Dodaj do ulubionych

________________Polaku!____#test 0DWIecznY!_______

02.02.11, 08:49


Żaden nam niepotrezbny szkodliwy liberalizm w wydaniu amerykańskim ani europejskim. Żaden totalitaryzm czy "fałszywie zwane mafijno-partyjne "państwo prawne" żadne ideologie pod hasłami "praw mańkutów" "praw dziewic" "praw kleptomanów miliardowych spekulacynyjnych oszustw" "praw dyskalkulistów budżetowych typu Rostkowski, Balcerowicz", żadna demokracja wycinana na NOCNEJ ZMIANIE według planu pisanego na zewnatrz Polski nie po polsku w jezyku rosyjskim albo węgiersko-amerykańskim po angielsku albo w jidysz" LOS PODLASIA N° 18 T. Kujawski, |B. Pilewski i I Szwentner w Lublinie. 1 Oddziały w Radomiu I Kraśniku --Doprawdy— jesteśmy chyba narodem zdegenerowanym doszczętnie. Jesteśmy bowiem narodem, z którym nikt się dzisiaj nie liczy na świecie, który lekceważą sobie nawet ci, co sami na lekceważenie zasługują przedewszystkiem. Nasz głos nie brzmi nigdzie w Europie, ani nawet wśród dopływów Wisły. Nasze expozytury moralne i polityczne — w Berlinie, Wiedniu i Petersburgu—są to zera nawet nie ukrywające swej nicości, bo wiedzą, że klika pewna przyjmie wszystko, co robią i mówią, za dobrą monetę: chwiejność okrzyczą
Obserwuj wątek
    • hasz0 nie sformatowała sie? ale dlaczego? ktoś POmoże? 02.02.11, 08:52
      18 GLOS PODLASI * 3
      Muzycznego—nie uzna za zdanie samego Bet-
      hovena!... Biada—potrzykroć mu biada!...
      Jest nędznikiem bez czci i sumienia —
      jest zdrajcą ideałów narodowych, jest
      członkiem, który powinien być wyżenion ze
      społeczności polskiej...
      R już prawdziwy orkan charakterów, am-
      bicyjek, kołtuństwa, prywaty szaleje tu pod
      cienką skorupą prowincjonalnego żywota. Tutaj
      w duchocie moralnej i psychicznej ta
      paradoksalna sicińszczyzna przybiera monstrualne
      formy. Tutaj .tylko widzieć można aa naturel
      ludzi, którzy dla osobistej satysfakcji gotowi są
      najgorszą potwarz, najgorszą kalumnię rzucić
      na drugiego, aby tylko mieć pozór, że robi
      się to dla jakichś celów wyższych i
      szlachetniejszych. Tutaj szkaluje się instytucje—gorzej—
      urzędników tej instytucji, jeszcze
      gorzej—dzieci tych urzędników, bony, krewne dalsze i
      bliższe, po to tylko, aby dać upust złości
      osobistej przeciwko jednej osobie z tej instytucji,
      Ale robi się pod płaszczykom takich wielkich
      .słów, z taką świątobliwie oburzoną miną—jak
      gdyby zbawienie Rzeczypospolitej narażone
      było na szwank. Duszyczka mała nie powie
      wprost: „nie mogę darować Iksowi, że z
      wyborów zosta! członkiem jakiego zarządu i
      pobieraj'sto Jysięcy złotych pensji, które
      przeznaczałem ja—członek straży ogniowej i właściciel
      domu, w którym mieszkają „takie panienki" —
      dla znajomego ciotecznej siostry mego
      szwagra"... Nie—tak się nie mówi u nas na
      prowincji. Ale mówi się: „Znajomy mój opowiadał
      ciotce mojej żony, że Iks podczas przejazdu
      biskupa kichnął i odwrócił głowę—jest to więc
      ukryty mason, odszczepieniec od wiary
      katolickiej, burzyciel ładu publicznego, socjalista
      -—albo jeszcze co gorszego!".
      I słowa te lecą, jak lawina, druzgocą pana
      Iksa na drobne kawałki,^—aż zniechęcony u-
      stąpi swego miejsca „znajomemu ciotecznej
      siostry mego szwagra", który właśnie
      potrzebuje tych pieniędzy, bo syn "jego studjuje
      gwałtownie i przeważnie kabarety... A o Iksie
      stugębna fama poniesie: oto lumen
      społeczeństwa, oto człek prawy, który wyświeca ludzi
      złych i niegodnych...
      . Mówię, bom smutny i sam pełen winy...
      P. Jabłoński.
      ->^^^>^^^A-
      (Dokonczenie).
      Ludzie trzeźwi mówią z lekceważeniem o
      sztuce, lecz z szacunkiem o przemyśle, nie widząc,
      że wartość połowy produkcji przemysłowej i
      wydobytych z niej miljoaów przypada na udział
      bezpośredni sztuki w .wytwarzaniu przedmiotów ,tego
      przemysłu. Wyrzućcie sztukę z przędzalni
      Manchesteru lub Lodzi, a te wielkie ogniska przemysłu
      zamienią się w pustynie, ogniotrwałe kasy zjerdza,
      tak jak dzisiejszych „królów bawełnianych" stoczy
      nędza. Jedyny może przemysł, który się obchodzi
      bez pomocy nztuki, jest przemysł
      Kruppa—odlewnia armat, fabryki karabinów, bomb i torpedów...
      jest to jednak najpodlejszy przemysł.
      Ludzie żyją w tak blizkim koniecznym,
      nieustannym stosunku ze sztuką, iż dziwić się należy,
      że świadomość tej tak oczywistej prawdy jest im
      prawie nieznaną. Żyją—pracują, bawią się, a kiedy
      przyjdzie umierać, roztaczają przepych dekoracji,
      jakiego często nie mieli za życia i składają swoje
      prochy upowite w kwiaty i wstęgi, w kir i
      srebrne lamy, upięte w malownicze fałdy, ukołysane
      dźwiękami muzyki, w grobowcach, na których
      rzeźba roztacza swoje bogactwo form i symbolikę myśli
      i uczuć.
      Jeżeli wyjdziemy z ciasnych granic życia
      jednostkowego i spojrzymy na objawy życia
      zbiorowego, sztuka ukaże się nam w wspaniałych
      kształtach, w blaskach i potędze, skupiającej w sobie
      największe i najlepsze siły ludzkiego ducha; ukaże
      się jako nieodłączny bewzględnie pierwiastek
      każdego przejawu zbiorowego życia na wszystkich
      stopniach cywilizacji, pod wszystkiemi niebami, nad
      wszystkiemi morzami i we wszystkich czasac h, od
      narodzin ludzkości do chwili obecnej.
      W jakiejkolwiek mowie* i w jakimkolwiek
      układzie pojęć wielbią ludzie Boga, wszędzie ten
      stan ekstazy, to wytężanie duszy do największej
      miłości, najsilniejszego strachu, największego
      podziwu, krystalizuje się w kształtach sztuki.
      Każdy objaw życia znajduje w dziełach sztuki
      swój wyraz i im ten objaw jest wyższy,
      potężniejszy, im większa dusza w nim się przejawia, tem
      • hasz0 Re: nie sformatowała sie? ale dlaczego? ktoś POmo 02.02.11, 08:53
        GLOS PÓDL AS I A
        J4 13
        wyższą i doskonalszą jest sztuka, która jest
        bezpośrednim jego wynikiem.
        Ludzkość nie zna innego środka zmaterjalizo-
        wania, objawienia swoich uczuć, prócz sztuki. Nad
        bohaterskimi porywami tłumów duch sztuki unosi
        się, jako ich konieczna emanacja, jako symbol i
        wcielenie ich najistotniejszej treści.
        W huraganie bitew, w kłębach dymu, wśród
        wstrząsającego ziemię huku dział, lśnią sztandary
        haftem złota i blaskiem barw jedwabiu; żołnierze
        upajają się dźwiękami muzyki i hypnotyzują się
        barwami własnych mundurów.
        Ludzkość, sądzona z punktu etycznego jest zła
        i dobra—sztuka nie wybiera kto lepszy, jest
        wszędzie i zawsze z ludźmi.
        Historja sztuki, rozpatrywana w związku z
        historją życia, zabiła, dawniej uważany za prawdę,
        komunał, że „sztuka łagodzi obyczaje". Tak nie
        jest. Czasy najświetniejszego rozkwitu sztuki nie
        są czasami najłagodniejszych obyczajów.
        Jakie wspaniałe efekty obrazowe wydobywał
        Neron z płonących chrześcjan, w jak cudownych
        puharach podawali truciznę, jakimi prześlicznymi
        sztyletami mordowali Borgiowie tych, którzy im
        stali na drodze.
        Sztuka jest z ludźmi, bez względu na to, czy
        są źli, czy dobrzy — biedni lub możni. Biedacy
        wprowadzają ją do swoich ścian szarych, jak
        .słońce, jak wiosnę, jak skrawek nieba pogodnego,
        rozjaśniający ich ciężkie życie. Najpotężniejsi władcy
        świata nie mają innego wyrazu swojej mocy,
        chwały i wyższości—nad sztukę.
        Jak najwyższem znamieniem potęgi, bogactwa,
        przepychu, jest jakość i ilość dzieł sztuki, jest
        zakres życia nią przepojony, tak na drugim biegunie,
        najwyższy stopień nędzy i upadku wyraża się
        absolutną nieobecnością sztuki w życiu.
        Chcąc ukarać człowieka, zamyka się go w
        celach, w których niema nic ze sztuki. Więzienia,
        narzędzia zemsty społecznej, torturują człowieka,
        karmiąc go, utrzymując przy życiu, lecz
        pozbawiając wolności i sztuki pojętej najwszechstronniej,
        zakrywając okna, żeby jedno ze źródeł sztuki —
        natura—nie miała do nich przystępu.
        Człowiek, jako jednostka i jako tłum, z chwilą'
        w której zaczyna przejawiać jakiekolwiek przebłyski
        życia duszy, potrzebuje bezwględnie tworzyć
        sztukę i doznawać od niej wrażeń.
        Bez sztuki mogą tyć tylko święci.
        Z. Robakiewics.
        ~^^r
        Juisfy do t&eda/ieji.
        Z powodu nudów.
        Szanowny Panie Redaktorze!
        Niniejszym mam zaszczyt zapytać, czego Pan
        właściwie chce?
        Teatru w Siedlach?
        Mój Boże, jak to widać, że Pan nie jest
        siedleckim autochtonem.
        Pan chce nowe porządki zaprowadzać, Panu
        niepodoba się to, co jest, Pan jest wiecznie
        niezadowolony, Pan ma naturę wichrzycielską,
        burzycielską, Pan jest, poprostu, anarchistą...
        Ej, Panie Redaktorze, powoli, bo można się
        tam dostać, gdzieby się siedzieć nie chciało.
        Pan mówi, że Pan pisze z nudów. Hm,... jak
        Pan nie ma co robić, to niech Pan zaprosi gości
        na winta: zabawa wcale niedroga, bardzo
        przyjemna i zupełnie bezpieczna.
        Tyle lat obywaliśmy się bez teatru i było
        dobrze, a Pan Redaktor zaledwie piąty rok u nas
        i już się pan nudzi... Hm... hm... A możeby Pan
        nas opuścił... co?
        Nie podoba się Panu u nas i my się Panu nie
        podobamy, wymyśla nam Pan od filistrów, od za-
        cofańców, od mamutów, a my...
        A my się z tego śmiejemy, Panie Redaktorze,
        tak, Panie, śmiejemy się,,. A wie Pan dlaczego?
        Bo wymyślać ni@dlczaniowi od mamutów, tyleż
        znaczy, co wymyślać Polakowi od Polaków, lub
        Anglikowi od Anglików.
        Pan nie zna historji, Panie Redaktorze, bo
        gdyby Pan ją znał, toby Pan wiedział, że Siedlce
        dawniej nazywały się Osiedlce, dlatego, że
        ludność tu lubiła osiadać. To znaczy, że kto nie
        znosił ruchu, nieporządku i hałasu, ten choćby z U-
        krainy, czy od pruskiej granicy ciągnął do nas i tu
        się osiedlał, czyli, mówiąc poprostu, siadał. Siedl-
        ćzanin więc znaczy to samo, co lubiący siedzieć,
        czyli innemi słowy: człowiek, miłujący spokój, zaś,
        jako taki, z natury rzeczy, isłusznie, przeciwny jest
        wszelkim inowacjom, które, Bóg widzi, do niczego
        dobrego nie prowadzą.
        Racz przyjąć, Szanowny Redaktorze, wyrazy
        szacunku i uspokoić się nareszcie, zaś ludziom
        spokojnym głowy nie zawracać.
        Obywatel miasta Siedlec, Członek
        wielu Towarzystw, Prezes wielu
        instytucji etc. etc.
        Onufry Spokojnicki.
    • marouder.eu Mieciu L! 02.02.11, 09:07
      Szedl won, zasrancu!
      • hasz0 Re: Mieciu L! 02.02.11, 09:21
        G Ł ÓS PODLASI A , Kg 18
        Warszawskie T-wo handlu Herbatą.
        Ze szczerem zadowoleniem przychodzi nam
        zanotować powołanie do życia nowej placówki
        handlii polskiego.
        Oto w tych dniach rozpoczęło swą działalność
        „Warszawskie Towarzystwo handlu herbatą", o-
        parte na zasadach spółdzielczości.
        Przez dłuższy czas, od chwili zatwierdzenia
        ustawy Towarzystwa, trwały prace
        przygotowawczej, zmierzające do utworzenia szerokich ram !dla
        jego działalności. * ■
        Będzie to więc kooperatywa, mająca za
        zadanie sprowadzanie w wielkich ilościach herbaty,
        wprost z miejsc jej produkcji, a więc z Cejlonu,
        Chin, Indji Angielskich i Jawy, umiejętnie pod
        fachowym kierunkiem, dokonywane mieszania gatun-
         ków, celem wytworzenia smacznych,
        aromatycznych mieszanin, pakowanie pod własnemi
        etykietami „Warszawskie Towarzystwo Handlu Herbatą",
        oraz sprzedaż hurtowa i detaliczna.
        Swojskość przedsiębiorstwa dobitnie
        zaznaczona została rysunkiem marki ■handlowej na
        opakowaniu, która przedstawia warszawski pomnik
        Mikołaja Kopernika. Nie od rzeczy będzie
        przypomnieć, że cLiubnie znana starszej generacji naszego
        społeczeństwa, firma Leona Krupeekiego
        „pieczętowała się" również Kopernikiem.
        Nić tradycji dawnej firmy Krupeckiego,
        snutej przez Towarzystwo, nie kończy się na
        tożsamości znaku handlowego: jeden z organizatorów
        Towarzystwa, członek zarządu drugiego
        warszawskiego Towarzystwa pożyczkowo -
        oszczędnościowego, p. Antoni Dhigokęcki, był
        współpracownikiem domu handlowego L. Krupeckiego. On to
        wespół z pp. adwokatem przys. Marjanem Zbrow-
        skim i Władysławem Wrześniewskim, wyjednali
        zatwierdzenie ustawy.
        Zarząd Towarzystwa tworzą pp.; Antoni
        Dhigokęcki, Kazimierz Jaskólski, Władysław
        Wrześniewski. Komisję rewizyjną pp./ Karol Geisler,
        Kazimierz Wolski, Djenizy Stefan Zaborski.
        W siedzibie Uowarzystwa w Warszawie przy
        ul. Moniuszki Nq 3, mieszczą się obszerne składy,
        pakownie zaopatrzone w maszyny "mieszające i
        automatyczne wagi elektryczne, wykluczająe? potrzebę,
        dotykania herbaty rękoma, w pakowniach tych
        odbywa się banderolowanie i pakowanie herbaty pod
        kontrolą urzędnika komory celnej, wreszcie biuro
        i obszerny sklep frontowy.
        Charakter współdzielczy Towarzystwa, jak
        również dobór osób, bezpośrednio zajmujących się
        jego sprawami, a pracujących na polu zrzeszeń
        kredytowych i spożywczych, tłomaczy fakt czynnego
        poparcia instytucji ze strony coraz liczniej
        powstających w kraju naszym kooperatyw spożywczych.
        Jak nas informował zarząd Towarzystwa, liczne
        zrzeszenia spożywcze, odczuwające oddawna
        potrzebę takiej hurtowni, zgłaszają zamiar przystą*
        pienia do Towarzystwa w charakterze udziałowców
        i odbiorców.
        Nie wątpimy, że znana, energja i
        przedsiębiorczość organizatorów uwieńczone zostaną zupełnerii
        powodzeniem, że herbata z „Kopernikiem8 uzyska
        pełne prawo obywatelstwa w szerokich kołach
        spożywców i że zyskamy jeszcze jeden więcej dowód,
        iż na polu handlu potrafimy stworzyć rzeczy trwałe.
        Członkowie kooperatywy, oraz goście,
        zaproszeni na poświęcenie i otwarcie Warszawskiego
        Towarzystwa Handlu Herbatą, mieli sposobność
        zwiedzić lokal Towarzystwa.
        Najxviększe zainteresowanie wzbudziły
        maszyny do mieszania różnych gatunków herbaty.
        ozmaitości.
        • marouder.eu Mieciu L! 02.02.11, 09:25
          W koncu sie przenicujesz, jak bedzziesz tyle sral!
          • rycho7 jestes malej wiary 02.02.11, 09:31
            marouder.eu napisał:

            > W koncu sie przenicujesz, jak bedzziesz tyle sral!

            On juz jest sralniczym homeostatem. G.wno samo sobie sterem, zaglem, okretem, oceanem i wiatrem.
            • hasz0 GWniarze! wszystkich kantów POłączcie się! 02.02.11, 09:33
              Okrągłym Stołem!
              • marouder.eu Srasz na okraglo! 02.02.11, 09:36
                Mieciu L!
      • rycho7 Re: Mieciu L! 02.02.11, 09:28
        marouder.eu napisał:

        > Szedl won, zasrancu!

        Hasz przeszedl cudowna przemiane. Ostatnio mego bodzca na byka moge uzywac wylacznie do grzebania w gownie. Czy bedzie ono zwawsze dzieki moim staraniom?
        • marouder.eu Jedno, co pan zrobil, Rychujku, to... 02.02.11, 09:33
          ..wydobycie zasranca z czlowieka podeszlego w leciech!
          Brzydzi mnie to, przyznaje.
          • hasz0 _____Jedno, co pan Marudo robi, PiQ i Rychujku, to 02.02.11, 09:41
            Kolejne POdłe GWno na Faqu.
            Jesteś jak i oni Marudo nędznikiem bez czci i sumienia — jesteś zdrajcą ideałów narodowych, jesteś członkiem, który powinien być wyżenion ze społeczności polskiej... M i R7 to już prawdziwy orkan charakterów, am- bicyjek, kołtuństwa, prywaty szaleją tu obaj na Faqu pod cienką skorupą prowincjonalnego żywota. Tutaj w duchocie moralnej i psychicznej ta paradoksalna sicińszczyzna przybiera monstrualne formy. Tutaj .tylko widzieć można aa naturel ludzi, którzy dla osobistej satysfakcji gotowi są najgorszą potwarz, najgorszą kalumnię rzucić na drugiego, aby tylko mieć pozór, że robi się to dla jakichś celów wyższych i szlachetniejszych.
            • rycho7 Re: _____Jedno, co pan Marudo robi, PiQ i Rychujk 02.02.11, 10:53
              hasz0 napisał:

              > aby tylko mieć pozór, że robi się to dla jakichś celów wyższych i szlachetniejszych.

              Doskonaly tekst Tadeuszku.

              Lustereczko powiedz przecie...

              Ja Tadeuszku zlo dobrem zwyciezam. Uzurpuje sobie monopol bycia Kalim.
          • rycho7 Re: Jedno, co pan zrobil, Rychujku, to... 02.02.11, 10:48
            marouder.eu napisał:

            > ..wydobycie zasranca z czlowieka podeszlego w leciech!
            > Brzydzi mnie to, przyznaje.

            Nie dziwie sie. W Twoim przypadku zrobili to za mne ci, ktorym szkodziles w realu.
            • marouder.eu Jakis translate? Hmmm??/nt 02.02.11, 10:49

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka