jako dyrektor III departamentu. Brała udział w naradach Politbiura PPR i PZPR - formalnie nie wchodząc w jego skład. Jej departament zyskał sobie niemal taką autonomię, jak X departament, dysponował własnym więzieniem.
          Berman: „Luna stała się naprawdę wybitnym pracownikiem Bezpieczeństwa i na tle innych dyrektorów czy naczelników nie odznaczających się wielkimi talentami i stosującymi dosyć toporne często metody zdecydowanie się wyróżniała”. „Luna” rzeczywiście „wyróżniała się”, ale - niezależnie od wszystkiego - czy kochankę można źle wspominać?
          „Luna” „wyróżniała się” również w kłamstwie. Krystyna Kersten w książce „Narodziny system
          • hasz0 Re: Chodzi o to, że UW jest na smyczy Putina ...n 15.11.10, 20:44
            Krystyna Kersten w książce „Narodziny systemu władzy. Polska 1943-48” przytacza interpelację posłów KRN w sprawie spalenia osady Wąwolnica w powiecie puławskim przez 25 funkcjonariuszy PUBP z Puław 2 maja 1946 r. „Pastwą płomieni padło 101 domów mieszkalnych, 196 stodół, 121 obór, 120 chlewów i innych budynków, spaleniu uległy 2 osoby”. Na posiedzeniu Komisji Administracji Bezpieczeństwa KRN Brystygierowa twierdziła, że „nie było żadnego najazdu na osadę Wąwolnica ze strony organów bezpieczeństwa. Kiedy przez Wąwolnicę przejeżdżała brygada robotnicza, ściągając świadczenia rzeczowe, z restauracji na rynku wybiegło pięciu ludzi i zaczęło uciekać w stronę Zarzecza”. Kłamała dalej, że wywiązała się strzelanina, w trakcie której zaczęła palić się stodoła Łuszczyńskiego i dopiero wtedy zjawili się funkcjonariusze UB.

            OBCOWANIE TOWARZYSZKI

            Stefan Staszewski mówił Torańskiej, że Bolesława Piaseckiego i jego kolegów przekazał „Lunie” prawdopodobnie wywiad radziecki „i ona się nimi zajmowała do końca”.
            - Wciągając do współpracy? - pyta Torańska.
            - Przede wszystkim do łóżka. Luna to był typowy dywersant polityczny, miała pod swoją opieką Kościół, inteligencję. Nie brała udziału w walce ze zbrojnym podziemiem, nie zajmowała się wymuszaniem zeznań czy montowaniem procesów, przydzielano jej zadania wymagające dużej inteligencji, typowo dywersyjnej. Kulturalna, elokwentna, wcale nie krzykliwa, taka pani do towarzyskiego obcowania”.
            Józef Światło pisał, że „Luna” dawała Piaseckiemu pieniądze na działalność rozbijających Kościół „postępowych katolików”, ale w zamian wymagała posłuszeństwa. Musiał np. potępić generała Tatara jako „zdrajcę narodu, faszystę i imperialistycznego agenta”.
            Światło ujawniał, że Bierut, prócz Piaseckiego, posiadał „na odcinku katolickim” własnego agenta, którego sam zwerbował za pośrednictwem Luny Brystygierowej - Dominika Horodyńskiego [dziennikarz, redaktor naczelny „Kultury” - red.]. „Horodyńskiego można było często spotkać w mieszkaniu prywatnym pułkownika Brystygierowej przy Alei Przyjaciół 6”. PPŻ działał nadal.
            W ramach infiltracji i rozbijania Kościoła „Luna” przygotowywała m. in. pokazowy proces biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, kierowała akcją uwięzienia prymasa Wyszyńskiego.
            W ramach „opieki” nad inteligencją, prawdopodobnie na prośbę Piaseckiego, uwolniła z więzienia Pawła Jasienicę (Lecha Beynara), któremu groziła kara śmierci za udział w „bandzie Łupaszki”, czyli V Wileńskiej Brygadzie AK mjr Zygmunta Szendzielarza.

            OPOWIADANIA DLA DZIECI

            Płk Mieczysław Widaj, były AK-owiec i jeden z najbardziej krwawych stalinowskich sędziów zeznawał, że w sprawie oskarżonych o szpiegostwo i uwolnionych przez sąd świadków Jehowy „zaraz była interwencja ze strony płk Brystygierowej do mjra Pancera, naszego opiekuna w Informacji, byłem też potem systematycznie wzywany do Zarządu Sądownictwa Wojskowego dla wytłumaczenia się.”. Podobne metody, również w sprawie świadków Jehowy (choć oczywiście nie tylko), stosowała „Lena” Wolińska. Jeden z sędziów mówił: „Po kilku dniach dzwoniła do mnie (...) „warszawska Dolores” ppłk Wolińska z NPW [Naczelnej Prokuratury Wojskowej - red.] i pytała, na jakiej podstawie zwolniliście jehowców. Odpowiedziałem, że na podstawie decyzji sądu. Wówczas powiedziała: „Nie bądźcie tacy mądrzy” i wyzwała mnie od h...ów. Odłożyłem wtedy słuchawkę. Dzwonił do mnie potem płk Karliner (był to pierwszy wypadek bezpośredniego nacisku) i twierdził, że ja obraziłem Wolińską, oraz polecił zastosować areszt w sprawie zwolnionych jehowców”.
            Na wiosnę 1948 r. „Luna”, razem z wiceministrem bezpieki Romkowskim pojechała na spotkanie ze sztabem Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, dowódcy partyzantki WiN na Lubelszczyźnie, który postanowił - w porozumieniu z inspektorem WIN-u Władysławem Siła-Nowickim - ujawnić swoje oddziały. Delegacja MBP nie zgodziła się jednak na warunek „Zapory”, aby wypuścić z więzień żołnierzy WIN. Wkrótce on i jego ludzie zostali aresztowani i prócz Sily-Nowickiego (siostrzeńca Dierżyńskiego) zlikwidowani.
            Władysław Minkiewicz w książce „Mokotów-Wronki-Rawicz” wspomina proces rehabilitacyjny Siły-Nowickiego na fali „odwilży” 1956 r.: „Przed rozprawą, w kuluarach sądowych spotkało się wielu przyjaciół, byłych więźniów, którzy niedawno odzyskali wolność. Serdeczne uściski, pocałunki, wymiana wiadomości o swoich losach. (...) Tylko na ławce pod ścianą dość skromnie ubrana siedziała jakaś pani, z którą nikt się nie witał”. Była to właśnie „Luna” - „pozbawiona już stanowiska, została teraz wezwana w charakterze świadka. Drugim koronnym świadkiem w tej sprawie był były wiceminister bezpieki Romkowski, którego doprowadzono na salę sądową w kajdankach, co sprawiło nam wszystkim niemałą satysfakcję”.
            Po rozwiązaniu MBP, jako Julia Prajs została szefową „Naszej Księgarni”. Osoba, która wcześniej, w istniejących od stycznia 1940 r. komunistycznych „Nowych Widnokręgach” systematycznie opluwała Polskę, miała czelność pisać opowiadania, m. in. dla polskich dzieci. Ale podobno zawsze chciała zostać pisarką...
            Julia „Luna” Brystygier nigdy nie stanęła przed sądem, zmarła w 1975 r.

            TADEUSZ M. PŁUŻAŃSKI
        • matelot Re: Chodzi o to, że UW jest na smyczy Putina 15.11.10, 21:58
          off_nick napisała:

          >
          >
          >
          >
          > matelot napisał:
          >
          > > O co chodzi?
          ===============
          I Ty w to wierzysz?!

          smile
          • off_nick Re: Chodzi o to, że UW jest na smyczy Putina 15.11.10, 22:11
            To nie jest kwestia wiary.


            matelot napisał:
            • matelot Re: Chodzi o to, że UW jest na smyczy Putina 15.11.10, 22:27
              off_nick napisała:

              > To nie jest kwestia wiary.
              =====================
              Bardzo się staram, aby Cię nie urazić jakimś nieopatrznym słowem, ale jeśli to nie jest kwestia wiary (obojętnie w prezesa czy kogoś równie uprzedzonego do Rosjan) to co to jest?
              Jak to zdefiniować?

              A gdyby ta zacna uczelnia miała szanse zarobić na kontrakcie z Chińczykami to co, wszystko byłoby O.K.?
              • hasz0 Chodzi oto,że Uwole som na smyczyMoskw/Bruksl 15.11.10, 23:55
                DO WYBORU do koloru na Ile sie DA! Na tyle się wexmie.
          • pan.scan "Gorze nam sie stało" cytując Henryka Pobożnego, 15.11.10, 22:24


            bitego pod Legnicą przez hordy mongolskie, protoplastów dzisiejszych Rosjan.

            Pisowski czub będzie zawsze widział spisek knuty przeciwko Najjaśniejszej. W tym przypadku potwierdza się teza Ukochanego Przywódcy moherowej o kondominium niemiecko rosyjskim, co uprawdopodobnia wersję Prawych Patriotów, że Tusk i Co wzięli pod stołem od Gazpromu w zamian za uzależnienie PL od gazu Putina na 15 lat. Teraz spadkobiercy sowieckiego imperium biorą się do indoktrynację młodzieży.


            Na "patriotyczne" zidiocenie wyłącznie gorące kataplazmy albo lina i gałąź.

            gazownictwo.wnp.pl/umowa-stypendialna-pomiedzy-uniwersytetem-gazpromem-i-europolem,110340_1_0_0.html
    • snajper55 To może sobie dosztukuj, bo jedna ci nie wystarcza 15.11.10, 19:53
      off_nick napisała:

      >
      >
      > https://img403.imageshack.us/img403/2134/uwcopy.jpg
      >
      >
      >
      >
      > Uniwersytet Warszawski najlepsz
      > y w Polsce

      >
      >
      >
      >
      >
    • polazrski Re: Żaden problem dodać głowę... 15.11.10, 19:59
      I jeszcze smoka, moherowa przyjaciolko Rosjan:
      www.bizneschiny.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=951&Itemid=67
      • hasz0 _______fajna strona 15.11.10, 20:08
        www.wpism.umk.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=74:prof-dr-hab-jerzy-borejsza&catid=14:kadra&Itemid=69
        • hasz0 Re: _______fajna strona 15.11.10, 20:10

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka