Dodaj do ulubionych

Do poszukujacych forumowiczow

IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 10:45
Od osamotnienia do samotności – krok 1
Siedzę w SKM otoczona milczącymi ludźmi ukrytymi za płachtami gazet albo
zapatrzonymi w świat swych własnych fantazji.
Współczesne społeczeństwo uświadamia nam wyraziście, że jesteśmy osamotnieni.
Osamotnienie jest dziś jednym z najbardziej powszechnych źródeł cierpienia.
Korzenie osamotnienia są bardzo głębokie i znajdują pożywkę w przekonaniu ,że
nie ma nikogo, kto niesie i daje miłość za nic, i że nie ma miejsca, gdzie
możemy okazać swą słabość bez obawy, że zostanie wykorzystana.
Wiele małych codziennych odrzuceń-czyjś sarkastyczny śmiech ,gwałtowna uwaga,
energiczna odmowa albo gorzkie milczenie.
Zbyt często robimy wszystko by uniknąć osamotnienia (np. udział na Forum
gazety).
Nasza kultura stała się niebywale pomysłowa w unikaniu bólu, i to zarówno bólu
fizycznego, jak też emocjonalnego.
Jesteśmy wówczas gotowi zrobić wszystko, by się czymś zająć i kontynuować grę,
dzięki której znów wierzymy, że wszystko jest w porządku.
Im bardziej nam brakuje życia wewnętrznego, tym wytrwale i rozpaczliwiej
biegamy do skrzynki po wiadomość.
Żyjąc świadomie, możemy poznać różnicę pomiędzy osamotnieniem a samotnością.
Samotność jest jedną ze zdolności człowieka, która może istnieć, trwać i
rozwijać się pośród wielkich miast, ogromnych tłumów, nie pozbawiając
człowieka możliwości aktywnego i twórczego życia.
Jeśli potrafimy rozpoznać te dwa bieguny(osamotnienie i samotność0 istniejące
w każdym z nas, wówczas nie czujemy się już zagubieni.
Wtedy odkryjemy, że potępianie zachowana innych są raczej przejawem naszego
osamotnienia(naszego zwątpienia w siebie) niż mocno ugruntowanych naszych
przekonań.
Przejście od osamotnienia do samotności jest ruchem w kierunku głębszego
zaangażowania się w palące problemy naszych czasów.
I o to chodzi!
Chętnych pogłębienia tematu wątku odsyłam do książki Henri J.M.
Nouwen’a „Przekroczyć siebie”.
Po wykonaniu ruchu pierwszego następuje ruch drugi: od wrogości do gościnności.

Z pozdrowieniami
przyjaciel
Obserwuj wątek
    • tyu Re: Do poszukujacych forumowiczow 23.02.02, 17:24
      Po kwestii przyjaźni - drugi Twój temat: ciekawy i ważny zarazem.
      A jednak: minęło już tyle godzin od Twojego wpisu - i nic.
      Czy ludzie boją się przyznać (nawet sami przed sobą) do swego osamotnienia?
      I dlatego nie wpisują swoich uwag?

      A Ty - czy boisz się przyznać, kim jesteś?
      Piszesz jak kobieta, ale podpisujesz się męskim imieniem oraz
      słowem "przyjaciel". Czy "przyjaciel1"?

      Pozdrawiam.
      tyu - lubiący samotność, ale (chyba?) nie osamotniony
      • Gość: konrad Re: oOd odszukanego forumowicza IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 21:28
        jestem kobietą.
        samotną, ale nie osamotnioną. już nie.
        robię następny ruch, czego dowodem jest moja obecność na Forum.
        • Gość: V.C. do Konrada IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 21:49
          Ktoś znany i chyba mądry powiedział kiedyś : " Samotność rozwija talent . "

          A Antoine de Saint-Exupery rzekł : "Cudze życie - to tak daleko ..."

          Czy - patrząc na choćby tylko na tytuły wątków na tym Forum - nie uwazasz ,że
          nie jest to odpowiednie miejsce na rozwijanie Twojego wątku ?

          Polecam Forum > Ksiązki . Sam czasami tam zaglądam . Może tam porozmawiamy ?

          Pozdrawiam

          V.C.




          • przyjaciel1 Re: do V.C. 24.02.02, 10:43
            Hej V.C.
            Dziękuję za zaproszenie do innego klubu.
            Czytam dużo , ale nie namiętnie.
            Czytam tylko te książki, które pomagają mi poznać i zrozumieć siebie i świat.
            Czytanie jest dla mnie formą pracy, a ja lubię swoją pracę.
            Lubię prawie każdą pracę, którą mam do wykonania.
            Kącik czytelniczy to dla mnie za mało, ale dziękuję za zaproszenie.
            Pozdrawiam
            Przyjaciel
            PS.1
            Różne moje nicki były przyjęte z premedytacją, ale nie z perfidią.
            PS.2
            Moje hasło to moje imię
            PS.3
            Zmieniam nicka od jutra.
        • tyu Re: oOd odszukanego forumowicza 23.02.02, 22:45
          Gość portalu: konrad napisał(a):

          > jestem kobietą.
          > samotną, ale nie osamotnioną. już nie.
          > robię następny ruch, czego dowodem jest moja obecność na Forum.

          W takim razie i ja zrobię następny ruch i spytam: czemu Konrad? Przez sympatię do
          Josepha?
          Nawiasem: czytając Cię po raz pierwszy (Twój adres: Port Gdynia) pierwszym moim
          skojarzeniem było, że pisze to marynarz, który właśnie zszedł na ląd i czuje się
          samotny, bez przyjaciół... Teraz sama piszesz o samotności...
          Pozdrawiam.
          • przyjaciel1 Re: Od odszukanego forumowicza do Tyu 24.02.02, 10:45
            nick Konrad ma u mnie trzy skojarzenia w tym jedno osobiste
            • tyu Od Tyu do odszukanego forumowicza 24.02.02, 16:25
              przyjaciel1 napisał(a):

              > nick Konrad ma u mnie trzy skojarzenia w tym jedno osobiste


              Pierwsze, to pewnie Konrad mickiewiczowski ("Samotność, czym są ludzie, czym
              pieśniarz bez ludzi..."). Gdyby nie nadmorskie skojarzenia, pewnie wymieniłbym go
              i ja jako domniemaną przyczynę przyjęcia takiego właśnie nicka przez Konrad (nie
              Conrad). Tematyka wątków mówi o tym dość wyraźnie.
              Drugie - może książę Konrad Mazowiecki?
              Trzecie - wiesz tylko Ty.

              Po czym mam Cię jutro poznać?
              • Gość: 3@ Re: Od odszukanego forumowicza IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 18:33
                ale nie wiem, czy się zgłoszę.
                to zależy od warunków zewnętrznych.
                pozdrowienia od 3@.
                • tyu DO odszukanego forumowicza 24.02.02, 21:00
                  Gość portalu: 3@ napisał(a):

                  > ale nie wiem, czy się zgłoszę.
                  > to zależy od warunków zewnętrznych.
                  > pozdrowienia od 3@.


                  Trudno, w razie czego zaczekam.
                  Tu i tam...
      • przyjaciel1 Re: Od odszukanego forumowicza 23.02.02, 21:55
        mój koloryt to barwy brozowo-jesienne z oczekiwaniem na wiosnę.
        z pozdrowieniami
        przyjaciel
    • Gość: R.Gość Re: Do poszukujacych forumowiczow IP: *.avamex.krakow.pl 23.02.02, 22:21
      Droga Konradko,

      Przez wiele lat jeździłem kolejką SKM gdzies po trasie miedzy Gdańskiem a
      Gdynią tak więc chyba potrafię wyczuć otaczające cię klimaty. O tej porze roku
      w Trójmieście jest dość ponuro. Każdy człowiek jest w jakimś stopniu meteopatą
      tak więc twój nastrój nie jest czymś wyjątkowym. Na taki smętny humor chyba
      nie ma złotego środka. Nawet kawa Anatol nie zawsze pomaga. Nie bardzo wiem do
      czego dążysz, no może powiedzmy że się domyślam. Dodam tylko że dość już dawno
      doszedłem do wniosku że nawet gdy jesteśmy z innymi nawet bardzo bliskimi
      ludźmi to jesteśmy w gruncie rzeczy samotni. Ale lepsza jest taka samotność we
      dwoje niż samotność samemu.
      Pozdrawiam
      RG
      • tyu Re: Do poszukujacych forumowiczow - do Gościa 23.02.02, 22:54
        Gość portalu: R.Gość napisał(a):

        > Droga Konradko,
        >
        > Przez wiele lat jeździłem kolejką SKM gdzies po trasie miedzy Gdańskiem a
        > Gdynią tak więc chyba potrafię wyczuć otaczające cię klimaty. O tej porze roku
        > w Trójmieście jest dość ponuro. Każdy człowiek jest w jakimś stopniu meteopatą
        > tak więc twój nastrój nie jest czymś wyjątkowym. Na taki smętny humor chyba
        > nie ma złotego środka. Nawet kawa Anatol nie zawsze pomaga. Nie bardzo wiem do
        > czego dążysz, no może powiedzmy że się domyślam. Dodam tylko że dość już dawno
        > doszedłem do wniosku że nawet gdy jesteśmy z innymi nawet bardzo bliskimi
        > ludźmi to jesteśmy w gruncie rzeczy samotni. Ale lepsza jest taka samotność we
        > dwoje niż samotność samemu.
        > Pozdrawiam
        > RG


        I tu zaczyna się dyskusja, bo z ostatnim zdaniem nie zgadzam się zupełnie. Gdy
        jestem SAM (czyli samotny) praktycznie nigdy nie zdarza mi się odczuwać
        osamotnienia - choćby dlatego, że w myślach mogę być z moimi bliskimi - z kim
        chcę. Albo sam - gdzie chcę.
        Myślę, że PRAWDZIWE osamotnienie, to samotność WŚRÓD LUDZI. Niby wszystko jest
        jak należy: czyny, słowa, gesty... a jednak - wewnątrz pustka. Paskudne uczucie,
        może WŁAŚNIE dlatego, że okoliczności zmuszają nas do ukrywania go - potęgując je
        de facto.

        • Gość: V.C. Re: Do poszukujacych forumowiczow IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 09:45
          Abstrahując od osobistych przeżyć każdego/ej z nas , odnoszę jednak nieodparte
          wrażenie ,że problem samotności jest zbytnio eksponowany i wyolbrzymiany przez
          media , zwłaszcza w filmach .

          Kiedy codziennie naokoło słyszymy w TV , kinie , od naszych bliskich i
          przyjaciół , jak to strasznie jest być samotnym albo "kiedy w końcu ten
          ślub ?" , to nawet urodzony samotnik/czka , któremu zawsze było z tym dobrze ,
          zacznie się zastanawiać : " A może oni maja rację ? "

          Zawsze byłem przeciwny uleganiu wpływom otoczenia i krakaniu jak owe
          przysłowiowe wrony .

          Dlatego też , gdybym miał wybierać : " Męczyć się i udawać w czyimś
          towarzystwie " albo po prostu żyć samotnie - wybrałbym to drugie .


          • tyu Do poszukujacych forumowiczow i V.C. 24.02.02, 14:04
            Gość portalu: V.C. napisał(a):

            > Abstrahując od osobistych przeżyć każdego/ej z nas , odnoszę jednak nieodparte
            > wrażenie ,że problem samotności jest zbytnio eksponowany i wyolbrzymiany przez
            > media , zwłaszcza w filmach .
            >
            > Kiedy codziennie naokoło słyszymy w TV , kinie , od naszych bliskich i
            > przyjaciół , jak to strasznie jest być samotnym albo "kiedy w końcu ten
            > ślub ?" , to nawet urodzony samotnik/czka , któremu zawsze było z tym dobrze ,
            > zacznie się zastanawiać : " A może oni maja rację ? "
            >
            > Zawsze byłem przeciwny uleganiu wpływom otoczenia i krakaniu jak owe
            > przysłowiowe wrony .
            >
            > Dlatego też , gdybym miał wybierać : " Męczyć się i udawać w czyimś
            > towarzystwie " albo po prostu żyć samotnie - wybrałbym to drugie .


            Rozumujesz więc tak, jak ja. O wiele gorsze jest osamotnienie wśród ludzi,
            których nie akceptujesz, niż "prawdziwa" samotność, zwłaszcza jeśli jest ona z
            wyboru.

            Pozdrawiam.


        • Gość: R.Gość Poważna sprawa IP: *.avamex.krakow.pl 24.02.02, 10:16
          tyu napisał(a):

          > Gość portalu: R.Gość napisał(a):
          Dodam tylko że dość już d
          > awno
          > > doszedłem do wniosku że nawet gdy jesteśmy z innymi nawet bardzo bliskimi
          > > ludźmi to jesteśmy w gruncie rzeczy samotni. Ale lepsza jest taka samotnoś
          > ć we
          > > dwoje niż samotność samemu.
          > > Pozdrawiam
          > > RG
          >
          >
          > I tu zaczyna się dyskusja, bo z ostatnim zdaniem nie zgadzam się zupełnie. Gdy
          > jestem SAM (czyli samotny) praktycznie nigdy nie zdarza mi się odczuwać
          > osamotnienia - choćby dlatego, że w myślach mogę być z moimi bliskimi - z kim
          > chcę. Albo sam - gdzie chcę.
          > Myślę, że PRAWDZIWE osamotnienie, to samotność WŚRÓD LUDZI. Niby wszystko jest
          > jak należy: czyny, słowa, gesty... a jednak - wewnątrz pustka. Paskudne uczucie
          > ,
          > może WŁAŚNIE dlatego, że okoliczności zmuszają nas do ukrywania go - potęgując
          > je
          > de facto.
          >

          "Aby być z drugim człowiekiem naucz się najpierw być sam ze sobą".
          Zgadzam się z tą madrością odkrytą zapewne przed wieloma wiekami.
          Jest chyba tak że spotykamy w zyciu ludzi z którymi nam jest po drodze ( z
          niektórymi wybieramy się na wycieczkę a z innymi w długą podróż ) bo wzajemnie
          się ubogacamy lub też zwyczajnie jest nam z nimi dobrze. Poczucie osamotnienia
          jest sprawą bardzo subiektywną. Są ludzie otaczani autentyczną przyjaźnią,
          życzliwością a może nawet miłością a mimo to nie potrafiący się z poczucia
          osamotnienia wyrwać. W skrajnych przypadkach stany takie prowadzą do ciężkich
          depresji lub kończą się jeszcze bardziej tragicznie. Tak więc to co odczuwamy
          zależy chyba jednak przede wszystkim od nas samych odbierających świat przez
          nasze własne receptory, filtry. Nasze widzenie świata jest zakłócone przez nasze
          słabości, wystepki, grzechy. Może być tak że na miłość nie jesteśmy w stanie
          odpowiedzieć. Nie szukał bym przyczyn ( winy ) naszego osamotnienia po stronie
          anonimowego tłumu w kolejce SKM. To my często nie potrafimy wyjść do świata -
          bez tej umiejetności bedziemy się czuli bezradni i samotni. Wracając do mojego
          zdania z którym się nie zgadzasz. Chciałem w nim podkreślić osobność,
          podmiotowość kazdego pojedyńczego człowieka przed którą nie możemy uciekać. Iluż
          ludzi wiąże się z innymi głównie dlatego że obawia się swojej samotności (
          samego siebie ? ). A przecież przed sobą samym nigdy nie uciekniemy. Zawsze będą
          sprawy, problemy które musimy rozwiazywać najbardziej intymnie, osobiście we
          własnym tylko i wyłącznie sumieniu. Dodałem, że lepsza jest samotność we dwoje.
          To stwierdzenie jest chyba bardziej kontrowersyjne. Chciałem w zasadzie
          podtrzymać to co wyraziłem wczesniej czyli to że każdy jest pewnym
          niepowtarzalnym indywiduum poruszajacym się gdzieś tam w czasoprzestrzeni ale
          jednak lepiej gdy znajdzie na swej drodze towarzysza podróży. Tak więc nie ma
          chyba zasadniczych sprzeczności między twoim a moim spojrzeniem na samotnośc.
          Trochę inaczej definiujemy pewne pojecia.
          pozdrawiam
          RG
          ps
          Gdzie jest Carmina ?
          RG
          • Gość: witekjs Re: Poważna sprawa IP: *.chello.pl 24.02.02, 11:43
            Gość portalu: R.Gość napisał(a):

            > tyu napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: R.Gość napisał(a):
            > Dodam tylko że dość już d
            > > awno
            > > > doszedłem do wniosku że nawet gdy jesteśmy z innymi nawet bardzo blis
            > kimi
            > > > ludźmi to jesteśmy w gruncie rzeczy samotni. Ale lepsza jest taka sam
            > otnoś
            > > ć we
            > > > dwoje niż samotność samemu.
            > > > Pozdrawiam
            > > > RG
            > >
            > >
            > > I tu zaczyna się dyskusja, bo z ostatnim zdaniem nie zgadzam się zupełnie.
            > Gdy
            > > jestem SAM (czyli samotny) praktycznie nigdy nie zdarza mi się odczuwać
            > > osamotnienia - choćby dlatego, że w myślach mogę być z moimi bliskimi - z
            > kim
            > > chcę. Albo sam - gdzie chcę.
            > > Myślę, że PRAWDZIWE osamotnienie, to samotność WŚRÓD LUDZI. Niby wszystko
            > jest
            > > jak należy: czyny, słowa, gesty... a jednak - wewnątrz pustka. Paskudne uc
            > zucie
            > > ,
            > > może WŁAŚNIE dlatego, że okoliczności zmuszają nas do ukrywania go - potęg
            > ując
            > > je
            > > de facto.
            > >
            >
            > "Aby być z drugim człowiekiem naucz się najpierw być sam ze sobą".
            > Zgadzam się z tą madrością odkrytą zapewne przed wieloma wiekami.
            > Jest chyba tak że spotykamy w zyciu ludzi z którymi nam jest po drodze ( z
            > niektórymi wybieramy się na wycieczkę a z innymi w długą podróż ) bo wzajemnie
            > się ubogacamy lub też zwyczajnie jest nam z nimi dobrze. Poczucie osamotnienia
            > jest sprawą bardzo subiektywną. Są ludzie otaczani autentyczną przyjaźnią,
            > życzliwością a może nawet miłością a mimo to nie potrafiący się z poczucia
            > osamotnienia wyrwać. W skrajnych przypadkach stany takie prowadzą do ciężkich
            > depresji lub kończą się jeszcze bardziej tragicznie. Tak więc to co odczuwamy
            > zależy chyba jednak przede wszystkim od nas samych odbierających świat przez
            > nasze własne receptory, filtry. Nasze widzenie świata jest zakłócone przez nasz
            > e
            > słabości, wystepki, grzechy. Może być tak że na miłość nie jesteśmy w stanie
            > odpowiedzieć. Nie szukał bym przyczyn ( winy ) naszego osamotnienia po stronie
            > anonimowego tłumu w kolejce SKM. To my często nie potrafimy wyjść do świata -
            > bez tej umiejetności bedziemy się czuli bezradni i samotni. Wracając do mojego
            > zdania z którym się nie zgadzasz. Chciałem w nim podkreślić osobność,
            > podmiotowość kazdego pojedyńczego człowieka przed którą nie możemy uciekać. Ilu
            > ż
            > ludzi wiąże się z innymi głównie dlatego że obawia się swojej samotności (
            > samego siebie ? ). A przecież przed sobą samym nigdy nie uciekniemy. Zawsze będ
            > ą
            > sprawy, problemy które musimy rozwiazywać najbardziej intymnie, osobiście we
            > własnym tylko i wyłącznie sumieniu. Dodałem, że lepsza jest samotność we dwoje.
            >
            > To stwierdzenie jest chyba bardziej kontrowersyjne. Chciałem w zasadzie
            > podtrzymać to co wyraziłem wczesniej czyli to że każdy jest pewnym
            > niepowtarzalnym indywiduum poruszajacym się gdzieś tam w czasoprzestrzeni ale
            > jednak lepiej gdy znajdzie na swej drodze towarzysza podróży. Tak więc nie ma
            > chyba zasadniczych sprzeczności między twoim a moim spojrzeniem na samotnośc.
            > Trochę inaczej definiujemy pewne pojecia.
            > pozdrawiam
            > RG
            > ps
            > Gdzie jest Carmina ?
            > RG
            ____________________
            Witajcie.Ciekawe jest to co piszecie.Problem samotności spotyka każdy z nas,w
            różny sposób z nim sobie radząc.Najsilniej,chyba odczuwa się samotność będąc z
            dala od Ojczyzny,szczególnie gdy nie masz tam rodziny lub bliskich znajomych i
            jesteś emigrantem lub wygnańcem.Ciężko, czasami znosi się samotność wśród
            prostackich, rywalizujących ludzi,z którymi musisz przebywać przez wiele godzin
            np. w pracy.
            Straszna musi być samotność w celi,gdy nie masz książek ani możliwości pisania.
            Są zawody, w których jesteś zawsze samotny podejmując,tu i teraz niezwykle
            ciężkie decyzje.Jeśli błędne, nikt i nigdy nie uwolni cię z poczucia winy i
            przegranej.Niezwykle trudna jest samotność człowieka pozbawionego pracy,nawet gdy
            siedzi w domu wśród kochającej rodziny, przeżywającej z nim tę
            tragedię.Ekstremalnie ciężka jest samotność ciężko chorego,umierającego człowieka
            w sali lub zatłoczonym korytarzu szpitala.Niewiele da się powiedzieć o
            dramatycznym osamotnieniu po śmierci najbliższej osoby...Już z tych kilku
            przykładów widać jak wiele jest sytuacji w naszym życiu gdy jesteśmy naprawdę
            samotni.
            Wydaje mi się,że internet pełni niezwykle pozytywną rolę w niwelowaniu poczucia
            samotności u milionów ludzi na świecie, mogących spotykać się i wymieniać
            myśli,buszować po bibliotekach,muzeach,księgarniach i innych interesujących
            miejscach.Wielu ludziom wypełnia on pustkę w jakiej znajdują się z różnych
            powodów.
            Pozdrawiam.Witek

            • Gość: iwona Re: Poważna sprawa IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.02.02, 16:05
              Gość portalu: witekjs napisał(a):

              > Wydaje mi się,że internet pełni niezwykle pozytywną rolę w niwelowaniu poczucia
              > samotności u milionów ludzi na świecie, mogących spotykać się i wymieniać
              > myśli,buszować po bibliotekach,muzeach,księgarniach i innych interesujących
              > miejscach.Wielu ludziom wypełnia on pustkę w jakiej znajdują się z różnych
              > powodów.
              > Pozdrawiam.Witek
              >
              *****************************

              A ja mam wrażenie, że internet pogłębia jedynie samotność, składnia ludzi do
              porzucenia prób wyjścia na zewnątrz. Wspomnianie przez Ciebie niwelowanie
              poczucia samotności to jedynie złudzenie.

              pozdrawiam samodzielnie winkiwona
              • witekjs Re: Poważna sprawa____________czasem trochę mniej 25.02.02, 06:35
                Gość portalu: iwona napisał(a):

                > Gość portalu: witekjs napisał(a):
                >
                > > Wydaje mi się,że internet pełni niezwykle pozytywną rolę w niwelowaniu poc
                > zucia
                > > samotności u milionów ludzi na świecie, mogących spotykać się i wymieniać
                > > myśli,buszować po bibliotekach,muzeach,księgarniach i innych interesującyc
                > h
                > > miejscach.Wielu ludziom wypełnia on pustkę w jakiej znajdują się z różnych
                >
                > > powodów.
                > > Pozdrawiam.Witek
                > >
                > *****************************
                >
                > A ja mam wrażenie, że internet pogłębia jedynie samotność, składnia ludzi do
                > porzucenia prób wyjścia na zewnątrz. Wspomnianie przez Ciebie niwelowanie
                > poczucia samotności to jedynie złudzenie.
                >
                > pozdrawiam samodzielnie winkiwona
                __________________
                Droga Iwono.
                To prawda,że złudzenie,dlatego napisałem o niwelowaniu poczucia a nie
                rzeczywistej samotności.Czasami od tego trzeba zacząć aby zebrać siły i chęci do
                wyjścia do ludzi.Oczywiście jedynie to może na prawdę przerwać samotność/ze
                wszystkimi zastrzeżeniami samotności wśród ludzi/.Niekiedy wirtualne życie może
                jedynie wypełniać próżnię, w której człowiek może znajdować się czasami np. z
                powodu choroby.Czytanie,oglądanie TV,czy słuchanie radia jest jednak czym
                innym.Aktywne uczestnictwo w internecie zmusza do skupienia i zaangażowania
                emocji jeszcze w coś innego niż rozmyślanie o swojej samotności.Trzeba także
                pamiętać o szeregu twórców, którzy zawsze są sami w czasie kreowania swojej
                pracy.Myślę,że nawet po wydaniu książki czy na wernisażach mogą się czuć
                osamotnieni.Wiele zależy od tego jaką osobą i z kim jesteśmy.
                Na pewno internet nie zastąpi prawdziwych,bliskich kontaktów z
                człowiekiem,którego widzimy słyszymy i czujemy.Przyjażnie czy uczucia internetowe
                to już zupełnie inne zagadnienie.
                Pozdrawiam serdecznie Ciebie i inne osoby,z którymi rozmawiamy.
                Witek


            • tyu Poważna sprawa. Do Gościa i Witka z Iwonką w tle 24.02.02, 16:51
              Gość portalu: witekjs napisał(a):

              > Gość portalu: R.Gość napisał(a):
              >
              > > tyu napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: R.Gość napisał(a):
              > > > > Dodam tylko że dość już dawno
              > > > > doszedłem do wniosku że nawet gdy jesteśmy z innymi nawet bardzo bliskimi
              > > > > ludźmi to jesteśmy w gruncie rzeczy samotni. Ale lepsza jest taka
              > > > > samotność we dwoje niż samotność samemu.
              > > > > Pozdrawiam
              > > > > RG
              > > >
              > > >
              > > > I tu zaczyna się dyskusja, bo z ostatnim zdaniem nie zgadzam się zupełnie.
              > > > Gdy jestem SAM (czyli samotny) praktycznie nigdy nie zdarza mi się odczuwać
              > > > osamotnienia - choćby dlatego, że w myślach mogę być z moimi bliskimi - z
              > > > kim chcę. Albo sam - gdzie chcę.
              > > > Myślę, że PRAWDZIWE osamotnienie, to samotność WŚRÓD LUDZI. Niby wszystko
              > > > jest jak należy: czyny, słowa, gesty... a jednak - wewnątrz pustka.
              > > > Paskudne uczucie, może WŁAŚNIE dlatego, że okoliczności zmuszają nas do
              > > > ukrywania go - potęgując je de facto.
              > > >
              > >
              > > "Aby być z drugim człowiekiem naucz się najpierw być sam ze sobą".
              > > Zgadzam się z tą madrością odkrytą zapewne przed wieloma wiekami.
              > > Jest chyba tak że spotykamy w zyciu ludzi z którymi nam jest po drodze ( z
              >
              > > niektórymi wybieramy się na wycieczkę a z innymi w długą podróż ) bo wzaje
              > mnie
              > > się ubogacamy lub też zwyczajnie jest nam z nimi dobrze. Poczucie osamotni
              > enia
              > > jest sprawą bardzo subiektywną. Są ludzie otaczani autentyczną przyjaźnią,
              > > życzliwością a może nawet miłością a mimo to nie potrafiący się z poczucia
              > > osamotnienia wyrwać. W skrajnych przypadkach stany takie prowadzą do ciężkich
              > > depresji lub kończą się jeszcze bardziej tragicznie. Tak więc to co odczuwamy
              > > zależy chyba jednak przede wszystkim od nas samych odbierających świat przez
              > > nasze własne receptory, filtry. Nasze widzenie świata jest zakłócone przez
              > > nasze słabości, wystepki, grzechy. Może być tak że na miłość nie jesteśmy w
              > > stanie odpowiedzieć. Nie szukał bym przyczyn ( winy ) naszego osamotnienia po
              > > stronie anonimowego tłumu w kolejce SKM. To my często nie potrafimy wyjść do
              > > świata - bez tej umiejetności bedziemy się czuli bezradni i samotni. Wracając
              > > do mojego zdania z którym się nie zgadzasz. Chciałem w nim podkreślić
              > > osobność, podmiotowość kazdego pojedyńczego człowieka przed którą nie możemy
              > > uciekać. Iluż ludzi wiąże się z innymi głównie dlatego że obawia się swojej
              > > samotności (samego siebie ?). A przecież przed sobą samym nigdy nie
              > > uciekniemy. Zawsze będą sprawy, problemy które musimy rozwiazywać najbardziej
              > > intymnie, osobiście we własnym tylko i wyłącznie sumieniu. Dodałem, że lepsza
              > > jest samotność we dwoje.
              > >
              > > To stwierdzenie jest chyba bardziej kontrowersyjne. Chciałem w zasadzie
              > > podtrzymać to co wyraziłem wczesniej czyli to że każdy jest pewnym
              > > niepowtarzalnym indywiduum poruszajacym się gdzieś tam w czasoprzestrzeni ale
              > > jednak lepiej gdy znajdzie na swej drodze towarzysza podróży. Tak więc nie ma
              > > chyba zasadniczych sprzeczności między twoim a moim spojrzeniem na samotnośc.
              > > Trochę inaczej definiujemy pewne pojecia.
              > > pozdrawiam
              > > RG
              > > ps
              > > Gdzie jest Carmina ?

              > > RG



              Teraz tyu do Gościa.
              Tak, wydaje mi się, że myślimy podobnie - tym bardziej, że ja kwestionowałem
              TYLKO to, co i Ty określiłeś jako "bardziej kontrowersyjne", czyli wyższość
              samotności we dwoje. Jeśli WE DWOJE, to już nie jest samotność, tym bardziej -
              nie osamotnienie. Lecz jeśli OBOK SIEBIE - podtrzymuję moją tezę o paskudnym
              uczuciu...

              Carmina? Nie wiem! Widziałem Twój wątek na jej cześć, gdzie dotychczas jej nie ma
              (gdzie indziej też o nią pytano), ale przypuszczam, że chwilowo. Może wróci na
              Forum po weekendzie?


              > ____________________
              > Witajcie.Ciekawe jest to co piszecie.Problem samotności spotyka każdy z nas,w
              > różny sposób z nim sobie radząc.Najsilniej,chyba odczuwa się samotność będąc z
              > dala od Ojczyzny,szczególnie gdy nie masz tam rodziny lub bliskich znajomych i
              > jesteś emigrantem lub wygnańcem.Ciężko, czasami znosi się samotność wśród
              > prostackich, rywalizujących ludzi,z którymi musisz przebywać przez wiele godzin
              > np. w pracy.
              > Straszna musi być samotność w celi,gdy nie masz książek ani możliwości pisania.
              > Są zawody, w których jesteś zawsze samotny podejmując,tu i teraz niezwykle
              > ciężkie decyzje.Jeśli błędne, nikt i nigdy nie uwolni cię z poczucia winy i
              > przegranej.Niezwykle trudna jest samotność człowieka pozbawionego pracy,nawet
              > gdy siedzi w domu wśród kochającej rodziny, przeżywającej z nim tę tragedię.
              > Ekstremalnie ciężka jest samotność ciężko chorego,umierającego człowieka
              > w sali lub zatłoczonym korytarzu szpitala.Niewiele da się powiedzieć o
              > dramatycznym osamotnieniu po śmierci najbliższej osoby...Już z tych kilku
              > przykładów widać jak wiele jest sytuacji w naszym życiu gdy jesteśmy naprawdę
              > samotni.
              > Wydaje mi się,że internet pełni niezwykle pozytywną rolę w niwelowaniu poczucia
              > samotności u milionów ludzi na świecie, mogących spotykać się i wymieniać
              > myśli,buszować po bibliotekach,muzeach,księgarniach i innych interesujących
              > miejscach.Wielu ludziom wypełnia on pustkę w jakiej znajdują się z różnych
              > powodów.
              > Pozdrawiam.Witek


              Witaj Witku!
              Myślę, że dałeś dobre przykłady dowodzące tezy, którą i ja popieram, że samotność
              z wyboru a osamotnienie jako UCZUCIE, to dwie zupełnie inne rzeczy i że ciężarem
              jest ta DRUGA. Podobnie - popieram tezę, że pobyt w internecie pozwala pozbyć się
              tego uczucia - istniejącego przecież REALNIE. Nieodległa jest tu analogia do
              dyskusji w wątku "Czy najważniejsze jest niewidoczne dla oczu?" i problemu
              realności np. przyjaźni nawiązanej przy pomocy internetu. Co więcej - internet to
              POCZĄTEK czegoś, co MOŻE (choć oczywiście nie musi) być kontynuowane w "realu".
              To a propos konsekwentnej niewiary Iwonki w możliwość zaistnienia czegoś takiego.

              Pozdrowienia - potrójne.
              • Gość: iwona Konsekwentnie do Tyu IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.02.02, 17:03
                tyu napisał(a):
                >
                > To a propos konsekwentnej niewiary Iwonki w możliwość zaistnienia czegoś takieg
                > o.
                ****************************

                Witaj Tyu,

                Konsekwentna niewiara brzmi zdecydowanie lepiej niż niekonsekwentna wiara,
                nieprawdaż ??? Spodobało mi się to...

                pozdrawiam niedzielnie.iwona
                • tyu Konsekwentnie do Iwonki 24.02.02, 19:56
                  Gość portalu: iwona napisał(a):
                  >
                  > Witaj Tyu,
                  >
                  > Konsekwentna niewiara brzmi zdecydowanie lepiej niż niekonsekwentna wiara,
                  > nieprawdaż ??? Spodobało mi się to...
                  >
                  > pozdrawiam niedzielnie.iwona


                  Mnie też! I dlatego SAM jestem taki - co prawda w zupełnie innych sprawach.

                  Pozdrawiam niedzielnowieczornie. tyu

                • euromir Re: Konsekwentnie... 24.02.02, 20:49
                  Gość portalu: iwona napisał(a):

                  > tyu napisał(a):
                  > >
                  > > To a propos konsekwentnej niewiary Iwonki w możliwość zaistnienia czegoś t
                  > akieg
                  > > o.
                  > ****************************
                  >
                  > Witaj Tyu,
                  >
                  > Konsekwentna niewiara brzmi zdecydowanie lepiej niż niekonsekwentna wiara,
                  > nieprawdaż ??? Spodobało mi się to...
                  >
                  > pozdrawiam niedzielnie.iwona

                  ..................................................................................................................................
                  Szanowna Pani,
                  gra półsłówek :

                  " /.../Konsekwentna niewiara brzmi zdecydowanie lepiej niż niekonsekwentna wiara, /.../ "

                  wywołała moją niekontrolowaną reakcję. Po przyczytaniu tych słów, gwałtownie zgasiłem papierosa i wstałem
                  od stołu. Potrąciłem krzesło. Upadło z hukiem na podłogę. Nie mogłem (przez dobrą chwilę) pozbierać myśli.
                  Zapaliłem nowego papierosa... Podniosłem krzesło.

                  No...tak...czy aby konsekwentna niewiara nie świadczy o krnąbrnym uporze właściwym osobom młodym, umysłom
                  podatnym na proste prawdy, a jednocześnie głęboko uczciwym w swym wrodzonym poczuciu sprawiedliwości ?
                  A... niekonsekwentna wiara, czyż nie jest domeną umysłowości podejrzliwych, niepewnych, ruchliwych intelektualnie
                  podatnych na mody, ale i ...charakteryzujących się słabością moralną, chwiejnością przekonań. / Wszystko - co
                  napiałem - proszę czytać starając się nie odbierać pejoratywnego ładunku emocji zawartego w okrągłych
                  sformułowaniach przymiotników /.
                  Czy w związku z tym co powiedziałem powyżej, stwierdzenie Pani, że :

                  " /.../Konsekwentna niewiara brzmi zdecydowanie lepiej niż niekonsekwentna wiara, /.../ "

                  jest tylko zapisem dżwięku gry półsłówek i pytaniem o brzmienie jedynie semantyczne, czy też w prezentowanej
                  opozycji, nie ukrywa się aby pytanie... o wybór postawy ?

                  Pozdrawiam z szacunkiem :

                  Euromir
                  • Gość: iwona Konsekwentnie antynikotynowo IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.02.02, 22:45

                    Szanowny Panie,

                    Pańska reakcja po przeczytaniu mojego konsekwentnego stwierdzenia, którą opisał
                    Pan tak żywiołowo :


                    >>> Po przyczytaniu tych słów, gwałtownie zgasiłem papierosa i wstałem od
                    stołu. Potrąciłem krzesło. Upadło z hukiem na podłogę. Nie mogłem (przez dobrą
                    chwilę) pozbierać myśli. Zapaliłem nowego papierosa... Podniosłem krzesło<<<


                    nie zaskoczyła mnie. Przyznam, że w realu paraliżuję swoją działalnością
                    antynikotynową zdecydowaną większość moich znajomych. Ale jak dotąd nikt nie
                    nokautował z tego powodu krzesła. Pochlebiło mi to -przyznam się
                    szczerze...Tylko po coś Pan kolejnego papierosa zapalił ???


                    >>> Czy w związku z tym co powiedziałem powyżej, stwierdzenie Pani, że :
                    " /.../Konsekwentna niewiara brzmi zdecydowanie lepiej niż niekonsekwentna
                    wiara, /.../ "
                    jest tylko zapisem dżwięku gry półsłówek i pytaniem o brzmienie jedynie
                    semantyczne, czy też w prezentowanej opozycji, nie ukrywa się aby pytanie... o
                    wybór postawy ?<<<

                    Pytanie o wybór postawy ??? Ależ skąd... Odpowiedź już dawno znam. Pytajniki
                    czasami mocniej brzmią niż cała armia wykrzykników, czy też skromna kropka.


                    >>>No...tak...czy aby konsekwentna niewiara nie świadczy o krnąbrnym uporze
                    właściwym osobom młodym, umysłom podatnym na proste prawdy, a jednocześnie
                    głęboko uczciwym w swym wrodzonym poczuciu sprawiedliwości ?<<<<

                    Z prostych prawd wyrosłam, a jednak umysł krnąbrnym pozostał. Czyżbym jakiś
                    etap rozwoju osobowościowego pominęła ? Jeśli tak, to gratuluję sama sobie, bo
                    zaliczyłabym opisany przez Pana stan :


                    >>>A... niekonsekwentna wiara, czyż nie jest domeną umysłowości podejrzliwych,
                    niepewnych, ruchliwych intelektualnie podatnych na mody, ale i ...
                    charakteryzujących się słabością moralną, chwiejnością przekonań. <<<

                    Pozdrowienia dla Pana.

                    iwona
    • przyjaciel1 Re: Do poszukujacych forumowiczow 24.02.02, 12:22
      c.d.
      „W samotności możemy poświęcić światu wiele przychylnej uwagi i poszukiwać
      uczciwej odpowiedzi...
      Czujność w samotności zmienia nasze spojrzenie na świat i odniesienie do
      HISTORII,
      Przez którą ten świat do nas przemawia...
      Życie każdego z nas należy do historii, której jest się nie tylko częścią, ale
      którą również pomaga się kształtować”

      To nie moje słowa, ale całkowicie się z nimi zgadzam.
      Z pozdrowieniami od przyjaciela.
      D.J.
    • Gość: 3x@ Re: Do poszukujacych forumowiczow IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 15:10
      Ruch 2. od wrogości do gościnności.
      „przejście od wrogości do gościnności jest ruchem, który określa naszą relację
      z innym człowiekiem”.
      Postrzegam moją gościnność jako stworzenie wolnej przestrzeni, w której mogę
      wyjść do innych i ofiarować im moją przyjaźń.
      „Pojęcie gościnności może nadać wspólny wymiar wszystkim międzyludzkim
      relacjom”
      Idealistyczne? - tak.
      „Dobry gospodarz to ten, który wierzy, że jego Gość przynosi wiadomość, którą
      chce wyjawić każdemu, kto okaże autentyczne zainteresowanie.
      Z pozdrowieniami
      D.J.
    • Gość: nurni Re: Do poszukujacych forumowiczow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.02, 16:06
      szanowna Pani !

      pozwolę się nie zgodzić
      nie społeczeństwo, nie znajomi, rodzina
      determinują nasza samotność
      tylko przynależy ona do nas jak nasze imię
      uświadomienie tego to tylko odkrycie
      zawsze tak było, może nie widzieliśmy wcześniej

      osamotnienie rozumiem inaczej trochę
      może tak być że świadomy wybór
      kobiety, młodej wdowy która tak właśnie zdecydowała
      że tak juz zostanie
      mężczyzny który nie lubi ze stadem wypić
      bo broni w ten sposób resztek swojego
      księdza/zakonnicy którzy dokonują wyboru
      mało dla ogółu zrozumiałego

      może być i jakże często tak jest, że to nie wybór
      pani Stasia z III pietra sama od lat
      cały dzień w oknie, można do niej jak w dym
      gdyby tylko kto ciekaw "czy listonosz dzisiaj chodził"
      Nowakowski w swoich opowiadaniach często o tym pisał
      nie mówimy wtedy samotność, tylko osamotnienie właśnie
      inni piszą opuszczenie

      pisze Pani:
      "Wtedy odkryjemy, że potępianie zachowana innych są raczej przejawem naszego
      osamotnienia(naszego zwątpienia w siebie) niż mocno ugruntowanych naszych
      przekonań."

      nie wierzę
      tak w moim przypadku jak i myśle w przypadku osób z którymi
      tu na forum często okoliczność mam po której krew spływa

      ja doprawdy nie wiem czy moje przekonania takie znowu
      "ugruntowane" są, całkiem wielu tu tak pisze jak czuje
      ucieczka od samotności ? może..


      nie lekceważę broń Bog Pani głosu
      bo za dużo w nim ciekawych obserwacji
      pozdrawiam i dziekuje za te parę zdań
      potrzebnych w tych przepychankach forumowych
      jak wentyl pełen ożywczego

      nurni

      ps
      jescze do VC
      ksiązki czy film to takie fora
      na którch plebiscyty raczej
      najlepszy film, ksiązka, albo tzy najlepsze filmy
      dziesięć najlepszych ksiązek...itd... mało się tam dzieje
      info dnia to taka enklawa... jeszcze

      Równy Gość / dobrze to "r" poniałem?/
      Trójmiasto i dla mnie miejsce magiczne
      tu kolejka dla Ciebie, dla mnie taka góra w Gdyni
      której nazwy teraz nie pamiętam
      samotność raczej nie z tym związana
      miejsce to tylko miejsce
      z resztą co napisałeś zgadzam się

      nurni
    • Gość: doku wzajemność oraz drugi wariant IP: *.mofnet.gov.pl 25.02.02, 13:09
      Gość portalu: Konrad napisał(a):

      > ... nie ma miejsca, gdzie
      > możemy okazać swą słabość bez obawy, że zostanie wykorzystana.

      Osoba lubiana w towarzystwie ma tę właśnie zaletę - umiejętność okazywania
      słabości, aby dać innym od czasu do czasu okazję do żartu czy złośliwości.
      Wykorzystania słabości nie trzeba się obawiać. Praktykowanie na co dzień
      wzajemnego odsłaniania się ma dwie zalety. Po pierwsze - sprzyja atmosferze
      życzliwości i wzajemnego zaufania, gdyż uczy nas, że wykorzystywanie drobnych
      przewag nie jest przejawem nienawiści. Po drugie - zabezpiecza nas przed
      prawdziwymi szkodami, gdy wyczerpani nieustannym pilnowaniem się nagle osłabimy
      czujność w naprawdę niebezpiecznych okolicznościach. To tak jak z zabawami
      naszych dzieci - największym zagrożeniem jest chronienie dziecka przed wszelkimi
      zagrożeniami. Prawo to, dla podkreślenia jego ważności, Korczak nazwał Prawem
      Dziecka do Śmierci - dziecka nie wolno izolować od zagrożeń, jeżeli ma dożyć
      dorosłości. To samo jest z okazywaniem słabości, wystawianiem się na
      niebezpieczeństwo, tak jak dziecko wystawia się na nie włażąc na drzewo.
      Niebezpieczeństwo grozi prawie wszędzie, ale nie wływa ono na jakość naszego
      życia dopóty, dopóki nie zaczynamy go unikać.

      > odkryjemy, że potępianie zachowana innych są raczej przejawem naszego
      > osamotnienia(naszego zwątpienia w siebie) niż mocno ugruntowanych naszych
      > przekonań.

      Psychologia ewolucyjna pogłębiła tego typu diagnozy. Nonkonformizm jest przejawem
      osamotnienia u jedynaków i pierwszych dzieci. Im dalsze dziecko tym coraz
      pewniejsze jest właśnie manifestowanie siły i pewności siebie w formie potępiania
      innych. Oczywiście ten prosty obraz nie jest w pełni adekwatny, gdyż pozycja
      rodziny w społeczeństwi i jej zamożność, a także płeć dziecka także wpływają na
      wybór optymalnej strategii.

      >
      > Po wykonaniu ruchu pierwszego następuje ruch drugi: od wrogości do gościnności.
      >

      Albo, np. w wypadku najmłodszego rodzeństwa, od wrogości do ucieczki, a nawet
      emigracji.
      • Gość: siedem kiedy mdła glisto... IP: *.tgory.pik-net.pl 25.02.02, 13:11
        przestaniesz wygłaszać te przynudne homilie rządowe za nasze pieniądze?

        7,33
        • Gość: doku A to co tam w szambie zabulgotało? To siedem IP: *.mofnet.gov.pl 25.02.02, 13:34

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka