Dodaj do ulubionych

Konstytucja UE

IP: *.hrz.uni-giessen.de 26.05.04, 18:07
Niebawem odbedzie sie szczyt rady UE na ktorym ma byc przyjety ostateczny
tekst konstytucji UE. Abstrachujac od tego, czy rzeczywiscie uda sie utrzymac
wage Polski na arenie UE zmieniajac kompromis nicejski na jakis system
bazujacy na podwojnej wiekszosci (osobiscie bardzo watpie, ze to jest
mozliwe, bo podwojna wiekszosc zawsze bedzie nieproporcjonalnie zmniejszac
wage srednich panstw wobec duzych i malych), nalezy postawic pytanie, czy
taka konstytucja wogole jest dla nas Polakow i Polski korzystna. A to zalezy
od tego, jak ona zmieni dotychczasowe prawo UE.
Dotychczasowe prawo UE bazuje przede wszystkim na umowie o Uni Europejskiej i
na umowie o Wspolnocie Europejskiej – modifikowane przez umowy z Mastrichtu,
Amsterdamu i Nicei. W kazdej z tych modyfikacji panstwa czlonkowskie coraz
wiecej swojej suwerennosci oddawaly organom UE – szczegolnie radzie i
komisji. Ale nadal poszczegolne panstwa czlonkowskie pozostawaly „panami
umow“. To ma sie czesciowo zmienic przez konstytucje UE, przez ktora UE ma
dostac wiecej kompetenci od panstw czlonkowskich i coraz wiecej „polityk“ ma
byc glosowanych w radzie wiekszoscia a nie – jak dotychczas – jednomyslnie.
Polska musiala wstepujac do UE przyjac cale dotychczasowe prawo UE nie mogac
negocjowac jego tresc. Musielismy wiec przyjac poziom integracji taki, jaki
byl w dniu 1.5.2004. Na temat dalszej integracji juz mozemy tez decydowac.
Nalezyloby sie wiec zastanowic, czy integracja w mysl projektu konstytucji UE
jest korzystna dla nas, jaka integracja jest sensowna (jakosciowo) i ile
integracji jest zarowno konieczne i wystarczajaco (ilosciowo). Sadze ze
projekt konstytucji UE idzie jakosciowo w zlym kierunku a ilosciowo za
daleko.
Ilosciowo idzie za daleko, bo za bardzo godzi w suwerennosc pojedynczych
panstw czlonkowskich. UE jest nadal „supranacjonalna“ federacja panstw a nie
panstwem federalnym – ktorym byc nie moze i nie powinna. Nie ma narodu
europejskiego, sa narody europejskie. Te narody mialy, maja i beda miec
rozniace sie interesy. A „zintegrowana centralna wladza“ zawsze musialaby
preferowac interesy jednych, zaniedbujac drugich. Bardzo prawdopodobne jest
to, ze preferowalaby interesy duzych, bogatych, zachodnich narodow, na
niekorzysc malych lub srednich, biedniejszych, wschodnich narodow.
Taka „zintegrowana centralna wladza“ bylaby wiec dla nas niekorzystna.
Najlepszym ostatnim przykladem takiego rozwoju moze byc proba narzucenia
nowym panstwom czlonkowskim przez Niemcy i Francje wyzszych podatkow
korporacyjnych, co w Polsce zachamowaloby rozwoj gospodarczy i kosztowaloby
nas duzo miejsc pracy na korzysc fiskusow niemieckiego i francuzkiego.
Nalezy sie tez zastanowic, czy „centralna zintegrowana wladza“ UE moglaby byc
jeszcze demokratyczna. Wiadomo, ze demokracja funkcjonuje tylko w malych
grupach. Tylko w malych i srednich panstwach mozliwe sa bezposrednie elementy
demokratyczne jak referenda, bezposredni kontakt i wplyw wyborcow na
wybranych etc. - najlepszym przykladem moze byc mala Szwajcaria (5
millionow). Natomiast duze stwory panstwowe z setkami milionow obywateli, jak
Chiny (ponad 1 milliard), Indie (ponad 1 milliard), Rosia (0,15 milliarda)
lub UE (0,5 milliarda, w przeszlosci moze 0,7 milliarda) w praktyce nigdy nie
moga byc na prawde demokratyczne i sa zdane na system sejmokratyczny i
biurokratyczny. W takich „panstwach“ tylko duze, silne i bogate grupy
lobbingowe mialyby wplyw na polityke, co sie zupelnie mija z dobrze
rozumiana „wladza ludzi“, tymbardziej, ze polska grupa lobbingowa w takiej UE
bylaby mala, slaba i biedna w porownianiu z innymi. A taki rozwoj bylby
regresem w czasy, kiedy w Europie poszczegolni obywatele nie mieli wpyw na
polityke ich panstw.
Jakosciowo konstytucja UE idzie w zlym kierunku, bo integruje sie cos
politycznie, co kulturowo nie jest zintegrowane. Taka integracja musi byc
poraszka. Ile przecietni Niemcy lub Francuzi wiedza o Polsce? Jaki obraz
Polski zachodnie media wciaz kreuja? Nadal prawie wogole nas nie znaja, a
uprzedzenia do nas przezywaja czesciowo renesans. Zamiast zainteresowaniem
Polska spotykamy u coraz wiekszej ilosci Niemcow rosnace poparcie dla
nacjonalistycznego rozwiazania w sprawie „cetrum przeciwko wypedzeniom“
i „powiernictwie pruskim“, utrwalajace nieuzasadnione uprzedzenia wobec
Polakom – tym bardziej ze przyszly prezydent Koehler i prawdopodobnie
przyszla kanclerka Merkel poperaja ten projekt Pani Steinbach. Zanim bedziemy
sie wiec dalej politycznie integrowac, niech nas najpierw kulturowo i
historycznie poznaja. To bedzie potrzebowalo swoj czas, zanim na zachodzie UE
zmieni sie opinia i wiedza o nas w mediach, szkolach, polityce etc. Dajmy
najpierw Niemcom i Francuzom pokonac ich uprzedzenia do nas i poznac nas, tak
aby uznali nas w ich zbiorowych swiadomosciach za rownouprawnionych
partnerow – szczegolnie ze nie widze, aby w kierunku takiej wlasciwej
integracji duzo sie dzialo w Niemczech. A aroganckie podejscie do nas we
Francji sie tez nie zmienilo od slynnych wypowiedzi Chiraca.
Konstytucja UE przychodzi wiec moim zdaniem za wczesnie i w nie wlasciwej
formie, wbrew woli obywateli (dlaczego wiekszosc prokonstytucjonalnych
politykow boi sie referendow w tej sprawie?). Konstytucja, podnoszac prog
integracji, utrudnilaby tez przyjecie dalszych panstw do UE. A w polskim
interesie jest przyjecie naszych wschodnich sasiadow – Ukrainy i Bialorusi.
Narazie Polska jest na skraju UE i nasze rynki wschodnie sa od nas odciete.
Jestesmy w takiej sytuacji jak RFN przed 1.5.2004. Nic dziwnego wiec, ze
dalsze rozszerzenie UE na wschod lezy w naszym interesie, jak w interesie
niemieckim lezalo rozszerzenie z 1.5.2004.
Nie bojmy sie wiec ze wzgledu na wlasne interesy odrzucic projekt konstytucji
UE. Kazdy pilnuje wlasne interesy, na tym polega cala UE. Nie stoi temu ani w
przeszkodzie, ze jestesmy nowym czlonkiem UE, ani to ze jestesmy duzym – ale
nie najwiekszym panstwem UE – bo obydwie sprawy nie maja nic do rzeczy.
Francja i Niemcy tez odrzucili projekt konstytucji bazujacy na systemie
nicejskim, Holandia odrzucila projekt umowy o przenosieniu przedsiebiorstw ze
wzgledu na ochrone wlasnego rynku, Anglicy tez odrzuciliby konstytcje, jezeli
uznaja, ze bedzie ona skierowana wbrew ich interesom. Kazdy w UE – jak
wszedzie indziej – dba o soje interesy i to jest w porzadku. Nie fair jest
natomiast, jezeli jedna strona swoje interesy nazywa „wspolne“
lub „europejskie“ a interesy drugiej strony „egoistyczne“, aby wywrzec presje
na druga strone. Jezeli wiec rezutat szczytu konstytucjonalnego nie zadowoli
nas, nie bojmy sie go zawetowac lub odrzucic w referendum. Bo w innym wypadku
moze byc to ostatnia mozliwosc, ze Polska na arenie UE bedzie miala cos do
zdecydowania.

Carsten Übelacker
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka