Dodaj do ulubionych

Z miłości do Chrystusa...

12.05.11, 08:04
Największy Chrystus na świecie... wokół powstają interesiki - sprzedają się kubki z wizerunkiem Największego, talerzyki i takie tam duperele. Podobno herbatka wypita u stóp likwiduje nagniotki a łysym przyprawia owłosienie. Chodzą słuchy, że słynny proboszcz negocjuje kawałek słynnego zęba dla podniesienia sławy Figury.

W ten sielankowy obraz wdarł się jednak pewien zgrzyt. Wiadomo, że żyjemy w ciężkich czasach a nie masz w naszym kraju instytucji, która borykałaby się z większymi problemami finansowymi niż funkcjonariusze Pana Boga. No i ten właśnie funkcjonariusz w stopniu proboszcza począł nawiedzać interesiki pod Figurą w celu uzyskania procentu od dochodów. Ponoć niektórzy się wystraszyli i coś tam do kieszeni inwestora wpadło, ale niektórzy się zbuntowali i zapytali prawnika co sadzi o tych żądaniach żądnego pieniędzy. No i ten prawnik rzekł, że żadne pieniądze od praw się nie należą. Co innego, gdyby ktoś chciał identyczną figurę zafundować w swojej okolicy. Wtedy autorowi "dzieła" trzeba by odpalić działkę.

Podpowiadam pomysł na ominięcie i tego zbędnego wydatku. Można przecież zrobić figurę z podniesioną ręką (ruka padniata dzierżyt granata) i tym sposobem, nie zużywając ani grama materiałów więcej, pobić rekord chciwego proboszcza.
To co? - Kto wchodzi w ten interes? Martwicie się o zezwolenie? Nie ma problemu. W tym naszym popierniczonym Watykanstanie żaden urzędnik nie odważy się odmówić wam współpracy w tworzeniu TAAAAAKIEGO dzieła. smile
Obserwuj wątek
    • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 11:01
      matelot napisał:

      > Podobno herbatka wypita u stóp likwiduje nagniotki a łysym przyprawia owłosienie.

      Jest to typowa ateistyczna urban legend, nie mająca pokrycia w rzeczywistości. Zdumiewające, że najbardziej nabieraja się na takie rzeczy ateiści. *)

      > Wiadomo, że żyjemy w ciężkich czasach a nie masz w naszym kraju instytucji, która
      > borykałaby się z większymi problemami finansowymi niż funkcjonariusze Pana Boga.

      Jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści. W tym konkretnym wypadku mądrość z ateisty.
      Wypuści, znaczy. smile

      > No i ten właśnie funkcjonariusz w stopniu proboszcza począł nawiedzać interesiki pod
      > Figurą w celu uzyskania procentu od dochodów.

      A mówisz, że kościół nie idzie z duchem czasu. smile

      > Ponoć niektórzy się wystraszyli i coś tam do kieszeni inwestora wpadło, ale niektórzy się > zbuntowali i zapytali prawnika co sadzi o tych żądaniach żądnego pieniędzy. No i ten
      > prawnik rzekł, że żadne pieniądze od praw się nie należą. Co innego, gdyby ktoś chciał
      > identyczną figurę zafundować w swojej okolicy. Wtedy autorowi "dzieła" trzeba by odpalić
      > działkę.

      Z prawnikami to jest Matelocie tak, że drugi prawnik powie dokładnie coś odwrotnego, ale skądbyś wtedy wział natchnienie do "dowcipnej" rady z granatem.

      > Podpowiadam pomysł na ominięcie i tego zbędnego wydatku. Można przecież zrobić
      > figurę z podniesioną ręką (ruka padniata dzierżyt granata) i tym sposobem, nie zużywając > ani grama materiałów więcej, pobić rekord chciwego proboszcza.

      No, boki zrywać.
      A, żeby Ci dać trochę do myślenia na temat rozmaitych praw wizerunowych... spróbuj produkować i sprzedawać kubeczki z logo coca-coli, albo choćby z fotką Napieralskiego. Zobaczymy jak długo się utrzymasz.


      *) Kto najczęściej czyta Bilblię.
      https://www.dailyhaha.com/_pics/read-the-bible.jpg
      • snajper55 Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 12:35
        dachs napisał:

        > A, żeby Ci dać trochę do myślenia na temat rozmaitych praw wizerunowych... spró
        > buj produkować i sprzedawać kubeczki z logo coca-coli, albo choćby z fotką Napi
        > eralskiego. Zobaczymy jak długo się utrzymasz.

        To są trzy dziedziny. Znak Coca coli to znak towarowy, do którego firma ma prawo. O ile się nie mylę logo jest rejestrowane w Urzędzie patentowym.
        Z rozpowszechnianie zdjęcia Napieralskiego nie utrzymasz się jedynie z powodu braku popytu, gdyż prawo nie zakazuje rozpowszechniania wizerunku "osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych".
        Fotka pomnika to ani znak towarowy, ani osoba. Wizerunek dzieła sztuki(?) wystawionego publicznie nie jest chroniony prawem autorskim i dlatego możesz spokojnie spróbować utrzymywać się ze sprzedawania pocztówek z NChŚ (Największym Chrystusem Świata) jak i kolumną Zygmunta.

        S.
      • g-48 Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 12:37
        Wiadomo, że żyjemy w ciężkich czasach a nie masz w naszym kraju instytuc
        > ji, która
        > > borykałaby się z większymi problemami finansowymi niż funkcjonariusze Pan
        > a Boga.
        No widzisz "ateisto.Rozumu kipic nie mozna tylko jedna droga zaprowadzi cie do upragnionego rozumu Wiara w Boga!
      • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 12:45
        dachs narysował:

        > *) Kto najczęściej czyta Bilblię.

        i napisał:

        > najbardziej nabieraja się na takie rzeczy ateiści.


        Może to właśnie dlatego?


        > A mówisz, że kościół nie idzie z duchem czasu.

        Jeśli mnie pamięć nie myli, to jednak nie idzie. Historia kościoła jak długa i szeroka jest też i historią symonii, nepotyzmu, kupczenia odpustami i dupami papieskich córek, instytucji finansowych typu Ambrosiano itp. Usiłowanie obłożenia kościelnym podatkiem drobnego biznesu kwitnącego w cieniu figury jak najbardziej wpisuje się w te piękne tradycje.
        • matelot Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 16:03
          jaceq napisał:

          > dachs narysował:
          >
          > > *) Kto najczęściej czyta Bilblię.
          >
          > i napisał:
          >
          > > najbardziej nabieraja się na takie rzeczy ateiści.
          >
          >
          > Może to właśnie dlatego?
          >
          >
          > > A mówisz, że kościół nie idzie z duchem czasu.
          >
          > Jeśli mnie pamięć nie myli, to jednak nie idzie. Historia kościoła jak długa i
          > szeroka jest też i historią symonii, nepotyzmu, kupczenia odpustami i dupami pa
          > pieskich córek, instytucji finansowych typu Ambrosiano itp. Usiłowanie obłożeni
          > a kościelnym podatkiem drobnego biznesu kwitnącego w cieniu figury jak najbardz
          > iej wpisuje się w te piękne tradycje.
          >
          ===================
          To wszystko, co kogoś mogłoby zachęcić do opuszczenia szeregu amatorów życia po życiu w przypadku niektórych osób prowadzi do zachowań paradoksalnych i im bardziej są oszukiwani i okradani tym zacieklej tego bronią. Podobnie zachowują się osoby porwane czy gwałcone w stosunku do swoich prześladowców. Zjawisko nosi miano syndromu sztokholmskiego.smile
          • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 22:56
            matelot napisał:

            > To wszystko, co kogoś mogłoby zachęcić do opuszczenia szeregu amatorów życia po
            > życiu w przypadku niektórych osób prowadzi do zachowań paradoksalnych i im bar
            > dziej są oszukiwani i okradani tym zacieklej tego bronią. Podobnie zachowują si
            > ę osoby porwane czy gwałcone w stosunku do swoich prześladowców. Zjawisko nosi
            > miano syndromu sztokholmskiego.smile

            Jezus Chrystus, przez wszystkie cztery Ewangelie, dał się poznać jako niespotykanej spokojności, łagodności i dobroci człowiek. Jeden, jedyny raz wyszedł z siebie i stanął obok: miało to miejsce, kiedy zobaczył co kupcy wyrabiają ze świątyni Pańskiej, najprawdopodobniej za pełną aprobatą ówczesnego żydowskiego kleru, który miał z tego ten swój kieliszek chleba. Spróbuj zacytować jakiemuś brzuchatemu proboszczowi Jana 2, 13-16, to w życiu u niego rozgrzeszenia nie dostaniesz.
            • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:18
              jaceq napisał:
              > Spróbuj zacytować jakiemuś brzuchatemu proboszczowi Jana 2, 13-16, to w życiu u
              > niego rozgrzeszenia nie dostaniesz.

              A jak chudemu zacytuje? smile
        • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 22:48
          jaceq napisał:


          > Może to właśnie dlatego?

          No właśnie. A mówią o sobie - "racjonaliści". smile

          > Jeśli mnie pamięć nie myli, to jednak nie idzie. Historia kościoła jak długa i
          > szeroka jest też i historią symonii, nepotyzmu, kupczenia odpustami i dupami pa
          > pieskich córek, instytucji finansowych typu Ambrosiano itp. Usiłowanie obłożeni
          > a kościelnym podatkiem drobnego biznesu kwitnącego w cieniu figury jak najbardz
          > iej wpisuje się w te piękne tradycje.

          Ależ oczywiście Jacqu. Kościół jest częścią tego świata, wraz z nim sie rozwija, cofa i próbuje na nowo. Kościół to ludzie którzy go tworzą. Dlatego kupczą i dupczą *), choć już nie symonizują. smile
          Jest absolutnie mozliwie, że ten księżulo usiłował oskubać handlarzy. Ale akurat z tekstu, jaki przytoczył matelot to nie wynika. Z linku jaki przytoczył, też nie da się wywieść faktycznej sytuacji prawnej.
          Ja nie chcę bronić księży, którzy grzeszą (ja to tak określam), albo zachowują się w sposób budzący wątpliwości, ale...
          - co właściwie chciał napiętnować przedsiębiorca matelot?
          Bo ciągle nie wiem. Czy jakiś ksiądz przychodzi do niego, po dziesięcinę od artykułów luksusowych?
          smile


          *) Ale jest zasadnicza różnica miedzy nimi, a ateistami. Nie usiłują przedstawiac tego, jako cnotę. smile
          • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:05
            > No właśnie. A mówią o sobie - "racjonaliści".

            I chyba słusznie. Czytanie Pisma św. chyba wpisuje się w pojęcie "racjonalizmu"? Szkoda może, że na wykresie kołowym czerwona porcja tortu nie jest chudsza, a brakuje w niej zupełnie np. katolików? *) Może akurat im przydałoby się nieco takiego właśnie racjonalizmu?

            __________
            *) nie ma potrzeby tłumaczyć mi, że ten wykres to taki żarcik, zupełnie jak "mapa mózgu kobiety" itp.


            > Kościół jest częścią tego świata, wraz z nim sie rozwija
            > , cofa i próbuje na nowo.

            Zgadzam się z Tobą w tym akapicie, tylko że nie komentowałem treści całej Twojej wypowiedzi, a jedynie tę, że "kościół idzie z duchem postępu". Wykazałem, że jednak nie idzie.
            • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:16
              jaceq napisał:

              > __________
              > *) nie ma potrzeby tłumaczyć mi, że ten wykres to taki żarcik, zupełnie jak "ma
              > pa mózgu kobiety" itp.

              Dziękuję Ci. Przywróciłeś mi wiarę w ludzki rozsądek. smile
              >
              > > Kościół jest częścią tego świata, wraz z nim sie rozwija
              > > , cofa i próbuje na nowo.
              >
              > Zgadzam się z Tobą w tym akapicie, tylko że nie komentowałem treści całej Twoje
              > j wypowiedzi, a jedynie tę, że "kościół idzie z duchem postępu". Wykazałem, że
              > jednak nie idzie.

              Nie bardzo, jednak.
              Kościół idzie razem ze światem. Czasem szybciej, w naszych czasach może trochę wolniej (mam nadzieję), ale w sumie idzie z duchem postępu. smile
              • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:30
                > Kościół idzie razem ze światem. Czasem szybciej, w naszych czasach może trochę
                > wolniej (mam nadzieję), ale w sumie idzie z duchem postępu.

                Ale w pewnych kwestiach opiera się na starych, sprawdzonych schematach. W niektórych przypadkach - to bardzo dobrze, w innych - niekoniecznie.
                • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:37
                  jaceq napisał:

                  > Ale w pewnych kwestiach opiera się na starych, sprawdzonych schematach. W niekt
                  > órych przypadkach - to bardzo dobrze, w innych - niekoniecznie.

                  No właśnie. Czy stary schemat się sprawdzi wiadomo dopiero wtedy, gdy się go zastosuje. Błędem Matelota jest, że przypisuje księżom atrybuty świętości. Tymczasem księża to takie facety, jak Matelot, tyle że z mniejszymi pretensjami do nieomylności. smile
                  • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:44
                    > tyle że z mniejszymi pretensjami do nieomylności. smile

                    Albo czasem - wręcz przeciwnie. Nie każdy katabas ma zadatki na papieża, który rezygnuje z nieomylności. Powiedziałbym, że większość nie ma (zadatków).
                    • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:52
                      jaceq napisał:

                      > Albo czasem - wręcz przeciwnie. Nie każdy katabas ma zadatki na papieża, który
                      > rezygnuje z nieomylności. Powiedziałbym, że większość nie ma (zadatków).

                      Ależ brak zadatków na papieża nie ma nic wspólnego z nieomylnością.
                      A jak porównasz Matelota z byle proboszczem, to Matelot właśnie pretenduje do miana nieomylnego.
                      Matelot bowiem głosi: Boga nie ma.
                      A proboszcz wcale nie mówi, że Bóg jest.
                      Bo nie wie.
                      • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:58
                        > Matelot bowiem głosi: Boga nie ma.

                        Hm, nie przypominam sobie takiej wypowiedzi. Może zainteresowany potwierdzi, może zaprzeczy.

                        > A proboszcz wcale nie mówi, że Bóg jest.
                        > Bo nie wie.

                        Z tego, że "nie wie" (nie mylić z "wierzy", wiara nie równa się wiedzy) nie wynika, że "nie mówi". Dużo częściej mówi "wierzę, więc jest". Taka jest natura wiary.
                        • dachs Re: Z miłości do Chrystusa... 13.05.11, 00:05
                          jaceq napisał:

                          > Z tego, że "nie wie" (nie mylić z "wierzy", wiara nie równa się wiedzy) nie wyn
                          > ika, że "nie mówi". Dużo częściej mówi "wierzę, więc jest". Taka jest natura wi
                          > ary.

                          Nadinterpretujesz.
                          Dokładnie tak samo, jak niektórzy proboszcze. smile
                          A przecież akurat dla racjonalisty powinno to byc takie proste.
                          Gdybym wiedział, nie musiałbym wierzyć.
                          Nie wiem - wierzę. Nie muszę - chcę.
                          • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 13.05.11, 00:16
                            > Gdybym wiedział, nie musiałbym wierzyć.
                            > Nie wiem - wierzę. Nie muszę - chcę.

                            Mnie to bardzo odpowiada. Z jednym wyjątkiem: "nie wiem? po prostu nie wiem".
                  • jaceq Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 23:46
                    PS.

                    > Czy stary schemat się sprawdzi wiadomo dopiero wtedy, gdy się go zastosuje.

                    ???
                    "Stary schemat" - jak sama nazwa wskazuje - już miał okazję się "sprawdzić", ponieważ już był stosowany.
                  • matelot Re: Z miłości do Chrystusa... 13.05.11, 07:48
                    dachs napisał:

                    > jaceq napisał:
                    >
                    > > Ale w pewnych kwestiach opiera się na starych, sprawdzonych schematach. W
                    > niekt
                    > > órych przypadkach - to bardzo dobrze, w innych - niekoniecznie.
                    >
                    > No właśnie. Czy stary schemat się sprawdzi wiadomo dopiero wtedy, gdy się go za
                    > stosuje. Błędem Matelota jest, że przypisuje księżom atrybuty świętości. Tymcz
                    > asem księża to takie facety, jak Matelot, tyle że z mniejszymi pretensjami do n
                    > ieomylności. smile
                    >
                    =================
                    Czy będziesz ufał nauczycielowi, który Ciebie uczy, że masz wlewać kwas do wody a sam czyni odwrotnie i to na Twoich oczach?

                    Z czego wynika to przemożne dążenie do luksusu, do nieba na Ziemi? Czy czasami nie z przekonania, że żadnego nieba nie ma? Mnie w każdym razie przekonalismile

                    No i bardzo mnie się podobała dyskusja, w której przyszło mi odgrywać główną rolę.
                    Moje forumowe imię odmieniasz przez wszystkie przypadki (licentia poetica) a o proboszczu wspominasz raz czy dwa mimochodem smile
                    Ba, nawet nie widzisz czytelnej dla innych intencji proboszcza. Moje intencje są jasnesmile
          • matelot Re: Z miłości do Chrystusa... 13.05.11, 07:40
            "Przedsiębiorca Matelot" chciał otworzyć Ci oczy. Nikogo tak mi nie żal, jak Ciebie, że dałeś się sprytnemu klesze złapać w sidła. Na szlaku, jak sobie przypominam... smile
            Czynię to z wodzonej dobroci.
      • matelot Re: Z miłości do Chrystusa... 12.05.11, 15:52
        dachs napisał:

        > matelot napisał:
        >
        > > Podobno herbatka wypita u stóp likwiduje nagniotki a łysym przyprawia ow
        > łosienie.
        >
        > Jest to typowa ateistyczna urban legend, nie mająca pokrycia w rzeczywistości.
        > Zdumiewające, że najbardziej nabieraja się na takie rzeczy ateiści. *)
        Gdzie tam, nabierają... to była zwykła kpina już jak ktoś woli szyderstwo.
        > > Wiadomo, że żyjemy w ciężkich czasach a nie masz w naszym kraju instytuc
        > ji, która
        > > borykałaby się z większymi problemami finansowymi niż funkcjonariusze Pan
        > a Boga.
        >
        > Jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści. W tym konkretnym wypadku mądrość z ate
        > isty.
        > Wypuści, znaczy. smile
        No proszę to i jakichś powiedzonek się dorobiłeś. Nie najwyższego lotu (jak na Ciebie), widać, że dwoisz się i troisz by jakość miłośnika mamony wybronić.
        > > No i ten właśnie funkcjonariusz w stopniu proboszcza począł nawiedzać int
        > eresiki pod
        > > Figurą w celu uzyskania procentu od dochodów.
        >
        > A mówisz, że kościół nie idzie z duchem czasu. smile
        No to się wyjaśniło co miał na myśli Błogosławiony mówiąc: "niechaj zstapi duch twój i odnowi oblicze Ziemi[...]" - trudno się odnawia bez boga bogów - mamony smile
        > > Ponoć niektórzy się wystraszyli i coś tam do kieszeni inwestora wpadło, a
        > le niektórzy się > zbuntowali i zapytali prawnika co sadzi o tych żądaniach
        > żądnego pieniędzy. No i ten
        > > prawnik rzekł, że żadne pieniądze od praw się nie należą. Co innego, gdyb
        > y ktoś chciał
        > > identyczną figurę zafundować w swojej okolicy. Wtedy autorowi "dzieła" tr
        > zeba by odpalić
        > > działkę.
        >
        > Z prawnikami to jest Matelocie tak, że drugi prawnik powie dokładnie coś odwrot
        > nego, ale skądbyś wtedy wział natchnienie do "dowcipnej" rady z granatem.
        Mówić może, ale szansa, że z takim prawnikiem wygrasz sprawę w sądzie jest raczej niewielka. Pozostał "granat". Granat i statuja to główni bohaterowie wierszyka, który jakiś już czas temu funkcjonował w formie niezbyt wymagającego dowcipu
        zapiski-czynione-po-drodze.blog.pl/stoit-statuja-nie-dla-dzieci,10943324,n

        > > Podpowiadam pomysł na ominięcie i tego zbędnego wydatku. Można przecież z
        > robić
        > > figurę z podniesioną ręką (ruka padniata dzierżyt granata) i tym sposobem
        > , nie zużywając > ani grama materiałów więcej, pobić rekord chciwego probos
        > zcza.
        >
        > No, boki zrywać.
        No nie bardzo jest z czego. Widziałem wczoraj twarz tego, który dąży do świętości.wink Była przekrwiona i wykrzywiona grymasem wściekłości, że "jakaś" telewizja śmiała obnażyć genialny, zdawałoby się, mechanizm dochodzenia do fortuny.

        > A, żeby Ci dać trochę do myślenia na temat rozmaitych praw wizerunowych... spró
        > buj produkować i sprzedawać kubeczki z logo coca-coli, albo choćby z fotką Napi
        > eralskiego. Zobaczymy jak długo się utrzymasz.
        Pewnie w ogóle się nie utrzymam. Coca Cola kłuje w oczy na każdej ulicy a kubek firmowy dostaniesz w formie gratisu. Fotka Napieralskiego.... tu może udałoby się kilka sztuk sprzedać posłankom PiS, ale wyżyć z tego raczej by się nie dało.
        >
        > *) Kto najczęściej czyta Bilblię.
        To PROPAGANDAsmile
        > https://www.dailyhaha.com/_pics/read-the-bible.jpg
        >
        • matelot Re: Z miłości do Chrystusa... link 12.05.11, 21:05
          www.tvn24.pl/2433467,0,0,1,1,prawa-autorskie,wideo.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka