Gość: Generał a NFZ? IP: *.gdynia.mm.pl 31.05.04, 19:49 Ech panie prezydencie. Troche wstydu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus stolzman ty juz takich strasznych rzeczy nie .... IP: *.rasserver.net 31.05.04, 20:15 opowiadaj. jestes zwykla czerwona "swinia" ktora balansuje jak moze zeby sie utrzymac na powierzchni......ale koniec sie zbliza dla was czerwoni nieuchronnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konewka Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.uprtnw01.nj.comcast.net 31.05.04, 20:19 Polityk taki jak on o czerwonym rodowodzie z czerwonym podniebieniem i z genami jego ojca jak mowi ze nie to znaczy ze tak. Stoi w gownie i ma krew na rekach bo wyslal Polske i Polakow na rzez i hanbe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: + + + + + + + + + STRASZNE IP: *.aster.pl 31.05.04, 20:36 wypowiedzi na tym są straszne, bez komentarza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pjuk rodacy dziekuje IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 31.05.04, 20:49 od 1981 mieszkam na wygnaniu, a wygnali mnie komuchy Kwacha. Raduja mnie wypowiedzi na tym forum, ani jednego glosu poparcia dla kwacha - stolzmana, mam nadzieje ze tak samo mysli wiekszosc elektoratu w Polsce, a te sondaze o wysokim poparciu kwacha to jedynie manipulacja. Tak trzymac !!! Pod Trybunal Stanu !!! Nie tylko za afere Rywina,a le w pierwszej kolejnosci za Irak i zlamanie Konstytucji !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zasada Re: STRASZNE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 20:56 Strasznie długa kadencja. To był błąd, ustanowienie kadencji prezydenta na 5 lat. Teraz widać, że 3 lata byłoby odpowiedniejsze. Nie musielibyśmy tak długo się męczyć z Kwaśniewskim. Duzo bym dał za to, aby zakończyć tą prezydenture wcześniej. Najlepiej zaraz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.. Re: Kwaśniewski: bo pojde na bezrobocie IP: *.z064220066.okc-ok.dsl.cnc.net 31.05.04, 20:52 Panstwo to przebierancy z bylej PZPR. Okropna sytuacja co piatego Polaka jest zasluga kolejnej kadencji wielkiego wodza Aleksandra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: santiago Zabawny ten kwaśniewski....nigdy nie skłamał? haha IP: 212.122.214.* 31.05.04, 20:54 ej magistrze z akcjami żony z Polisy, w otoczeniu antysemitów ze swej kancelarii, pogrobowców Moczara... wsytd..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zasada Re: Zabawny ten kwaśniewski....nigdy nie skłamał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 20:59 Kwachu, kończ waść swoją prezydenturę. Oszczędź wstydu wszystkim Polakom. Odpowiedz Link Zgłoś
moped Re: Zabawny ten kwaśniewski....nigdy nie skłamał? 31.05.04, 21:06 ot, nastepny lobuz demokratycznie wybrany )))) przez skolowane towarzystwo.... alpiace sie na piekne slowa bez pokrycia! Moze to wreszcie bedzie nauka dla Polakow, aby poczac uzywac mozgu kogo maja wybrac!!! ponoc to narod ludzi wyksztalconych )))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.1 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:19 Witam po urlopie moich zwolenników, a także przeciwników (także sławny już na necie Fanclub Doktora). Owszem, miałem odpoczynek od pracy, także od pisania komentarzy, ale nie od czytania jak zwykle siedmiu dzienników, tygodników i innych periodyków. I przyznam się, że „nóż mi się w kieszeni otworzył”, gdy na łamach GW wyczytałem takie „szczere wyznania prezydenta wszystkich Polaków” !!! Towarzyszu A. Kwaśniewski !!! Po pierwsze: Nigdy nie byłeś i nie będziesz moim prezydentem ! Na to by nim być, powinieneś sobie zasłużyć ! A zamiast jak zwykle serwować Narodowi stek bzdur, powinieneś właśnie w niezbyt tobie przychylnej GW uświadomić Naród, że byłeś, jesteś i będziesz z Narodem i dla nich robisz wszystko - jak ojciec dbający o swą rodzinę. Ale ty nie nasz czego zaoferować Narodowi Polskiemu, albowiem nigdy nie wykazywałeś się troską o Naród Polski ! Przykład? Proszę bardzo: - dziesiątki zawetowanych ustaw, które miały dźwignąć Polaków po roku 1989. Szczegóły podam dla zainteresowanych. Jakim prawem apelujesz o rozsądek ? Czyżby to, co nareszcie się stało - jest pozbawione rozsądku ? Zapytaj Sivio Berlusconiego, Richarda Nixona, - oni ci powiedzą, że będąc u szczytu władzy nie jest się zwolnionym od odpowiedzialności prawnej !!! Nie ma równych i równiejszych w świetle prawa !!! No tak, ale ty jako działacz najpierw ZMS-u, potem SZMP i PZPR, - jesteś przekonany, że stoisz ponad prawem. Twoja buta i chamstwo nie mają już granic. Ileż trzeba żywić nienawiści do Narodu Polskiego, by tak perfidnie działać na jego szkodę, w dodatku pełniąc funkcję prezydenta ! W końcu ... przyszedł czas, by Naród Polski dobierał ci się do d...... !!! Przepraszam, że tym razem nie będę się rozpisywał, albowiem gdy tylko pomyślę, że piszę o tym człowieku, zbiera mi się na wymioty. Jednakże nie mogę się oprzeć chęci zamieszczenia tekstu dotyczącego tej postaci. Ale to już w części drugiej i trzeciej. Pozdrawiam, Doktor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docent Re: Aleksander Kłamliwy - cz.1 IP: 80.51.255.* 31.05.04, 21:29 Słuchaj doktor,gówno mnie obchodzi czy Kwaśniewski jest twoim prezydentem czy nie.To jest twój problem.Więc w tym temacie jak mówił inny q.."geniusz"nic nie mów. ŻE w ZUPEŁNOŚCI MASZ RACJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!! WIEDZĄ WSZYSCY! Dobrego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słodkowski Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: 80.51.255.* 31.05.04, 21:22 Panie Kwaśniewski miej pan choc ciut przyzwoitości i powiedz pan przynajmniej część prawdy.Cały czas dbał pan o swją d..interesy,karierę.Nic pan nie zrobil konkretnego.Cały czas blebleble.Woził pan tyłek po np. Emiratach Arabskich,Kataeach etc.Po co???!!!!!!!!!!! Teraz pan mówi onagonce,a gdzie pan byl przez 5 lat.Znikajcie duchy przeszłości, spadajcie w niebyt.Tak nam dopomóż bóg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: McMac Nigdy nie złamałem żydowskiego prawa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.04, 21:24 Tak chciał Kwach powiedzieć ale się przejęzyczył. Poza tym on uważa że to co robi to już stanowi prawo samo w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.2 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:29 ALEKSANDER KŁAMLIWY (Nie koronowany władca Rzeczpospolitej Polskiej) Aj, waj ! Jak bardzo chciałby być koronowanym !!! Aleksander Kwaśniewski - prezydent RP. Członek partii komunistycznej, minister w dwóch kolejnych rządach komunistyczych. Mimo to w latach 90-tych zapewniał: Nigdy nie byłem komunistą! Wejście do PZPR Kwaśniewski tłumaczył tym, że pociągała go atmosfera partii, która się chciała reformować. Ciekawe tłumaczenie ze strony osoby, która weszła do PZPR, kierowanej przez Gierka i Jaroszewicza, w 1977 roku, w okresie skrajnej stagnacji, po brutalnym rozbiciu protestujących robotników z Radomia i Ursusa, osławionych "ścieżkach zdrowia" etc. 0d wczesnej młodości umiał stawiać na to, co przyspieszało karierę. Już w liceum jako 17-1etni chłopak ochoczo wysławiał Związek Sowiecki jako wzór dla Polski. W kronikach jego szkoły odnotowano w 1971 roku: Odbyły się w naszej szkole uroczystości poświęcone 54 rocznicy Wielkiego Października. Uroczystość tę zaszczycili swą obecnością pedagodzy radzieccy. Wydarzenia tamtych chwalebnych dni przypomniał kolega Kwaśniewski, który zwrócił jednocześnie uwagę na zasługi ZSRR w rozwoju socjalizmu polskiego (cyt. za Gazetą Wyborczą z 23 listopada 1995 r.). W dość szczególny sposób tłumaczył swoje opowiedzenie się za lewicą: Mój ojciec od rana słuchał "Wolnej Europy". Moje lewicowe poglądy ukształtowały się pod wpływem niedobrej prymitywnej propagandy "Wolnej Europy". Jej jednostronność tak mnie denerwowała, że pchało mnie to w stronę lewicy. Kwaśniewskiego denerwowała "niedobra, prymitywna propaganda RWE", ale jak widać pociągała go łukaszewiczowsko-gierkowska propaganda lat 70., nie mówiąc o propagandzie sowieckiej z doby późnego Breżniewa. Szybko robił karierę aparatczyka. W 1977 roku był już wiceprzewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego SZSP i wstąpił do PZPR-u. W 1978 roku był już kierownikiem Wydziału Kultury ZG SZSP. Ożenił się z Jolantą Konty i przeniósł do Warszawy, gdzie natychmiast dostał mieszkanie. Już nie starał się ukończyć studiów i napisać żmudną pracę magisterską. Teraz liczyło się dla niego maksymalne wykorzystanie dobrych układów. Znający dobrze Kwaśniewskiego od 1981 roku Piotr Gadzinowski wspominał: Umiejętność sitwiarstwa byla istotną cechą prezesa i Kwaśniewski ją niewątpliwie posiada. (Cyt. za Agatą Chruścicką: Kwaśniewski jestem..., Kraków 1995, s. 24, 37 ) Jesienią 1981 r. Kwaśniewski został redaktorem naczelnym "itd". Po czasowym zamknięciu pisma w okresie stanu wojennego od stycznia 1982 r. rozpoczyna gorączkowe starania u różnych bonzów partyjnych o jego uruchomienie. Z tego czasu i z pierwszych miesięcy po wznowieniu pisma zanotowano wiele przykładów nagminnej skłonności Kwaśniewskiego do rozmijania się z prawdą. Opisała je Agata Chruścicka: Czekając na odwieszenie "itd" wszędzie mówił, że jest bezrobotny i uskarżał się, że nie ma pieniędzy, podczas gdy - jak twierdzą jego koledzy redakcyjni - przez cały czas zawieszenia "itd" brał pensję redaktora naczelnego. Uczestniczył w komisji weryfikacyjnej dziennikarzy, jak wspominała choćby Lidia Ostałowska, ale później twierdził, że nie brał żadnego udziału w weryfikacjach dziennikarzy. Chociaż lubił podkreślać, jak ważne były dla niego starania o dziennikarzy, których namówił do współpracy z "itd" podczas weryfikacji nie upominał się o swoich współpracowników. Co więcej - kiedy niektórzy z negatywnie weryfikowanych dziennikarzy wygrywali sprawy w Sądzie Pracy, nie przyjmował ich z powrotem do redakcji. (A. Chróścicka, op. cit., s. 34) Tego typu postawa Kwaśniewskiego sprzyjała jego przyspieszonej karierze, mocno wspieranej w swoim czasie przez młodego "twardogłowego" Waldemara Świrgonia. W 1984 roku został redaktorem naczelnym Sztandaru Mlodych, w 1985 r. ministrem w rządzie Messnera, później ministrem w rządzie Rakowskiego, przez którego był ogromnie faworyzowany. W 1989 roku przy "okrągłym stole" był już jednym z czołowych przedstawicieli strony partyjno-rządowej, startował w wyborach czerwcowych do Senatu z województwa koszalińskiego, ponosząc porażkę w starciu z nikomu nie znaną organistką z listy "Solidamości" z Koszalina. Zaprzyjaźniony już wtedy z Kwaśniewskim Michnik dworował sobie w rozmowie z nim 8 czerwca 1989 r. mówiąc: Olek, taką ka-ampanię zrobiłem ci w Gdańsku, i dałeś du-upy. "Różowi" na czele z Kuroniem i Michnikiem nie zapominają o Kwaśniewskim, widząc w nim godnego maksymalnego popierania i nagłaśniania "Europejczyka", który bardzo może się im przydać w przyszłości w starciach z narodową prawicą. Kwaśniewski utrzymał urząd przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej w randze ministra. Zarówno w 1989 roku, jak i w 1990 jako przewodniczący SdRP Kwaśniewski korzystał z bardzo wydatnego poparcia nagłaśniającego ze strony Michnika i jego Gazety Wyborczej. Rozmiary tego poparcia i współdziałania Kwaśniewskiego z "różowymi" z "udecji" (ogromne zaangażowanie Kwaśniewskiego na rzecz utrzymania przez Geremka przewodnictwa komisji zagranicznej w Sejmie) dawały wiele do myślenia. Podobnie jak konsekwentne występowanie Kwaśniewskiego przeciwko rzecznikom obrony patriotyzmu i polskości, jego ataki na "hurrapatriotyczne emocje" i "polonocentryzm", a równocześnie skrajnie filosemickie stanowisko, ogromna spolegliwość wobec różnych postulatów strony żydowskiej. Wolność od pracy magisterskiej W informatorze z II kadencji Sejmu o Kwaśniewskim podawano wykształcenie wyższe; mgr ekomomii. Sam Kwaśniewski 16 października 1995 r. publicznie skłamał mówiąc w wywiadzie dla radiowej Trójki, że obronił pracę magisterską na Uniwersytecie Gdańskim i ma wyższe wykształcenie (według Rzeczypospolitej z 11 grudnia 1995 r.). Tymczasem 16 listopada 1995 r., na trzy dni przed II turą wyborów, B. Synak, prorektor Uniwersytetu Gdańskiego oświadczył, że Aleksander Kwaśniewski został skreślony 5 października 1978 r. z listy studentów wydziału Ekonomiki i Transportu UG. 24 października to samo potwierdził rektor UG prof Z. Grzonka, mówiąc, że A. Kwaśniewski ani nie skończył studiów na UG, ani nie jest absolwentem uczelni, ani magistrem. Nie przeszkodziło to Kwaśniewskiemu kolejny raz skłamać w wywiadzie dla Frankfurter Rundschau z 24 listopada, iż skończył studia na wydziale Handlu Zagranicznego, a odmienne stwierdzenie rektora UG w tej sprawie nazwał "manewrem wyborczym". Dopiero 2 grudnia 1995 r. Kwaśniewski już jako prezydent-elekt przyznał na łamach Polityki, że nie zrobił magisterium. Dał jednak przy tym skrajnie groteskowe wyjaśnienie całej sprawy. Zapytany, dlaczego przystępując do walki o takiej wadze nie postarał się o to, by mieć wszystkie papiery w porządku, wykazać więcej dbałości choćby wypełnianiu ankiet. Kwaśniewski odpowiedział: (..) Uważam, że jako osoba, która zdała wszystkie egzaminy, mam ukończone studia wyższe. Mam jednak poczucie pewnego grzechu - otóż żałuję, że toku studiów nie zamknąłem formalnie magisterium. Co to było? Swego rodzaju nonszalancja, poczucie, że nie jest to w gruncie rzeczy ważne? Zapewne wszystko razem. Może zresztą brak dyplomu zadaje kłam opiniom, o mnie jako o wyrachowanym karierowiczu, który wszystko sobie dokładnie zaplanował i wyreżyserował. Sięgacie tematu bardzo dla mnie trudnego i także do części mojej duszy, która nie jest zbytnio odkryta - przez całe życie odczuwałem straszliwą potrzebę wolności i gdzieś właśnie w tym mieści się to machnięcie ręką na dyplom. Nie mam natomiast żadnych kompleksów jeśli chodzi o moje wykształcenie, które uważam za bardzo dobre (..). Najdowcipniej skomentował tego typu tłumaczenia się Kwaśniewskiego Stanisław Tym: (..) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (..). Krętaczyna, oszust i kłamczuch zdałby cynicznie egzamin magisterski i obronił dyplom - bo tak zachowują się tchórze, asekuranci, wyrachowani karierowicze i niewolnicy administracyjnych nakazów. Człowiek woln Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.3 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:37 Nie mam natomiast żadnych kompleksów jeśli chodzi o moje wykształcenie, które uważam za bardzo dobre (..). Najdowcipniej skomentował tego typu tłumaczenia się Kwaśniewskiego Stanisław Tym: (..) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (..). Krętaczyna, oszust i kłamczuch zdałby cynicznie egzamin magisterski i obronił dyplom - bo tak zachowują się tchórze, asekuranci, wyrachowani karierowicze i niewolnicy administracyjnych nakazów. Człowiek wolny macha ręką na takie sprawy. Czy to nie jest piękne i szlachetne? Czyż można mieć do kogokolwiek cień pretensji o to, że jest człowiekiem wolnym (..) Łatwo przewidzieć, że ta "straszliwa potrzeba wolności ogarnie wkrótce szerokie rzesze społeczeństwa (...). Skoro wolnym może być prezydent, to chyba wolnym może czuć się każdy obywatel w każdej sytuacji (...). (Wprost z 10 grudnia 1995 r.) W efekcie takiej "straszliwej potrzeby wolności" - zdaniem Tyma - jadący tramwajem mogliby nie kasować biletów, kierowcy prowadziliby samochody bez prawa jazdy, bo skoro sami uznawaliby swoje umiejętności prowadzenia samochodu za bardzo dobre, to po co im jeszcze jakiś papier, etc. W tymże Wprost z 10 grudnia 1995 Lech Falandysz ubolewał, że prezydent-elekt dwukrotnie dopuścił się fałszu intelektualnego, czyli "poświadczenia nieprawdy". Jego zdaniem Polacy wybrali na prezydenta człowieka, o którym już wiadomo, że niezbyt dobrze sobie radzi w trudnych sytuacjach. Nie wiedzieć dlaczego, za często brnął w ślepy zaułek niejasnych tłumaczeń lub zasłaniał się niepamięcią. Kiedyś zasłynął tym, że uszedł z Sejmu przed dziennikarzami po drabinie. Ufam, że ten zgrabny sprzęt jest na wyposażeniu Pałacu Namiestnikowskiego i że będzie utrzymywany w znakomitym stanie, zawsze gotowy do użytku. Nawet stary protektor Kwaśniewskiego, były premier komunistyczny Mieczysław F. Rakowski uznał krętactwa wyjaśnień Kwaśniewskiego w sprawie jego wykształcenia za "niefortunny początek". Pisał (na łamach SdRP-owskiej Trybuny z 16 grudnia 1995 r.): (...) Aleksander Kwaśniewski postąpił głupio, źle. Zbyt lekkomyślnie potraktował tę sprawę. Wielu swoim autentycznym zwolennikom zafundował dyskomfort psychiczny (..). Na tle całej sprawy warto bliżej przyjrzeć się skali wartości prezentowanych przez Kwaśniewskiego. Jego rzekoma straszliwa potrzeba wolności wyraziła się przede wszystkim w zlekceważeniu wartości normalnego ukończenia studiów w sytuacji, gdy nagle zabłysnęła przed nim prawdziwie "wolnościowa" kariera aparatczyka i "wolność" od poważnych wysiłków w napisaniu pracy magisterskiej. Nie wiemy tylko, jak to jego poczucie wolności miało się do wymogów stanowisk, które pełnił, a przy których wymagane było ukończenie studiów wyższych (np. szefa Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej w trzech kolejnych rządach). Posłowie z KPN podejrzewali, że w sytuacji, gdy Rada Ministrów przyznawała pracownikom urzędów państwowych dodatek do pensji za wyższe wykształcenie najprawdopodobniej Kwaśniewski również pobierał pieniądze za "swój dyplom" (według Życia Warszawy z 1 grudnia 1995r.). Spróbowano wnieść w tej sprawie żądanie wyjaśnienia do szefa URM Marka Borowskiego, lecz Prezydium Sejmu odrzuciło zapytanie uznąjąc je za "manifestację polityczną". Posłowie KPN zarzucali Kwaśniewskiemu posługiwanie się tytułem magistra także, gdy był redaktorem naczelnym itd i Sztandaru Młodych, pism należących do RSW "Prasa-Książka-Ruch". Według przepisów tej spółdzielni redaktorzy naczelni musieli legitymować się dyplomem ukończenia wyższych uczelni. Stąd sugerowanie przez niektórych posłów pod koniec listopada 1995 r., że powinno się skierować do prokuratury zarzut o wyłudzenie przez Kwaśniewskiego pieniędzy od Skarbu Państwa (według Życia Warszawy z 1 grudnia 1995 r.). Jak wiadomo zabrakło dostatecznej presji społecznej dla wyjaśnienia wszystkich tych spraw. Werdykt Sądu Najwyższego (przy votum separatum blisko jednej trzeciej sędziów) zamknął całą sprawę wygodnie dla Kwaśniewskiego, pomimo potwierdzenia faktu, iż nie ma on wyższego wykształcenia. Decyzją z 9 grudnia 1995 Sąd Najwyższy stwierdził, że na liście wyborczej podano nieprawdziwą informację o Aleksandrze Kwaśniewskim, ale mimo to uznał jego wybór na prezydenta RP. Dlaczego Sąd Najwyższy podjął uchwałę, która oznaczała pogodzenie się z objęciem najwyższego urzędu w państwie przez człowieka splamionego krętactwem? Istotne uzasadnienie tej decyzji Sądu Najwyższego podał zastępca prokuratora generalnego Stefan Śnieżko, który powiedział przed SN w dniu 9 grudnia, jakoby opinia publiczna dobrze wiedziała na długo przed wyborami, i to między innymi dzięki mediom, że Kwaśniewski podał nieprawdziwe dane o swym wykształceniu. Stąd wyborcy, znając tę okoliczność, brali ją pod uwagę, oddąjąc swe głosy. Sąd Najwyższy najwyraźniej zaakceptował to nie odpowiadające prawdzie uzasadnienie prokuratora Snieżki. Sędzia Jan Wasilewski w uzasadnieniu uchwały SN z 9 grudnia stwierdził, że ci, którzy wzięli udział w głosowaniu w dniu 19 listopada 1995 najczęściej mieli wątpliwości co do wyższego wykształcenia Kwaśniewskiego. Prezes SN przemilczał tu całkowicie fakt, że wszelkie wątpliwości co do wyższego wykształcenia Kwaśniewskiego były przez cały czas gwałtownie atakowane w mediach przez wpływowych zwolenników Kwaśniewskiego (D. Waniek, Z. Siemiątkowskiego, etc.) i określane jako oszczerstwa, oraz elementy gry wyborczej wymierzonej w przywódcę SdRP. Biegły dla Sądu Najwyższego, prof. Antoni Sułek, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Socjologicznego przypomniał w tekście publikowanym w Rzeczpospolitęj 12 grudnia 1995, iż sztab Kwaśniewskiego zaprzeczał informacjom Uniwersytetu (Gdańskiego) i sam przedstawiał je jako rzekomo nieuczciwy chwyt wyborczy. W warunkach bardzo ostrej walki wyborczej ogromna część zwolenników Kwaśniewskiego wolała wierzyć publicznie nagłaśnianym przez "swoich" publicznym twierdzeniom w jego obronie niż uwierzyć w gwałtownie zaprzeczane zarzuty na temat jego braku wykształcenia. Sam Kwaśniewski ani myślał przeprosić opinię publiczną za swe krętactwa w sprawie wykształcenia. Potwierdzone przez Sąd Najwyższy zarzuty wobec niego nazywał "oszczerstwami", a krytyków swoich kłamstw "frustratami". Zdobył prezydenturę per fas et nefas, i odtąd nie ma sprawy. Swymi krętactwami prezydent-elekt dał swym zwolennikom jednak straszliwą żabę do przełknięcia. Musieli teraz mozolnie tłumaczyć kłamstwa Kwaśniewskiego i robić przy tym dobrą minę. Pod tym względem wszystkich przebił ówczesny redaktor naczelny SdRP- owskiej Trybuny Dariusz Szymczycha w telewizyjnym Wydarzeniu Tygodnia z 9 grudnia 1995. Polemizując z określeniami "krętacz" i "nieuczciwy" wysuwanymi pod adresem Kwaśniewskiego w związku z jego przedwyborczymi kłamstwami na temat wykształcenia Szymczycha prawdziwie "nowatorsko" stwierdził, że Kwaśniewski był nieuczciwy tylko w pewnej sferze. Cóż za oryginalny wkład do teorii etyki - według redaktora naczelnego Trybuny można więc było być nieuczciwym tylko w jednej sferze, a równocześnie być generalnie uczciwym. Powiedzmy "uczciwym inaczej"! Już jako prezydent Kwaśniewski niejednokrotnie dowiódł, że lekceważenie dyplomu wyższej uczelni jest tylko jednym z symptomów cechującego go lekceważenia wyższych wartości w kulturze i nauce, czy szerzej w życiu publicznym. W jego skali wartości najwyżej plasowało się spotkanie z Michaelem Jacksonem, bo ten jako idol części młodych mógł mu dać dodatkowe głosy. Nic nie znaczyła zaś dla niego kolejna rocznica Powstania Warszawskiego, na którego osobiste uczczenie nie znalazł czasu. W czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych zabiegał o spotkanie z bokserem Andrzejem Gołotą, pomimo faktu, że bokser ten wówczas był formalnie ściganym przez prawo zbiegiem z Polski. Nie znalazł natomiast czasu na wręczenie wysokiego odznaczenia znanemu pisarzowi Stanisławowi Lemowi (tu zastąpiła go Waniek). Znamienne jest w Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: McMac Wyliczam ile razy Kwach złamał prawo polskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.04, 21:38 Łamanie polskiego prawa przez Kwacha (wyliczam z pamięci): 1) poniżenie flagi narodowej (gdy się po pijaku owijał) 2) fałszywe zeznania co do majątku osobistego (Polisa, mieszkanie itp.) 3) fałszywa deklaracja co do wykształcenia (ma średnie, a studiował bezskutecznie ekonomikę transportu morskiego a nie żaden handel zagraniczny jak klejmuje ciągle) 4) dyskredytacja funkcji prezydenta i brak szacunku wobec zamordowanych bohaterów (pijany w trupa na cmentarzu w Charkowie) 5) podżeganie do wygłupów i drwin z głowy innego państwa i przywódcy Kościoła Katolickiego (incydent na lotnisku w Kaliszu) 6) wybryk chuligański (ucieczka po drabinie z Sejmu) 7) twierdzi że czytał i przewoził paryską „Kulturę” za komuny, co było wówczas karane Ech, nie chce mi się wymieniać, Kwachu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: McMac I kłamał że nie skłamał IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.04, 21:40 Kłamie twiedząc że nigdy nie naruszył prawa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patton O co chodzi z ta drabina w sejmie, mozesz opisac? IP: *.union01.nj.comcast.net 31.05.04, 23:58 Prawde mowiac zarowno o tej drabinie jak i o owijaniu sie we flage nie slyszalem. Czy moglbys opisac te historie? Bylbym ci McMac bardzo wdzieczny, dzieki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.4 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:47 Znamienne jest w ogóle, do jakiego stopnia prezydent - były aparatczyk SZSP, który w swoim czasie kierował wydziałem kultury, pomija sprawy kultury, nauki i oświaty w swych wystąpieniach i wywiadach. W ten sposób odbija się u niego cały bolesny kompleks "prawie magistra". "Kłamię, więc jestem" Zawód aparatczyka wyćwiczył w nim różne specyficzne umiejętności socjotechniczne na czele z zamiłowaniem do rozmijania się z prawdą. Niepisaną dewizą Kwaśniewskiego mogłyby być słowa: Kłamię, więc jestem. Pomimo cechującej go maestrii w oszukiwaniu został publicznie przyłapany na kłamstwie. Chodziło o jego głosowanie w sprawie ustawy pozwalającej ścigać zbrodnie PRL-u. Kwaśniewski dwukrotnie wypowiadał się na temat swego głosowania w tej kwestii i za każdym razem mówił coś wręcz przeciwnego. Gazecie Wyborczej powiedział, że w ogóle nie brał udziału we wspomnianym głosowaniu. Kiedy jednak sprawdzono wydruk sejmowy i okazało się, że jednoznacznie pokazuje, iż Kwaśniewski głosował przeciwko ustawie, już dzień później usłyszano od niego całkowicie odmienną wersję jego zachowania w trakcie głosowania: Rozmawiałem z wiceministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i wpadłem na salę tylko na głosowanie. Podniosłem rękę tak, jak osoba odpowiedzialna w klubie za tę sprawę. Kwaśniewski z powodzeniem stosuje wypróbowany socjotechnicznie chwyt nagminnego kłamania w stylu "łapaj złodzieja". (Jak wiadomo złodzieje przychwyceni na gorącym uczynku, aby uniknąć krzyczą do przechodniów "łapąj złodzieja" w odniesieniu do tych, którzy ich chwytają.) Otóż istotną cechą Kwaśniewskiego, spadkobiercy komunistycwego totalitaryzmu wraz z całą jego aparatczykowską SdRP, jest oskarżanie o totalitaryzm wszystkich tych, którzy pragną rzeczywistych rozliczeń ze spuścizną PRL-owskiego komunizmu. Już we Wprost z 11 października 1992 r. zapewniał: (...) Jeżeli tak często nasi pzeciwnicy zarzucają nam związki z PZPR, to we mnie rodzi się podejrzenie, że to właśnie oni w większym stopniu niż my są niewolnikami starego systemu. My na tyle, na ile to było możliwe, byliśmy krytyczni wobec rzeczywistości PRL tak, jak dzisiaj jesteśmy krytyczni wobec przykładów recydywy złych metod w III RP (...) Gdy Urząd Wojewódzki w Warszawie podważył stronę prawną statutu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, na którego czele stał Kwaśniewski, ten natychmiast nazwał działanie urzędu "bolszewizmem". W maju 1990 r. pozwolił sobie na wystąpienie w roli szermierza demokracji broniącego jej przed rzekomym zagrożeniem ze strony Komitetu Obywatelskiego, mówiąc: Znamienne, że Komitet Obywatelski urzęduje w tym samym warszawskim pałacyku, co FJN i PRON. Tam jest jakiś niedobry duch, narzucający stare sposoby działania i myślenia. Był zawsze bardzo konsekwentny w bronieniu osób z dawnego PRL-owskiego establishmentu, jak świadczył o tym choćby casus Sekuły. Dziennikarka SdRP-owskiej Trybuny Agata Wawrzyniak zapytała Kwaśniewskiego: Dlaczego wziął Pan pod swoje skrzydła człowieka skompromitowanego w oczach opinii publicznej przeciw któremu prokuratura we Wrocławiu toczyła dochodzenie, a Pański kolega klubowy, ówczesny minister sprawiedliwości, wystąpił z wnioskiem o uchylenie immunitetu? Znamienny był sposób wyjaśnienia całej sprawy w odpowiedzi Kwaśniewskiego: Głosowałem przeciwko pozbawieniu go immunitetu, ponieważ miałem wątpliwości prawne. Ponadto w takim sposobie mojego głosowania wyraża się protest przeciwko osądzaniu człowieka, a zrobiły to już wszystkie media występujące w roli prokuratora i sądu, zanim sprawa została rozpatrzona przez niezawisły organ sprawiedliwości. Dziś głosowałbym inaczej. Przyznaję, że w tej sprawie popełniliśmy błąd. (Cyt. za Lubię grać. Rozmowa A. Wawrzyniak z A. Kwaśniewskim, Trybuna z 19 października 1995). Sekuła dzięki temu tzw. błędowi uniknął odpowiedzialności, a poniewczasie najwygodniej było zdystansować się od całej sprawy. Zbyt młody na zbrodnie Gromkie ataki i oskarżenia wobec osób wysuwających jakiekolwiek zastrzeżenia wobec SdRP i jej ludzi stały się dla Kwaśniewskiego najlepszą metodą obrony starej gwardii z PRL. Towarzyszyły jej powtarzane na każdym kroku zapewnienia: PRL-bis nie ma (tytuł rozmowy z Kwaśniewskim na łamach Rzeczypospolitej z 13 września 1994 r.). W odpowiedzi na list biskupów w sierpniu 1995 r. przestrzegający wiernych przed głosowaniem na ludzi, którzy w okresie państwa totalitarnego sprawowali władzę, Kwaśniewski replikował: To mnie nie dotyczy. Nie czuję się odpowiedzialny za PRL, bo jestem zbyt młody. We Wprost z 19 września 1993 r. odnotowano wypowiedź Kwaśniewskiego: W naszym programie nie ma nawet śladu czegoś, co mogłoby przywodzić na myśl komunizm. Choć SdRP ciągnie za sobą cały tabun różnych towarzyszy-szmaciaków, zahartowanych w bojach o umacnianie dawnej PRL-owskiej dyktatury, nie przeszkadza to Kwaśniewskiemu w aroganckich publicznych zapewnieniach, że rzekomo wśród 402 kandydatów SLD na posłów i senatorów w 1991 roku był zaledwie jeden przypadek wystawienia kogoś ze starego aparatu partyjnego (!!!) - por. wywiad A. Kwaśniewskiego dla Polityki z 5 października 1991 r. Mówił to ten sam Kwaśniewski, który konsekwentnie postawił na stary PRL-owski aparat odrzucając współdziałanie z rzeczywistymi partyjnymi reformatorami. Były współtwórca SdRP Tomasz Nałęcz, który odszedł z powodu takiego postępowania Kwaśniewskiego z jego partii, w której był początkowo wiceprzewodniczącym, wyjaśniał w wywiadzie dla Gazety Wyborczej z 20 października 1993 r., iż Kwaśniewski wybrał Millera, a nie Fiszbacha, gdyż: (...) Potrzebował siły tkwiącej w organizacji. Ta organizacja to byly struktury dawnej PZPR, które kontrolował właśnie Miller. Nam Kwaśniewski powtarzał : z wami można się napić, ale nie robić politykę. Mówił, że jak poprosi o coś aparatczyka, to wie, że będzie zrobione, a z nami zaraz się okaże, że było coś ważniejszego: dziecko zachorowało lub pies zaczął się drapać (...) W drugich rzędach siadało coraz więcej dawnych aparatczyków. Nowych ludzi było tam niewielu (...). Zacieracz odpowiedzialności Ulubioną metodą Kwaśniewskiego jest konsekwentne zacieranie odpowiedzialności za różne podłości PZPR i władz PRL poprzez stwarzanie poczucia, że właściwie to wszyscy byli zawikłani w PRL. służą temu stwierdzenia takie jak: Gdyby chciano Stworzyć rezerwat dla ludzi uwikłanych w realny socjalizm, to trzeba by ogrodzić drutami kolczastymi cały kraj. Przeciw takiej wizji "własnego domu" protestujemy! Trafnie obnażyła metody Kwaśniewskiego Agata Chróścicka w książce na jego temat, pisząc: (...) Rozumowanie Kwaśniewskiego jest bardzo bliskie socjotechnicznym manipulacjom, charakterystycznym dla władzy totalitarnej. Łatwo można powiedzieć, że uwikłani byli prawie wszyscy i dlatego wszelkie rozliczenia trzeba zostawić, bo dotyczyłyby one całego społeczeństwa. Ataki ludzi i ugrupowań szukających rozliczenia z komunizmem, Kwaśniewski oddalał właśnie dzięki takiej teorii. Winnych nie ma - odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich. Kwaśniewski bardzo lubi powtarzać za Biblią - niech pierwszy rzuci kamieniem, kto jest bez grzechu. Czujemy się wtedy głupio i niepoważnie, któż bowiem może o sobie powiedzieć, że jest bez grzechu? Mija dobra chwila, zanim przyjdzie nam do głowy że może nasze grzechy nie są aż takie wielkie, ale wtedy Aleksander Kwaśniewski przebywa już w zupełnie innych regionach (...) (A. Chróścicka: op. cit. Kraków 1995, s. 131, 133, 135). Przyszłość z PRL-owską przeszłością Kwaśniewski głosi: "Wybierzmy przyszłość". Nie dodaje, że ta przyszłość i tak będzie cały czas obciążona skutkami PRL, począwszy od płacenia PRL-owskich długów za granicą, będzie sferze budownictwa, nauki, oświaty etc., odstawania w tak wielu sferach życia od krajów Zachodu. "Wybierzmy przyszłość" w stylu Kwaśniewskiego oznacza faktyczne utrzymanie dominacji starej nomenklatury, która zdoła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.5 i ostatnia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:53 "Wybierzmy przyszłość" w stylu Kwaśniewskiego oznacza faktyczne utrzymanie dominacji starej nomenklatury, która zdołała nagrabić, co się dało przed 1989 rokiem i później w czasie bardzo korzystnych dla niej transformacji gospodarczych. Kwaśniewski i jego partia bardzo często wyrzekali na dysproporcje obciążona katastrofalnymi skutkami PRL-owskiej polityki gospodarczej, dziesięcioleci zaniedbań w społeczne, użalali się nad biednymi, emerytami, bezrobotnymi, stanem polskiego mieszkalnictwa etc. Faktycznie przez cały czas rządów od 1993 r. umacniają społeczne dysproporcje, równocześnie skrzętnie zabiegając o swe interesy. Nieprzypadkowo jedynym faktycznym konkretem pierwszych 100 dni rządów Kwaśniewskiego był zwrot majątku PZPR dla SdRP. Kosztem społeczeństwa. W takich sprawach Kwaśniewski nigdy nie miał nawet cienia wahań. Jak dowiodło jego zachowanie na czele Komitetu Młodzieży, Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki (według kontroli NIK) w sprawie tzw. "Intersteru" etc. (pisała o tym szeroko Nasza Polska w swym pierwszym numerze pt. Autoamnestia, 14 września 1995 roku.) Dowiodła tego też postawa Kwaśniewskiego w sprawie tzw. "moskiewskich pieniędzy", konsekwentne bronienie I. Sekuły, etc. Jak pierwszy sekretarz Wiedząc, w przeciwieństwie do Wałęsy, że niewiele ma własnych myśli w odniesieniu do realnych problemów kraju, Kwaśniewski starannie unika sytuacji, w których byłby zmuszony do otwartego mówienia wprost do pozapartyjnych słuchaczy. Jako prezydent RP przywrócił znowu do łask stary PRL-owski obyczaj czytania z kartki. I niewolniczo go stosuje nawet w sprawach, które wymagałyby choć na chwilę oderwania się od kartkowego rytuału, powiedzenia czegoś z serca - jak np. z okazji Święta Niepodległości (Kwaśniewski wówczas niemal sylabizował swoje "przemówienie"). Można tylko żałować, że w demokracji po czerwcu 1989 roku nie utrwalił się na stałe zwyczaj wygłaszania przemówień "na żywo" zgodnie z piękną zasadą cara Piotra I. Zabronił on swoim bojarom czytania przemówień z kartki motywując to tym: "cztob głupost widna była!". Komuna zawsze antynarodowa Obchody Święta Niepodległości w dniu 11 listopada 1996 r. stały się dla prezydenta Kwaśniewskiego okazją do wygłoszenia jednego z najjaskrawszych kłamstw politycznych. Wezwał: (...) Ale pamiętajmy także o tych przedstawicielach władzy, ludziach lewicy którzy w różnych okresach starali się Polsce zapewnić jak najwięcej suwerenności w warunkach pojałtańskich (...). Przypomnijmy więc przedstawicieli władzy, ludzi lewicy z dziesięcioleci od 1944 roku. Począwszy od Bieruta, Bermana, Zambrowskiego, Minca, odpowiedzialnych za maksymalną satelizację Polski, uległość wobec tak haniebnych działań sowieckiego okupanta jak aresztowanie 16-tu w Pruszkowie, wywózkę tysięcy AK-owców na Syberię, ograbienie polskich ziem, zwłaszcza tzw. Ziem Odzyskanych na ogromną skalę. Za stosowany przez nich samych okrutny terror wobec najbardziej patriotycznych sił w Polsce, za blokowanie zmian nawet w wiele miesięcy po śmierci Stalina, za brutalne zdławienie powstania robotniczego w Poznaniu. Trudno mówić o staraniach zapewnienia jak największej suwerenności Polsce również ze strony ekipy Gomułki, która szybko zdradziła zaufanie narodu. Ekipy odpowiedzialnej za błyskawiczną likwidację przeważającej części zdobyczy polskiego października, czystkę wśród tych wysokich stopniem oficerów wojska i marynarki wojennej, którzy w październiku 1956 r. wykazali szczególnie patriotyczną postawę. Ekipy, która zablokowała rozliczenie ze stalinistami w Polsce i zablokowała pisanie o zbrodniach stalinizmu w Polsce (w odróżnieniu od Węgier, gdzie pisano o zbrodniach stalinizmu węgierskiego). Ekipy odpowiedzialnej za stworzenie kolejnej "dyktatury ciemniaków", za rosnące represje wobec nonkonformistycznej części środowisk intelektualnych (po liście 34), za zablokowanie reform gospodarczych, za nieprzebierającą w środkach walkę z Kościołem. Za brutalne stłumienie manifestacji studenckich w marcu 1968 r. i za zbrodniczą masakrę robotników Wybrzeża w grudniu 1970 roku. Gomułka występował w obronie polskich interesów narodowych w odniesieniu do Niemiec. Nie umiał zdobyć się jednak na obronę tych interesów (nawet gospodarczych) wobec ZSRR, pomimo że tego oczekiwała od niego ogromna część narodu, która poparła go w 1956 roku. Bał się właśnie tego poparcia, bo wiedział, że przeważająca część Polaków nie chce komunizmu. I nieprzypadkowo właśnie Gomułka był obok Ulbrichta i Breżniewa jednym z najgorętszych rzeczników interwencji w Czechosłowacji. I był współodpowiedzialnym za tę interwencję, za pomoc obaleniu partyjnych przywódców Praskiej Wiosny, którzy rzeczywiście starali się zapewnić swemu krajowi jak najwięcej suwerenności w warunkach pojałtańskich. Jak wyglądała zaś troska o polską suwerenność w czasach Gierka najlepiej świadczy przegłosowana w 1976 r. wiernopoddańcza wobec ZSRR poprawka do polskiej konstytucji. I wreszcie kolejna "suwerenna" ekipa pod kierownictwem gen. W. Jaruzelskiego, która uratowała władców Kremla przed zagrożeniami wynikającymi dla Moskwy z rosnącego usamodzielniania Polski przez "Solidarność". Wprowadzając stan wojenny, znów zaciskający kajdany polskiej zależności. Ekipa, której przywódcy na czele z gen. W. Jaruzelskim i M.F. Rakowskim niejednokrotnie występowali z tekstami szkalującymi naród polski i "Solidarność" poza granicami Polski, z prawdziwymi "donosami na Polskę". Wszyscy oni byli najpierw komunistami, a potem Polakami, nie potrafili ani trochę dorównać tym nielicznym zresztą wpływowym komunistom w paru innych krajach, którzy potrafili w przełomowych chwilach być najpierw Węgrami (I. Nagy, I. Maleter czy I. Pozsgay) czy Słowakami i Czechami (A. Dubcek, Z. Mlynarz, J. Smrkowski), a dopiero potem komunistami. Zachowanie czołowych ludzi władzy komunistycznej w Polsce w powojennych dziesięcioleciach ciągle potwierdzało jeden niepodważalny fakt naszej XX-wiecznej historii, to, że "komuna zawsze była antynarodową". Prezydent Kwaśniewski swym dotychczasowym zachowaniem, swą niechęcią do prawdziwego patriotyzmu i potulnością wobec różnorakich nacisków na Polskę dowiódł, że jest właściwym spadkobiercą tych pojałtańskich antynarodowych ekip komunistycznych. Jako pojętny uczeń Jaruzelskiego i Rakowskiego. Kwaśniewski jako "Michael Jackson polskiej polityki" Z różnych wywiadów i artykułów Kwaśniewskiego przebija się uprzedzenie do patriotyzmu. Cóż, czym skorupka za młodu nasiąknie... Wspomniałem już, że Kwaśniewski od wczesnych lat szkolnych z werwą zaprawiał się w internacjonalizmie i peanach na cześć Związku Sowieckiego jako wzoru dla Polski. Cóż więc dziwnego, że "internacjonalistycznie" edukowany na wychwalaniu sowieckiego Wielkiego Brata obecny prezydent RP jakoś nie nie umie i nie lubi powoływać się na jakże odmienne wzorce: patriotyzm, naród, ojczyznę. Za to tym chętniej używa słowa patriotyzm w różnych kontekstach negatywnych. Na przykład Ruchowi dla Rzeczypospolitej zarzucił głoszenie hurrapatriotyzmu, który wydaje nam się bardzo podejrzany (A. Kwaśniewski w wywiadzie dla Przeglądu Tygodniowego z 28 marca 1993). W jednym tylko artykule dla Gazety Wyborczej z 1 lipca 1996 r. pt. Strach Czy nadzieja kilkakrotnie mówił o sprawach patriotyzmu i narodu w różnych negatywnych zbitkach. Pisał o pobudzaniu u Polaków skłonności do hurrapatriotycznych emocji, awanturnictwa i frazesów, o patriotycznej ostentacji, o próbach testowania podatności polskiego wyborcy na hasła populistyczne i polonocentryczne. Zapytywał: Czy wyeliminujemy pozostałości narodowego egocentryzmu, zaściankowości, ksenofobii i poczucia dziejowej misji? W Jastrzębiu - jeszcze jako kandydat na prezydenta - W dniu 27 czerwca 1995 określił członków "Solidarności" jako faszystów i antysemitów, wołając: (...) Tak wygląda dziś Solidarność - faszyzm i antysemityzm (... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kwaśnieski drogi narodzie pocałuj mnie w d.... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.05.04, 21:57 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Patton DOKTOR NAPISAL ZNAKOMITA SERIE KOMENTARZY IP: *.union01.nj.comcast.net 01.06.04, 00:18 Przeczytalem z autentycznym podziwem. Bardzo mi sie to podobalo, DOKTOR wlozyl w te komentarze duzo pracy i przemyslen. Klarownych, madrych i udokumentowanych roznymi cytatami przemyslen. To milo, kiedy na internecie pojawiaja sie opinie tej klasy a nie jedynie rynsztokowy jezyk rodem z ,,NIE". Sam czasami nie umiem sie powstrzymac od ostrego, wulgarnego jezyka, szczegolnie wobec takich zjawisk jak Kwasniewski. Dobrze by sie stalo, gdyby poziom tego forum byl stale podnoszony przez ludzi piszacych na poziomie intelektualnym DOKTORA. Jezeli zas chodzi o samego Kwasniewskiego, to jest to czlowiek pozbawiony elementarnej przyzwoitosci. W 1995 roku, bodajze w kwietniu, na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, w sali im. Czarneckiego bylo spotkanie studentow z poslem Aleksandrem Kwasniewskim. Jakis student zaczal krzyczec na caly glos do Kwasniewskiego ,,towarzyszu" i tu szla cala seria ostrych inwektyw. Czy myslicie, ze Kwasniewskiego to ruszalo, ze puscily mu nerwy lub wyszedl obrazony? Skad! Splywalo to po nim jak po rynnie. Ten czlowiek jest wyszkolony w braku jakiegokolwiek szacunku do siebie i innych. To zimny, wyrafinowany, chory na wladze czlowiek, ktory bedac opluwanym na roznych etapach swojego zycia parl do jednego celu. Dlatego dzisiaj perspektywa utraty wladzy wywoluje u niego nagle ozywienie i agresje. Nagle skonczyl sie mily Olo a zaczal sie wsciekly kot, ktory ma za plecami sciane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.5 suplement IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:58 Tak wygląda dziś Solidarność - faszyzm i antysemityzm (...) (Cyt. za Życiem Warszawy z 13-14 stycznia 1996). Piotr Bratkowski z Gazety Wyborczej nazwał kiedyś Aleksandra Kwaśniewskiego "Michaelem Jacksonem polskiej polityki". Porównanie uzasadnił wyjątkową zdolnością Kwaśniewskiego do metamorfozy, to, że jest on "człowiekiem wielu twarzy". Co więcej, jego zdolność do metamorfozy sprawia, że żadne oblicze nie jest tym jedynym, prawdziwym. Każdego można się wyprzeć (por. P. Bratkowski: Rewolucja W Twin Peaks, Gazeta Wyborcza, 6 listopada 1996). Parokrotnie już łapany na kłamstwach, Aleksander Kwaśniewski publicznie wystąpił z usprawiedliwieniem kłamstwa w polityce, głosząc w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 23-24 listopada 1996: (...) myślę, że różnica między światem polityki a, na przykład, światem nauki polega na tym, że w świecie polityki granica między prawdą i nieprawdą, międsy 100-procentową pewnością a wątpliwościami, jest dużo bardziej zamazana. To naprawdę nie jest matematyka. (...) Zabiegi o poparcie lobby żydowskiego Już w 1989 roku Kwaśniewski był wyraźnym ulubieńcem prożydowskiego lobby w OKP na czele z Adamem Michnikiem i był przez nie lansowany jako główny partner przyszłych porozumień z lewicą OKP. Wdzięczny Kwaśniewski deklarował w ramach ankiety, przeprowadzonej wśród polityków, na kogo głosowałby najchętniej poza swoją partią: W pierwszej kolejności głosowałbym na Adama Michnika, ale tylko wówczas, gdyby założył coś własnego (...). To, co Michnik myśli i jak myśli, odpowiada mi najbardziej jako obywatelowi i jako politykowi(...). (Gazeta Wyborcza z 21 czerwca 1991.) Wśród poglądów szczególnie bliskich Michnikowi znajdujemy tak mocno akcentowane przez Kwaśniewskiego potępienia pozostałości narodowego egocentryzmu, zaściankowości, ksenofobii i poczucia dziejowej misji, haseł poloncentrycznych i hurrapatriotycznych emocji (z obszernego dwukolumnowego artykułu A. Kwaśniewskiego na łamach Gazety Wyborczej z 1 lipca 1996). Jako prezydent RP działa dla przyspieszenia przyjęcia przez Sejm ustawy o zwrocie mienia wyznaniowym gminom żydowskim, co uczyniłoby ze Związku Gmin Żydowskich największego finansistę w Polsce. W lipcu 1996 r. podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku Kwaśniewski przyobiecał szybki zwrot mienia Żydom. Pro-żydowska tendencyjność prezydenta Kwaśniewskiego spowodowała ostry protest prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, Edwarda Moskala, który 10 maja 1996 r. wystosował list do Kwaśniewskiego krytykując to, że: Brak stanowczości w działaniach rządu polskiego, a także ewidentne błędy urzędników państwowych powodują, że Żydzi pozwalają sobie na coraz więcej i coraz więcej uzyskują. Kwaśniewski odrzucił krytyczne uwagi Moskala, popierając żydowskie racje. Między innymi podtrzymał dążenie do jak najszybszego zwrotu mienia dla gmin żydowskich oraz wystąpił w obronie krytykowanych przez prezesa Moskala przeprosin wobec Żydów m.in. za tzw. pogrom kielecki, wystosowanych przez ministra Rosatiego w imieniu narodu polskiego. Sekretarz stanu Marek Siwiec występując na konferencji prasowej w imieniu prezydenta Kwaśniewskiego stwierdził, że: Polska i społeczeństwo polskie powinny przeprosić za to, co było niegodziwe w historii Polaków i Żydów po II wojnie światowej. Postawę Kwaśniewskiego dobrze ilustrowała jego reakcja na dokonaną przez Izraelczyków masakrę 102 Palestyńczyków w Kanie Galilejskiej. Prezydent RP skomentował barbarzyńską napaść słowami, iż jest to chyba zbyt duży koszt uporządkowania stosunków między dwoma krajami. Tylko tyle. Rzeczywiście - komentarz godny "Europejczyka". W 1995 roku Kwaśniewski należał do pierwszych polskich polityków, którzy wystąpili z publicznym potępieniem kilku zdań księdza prałata Henryka Jankowskiego, dziś jak wiadomo spreparowanych przez Gazetę Wyborczą. Równocześnie zaś nie zareagował ani słowem na prowokacyjne antypolskie wystąpienie laureata Nagrody Nobla, żydowskiego pisarza Elie Wiesela, wygłoszone 7 lipca br. podczas oficjalnych uroczystości w Kielcach w obecności premiera RP, w tym skrajne uogólnienia "o polskiej nienawiści" (a skrytykował je np. Szymon Wiesenthal oraz przewodniczący Forum Żydowskiego Stanisław Krajewski). Pobyt Kwaśniewskiego w Stanach Zjednoczonych stał się kolejnym potwierdzeniem jego pro-żydowskiej tendencyjności i konsekwentnych zabiegów o polityczne poparcie międzynarodowego lobby żydowskiego. W tym samym czasie, gdy widać było brak starań o rozmowy z rzeczywiście reprezentatywnymi przedstawicielami Polonii w Stanach Zjednoczonych, prezydent Kwaśniewski poświęcił maksimum uwagi na kolejne spotkania z najbardziej wpływowymi przedstawicielami lobby żydowskiego w USA. Odwiedził m.in. znane z "polakożerstwa" redakcje zdominowanych przez Żydów gazet: New York Timesa i Washington Post, odbył rozmowy z radą Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie i spotkał się z przedstawicielami 56 największych organizacji żydowskich w Stanach Zjednoczonych. Zyskał ich maksymalną aprobatę po dłuższych rozmowach "za zamkniętymi drzwiami". Jako działacz PZPR i SdRP oraz jako prezydent RP Kwaśniewski ani razu nie przeciwstawił się antypolskiej nagonce ze strony kół żydowskich. Nie przynosi dzisiejszym Polakom chluby to, że najważniejsze stanowisko w państwie polskim piastuje polityk typu Aleksandra Kwaśniewskiego. Polityk niedokształcony, o mało co magister, niejednokrotnie publicznie rozmijający się z prawdą i nie mający głębokiego poczucia więzi z najlepszymi tradycjami historii Polski. Działacz, u którego miejsce programu i wielkich idei zastąpił doraźny instrumentalizm i cynicznie stosowana socjotechnika władzy. Ufff !!! Nareszcie koniec, ale tylko na tym forum. O tej postaci można napisać książkę i to nawet opasłą i nie dla "kasy". Napisać po prostu ku potomnym. Odpowiedz Link Zgłoś
midar1 Re: Aleksander Kłamliwy - cz.5 suplement 31.05.04, 22:09 Trudno o sprawiedliwą ocenę społeczeństwa, które Aleksandra K. wybrało na prezydenta, jeśli nie wziąć pod uwagę, jacy giganci morlani/intelektualni byli jego konkurentami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wańka Re: Aleksander Kłamliwy - cz.5 suplement IP: *.safepages.com / *.sea.safepages.com 31.05.04, 22:26 Zakopat' yewrejskuju swołocz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: urzędowy optymizm Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:06 A mi nigdy nie jechał czołg w oku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erad STOLCMANOWSKI MIECZ IP: *.safepages.com / *.sea.safepages.com 31.05.04, 22:07 Stolcmanowski miecz, a raczej nóż przystawiony do gardła Polaka działa. W dniu wyborów 13 czerwca zamiast wyborów kandydatów do UE koniecznie powinno się oddbyć 20-punktowe referendum mające na celu uratopwanie kraju. W tym powinno być: rewokacja prezydenta, wybór premiera, likwidacje sejmu, przywrócenie kary śmierci, uznanie lewicowych i szkodliwych partii za antynarodowe, pozbycia członków partii wszystkich przywilejów i odebrania majątku, pozbycia członków partii osobowości prawnej, powołanie ludowego trybunału i służb szybkiej likwidacji złodzieji i innych przestępców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gol Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.media4.pl 31.05.04, 22:08 odpowiedź z biura p.Rokity Szanowny Panie Dziękujemy za Pana list, spostrzeżenia i uwagi w nim zawarte, jak również za informacje zawarte w załączniku. Z naszej strony możemy zapewnić Pana, że poruszony przez Pana problem dotyczący świadczeń i odszkodowań emerytów MON nie umknie uwadze Platformy Obywatelskiej. Kwestią tą zajmują się posłowie kompetentni w tej dziedzinie. Mamy nadzieję, że jako partia, Platforma Obywatelska nie zawiedzie Pana zaufania. Życzymy Panu wszystkiego dobrego! Z wyrazami szacunku Maria Gembalczyk Sekretariat Przewodniczącego Klubu PO ****************** Ten list poniżej Z wielkim zainteresowaniem śledzę Pańską walkę o naprawę RP. Dlatego w imieniu swoim, kolegów emerytów MON wykiwanych na mocy ustawy z maja 2001r. zwracam się Szanownego Pana jako Posła na Sejm RP w kwestii ciągle nierozwiązanej i wstydliwie przemilczanej sprawy wstrzymanych wypłat emerytur z tytułu pobrania jednorazowego odszkodowania za skrócenie okresu wypowiedzenia na podstawie ustawy o modernizacji SZ z maja 2001r. W świetle nowych dowodów ważnych dla sprawy - być może nieznanej dla Sz.P. , które przesyłam w dołączonym załączniku pozwolą spojrzeć na sprawę w szerszym jej aspekcie . Dlatego w imieniu swoim i szerokiego grona kolegów -emerytów wojskowych zwracam sie do Pana Posła z wnioskiem - czy w swoim zapytaniu poselskim może Sz.P. zapytać Ministra MON jak zamierza rozwiązać tę sprawę i odpowiedź zwrotną przesłać na mój adres e-mailowy Z wyrazami szacunku zał. to to co można poczytać na http://www.polska-zbrojna.pl/dyskusja/read.php3? data: 27.05.04 12:27num=2&id=1649&loc=0&thread=1649 poszerzone o na moje wcześniejsze zapytanie dostałem odpowiedź od Płk Zdzisław GNATOWSKI rzecznik prasowy MON Szanowny Panie, Do kwestii które Pan przedstawia winni odnieść się prawnicy, dlatego też stosowną instytucją do której należy się zwrócić jest Departament Prawny MON (adres poniżej), który nie jest w strukturach Sztabu Generalnego WP. Adres Departamentu Prawnego MON: 00-909 Warszawa ul. Klonowa 1 tel./fax. 0-22 6215520 CAMON 871584 Nadmieniam ,że wygrałem sprawę w Sądzie Okręgowym i na obecnym etapie jestem przed sprawą w Sądzie Apelacyjnym dlatego jestem zainteresowany uzyskaniem odpowiedzi na poniższe 10 pytań : 1. czy i jak WBE podległe pod DSSiR MON mają zamiar w świetle nowych faktów przedstawionych min. w - Rzeczpospolita N119 sobota 22 maja 2004-05-24 ?Świadczenie i odszkodowanie ? - Gazeta Prawna Nr 52 (1161) poniedziałek 15 marca 2004 r. - http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040221/prawo/prawo_a_23.html ?Odszkodowanie dla wojskowych niezależnie od emerytury ? dalej interpretować nowe okoliczności w sprawie, które mają wpływ na Moje i moich kolegów emerytów prawo do emerytury ? ponadto ?Rzeczpospolita? o tej sprawie pisała już dwukrotnie: 20 października 2003r. w artykule "Wojskowi emeryci bez emerytur" oraz 23 października 2003r. w "Odszkodowanie nie jest elementem uposażenia". 2. czy proponowane zalecenia pokazane na łamach Gazety Prawnej nie spowodują lawiny kolejnych pozwów od wielu " nieświadomych " emerytów co do przysługujących im uprawnień lub też zaniedbań lub też z faktu NIEWŁAŚCIWEGO POUCZENIA ? 3. dlaczego na stronie http://www.wp.mil.pl/start.php?page=1020103000 ( Sprostowania i polemiki ) brak jest odpowiedzi lub jakichkolwiek polemik z faktami przedstawionymi jak w pkt.1 ? mimo, że jest tam kilkanaście innych polemik na sprawy mniejszego kalibru 4. dlaczego wojskowe organy państwowe w zakresie interpretacji przepisów prawa są diametralnie odmienne od prezentowanych przez Sąd Najwyższy !! ? Znaczące jest też to, że z racji wnikliwej analizy przepisów i stanu faktycznego przeprowadzonej przez Sąd Najwyższy, cieszący się niewątpliwie wielkim autorytetem, spowodowało to, iż Sądy Okręgowe i Sady Apelacyjne na terenie całego Kraju, które prześledziły tok rozumowania Sądu Najwyższego, przyznały mu racje i w sprawach o analogicznym stanie faktycznym i prawnym orzekać zaczęły zgodnie z wykładnią przepisów ustaloną przez Sądu Najwyższego w uzasadnieniu do wyroków 1. z 22.10.2003r. sygn. akt. II UK 112/03 2. z 20.05.2004r. sygn. Akt. II UK 378/03. 5. czy dalsze bagatelizowanie i pomijanie tego tematu służy interesowi MON co daje takie przeciąganie sprawy w czasie ? NAPEWNO NIE Oszczędności ? przemawia za tym fakt WYPŁATY DUŻYCH NALEŻNYCH ODSETEK OD nie wypłaconych należnych emerytur już za niedługi czas . Kto za to poniesie odpowiedzialność ???? 5. jakie dziwne względy decydują , że WBE idą w tzw. zaparte ( gdyby MON nie odwoływał się od niekorzystnego wyroku sądu okręgowego ? musiałby JUŻ rozpocząć wypłacanie emerytury, a tak składa apelację i jest zwolniony z płacenia EMERYTURY i składki na NFZ przez kolejne miesiące ... rok ... , to też czysty zysk dla MON ) Tragifarsa i idiotyzm całej tej sprawy polega na tym, że zmusza się tych, którzy mają ochotę dochodzić swojego do pełnej ścieżki sądowej, włącznie z SN. Oczywiście WBE piszą apelacje i kasacje... Absorbując przy okazji sądy wszystkich instancji w wielu miastach, które przecież aż się proszą o robotę, bo się nudzą. Najlepszym przykładem irytacji sędziów jest SA we Wrocławiu, gdzie sugeruje się łączenie spraw w przypadkach, gdy listonosz przynosi kilogramy apelacji "wysmażonych" przez WBE po przegranych przez biuro sprawach w SO. Oczywiście tak będzie do momentu, gdy ktoś "na górze" w Ministerstwie Sprawiedliwości ujrzy wreszcie skalę zjawiska 6. Czy kierownictwo MON liczy, że przedłużając postępowania przed sądami w TEJ SPRAWIE dojdzie do przedawnienia ( powyżej 3 lat od uprawomocnienia się decyzji o zawieszeniu emerytury ) w przeważającej części z 10 000 emerytów , którzy wzięli odszkodowania i odeszli w latach 2001 - 2003 ? 7. czy fakt wykrycia kolejnych afer i nadużyć finansowych w WBE ( Zielona Góra, Szczecin ..) uszczuplających skromny i tak budżet , jest jednym z czynników pozbawiających zwolnionych emerytów wypłaty należnych emerytur ? http://www.kurier.szczecin.pl/?d=archiwum&id=31556 8. jak to ma się do faktu , że w Decyzji budżetowej na 2004 r. Ministra Obrony Narodowej. Rozdział 5 § 14 jest zapis która nakazuje, dyrektorom WBE, realizować wypłaty zawieszonych emerytur wojskowych dla osób, które pobrały jednorazowe odszkodowania na podst. art. 14, TYLKO NA PODSTAWIE PRAWOMOCNYCH (TJ. OSTATECZNYCH) WYROKÓW SĄDOWYCH. 9. Wyrok Sadu Najwyższego z dnia 22.10.2003r. w sprawie analogicznej ujawnił nowe okoliczności świadczące, że decyzja WBE o wstrzymaniu wypłaty emerytury na okres 20-miesięczny ZAWIERA WADĘ PRAWNĄ, która wynika z błędnego stosowania przez WBE przepisów art. 41 ust 2 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i art 14 Ustawy z dnia 25 maja 2001 r. o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2001-2006 , z których to przepisów WBE wywiodło podstawę prawna do wstrzymania wypłaty należnej emerytury za okres BĘDACY SUMĄ 12-miesięcznego okresu , za który przysługuje roczne uposażenie na podstawie ustawy o uposażeniu żołnierzy i 8- miesięcznego okresu, odpowiadającego liczbie miesięcy skrócenia wypowiedzenia. Właściwa interpretację wywołanych wyżej przepisów i ich zastosowanie , która jest odmienna od prezentowanej przez WBE, ustalił Sad Najwyższy w uzasadnieniu do wyroku z dnia 22 października 2003 r. sygn. akt II UK 112/03, który orzekł min., że emerytury "nie wypłaca się za okres, za który żołnierz zawodowy otrzymał uposażenie przewidziane w ustawie o uposażeniu żołnierzy. Okresu tego nie sumuje się z okresem, za który żołnierz zawodowy pobrał jednorazowe odszkodowanie z tytułu skróconego okresu wypowiedzenia stosunku wojskowej służby zawodowej." 10. dlaczego Wytyczne MON z 5 październik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gol Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.media4.pl 31.05.04, 22:14 c.d. 10. dlaczego Wytyczne MON z 5 października 2001 ( wytyczne , które nie są aktem prawnym !!) mimo ,że zwracano uwagę na wadliwość postępowania Pismo Nr 251 / DG z dnia 21.09.2001r. ustanowiły nowy stan prawny -?wprowadził nową zasadę wyliczania okresu zawieszenia emerytur? niezgodną z treścią art. 41 ust. 2 ? Ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i ich rodzin? gdyż zgodnie z Konstytucją prawo w Polsce ustanawiają ustawy i rozporządzenie , a art. 14.6 i art. 41.2 ustaw , na które powołuje się WBE nie stanowią o tym sumowaniu !!! ( natomiast Wytyczne MON nakazują sumowanie okresu za który pobrano odszkodowanie i 12 - sto miesięcznej odprawy do zawieszenia emerytury !!! ). Proszę zauważyć ,iż o słuszności stanowisku emerytów wojskowych świadczy już nie pojedynczy wyrok SN wydany w jednostkowej sprawie ? jak to utrzymuje WBE ? lecz 1. wydane 2 wyroki SN korzystne dla emerytów 2. w dn.25 maja 2004r. kolejne już 3-cie posiedzenie SN tym razem z powództwa WBE w kasacji wyroku być może przełomowe dla sprawy cały szereg orzeczeń Sądów Okręgowych i Apelacyjnych wydawanych lawinowa w kraju ( Lublin, Poznań, Rzeszów, Wrocław ..) stanowiących już o określonej linii orzeczniczej. Oczywiście nie ma mowy o tzw. "honorowym" wyjściu MON-u z całej sytuacji ????? Jednocześnie, na podstawie art. 14 ust. 1 powołanej ustawy, wnoszę o udostępnienie mi powyższych informacji w następujący sposób: - przesłanie informacji pocztą elektroniczną na podany powyżej adres W celu umożliwienia realizacji niniejszego wniosku wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (tj. Dz. U. Nr 101 z 2002 r., poz. 926). Z szacunkiem ............ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Kwaśniewski pakuj walizki - w Pałacu dezynfekcja ! IP: *.acn.pl 31.05.04, 22:56 Więzienia są co prawda zapełnione, ale po znajomościach jakaś cela się znajdzie. PS. a te swoje mydlane opowieści zachowaj dla wnuków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: POLAK Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:58 co to znaczy polskiego prawa-adwokacki język,polskie prawo kulawe,mozna z nim grać,pod europejskie normy pewnie juz podpada ale z checia zapytam p.Michnika jak on sadzi,wg jego norm moralnych -zlamal prawo czy tez nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ffmoran Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:11 No co Wy?? Przeciez to nasz pan prezydent Aleksander Kwasniewski.. jak taki czlowiek moglby klamac?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mentor SAD NIECH TO USTALI IP: *.sympatico.ca 31.05.04, 23:20 wiadomo ze kazdy przestepca uwaza sie za niewinnego. Tak tez mamy i tutaj. Najlepiej, gdy zajmie sie tym odpowiedni sad. Fakty sa znane i jako takie mowia cos innego. Jesli niewinny, to nie ma sie czego obawiac. Ale jesli winny - ukarac z najwyzsza surowoscia, plus usunac z urzedu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicja Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.net.autocom.pl 31.05.04, 23:34 Pan prezydent podkopał państwo i systematycznie niszczy nas rękami księży katolickich. Premier Miller odwzorował te błędy i pogłębił je. A więc konieczny jest TK dla tych panów. Rywin przypadkowo przemówi za naigrawanie się z narodu. Wystarczy przeczytać Fakty i Mity, Nie, a łamanie prawa przez zaniechanie chociażby widać bardzo wyraźnie. Korupcja tyluletnia i pogłębiająca się, to jest łamanie prawa przez Wasze ignorowanie narodu. Poparcie Balcerowicza do NBP podczas gdy bezprawnie i błędnie rządząc spowodował on upadek banków i górnictwa to bezprawie z konta prezydenta. Taka wypowiedź prezydenta jest conajmniej nie na miejscu. T K konieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: 208.38.29.* 01.06.04, 00:31 W wolnych wyborach narod wybral prezydenta. Czy nie zaslugujemy na to co wybralismy? Ten wybor swiadczy tylko o wyborcach i kraju. Taka jest demokracja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Complement Kwaśniewski jak ZAWSZE rżnie GŁUPA + PZPR IP: *.twmi.rr.com 01.06.04, 04:14 Nieważne, czy w Polsce będzie dobrobyt, najważniejsze, by Polska była RZĄDZONA przez byłych ZŁODZEJI PRL-u i ich POPLECZNIKÓW z PZPR-u. PZPR - Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji PACHOŁEK KOMUNY T.Mazowiecki tak RECABILITOWAŁ PZPR: "Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania" .......i tak ten PACHOŁEK KOMUNY T.Mazowiecki i jego rząd i współpracujący z nim intelektualiści SEMICCY nie potrafili i NIE CHCIELI OPRACOWAĆ żadnej busoli lub ETYCZNEJ, żadnego kierunku, ŻADNEGO punktu odniesienia MORALNEGO w Polsce i dlatego Polską rzadzi takie SKORUMPOWANE BAGNO !!! PRZYKŁADNY wzór BEZKARNOŚCI to własnie Kwaśniewski: prawo polskie mówi tak: "Zatajenie wiedzy o popełnionym przestępstwie przez urzędnika panstwowego jest przestępstwem......." WYRZUCIĆ na ZBITY PYSK z Pałcu Prezydenckiego tego ŚMIERDZIELA i przeprowadzić DEZYNFEKCJĘ po tej SZUMOWINIE ! " Odpowiedz Link Zgłoś