Dodaj do ulubionych

Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego prawa

    • Gość: Generał a NFZ? IP: *.gdynia.mm.pl 31.05.04, 19:49
      Ech panie prezydencie. Troche wstydu.
    • Gość: polonus stolzman ty juz takich strasznych rzeczy nie .... IP: *.rasserver.net 31.05.04, 20:15
      opowiadaj. jestes zwykla czerwona "swinia" ktora balansuje jak moze zeby sie
      utrzymac na powierzchni......ale koniec sie zbliza dla was czerwoni
      nieuchronnie.
    • Gość: konewka Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.uprtnw01.nj.comcast.net 31.05.04, 20:19
      Polityk taki jak on o czerwonym rodowodzie z czerwonym podniebieniem
      i z genami jego ojca jak mowi ze nie to znaczy ze tak.
      Stoi w gownie i ma krew na rekach bo wyslal Polske i Polakow na rzez i
      hanbe.
    • Gość: + + + + + + + + + STRASZNE IP: *.aster.pl 31.05.04, 20:36
      wypowiedzi na tym są straszne, bez komentarza
      • Gość: pjuk rodacy dziekuje IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 31.05.04, 20:49
        od 1981 mieszkam na wygnaniu, a wygnali mnie komuchy Kwacha. Raduja mnie
        wypowiedzi na tym forum, ani jednego glosu poparcia dla kwacha - stolzmana, mam
        nadzieje ze tak samo mysli wiekszosc elektoratu w Polsce, a te sondaze o
        wysokim poparciu kwacha to jedynie manipulacja. Tak trzymac !!! Pod Trybunal
        Stanu !!! Nie tylko za afere Rywina,a le w pierwszej kolejnosci za Irak i
        zlamanie Konstytucji !!!
      • Gość: zasada Re: STRASZNE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 20:56
        Strasznie długa kadencja. To był błąd, ustanowienie kadencji prezydenta na 5 lat.
        Teraz widać, że 3 lata byłoby odpowiedniejsze. Nie musielibyśmy tak długo się
        męczyć z Kwaśniewskim. Duzo bym dał za to, aby zakończyć tą prezydenture
        wcześniej. Najlepiej zaraz.
    • Gość: magda.. Re: Kwaśniewski: bo pojde na bezrobocie IP: *.z064220066.okc-ok.dsl.cnc.net 31.05.04, 20:52
      Panstwo to przebierancy z bylej PZPR. Okropna sytuacja co piatego Polaka jest
      zasluga kolejnej kadencji wielkiego wodza Aleksandra.
    • Gość: santiago Zabawny ten kwaśniewski....nigdy nie skłamał? haha IP: 212.122.214.* 31.05.04, 20:54
      ej magistrze z akcjami żony z Polisy, w otoczeniu antysemitów ze swej
      kancelarii, pogrobowców Moczara...

      wsytd.....
      • Gość: zasada Re: Zabawny ten kwaśniewski....nigdy nie skłamał? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 20:59
        Kwachu, kończ waść swoją prezydenturę. Oszczędź wstydu wszystkim Polakom.
        • moped Re: Zabawny ten kwaśniewski....nigdy nie skłamał? 31.05.04, 21:06
          ot, nastepny lobuz demokratycznie wybrany smile))))
          przez skolowane towarzystwo....
          alpiace sie na piekne slowa bez pokrycia!

          Moze to wreszcie bedzie nauka dla Polakow,
          aby poczac uzywac mozgu kogo maja wybrac!!!

          ponoc to narod ludzi wyksztalconych smile))))
    • Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.1 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:19
      Witam po urlopie moich zwolenników, a także przeciwników (także sławny już
      na necie Fanclub Doktora).
      Owszem, miałem odpoczynek od pracy, także od pisania komentarzy,
      ale nie od czytania jak zwykle siedmiu dzienników, tygodników i innych
      periodyków. I przyznam się, że „nóż mi się w kieszeni otworzył”, gdy na łamach
      GW wyczytałem takie „szczere wyznania prezydenta wszystkich Polaków” !!!

      Towarzyszu A. Kwaśniewski !!!

      Po pierwsze: Nigdy nie byłeś i nie będziesz moim prezydentem !
      Na to by nim być, powinieneś sobie zasłużyć !
      A zamiast jak zwykle serwować Narodowi stek bzdur, powinieneś właśnie w niezbyt
      tobie przychylnej GW uświadomić Naród, że byłeś, jesteś i będziesz z Narodem
      i dla nich robisz wszystko - jak ojciec dbający o swą rodzinę. Ale ty nie nasz
      czego zaoferować Narodowi Polskiemu, albowiem nigdy nie wykazywałeś się troską
      o Naród Polski ! Przykład? Proszę bardzo: - dziesiątki zawetowanych ustaw,
      które miały dźwignąć Polaków po roku 1989. Szczegóły podam dla zainteresowanych.

      Jakim prawem apelujesz o rozsądek ? Czyżby to, co nareszcie się stało -
      jest pozbawione rozsądku ? Zapytaj Sivio Berlusconiego, Richarda Nixona, -
      oni ci powiedzą, że będąc u szczytu władzy nie jest się zwolnionym
      od odpowiedzialności prawnej !!! Nie ma równych i równiejszych w świetle
      prawa !!! No tak, ale ty jako działacz najpierw ZMS-u, potem SZMP i PZPR, -
      jesteś przekonany, że stoisz ponad prawem. Twoja buta i chamstwo nie mają
      już granic. Ileż trzeba żywić nienawiści do Narodu Polskiego, by tak perfidnie
      działać na jego szkodę, w dodatku pełniąc funkcję prezydenta !

      W końcu ... przyszedł czas, by Naród Polski dobierał ci się do d...... !!!

      Przepraszam, że tym razem nie będę się rozpisywał, albowiem gdy tylko pomyślę,
      że piszę o tym człowieku, zbiera mi się na wymioty.
      Jednakże nie mogę się oprzeć chęci zamieszczenia tekstu dotyczącego tej
      postaci. Ale to już w części drugiej i trzeciej.


      Pozdrawiam,
      Doktor
      • Gość: docent Re: Aleksander Kłamliwy - cz.1 IP: 80.51.255.* 31.05.04, 21:29
        Słuchaj doktor,gówno mnie obchodzi czy Kwaśniewski jest twoim prezydentem czy
        nie.To jest twój problem.Więc w tym temacie jak mówił inny q.."geniusz"nic
        nie mów.
        ŻE w ZUPEŁNOŚCI MASZ RACJĘ !!!!!!!!!!!!!!!!! WIEDZĄ WSZYSCY!
        Dobrego!
    • Gość: słodkowski Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: 80.51.255.* 31.05.04, 21:22
      Panie Kwaśniewski miej pan choc ciut przyzwoitości i powiedz pan przynajmniej
      część prawdy.Cały czas dbał pan o swją d..interesy,karierę.Nic pan nie zrobil
      konkretnego.Cały czas blebleble.Woził pan tyłek po np. Emiratach
      Arabskich,Kataeach etc.Po co???!!!!!!!!!!!
      Teraz pan mówi onagonce,a gdzie pan byl przez 5 lat.Znikajcie duchy przeszłości,
      spadajcie w niebyt.Tak nam dopomóż bóg.
    • Gość: McMac Nigdy nie złamałem żydowskiego prawa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.04, 21:24
      Tak chciał Kwach powiedzieć ale się przejęzyczył.
      Poza tym on uważa że to co robi to już stanowi prawo samo w sobie.
    • Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.2 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:29

      ALEKSANDER KŁAMLIWY
      (Nie koronowany władca Rzeczpospolitej Polskiej)
      Aj, waj ! Jak bardzo chciałby być koronowanym !!!

      Aleksander Kwaśniewski - prezydent RP. Członek partii komunistycznej, minister
      w dwóch kolejnych rządach komunistyczych. Mimo to w latach 90-tych zapewniał:
      Nigdy nie byłem komunistą! Wejście do PZPR Kwaśniewski tłumaczył tym,
      że pociągała go atmosfera partii, która się chciała reformować.
      Ciekawe tłumaczenie ze strony osoby, która weszła do PZPR, kierowanej
      przez Gierka i Jaroszewicza, w 1977 roku, w okresie skrajnej stagnacji,
      po brutalnym rozbiciu protestujących robotników z Radomia i Ursusa,
      osławionych "ścieżkach zdrowia" etc. 0d wczesnej młodości umiał stawiać na to,
      co przyspieszało karierę. Już w liceum jako 17-1etni chłopak ochoczo wysławiał
      Związek Sowiecki jako wzór dla Polski. W kronikach jego szkoły odnotowano
      w 1971 roku: Odbyły się w naszej szkole uroczystości poświęcone 54 rocznicy
      Wielkiego Października. Uroczystość tę zaszczycili swą obecnością pedagodzy
      radzieccy. Wydarzenia tamtych chwalebnych dni przypomniał kolega Kwaśniewski,
      który zwrócił jednocześnie uwagę na zasługi ZSRR w rozwoju socjalizmu polskiego
      (cyt. za Gazetą Wyborczą z 23 listopada 1995 r.). W dość szczególny sposób
      tłumaczył swoje opowiedzenie się za lewicą: Mój ojciec od rana słuchał "Wolnej
      Europy". Moje lewicowe poglądy ukształtowały się pod wpływem niedobrej
      prymitywnej propagandy "Wolnej Europy". Jej jednostronność tak mnie
      denerwowała, że pchało mnie to w stronę lewicy. Kwaśniewskiego
      denerwowała "niedobra, prymitywna propaganda RWE", ale jak widać pociągała go
      łukaszewiczowsko-gierkowska propaganda lat 70., nie mówiąc o propagandzie
      sowieckiej z doby późnego Breżniewa. Szybko robił karierę aparatczyka.
      W 1977 roku był już wiceprzewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego SZSP i wstąpił
      do PZPR-u. W 1978 roku był już kierownikiem Wydziału Kultury ZG SZSP. Ożenił
      się z Jolantą Konty i przeniósł do Warszawy, gdzie natychmiast dostał
      mieszkanie. Już nie starał się ukończyć studiów i napisać żmudną pracę
      magisterską. Teraz liczyło się dla niego maksymalne wykorzystanie dobrych
      układów. Znający dobrze Kwaśniewskiego od 1981 roku Piotr Gadzinowski
      wspominał: Umiejętność sitwiarstwa byla istotną cechą prezesa i Kwaśniewski
      ją niewątpliwie posiada. (Cyt. za Agatą Chruścicką: Kwaśniewski jestem...,
      Kraków 1995, s. 24, 37 ) Jesienią 1981 r. Kwaśniewski został redaktorem
      naczelnym "itd". Po czasowym zamknięciu pisma w okresie stanu wojennego
      od stycznia 1982 r. rozpoczyna gorączkowe starania u różnych bonzów partyjnych
      o jego uruchomienie. Z tego czasu i z pierwszych miesięcy po wznowieniu pisma
      zanotowano wiele przykładów nagminnej skłonności Kwaśniewskiego do rozmijania
      się z prawdą. Opisała je Agata Chruścicka: Czekając na odwieszenie "itd"
      wszędzie mówił, że jest bezrobotny i uskarżał się, że nie ma pieniędzy, podczas
      gdy - jak twierdzą jego koledzy redakcyjni - przez cały czas zawieszenia "itd"
      brał pensję redaktora naczelnego. Uczestniczył w komisji weryfikacyjnej
      dziennikarzy, jak wspominała choćby Lidia Ostałowska, ale później twierdził,
      że nie brał żadnego udziału w weryfikacjach dziennikarzy. Chociaż lubił
      podkreślać, jak ważne były dla niego starania o dziennikarzy, których namówił
      do współpracy z "itd" podczas weryfikacji nie upominał się o swoich
      współpracowników. Co więcej - kiedy niektórzy z negatywnie weryfikowanych
      dziennikarzy wygrywali sprawy w Sądzie Pracy, nie przyjmował ich z powrotem
      do redakcji. (A. Chróścicka, op. cit., s. 34) Tego typu postawa Kwaśniewskiego
      sprzyjała jego przyspieszonej karierze, mocno wspieranej w swoim czasie przez
      młodego "twardogłowego" Waldemara Świrgonia. W 1984 roku został redaktorem
      naczelnym Sztandaru Mlodych, w 1985 r. ministrem w rządzie Messnera, później
      ministrem w rządzie Rakowskiego, przez którego był ogromnie faworyzowany.
      W 1989 roku przy "okrągłym stole" był już jednym z czołowych przedstawicieli
      strony partyjno-rządowej, startował w wyborach czerwcowych do Senatu
      z województwa koszalińskiego, ponosząc porażkę w starciu z nikomu nie znaną
      organistką z listy "Solidamości" z Koszalina. Zaprzyjaźniony już wtedy
      z Kwaśniewskim Michnik dworował sobie w rozmowie z nim 8 czerwca 1989 r.
      mówiąc: Olek, taką ka-ampanię zrobiłem ci w Gdańsku, i dałeś du-upy. "Różowi"
      na czele z Kuroniem i Michnikiem nie zapominają o Kwaśniewskim, widząc w nim
      godnego maksymalnego popierania i nagłaśniania "Europejczyka", który bardzo
      może się im przydać w przyszłości w starciach z narodową prawicą. Kwaśniewski
      utrzymał urząd przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej w randze
      ministra. Zarówno w 1989 roku, jak i w 1990 jako przewodniczący SdRP
      Kwaśniewski korzystał z bardzo wydatnego poparcia nagłaśniającego ze strony
      Michnika i jego Gazety Wyborczej. Rozmiary tego poparcia i współdziałania
      Kwaśniewskiego z "różowymi" z "udecji" (ogromne zaangażowanie Kwaśniewskiego
      na rzecz utrzymania przez Geremka przewodnictwa komisji zagranicznej w Sejmie)
      dawały wiele do myślenia. Podobnie jak konsekwentne występowanie Kwaśniewskiego
      przeciwko rzecznikom obrony patriotyzmu i polskości, jego ataki
      na "hurrapatriotyczne emocje" i "polonocentryzm", a równocześnie skrajnie
      filosemickie stanowisko, ogromna spolegliwość wobec różnych postulatów strony
      żydowskiej. Wolność od pracy magisterskiej W informatorze z II kadencji Sejmu
      o Kwaśniewskim podawano wykształcenie wyższe; mgr ekomomii. Sam Kwaśniewski 16
      października 1995 r. publicznie skłamał mówiąc w wywiadzie dla radiowej Trójki,
      że obronił pracę magisterską na Uniwersytecie Gdańskim i ma wyższe
      wykształcenie (według Rzeczypospolitej z 11 grudnia 1995 r.). Tymczasem 16
      listopada 1995 r., na trzy dni przed II turą wyborów, B. Synak, prorektor
      Uniwersytetu Gdańskiego oświadczył, że Aleksander Kwaśniewski został skreślony
      5 października 1978 r. z listy studentów wydziału Ekonomiki i Transportu UG.
      24 października to samo potwierdził rektor UG prof Z. Grzonka, mówiąc,
      że A. Kwaśniewski ani nie skończył studiów na UG, ani nie jest absolwentem
      uczelni, ani magistrem. Nie przeszkodziło to Kwaśniewskiemu kolejny raz skłamać
      w wywiadzie dla Frankfurter Rundschau z 24 listopada, iż skończył studia
      na wydziale Handlu Zagranicznego, a odmienne stwierdzenie rektora UG w tej
      sprawie nazwał "manewrem wyborczym". Dopiero 2 grudnia 1995 r. Kwaśniewski
      już jako prezydent-elekt przyznał na łamach Polityki, że nie zrobił
      magisterium. Dał jednak przy tym skrajnie groteskowe wyjaśnienie całej sprawy.
      Zapytany, dlaczego przystępując do walki o takiej wadze nie postarał się o to,
      by mieć wszystkie papiery w porządku, wykazać więcej dbałości choćby
      wypełnianiu ankiet. Kwaśniewski odpowiedział: (..) Uważam, że jako osoba,
      która zdała wszystkie egzaminy, mam ukończone studia wyższe. Mam jednak
      poczucie pewnego grzechu - otóż żałuję, że toku studiów nie zamknąłem formalnie
      magisterium. Co to było? Swego rodzaju nonszalancja, poczucie, że nie jest to
      w gruncie rzeczy ważne? Zapewne wszystko razem. Może zresztą brak dyplomu
      zadaje kłam opiniom, o mnie jako o wyrachowanym karierowiczu, który wszystko
      sobie dokładnie zaplanował i wyreżyserował. Sięgacie tematu bardzo dla mnie
      trudnego i także do części mojej duszy, która nie jest zbytnio odkryta - przez
      całe życie odczuwałem straszliwą potrzebę wolności i gdzieś właśnie w tym
      mieści się to machnięcie ręką na dyplom. Nie mam natomiast żadnych kompleksów
      jeśli chodzi o moje wykształcenie, które uważam za bardzo dobre (..).
      Najdowcipniej skomentował tego typu tłumaczenia się Kwaśniewskiego Stanisław
      Tym: (..) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (..). Krętaczyna, oszust i kłamczuch
      zdałby cynicznie egzamin magisterski i obronił dyplom - bo tak zachowują się
      tchórze, asekuranci, wyrachowani karierowicze i niewolnicy administracyjnych
      nakazów. Człowiek woln
    • Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.3 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:37
      Nie mam natomiast żadnych kompleksów jeśli chodzi o moje wykształcenie, które
      uważam za bardzo dobre (..). Najdowcipniej skomentował tego typu tłumaczenia
      się Kwaśniewskiego Stanisław Tym: (..) Nie ma dyplomu, bo jest uczciwy (..).
      Krętaczyna, oszust i kłamczuch zdałby cynicznie egzamin magisterski i obronił
      dyplom - bo tak zachowują się tchórze, asekuranci, wyrachowani karierowicze
      i niewolnicy administracyjnych nakazów. Człowiek wolny macha ręką na takie
      sprawy. Czy to nie jest piękne i szlachetne? Czyż można mieć do kogokolwiek
      cień pretensji o to, że jest człowiekiem wolnym (..) Łatwo przewidzieć,
      że ta "straszliwa potrzeba wolności ogarnie wkrótce szerokie rzesze
      społeczeństwa (...). Skoro wolnym może być prezydent, to chyba wolnym może czuć
      się każdy obywatel w każdej sytuacji (...). (Wprost z 10 grudnia 1995 r.)
      W efekcie takiej "straszliwej potrzeby wolności" - zdaniem Tyma - jadący
      tramwajem mogliby nie kasować biletów, kierowcy prowadziliby samochody bez
      prawa jazdy, bo skoro sami uznawaliby swoje umiejętności prowadzenia samochodu
      za bardzo dobre, to po co im jeszcze jakiś papier, etc. W tymże Wprost z 10
      grudnia 1995 Lech Falandysz ubolewał, że prezydent-elekt dwukrotnie dopuścił
      się fałszu intelektualnego, czyli "poświadczenia nieprawdy". Jego zdaniem
      Polacy wybrali na prezydenta człowieka, o którym już wiadomo, że niezbyt dobrze
      sobie radzi w trudnych sytuacjach. Nie wiedzieć dlaczego, za często brnął
      w ślepy zaułek niejasnych tłumaczeń lub zasłaniał się niepamięcią. Kiedyś
      zasłynął tym, że uszedł z Sejmu przed dziennikarzami po drabinie. Ufam, że ten
      zgrabny sprzęt jest na wyposażeniu Pałacu Namiestnikowskiego i że będzie
      utrzymywany w znakomitym stanie, zawsze gotowy do użytku. Nawet stary protektor
      Kwaśniewskiego, były premier komunistyczny Mieczysław F. Rakowski uznał
      krętactwa wyjaśnień Kwaśniewskiego w sprawie jego wykształcenia za "niefortunny
      początek". Pisał (na łamach SdRP-owskiej Trybuny z 16 grudnia 1995 r.): (...)
      Aleksander Kwaśniewski postąpił głupio, źle. Zbyt lekkomyślnie potraktował
      tę sprawę. Wielu swoim autentycznym zwolennikom zafundował dyskomfort
      psychiczny (..). Na tle całej sprawy warto bliżej przyjrzeć się skali wartości
      prezentowanych przez Kwaśniewskiego. Jego rzekoma straszliwa potrzeba wolności
      wyraziła się przede wszystkim w zlekceważeniu wartości normalnego ukończenia
      studiów w sytuacji, gdy nagle zabłysnęła przed nim prawdziwie "wolnościowa"
      kariera aparatczyka i "wolność" od poważnych wysiłków w napisaniu pracy
      magisterskiej. Nie wiemy tylko, jak to jego poczucie wolności miało się do
      wymogów stanowisk, które pełnił, a przy których wymagane było ukończenie
      studiów wyższych (np. szefa Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej w trzech
      kolejnych rządach). Posłowie z KPN podejrzewali, że w sytuacji, gdy Rada
      Ministrów przyznawała pracownikom urzędów państwowych dodatek do pensji za
      wyższe wykształcenie najprawdopodobniej Kwaśniewski również pobierał pieniądze
      za "swój dyplom" (według Życia Warszawy z 1 grudnia 1995r.). Spróbowano wnieść
      w tej sprawie żądanie wyjaśnienia do szefa URM Marka Borowskiego, lecz
      Prezydium Sejmu odrzuciło zapytanie uznąjąc je za "manifestację polityczną".
      Posłowie KPN zarzucali Kwaśniewskiemu posługiwanie się tytułem magistra także,
      gdy był redaktorem naczelnym itd i Sztandaru Młodych, pism należących do
      RSW "Prasa-Książka-Ruch". Według przepisów tej spółdzielni redaktorzy naczelni
      musieli legitymować się dyplomem ukończenia wyższych uczelni. Stąd sugerowanie
      przez niektórych posłów pod koniec listopada 1995 r., że powinno się skierować
      do prokuratury zarzut o wyłudzenie przez Kwaśniewskiego pieniędzy od Skarbu
      Państwa (według Życia Warszawy z 1 grudnia 1995 r.). Jak wiadomo zabrakło
      dostatecznej presji społecznej dla wyjaśnienia wszystkich tych spraw. Werdykt
      Sądu Najwyższego (przy votum separatum blisko jednej trzeciej sędziów) zamknął
      całą sprawę wygodnie dla Kwaśniewskiego, pomimo potwierdzenia faktu, iż nie ma
      on wyższego wykształcenia. Decyzją z 9 grudnia 1995 Sąd Najwyższy stwierdził,
      że na liście wyborczej podano nieprawdziwą informację o Aleksandrze
      Kwaśniewskim, ale mimo to uznał jego wybór na prezydenta RP. Dlaczego Sąd
      Najwyższy podjął uchwałę, która oznaczała pogodzenie się z objęciem najwyższego
      urzędu w państwie przez człowieka splamionego krętactwem? Istotne uzasadnienie
      tej decyzji Sądu Najwyższego podał zastępca prokuratora generalnego Stefan
      Śnieżko, który powiedział przed SN w dniu 9 grudnia, jakoby opinia publiczna
      dobrze wiedziała na długo przed wyborami, i to między innymi dzięki mediom,
      że Kwaśniewski podał nieprawdziwe dane o swym wykształceniu. Stąd wyborcy,
      znając tę okoliczność, brali ją pod uwagę, oddąjąc swe głosy. Sąd Najwyższy
      najwyraźniej zaakceptował to nie odpowiadające prawdzie uzasadnienie
      prokuratora Snieżki. Sędzia Jan Wasilewski w uzasadnieniu uchwały SN z 9
      grudnia stwierdził, że ci, którzy wzięli udział w głosowaniu w dniu 19
      listopada 1995 najczęściej mieli wątpliwości co do wyższego wykształcenia
      Kwaśniewskiego. Prezes SN przemilczał tu całkowicie fakt, że wszelkie
      wątpliwości co do wyższego wykształcenia Kwaśniewskiego były przez cały czas
      gwałtownie atakowane w mediach przez wpływowych zwolenników Kwaśniewskiego
      (D. Waniek, Z. Siemiątkowskiego, etc.) i określane jako oszczerstwa, oraz
      elementy gry wyborczej wymierzonej w przywódcę SdRP. Biegły dla Sądu
      Najwyższego, prof. Antoni Sułek, przewodniczący Polskiego Towarzystwa
      Socjologicznego przypomniał w tekście publikowanym w Rzeczpospolitęj 12 grudnia
      1995, iż sztab Kwaśniewskiego zaprzeczał informacjom Uniwersytetu (Gdańskiego)
      i sam przedstawiał je jako rzekomo nieuczciwy chwyt wyborczy. W warunkach
      bardzo ostrej walki wyborczej ogromna część zwolenników Kwaśniewskiego wolała
      wierzyć publicznie nagłaśnianym przez "swoich" publicznym twierdzeniom w jego
      obronie niż uwierzyć w gwałtownie zaprzeczane zarzuty na temat jego braku
      wykształcenia. Sam Kwaśniewski ani myślał przeprosić opinię publiczną za swe
      krętactwa w sprawie wykształcenia. Potwierdzone przez Sąd Najwyższy zarzuty
      wobec niego nazywał "oszczerstwami", a krytyków swoich kłamstw "frustratami".
      Zdobył prezydenturę per fas et nefas, i odtąd nie ma sprawy. Swymi krętactwami
      prezydent-elekt dał swym zwolennikom jednak straszliwą żabę do przełknięcia.
      Musieli teraz mozolnie tłumaczyć kłamstwa Kwaśniewskiego i robić przy tym dobrą
      minę. Pod tym względem wszystkich przebił ówczesny redaktor naczelny SdRP-
      owskiej Trybuny Dariusz Szymczycha w telewizyjnym Wydarzeniu Tygodnia z 9
      grudnia 1995. Polemizując z określeniami "krętacz" i "nieuczciwy" wysuwanymi
      pod adresem Kwaśniewskiego w związku z jego przedwyborczymi kłamstwami na temat
      wykształcenia Szymczycha prawdziwie "nowatorsko" stwierdził, że Kwaśniewski
      był nieuczciwy tylko w pewnej sferze. Cóż za oryginalny wkład do teorii etyki -
      według redaktora naczelnego Trybuny można więc było być nieuczciwym tylko
      w jednej sferze, a równocześnie być generalnie uczciwym. Powiedzmy "uczciwym
      inaczej"! Już jako prezydent Kwaśniewski niejednokrotnie dowiódł, że
      lekceważenie dyplomu wyższej uczelni jest tylko jednym z symptomów cechującego
      go lekceważenia wyższych wartości w kulturze i nauce, czy szerzej w życiu
      publicznym. W jego skali wartości najwyżej plasowało się spotkanie z Michaelem
      Jacksonem, bo ten jako idol części młodych mógł mu dać dodatkowe głosy.
      Nic nie znaczyła zaś dla niego kolejna rocznica Powstania Warszawskiego,
      na którego osobiste uczczenie nie znalazł czasu. W czasie pobytu w Stanach
      Zjednoczonych zabiegał o spotkanie z bokserem Andrzejem Gołotą, pomimo faktu,
      że bokser ten wówczas był formalnie ściganym przez prawo zbiegiem z Polski.
      Nie znalazł natomiast czasu na wręczenie wysokiego odznaczenia znanemu
      pisarzowi Stanisławowi Lemowi (tu zastąpiła go Waniek). Znamienne jest w
    • Gość: McMac Wyliczam ile razy Kwach złamał prawo polskie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.04, 21:38
      Łamanie polskiego prawa przez Kwacha (wyliczam z pamięci):
      1) poniżenie flagi narodowej (gdy się po pijaku owijał)
      2) fałszywe zeznania co do majątku osobistego (Polisa, mieszkanie itp.)
      3) fałszywa deklaracja co do wykształcenia (ma średnie, a studiował
      bezskutecznie ekonomikę transportu morskiego a nie żaden handel zagraniczny jak
      klejmuje ciągle)
      4) dyskredytacja funkcji prezydenta i brak szacunku wobec zamordowanych
      bohaterów (pijany w trupa na cmentarzu w Charkowie)
      5) podżeganie do wygłupów i drwin z głowy innego państwa i przywódcy
      Kościoła Katolickiego (incydent na lotnisku w Kaliszu)
      6) wybryk chuligański (ucieczka po drabinie z Sejmu)
      7) twierdzi że czytał i przewoził paryską „Kulturę” za komuny, co było
      wówczas karane

      Ech, nie chce mi się wymieniać, Kwachu...
      • Gość: McMac I kłamał że nie skłamał IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.04, 21:40
        Kłamie twiedząc że nigdy nie naruszył prawa...
      • Gość: Patton O co chodzi z ta drabina w sejmie, mozesz opisac? IP: *.union01.nj.comcast.net 31.05.04, 23:58
        Prawde mowiac zarowno o tej drabinie jak i o owijaniu sie we flage nie
        slyszalem. Czy moglbys opisac te historie? Bylbym ci McMac bardzo wdzieczny,
        dzieki!
    • Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.4 IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:47
      Znamienne jest w ogóle, do jakiego stopnia prezydent - były aparatczyk SZSP,
      który w swoim czasie kierował wydziałem kultury, pomija sprawy kultury, nauki
      i oświaty w swych wystąpieniach i wywiadach. W ten sposób odbija się u niego
      cały bolesny kompleks "prawie magistra". "Kłamię, więc jestem" Zawód
      aparatczyka wyćwiczył w nim różne specyficzne umiejętności socjotechniczne
      na czele z zamiłowaniem do rozmijania się z prawdą. Niepisaną dewizą
      Kwaśniewskiego mogłyby być słowa: Kłamię, więc jestem. Pomimo cechującej
      go maestrii w oszukiwaniu został publicznie przyłapany na kłamstwie. Chodziło
      o jego głosowanie w sprawie ustawy pozwalającej ścigać zbrodnie PRL-u.
      Kwaśniewski dwukrotnie wypowiadał się na temat swego głosowania w tej kwestii
      i za każdym razem mówił coś wręcz przeciwnego. Gazecie Wyborczej powiedział,
      że w ogóle nie brał udziału we wspomnianym głosowaniu. Kiedy jednak sprawdzono
      wydruk sejmowy i okazało się, że jednoznacznie pokazuje, iż Kwaśniewski
      głosował przeciwko ustawie, już dzień później usłyszano od niego całkowicie
      odmienną wersję jego zachowania w trakcie głosowania: Rozmawiałem
      z wiceministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i wpadłem na salę tylko
      na głosowanie. Podniosłem rękę tak, jak osoba odpowiedzialna w klubie za tę
      sprawę. Kwaśniewski z powodzeniem stosuje wypróbowany socjotechnicznie chwyt
      nagminnego kłamania w stylu "łapaj złodzieja". (Jak wiadomo złodzieje
      przychwyceni na gorącym uczynku, aby uniknąć krzyczą do przechodniów "łapąj
      złodzieja" w odniesieniu do tych, którzy ich chwytają.) Otóż istotną cechą
      Kwaśniewskiego, spadkobiercy komunistycwego totalitaryzmu wraz z całą jego
      aparatczykowską SdRP, jest oskarżanie o totalitaryzm wszystkich tych, którzy
      pragną rzeczywistych rozliczeń ze spuścizną PRL-owskiego komunizmu.
      Już we Wprost z 11 października 1992 r. zapewniał: (...) Jeżeli tak często nasi
      pzeciwnicy zarzucają nam związki z PZPR, to we mnie rodzi się podejrzenie,
      że to właśnie oni w większym stopniu niż my są niewolnikami starego systemu.
      My na tyle, na ile to było możliwe, byliśmy krytyczni wobec rzeczywistości PRL
      tak, jak dzisiaj jesteśmy krytyczni wobec przykładów recydywy złych metod
      w III RP (...) Gdy Urząd Wojewódzki w Warszawie podważył stronę prawną statutu
      Polskiego Komitetu Olimpijskiego, na którego czele stał Kwaśniewski, ten
      natychmiast nazwał działanie urzędu "bolszewizmem". W maju 1990 r. pozwolił
      sobie na wystąpienie w roli szermierza demokracji broniącego jej przed rzekomym
      zagrożeniem ze strony Komitetu Obywatelskiego, mówiąc: Znamienne, że Komitet
      Obywatelski urzęduje w tym samym warszawskim pałacyku, co FJN i PRON. Tam jest
      jakiś niedobry duch, narzucający stare sposoby działania i myślenia. Był zawsze
      bardzo konsekwentny w bronieniu osób z dawnego PRL-owskiego establishmentu, jak
      świadczył o tym choćby casus Sekuły. Dziennikarka SdRP-owskiej Trybuny Agata
      Wawrzyniak zapytała Kwaśniewskiego: Dlaczego wziął Pan pod swoje skrzydła
      człowieka skompromitowanego w oczach opinii publicznej przeciw któremu
      prokuratura we Wrocławiu toczyła dochodzenie, a Pański kolega klubowy, ówczesny
      minister sprawiedliwości, wystąpił z wnioskiem o uchylenie immunitetu?
      Znamienny był sposób wyjaśnienia całej sprawy w odpowiedzi Kwaśniewskiego:
      Głosowałem przeciwko pozbawieniu go immunitetu, ponieważ miałem wątpliwości
      prawne. Ponadto w takim sposobie mojego głosowania wyraża się protest przeciwko
      osądzaniu człowieka, a zrobiły to już wszystkie media występujące w roli
      prokuratora i sądu, zanim sprawa została rozpatrzona przez niezawisły organ
      sprawiedliwości. Dziś głosowałbym inaczej. Przyznaję, że w tej sprawie
      popełniliśmy błąd. (Cyt. za Lubię grać. Rozmowa A. Wawrzyniak z A.
      Kwaśniewskim, Trybuna z 19 października 1995). Sekuła dzięki temu tzw. błędowi
      uniknął odpowiedzialności, a poniewczasie najwygodniej było zdystansować się
      od całej sprawy. Zbyt młody na zbrodnie Gromkie ataki i oskarżenia wobec osób
      wysuwających jakiekolwiek zastrzeżenia wobec SdRP i jej ludzi stały się dla
      Kwaśniewskiego najlepszą metodą obrony starej gwardii z PRL. Towarzyszyły jej
      powtarzane na każdym kroku zapewnienia: PRL-bis nie ma (tytuł rozmowy z
      Kwaśniewskim na łamach Rzeczypospolitej z 13 września 1994 r.). W odpowiedzi
      na list biskupów w sierpniu 1995 r. przestrzegający wiernych przed głosowaniem
      na ludzi, którzy w okresie państwa totalitarnego sprawowali władzę, Kwaśniewski
      replikował: To mnie nie dotyczy. Nie czuję się odpowiedzialny za PRL, bo jestem
      zbyt młody. We Wprost z 19 września 1993 r. odnotowano wypowiedź
      Kwaśniewskiego: W naszym programie nie ma nawet śladu czegoś, co mogłoby
      przywodzić na myśl komunizm. Choć SdRP ciągnie za sobą cały tabun różnych
      towarzyszy-szmaciaków, zahartowanych w bojach o umacnianie dawnej PRL-owskiej
      dyktatury, nie przeszkadza to Kwaśniewskiemu w aroganckich publicznych
      zapewnieniach, że rzekomo wśród 402 kandydatów SLD na posłów i senatorów w 1991
      roku był zaledwie jeden przypadek wystawienia kogoś ze starego aparatu
      partyjnego (!!!) - por. wywiad A. Kwaśniewskiego dla Polityki z 5 października
      1991 r. Mówił to ten sam Kwaśniewski, który konsekwentnie postawił na stary
      PRL-owski aparat odrzucając współdziałanie z rzeczywistymi partyjnymi
      reformatorami. Były współtwórca SdRP Tomasz Nałęcz, który odszedł z powodu
      takiego postępowania Kwaśniewskiego z jego partii, w której był początkowo
      wiceprzewodniczącym, wyjaśniał w wywiadzie dla Gazety Wyborczej z 20
      października 1993 r., iż Kwaśniewski wybrał Millera, a nie Fiszbacha, gdyż:
      (...) Potrzebował siły tkwiącej w organizacji. Ta organizacja to byly struktury
      dawnej PZPR, które kontrolował właśnie Miller. Nam Kwaśniewski powtarzał :
      z wami można się napić, ale nie robić politykę. Mówił, że jak poprosi o coś
      aparatczyka, to wie, że będzie zrobione, a z nami zaraz się okaże, że było coś
      ważniejszego: dziecko zachorowało lub pies zaczął się drapać (...) W drugich
      rzędach siadało coraz więcej dawnych aparatczyków. Nowych ludzi było tam
      niewielu (...). Zacieracz odpowiedzialności Ulubioną metodą Kwaśniewskiego
      jest konsekwentne zacieranie odpowiedzialności za różne podłości PZPR i władz
      PRL poprzez stwarzanie poczucia, że właściwie to wszyscy byli zawikłani w PRL.
      służą temu stwierdzenia takie jak: Gdyby chciano Stworzyć rezerwat dla ludzi
      uwikłanych w realny socjalizm, to trzeba by ogrodzić drutami kolczastymi cały
      kraj. Przeciw takiej wizji "własnego domu" protestujemy! Trafnie obnażyła
      metody Kwaśniewskiego Agata Chróścicka w książce na jego temat, pisząc: (...)
      Rozumowanie Kwaśniewskiego jest bardzo bliskie socjotechnicznym manipulacjom,
      charakterystycznym dla władzy totalitarnej. Łatwo można powiedzieć, że uwikłani
      byli prawie wszyscy i dlatego wszelkie rozliczenia trzeba zostawić, bo
      dotyczyłyby one całego społeczeństwa. Ataki ludzi i ugrupowań szukających
      rozliczenia z komunizmem, Kwaśniewski oddalał właśnie dzięki takiej teorii.
      Winnych nie ma - odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich. Kwaśniewski
      bardzo lubi powtarzać za Biblią - niech pierwszy rzuci kamieniem, kto jest
      bez grzechu. Czujemy się wtedy głupio i niepoważnie, któż bowiem może o sobie
      powiedzieć, że jest bez grzechu? Mija dobra chwila, zanim przyjdzie nam do
      głowy że może nasze grzechy nie są aż takie wielkie, ale wtedy Aleksander
      Kwaśniewski przebywa już w zupełnie innych regionach (...) (A. Chróścicka:
      op. cit. Kraków 1995, s. 131, 133, 135). Przyszłość z PRL-owską przeszłością
      Kwaśniewski głosi: "Wybierzmy przyszłość". Nie dodaje, że ta przyszłość i tak
      będzie cały czas obciążona skutkami PRL, począwszy od płacenia PRL-owskich
      długów za granicą, będzie sferze budownictwa, nauki, oświaty etc., odstawania
      w tak wielu sferach życia od krajów Zachodu. "Wybierzmy przyszłość" w stylu
      Kwaśniewskiego oznacza faktyczne utrzymanie dominacji starej nomenklatury,
      która zdoła
    • Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.5 i ostatnia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:53
      "Wybierzmy przyszłość" w stylu Kwaśniewskiego oznacza faktyczne utrzymanie
      dominacji starej nomenklatury, która zdołała nagrabić, co się dało przed 1989
      rokiem i później w czasie bardzo korzystnych dla niej transformacji
      gospodarczych. Kwaśniewski i jego partia bardzo często wyrzekali na
      dysproporcje obciążona katastrofalnymi skutkami PRL-owskiej polityki
      gospodarczej, dziesięcioleci zaniedbań w społeczne, użalali się nad biednymi,
      emerytami, bezrobotnymi, stanem polskiego mieszkalnictwa etc. Faktycznie przez
      cały czas rządów od 1993 r. umacniają społeczne dysproporcje, równocześnie
      skrzętnie zabiegając o swe interesy. Nieprzypadkowo jedynym faktycznym
      konkretem pierwszych 100 dni rządów Kwaśniewskiego był zwrot majątku PZPR dla
      SdRP. Kosztem społeczeństwa. W takich sprawach Kwaśniewski nigdy nie miał nawet
      cienia wahań. Jak dowiodło jego zachowanie na czele Komitetu Młodzieży, Kultury
      Fizycznej, Sportu i Turystyki (według kontroli NIK) w sprawie tzw. "Intersteru"
      etc. (pisała o tym szeroko Nasza Polska w swym pierwszym numerze
      pt. Autoamnestia, 14 września 1995 roku.) Dowiodła tego też postawa
      Kwaśniewskiego w sprawie tzw. "moskiewskich pieniędzy", konsekwentne bronienie
      I. Sekuły, etc. Jak pierwszy sekretarz Wiedząc, w przeciwieństwie do Wałęsy,
      że niewiele ma własnych myśli w odniesieniu do realnych problemów kraju,
      Kwaśniewski starannie unika sytuacji, w których byłby zmuszony do otwartego
      mówienia wprost do pozapartyjnych słuchaczy. Jako prezydent RP przywrócił znowu
      do łask stary PRL-owski obyczaj czytania z kartki. I niewolniczo go stosuje
      nawet w sprawach, które wymagałyby choć na chwilę oderwania się od kartkowego
      rytuału, powiedzenia czegoś z serca - jak np. z okazji Święta Niepodległości
      (Kwaśniewski wówczas niemal sylabizował swoje "przemówienie"). Można tylko
      żałować, że w demokracji po czerwcu 1989 roku nie utrwalił się na stałe zwyczaj
      wygłaszania przemówień "na żywo" zgodnie z piękną zasadą cara Piotra I.
      Zabronił on swoim bojarom czytania przemówień z kartki motywując to tym: "cztob
      głupost widna była!". Komuna zawsze antynarodowa Obchody Święta Niepodległości
      w dniu 11 listopada 1996 r. stały się dla prezydenta Kwaśniewskiego okazją
      do wygłoszenia jednego z najjaskrawszych kłamstw politycznych. Wezwał: (...)
      Ale pamiętajmy także o tych przedstawicielach władzy, ludziach lewicy którzy
      w różnych okresach starali się Polsce zapewnić jak najwięcej suwerenności
      w warunkach pojałtańskich (...). Przypomnijmy więc przedstawicieli władzy,
      ludzi lewicy z dziesięcioleci od 1944 roku. Począwszy od Bieruta, Bermana,
      Zambrowskiego, Minca, odpowiedzialnych za maksymalną satelizację Polski,
      uległość wobec tak haniebnych działań sowieckiego okupanta jak aresztowanie
      16-tu w Pruszkowie, wywózkę tysięcy AK-owców na Syberię, ograbienie polskich
      ziem, zwłaszcza tzw. Ziem Odzyskanych na ogromną skalę. Za stosowany przez nich
      samych okrutny terror wobec najbardziej patriotycznych sił w Polsce, za
      blokowanie zmian nawet w wiele miesięcy po śmierci Stalina, za brutalne
      zdławienie powstania robotniczego w Poznaniu. Trudno mówić o staraniach
      zapewnienia jak największej suwerenności Polsce również ze strony ekipy
      Gomułki, która szybko zdradziła zaufanie narodu. Ekipy odpowiedzialnej
      za błyskawiczną likwidację przeważającej części zdobyczy polskiego
      października, czystkę wśród tych wysokich stopniem oficerów wojska i marynarki
      wojennej, którzy w październiku 1956 r. wykazali szczególnie patriotyczną
      postawę. Ekipy, która zablokowała rozliczenie ze stalinistami w Polsce
      i zablokowała pisanie o zbrodniach stalinizmu w Polsce (w odróżnieniu
      od Węgier, gdzie pisano o zbrodniach stalinizmu węgierskiego). Ekipy
      odpowiedzialnej za stworzenie kolejnej "dyktatury ciemniaków", za rosnące
      represje wobec nonkonformistycznej części środowisk intelektualnych (po liście
      34), za zablokowanie reform gospodarczych, za nieprzebierającą w środkach walkę
      z Kościołem. Za brutalne stłumienie manifestacji studenckich w marcu 1968 r.
      i za zbrodniczą masakrę robotników Wybrzeża w grudniu 1970 roku. Gomułka
      występował w obronie polskich interesów narodowych w odniesieniu do Niemiec.
      Nie umiał zdobyć się jednak na obronę tych interesów (nawet gospodarczych)
      wobec ZSRR, pomimo że tego oczekiwała od niego ogromna część narodu, która
      poparła go w 1956 roku. Bał się właśnie tego poparcia, bo wiedział, że
      przeważająca część Polaków nie chce komunizmu. I nieprzypadkowo właśnie Gomułka
      był obok Ulbrichta i Breżniewa jednym z najgorętszych rzeczników interwencji
      w Czechosłowacji. I był współodpowiedzialnym za tę interwencję, za pomoc
      obaleniu partyjnych przywódców Praskiej Wiosny, którzy rzeczywiście starali
      się zapewnić swemu krajowi jak najwięcej suwerenności w warunkach
      pojałtańskich. Jak wyglądała zaś troska o polską suwerenność w czasach Gierka
      najlepiej świadczy przegłosowana w 1976 r. wiernopoddańcza wobec ZSRR poprawka
      do polskiej konstytucji. I wreszcie kolejna "suwerenna" ekipa pod kierownictwem
      gen. W. Jaruzelskiego, która uratowała władców Kremla przed zagrożeniami
      wynikającymi dla Moskwy z rosnącego usamodzielniania Polski
      przez "Solidarność". Wprowadzając stan wojenny, znów zaciskający kajdany
      polskiej zależności. Ekipa, której przywódcy na czele z gen. W. Jaruzelskim
      i M.F. Rakowskim niejednokrotnie występowali z tekstami szkalującymi naród
      polski i "Solidarność" poza granicami Polski, z prawdziwymi "donosami na
      Polskę". Wszyscy oni byli najpierw komunistami, a potem Polakami, nie potrafili
      ani trochę dorównać tym nielicznym zresztą wpływowym komunistom w paru innych
      krajach, którzy potrafili w przełomowych chwilach być najpierw Węgrami
      (I. Nagy, I. Maleter czy I. Pozsgay) czy Słowakami i Czechami (A. Dubcek, Z.
      Mlynarz, J. Smrkowski), a dopiero potem komunistami. Zachowanie czołowych ludzi
      władzy komunistycznej w Polsce w powojennych dziesięcioleciach ciągle
      potwierdzało jeden niepodważalny fakt naszej XX-wiecznej historii, to,
      że "komuna zawsze była antynarodową". Prezydent Kwaśniewski swym dotychczasowym
      zachowaniem, swą niechęcią do prawdziwego patriotyzmu i potulnością wobec
      różnorakich nacisków na Polskę dowiódł, że jest właściwym spadkobiercą tych
      pojałtańskich antynarodowych ekip komunistycznych. Jako pojętny uczeń
      Jaruzelskiego i Rakowskiego. Kwaśniewski jako "Michael Jackson polskiej
      polityki" Z różnych wywiadów i artykułów Kwaśniewskiego przebija się
      uprzedzenie do patriotyzmu. Cóż, czym skorupka za młodu nasiąknie...
      Wspomniałem już, że Kwaśniewski od wczesnych lat szkolnych z werwą zaprawiał
      się w internacjonalizmie i peanach na cześć Związku Sowieckiego jako wzoru
      dla Polski. Cóż więc dziwnego, że "internacjonalistycznie" edukowany na
      wychwalaniu sowieckiego Wielkiego Brata obecny prezydent RP jakoś nie nie umie
      i nie lubi powoływać się na jakże odmienne wzorce: patriotyzm, naród, ojczyznę.
      Za to tym chętniej używa słowa patriotyzm w różnych kontekstach negatywnych.
      Na przykład Ruchowi dla Rzeczypospolitej zarzucił głoszenie hurrapatriotyzmu,
      który wydaje nam się bardzo podejrzany (A. Kwaśniewski w wywiadzie dla
      Przeglądu Tygodniowego z 28 marca 1993). W jednym tylko artykule dla Gazety
      Wyborczej z 1 lipca 1996 r. pt. Strach Czy nadzieja kilkakrotnie mówił
      o sprawach patriotyzmu i narodu w różnych negatywnych zbitkach.
      Pisał o pobudzaniu u Polaków skłonności do hurrapatriotycznych emocji,
      awanturnictwa i frazesów, o patriotycznej ostentacji, o próbach testowania
      podatności polskiego wyborcy na hasła populistyczne i polonocentryczne.
      Zapytywał: Czy wyeliminujemy pozostałości narodowego egocentryzmu,
      zaściankowości, ksenofobii i poczucia dziejowej misji? W Jastrzębiu - jeszcze
      jako kandydat na prezydenta - W dniu 27 czerwca 1995 określił
      członków "Solidarności" jako faszystów i antysemitów, wołając: (...) Tak
      wygląda dziś Solidarność - faszyzm i antysemityzm (...
      • Gość: Kwaśnieski drogi narodzie pocałuj mnie w d.... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 31.05.04, 21:57
      • Gość: Patton DOKTOR NAPISAL ZNAKOMITA SERIE KOMENTARZY IP: *.union01.nj.comcast.net 01.06.04, 00:18
        Przeczytalem z autentycznym podziwem. Bardzo mi sie to podobalo, DOKTOR wlozyl
        w te komentarze duzo pracy i przemyslen. Klarownych, madrych i udokumentowanych
        roznymi cytatami przemyslen. To milo, kiedy na internecie pojawiaja sie opinie
        tej klasy a nie jedynie rynsztokowy jezyk rodem z ,,NIE". Sam czasami nie umiem
        sie powstrzymac od ostrego, wulgarnego jezyka, szczegolnie wobec takich zjawisk
        jak Kwasniewski. Dobrze by sie stalo, gdyby poziom tego forum byl stale
        podnoszony przez ludzi piszacych na poziomie intelektualnym DOKTORA.
        Jezeli zas chodzi o samego Kwasniewskiego, to jest to czlowiek pozbawiony
        elementarnej przyzwoitosci. W 1995 roku, bodajze w kwietniu, na Wydziale Nauk
        Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, w sali im.
        Czarneckiego bylo spotkanie studentow z poslem Aleksandrem Kwasniewskim. Jakis
        student zaczal krzyczec na caly glos do Kwasniewskiego ,,towarzyszu" i tu szla
        cala seria ostrych inwektyw. Czy myslicie, ze Kwasniewskiego to ruszalo, ze
        puscily mu nerwy lub wyszedl obrazony? Skad! Splywalo to po nim jak po rynnie.
        Ten czlowiek jest wyszkolony w braku jakiegokolwiek szacunku do siebie i
        innych. To zimny, wyrafinowany, chory na wladze czlowiek, ktory bedac opluwanym
        na roznych etapach swojego zycia parl do jednego celu. Dlatego dzisiaj
        perspektywa utraty wladzy wywoluje u niego nagle ozywienie i agresje. Nagle
        skonczyl sie mily Olo a zaczal sie wsciekly kot, ktory ma za plecami sciane.
    • Gość: Doktor Aleksander Kłamliwy - cz.5 suplement IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 21:58
      Tak wygląda dziś Solidarność - faszyzm i antysemityzm (...) (Cyt. za Życiem
      Warszawy z 13-14 stycznia 1996). Piotr Bratkowski z Gazety Wyborczej nazwał
      kiedyś Aleksandra Kwaśniewskiego "Michaelem Jacksonem polskiej polityki".
      Porównanie uzasadnił wyjątkową zdolnością Kwaśniewskiego do metamorfozy,
      to, że jest on "człowiekiem wielu twarzy". Co więcej, jego zdolność do
      metamorfozy sprawia, że żadne oblicze nie jest tym jedynym, prawdziwym. Każdego
      można się wyprzeć (por. P. Bratkowski: Rewolucja W Twin Peaks, Gazeta Wyborcza,
      6 listopada 1996). Parokrotnie już łapany na kłamstwach, Aleksander Kwaśniewski
      publicznie wystąpił z usprawiedliwieniem kłamstwa w polityce, głosząc
      w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 23-24 listopada 1996: (...) myślę, że różnica
      między światem polityki a, na przykład, światem nauki polega na tym, że
      w świecie polityki granica między prawdą i nieprawdą, międsy 100-procentową
      pewnością a wątpliwościami, jest dużo bardziej zamazana. To naprawdę nie jest
      matematyka. (...) Zabiegi o poparcie lobby żydowskiego Już w 1989 roku
      Kwaśniewski był wyraźnym ulubieńcem prożydowskiego lobby w OKP na czele
      z Adamem Michnikiem i był przez nie lansowany jako główny partner przyszłych
      porozumień z lewicą OKP. Wdzięczny Kwaśniewski deklarował w ramach ankiety,
      przeprowadzonej wśród polityków, na kogo głosowałby najchętniej poza swoją
      partią: W pierwszej kolejności głosowałbym na Adama Michnika, ale tylko
      wówczas, gdyby założył coś własnego (...). To, co Michnik myśli i jak myśli,
      odpowiada mi najbardziej jako obywatelowi i jako politykowi(...). (Gazeta
      Wyborcza z 21 czerwca 1991.) Wśród poglądów szczególnie bliskich Michnikowi
      znajdujemy tak mocno akcentowane przez Kwaśniewskiego potępienia pozostałości
      narodowego egocentryzmu, zaściankowości, ksenofobii i poczucia dziejowej misji,
      haseł poloncentrycznych i hurrapatriotycznych emocji (z obszernego
      dwukolumnowego artykułu A. Kwaśniewskiego na łamach Gazety Wyborczej z 1 lipca
      1996). Jako prezydent RP działa dla przyspieszenia przyjęcia przez Sejm ustawy
      o zwrocie mienia wyznaniowym gminom żydowskim, co uczyniłoby ze Związku Gmin
      Żydowskich największego finansistę w Polsce. W lipcu 1996 r. podczas spotkania
      z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku Kwaśniewski
      przyobiecał szybki zwrot mienia Żydom. Pro-żydowska tendencyjność prezydenta
      Kwaśniewskiego spowodowała ostry protest prezesa Kongresu Polonii
      Amerykańskiej, Edwarda Moskala, który 10 maja 1996 r. wystosował list do
      Kwaśniewskiego krytykując to, że: Brak stanowczości w działaniach rządu
      polskiego, a także ewidentne błędy urzędników państwowych powodują, że Żydzi
      pozwalają sobie na coraz więcej i coraz więcej uzyskują. Kwaśniewski odrzucił
      krytyczne uwagi Moskala, popierając żydowskie racje. Między innymi podtrzymał
      dążenie do jak najszybszego zwrotu mienia dla gmin żydowskich oraz wystąpił
      w obronie krytykowanych przez prezesa Moskala przeprosin wobec Żydów m.in.
      za tzw. pogrom kielecki, wystosowanych przez ministra Rosatiego w imieniu
      narodu polskiego. Sekretarz stanu Marek Siwiec występując na konferencji
      prasowej w imieniu prezydenta Kwaśniewskiego stwierdził, że: Polska
      i społeczeństwo polskie powinny przeprosić za to, co było niegodziwe w historii
      Polaków i Żydów po II wojnie światowej. Postawę Kwaśniewskiego dobrze
      ilustrowała jego reakcja na dokonaną przez Izraelczyków masakrę 102
      Palestyńczyków w Kanie Galilejskiej. Prezydent RP skomentował barbarzyńską
      napaść słowami, iż jest to chyba zbyt duży koszt uporządkowania stosunków
      między dwoma krajami. Tylko tyle. Rzeczywiście - komentarz
      godny "Europejczyka". W 1995 roku Kwaśniewski należał do pierwszych polskich
      polityków, którzy wystąpili z publicznym potępieniem kilku zdań księdza prałata
      Henryka Jankowskiego, dziś jak wiadomo spreparowanych przez Gazetę Wyborczą.
      Równocześnie zaś nie zareagował ani słowem na prowokacyjne antypolskie
      wystąpienie laureata Nagrody Nobla, żydowskiego pisarza Elie Wiesela,
      wygłoszone 7 lipca br. podczas oficjalnych uroczystości w Kielcach w obecności
      premiera RP, w tym skrajne uogólnienia "o polskiej nienawiści" (a skrytykował
      je np. Szymon Wiesenthal oraz przewodniczący Forum Żydowskiego Stanisław
      Krajewski). Pobyt Kwaśniewskiego w Stanach Zjednoczonych stał się kolejnym
      potwierdzeniem jego pro-żydowskiej tendencyjności i konsekwentnych zabiegów
      o polityczne poparcie międzynarodowego lobby żydowskiego. W tym samym czasie,
      gdy widać było brak starań o rozmowy z rzeczywiście reprezentatywnymi
      przedstawicielami Polonii w Stanach Zjednoczonych, prezydent Kwaśniewski
      poświęcił maksimum uwagi na kolejne spotkania z najbardziej wpływowymi
      przedstawicielami lobby żydowskiego w USA. Odwiedził m.in. znane
      z "polakożerstwa" redakcje zdominowanych przez Żydów gazet: New York Timesa
      i Washington Post, odbył rozmowy z radą Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie
      i spotkał się z przedstawicielami 56 największych organizacji żydowskich
      w Stanach Zjednoczonych. Zyskał ich maksymalną aprobatę po dłuższych
      rozmowach "za zamkniętymi drzwiami". Jako działacz PZPR i SdRP oraz jako
      prezydent RP Kwaśniewski ani razu nie przeciwstawił się antypolskiej nagonce
      ze strony kół żydowskich. Nie przynosi dzisiejszym Polakom chluby to,
      że najważniejsze stanowisko w państwie polskim piastuje polityk typu Aleksandra
      Kwaśniewskiego. Polityk niedokształcony, o mało co magister, niejednokrotnie
      publicznie rozmijający się z prawdą i nie mający głębokiego poczucia więzi
      z najlepszymi tradycjami historii Polski. Działacz, u którego miejsce programu
      i wielkich idei zastąpił doraźny instrumentalizm i cynicznie stosowana
      socjotechnika władzy.

      Ufff !!! Nareszcie koniec, ale tylko na tym forum. O tej postaci można napisać
      książkę i to nawet opasłą i nie dla "kasy". Napisać po prostu ku potomnym.


      • midar1 Re: Aleksander Kłamliwy - cz.5 suplement 31.05.04, 22:09
        Trudno o sprawiedliwą ocenę społeczeństwa, które Aleksandra K. wybrało na
        prezydenta, jeśli nie wziąć pod uwagę, jacy giganci morlani/intelektualni byli
        jego konkurentami.
      • Gość: wańka Re: Aleksander Kłamliwy - cz.5 suplement IP: *.safepages.com / *.sea.safepages.com 31.05.04, 22:26
        Zakopat' yewrejskuju swołocz.
    • Gość: urzędowy optymizm Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:06
      A mi nigdy nie jechał czołg w oku.
    • Gość: erad STOLCMANOWSKI MIECZ IP: *.safepages.com / *.sea.safepages.com 31.05.04, 22:07
      Stolcmanowski miecz, a raczej nóż przystawiony do gardła Polaka działa.
      W dniu wyborów 13 czerwca zamiast wyborów kandydatów do UE koniecznie powinno
      się oddbyć 20-punktowe referendum mające na celu uratopwanie kraju. W tym
      powinno być: rewokacja prezydenta, wybór premiera, likwidacje sejmu,
      przywrócenie kary śmierci, uznanie lewicowych i szkodliwych partii za
      antynarodowe, pozbycia członków partii wszystkich przywilejów i odebrania
      majątku, pozbycia członków partii osobowości prawnej, powołanie ludowego
      trybunału i służb szybkiej likwidacji złodzieji i innych przestępców.
    • Gość: gol Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.media4.pl 31.05.04, 22:08
      odpowiedź z biura p.Rokity

      Szanowny Panie

      Dziękujemy za Pana list, spostrzeżenia i uwagi w nim zawarte, jak również za
      informacje zawarte w załączniku. Z naszej strony możemy zapewnić Pana, że
      poruszony przez Pana problem dotyczący świadczeń i odszkodowań emerytów MON nie
      umknie uwadze Platformy Obywatelskiej. Kwestią tą zajmują się posłowie
      kompetentni w tej dziedzinie. Mamy nadzieję, że jako partia, Platforma
      Obywatelska nie zawiedzie Pana zaufania.
      Życzymy Panu wszystkiego dobrego!

      Z wyrazami szacunku

      Maria Gembalczyk Sekretariat Przewodniczącego Klubu PO

      ******************
      Ten list poniżej

      Z wielkim zainteresowaniem śledzę Pańską walkę o naprawę RP.
      Dlatego w imieniu swoim, kolegów emerytów MON wykiwanych na mocy ustawy z maja
      2001r. zwracam się Szanownego Pana jako Posła na Sejm RP w kwestii ciągle
      nierozwiązanej i wstydliwie przemilczanej sprawy wstrzymanych wypłat emerytur z
      tytułu pobrania jednorazowego odszkodowania za skrócenie okresu wypowiedzenia
      na podstawie ustawy o modernizacji SZ z maja 2001r.

      W świetle nowych dowodów ważnych dla sprawy - być może nieznanej dla Sz.P. ,
      które przesyłam w dołączonym załączniku pozwolą spojrzeć na sprawę w szerszym
      jej aspekcie .

      Dlatego w imieniu swoim i szerokiego grona kolegów -emerytów wojskowych zwracam
      sie do Pana Posła z wnioskiem
      - czy w swoim zapytaniu poselskim może Sz.P. zapytać Ministra MON jak zamierza
      rozwiązać tę sprawę i odpowiedź zwrotną przesłać na mój adres e-mailowy

      Z wyrazami szacunku

      zał. to to co można poczytać na

      http://www.polska-zbrojna.pl/dyskusja/read.php3? data: 27.05.04
      12:27num=2&id=1649&loc=0&thread=1649

      poszerzone o

      na moje wcześniejsze zapytanie dostałem odpowiedź od Płk Zdzisław GNATOWSKI
      rzecznik prasowy MON

      Szanowny Panie,

      Do kwestii które Pan przedstawia winni odnieść się prawnicy, dlatego też
      stosowną instytucją do której należy się zwrócić jest Departament Prawny MON
      (adres poniżej), który nie jest w strukturach Sztabu Generalnego WP.

      Adres Departamentu Prawnego MON:

      00-909 Warszawa
      ul. Klonowa 1
      tel./fax. 0-22 6215520
      CAMON 871584


      Nadmieniam ,że wygrałem sprawę w Sądzie Okręgowym i na obecnym etapie jestem
      przed sprawą w Sądzie Apelacyjnym dlatego jestem zainteresowany uzyskaniem
      odpowiedzi na poniższe 10 pytań :

      1. czy i jak WBE podległe pod DSSiR MON mają zamiar w świetle nowych faktów
      przedstawionych min. w
      - Rzeczpospolita N119 sobota 22 maja 2004-05-24
      ?Świadczenie i odszkodowanie ?
      - Gazeta Prawna Nr 52 (1161) poniedziałek 15 marca 2004 r.
      - http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040221/prawo/prawo_a_23.html
      ?Odszkodowanie dla wojskowych niezależnie od emerytury ?
      dalej interpretować nowe okoliczności w sprawie, które mają wpływ na Moje i
      moich kolegów emerytów prawo do emerytury ?

      ponadto ?Rzeczpospolita? o tej sprawie pisała już dwukrotnie:
      20 października 2003r. w artykule "Wojskowi emeryci bez emerytur" oraz
      23 października 2003r. w "Odszkodowanie nie jest elementem uposażenia".

      2. czy proponowane zalecenia pokazane na łamach Gazety Prawnej nie spowodują
      lawiny kolejnych pozwów od wielu " nieświadomych " emerytów co do
      przysługujących im uprawnień lub też zaniedbań lub też z faktu NIEWŁAŚCIWEGO
      POUCZENIA ?

      3. dlaczego na stronie http://www.wp.mil.pl/start.php?page=1020103000
      ( Sprostowania i polemiki )
      brak jest odpowiedzi lub jakichkolwiek polemik z faktami przedstawionymi jak w
      pkt.1 ?
      mimo, że jest tam kilkanaście innych polemik na sprawy mniejszego kalibru

      4. dlaczego wojskowe organy państwowe w zakresie interpretacji przepisów prawa
      są diametralnie odmienne od prezentowanych przez Sąd Najwyższy !! ?

      Znaczące jest też to, że z racji wnikliwej analizy przepisów i stanu
      faktycznego przeprowadzonej przez Sąd Najwyższy, cieszący się niewątpliwie
      wielkim autorytetem, spowodowało to, iż Sądy Okręgowe i Sady Apelacyjne na
      terenie całego Kraju, które prześledziły tok rozumowania Sądu Najwyższego,
      przyznały mu racje i w sprawach o analogicznym stanie faktycznym i prawnym
      orzekać zaczęły zgodnie z wykładnią przepisów ustaloną przez Sądu Najwyższego w
      uzasadnieniu do wyroków
      1. z 22.10.2003r. sygn. akt. II UK 112/03
      2. z 20.05.2004r. sygn. Akt. II UK 378/03.

      5. czy dalsze bagatelizowanie i pomijanie tego tematu służy interesowi MON
      co daje takie przeciąganie sprawy w czasie ?
      NAPEWNO NIE Oszczędności ?
      przemawia za tym fakt WYPŁATY DUŻYCH NALEŻNYCH ODSETEK OD nie
      wypłaconych należnych emerytur już za niedługi czas .

      Kto za to poniesie odpowiedzialność ????

      5. jakie dziwne względy decydują , że WBE idą w tzw. zaparte
      ( gdyby MON nie odwoływał się od niekorzystnego wyroku sądu okręgowego ?
      musiałby JUŻ rozpocząć wypłacanie emerytury, a tak składa apelację i jest
      zwolniony z płacenia EMERYTURY i składki na NFZ przez kolejne miesiące ... rok
      ... , to też czysty zysk dla MON )
      Tragifarsa i idiotyzm całej tej sprawy polega na tym, że zmusza się tych,
      którzy mają ochotę dochodzić swojego do pełnej ścieżki sądowej, włącznie z SN.
      Oczywiście WBE piszą apelacje i kasacje...
      Absorbując przy okazji sądy wszystkich instancji w wielu miastach, które
      przecież aż się proszą o robotę, bo się nudzą.
      Najlepszym przykładem irytacji sędziów jest SA we Wrocławiu, gdzie sugeruje się
      łączenie spraw w przypadkach, gdy listonosz przynosi kilogramy
      apelacji "wysmażonych" przez WBE po przegranych przez biuro sprawach w SO.
      Oczywiście tak będzie do momentu, gdy ktoś "na górze" w Ministerstwie
      Sprawiedliwości ujrzy wreszcie skalę zjawiska

      6. Czy kierownictwo MON liczy, że przedłużając postępowania przed sądami w TEJ
      SPRAWIE dojdzie do przedawnienia ( powyżej 3 lat od uprawomocnienia się decyzji
      o zawieszeniu emerytury ) w przeważającej części z 10 000 emerytów , którzy
      wzięli odszkodowania i odeszli w latach 2001 - 2003 ?

      7. czy fakt wykrycia kolejnych afer i nadużyć finansowych w WBE ( Zielona Góra,
      Szczecin ..) uszczuplających skromny i tak budżet , jest jednym z czynników
      pozbawiających zwolnionych emerytów wypłaty należnych emerytur ?
      http://www.kurier.szczecin.pl/?d=archiwum&id=31556

      8. jak to ma się do faktu , że w Decyzji budżetowej na 2004 r. Ministra Obrony
      Narodowej. Rozdział 5 § 14 jest zapis która nakazuje, dyrektorom WBE,
      realizować wypłaty zawieszonych emerytur wojskowych dla osób, które pobrały
      jednorazowe odszkodowania na podst. art. 14, TYLKO NA PODSTAWIE PRAWOMOCNYCH
      (TJ. OSTATECZNYCH) WYROKÓW SĄDOWYCH.

      9. Wyrok Sadu Najwyższego z dnia 22.10.2003r. w sprawie analogicznej ujawnił
      nowe okoliczności świadczące, że decyzja WBE o wstrzymaniu wypłaty emerytury na
      okres 20-miesięczny ZAWIERA WADĘ PRAWNĄ, która wynika z błędnego stosowania
      przez WBE przepisów art. 41 ust 2 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i
      art 14 Ustawy z dnia 25 maja 2001 r. o przebudowie i modernizacji technicznej
      oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2001-2006 ,
      z których to przepisów WBE wywiodło podstawę prawna do wstrzymania wypłaty
      należnej emerytury za okres BĘDACY SUMĄ 12-miesięcznego okresu , za który
      przysługuje roczne uposażenie na podstawie ustawy o uposażeniu żołnierzy i 8-
      miesięcznego okresu, odpowiadającego liczbie miesięcy skrócenia wypowiedzenia.

      Właściwa interpretację wywołanych wyżej przepisów i ich zastosowanie , która
      jest odmienna od prezentowanej przez WBE, ustalił Sad Najwyższy w uzasadnieniu
      do wyroku z dnia 22 października 2003 r. sygn. akt II UK 112/03, który orzekł
      min., że emerytury
      "nie wypłaca się za okres, za który żołnierz zawodowy otrzymał uposażenie
      przewidziane w ustawie o uposażeniu żołnierzy.
      Okresu tego nie sumuje się z okresem, za który żołnierz zawodowy pobrał
      jednorazowe odszkodowanie z tytułu skróconego okresu wypowiedzenia stosunku
      wojskowej służby zawodowej."

      10. dlaczego Wytyczne MON z 5 październik
      • Gość: gol Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.media4.pl 31.05.04, 22:14
        c.d.
        10. dlaczego Wytyczne MON z 5 października 2001 ( wytyczne , które nie są
        aktem prawnym !!) mimo ,że zwracano uwagę na wadliwość postępowania
        Pismo Nr 251 / DG z dnia 21.09.2001r. ustanowiły nowy stan prawny -?wprowadził
        nową zasadę wyliczania okresu zawieszenia emerytur? niezgodną z treścią art. 41
        ust. 2 ? Ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i ich rodzin?
        gdyż zgodnie z Konstytucją prawo w Polsce ustanawiają ustawy i rozporządzenie ,
        a
        art. 14.6 i art. 41.2 ustaw , na które powołuje się WBE nie stanowią o tym
        sumowaniu !!! ( natomiast Wytyczne MON nakazują sumowanie okresu za który
        pobrano odszkodowanie i 12 - sto miesięcznej odprawy do zawieszenia
        emerytury !!! ).

        Proszę zauważyć ,iż o słuszności stanowisku emerytów wojskowych świadczy już
        nie pojedynczy wyrok SN wydany w jednostkowej sprawie ? jak to utrzymuje WBE ?
        lecz
        1. wydane 2 wyroki SN korzystne dla emerytów
        2. w dn.25 maja 2004r. kolejne już 3-cie posiedzenie SN tym razem z powództwa
        WBE w kasacji wyroku być może przełomowe dla sprawy

        cały szereg orzeczeń Sądów Okręgowych i Apelacyjnych wydawanych lawinowa w
        kraju ( Lublin, Poznań, Rzeszów, Wrocław ..) stanowiących już o określonej
        linii orzeczniczej.

        Oczywiście nie ma mowy o tzw. "honorowym" wyjściu MON-u z całej sytuacji ?????


        Jednocześnie, na podstawie art. 14 ust. 1 powołanej ustawy, wnoszę o
        udostępnienie mi powyższych informacji w następujący sposób:

        - przesłanie informacji pocztą elektroniczną na podany powyżej adres

        W celu umożliwienia realizacji niniejszego wniosku wyrażam zgodę na
        przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z ustawą o ochronie danych
        osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (tj. Dz. U. Nr 101 z 2002 r., poz. 926).

        Z szacunkiem
        ............

    • Gość: gość Kwaśniewski pakuj walizki - w Pałacu dezynfekcja ! IP: *.acn.pl 31.05.04, 22:56
      Więzienia są co prawda zapełnione, ale po znajomościach jakaś cela się znajdzie.

      PS. a te swoje mydlane opowieści zachowaj dla wnuków
    • Gość: POLAK Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 22:58
      co to znaczy polskiego prawa-adwokacki język,polskie prawo kulawe,mozna z nim
      grać,pod europejskie normy pewnie juz podpada ale z checia zapytam p.Michnika
      jak on sadzi,wg jego norm moralnych -zlamal prawo czy tez niesad
    • Gość: ffmoran Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.04, 23:11
      No co Wy?? Przeciez to nasz pan prezydent Aleksander Kwasniewski.. jak taki
      czlowiek moglby klamac?! smile
    • Gość: mentor SAD NIECH TO USTALI IP: *.sympatico.ca 31.05.04, 23:20
      wiadomo ze kazdy przestepca uwaza sie za niewinnego. Tak tez mamy i tutaj.
      Najlepiej, gdy zajmie sie tym odpowiedni sad. Fakty sa znane i jako takie mowia
      cos innego. Jesli niewinny, to nie ma sie czego obawiac. Ale jesli winny -
      ukarac z najwyzsza surowoscia, plus usunac z urzedu.
    • Gość: alicja Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: *.net.autocom.pl 31.05.04, 23:34
      Pan prezydent podkopał państwo i systematycznie niszczy nas rękami księży
      katolickich. Premier Miller odwzorował te błędy i pogłębił je. A więc konieczny
      jest TK dla tych panów. Rywin przypadkowo przemówi za naigrawanie się z narodu.
      Wystarczy przeczytać Fakty i Mity, Nie, a łamanie prawa przez zaniechanie
      chociażby widać bardzo wyraźnie. Korupcja tyluletnia i pogłębiająca się, to
      jest łamanie prawa przez Wasze ignorowanie narodu.
      Poparcie Balcerowicza do NBP podczas gdy bezprawnie i błędnie rządząc
      spowodował on upadek banków i górnictwa to bezprawie z konta prezydenta. Taka
      wypowiedź prezydenta jest conajmniej nie na miejscu. T K konieczny.
      • Gość: Jan Re: Kwaśniewski: nigdy nie złamałem polskiego pra IP: 208.38.29.* 01.06.04, 00:31
        W wolnych wyborach narod wybral prezydenta. Czy nie zaslugujemy na to co
        wybralismy? Ten wybor swiadczy tylko o wyborcach i kraju. Taka jest demokracja.
    • Gość: Complement Kwaśniewski jak ZAWSZE rżnie GŁUPA + PZPR IP: *.twmi.rr.com 01.06.04, 04:14
      Nieważne, czy w Polsce będzie dobrobyt, najważniejsze, by Polska była RZĄDZONA
      przez byłych ZŁODZEJI PRL-u i ich POPLECZNIKÓW z PZPR-u.

      PZPR - Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji

      PACHOŁEK KOMUNY T.Mazowiecki tak RECABILITOWAŁ PZPR:

      "Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co
      uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania"


      .......i tak ten PACHOŁEK KOMUNY T.Mazowiecki i jego rząd i współpracujący z
      nim intelektualiści SEMICCY nie potrafili i NIE CHCIELI OPRACOWAĆ żadnej busoli
      lub ETYCZNEJ, żadnego kierunku, ŻADNEGO punktu odniesienia MORALNEGO w Polsce i
      dlatego Polską rzadzi takie SKORUMPOWANE BAGNO !!!

      PRZYKŁADNY wzór BEZKARNOŚCI to własnie Kwaśniewski:

      prawo polskie mówi tak:

      "Zatajenie wiedzy o popełnionym przestępstwie przez urzędnika panstwowego jest
      przestępstwem......."


      WYRZUCIĆ na ZBITY PYSK z Pałcu Prezydenckiego tego ŚMIERDZIELA i przeprowadzić
      DEZYNFEKCJĘ po tej SZUMOWINIE !

      "


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka