laki88888
25.02.02, 21:10
Publikacja 1, 2 sceny z ok. 10.
„Integracja” – czyli Dramat w I Akcie i Ogólnie
Występują:
Olek, Jarek i Obywatel
oraz
Pan Piękne Wargi, Chłop Zachodni
i
Inni
Osoby Dramatu:
Znany Narrator Adam M.. o Wielkiej Sile Oddziaływania,
Wielki Bohater Adam M. o Wielkiej Sile na Progu,
Znany Bohater Leszek M. o Wielkiej Sile Oddziaływania,
Widmo Historycznej Szansy w Integracji o Znikomej Sile Oddziaływania
Upiór Dopłat Bezpośrednich o Zbyt Wielkiej Sile Oddziaływania
AKT I, JEDYNY
SCENA 1
Scena rozgrywa się na wiejskim boisku, w wielkim namiocie postawionym tam z
okazji Festynu Integracyjnego. W tle słychać głośną, zagraniczną muzyką, ludzie
tańczą przed namiotem, reszta siedzi przy stolikach i popija bawarskie piwo lub
konsumuje tłustego francuskiego prosiaka z rożna.
Występują: Obywatel, Olek.
Obywatel:
Co tam ponie w polityce?
Olek:
Ach jak dobrze, jak wspaniale, taką wielką szansę mamy, ach jak pięknie, ach
jak blisko kres już naszych negocjacji. Szansa nasza historyczna, wybór leży w
naszych rękach, trzeba tylko...
Obywatel:
Gówno wim... O co biega?
Olek:
To już tylko są miesiące, to już blisko jest straszliwie, zamknąć tylko trzy
(!) rozdziały, sprawy ładnie powyjaśniać. Kompromisy pozawierać, taka specyfika
sprawy. Szansa nasza historyczna, wybór leży w naszych rękach, trzeba tylko...
Obywatel:
Ponie, ponie, piknie godosz, ale o co ponie chodzi?
Olek:
Pewnie, pewnie, ważna sprawa, ludzi trzeba informować, wtedy tylko wybór
przyszły uznać będzie można ważnym. Tak, tak, panie święte słowa, prosty
człowiek dobrze rzecze, wskazać trzeba źródła, tak by fakty były znane,
informacji więcej podać, co i jak pokazywać. Ale w sposób prosty, przyjazny,
tak ja sprawę widzę, święte słowa, święte słowa. Wytłumaczyć trzeba kto i ile
czego zyska, tak by wkrótce – ach jak blisko – gdy decyzji przyjdzie czas,
podjąć ją świadomie, mądrze. Szansa nasza historyczna, wybór leży w naszych
rękach, trzeba tylko...
Obywatel:
Plecie, plecie, trzi po trzi, słuchać jednak ni mom czasu. O co chodzi, prosto
godej?
Olek:
Pewnie prosto. Lud jest mądry! Dobrze mówi obywatel. Właśnie chcę więc to
powiedzieć, że ta sprawa ważna strasznie. Jednak nie jest wcale prosta. Trzeba
zatem dużo mówić, tak by każdy wszystko wiedział. Wskazać źródła informacji,
służyć radą, wyjaśnieniem. Trzeba zatem więcej faktów a mniej pustych
słowotoków. Dobrze mówi obywatel!
Obywatel:
Dobrze czy niedobrze, o co chodzi – nie wim dali...
Olek:
Bo szansa nasza historyczna, wybór leży w naszych rękach, trzeba tylko...
Obywatel:
Eeeee, to samo plecie zaśki, ponie co wyście głuchawi? Abo sami gówno wicie?
Chce se raz chop co dowiedzieć, to se ino ponerwuje, weźcie ponie se tą sprawę,
histeryczną, albo jakąś i se ponie odpie...
Olek:
Szansa nasza historyczna!!! Wybór leży w naszych rękach, trzeba tylko...
Obywatel:
No, co to trza, tile przynajmni mi rzekni?
Olek:
No wpierw trzeba informować, co i jak, kto co i za ile, potem można już...
Obywatel:
A jo wim. Jużeście mie pić minut poinformowywywali, więc jak? Jak to
idzie: „Szanso naszo hystoryczna. Wybór leżi w noszych rękoch, trzeba tilko...,
co, jak dalej?
Olek:
Tak zaraz, prosto, bez wiedzy, czy jak?
Obywatel:
Tilko rzeknąć trza, że jak?
Olek:
Ach „jak”?
Obywatel:
No jak?
Olek:
Że TAK!
TAK powiedzieć trzeba. TAK dla Unii mów i basta.
Obywatel:
No i wreszcie, co konkretnie, ponie Olku miły, jakżeś sprawe mie wyjaśnił, nie
szło zaroz tak nakazoć?
Olek:
Nie tak miało to wyglądać, ludzi trzeba informować, ajajaj, muszę zresztą ja
już iść, do widzenia panu, do widzenia.
Olek wychodzi, w chwilę później wchodzi Jarek.
SCENA 2
Dalej rzecz dzieje się w namiocie, Jarek zajmuje miejsce Olka.
Występują: Jarek, Obywatel.
Jarek:
Witam ja cię przyjacielu!
Obywatel:
Dobri, dobri, ponie wójcie, ale jo juz wszystko wim.
Jarek:
Wiem, wiem. Mądry jest nasz polski ród, a chłop zwłaszcza, jak to mówią: i
chłop też coś tam ma zzzzz.. albo nie, każdy chłop jest jakby zzzzzz ..., no
ale chodzi o to, że chłop jest jak ten, oooo, Piasta! Tak, tak masz rację
przyjacielu, wielka siła w ludzie drzemie, wielka mądrość, tak, tak, aleee,
wracając do tego, że wy „wicie”, he he, to co wyyyy, no co wy tak w ogóle
możecie, to znaczy co wy wicieeee, nie, o tak, to co wy mądry człeku tak w
ogóle myślicie, że wicie?
Obywatel:
Ponie jo tom z tym tłustem se godoł, tukiej kaj wy teraz stoicie, ponie trza
rzec, że to chop niegupi, mądrze tak to umi godoć, tak że, wicie – nie wia, o
co chodzi – ale sprawy jasno stowia. Pedzioł mi, jak chop chopowi, prosto z
mostu, że „Tak” rzeknąć tam trzabydzie. Godom ci, ponie chopie, jo mu wierza,
ni ma głupi tyn pon Olek..
Jarek:
Fakt, faktem. Nasz pan Olek jest lubiany, nasz pan Olek podziwiany, nasz pan
Olek szanowany, słowa jego ważne mocno, ale o co chodzi z tym „tak”? Na
co „tak”?
Obywatel:
Ano, sprawa to jest tako.... hystoryczna! Chiba o ta świno chodzi, co jom tam
na dworze pieką. Trza powiedzieć że tak, tak mi pedzioł. Mono my co dostaniemy?
Jarek:
Nie, nie, nie. Tamta świnia, nasza, polska...
Obywatel:
Widać, tłusto strasznie! To, to o co tutej biego, jako sprawo, jaki wybór,
jakie tak? Kto co da?
Jarek:
He, he, sprawa historyczna, tak powiedział? Historyczna, czy nie, mało to
ważne, tu chodzi o nasz interes...
Obywatel: (z tajmniczym uśmieszkiem)
Tyn interes....? No wicie, co wy byskup z Pozna....?
Jarek:
O interes narodowy!!! Ważna sprawa niesłychanie! Tu o być lub nie się gra!
Obywatel:
O choliera, takie dziwy? Toż to jo mogem ten tak sto razy powiedzieć, abo co?
Tak, tak, tak...
Jarek:
W tym rzecz, że nie tak.
Obywatel:
Ni tak?!!! Co pleciecie, przeca tłusty tak godali, przeca sprawo hystoryczna,
jo nic nie wim, jak to nie, jak to nie, przeca tak mie informował, tak to
piknie wszystek pedzioł (wielach z tego nie kapował...), ale... nie wim, nie
wim, sprawo hystoryczna....
Jarek:
Bo tu nie chodzi o nie, bo nie. Ja sam tak ogólnie też powiadam Tak, ale Tak na
równych prawach.
Obywatel:
Prawa jakieś? Zasik coś Kaczory mienią? Dobrze robi, trza ich zbijać! Strach
nom przejdzie...
Jarek:
Nie o takie prawa chodzi. Chodzi o to, by.... równo było. Tak jak oni tak i my.
Obywatel:
Dobrze godosz, ale czymu Ni?
Jarek:
Bo nam tylko ćwiartkę dadzą...
Obywatel:
Na jednego, czy na dwóch? Zawsze to je jakiś kop, no wicie...
Jarek:
Nie, nie o to mi chodziło, chodzi o to, że nam pole, polskie ziemi albo w ugór
pójdą, albo Niemiec nam wykupi, o to chodzi, sprawa ważna, walczyć trzeba.
Obywatel:
Takie dziwy! Matko Boska! Nasza pikna ziemio polsko! Jo im nie dom, jo im nie
dom, ale ćwiartko bych se łyknył....
Jarek:
Ale oni, dla siebie, to nie ćwierć, ale całość, wszystko dadzą. Cztery razy im
lepiej będzie, czy my na to się zgodzimy?!
Obywatel:
Pytasz gupio. Niech nam dają dwie połlitry wtedy nawet zboże oddom, bo tam
przeca gówno rośnie!
Jarek:
Mądry jest nasz polski lud, sprawiedliwość widać zna, jak nam dają to co mają,
to ja jestem nawet za.
Obywatel:
Tako mojo teraz wola, że jo takie „Tak” pier....
Obywatel wychodzi, nie słychać końcówki, nie wiemy co chciał powiedzieć.
Scena 3:
Scena rozgrywa się przy ognisku, na zewnątrz namiotu.
--------------------------------------------------------------------------------