Dodaj do ulubionych

The Wall Street Journal i powstanie warszawskie

IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 29.07.04, 19:58
Wbrew opiniom "znawcow" z tego forum, najpowazniejsza gazeta amerykanska jest
The Wall Street Journal. Ci,,ktorzy ja czytaja, to wiedza, ze sprawy czysto
finansowe zajmuja tylko stosunkowo mala porcje wiadomosci w tej gazecie.
Strona tzw, editorials zajmuje sie w bardzo powazny i obiektywny sposob
roznymi wydarzeniami politycznymi, gospodarczymi i hitorycznymi. W dzisiejszym
numerze , wiekszosc tej strony zajmuje artykul Neala Aschersona, autora
ksiazki " The Polish August" pod tytulem - Warsaw's uprising. W niezykle
skondensowanym i prawdziwym historycznie obrazie przedstawia on okolicznosci i
przebieg powstania jak rowniez jego znaczenie dla obecnej sytuacji POlski.
Artykul ten jest dostepby na WWS internet page, ale niestety trzeba miec
subskrypcje i dlatego nie podaje "links". Mam nadzieje, ze artykul ten znalazl
sie rowniez w europejskiej ( i polskie edycji tej gazety). O ile nie, to mam
nadzieje, ze polskie gazety zrobia przeduk tego eseju.
Obserwuj wątek
    • Gość: wikul Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 20:14
      To ciekawa informacja. Trzeba poszukać, może już ktoś przetłumaczył ten
      materiał.
      Pzdr.
      • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 29.07.04, 21:13
        Dziekuje za zainterosowanie. W liczacym sie srodowiskach amerykanskich artykul;
        ma wieksze znaczenie niz ksiazka Davisa na temat powstania. Ksiazka ta mial
        tylko recenzje ( pozytwna ) w tzw.book review w NYT. Artykul w WSJ bedzie
        czytany przez wielu bardzo wplywowych Amerykanow, ktorzy prawdopodobnie nie
        mieli o tym wydarzaniu pojecia. Polacy tez powinnni te przeczytac. Wardto
        zobaczyc jak czlowiek , ktory nie jest Polakiem potrafi bardo madrze valy te
        skomplikowane wydarzenie hitoryczne przedstawic.
        • trug Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 29.07.04, 21:26
          Je bynajmniej dostępu nie mam. Możesz ogólnie napisać coś więcej? Ciekawym, co
          może osoba, która pojęcia nie ma o Polsce, historii Polski, która "nie czuje"
          tamtych lat, która była gdzieś tam (nie było jej w Warszawie) może napisać?
          Ciekawe też, co sądzi ta osoba o sprzedaniu później (a może i wcześniej)Polski
          przez swego rodaka (mam na myśli Amerykanina, a nie żydowskiego pochodzenia) i
          tego chuja ze wschodu?
          • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 29.07.04, 21:50
            Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dla wielu Amerykanow Roosevelt ch...m
            nie byl,ale to juz inna sprawa.
            Artykul jest dosc dlugi, ale postaram sie go przetlumaczyc, bowiem zajmuje sie
            on rowniez ta sprawa. Zrobie to troche pozniej. Imperializm amerykanski - musze
            jeszcze pare godzin popracowac.
            • trug Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 29.07.04, 21:54
              Pisząc "ch...m' miałem na myśli wisarjonowicza.
              Jak znajdziesz trochę wolnego czasu to streść ten art. Mniej więcej jakie jest
              jego przesłanie.
            • Gość: wikul Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 21:55
              Gość portalu: pytia napisał(a):

              > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dla wielu Amerykanow Roosevelt
              ch...m
              > nie byl,ale to juz inna sprawa.
              > Artykul jest dosc dlugi, ale postaram sie go przetlumaczyc, bowiem zajmuje sie
              > on rowniez ta sprawa. Zrobie to troche pozniej. Imperializm amerykanski - musz
              > ę jeszcze pare godzin popracowac.



              Roosvelt z właściwą Amerykanom naiwnością wierzył Stalinowi i był święcie
              przekonanay że robi dla Polski dobrze.
            • Gość: felusiak Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.nyc.rr.com 29.07.04, 22:02
              Zaoferuje pomoc, od ktorego akapitu zaczac?
        • jastrzebiec Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 01.08.04, 19:00
          Gość portalu: pytia napisał(a):

          > W liczacych sie srodowiskach amerykanskich artykul;
          > ma wieksze znaczenie niz ksiazka Davisa na temat powstania.

          Niezupelnie sie z tym zgadzam. The Wall Street Journal zabral glos na temat
          ksiazki Davies'a o Powstaniu dopiero dzisiaj. A dzisiaj ta ksiazka dotarla juz
          do pozycji nr. 70 na liscie bestsellerow (wszelkich ksiazek) ksiagarni Amazon w
          USA (w Anglii drugie wydanie w "paperback" jest jeszcze wyzej, +/- #40).

          Sukces wydawniczy najnowszej ksiazki Davies'a jest rezultatem wielu
          okolicznosci, przede wszystkim jakosci merytorycznej samej ksiazki oraz juz od
          dosc dawna znacznie zwiekszonym zainteresowania ogolu publicznosci Polska. Ta
          ksiazka nie stanie sie wazna poniewaz The Wall Street Journal opublikowal duzy
          esej na jej temat - The Wall Street Journal opublikowal duzy esej poniewaz ta
          ksiazka, i tematyka ktora opisuje, JEST wazna.

          Sprzezenie jest zwrotne. Artykul N. Acheasona z pewnoscia przyczyni sie do
          dalszego wzrostu zainteresowania ta najnowsza ksiazka Davies'a.
    • cs137 Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 29.07.04, 21:55
      Gość portalu: pytia napisał(a):

      > Wbrew opiniom "znawcow" z tego forum, najpowazniejsza gazeta amerykanska jest
      > The Wall Street Journal.

      No, przepraszam, do grona KILKU najpowazniejszych. A "Washington Post", na
      przyklad, to pies? W tym zakresie nia ma tak scislej klasyfikacji jak np. w
      biegu sprinterskim, gdzie DOKLADNIE wiadomo, kto byl pierwszy, kto drugi, etc.

      Czy to Ty pisales, ze jestes z Ann Arbor? Jesli dobrze zapamietalem, to moze
      sie doszukamy wspolnych znajomych?

      Z uszanowaniem, Cees
      • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 30.07.04, 00:35
        No dobrze. Sprobuje przetlumaczyc te test. Zaczne bez skrotow i zobacze czy sie
        "zmiesci" , Prosze mi rowniez wybaczyc o ile nie bede w stanie zrobic to przy
        pomocy jednego postu.
        Warszwskie powstanie zavczelo sie dokladnie o 5 w letnim popludniu. Bylo to 1
        sierpnia 1944 roku i wszyscy w miescei wiedzieli,ze cos sie wydarzy. Caly dzien
        na chodnikach i w tramwajach widac bylo grupy mlodych dziewczat i chlopcow,
        wielu z zwiniattkami, w ktorych starali sie ukryc swoja bron. Podazli oni do
        swoich wyznaczonych pozycji. Tylko okupujacy Niemcy zostali zaskoczeni . kiedy
        godzina wybila i zacela sie strzelanina.
        To byl moment wspanialego szczescia. Chlopocy i dziewczeta z podziemnej Armii
        Krajopwej wiedzili bardzo malo albo nic na temat prawdziwej wojny, mezczyzni i
        wojskowi byli glownie na wygnaniu albo w obozach jenieckich i wileu mlodych
        ludzi bylo w szkolach , kiedy zaczela sie wojna. Teraz zalozyli bialoczerwone
        opaski narowgo koloru i zaatakowali budunki okupowane przez NIemcow. Cywili
        wylegli naulice , obejmujac i calujac swoich zolnierzy, rozwalajac nawierzchie i
        budujac barykady na kazdym rogu. Zabroniona polska flaga zaczela powiewac z
        dachow i okien. Ludzie plakali,spiewali, rozpalali ogniska w ramach tej celbracji.
        Tak sie zaczelo najwieksze i najtragiczniejsze powstanie miejski w historii
        Europy. NIkt w tej sierpniowy dzien mogl przewidziec, ze trwac bedzie 63
        tragicznych dni i nocy do momentu poddania i ze bedzie kosztowac ok. 200.000
        ofiar ( dokladna cyfra nigdy nie bedzie znana) i ze cala centralna Warszaw
        bedzie doszczetnie i premedytacja zniszczona przez zwycieskich nazistow,
        Warszawskie powstanie upadlo. W "mordowni" drugiej wojny swiatowej wielu ludzi
        na zachodzi nie ma o tym wydarzaniu zadnego pojecia.
        Dla Polakow jednak, pozstalo to nie tylko legenda ale polozylo swoj slad na
        sposobie myslenia w czasach dzisiejszych.
        Dla wiekszosci Polakow, powstanie jest ciagle gestem wspanielego patriotycznego
        poswiecenie, przepiekna karta w we wspolczesnej historii Polski. Ci co przezyli
        sa obecnie ludzmi starymi. Do dzisiaj nie spotkalem jednak zadnego czy to z
        Armii Krajowej czy komunistycznej kierowanej Armii Ludowej, ktoryby zalowal ze
        wtedy walczyl. Ale jest rowniez mniejszosc, ktora ma to spojrzenie troche
        bardziej krytyczne. Niektorzy z nich walczyli i odwaga i dowowdzenia sa do
        dzisiaj dla nich najwiekszym doswiadczeniem zyciowym. Uwazaja jednak, ze decyzja
        roapoczecia powstania byla pochopna. Wojskowa ocena sytuacji przez dowodctwo
        Armii Krajowej byla nieuzasadnienia optymistyczna a polityczne kalkulacje, ktore
        lezaly u podstaw powstania , nierealne.
        W 1939 roku, , Niemcy I ZSRR napadly i podzielily POlske, wymazujac ja z map
        swiata.Rzad na emigarcji w Londynie objal dowodctwo nad nad Armia Krajowa w
        okupowanej Polsce.Ale nie tylko tyrania Niemiecka budzila niepokoj tego rzadu.
        Po 1941 , kiedy STalin dolaczyl sie do koalicji alijantow przeciwko Hitlerowi,
        Polacy zaczeli sie zastanawiac czy " wyzwolenie" nie oznaczaloby wejscia pod
        kontrole Sowietow. Przez jakis czas wierzyli, Amerykanie i Anglicy dojda do
        POlski przed Armia Czerwona. Jednak w lipcu 1944 sowieckie armio zaczele
        przechodzic przez Polska. Stalin byl gotow narzucic swoj system Polsce na ostrzu
        bagnetow.
        Dla przywodcow polskich w LOndynie i Warszawoe wydawealosie, ze jedyna
        mozliwoscia niepodleglosci dla POlski pozostaje uwolnic sie , zanim Armia
        Czerwona przybedzie. Proba generalnego powstania we wschodniej Polsce w lipcu
        ,nie udala sie.. Ale ciagle istaniala szansa.,ze moze Warszawa wyzwoli sie sama.
        Wtedy Roshjanie zpotlaiby sie z wolnym rzadem juz ustanowionym w Wraszawie.
        Jednakze ta idea wydaje sie zgubna. Roosevel i Churchil juz zaakceptowali
        dominacje Stalina nad ta czescia Europy powojennnej i nie-komunistyczna POlska
        nie prztrwalaby dlugo przeciwko sowieckim manipulacjom i terrorowi.. Wojskowo
        sytuacja tez byla zle przelyslana. 1 sierpnia rosyjskie wojsak srtaly po drugiej
        styronie Wisly, mozna bylo w W-wie slyszyc ich dziala i radzieckie radio
        zachecalo ludnosc W-wy do powstania przeciwko Niemcom, ale potem Armia Czerwon
        zatrzymaola sie. Sa pewne usprawiedliwienia, ze np. Niemcy zaczeli
        kontrofensywa, zeby zatrzymac sowieckie natarcie. Glowna jednak przyczyna to
        jednak to, ze Stalin nie widzial zandego powodu, zeby pomagac antysowieckiemu
        powstaniu. Przez wiele tygodni odmawial samolotom alianckim ( ktore ialy
        dostarczac zapasy) korzystac z lotnisk sowieckich. Chociaz polskie wojska
        walczace pod rosyjskim dowodztwem stararly sie przekroczyc Wisla, sowieckie
        dywizji po drugiej stronie rzeki staly i tylko patrzyla jak miasto sie pali.
        Poalacy mieli malo broni i amunicji, ktore starczyly tylko na pare dni walki.
        Oni mieli nadzieje, ze w ciagu paru dni lub tygodni oswobodza miasto i i
        spotakaja sie z czolowkami rosyjskimi, ale podstawa Rosjan pozwolila Niemcom
        skoncentrowac sie w W-wie. Od polowy sierpnia niemickie czolgi i piechota z
        pomoca antykomunistycznych Rosjan i Ukraincow podzilily miasto na male bastiony
        walki. Artyleria i bombowce ostrzliwaly ulice miasta bez przerwy. Miesiac
        pozniej, polscy obroncy musieli opuscis Stare Miasto, "rdzen" miasta i uciekac
        sciekami do nowych pozycji w miescie.Od czasu do czasu Alijanci podnosili ich
        morale zrzucaja zapasy i bron, ale 2/3 tych kontejnerow trafilo w rece
        niemieckie. Odmawiaja baz rosyjskich, zalogi tych samolotow musialy wracac 1700
        mil do baz we Wloszech i ich straty byly ogromne.

        Chwila przerwy. Mam nadzieje, ze to Was zaineresowalo.


        • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 30.07.04, 01:36
          Wracamy do tekstuOd polowy wrzesnie, ostatnie ogniska oporu zaczely upadac.
          Glodni, brudni, wycienczeni praktycznie bez amunicji ,obroncy wycofywali sie
          nowe pozycje. Kobiety i dzieci atakujac zczolgi domowej roboty granatami z
          benzyna.Zabici grzebamni byli wogrodach i kraterach po bombach. Za niemieckimi
          oddciala opstepowaly oddzialy egzekucyjen mordujac wszystko na ich drodze z domu
          do domu. Szpiatl;e Armii Krajowej byly palone razem z chorymi, lekarzami i
          pielegniarkami ciagle zanjdujacymi sie we wnatrz.
          Dopiero 1 pazdziernika dowodca Armii Krajowej gen Tadeusz Bor- Kmorowski
          zarzadzil podpisanie zawieszsenia broni. Nastepnego dnia wojska poddaly sie
          Niemcoa, ktorzy obiecali traktowac ich jako jencoe wojennych. Cywili byli
          zmuszeni do opuszczenia miasta i maszerowania do obozow tymczsowych. Hitler
          wydal roakaz zrownania W-wy z ziemia, zeby nigdy jakiekolwiek ludzkie osiadlisko
          nie wyroslo na tym miejscu.
          Kiedy polscy zolnierze ( pzry Armii czerwonej) weszli do tego mkiasta w styczniu
          1945 zastali przerazajaca cisze i pustynia zamrozonych riun. Angielski pisarz
          Storm Jameson odwiedzi to iasto pare miesiacy pozniej. On zobaczyl " waskie
          droski wzdluz zniklych ulic, miedzy spalonymi szkieletami domow, kazdy
          wymiotujacy zakurzonymi ruinami. 'Slodki" smrod rozkladajach sie
          cialprzysypanych gruzami ciagle unosi sie w powitrzu".
          To powstanie wypelnialo polska wyoibraznie w nastepnych latach. Jego porazka
          nauczyla Polakow, ze tradycja romantycznych uniesien przeciwko obcemu okupantowi
          to juz przeszlosc, jeszcze jedno takie powstanie i nie bedzie Polski. Kiedy w
          1956 roku Wegrzy rozpoczeli walka z sowietami, Poalcy zachowali wstrzemiezliwosc.
          Polscy kominisci pozwali tylko na ocenzurowana wersje powstania, zabraniajac
          wspominania o zdradzie stalinowskiej. Tym niemniej mytologia tego powstania
          zostala przykladem 63 dniowego momentu prawdziwej wolnosci i i przykladem jak
          szlachetni Polacy moga dzialc i czuc to samo o ile pozwoli im sie byc samy soba.
          Powstanie, prede wszstkim, nie bylo tylko akcja militarna, ale wspolnota
          zolnierzy i ludnosci cywilnej, walczca republika ze swoimi gazetami,
          radiem,piesniami,sadami, teatrami i filmem. Ci co przezyli ciagle wspominaja z
          iloscia 'Laczniczki" ( uzyl polskiego slowa), mlode dziewczyny, ktore
          roznosily wiadomosci i ginely w setkach na polu walki i "szare szeregi",
          harcerze i harcerki , ktorzy walczyli do konca.
          Jest rowniez moralna wartosc. W ciezkich czsach komunizmu, wilu Polakow stralo
          sie przyrowna swoje zachowanie do tych , ktorych poswiecenie i honor pamietali z
          czasow tego lata. Oni rozumieli, ze POlska moze byc POlska jezeli otworzy sowja
          naturalna przestrzen i ludzie beda odpowiedzialniz a wlasne zycie. To bylo
          rowniez w zalozeniach Solidarnosci w 1980 roku, wolnego zwiazku zawodowego,
          ktory zniszcyl rezim komunistyczny na zawsze.
          Dzisiaj Polska jest czlinkiemNATO i od maja , Unii Europejskiej. POlska jest
          "wrzaca" demokracjai czesto trudnym partnerem, szczegolnie w w sprawach interesu
          narodowego. SA jednak dwie lekcje z powstania warszwskiego, ktore staraja sie
          wprawadzi w praktyke. Pierwsza, ze Polska bedzie bezpieczna tylko w sojuszu
          ,ktorty wlacza Europe Zachodnia i USA. Bohaterska izolacji doprowadz tylko do
          katastrofy.
          Druga lekcja, ze ciagla ofiarnosc doprowadza do ciaglego zapomnienia. POlscy
          angielscy i francuscy alianci nie obronili jej przed Hitlerem w 1939
          roku.Chrchil i Roosevelt wydali POlska Stalinowi w Teheranie i Jacie. Angielscy
          i Amerykanscy zolnierze nie pomogli ( i nie mogli pomoc) W-wie w 1944 roku.
          Wszyscy czuli wspolczucie dla Polakow. Byli jednak daleko i nikt nie rzucil
          kamizelki ratunkowej.Dlatego wspolczesni przywodcy polscy,,pamietajac powstanie
          warszawski, postanowi nigdy wiecej nie dopusci ,zeby Polska byla ofiara
          czekajhaca na pomoc. Obecnie postanowili byc czlonkami zalogi lodzi ratunkowej."

          Maly wlasny komentarz.Przepraszam za bledy( jest to przeklad dosc dowolny), ale
          wydaje mi sie,ze nie mozna byc obojetnym wobec takiego artykulu. Powtarzam,
          napisal go Amerykanin ( jeden z prostakow wg. opinii wielu "forumowcow")
          • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: 155.139.50.* 30.07.04, 13:44
            Zmuszony sie czuje do zrobienia czegos co robi wielu innych na tym forum, a co
            uwazam za nieczyste zagranie. Wysylam list do samgo siebie tylko poto, zeby ten
            artykul z WSJ znalazl sie w "czolowce".
            Na swoje usprawiedliwienie mam to, ze pisalem go w nocy czasu polskiego i
            zostal prawdopodobnie przepuszczony przez krajowych "forumowcow.
            Czyli, przeczytajcie jego tlumaczenie na dwuch poprzednich moich postach.
            • gini Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 30.07.04, 13:51
              Nie zostal przepuszczony , dzieki, ze zechciales przetlumaczyc.
            • xiazeluka Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. 3+ 30.07.04, 14:39
              Może dla Jankesów są to jakieś rewelacje, ale dla nas?

              Natomiast artykuł ma pewne, bardzo poważne przekłamanie: najpierw czytamy,
              że "Roosevel i Churchil juz zaakceptowali dominacje Stalina nad ta czescia
              Europy powojennej", by za chwilę dowiedzieć się, iż powstanie upadło z
              powodu "zdrady stalinowskiej"... Autor wypracowania powinien jednak wiedzieć,
              że sojusznikiem Polski od 1939 r. była Wielka Brytania, a nie ZSRS, które na RP
              napadły, zatem nie może być mowy o zdradzie Stalina (jako że żadnych zobowiązań
              wobec nas nie miał), ale odwrotnie, Churchilla.
              • Gość: pytia Re: Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. IP: 155.139.50.* 30.07.04, 14:49
                Autor artykulu wyraznie pisze o braku udzielenia pomocy przez Francje i Anglie
                w 1939 roku i sprzedaniu Polski w rece Stalinowskie na tzw. konferencjach
                pokojowych.
                Artykul ten nie ukazal sie w GW czy Rzeczypospolitej, ale w WSJ na
                potrzeby "rynku" amerykanskiego i dlatego wg. mnie zrobil wiecej dla sprawy
                polskiej niz wszystkie wizyty prezydentow, premierow ,odsloniec pomnikow itd.
                razem wziete. Rowniez , wg. mnie , niema w nim zadnych zasadniczych bledow i
                jako, ze napisany jest przez osobe neutralna, wymaga podziwu i podziekowania
                • xiazeluka Chodzi o proporcje, mocium panie 30.07.04, 14:54
                  A te są wyraźnie zachwiane: Angole i Jankesi "oddali", a tow.
                  Stalin "zdradził". Słówko zdrada w kontekście lat 1943-44 bardziej pasuje do
                  postepowania Czerczila, a nie Stalina.
              • Gość: Monika Re: Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. IP: *.undp.org.pl 30.07.04, 14:50
                Ale i tak się wzruszyłam...
                • Gość: pytia Re: artykul gloryfikujacy powstanie i Polakow IP: 155.139.50.* 30.07.04, 15:27
                  NO wlasnie na tym rzecz polega. Czepianie sie jakichs slow ( byc moze zle
                  przetlumaczonych przeze mnie ) nie zadnego znaczenia dla sensu tego artykulu.
                  Ciekaw jestem ile ludzi, ktorzy zarzucaja Jankesom brak znajpomosci tych
                  wydarzen zna jakies szczegoly na temat np. utoniecia krazownika Indianapolis
                  pod koniec 2-ej wojny swiatowej, walk Marines na wyspach Pacyfiku, szczegolow
                  wojny cywilnej itd. Koszula jest zawsze blizsza cialu. Co jest jednak znacznie
                  wazniejsze ,z tego co czytam czasami w prasie polskiej na internecie, polska
                  mlodziez w kraju w znacznej wiekszosci nie ma pojecia o powstaniu warszawskim i
                  nawet tam ten artykul moze w koncu otworzyl im oczy na pewne wydarzenia.
                  • nurni Re: artykul gloryfikujacy powstanie i Polakow 01.08.04, 19:16
                    Gość portalu: pytia napisał(a):

                    > NO wlasnie na tym rzecz polega. Czepianie sie jakichs slow ( byc moze zle
                    > przetlumaczonych przeze mnie ) nie zadnego znaczenia dla sensu tego artykulu.
                    > Ciekaw jestem ile ludzi, ktorzy zarzucaja Jankesom brak znajpomosci tych
                    > wydarzen zna jakies szczegoly na temat np. utoniecia krazownika Indianapolis
                    > pod koniec 2-ej wojny swiatowej, walk Marines na wyspach Pacyfiku,
                    szczegolow
                    > wojny cywilnej itd. Koszula jest zawsze blizsza cialu. Co jest jednak
                    znacznie
                    > wazniejsze ,z tego co czytam czasami w prasie polskiej na internecie, polska
                    > mlodziez w kraju w znacznej wiekszosci nie ma pojecia o powstaniu warszawskim
                    i
                    >
                    > nawet tam ten artykul moze w koncu otworzyl im oczy na pewne wydarzenia.

                    mysle ze nie jest tak zle
                    dobrze ze ten artykul zaistnial ze wzgledu na tych
                    ktorzy powstanie w-wskie kojarza jako jakis nieznany epizod
                    a najczesciej myla z powstaniem w gettcie w-wskim

                    dzieki !

                    pozdrowienia
              • trug Re: Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. 01.08.04, 21:02
                "Czerczil" zdradził, ale w 39r. Zresztą żabojadzi również. I nie ma co się
                wypierać. Tym panom podziękujemy i pamiętać będziemy. Nie zamierzam czepiać się
                słówek, ale sokro stalin nie zdradził, to co zrobił? Czy Polacy nie walczyli
                razem z czerwonoarnijcami? Czy Polacy nie walczyli na terenach zsrr przeciw
                jednemu najeźdźcy? Skoro tak, to byli sojusznikami w tej samej sprawie.
                Walczyli przeciwko Hitlerowi. A czy Polacy nie walczyli w Europie, Norwegii, we
                Włoszech, itd? A czy Polacy nie latali nad Londynem? To w końcu kto zdradził?
                Polacy?
                • snajper55 Re: Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. 01.08.04, 21:12
                  trug napisał:

                  > "Czerczil" zdradził, ale w 39r. Zresztą żabojadzi również. I nie ma co się
                  > wypierać. Tym panom podziękujemy i pamiętać będziemy. Nie zamierzam czepiać
                  > się słówek, ale sokro stalin nie zdradził, to co zrobił?

                  Aby zdradzić, najpierw trzeba coś przyrzekać a przynajmniej być sojusznikiem.
                  Kiedy Stalin był sojusznikiem Polski ? Gdy 17 września ją napadał ? A może gdy
                  podisywano pakt Ribentrop-Mołotow, dzieląc między siebie Polskę ? Hitler
                  zdradził swego sojusznika Stalina napadając na ZSRR, Alianci zdradzili Polskę
                  godząc się na faktyczną radziecką okupację. Ale nie można mówić, że Stalin
                  zdradził Polskę.

                  > Czy Polacy nie walczyli
                  > razem z czerwonoarnijcami? Czy Polacy nie walczyli na terenach zsrr przeciw
                  > jednemu najeźdźcy? Skoro tak, to byli sojusznikami w tej samej sprawie.

                  Polacy nie byli sojusznikami, Polacy, a dokładniej polskie oddziały były
                  narzędziem Stalina.

                  > Walczyli przeciwko Hitlerowi. A czy Polacy nie walczyli w Europie, Norwegii,
                  > we Włoszech, itd? A czy Polacy nie latali nad Londynem? To w końcu kto zdra
                  > dził? Polacy?

                  Nie Polacy, tylko Polaków. Kto ? Alianci. USA i Wlk.Brytania.

                  S.
                  • trug Re: Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. 01.08.04, 21:36
                    Ja to rozumiem, ale nie rozumiem do czego zmierzasz. Przez moment miałem
                    wrażenie, że bronisz, usprawiedliwiasz spokój stalina, jego czekanie na upadek
                    Warszawy i przyglądanie się śmierci 200 tys. ludzi, bo on nic nie podpisywał, a
                    tym bardziej nie było sojuszu. On jest po prostu niewinny, czysty jak łza.
                    Ok.
                    Co powiesz o fakcie, iż stalin zakazał alianckiej pomocy powstańcom? Mam na
                    myśli, np. zrzuty żywności.
                    • snajper55 Re: Całkiem przyzwoite wypracowanie gimnazjalne. 01.08.04, 21:54
                      trug napisał:

                      > Co powiesz o fakcie, iż stalin zakazał alianckiej pomocy powstańcom? Mam na
                      > myśli, np. zrzuty żywności.

                      Mnie chodzi tylko o słowo. Zdradzić może jedynie przyjaciel. Stalin nigdy
                      przyjacielem Polski nie był, nie mógł więc jej zdradzić. Stalin był wrogiem
                      wolnej Polski i robił to, co zwykle robi wróg.

                      S.
                      • gini Re: Czekam na historykow forumowych 01.08.04, 21:59
                        Czy faktycznie w 1944 roku Stalin byl wrogiem Polski?Tak oficjalnie, bo mnie
                        sie zdaje, ze oficjalnie to byl aliantem.Przeciez byl aliantem i USA i
                        Anglikow, a nasz rzad zdaje sie rezydowal w Wielkiej Brytanii .
                        • pan.scan Droga Violetto 01.08.04, 22:31
                          stosunki między rządem londyńskim a Sowietami zostały zerwane przez Sowietów po
                          odkryciu Katynia, w kwietniu 1943, gdzie Sowieci stwierdzili, że Polacy w tej
                          materii współpracowali z Hitlerem. W lipcu zginął Sikorski. Od tego momentu (a
                          nawet wcześniej, więc Katyń był to wygodny pretekst) Stalin postawił na
                          polskich komunistów. Był sojusznikiem i przyjacielem PPR, co nie przeszkadzało
                          mu być sojusznkiem USA i GB.

                          To polityczna i historyczna freblówka.
                      • pan.scan ---------Zdradzał również swoich sojuszników 01.08.04, 22:01
                        Fragment z "Powstania" N.Daviesa

                        "Nawigator opisuje swój lot nad Warszawą w nocy z 13 na 14 sierpnia 1944.
                        ---
                        Po trudnych, przedłużających sie negocjacjach na wysokim szczeblu Rosjanie
                        zgodzili isę zapewnić nam swobodny przelot nad zajętymi przez siebie obszarami
                        - w celu wypełnienia uprzednio uzgodnionych misji. Warszawa płonęła. Nie
                        wyglądało to jak burze ogniowe, o których wspominają polskie i brytyjskie
                        załogi bombowców, ale jak ogromne miasto, w którym toczy sie bitwa lądowa
                        zmierzająca do jego kompletnej destrukcji.

                        Z pokładu samolotu nadlatującego w ciemnościach wyglądało to tak, jakby miasto
                        przykryto gigantyczna kopułą, w której środku noc miała barwę przygłuszonej
                        czerwieni. Pojednyncze pożary i wystrzały z dział pojawiały sie jak jasne
                        błyski, ogień przeciwlotniczy przetaczał się nad ziemią lub wybuchał ponad tą
                        czaszą pomiędzy wąskimi snopami świateł reflektorów. W głębi czerwonej kopuły
                        na tle rozpromienionego nieba widać było sylwetki samolotów podchodzących do
                        zrzutu.

                        Tamtej nocy, z 13 na 14 sierpnia, przelatując nad przelatując nad Warszawą moja
                        załoga wypatrzyła czterosilnikowy samolot, który leciał niżej od nas i odcinał
                        się ciemną sylwetą od czerwieni płonącego miasta. Leciał dziobem w dół, bardzo
                        nisko, prowadząc wymianę ognia z jakimś Niemcem. Lekkie działa przeciwlotnicze,
                        niedalekie światła reflektorów. Mógł to tylko być jeden z halifaxów polskiej
                        1585 Eskadry do Zadań Specjalnych, który pięć i pół godziny wcześniej
                        wystartował z Brindisi.

                        Niemal na pewno zdążył już zrzucić swój ładunek broni i amunicji i teraz jego
                        załoga włączyła się do walki - póki zostało jej coś do zaoferowania. Taka siła
                        ducha ożywiała polskich lotników, którzy lecieli z pomocą dla Powstania.

                        Podczas ostatniego lotu mojej załogi do Warszawy ( w nocy z 10 na 11 września
                        1944) przez większość dwuipółgodzinnego lotu ostrzeliwano nas z sowieckiej
                        broni przeciwlotniczej i z sowieckich myśliwców. Rozczarowani takimi
                        działaniami południowoafrykańscy piloci i australijski nawigator nagle
                        zdecydowali się - na wysokości 4 tys. metrów i znalazłszy się poza zasięgiem
                        ognia przeciwlotniczego z Lublina - że jeśli wyszliśmy cało, dokonując zrzutu w
                        Warszawie, jeśli jest nam pisane zginąć w drodze powrotnej do domu, to zginiemy
                        z ręki wroga a nie rosyjskich "przyjaciół". Wznosząc się na wyższy pułap w
                        drodze powrotnej z Warszawy, wybraliśmy trasę na wprost nad terytorium wroga.
                        Niektóre załogi z naszej eskadry nie miały tyle szczęścia.

                        Z perspektywy czasu można sobie zadać pytanie, ile nasi zwierzchnicy wiedzieli
                        ( a ile zechcieli nam powiedzieć)o naszych rosyjskich "aliantach".
                        Allan McIntosh"
                        • snajper55 Re: ---------Zdradzał również swoich sojuszników 01.08.04, 22:18
                          Czytałem. Fragment fragmentu zamieszczonego w piątkowej GW.

                          Swoją drogą cóż to dla Soso zdradzić sojuszników. Z własnymi generałami i
                          oficerami się nie patyczkował, aby już o prostych włościanach nie wspominać, to
                          co by się tam przejmował jakimiś obcymi klasowo i narodowościiowo sojusznikami.

                          S.
                          • trug Re: ---------Zdradzał również swoich sojuszników 01.08.04, 22:32
                            Rzucam link. Warto i to przeczytać. Opinia z IPN.
                            kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1178623&KAT=1292
                            Fragmenty:
                            Świadomość specyfiki i znaczenia Powstania nie zwalnia jednak od zważenia
                            przesłanek leżących u podstaw jego wywołania. Dyskusja na temat sensowności
                            czasu wybuchu Powstania związana jest z pytaniem o cel, jaki przyświecał
                            decydentom. Jeżeli uznamy, że politycy, którzy je wywołali, postawili sobie za
                            cel obronę suwerenności państwa polskiego, zagrożonego, w sensie militarnym, ze
                            strony wycofujących się wojsk niemieckich, a w sensie politycznym - przez
                            możliwość powstania nowego układu międzynarodowego, to wtedy powstaje problem,
                            kto miał więcej danych, by podjąć odpowiednie decyzje: politycy w Polsce czy za
                            granicą. W tym momencie zaczyna być już ważne, gdzie ją podjęto - w Warszawie w
                            lokalu konspiracyjnym, czy w Londynie, stolicy Wielkiej Brytanii, niejako obok
                            gabinetu Churchilla. I trzeba przyznać, że Londyn, przy całej swojej niechęci
                            do podejmowania decyzji, miał niewątpliwie szerszą wiedzę na temat sytuacji
                            międzynarodowej, polityki Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii i ich
                            polityki wobec Sowietów.

                            Kunert: Mieli w Londynie cień pojęcia o Teheranie?

                            Żaryn: Tak. Mieli. Dlatego że Churchill od stycznia 1944 dawał sygnały, że
                            żadnych gwarancji co do granic względem Polski nie podpisywali.

                            Kunert: Co było obrzydliwym kłamstwem. Ani w Londynie, ani w Warszawie nikt nie
                            miał o tym zielonego pojęcia. Oczywiście, że mówiąc to wszystko, co przed
                            chwilą powiedziałem, znakomicie zdaję sobie sprawę z tego, że sytuacja była
                            patowa. Była nie do wygrania. I dlatego mówię, że naprawdę nie ma żadnego
                            znaczenia, czy Powstanie miało wybuchnąć na początku lipca, w końcu lipca czy
                            na początku sierpnia. Rzecz była przegrana.

                            Żaryn: Żeby podejmować trafne decyzje polityczne, nie wystarczy znać fakty.
                            Istotna jest też znajomość nastrojów, atmosfery, nieoficjalnych doniesień.
                            Gdyby informacja o tym, że nie powstał żaden front bałkański, który lansowali
                            Brytyjczycy i który by dawał szanse na to, że Armia Czerwona nie wejdzie jako
                            pierwsza i jedyna na tereny Europy Środkowowschodniej, była wsparta znajomością
                            polityki Roosevelta, atmosfery medialnej, opinii publicznej w Stanach
                            Zjednoczonych na temat Stalina, wiedzą o tym, czym jest Związek Sowiecki i jak
                            należy interpretować lata 1939-41, to może wówczas przywódcy Polski w Londynie
                            dostrzegliby, że nasza sprawa przeszkadza wielkim mocarstwom w ich układach. To
                            wcale nie oznacza, że Powstanie Warszawskie miałoby nie wybuchnąć. Ale wtedy
                            wybuchłoby z inną intencją, to znaczy jego celem stałaby się nie tyle chęć
                            zamanifestowania swojej woli politycznej, ale zniszczenie tworzącego się w
                            Europie układu, w którym nie było już miejsca na samookreślenie się wolnych
                            narodów.

                            • pan.scan Znakomita rozmowa 01.08.04, 23:27
                              ale pora późna, więc na jutro przekładam czytanie i odpowiedź. Wrzuciłem
                              do "ulubionych" - dzięki.

                              W rewanżu dodatek w TP poświęcony Powstaniu:


                              tygodnik.onet.pl/2133,dzial.html

                              i artykuł Kalickiego z wczorajszej GW o niewyobrażalnej niekompetencji
                              (szczególnie tak celebrowanego ostatnio Chruściela- Montera) tych, którzy
                              rzucili "kamienie na szaniec". Artykuł oparty na dotychczasowych opracowaniach
                              n/t Powstania.
                              Może dla niektórych czytelników kontrowersyjny - ale z pewnością odpowiadający
                              na wiele pytań o nieznajomości przez naszych dowódców i krajowych polityków
                              uwarunkowań politycznych Polski w świetle gry Alianci zachodni - Sowiety w
                              kontekście rozmowy Kunert-Żaryn (choć tę ostatnią przeleciałem dość pobieżnie)


                              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2206463.html
          • Gość: rekontra bardzo poważny błąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 18:16
            > To powstanie wypelnialo polska wyoibraznie w nastepnych latach. Jego porazka
            > nauczyla Polakow, ze tradycja romantycznych uniesien przeciwko obcemu
            okupantow
            > i
            > to juz przeszlosc, jeszcze jedno takie powstanie i nie bedzie Polski. Kiedy w
            > 1956 roku Wegrzy rozpoczeli walka z sowietami, Poalcy zachowali
            wstrzemiezliwos
            > c.

            To Sowieci zachowali "wstrzemiężliwość", nie Polacy.
            Wkroczyli na Węgry, wkroczyli (razem z Jaruzelskim) do Pragi.
            Warszaawy się BALI.

            W 1981 roklu nie weszli i nigdy by nie weszli do Polski - BALI SIĘ wybuchu
            powstania. Wystarczy sięgnąć do źródeł. W 1956 roku Sowieci również PAMIETALI.
            Mogli małymi kroczkami upadlać część społeczeństwa - jak to komuna - ale
            wiedzieli że w krytycznym momencie również żołnierze polscy wystąpiliby
            przeciwko Sowietom.
            • snajper55 Re: bardzo poważny błąd 01.08.04, 19:28
              Gość portalu: rekontra napisał(a):

              > To Sowieci zachowali "wstrzemiężliwość", nie Polacy.
              > Wkroczyli na Węgry, wkroczyli (razem z Jaruzelskim) do Pragi.
              > Warszaawy się BALI.

              A po co mieli interweniować, jak Polacy sami za nich robotę odwalali ? W
              odróżnieniu od Węgrów w 1956 czy Czechosłowaków w 1968 roku. Ba, jeszcze im
              pomagali w karnych ekspedycjach.

              > W 1981 roklu nie weszli i nigdy by nie weszli do Polski

              A po co mieli wchodzić tam, gdzie od 1945 cały czas byli ???

              > - BALI SIĘ wybuchu powstania. Wystarczy sięgnąć do źródeł.

              No to podaj źródła, mówiące jak to się Polaków bali. Bardzom ciekaw tych źródeł.

              > W 1956 roku Sowieci również PAMIETALI.
              > Mogli małymi kroczkami upadlać część społeczeństwa - jak to komuna - ale
              > wiedzieli że w krytycznym momencie również żołnierze polscy wystąpiliby
              > przeciwko Sowietom.

              Jaaasne. Mieli okazję w 1968. I co ? Grzecznie pojechali pacyfikować
              Czechosłowację. Mieli kolejną okazję w 1981 roku. I co ? Grzecznie
              spacyfikowali Solidarność.

              S.
              • Gość: pytia Re: bardzo poważny błąd IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 01.08.04, 19:46
                Snajper 55 ma racje. Ja pamietam powstanie warszawskie ( bylem bardzo malym
                chlopcem) i pamietam marsz z Zieleniaka na ochocie do obozu przejsciowego w
                Pruszkowie, ale to juz inna sprawa. Pamietam rowniez rok 1956 i historie
                powstania wegierskiego . Rosjanie niegdy sie nie bali uzyc sily dla sowich celow
                politycznych . Byli bardzo blisko zbrojnej interwencji w Polsce i skonczyloby
                sie to jeszcze wiekszym przelewem krwi niz na Wegrzech
                www.pinetreeline.org/metz/otherm2/otherm2-16f.html
                A zachod urzadzalby pokojowe demonstracje protestacyjne palac gdziekolwiek flagi
                sowieckie i oglaszajac nowe protesty ONZ-etowskie.
                • chszaszcz Pytia, 01.08.04, 21:17
                  Czy wiadomo co sie stalo z tymi zolnierzami azjatyckimi ktorzy strzelali do
                  ludzi gdzie popadlo (po pijanemu) i gwalcili na Zieleniaku wlasnie?

                  Oni byli opisywani jako 'czarni jak malpy', domyslam sie kaukaz czy czeczenia,
                  mogli byc gruzini czy kazachowie.. nie wiem ktorzy to byli ale byli czescia sil
                  NEIEMIECKICH a nie rosyjskich.

                  Co sie z tymi bandytami stalo po wojnie? Czy alianci dali im azyle czy tez
                  wyslali ich w zapieczetowanych wagonach (kozakow, gdzie sie porzneli nozami
                  wiedzac co ich czeka)??? Nikt nic nie mowi ze to wlasnie te 'wschodnie' typy
                  rznely i gwalcily!

                  Byli tam tez ukraincy? O ile wiem to tak!
                  • Gość: pytia Re: Pytia, IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 02.08.04, 00:17
                    Odpowiedz do chrzaszcza. Ja pamietam dokladnie tych z brygady Kaminskiego. W
                    osatnich dniach powstania ukrywalismy sie w ogrodkach dzialkowych za rogiem
                    Opaczewskieji i Grojeckiej. Niemcy uzywali do odwalania czarnej roboty.Jeden
                    taki pijany swolocz nas znalazl i od razu postawil pod murem. Uratowali nas
                    niemieccy zolnierze(!), prawdopodobnie z Luftwaffe , ktorzy mieli tez tam jakas
                    swoja kwatere ( to bylo niedaleko Okecia) i nie pozwolili nas rostrzelac.Tylko
                    dlatego przetransportowano nas na druga strone ulicy na Zieleniak. Co sie z ta
                    banda rosyjsko ukrainska stalo, nie wiem. Czytalem gdzies , ze ta brygada
                    Kaminskiego byla jeszcze gorsza od Wlasowcow i skladala sie wlasciwie tylko z
                    elementow kryminalnych. Czego im zycze? Chyba sie domyslasz.
                    • chszaszcz Re: Pytia, 02.08.04, 00:20
                      Dziekuje ci za post. Mozesz napisac co sie dzialo na Zieleniaku i potem w
                      Pruszkowie. Placze- w oczach to sa sprawy rodzinne...
                      Niekoniecznie o tobie jak nie chcesz ale w ogole co o tym wiesz. Boze, to
                      straszne...

                      Jakiej to byli narodowosci ludzie moze pamietasz.
                      • pan.scan Masz tu. To "czarni" - RONA Kamińskiego 02.08.04, 00:26
                        wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/rona.htm
                        • chszaszcz Re: Masz tu. To "czarni" - RONA Kamińskiego 02.08.04, 00:59
                          Dzieki,

                          Odwdzieczam sie dobrym opracowaniem gdzie chyba uzywaja Kamisnkiego jako
                          przyklad jak przegrac wojne partyzancka. dlugie, 22 strony pdf.

                          www.axiseuropa.com/articles/guerrillawar.pdf
                      • chszaszcz Re: Pytia, 02.08.04, 01:07
                        to 'czarnych', w tym i Ukraincach. Po obiedzie dowiaduję się, że zbiorowa 16.
                        kompania batalionu całkiem niemal zginęła. Pozostali nieliczni a zdrowych
                        zaledwie kilku. Stało się to w następujący sposób: kompania zajęła parter i
                        piętro pewnego budynku. Żołnierze porozłazili się po całym domu, poszukując
                        kosztowności, żywności i wódki. Zaś Polacy, co znajdowali się w piwnicach i
                        górnych piętrach, otworzyli ogień z pistoletów maszynowych i obrzucili
                        granatami i butelkami zapalającymi tak, że zniszczyli całą kompanię.

                    • chszaszcz Re: Pytia, 02.08.04, 00:23
                      Poddalas mi swietna informacje ze to byla brygada Kaminskiego. Zaczalem szukac,
                      tu pierwszy link: www.axishistory.com/index.php?id=308
                    • chszaszcz Re: Pytia, 02.08.04, 00:55
                      www.russiatrek.com/map.shtml
                      Bryansk Forrest jest 379 km SE od Moskwy, czyli nad granica Kazahstanu. A wiec
                      prawda co ludzie mowili ze byli 'czarni jak malpy'. Cala pociecha ze ze 300 z
                      nich dorwali Polacy w Kampinosie, kaminskiego zastrzelilo albo Gestapo albo na
                      rozkaz Himmlera zeby nie bylo konkurencji z Wlasowem. Kaminskiego odwolano z
                      Warszawy na zadanie Niemcow!

                      Brygada Kaminskiego (Polak z pochodzenia matka Niemka, ojciec Polak) gwalcila
                      miedzy innymi w instytucie leczenia raka w Warszawie. Sam Kamisnki tez rabowal.

                      Nie zapomnimy.
                      • Gość: pytia Re: Pytia, IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 02.08.04, 01:17
                        Dziekuje za te wiadomosci. Potwierdzaj one, ze to co przed tym powiedzialem jest
                        prawda. Tych artykulow nie znalem. Mowia one miedzy innymi ,ze ta brygada dziala
                        na Ochocie. Pamietam, ze ich dowodza w czasie gdzy nas zlapali siedzial przy
                        stoliku w domu narohu Opaczewskiej i Grojeckiej , na ktorym stala butelka z
                        wodka i patefon z taka duza tuba ( pamiec dzieciaka jest dziwna). Na samym
                        zieleniaku pamietam ze strasznie mi sie chcialo pic, a z woda byly klopoty. Bylo
                        goraco i od czasu do czasu przynoszono cos co przypominalo wode w puszce po
                        konserwach. Obok nas byla kilkunastoletnia dziewczynka, ktorej jeden z tych
                        "zolnierzy " chcial zdjac z palca pierscionek. Poniewaz jednak pierscionek byl
                        ciasny i nie mogl tego zrobic, wyciagnal bagnet i zaczela sie zbierac do
                        obciecia palca. Zrobil sie straszny krzyk iw ostatnim momencie sie wstrzymal.
                        Pamietam jeszcze jak bylem zly na moja matke, gdu maszerowalismy pozniej
                        Opaczewska, ze musialem nosic moje paletko zimowe. Nie mielismy zadnych rzeczy i
                        bala sie ona co sie stanie zima. No, ale to juz koniec, nie chce na ten temat
                        wiecej mowic.
                  • chszaszcz Re: Pytia, 02.08.04, 01:09
                    jesus, ojciec Putina byl w RONA...
                  • chszaszcz Re: Pytia, 02.08.04, 01:18
                    www.feldgrau.com/rvol.html
                    niezle
                • Gość: wikul Interesują mnie pewne szczegóły IP: *.acn.waw.pl 03.08.04, 22:04
                  Gość portalu: pytia napisał(a):

                  > Snajper 55 ma racje. Ja pamietam powstanie warszawskie ( bylem bardzo malym
                  > chlopcem) i pamietam marsz z Zieleniaka na ochocie do obozu przejsciowego w
                  > Pruszkowie, ale to juz inna sprawa. Pamietam rowniez rok 1956 i historie
                  > powstania wegierskiego . Rosjanie niegdy sie nie bali uzyc sily dla sowich
                  celo
                  > w
                  > politycznych . Byli bardzo blisko zbrojnej interwencji w Polsce i skonczyloby
                  > sie to jeszcze wiekszym przelewem krwi niz na Wegrzech
                  > www.pinetreeline.org/metz/otherm2/otherm2-16f.html
                  > A zachod urzadzalby pokojowe demonstracje protestacyjne palac gdziekolwiek fla
                  > gi
                  > sowieckie i oglaszajac nowe protesty ONZ-etowskie.



                  Interesują mnie pewne szczegóły przytoczone powyżej przez Ciebie. Czy mógłbym
                  napisać do Ciebie na priva. I na jaki ew.adres ? Proszę o odpowiedź tutaj lub
                  na ww.nick w skrzynce Gazety.
                  Pzdr.
              • gini Re: Na jutro 01.08.04, 19:50
                Postaram sie przetlumaczyc artykul z Le Soir belgijskiego.
                Mysle, ze dobrze sie stalo, ze wreszcie zaczeto mowic o Powstaniu , ze wreszcie
                cos w ogole ujrzalo swiatlo dzienne.Dla przecietnego Belga Powstanie
                Warszawskie to bylo Powstanie w gettcie i nic wiecej .
                Mysle, ze dzieki Le Soir i nie tylko dowiedza sie wiecej.
    • Gość: o powstaniu Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.avenel01.nj.comcast.net 01.08.04, 21:17
      przede wszystkim, wall street journal jest obecnie najbardziej opiniotwórczym
      media w usa, reszta uważana za czystą propagandę. warto zawsze skopiować
      artykuły i "wkleić" na forum i zawsze się ktoś znajdzie żeby przetłumaczyć
      artykuł. polska nie powinna zapraszać żadnych liderów jakichkolwiek państw. w
      zasadzie niemcy byli jedynymi którzy nas nie zdradzili i jako tacy jedyni mają
      prawo żeby być reprezentowani.
      • Gość: 100 Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.04, 01:56
        Dziękuję , przeczytałam wszystko . Zainteresowanym polecam też wątek założony
        przez mosze "60 lat Powstania Warszawskiego" na tym forum .
        • chszaszcz Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 02.08.04, 05:11
          Tak sie zastanawiam, ze niewielu ich zostalo zywych z tej brygady Kamisnkieki,
          i wcielono ich do grupy Wlasowa. Cos mi sie ledwie przypomina ale wydaje mi sie
          ze w Czechoslowacji kazano im sie rozbic obozem i pod jakims niezlym pretekstem
          kazano oddac bron i nadjechaly czolgi ich zapakowali do obozu. Zdaje sie ze ich
          odeslano do Rosji. Wagony zaplombowano i zaraz po ruszeni wyciagneli noze
          (zostawili im widac te noze...) zaczeli sie rznac wiedzac co ich czeka.

          Ot, taka dzicz. Dobrze ich chociaz nasiw Kampinosie dorwali. Ciekawe ze nie
          lubili ich ani sami Niemcy juz w czsie wojny (no, moze troche z roznych pwodow)
          ani Amerykanie. Ciekawe ze mieli juz wtedy wizje ze trzeba sie klopotu szybko
          pozbyc. Zawsze uwazalem ze to byla zdrada AMerykanow ze ich zapakowali w te
          wagony ale teraz widze ze bardzo dobrze zrobili. Byc moze ktos dojechal do
          Moskwy to moge sobie wyobrazic co z nimi tam porobiono.
    • masz99 Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk 04.08.04, 15:37
      Zgadziam sie, swietny WSJ artykul. Przeslalem go do kilku moich znajomych
      obcokrajowcow. Sa pod wrazeniem.
      • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 04.08.04, 22:55
        Cieszy mnie ,ze Ciebie ten artykul tez poruszyl. Wracajac jeszcze do listu
        "Jastrzebca" na temat co jest wazniejsze ksiazka Davisa czy tez ten artykul. W
        gruncie rzeczy wydaje mi nie istotne. Tym niemniej ten artykul przyczytalo mam
        nadziej wiekszosc tych, ktorzy prenumeruja WSJ, a takich jest prawdopowdobnie
        kikaset tysiece z najbardziej wplywowych srodowisk amerykanskich. Ksiazke Davisa
        przyczyta pewnie w najlepszym wypadku kilkadziesiat tysiecy i tym duzo Polonii,
        dla ktorej temat jest ten mniej lub bardziej znany.
        Jeszcze mala wiadomosc dla Wikula. Powstanie rzeczywiscie przezylem. Bylem na
        Ochocie, Zieleniaku i w Pruszkowie, ale sa to dla mnie bardzo trudne i bolesne
        wspomnienia i nie mam zamiaru pisac na ich temat pamietnikow.To sa bardzo
        osobiste wspomnienia malego chlopca.
        • Gość: wikul Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 01:06
          Gość portalu: pytia napisał(a):

          > Cieszy mnie ,ze Ciebie ten artykul tez poruszyl. Wracajac jeszcze do listu
          > "Jastrzebca" na temat co jest wazniejsze ksiazka Davisa czy tez ten artykul. W
          > gruncie rzeczy wydaje mi nie istotne. Tym niemniej ten artykul przyczytalo mam
          > nadziej wiekszosc tych, ktorzy prenumeruja WSJ, a takich jest prawdopowdobnie
          > kikaset tysiece z najbardziej wplywowych srodowisk amerykanskich. Ksiazke
          Davis
          > a
          > przyczyta pewnie w najlepszym wypadku kilkadziesiat tysiecy i tym duzo
          Polonii,
          > dla ktorej temat jest ten mniej lub bardziej znany.
          > Jeszcze mala wiadomosc dla Wikula. Powstanie rzeczywiscie przezylem. Bylem na
          > Ochocie, Zieleniaku i w Pruszkowie, ale sa to dla mnie bardzo trudne i bolesne
          > wspomnienia i nie mam zamiaru pisac na ich temat pamietnikow.To sa bardzo
          > osobiste wspomnienia malego chlopca.



          Rozumiem cię doskonale. Interesują mnie tylko okoliczności pobytu w Pruszkowie
          po wypędzeniu z Warszawy po Powstaniu. To był chyba jakiś obóz przejściowy
          zwany Dułagiem3 (?). Pszukuję bezskutecznie śladów po tym obozie. Jeżeli mozesz
          to napisz na mój adres gazetowy.
          Pzdr.
          • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: 155.139.68.* 05.08.04, 14:01
            Z tego co pamietam byl to oboz przejsciowy. Pamietam, zez Zieleniaka
            maszerowalismy Opaczewska, chyba w kierunku Dw.Zachodniego. W obozie w
            Pruszkowie bylismy krotko. Nie byl on chyba dobrze pilnowany, bowiem Matka moja
            razem ze mna uciekla z niego po 2 dniach. Spotkalem tutaj moja kolezanka ze
            studiow, ktora przezyla powstanie na Zoliborzu i tez wyladowala przejsciowo w
            Pruszkowie. Co Niemcy dalej robili z tymi ludzmi- nie mam pojecia. Pamietam, ze
            hala byla ogromne ( przynajmniej tak ja pamietam) i bylo mnostwo ludzi lezacych
            na podlodze.
            • Gość: wikul Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.acn.waw.pl 05.08.04, 16:59
              Gość portalu: pytia napisał(a):

              > Z tego co pamietam byl to oboz przejsciowy. Pamietam, zez Zieleniaka
              > maszerowalismy Opaczewska, chyba w kierunku Dw.Zachodniego. W obozie w
              > Pruszkowie bylismy krotko. Nie byl on chyba dobrze pilnowany, bowiem Matka
              moja
              >
              > razem ze mna uciekla z niego po 2 dniach. Spotkalem tutaj moja kolezanka ze
              > studiow, ktora przezyla powstanie na Zoliborzu i tez wyladowala przejsciowo w
              > Pruszkowie. Co Niemcy dalej robili z tymi ludzmi- nie mam pojecia. Pamietam,
              ze
              >
              > hala byla ogromne ( przynajmniej tak ja pamietam) i bylo mnostwo ludzi
              lezacych
              >
              > na podlodze.



              A czy pamiętasz może czy były jakieś spisy, czy była jakaś inna dokumentacja ?
              Może znasz kogoś kto o tym wie i pamięta. Byłbym wdzięczny za informacje.
              Moja rodzina po Powstaniu (uszczuplona o dwie osoby zabite, za to z kilkoma
              rannymi)została wysiedlona w okolice Częstochowy do gm.Lelów, by ostatecznie
              rozproszycć się po Górnym i Dolnym Śląsku.
              Pzdr.
              • Gość: pytia Re: The Wall Street Journal i powstanie warszawsk IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 05.08.04, 19:26
                Niestety nie.Moze i cos takiego bylo, ale jak powiedzialem moja Matko ze mna
                uciakla po 2 dniach i reszte wojny przyzylismy w okolicach Grodziska i Zyrardowa
                ( Ojciec zginal przed tem).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka