Gość: wpuch
IP: 62.108.167.*
21.07.04, 23:46
Przykro jest znaleźć tak wprowadzającą czytelników w błąd notatkę o
niesprawdzonej i nieskonsultowanej treści.
Po pierwsze - mchy torfowce, charakterystyczne dla torfowisk wysokich, prawie
nie są spotykane na torfowiskach niskich, najczęściej turzycowych, położonych
w dolinach rzecznych na terenie Polski.
Po drugie - to większość torfowisk niskich na obszarze Polski już zanikła w
ciągu ostatnich stu lat, głównie w wyniku osuszenia terenów ich występowania,
również wzrost dopływu związków azotu i fosforu z wodami gruntowymi i
rzecznymi mial też znaczenie w przyspieszeniu mineralizacji torfu. Dopiero w
ostatnich latach zaczyna się realizować projekty renaturyzacji (odtwarzania)
torfowisk poprzez przywrócenie zalewania doliny rzek wodami wezbraniowymi i
zahamowanie odpływu wód podziemnych.
Po trzecie - Chris Freeman wyraźnie pisze o nie występujacych u nas
torfowiskach klimatu oceanicznego, w dodatku utworzonych na obszarach
zbudowanych z bezwapiennych skał krystalicznych. Tego typu torfowiska w
Europie występują na obszarze Wysp Brytyjskich i Skandynawii i należą do
ekosystemów szczególnie wrażliwych na nawet niewielkie zmiany czynników
środowiskowych. A wskazane przez Piotra Zielińskego (w notatce "Nie mamy się
czego bać?") kontynentalne torfowiska dolin Narwi i Biebrzy - to ekosystemy
często diametralnie różniące się od tych pierwszych pod względem niektórych
procesów ekologicznych. Jeżeli mielibyśmy szukac w Polsce jakichś torfowisk
trochę podobnych do opisywanych przez Freemana - to znajdziemy je w Sudetach.
A opisywany przez Freemana problem rzeczywiście istnieje. Tylko dla nas w
Polsce jest on porównywalny np. z zakwaszeniem jezior - zagrożeniem w Polsce
praktycznie bez istotnego znaczenia, mimo że w Skandynawii, mimo znacznie
mniejszej emisji bezwodników kwasowych do atmosfery, jest jednym z
najpoważniejszych problemów środowiskowych.