andrzejg
16.06.04, 08:06
"Fakt": Nic się tak w polityce nie zmienia, jak uczucia Leszka Millera.
Jeszcze niedawno nienawidził swojego poprzednika, oczerniając go na każdym
kroku.
Dziś gratuluje mu sukcesu w wyborach i rozpływa się w komplementach. Marzy,
że będzie mógł powtórzyć sukces Buzka.
Festiwal miłości Millera do Buzka - podkreśla "Fakt" - zaczął się we wtorek
rano. W radiowych "Sygnałach dnia" Miller wystąpienie zaczął od gratulacji.
Potem komplementował dawnego przeciwnika w Sejmie.
Czyżby Miller podlizywał się silnym? To prawdopodobne, bo długiej odstawce
znów górą jest Jerzy Buzek. Były premier rządu AWS w imponującym stylu wygrał
eurowybory na Śląsku. Wraca na scenę w barwach Platformy Obywatelskiej.
Zebrał też najwięcej głosów w Polsce - 173 tys. - pisze "Fakt".
I zamiast jak dawniej atakować Buzka, tylko go chwali: "Jest politykiem,
który ma swoje miejsce w historii. Osiągnął świetny wynik i należą mu się
serdeczne gratulacje".
Jerzy Buzek jest jednak wyraźnie zakłopotany wybuchem miłości ze strony
rywala.
info.onet.pl/936643,11,item.html_______________________________________________________________________
a ja sądzę ,że on po prostu tylko pogratulował sukcesu swojemu przeciwnikowi
politycznemu,bez żadnych podtekstów,a całą otoczkę dorabiają dziennikarze.
W końcu z tego żyją.
A.