Dodaj do ulubionych

Hipokryzja

10.07.11, 00:50
o. Rydzyk: „Zatłuką żywcem, tak jak ks. abp. (Stanisława – PAP) Wielgusa. (…wink Nikt nie ma prawa drugiego człowieka obmawiać, mówić na niego w mediach, gdzie indziej, po sądach włóczyć, jeżeli on nie ma prawa się bronić, jeżeli mu się usta zamknie. (…wink To nie jest demokracja – to się kłania ten stary system, ale może jeszcze ulepszony, w białych rękawiczkach”
wiadomosci.onet.pl/kraj/o-rydzyk-na-jasnej-gorze-zatluka-zywcem-jak-abp-wi,1,4787534,wiadomosc.html

eres: Istotnie, nikomu takie prawo nie przysługuje, także duchownemu, a zwłaszcza biskupowi katolickiemu, który bardzo wiele „mówił gdzie indziej” o swoich współbraciach „nie mających prawa się bronić”. Natomiast ci, którzy „gdzie indziej” odbierali od biskupa donosy, wiedzieli, jak je skutecznie wykorzystać, aby obrzydzić życie współbraciom biskupa.

Bp Stefanek sprzeciwił się przejawom "wielorakiej propagandy, publikacji, widowisk, programów, które igrają z naszą ludzką słabością", atakując i sprzeciwiając się podstawowym zasadom moralności. - Próba zagłuszenia Radia to wielki krzyk drapieżnych ptaków, które chcą wyrwać zdrowe ziarno prawdy z serc ludzkich.

eres: Oto przykłady siania „zdrowego ziarna prawdy” w serca radiomaryjnych słuchaczy:
Słuchaczka: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica.
(...) Gorąco dziękuję za wspaniałą, długo oczekiwaną audycję. (...) Wielka szkoda, że Hitler nie zniszczył tych krwiopijców Żydów do ostatniego, nikogo nie oszczędzając. Ani kobiet, ani dzieci. Do ostatniego".
Jerzy Robert Nowak: "Cóż, po owocach ich poznacie". (9 lipca 2001 roku)

[ks. Cydzik:] „Kampania, jaką święty Maksymilian [Kolbe] w swoim „Małym Dzienniku” robił po to, żeby wspierać polski przemysł, polskie rolnictwo: [hasło] „kupuj u swojego” – i to nie był antysemityzm, to był przejaw pewnej integracji społecznej, też dążenia do tego, żeby naprawić polską gospodarkę, byt polskich kupców, polskich konsumentów” (11.06.2002).

[dialog między słuchaczką a stałym pracownikiem RM, ks. Mojem:] „Wałęsa jak objął urząd [prezydenta], to przyjmował telefony. Bardzo chciałam się wtedy dodzwonić, żeby oczyścił Polskę z różnych [ludzi] innego pochodzenia i z innych krajów, narodowości. Tego nie podpowiedziałam, [ale] mógłby sam o tym pomyśleć (…wink Ja toleruję Żydów, Niemców - niech on mi buty szyje taniej, jesionkę, - ale niech on się nie wpycha do mojego rządu. Ja pamiętam w 1956 r., kiedy Gomułka przyszedł, to on oczyścił Polskę. Moja koleżanka z pracy wyjechała do Izraela. Uważałam, że w Polsce Żydów prawie nie ma, [ale] mam taki wykaz, gdzie [jest napisane, iż] w pierwszym parlamencie po objęciu władzy przez pana Wałęsę, [jedynie] był co siódmy Polak. Paru Niemców, a większość Żydów (…wink Za jego [rządów] cała masa Żydów przyjechała do Polski, a tamci [polscy emigranci polityczni z lat 80-tych] do tej pory nie mogą wrócić(…wink A ja bym ich [Żydów] przede wszystkim zmusiła do wrócenia do swoich nazwisk, bo pozabierali polskie nazwiska” [podsumowanie ks. Moja:] „Czyli mamy stawać w prawdzie” (18 01.2003)

[wypowiedź słuchacza:] „Polska zniewolona, bo ludzie są naiwni, wierzą tym, którzy ich zniewalają. Ci, co zdobyli Jerozolimę mają jedną zasadę: panować albo burzyć. Jest naród, który chce zapanować nad światem za wszelką cenę” (2.01.2003)

[słuchaczka:] „W tym roku 250 tysięcy Żydów ma przybyć do Polski w celu osiedlenia się. Rząd polski będzie tym ludziom dawał zapomogi, a nie Polakom (...) Ci nie-Polacy, którzy nami rządzą...” [odpowiedź prowadzącego ks. Rydzyka:] „Dziękuję, serdecznie pozdrawiam. Trudno powiedzieć czy to nie Polacy” (15.02.2003).

[słuchaczka:] „A przecież ostatnie wybory prezydenckie. Przecież ten właśnie prezydent mówił wprost już: Polska dla wszystkich, ale nie dla Polaków. [...] I to realizuje konsekwentnie, z żelazną konsekwencją." [prowadzący ks. Szczęsny:] "Pani Aniu, gdyby pani startowała do Sejmu, ja bym na panią głosował!" (19.02.2003)

[słuchacz:] „Czy panu (…wink są znane Protokoły mędrców Syjonu, co o nich sądzicie?” [odpowiedź A. Macierewicza, lidera Ruchu Katolicko-Narodowego:] „czytałem, bardzo ciekawa lektura, niektórzy mówią, że są autentyczne, inni – że nie, ja nie jestem specjalistą. Doświadczenie wskazuje, że są w środowiskach żydowskich takie grupy” (19.07.2002).

[słuchacz:] „Nie mówi się zboczeniec na homoseksualistę, tylko kochający inaczej, nie mówimy złodziej, tylko uczciwy inaczej, nawet, przepraszam ojca, w Radio Maryja często jest takie mruganie, rozumiemy się prawda, pewien naród rządzi. Dlaczego nikt nie powie Żydzi?”
Obserwuj wątek
    • g-48 Re:Wez sie Yudku za robote.... 10.07.11, 01:43
      .........bo inaczej na starosac nie bedzie ci mial kto trucizny podac.
      www.tokfm.pl/Tokfm/1,110500,9917186,_Piep___c_rodzicow__piep___c_dziadkow__To_dzieci_sa.html
    • marouder.eu Poprosze o jakies nowsze zestawienie.. 10.07.11, 05:55
      ..cytatow, Panie Eressmile
      Nadmieniam, ze nie jestem fanem panow biskupow, niezaleznie komu, co kablujasmile
    • perla kolego eres, kiedyś się zadławisz nienawiścią 10.07.11, 09:22
      myślę, że chętnie byś wysyłał swych oponentów do KL.
      A teraz czegoś cię nauczę. Otóż RM to było radio na żywo. Tak jak i do innych stacji tak i do RM dzwonili czasami wariaci. A czasami chamy ubliżający wulgarnie księżom w studio.
      RM w związku z tym musiało zmienić formułę i teraz wypowiedzi słuchaczy mają 7 sekund poślizgu. Dlatego też, przykłady które podałeś są mocno wiekowe.
      Natomiast:
      "[ks. Cydzik:] „Kampania, jaką święty Maksymilian [Kolbe] w swoim „Małym Dzienniku” robił po to, żeby wspierać polski przemysł, polskie rolnictwo: [hasło] „kupuj u swojego” – i to nie był antysemityzm, to był przejaw pewnej integracji społecznej, też dążenia do tego, żeby naprawić polską gospodarkę, byt polskich kupców, polskich konsumentów” (11.06.2002)."
      to jest po prostu fakt historyczny.
      Zdaje się, że ty jesteś w stanie w nocy o północy powiedzieć dokładnie gdzie i kiedy oraz jak, w Polsce przetrącono Żyda jakiegoś.
      Ale nie twego zainteresowania beznadziejna sytuacja polskich chłopów całkowicie uzależnionych od cen dyktowanych przez Żydów, którzy zdominowali pobliskie miasteczko.
      Powtórkę hasła „kupuj u swojego” mieliśmy onegdaj z hasłem "Teraz Polska".
      To hasło też wywoływało twoje protesty właśnie?
      • cepekolodziej Re: kolego eres, kiedyś się zadławisz nienawiścią 10.07.11, 11:04
        perla napisał:


        > Ale nie twego zainteresowania beznadziejna sytuacja polskich chłopów całkowicie
        > uzależnionych od cen dyktowanych przez Żydów, którzy zdominowali pobliskie mia
        > steczko.

        Ruch spółdzielczy; nowy sposób organizacji handlu, upodmiotowienie producentów - na ten temat dydaktycznie Brzechwa:



        OPOWIEDZIAŁ DZIĘCIOŁ SOWIE



        .o0000o.



        Opowieści różne znacie:
        Więc opowieść o piracie,
        O magiku-mechaniku,
        O zaklętym koguciku,
        O północnym, groźnym wietrze
        I o chorym termometrze.
        O uczonym kocie w butach
        I o wyspach Bergamutach,
        O diabełku na kominie,
        O sierotce Klementynie,
        O entliczku, o pentliczku
        I o Janku Wędrowniczku,
        O Paproszku - mądrym skrzacie -
        Wszystkie te historie znacie.
        Ale dziś mam - daję słowo -
        Bajkę dla was całkiem nową.

        Posłuchajcie: pod Dąbrową
        Jest dąbrowa. W tej dąbrowie
        Opowiedział dzięcioł sowie
        O tym, czego się dowiedział,
        Kiedy w leśnej dziupli siedział.
        Ja to wszystko podsłuchałem
        I czym prędzej zapisałem.


        I

        Było tak: w sędziwym lesie,
        Który widać na bezkresie,
        Mieszkał bury wilk Barnaba,
        Zamożniejszy od nababa.
        Miał on skarbów pełne wory
        I wciąż znosił do komory
        Smakołyki i frykasy,
        Z których słyną polskie lasy.

        Miał Barnaba spryt handlowy,
        Więc założył wśród dąbrowy
        Sklep dla zwierząt. Na polanie
        Wybudował rusztowanie,
        Poukładał mech u góry,
        Pozatykał gliną dziury,
        Gałęziami ściany pokrył
        I, z wysiłku cały mokry,
        Siadł za ladą. Na tej ladzie
        Smakowite kęski kładzie.
        Każdy łatwo coś wyszuka:
        Jest tu przysmak dla borsuka,
        Jest pachnący ser dla lisa,
        Dla niedźwiedzia pełna misa,
        Coś dla kuny do zjedzenia,
        Świeża marchew dla jelenia,
        Dla jaszczurek smaczny żurek
        I orzechy dla wiewiórek.

        Siedzi wilk Barnaba w sklepie
        I zmrużywszy jedno ślepie,
        Wszystkich woła i zaprasza:
        - Komu jaja, komu kasza,
        Komu mleko na śniadanie?
        U mnie w sklepie jest najtaniej!

        Wielka była to przynęta,
        A więc zbiegły się zwierzęta.
        Wszystkie tłoczą się u lady:
        - Proszę kilo marmolady...
        - A ja garść orzechów proszę...
        - Dla mnie sadła za trzy grosze...
        - Dla mnie miodu dziesięć deka...
        - A ja proszę kwartę mleka...

        Wilk się krząta i na ladzie
        Co najgorszy towar kładzie,
        Nie doważa, nie domierza,
        Marmolada jest nieświeża,
        Sadło zgniłe i tłuste,
        Gorzki ser, orzechy puste,
        Zamiast mleka - sama woda.
        Wprost każdego grosza szkoda!

        - Jak tu drogo! - jęknął zając.
        Na to rzekł Barnaba wstając:
        - Kto powiedział, że jest drogo?
        Nie prosiłem z was nikogo,
        By odwiedzał moją knieję.
        Komu drogo - niechaj nie je!
        A jak chodzi o zające,
        Radzę zmykać, bo przetrącę!

        Czmychnął zając nie czekając -
        Nie przekona wilka zając.
        Sarna wstała pełna trwogi,
        Tchórz wiewiórce szpenął: - W nogi!
        I nie wziąwszy nawet reszty,
        Zmykał szybko, gubiąc meszty.


        II

        Nieco dalej, stąd pół mili,
        Mieszkał siwy ryś Bazyli.
        Był wąsaty, zły i srogi;
        Każdy rad był zejść mu z drogi,
        A on prychał, a on mruczał,
        Wszystkim bruździł i dokuczał.
        Nawet rudy lis Mikita
        Bardzo grzecznie rysia witał
        I udając, że jest chory,
        Szybko biegł do swojej nory.

        Ryś miał także sklep swój w lesie;
        Znał się ryś na interesie,
        Toteż jego sklep był pełny
        Ciepłych futer, pierza, wełny,
        Ptasich czubków, barwnych piórek
        I kapturków dla wiewiórek.

        Siedział ryś Bazyli w sklepie
        I zmrużywszy jedno ślepie,
        Wołał ciągle: - Idzie zima,
        Kto na zimę futra nie ma,
        Kto linieje lub łysieje,
        Niech tu biegnie poprzez knieję,
        Bowiem każde leśne zwierzę
        U mnie ciepło się ubierze,
        Ptak - odnowi swoje pierze,
        Wszystko można dostać u mnie!
        Więc zwierzęta biegły tłumnie.
        Ten coś kupił, ów coś kupił,
        A Bazyli skórę łupił,
        Zamiast futer wtykał szmaty,
        Zamiast skórek - stare łaty,
        Zamiast wełny - pęk badyli.
        Taki to był ryś Bazyli!

        Niedaleko sklepu rysia
        Była w jarze jama lisia,
        Dobrze pośród drzew ukryta.
        Mieszkał w jamie lis Mikita.

        Po wsiach znał kurniki liczne
        I zagrody okoliczne,
        Umiał świtenie w każdym czasie
        Wykryć nowe gniazda ptasie,
        Umiał gąskę podejść z bliska,
        Wiedział, gdzie są kretowiska,
        Po karasie biegł do rzeki
        I wybierał miód z pasieki.

        Zdobycz swoją co dni kilka
        Lis Mikita niósł do wilka.

        Wilk unosił się na ławce:
        - Czekam, czekam na dostawcę.
        Pokaż towar. Cóż to? Kaczka?
        Ależ chuda nieboraczka!
        Gęś? Nie będzie z niej pociechy;
        Jajka małe jak orzechy.
        Nie, Mikito, miód niesłodki,
        A karasie są jak płotki.
        Nędzna zdobycz, drogi lisie,
        I na moje widzimisię
        Warta cztery skórki krecie.
        Ale więcej? Nigdy w świecie!
        Lis miał mores przed Barnabą -
        Potargował się dość słabo,
        Schował skórki, a po chwili
        Już go witał ryś Bazyli:
        - Cóż przynosisz dziś, Mikito?
        Cztery skórki? Dobre i to.
        Mogę wziąść je, chętnie służę,
        Dam ci za nie jajko kurze.
        Lis podskoczył: - Nie kpij ze mnie!
        Słuchać nawet nieprzyjemni.
        Za te skórki, wyznać przykro,
        Dałem trzy karasie z ikrą,
        Dziesięć jajek, kaczkę młodą,
        Gęś i duży plaster miodu.
        Ryś uderzył groźnie w ladę:
        - Skórki biorę, jajko kładę
        I nie radzę wszczynać kłótni,
        Bo się skończy jeszcze smutniej.

        Lis do kłótni nie był skory -
        Poszedł z jajkiem do swej nory
        I pomyślał, płaczu bliski:
        "To są właśnie moje zyski."


        III

        Wilk bogacił się na sklepie,
        Ryś stał także coraz lepiej.
        Jeśli chodzi o Mikitę,
        Ten się trzymał własnym sprytem.

        Lecz zwierzęta - że wymienię
        Tchórze, jeże i jelenie,
        Nawet kuny i niedźwiedzie -
        Wszystkie były w wielkiej biedzie.

        A tymczasem przyszła jesień,
        Coraz głodniej było w lesie,
        Coraz głodniej, coraz chłodniej,
        Upływały dni, tygodnie,
        W lesie było brak żywności,
        Poszły wszystkie oszczędności,
        A u rysia i u wilka
        Ceny rosły co dni kilka.

        Wilk Barnaba siedział w sklepie
        I zmrużywszy jedno ślepie,
        Wykrzykiwał: - Głodomory,
        Opuszczajcie wasze nory,
        Przybywajcie do mnie tłumnie!
        Tylko u mnie, tylko u mnie
        Są kiełbaski i serdelki,
        I przysmaków wybór wielki!

        Równocześnie z innej strony
        Ryś Bazyli niestrudzony
        Wołał: - Do mnie, chuderlaki!
        Mam serdaki, mam kubraki,
        Skórki ciepłe jak pierzyny
        I zimowe peleryny.
        Lecz zachęta nie pomoże,
        Kiedy nędza jest w komorze,
        Bo kupują ci, co płacą,
        A kupować nie ma za co.

        Tak cierpiała knieja cała,
        Wreszcie miarka się przebrała.

        Mieszkał w lesie niedźwiedź Błażej.
        Choć wyglądał nie najstarzej,
        Szanowały go zwierzęta,
        Tak jak ludzie - prezydenta.
        Przyszły tedy do Błaźeja:
        - W tobie cała jest nadzieja!
        W lesie chłodno, w domu głucho,
        Daj nam radę niezawodną,
        Bo Barnaba i Bazyli
        Już doszczętnie nas złupili.

        Niedźwiedź w ucho się podrapał,
        Długo myślał, długo sapał,
        Wreszcie rzekł: - Mam pomysł taki:
        Niech kukułka wszystkie ptaki
        I zwierzęta z całej kniei
        Zawiadomi po kolei,
        Że w świetlicy "Pod Żołędziem"
        Jutro się nasz sejm odbędzie.
        - Świetnie! Świetnie! - krzyknął zając. -
        Sejm zwołamy nie zwlekając!

        - Racja - rzekły dwie kukułki,
        Nierozłączne przyjaciółki. -
        Obwieścimy wnet orędzie,
        Że się jutro sejm odbędzie.

        Zaraz wzięły się do dzieła,
        Jedna w prawo pofrunęła,
        Druga w lewo - i kukały
        Dwie kukułki przez dzień cały.


        IV

        Wielkie tłumy sejm zgromadził.
        Niedźwiedź z braćmi się naradził,
        Po czym wszedł na podwyższenie
        I pozdrowił zgromadzenie:
        - Witam sarny i jelenie,
        Witam kuny, tchórze, jeże,
        Nawet lisy witam szczerze
        I borsuki, i zające,
        Całe ptactwo śpiewające,
        Nawet srokę, nawet sowę,
        Witam wszystkich, jednym słowem.
        Moi drodzy, znamy dzisiaj
        Sprawki wilka, sprawki rysia.
        Czas już skończyć z ich wyzyskiem,
        Więc niech nad tym przede wszystkim
        Sejm nasz dziś się zastanowi.
        Głos oddaję borsukowi.

        Borsuk wstał, poprawił przedział,
        Chrząknął, po czym tak powiedział:
        - Mogę wyznać nie bez dumy,
        Żem tu wszystkie zjadł rozumy,
        Żem obmyślił wsz
        • cepekolodziej Brzechwa cd 10.07.11, 11:08


          Borsuk wstał, poprawił przedział,
          Chrząknął, po czym tak powiedział:
          - Mogę wyznać nie bez dumy,
          Żem tu wszystkie zjadł rozumy,
          Żem obmyślił wszystko ściśle
          I wam powiem to, co myślę.
          Czas już wreszcie wyjść z potrzasku,
          Przestać jadać babki z piasku,
          Chleb ze śniegu, figi z makiem.
          Otóż ja mam plany takie:
          Każdy ptak i każde zwierzę
          W swej komorze coś wybierze
          I natychmiast tu przyniesie
          Jako udział w interesie.
          Gdy zbierzemy już udziały,
          Otworzymy sklep wspaniały,
          Gdzie się będą sprzedawały
          Tanie, świeże wiktuały.
          Wspólnym trudem i staraniem
          Zdobędziemy futra tanie,
          Tanie sadło, tanią kaszę.
          Zjednoczymy siły nasze.
          Wszyscy razem, nie oddzielnie,
          Ale dzielnie tę spółdzielnię
          Przed nadejściem jeszcze zimy
          Wspólną pracą utworzymy.
          Jeleń krzyknął: - Dobrze gada!
          To przynajmniej mądra rada!
          Tchórz zawołał: - Brawo, brawo,
          Trzeba zająć się tą sprawą,
          Bo gdzie jest wysiłek zgodny,
          Tam dobrobyt niezawodny!
          Tu przemówił lis Mikita:
          - Myśl naprawdę znakomita,
          Ruch spółdzielczy bardzo cenię,
          Chętnie swą naturę zmienię
          I zapewniam zgromadzenie,
          Że od dzisiaj najrzetelniej
          Chcę pracować dla spółdzieli.

          - Świetnie! - rzekły dwie kukułki,
          Nierozłączne przyjaciółki,
          I uparcie coś kukały
          W sposób dość niezrozumiały.
          Niedźwiedź przerwał to kukanie:
          - Dosyć, dosyć, moje panie.
          Sprawa jasna, szkoda czasu!
          Budujemy sklep wśród lasu.
          Wszystkich czeka ciężka praca -
          Praca zawsze się opłaca.
          Przekonajmy więc borsuka,
          Że nie poszła w las nauka,
          Że już wilk nas nie oszuka,
          Że już ryś nas nie oszwabi -
          Żeśmy silni, a nie słabi.

          - Brawo!, brawo! - krzyknął zając. -
          Sklep budujmy nie zwlekając,
          Lecz uczcijmy wpierw Błażeja,
          Kniei naszej dobrodzieja!

          - Oczywiście! W górę! W górę! -
          Zawołali wszyscy chórem
          I wesoło, choć z wysiłkiem,
          Podrzucali go jak piłkę,
          A kukułka z przyjaciółką
          Szybowały nad nim w kółko.


          V

          Wszyscy zgodnie pracowali:
          Więc niedźwiedzie - wzorem drwali -
          Dostarczały pni i pali.
          Sarny z wszystkich stron się zbiegły
          I lepiły z gliny cegły.
          Z wodnej tafli jeleń szybki
          Pozdejmował szklane szybki.
          Przy stawianiu pieców kuna
          Wykonała pracę zduna.
          Jeże igieł dostarczyły,
          A dzięcioły z całej siły
          Deski nimi przybijały
          Do podłogi i powały.

          Pracowali wszyscy zgodnie
          I w niespełna dwa tygodnie
          Sklep stał całkiem już gotowy
          Na polanie wśród dąbrowy.
          Wnet borsuki, tchórze, kozły
          Najróżniejszy prowiant wiozły:
          Sadło, kaszę i serdelki,
          I przysmaków wybór wielki.
          Oprócz tego sklep był pełny
          Ciepłych futer, pierza, wełny,
          Ptasich czubków, barwnych piórek
          I kapturków dla wiewiórek.

          A za ladą lis Mikita
          Kupujących grzecznie wita,
          Tu odważy, tam odmierzy,
          Towar dobry, tani, świeży.
          Nikt nikogo nie oszwabia,
          Nikt na nikim nie zarabia,
          Bo gdzie łączą wspólne cele,
          Tam są wszyscy przyjaciele.

          Sklep szedł odtąd jak najlepiej,
          Każdy wszystko dostał w sklepie
          I w powszechnym dobrobycie
          Upływało leśne życie.
          A kukułka z przyjciółką
          Wciąż latały tylko w kółko
          I na przekór innych ptakom
          Ułożyły piosnkę taką:

          - Powiedzcie, jaskółki,
          Ku - ku,
          Gdzie mam kupić bułki?
          Ku - ku!
          - W spółdzielczym sklepie,
          Ku - ku,
          Kupisz najlepiej,
          Ku - ku!
          - Powiedzcie mi, kraski
          Ku - ku,
          Gdzie mam kupić placki?
          Ku - ku!
          - W spółdzielczym sklepie,
          Ku - ku,
          Kupisz najlepiej,
          Ku - ku!
          - Powiedzcie, słowiki,
          Ku - ku,
          Gdzie kupić pierniki?
          Ku - ku!
          - W spółdzielczym sklepie,
          Ku - ku,
          Kupisz najlepiej,
          Ku - ku!
          Tak śpiewały i kukały
          Dwie kukułki przez dzień cały.

          Bury wilk przed sklepem swoim
          Stał i patrzył z niepokojem.

          Wreszcie zamknął go na kłódkę
          I opuścił las ze smutkiem.

          - Trudno! - westchnął ryś Bazyli.
          Także zamknął sklep po chwili
          I opuścił z żalem knieję.

          Co się z nimi teraz dzieje,
          Tego nawet dzięcioł sowie,
          Choć jest plotkarz - nie opowie.

          Ale kolega RS może uznać próbę uspółdzielczenia kraju (na wzór duński) za przejaw antysemityzmu. Może, bo to w końcu wolny kraj - nie?
          • perla wątek w zasadzie o hipokryzji jest 10.07.11, 13:54
            a mnie ciekawi ta hipokryzja.
            Hasło "kupuj u Polaka" nie wzięło się przypadkiem. To był odzew na żydowskie zmowy w handlu przebiegające po linii narodowościowej. To, że Żydzi działali według kryteriów narodowościowych, to nasi filosemici hipokryci nie chcą zauważyć.
            Jeżeli w miasteczku było 10 sklepów żydowskich, i powstawał 11 żydowski, to nic się nie działo. Ale jeżeli ten 11 zakładał Polak, który uciułał sobie jakiś kapitalik i chciał wyjść z nędzy, to wtedy 10 żydowskich sklepów solidarnie natychmiast tak obniżało ceny, że Polak ze swym niewielkim kapitalikiem bankrutował góra po 3 miesiącach. A Żydzi przetrwali bo mieli większy kapitał.
            Żydzi nie rzucali haseł, oni działali, i to według kryteriów rasowych. To co na to mogli zrobić Polacy? Ano rzucać hasła tego typu. Czyli uświadamiać ludzi, że taniej niż normalnie u Żyda to wykańczanie jakiegoś Polaka.
            Rzucanie tego typu haseł pokazuje skalę problemu zmów antypolskich w handlu.
            Oczywiście, zmowy, wykańczanie konkurencji cenami, itp., były, są i będą w biznesie.
            Ale zmowy mające kryterium narodowościowe? To powinno wzburzyć tępiących rasizm, antysemityzm i wszelaką dyskryminację.
            Jednak o dziwo nie oburzają w tym przypadku. Bo zły to może być tylko Polak, a Żyd to wieczna ofiara.
            Mnie fascynuje też zjawisko wiary w żydowskie mordy rytualne. Znaczy się jak to możliwe, że po 800 latach mieszkania z Żydami na jednaj ziemi, byli Polacy, którzy wierzyli w takie bzdety.
            Można to wytłumaczyć tylko jednym. Żydzi się tak alienowali od Polaków, tak żyli we własnym kręgu, nie wpuszczali Polaków do własnych domów (bo Polak to goj, który zdekoszeruje im chałupę), że Polacy mieli małą wiedzę o swych żydowskich sąsiadach.
            Tak jak my dziś nie wiele wiemy co się dzieje w cygańskich domach. Ciekawe czy ktoś z forumowiczów bywa prywatnie u Cyganów? Wątpię, bo oni się alienują od nas, i traktują jak jeleni do oskubania czy podrzucenia śmieci.
            Nie dziwota, że iskrzy nieprzyjemnie na linii polsko cygańskiej, tak jak w 2 RP na linii polsko żydowskiej właśnie.
            • qwardian Re: wątek w zasadzie o hipokryzji jest 10.07.11, 22:07

              Moim zdaniem w interesie wszystkie chwyty są dozwolone. Moim ostatnim zakupem w Stanach była kamera Canona Leghria HF S30 zakupiona w B&H Ortodoksi prowadzą sklep. Kupowałem u nich kiedy jeszcze znajdowali się na któreś z ulic manhattańskich a teraz są na dość prestiżowym rogu 34 str. i 9 Ave. W tym momencie jednak popijam rodzime piwko z Czarnkowa niskopasteryzowane Noteckie.

              Ale wracając do Radia Maryja to z miejsca zostało ogłoszone antysemickim co naturalnie zwróciło uwagę no powiedzmy osób, które do Żydów sympatią nie pałają. Dodajmy do tego Grossa i sprawę Jedwabnego, aktywność Wyborczej, sprawa odszkodowań i sprawa nabrała zupełnie nowego wymiaru. Media to obecnie szalenie konkurencyjny interes, Ja w Poznaniu dostrzegam wychodzących ze sklepu klientów z weekendowym Głosem Wielkopolskim, a Wyborcza podziela los dziesiątek innych gazet na które nikt nie zwraca uwagi. Trzeba sobie jasno stwierdzić, że jeżeli ktoś tu sieje anyizraelską propagandę to odsyłam do felietonu, który zakłada pętlę na szyję jego mieszkańcom

              www.tokfm.pl/Tokfm/1,110500,9917186,_Piep___c_rodzicow__piep___c_dziadkow__To_dzieci_sa.html?as=3&startsz=x
              Podobne wypowiedzi mogły pochodzić od każdego uczestnika forum początków poprzedniej dekady mnie włączając, a przecież są wybitną manipulacją..
    • marouder.eu Ja to nie wiem... 10.07.11, 22:37
      ..ma sie + 70 lat i nadal sie udaje?
      Dla mnie to absurd!
    • marouder.eu Odezwij sie:) Wychodzi, ze jestes hipokryta:/nt 10.07.11, 22:51

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka