Gość: Marian K.Katowice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 18:48 Drożej się sprzedawać trzeba - wartość wtedy wzrasta! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Kicia Cwaniak robi "Badania"frajer je opisuje w"Gazecie" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 18:52 Oddziaływanie na podprogowość to fikcja! Od lat o tym wiadomo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @@@ Reklama podprogowa - prawdy i mity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 18:54 Andrzej Augustynek REKLAMA PODPROGOWA FAKT CZY ARTEFAKT? LĘK PRZED MANIPULOWANIEM NASZĄ PSYCHIKĄ Z POMINIĘCIEM ŚWIADOMOŚCI POPRZEZ TZW. REKLAMĘ PODPROGOWĄ TRWA JUŻ OD PONAD CZTERDZIESTU LAT. OD CZASU DO CZASU PODSYCANY JEST PRZEZ DZIENNIKARZY STRASZĄCYCH CZYTELNIKÓW PERSPEKTYWĄ WYKORZYSTYWANIA ICH PODŚWIADOMOŚCI PRZEZ ŻĄDNE ZYSKU POTĘŻNE KONCERNY I KORPORACJE. Atmosferę nieufności potęgują incydentalne wydarzenia, takie jak chociażby oskarżenie w latach siedemdziesiątych muzyków grupy Pink Floyd, że na swoich płytach umieszczali sugestie podprogowe. W 1990 roku natomiast brytyjskiej grupie rockowej Judas Priest zarzucono kodowane na płycie podprogowych oddziaływań na świadomość, które miały doprowadzić do samobójczej śmierci ich dwóch fanów. Jak się okazało, na płytach Pink Floyd były rzeczywiście ukryte pewne treści. W muzykę wmiksowano bowiem nagranie puszczone wstecz głosu mówiącego: Gratulujemy odkrycia naszej tajemnicy. Jeżeli zaś chodzi o Judas Priest, pozew ich przeciwników sąd odrzucił jako nie udokumentowany, podkreślając jednak, że duża część muzyki tzw. metalowej zawiera treści nihilistyczne, mogące prowadzić do działań agresywnych lub autoagresywnych. Niepokój opinii społecznej podzielili w wielu krajach prawnicy, doprowadzając do zakazu stosowania reklamy podprogowej. Dotyczy to i naszego kraju. Nadal jednak istnieją w Polsce ludzie, dostrzegający w reklamie jakiegoś szamponu czy dezodorantu przekaz podprogowy (nazywany też subliminalnym). Wszystko zaczęło się w 1957 roku, gdy amerykańskie czasopismo "Saturday Review" opublikowało artykuł Jamesa M. Vickary'ego. Autor był właścicielem regionalnej agencji reklamowo-marketingowej. W publikacji przedstawił wyniki eksperymentu przeprowadzonego na 45 599 widzach kin w Fort Lee (New Jersey). Dla potrzeb badania taśmę filmową spreparowano w ten sposób, że w odstępach około jednominutowych wmontowano w nią dwa rodzaje pojedynczych klatek. Pierwsze zawierały napis: Jesteś głodny? Jedz popcorn! Drugie: Jesteś spragniony? Pij coca-colę! Następnie taśmę tę eksponowano podczas seansów filmowych nie uprzedzonym o tym fakcie widzom. Rezultatem eksperymentu miał być wzrost sprzedaży w sąsiadujących z kinami sklepach popcornu o 57% i coca-coli o 18%. Podsumowując uzyskane wyniki, autor stwierdził, iż odkrył nowy rodzaj reklamy wykorzystującej znane już od dawna psychologom zjawisko tzw. sumowania się bodźców podprogowych pojedynczy taki bodziec nie mógł zostać spostrzeżony przez człowieka, gdyż miał zbyt małą siłę. Sprawę nagłośniły stacje radiowe i pisma codzienne. W tej sytuacji F.C.C. (Federal Communication Commission) w 1958 roku dokonała weryfikacji wyników J.M. Vicary'ego. Powtórzono eksperyment i nie uzyskano znaczących wyników. Ponadto w procedurze eksperymentalnej Vicary'ego dostrzeżono liczne błędy. Przede wszystkim nie przeprowadził on badania grupy kontrolnej. Nie sprawdził też w tym czasie zmian poziomu sprzedaży popcornu i coca-coli w innych sklepach w tym mieście. A gdy okazało się, że dane o wzroście sprzedaży "wyssał z palca", stało się oczywiste, że było to oszustwo. Nie przeszkodziło to jednak Vicary'emu stać się przez pewien czas znakomicie wynagradzanym doradcą wielu firm zajmujących się reklamą. Mit o sile reklamy podprogowej trwał jednak nadal. Umocniły go książki W.B. Keya (kanadyjski socjolog), w których dowodził, że telewizja manipuluje naszym zachowaniem, stosując w reklamach podprogowych symbolikę seksualną. W latach 19811983 prowadziłem badania percepcji subliminalnej (spostrzegania podprogowego). Nie uzyskałem w nich interesujących wyników. Jeżeli zaś chodzi o eksperymenty, może je przeprowadzić praktycznie każdy, chociażby w sposób opisany w ramce na s. 57. I nie należy się obawiać ich destruktywnego wpływu. Jak wykazały bowiem liczne badania naukowców, działanie reklamy podprogowej jeżeli w ogóle istnieje jest bardzo słabe i krótkotrwałe. Potwierdziły to też ostatnie rezultaty eksperymentu dr. Bogdana Kwarciaka z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zrealizowanego podczas IX Festiwalu Filmu Reklamowego i Reklamy w Krakowie. Badanie objęło 221 widzów, którzy byli o nim poinformowani, lecz nie wiedzieli, co będzie reklamowane podprogowo. Eksponowano im podczas 30-minutowego filmu 286 wmontowanych na pojedynczych klatkach obrazów loda na patyku. Po projekcji osoby uczestniczące w eksperymencie wypełniały ankietę. Jak się okazało, tylko 4% z nich miało ochotę na lody, a ich sprzedaż po filmie w bufecie festiwalowym nie zmieniła się (impreza odbyła się w lutym). Jak wynikło z tej samej ankiety, aż 55% badanych wierzyło jednak w skuteczność reklamy podprogowej. Eksperyment ten potwierdził jeszcze raz, że reklama podprogowa jest bardziej mitem niż metodą skutecznego manipulowania naszą psychiką. Czy istnieje więc oddziaływanie podprogowe, a jeśli tak, to jaki jest jego mechanizm? Dokładniej o tym, co to są progi, można przeczytać w ramce na s. 58. Niewątpliwie zjawisko oddziaływania podprogowego zachodzi w sytuacji, kiedy człowiek reaguje na bodźce, o istnieniu których w ogóle nie wie. Paradoksalną sprzeczność w samym terminie (czy można spostrzec coś "podprogowo", jeżeli właśnie próg jest wartością bodźca, która stanowi o różnicy między spostrzeganym a nie spostrzeganym?) można usunąć przez przyjęcie istnienia dwóch progów: fizjologicznego i świadomego. Zjawisko percepcji podprogowej sprowadzałoby się zatem do spostrzegania bodźców silniejszych od fizjologicznego progu wrażliwości receptora, a słabszych od progu spostrzegania świadomego. Ale nawet w przypadku progu fizjologicznego możemy mówić o bodźcach podprogowych. Jeżeli siła oddziaływania na neuron przekroczy pewną graniczną (progową) wartość, to zareaguje on pobudzeniem. Jednak odpowiednio dobrany pod względem siły bodziec słabszy od progowego wywołuje przejściowy, lokalny wzrost pobudliwości neuronu. Podanie następnych podprogowych bodźców w czasie, zanim reakcja na pierwszy wygaśnie, doprowadzi do sumowania się ich działania i w efekcie może spowodować zareagowanie pobudzeniem przez neuron na bodźce, z których każdy ma siłę podprogową. Czy zjawisko sumowania bodźców podprogowych występuje także w przypadku naszej świadomości? Problem ten, jak dotąd, nie doczekał się jeszcze jednoznacznego naukowego rozwiązania. Następnym problemem dotyczącym reklamy podprogowej jest poszukiwanie procesu motywacyjnego warunkującego jej skuteczność. J.M. Vicary twierdził, że reklama podprogowa opiera się na sugestii podawanej z pominięciem świadomości. Teza ta w zasadzie nie budziła kontrowersji u innych autorów podejmujących to zagadnienie. A jednak czy rzeczywiście można mówić o sugestii w reklamie podprogowej? Pamiętać należy, że treść sugestii zawsze można wyrazić słowami. Najczęściej sugeruje się po prostu za pomocą słów (werbalnie). Sugestia może być także przekazywana niewerbalnie: gestami, mimiką, intonacją głosu lub też w formie symbolicznej (np. znaki drogowe). Zawsze zawiera jednak określoną, możliwą do zwerbalizowania treść i tak na przykład znak drogowy wtedy stanie się sugestią, kiedy wyrazimy za pomocą słów, co on oznacza. Jeżeli osoba, do której sugestia została skierowana, nie zrozumie jej treści lub jej w ogóle nie spostrzeże (musi tutaj zachodzić zgodność kodów nadawania i odbierania, na przykład w zakresie znajomości zastosowanych do sugerowania języka czy symboliki), to ów przekaz nie stanie się sugestią. Sugestią nie są więc bodźce podprogowe. Oczywiście, w kinie lub telewizji podczas scen filmowych wywołujących u widza pozytywne emocje można wyświetlić pojedynczy nieruchomy obraz eksponowany przez około 1/20 część sekundy. Oddziaływanie takie ze względu na bardzo krótki czas trwania kodowane jest w pamięci z pominięciem świadomości. Tak powstałe engramy (śla Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @@@ Reklama podprogowa - prawdy i mity cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 19:00 Oczywiście, w kinie lub telewizji podczas scen filmowych wywołujących u widza pozytywne emocje można wyświetlić pojedynczy nieruchomy obraz eksponowany przez około 1/20 część sekundy. Oddziaływanie takie ze względu na bardzo krótki czas trwania kodowane jest w pamięci z pominięciem świadomości. Tak powstałe engramy (ślady pamięciowe) pewnych słów, symboli czy też znaków firmowych (logo) mogą być rozpoznawane później jako już znane i kojarzące się nam z czymś przyjemnym. Jednakże skąd obiekt ten jest nam znany lub dlaczego wywołuje pozytywne odczucia, nie wiemy. Rodzi to reakcję orientacyjną (np. zastanowienia: skąd ja to znam?), zwiększając tym samym prawdopodobieństwo zakupu wyrobów reklamującej się w ten sposób firmy. Jak już pisałem, skuteczność takiego oddziaływania jest jednak znikoma, a sam efekt nawet jeżeli wystąpi trwa bardzo krótko. W ostatnich latach daje się zauważyć narastającą wszechobecność reklam. Ich twórcy wypracowali wiele technik wzbudzających u nas i naszych najbliższych (np. u dzieci) pożądanie, prowadzące niejednokrotnie do zakupu rzeczy w zasadzie niepotrzebnych. Na szczęście dla nas reklama podprogowa jest bardziej artefaktem niż realnym oddziaływaniem na naszą psychikę. Dlatego też J.M. Vicary niewątpliwie zasłużył na przyznanie mu nagrody Hubbarda za całokształt dorobku w dziedzinie reklamy, a w zasadzie autoreklamy (największy sukces odniósł w promowaniu siebie samego). Nazwa tej nagrody pochodzi od Harlana Page'a Hubbarda, który pod koniec XIX wieku sprzedawał ziołowy preparat Lidii E. Pinkham jako panaceum na choroby nerek i problemy seksualne. Co rok organizacje broniące praw konsumentów przyznają nagrody im. Hubbarda za najbardziej nieuczciwe, bałamutne i nieodpowiedzialne reklamy. W 1998 roku na taką nagrodę zasłużyły niewątpliwie produkty naturalne: preparaty ziołowe o szerokim, niemalże nadnaturalnym działaniu leczniczym oraz stuprocentowo naturalne soki bez konserwantów, które po otwarciu kartonu przez wiele dni nie psują się, podczas gdy sok wyciśnięty z owocu już po kilku godzinach nie nadaje się do spożycia... ANDRZEJ AUGUSTYNEK Ilustracje: dzięki uprzejmości Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie. SPRÓBUJ SAM... ...przeprowadzić badanie skuteczności oddziaływania podprogowego. Przygotuj osobom, które wezmą udział w Twoim eksperymencie, pięć nie znanych im wcześniej zdjęć jednego rodzaju, np. twarzy, zwierząt, krajobrazów. Jedno z nich wmontuj do taśmy wideo lub filmowej tak, aby podczas projekcji pojedyncze zdjęcia eksponowane były widzom co kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund. Po jej zakończeniu pokaż im tych pięć zdjęć i zapytaj, które z nich wydają się już znane. Badanie można przeprowadzić w inny sposób. Przygotuj dwie wersje filmu. Do pierwszej wmontuj na pojedynczych klatkach jakieś podprogowe polecenie, np. pisz o chmurach na niebie lub o zwierzętach. Drugiej wersji filmu nie modyfikuj. Badanych podziel na dwie grupy. Pierwszej przedstaw zmodyfikowany film, drugiej normalny. Po zakończeniu projekcji w obu grupach poproś widzów, aby opisali to, co widzieli. Ustal różnicę liczby słów, np. o chmurach w obu grupach. CO TO SĄ PROGI W PSYCHOFIZYCE? Progi psychofizyczne dotyczą zdolności do odbierania informacji ze świata zewnętrznego. Na nasz organizm oddziałuje bez przerwy wiele form energii. Części z nich w ogóle nie jesteśmy w stanie spostrzec. Dotyczy to m.in. pól magnetycznych. A są zwierzęta, które to potrafią, np. ptaki wędrowne dysponują zmysłem magnetycznym, ułatwiającym im nawigowanie podczas długich przelotów. Inne formy energii odbieramy za pomocą naszych zmysłów tylko w pewnych przedziałach (pasmach) częstotliwości i natężenia. Progi są właśnie granicami tych przedziałów. Fale dźwiękowe słyszymy w określonym zakresie częstotliwości. Smak odczuwamy przy pewnym stężeniu roztworu substancji w wodzie, zapach przy pewnej jego intensywności itd. Ale zmysły nie są naszą najmocniejszą stroną. Pies ma wielokrotnie lepszy od nas węch, ptaki wzrok (myszołów widzi w trawie mysz z wysokości 800 m), koty słuch. Psycholodzy wyróżniają kilka rodzajów progów: l próg absolutny (dolny) najmniejsza wartość bodźca wywołująca reakcję (np. najcichszy dźwięk, który możemy usłyszeć); l próg różnicy (względny; czułości) minimalna wielkość różnicy między dwoma bodźcami, która wywołuje reakcję (np. minimalna, jeszcze dostrzegalna różnica pomiędzy odcieniami tej samej barwy); l próg tolerancji (górny) największa siła bodźca, przy której receptor reaguje jeszcze w sposób proporcjonalny do natężenia bodźca. Są dwa typy progu górnego: 1) poczynając od pewnej siły bodźca, receptor nie reaguje już na wzrost jego intensywności, np. przy silnym blasku nie jesteśmy w stanie zarejestrować zmian w jego natężeniu, jesteśmy po prostu oślepieni, 2) wartość siły bodźca, powyżej której może dojść do uszkodzenia receptora (a subiektywnie odczuwamy ból, jak chociażby przy bardzo silnym huku czy dotknięciu gorącego przedmiotu); l próg chwilowy wartość określająca aktualny stan wrażliwości receptora (po wejściu z jasnego do ciemnego pomieszczenia nasz wzrok przez pewien czas adaptuje się do ciemności, zwiększając swoją wrażliwość, a tym samym obniżając wartość progu dolnego). Progowa wartość siły bodźca fluktuuje w czasie. Zmienia się wrażliwość receptorów często w bardzo dużym przedziale. Inaczej widzimy w nocy, inaczej w dzień. Również nastawienie zmienia progi. Gdy czegoś nasłuchujemy (np. matka płaczu dziecka w nocy), potrzebne jest mniejsze natężenie dźwięku, abyśmy go usłyszeli, niż w sytuacji, gdy jesteśmy zajęci rozmową. Przy wielokrotnym lub nieprzerwanym działaniu bodźca jego próg rośnie. Gdy bez przerwy jemy cukierki, smak dwudziestego z kolei jest dla nas mniej intensywny niż pierwszego, a zapach zadymionego pomieszczenia po pewnym czasie przestajemy odczuwać. Badanie progów ma duże znaczenie praktyczne. Pozwala określić maksymalną wartość oddziaływań energetycznych, stosowanych w naszym otoczeniu, np. oświetlenie stanowiska pracy czy głośność dźwięku płynącego ze słuchawki telefonicznej. Ponadto, przy badaniu progów, możliwe jest prześledzenie, jak na wrażliwość receptora wpływają zakłócenia zewnętrzne, wiek osoby, stan jej zdrowia, wahania uwagi, zmęczenie itp. Wiedza i Życie 7/1998 Copyright © Prószyński i S-ka SA 1996-2001. Wszystkie prawa zastrzeżone Odpowiedz Link Zgłoś
adzik_g Re: Reklama podprogowa - prawdy i mity 27.08.13, 16:17 Dziękuję za tekst! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @@@ Kwarciak o tym samym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 18:55 http://www.modernmarketing.pl/print.php?pg=artb&magnr=200109&artnr=03 Kształtowanie postaw konsumenta z ukrycia jest cichym marzeniem wielu marketerów. Nic dziwnego więc, że informacje o próbach stosowania perswazji subliminalnej w reklamie przez prawie pół wieku podsycały wyobraźnię nawet tych osób w branży, które mogą się wykazać najbardziej kryształowymi charakterami, a więc brzydzą się manipulacją. Obecnie wiemy już, że żadne z badań - a było ich setki - nie potwierdziło możliwości wpływania na zachowanie klienta metodami podprogowymi. Werdykt ten powoli bywa wprowadzany do podręczników, a więc zyskuje status opinii dobrze potwierdzonej1. Na naszych oczach umiera więc pewien mit. Jednocześnie niewzruszenie propaguje się mit drugi: wiarę w to, że przekaz subliminalny stanowi jedyne narzędzie oddziaływania na postawy klienta. Dlatego nawet specjaliści ignorują zupełnie oddziaływanie najprostsze: warunkowanie, czyli uczenie klienta określonych zachowań. Trudno zresztą dziwić się takiej postawie. Nad teorią uczenia się fatalnym cieniem kładzie się - klasyczny behawioryzm, a zwłaszcza proste i naiwne eksperymenty Iwana Pawłowa oraz szczególna skłonność do wyjątkowo fatalnych uogólnień i naukowego optymizmu przejawiana przez Johna B. Watsona. To prawdziwe historyczne odium niesławy. Co gorsze, teoria uczenia w swojej klasycznej postaci już w latach 50. zaczęła budzić poważne wątpliwości jako narzędzie marketingowe. Wtedy to właśnie, dzięki zebranym danym, okazało się ponad wszelką wątpliwość, że zakupy prowokowane dodatkowymi korzyściami, na przykład niższą ceną, wcale nie prowadzą do formowania się spodziewanych nawyków zakupu2. Dawne rozczarowania są jednak złym doradcą, zwłaszcza kiedy wspiera je stereotypowe spojrzenie na stare teorie. Nowoczesne modele uczenia się prawie zupełnie nie przypominają swoich prototypów. Stały się jeszcze bardziej wiarygodne, ponieważ przeważająca większość psychologów nie tylko odżegnuje się od behawioryzmu, ale także widzi w procesie uczenia się przede wszystkim zjawisko poznawcze. Z tej perspektywy szczególnie jaskrawo widać, jak naiwne były próby formowania nawyków zakupu za pomocą promocji sprzedaży. Pozwala ona również dostrzec ogromną możliwość kształtowania zachowań konsumenta poza kontrolą jego świadomości. W kleszczach rynkowych nawyków W wielu publikacjach jeszcze z początku lat 90. padają suche zdania na temat wyuczonych postaw wobec zakupu. Autorzy krótko wspominają o roli rodziców w kształtowaniu preferencji marek. Prawdziwa bomba wybuchła stosunkowo niedawno. Coraz więcej badaczy zaczyna podkreślać, że nawyki wyniesione z domu rodzinnego w sposób niewiarygodnie silny wpływają na zachowania konsumenckie. Barbara Olsen w 1993 roku opublikowała szokujące wyniki badań konsumenckich postaw amerykańskich studentów. Zdaniem autorki, wpływ rodziców na tę sferę życia to mimowolna, ale prawdziwa tyrania. Za przykład niech posłużą dwa cytaty: - "Moja matka ciągle kupuje prawie wszystkie produkty, które kupowała jej matka. Boi się spróbować czegokolwiek innego, by nie obniżyć standardów i nie czuć się źle po odrzuceniu czegoś tak długo obecnego w jej życiu." - "Bardzo trudno mi odrzucić produkty, których używam od dzieciństwa, jak krem Vaseline, mydło Ivory, herbatę Lipton i płatki kukurydziane. Żyję w kampusie, dlatego muszę sama robić zakupy. Kiedy je robię, widzę w sobie dużo swojej matki3." Nawyki tworzone w dzieciństwie są najsilniejsze, ale równie silne wyuczone postawy formują się w stosunku do silnych marek obecnych przez czas dłuższy na rynku. Znakomitym tego przykładem jest pewien paradoks, do którego doszło w wielu krajach postkomunistycznych. Obserwujemy w nich wyuczone przywiązanie do produktów o niskich standardach - mimo ogromnej konkurencji rynkowej. Za ilustrację niech posłuży rodzima firma - PZU. Na wiosnę roku 1998 jedna z agencji badawczych przeprowadziła analizy polskiego rynku ubezpieczeń, w których nasz kiedyś "narodowy" ubezpieczyciel przegrał z kretesem w ocenach działalności swoich agentów z konkurentami. Mimo to okazało się, że 58,4% z badanych osób posiadających już polisę wykupiło ją właśnie w PZU (na drugim miejscu była Commercial Union - 19,5%), a 42,1% pozostałych zamierzało wybrać właśnie tę firmę! Znowu drugi w kolejności Commercial Union mógł się spodziewać tylko ok. 23,7% nowych klientów. Krótko mówiąc, Polacy najwyraźniej jeszcze trzy lata temu w wyborze firmy ubezpieczeniowej wykazywali postawy wyuczone - również widoczne w zachowaniu osób młodych, proporcjonalnie reprezentowanych w badaniach. Nasuwa się tylko pytanie, czy opisane tutaj wyuczone postawy wobec produktu można kształtować łatwo, szybko i w sposób niezauważalny dla klienta. Jeszcze w latach 80. odpowiedź na to pytanie byłaby negatywna - mimo nowych modeli uczenia się. Wiedziano już wtedy, że formowanie się nawyków w zachowaniach rynkowych może być w pewnych sytuacjach bardzo szybkie. Brakowało jednak instrumentu do tak silnego oddziaływania na klienta. Dzisiaj go już mamy. Potocznie nazywa się on Internet. W języku fachowym psychologii i marketingu - bywa zaliczany do hipermediów. To właśnie przekaz hipermedialny pozwala z dużą łatwością i w sposób niezauważalny uczyć konsumenta pożądanych przez sprzedawcę zachowań. Marketingowa strona Pawłowa W drodze do opisu nowych technik z konieczności trzeba zatrzymać się na chwilę przy modelach uczenia się. Warunkowanie klasyczne było bardzo toporną metodą tworzenia nawyków klienta, ponieważ wymagało: długiego okresu nauki, nagradzania pozytywnych reakcji, ciągłego powtarzania całego procesu, gdyż wyuczone zachowania powoli wygasały. Właśnie w ten sposób marketerzy usiłowali klienta uczyć kupowania określonych marek jeszcze dwie trzy dekady temu. Do wielkiego przełomu doszło dopiero wtedy, gdy uświadomiono sobie, że nie tędy droga. Zamiast utopijnej próby wpływu na sam akt zakupu - należy warunkować wizerunek marki (postawę wobec niej), najlepiej za pomocą emocji. G. J. Gorn4 wykonał niezwykle ważny - dzisiaj już klasyczny eksperyment. Prezentował badanym studentom dwa slajdy przedstawiające to samo pióro w dwóch wersjach kolorystycznych (niebieskie i różowe). Prezentację jednego i drugiego łączono z graną w tle muzyką pop oraz z utworami klasycznymi. Kiedy osoby biorące udział w eksperymencie proszono o wybór któregoś z piór, w 79% przypadków wskazywały one na to, które pojawiło się z muzyką pop w tle (kolor nie miał wpływu na preferencje). Komentując wyniki uzyskane przez Gorna, można powiedzieć, że są one ilustracją najczystszego oddziaływania na klienta poza kontrolą jego świadomości. Badani studenci "polubili" jedno z piór tylko ze względu na lubiane tło muzyczne przypadkowo towarzyszące jego prezentacji. Współczesne metody uczenia pozwalają szczególnie łatwo prowadzić do podobnych efektów zachowaniu klienta, ponieważ daleko wyszły poza prosty schemat S-R (bodziec - reakcja). Ich główne cechy to: Uczenie postaw, a nie tylko pojedynczych zachowań. Uwzględnianie wagi informacji w procesie tworzenia nawyków, a więc faktu, że człowiek uczy się szybciej nawyków prowadzących do ważnych dla siebie celów. Używanie do warunkowania bodźców budzących silne pozytywne emocje. Posługiwanie się jako nagrodami wartościami, takimi na przykład jak poczucie prestiżu. Z marketingowego punktu widzenia można powiedzieć, że najłatwiej można stworzyć pozytywną postawę wobec marki, konsekwentnie prezentując ją w odpowiednim emocjonalnie dla klienta otoczeniu. Sam proces zostanie zintensyfikowany i wyraźnie przyspieszony, gdy uda nam się jeszcze zaspokoić (nagroda) wyższe potrzeby klienta. Jak łatwo o uzyskanie takiego efektu świadczy... jeden z zakazów powszechny w kodek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @@@ Cd Kwarciak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 18:58 Marketingowa strona Pawłowa W drodze do opisu nowych technik z konieczności trzeba zatrzymać się na chwilę przy modelach uczenia się. Warunkowanie klasyczne było bardzo toporną metodą tworzenia nawyków klienta, ponieważ wymagało: długiego okresu nauki, nagradzania pozytywnych reakcji, ciągłego powtarzania całego procesu, gdyż wyuczone zachowania powoli wygasały. Właśnie w ten sposób marketerzy usiłowali klienta uczyć kupowania określonych marek jeszcze dwie trzy dekady temu. Do wielkiego przełomu doszło dopiero wtedy, gdy uświadomiono sobie, że nie tędy droga. Zamiast utopijnej próby wpływu na sam akt zakupu - należy warunkować wizerunek marki (postawę wobec niej), najlepiej za pomocą emocji. G. J. Gorn4 wykonał niezwykle ważny - dzisiaj już klasyczny eksperyment. Prezentował badanym studentom dwa slajdy przedstawiające to samo pióro w dwóch wersjach kolorystycznych (niebieskie i różowe). Prezentację jednego i drugiego łączono z graną w tle muzyką pop oraz z utworami klasycznymi. Kiedy osoby biorące udział w eksperymencie proszono o wybór któregoś z piór, w 79% przypadków wskazywały one na to, które pojawiło się z muzyką pop w tle (kolor nie miał wpływu na preferencje). Komentując wyniki uzyskane przez Gorna, można powiedzieć, że są one ilustracją najczystszego oddziaływania na klienta poza kontrolą jego świadomości. Badani studenci "polubili" jedno z piór tylko ze względu na lubiane tło muzyczne przypadkowo towarzyszące jego prezentacji. Współczesne metody uczenia pozwalają szczególnie łatwo prowadzić do podobnych efektów zachowaniu klienta, ponieważ daleko wyszły poza prosty schemat S-R (bodziec - reakcja). Ich główne cechy to: Uczenie postaw, a nie tylko pojedynczych zachowań. Uwzględnianie wagi informacji w procesie tworzenia nawyków, a więc faktu, że człowiek uczy się szybciej nawyków prowadzących do ważnych dla siebie celów. Używanie do warunkowania bodźców budzących silne pozytywne emocje. Posługiwanie się jako nagrodami wartościami, takimi na przykład jak poczucie prestiżu. Z marketingowego punktu widzenia można powiedzieć, że najłatwiej można stworzyć pozytywną postawę wobec marki, konsekwentnie prezentując ją w odpowiednim emocjonalnie dla klienta otoczeniu. Sam proces zostanie zintensyfikowany i wyraźnie przyspieszony, gdy uda nam się jeszcze zaspokoić (nagroda) wyższe potrzeby klienta. Jak łatwo o uzyskanie takiego efektu świadczy... jeden z zakazów powszechny w kodeksach handlowych państw Europy Zachodniej. Na większości rynków zachodnich zabrania się wprost budowania wizerunku własnej marki na podstawie wizerunku innych marek. Wyobraźmy sobie nieznanego producenta sprzętu komputerowego, który reklamuje się, podając nazwy znanych firm produkujących takie podzespoły, jak twarde dyski, monitory czy karty dźwiękowe. Klient automatycznie i nieświadomie przeniesie pozytywne postawy wobec znanych marek na wyroby o wątpliwej jeszcze wartości. W Polsce budzi to szczególnie bliskie skojarzenia, bo wiele rodzimych firm z różnych branż właśnie - często nieświadomie - stworzyło swoją potęgę rynkową za pomocą wyłącznie odpowiednich "skojarzeń" handlowych, wykorzystując luki w polskim prawie. Klienci zostali więc po prostu uwarunkowani. Przypomnijmy sobie reklamy Optimusa z pierwszej połowy lat 90.: były to wyłącznie długie listy znanych marek pod-zespołów komputerowych połączone z cennikiem! Hipermedia uczą (i dlatego sprzedają) W połowie lat 90. w literaturze psychologicznej pojawił się nowy "gorący" termin - hipermedia. W ten sposób nazwano przekaz multimedialny o charakterze hipertekstowym, by podkreślić jego wyjątkowo silne oddziaływanie na odbiorcę. (O hipertekście i jego możliwościach pisałem w osobnym artykule*). Dla badaczy szczególnie ważny był fakt, że nowa forma komunikacji pozwala na niezwykle szybkie przyswajanie sobie informacji przez odbiorcę. W ciągu zaledwie kilku lat setki obserwacji potwierdzających intensyfikację procesu uczenia się dzięki hipermediom. Polem obserwacji była nie tylko edukacja, a zwłaszcza uczenie się języków obcych, ale także defektologia. Jak się okazało, hipermedialne metody edukacji są bardzo pomocne na przykład w uczeniu dzieci z opóźnieniami rozwojowymi5. Internet jest jednym z hipermediów. Powinni o tym pamiętać specjaliści od e-handlu, ponieważ mają do dyspozycji narzędzie, o jakim nie mogli nawet marzyć marketerzy jeszcze w czasach, kiedy Gorn przeprowadził swój klasyczny eksperyment oraz serię podobnych badań. Spróbujmy dokładnie przeanalizować szansę stwarzaną przez sieć WWW: 1. Można bez przesady powiedzieć, że sam Internet jest dla jego użytkowników jednym wielkim wzmocnieniem i nagrodą w rozumieniu teorii uczenia się. Żeglowanie po serwerach na całym globie ziemskim za pomocą zaspokaja wiele wyższych potrzeb. W takim otoczeniu dochodzi niemal do automatycznego warunkowania zachowań w stosunku do marek sprzedawanych w e-sklepach. 2. Otoczenie, w którym "bywa" cyberklient można bardzo łatwo kontrolować, gdyż od początku do końca je tworzymy. Dlatego tak łatwo o wprowadzenie do niego wszystkich elementów, które mogą prowadzić do warunkowania postaw klienta. Począwszy od tak elementarnych czynników jak kolory, poprzez muzykę, a skończywszy na całym szeroko pojętym środowisku. W normalnym otoczeniu sklepowym budzące miłe emocje oddziaływanie wnętrza często bywa zniekształcane przez przypadkowe zapachy albo zachowania innych klientów. 3. Korzystanie z Internetu wymaga koncentracji uwagi na ekranie monitora, który pełen jest przycisków i pasków przewijania. To skupienie się na przekazie zdecydowanie intensyfikuje proces uczenia się, który w realnym świecie jest skutecznie zakłócany przez dziesiątki bodźców. 4. Ze względu na brak bariery fizycznej przestrzeni klient może odwiedzać sklepy internetowe dużo regularniej, niż zwykłe sklepy, zwłaszcza, jeśli go do tego zachęcimy choćby regularną promocją sprzedaży. Regularne warunkowanie postaw znacznie przyspiesza ich tworzenie i wzmacnia ich siłę. 5. Nie zapominajmy też o ćwiczeniu postaw, ostatnim istotnym elemencie procesu uczenia się. Dzięki ogromnym możliwościom tworzenia symulacji w cyberprzestrzeni, gdzie jak gdzie, ale właśnie w Internecie można przetestować produkt, a nawet stać się na próbę jego właścicielem. Na śmiałków powinna czekać nagroda. Warunkowanie klasyczne wzbogacone najnowszymi badaniami psychologicznymi jest w rękach marketera narzędziem o ogromnych możliwościach. Problem tylko w tym, że rzadko kto dostrzega jego znaczenie, bo najnowsze osiągnięcia psychologii uczenia się znane są jedynie garstce specjalistów. Rzadko również dostrzega się w Internecie hipermedium. Tymczasem połączenie ze sobą tych punktów widzenia stwarza zupełnie nowe pole do kształtowania postaw konsumenckich - nieporównywalne w stosunku do perswazji subliminalnej, nawet gdyby była ona skuteczna. 1. Por. np. Mowen J.C., Consumer Behavior, Macmillan, New York 1990. 2. Por. np. Doob A., Carlsmith J., Landauer T., Tom S., Effect of Initial Selling Price on Subsequent Sales, "Journal of Personality and Social Psychology", 11, 1969. 3. Barbara Olsen: Brand loyalty and lineage: Exploring new dimensions for research. W: Advances in Consumer Research, 20, 1993. Provo, UT, Association for Consumer Research. 4. Gorn G.J.: The Effects of Music in Advertising on Choice Behavior: A Classical Coditioning Approach, "Journal of Marketing", 46, 1982. 1. J.K Burton, D.M. Moore, G.A Holmes: Hypermedia concepts and research: An overview. "Computers in Human Behavior". 1995 Fal-Win; Vol 11(3-4), 345-369. Special Issue: Hypermedia: Theory, research, and application. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: l0gin Coś strasznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 02:34 To jest traktowanie ludzi jak komputera(którym oczywiście są, ale niewiarygodnie skomplikowanynm) w sposób upproszczony, zbanalizowany. To że będę sobie pokazywał napisa mądry, ładny itp. może i odbije się w mojej podświadomości, ale moja świadomość będzie sobie zdawała sprawę, że wyczuwany stan satysfakcji jest spowodowany sztucznie. Poza tym nie chodzi o to, żeby myśleć o sobie jako o inteligentnym- sęk w tym, żeby takim być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: optymistka Z innej beczki - może by tak wprowadzić IP: *.bbtec.net 09.07.04, 02:36 jakiś program społeczny na dużą skalę poprawiający poczucie własnej wartości Polaków, myślę że ewentualne koszty zwróciły by nam się z nawiązką Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Jak poprawić poczucie własnej wartości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 05:34 Tylko jedna drobna uwaga do zdania "Potem przez ułamek milisekundy może pokazywał im na ekranie komputera pojedyncze słowa": "przez ulamek milisekundy" to sie jedna linia obrazu odrysowac zdazy (albo i nie - zalezy jak duzy jest ten ulamek ) a nie caly napis. A w przypadku monitorow LCD matryca monitora nie zdazy sie nawet zorientowac, ze ktos na niej chce cos wyswietlic. Technicznie wykonalne jest pokazywanie przez ulamek sekundy. Milisekunda to za malo dla sprzetu. A poza tym calkiem ciekawy artykul. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NKWD kolejne psychologiczne bzdury IP: *.ws146.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 08:41 niedlugo polscy pozal sie boze psycholodzy, wyjda do gawiedzi z publikacja na ten temmat, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 Wlasnowartosciomerz IP: *.ifpan.edu.pl 09.07.04, 12:03 pilnie potrzebny. Niby wszyscy wiemy co to takiego 'wysokie' albo 'niskie' poczucie wlasnej wartosci. Ale jak porownac moja wysoka samoocene z Twoja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karo Re: Jak poprawić poczucie własnej wartości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 12:53 Jeżeli ktos uważa owe badania za śmieszne, niech zastosuje taka technikę w swoim przypadku. Bardzo szybko przekona się ile w tym prawdziwości. Ja wierzę w to. mam na to dowody. Ludzie! Otwórzcie oczy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanka Re: Jak poprawić poczucie własnej wartości IP: *.at.man.szczecin.pl 09.07.04, 14:36 W takim razie wszelkie zadania wykonujesz gorzej od tych, co maja nizsze poczucie wlasnej wartosci. I jak teraz z Twoja samoocena? Nadal swietnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pozytywniak Jestem mundry!!! (Andrzej Lepper) IP: 152.75.124.* 09.07.04, 16:00 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lykos Andrzej Lepper? Czy tylko? IP: 150.254.85.* 12.07.04, 15:08 A mi się ten mechanizm skojarzył z tow. Millerem. Grono pochlebców ciągle mu wmawiało geniusz, aż sam w to uwierzył i zapewne przyszło to mu nietrudno. W świecie polityki takich fenomenów moglibyśmy znaleźć więcej, a najwięcej wśród dyktatorów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lykos Andrzej Lepper? Czy tylko? IP: 150.254.85.* 12.07.04, 15:09 A mi się ten mechanizm skojarzył z tow. Millerem. Grono pochlebców ciągle mu wmawiało geniusz, aż sam w to uwierzył i zapewne przyszło to mu nietrudno. W świecie polityki "takich fenomenów" moglibyśmy znaleźć więcej, a najwięcej wśród dyktatorów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawski Re: Jak poprawić poczucie własnej wartości IP: *.crowley.pl 09.07.04, 18:00 Jak można pokazać coś na ekranie przez "ułamek milisekundy"? Częstotliwość odświeżania ekranu chyba na to nie pozwala (można pokazać coś na ułamek sekundy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jj jak poprawić poczucie własnej wartości????? IP: *.acn.waw.pl 09.07.04, 21:32 skopac jakiegos kurdupla Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Jak poprawić poczucie własnej wartości 27.08.13, 18:14 Gość portalu: Marian K.Katowice napisał(a): > Drożej się sprzedawać trzeba - wartość wtedy wzrasta! Jak ty tu człowieku zabładziłeś z tym watkiem? A może GW coś sie poprotasiło. Odpowiedz Link Zgłoś