Gość: Galba
IP: 213.17.161.*
04.03.02, 12:10
Dziś rozpoczął się proces zwyrodniałych morderców z Kredyt Banku. Oczywiście
wyroki będą skazujące. 15, 25, może dożywocie. I co dalej? Przez kolejne
kilkanaście (kilkadziesiąt) lat owe bydlaki będą leniuchować całymi dniami,
oglądać „Rambo 5” i „Trzynasty posterunek” na video, pracować nad swymi
sylwetkami na siłowni, za parę lat (jak wejdziemy do UE) może nawet popluskają
się w basenie. Pełny relaks. Zero kary. Nie muszę dodawać, że za ich wywczasy
płacić będą także bliscy ofiar.
A może by tak skonfiskować całe majątki wszystkich oskarżonych i przekazać je
spadkobiercom ofiar? A może by tak wystawić organy oskarżonych na licytację
(wielu chorych z chęcią zapłaci) a uzyskane fundusze przekazać tymże
spadkobiercom? A może by tak na koniec każdego z oskarżonych uwiązać do
czterech koni (za nogi i ręce) i użyć bata? Szczątki można by powiesić ku
powszechnej przestrodze na rogatkach miasta (sikorki by się ucieszyły) – w
naszej historii jest jeszcze wiele innych ciekawych sposobów na wymierzenie
sprawiedliwości.
Za którą opcją się opowiadacie? Bo ja za drugą!
Niestety to nierealne... pozostaje mieć nadzieję, że tłum widzów procesu nie da
się okiełznać policji sądowej i sam wymierzy sprawiedliwość nie czekając na
wyrok w imieniu śmiesznie słabego państwa.
Galba