jersey_gay
31.07.04, 15:19
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=14233&scroll_article_id=14233&layout=1&f
orum_id=26867&page=text&list_position=1
CZY TO NIE JEST GRZECH?
Musimy poznać prawdę!
Nasze dziennikarskie śledztwo potwierdza szokujące ustalenia prokuratury.
Znany gdański duchowny, prałat Henryk Jankowski, od dłuższego czasu spotykał
się z 16-letnim dziś Sławkiem R. Dawał mu pieniądze, zabierał na noce - mówią
nam kolejni świadkowie: znajomi, rodzina. - To bzdura - odpowiada duchowny.
Sławek R. (16 l.) jest synem byłej sprzątaczki, która pracowała na plebanii
parafii św. Brygidy w Gdańsku, gdzie proboszczem jest ksiądz Jankowski.
Według informacji, do których udało nam się dotrzeć, chłopak bywał na
plebanii. Od 2001 roku jego wizyty u księdza były coraz częstsze. W końcu
zaczął tam nocować.
Miał kasę
Rodzina nie chce rozmawiać z prasą. Ojciec Sławka jest kolejarzem. Sławek ma
też 7-letnią siostrzyczkę. Mieszkają w suterenie w starej, odrapanej
kamienicy w przystoczniowej części Gdańska. Wszyscy tam się znają.
- Trzy razy widziałem, jak prałat podjeżdżał pod ich dom czarnym mercem.
Zawsze wyjmował władowane torby - mówi sąsiad rodziny R.
- Sławek się wybił - opowiada kolega chłopaka. Jak pokazywał się na ulicy to
zawsze miał coś nowego, a to markowe spodnie, buty Adidasa, superkomórkę.
Z opowieści sąsiadów wynika, że Sławek od ponad roku bardzo rzadko bywał w
domu.
W zeszłoroczne ferie zimowe ksiądz zabrał chłopaka do Rzymu. Potem nocne
wizyty Sławka na plebanii stały się jeszcze bardziej częste. Chłopak miał
spać z księdzem w jednym łóżku. Kiedy matka Sławka zaczęła oponować, miała
usłyszeć od księdza: - Nie mogę sam spać w nocy..
Z czasem chłopak stał się nieposłuszny, znikał z domu, przestał chodzić do
szkoły. Pojawiły się narkotyki, papierosy i alkohol. Sławek miał na wszystko
pieniądze. W końcu, latem zeszłego roku, rodzice postanowili wysłać syna do
rodziny na Kaszuby - do Sierakowic. Odizolować go...
Zabronili mówić
W małym domku na skraju Sierakowic mieszkają ciotka i babcia chłopaka.
Sławomir często tam przyjeżdżał razem z matką.
- Nie będę z wami rozmawiać o Sławku. Nie było go tutaj ze trzy tygodnie -
mówiła nam Barbara, ciotka Sławka. - Gdzie jest? Nie wiem.
Chwilę później na podwórzu pojawiła się babcia chłopaka.
- O księdzu? Nie będę mówić wam nic. Zabronili mi - twierdzi starsza kobieta.
Kilometr dalej, na nowym osiedlu mieszka rodzina N. Sławek mieszkał tu po
ucieczce od ciotki w tamte wakacje i ostatnio, do lipca. Zaprosił go kolega,
Łukasz N.
- Ostatnio był u nas trzy tygodnie temu. Potem ślad po nim zaginął. Nie
dzwonił, nie pojawiał się w Sierakowicach - mówi brat Łukasza.
Iwona N., matka Łukasza, mówi, że chłopak miał mnóstwo pieniędzy.
- Czy słyszałam o tej aferze. Pewnie. Jankowski często tutaj przyjeżdżał. Nie
podjeżdżał pod blok. Stawał w pobliżu, na ryneczku, i tam wysadzał go z auta -
opowiada. Chłopak miał bardzo dużo pieniędzy. Nie mówił skąd. Zresztą on był
małomówny.
Czy doszło między chłopakiem a księdzem do kontaktów intymnych?
- Jestem przekonana, że nie. Prałat dawał mu pieniądze, aby go przy sobie
mieć - twierdzi Iwona N. - Zresztą chłopaka w ręce księdza pchała sama matka.
Miała z tego dużo pieniędzy. Chłopakowi się nie układało z rodzicami i pewnie
dlatego uciekał. Mieszkał u mnie, bo psa bym nie wygoniła na dwór, a co
dopiero człowieka - dodaje.
Śledztwo trwa
We wtorek Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w związku z
artykułem 200 kodeksu karnego mówiącym o zmuszaniu osoby poniżej 15. roku
życia do zachowań seksualnych. Grozi za to do 10 lat więzienia.
- To nagonka na moją osobę - mówił prałat Henryk Jankowski. - Stan wojenny
przetrzymałem, to teraz też sobie poradzę. Cała ta sprawa to bzdura
kompletna. Nie mam nic do powiedzenia.
Milczy też gdańska kuria.
Sławek zaś zniknął. W zeszłym miesiącu policja przywiozła go do rodzinnego
domu z Sierakowic. Potem ślad po chłopaku zaginął.
Co działo się w hotelu Radisson
W nasze ręce trafiły wstrząsające fotografie. Mogą potwierdzać karygodny
związek prałata z małoletnim Sławkiem R.
Był 8 lipca zeszłego roku. Prałat Henryk Jankowski pojawił się w hotelu
Radisson w Szczecinie. Nie był sam. Miał towarzystwo. Oto, co opowiada o tym
nasz informator:
- Mieszkał na dziewiątym piętrze w apartamencie. To był pokój 916. Młodych
chłopców było w sumie pięciu. W wieku mniej więcej 15-18 lat. Od razu po
wejściu do pokoju włączył filmy porno. Na recepcji wyświetla się wtedy taki
komunikat, że są włączone filmy porno, bo się za nie płaci. Stąd wiem, że
oglądali na pewno i że bardzo dużo za nie zapłacili. Dwóm chłopaczkom prałat
wynajął drugi pokój. Byli zameldowani. Ich nazwiska S. i J. A trzech
pozostałych było z nim w tym apartamencie. Od początku goście zachowywali się
luźno. Przyjechali volkswagenem transporterem. Jak przyszli gdzieś około
godziny 20 - to już nie wychodzili. W hotelu zabawili dwa dni. Co w tym
czasie się działo? Normalnie chodzili po mieście. On im kupował jakieś dresy
w sklepach sportowych. Z jednym szedł za rączkę, obejmował ich... w ogóle nie
szczypał się. Zero.
Tyle nasz informator. Sprawdziliśmy. Pokój 916 istnieje w hotelu Radisson w
Szczecinie. To nie apartament, ale pokój klasy biznesowej. Cena - 109 euro za
dobę, czyli ok. 480 zł.
Tropimy ich bez litości
Marcin Jabłoński (66 l.) - pedofil z warszawskiego Żoliborza dzięki "Super
Expressowi" stanie przed sądem. Dostarczyliśmy warszawskiej prokuraturze
kasetę wideo z dziecięcą pornografią. Wcześniej był bezkarny. Prokuratura
zamiast się nim zająć, umorzyła sprawę. Pod naszym naciskiem znaleziono
obciążające go dowody. Za kręcenie filmów pornograficznych z udziałem dzieci
i nakłanianie ich do obnażania się grozi mu do 10 lat więzienia. Proces
zacznie się niebawem.
Wojciech Krolopp (58 l.), były dyrektor chóru Polskie Słowiki - za seksualne
molestowanie chłopców sąd skazał go na osiem lat więzienia. Jak ustaliła
prokuratura, w latach 1992-98 wykorzystywał trzech chórzystów. Uprawiał z
nimi seks oralny, analny i zmuszał ich do masturbacji. Chorego na AIDS
Kroloppa czeka jeszcze jeden proces - za malwersacje finansowe w chórze.
Andrzej S. (57 l.) - do niedawna: sława polskiej psychologii, uchodził za
autorytet i często wypowiadał się w mediach. Trafił do aresztu pod koniec
czerwca, gdy na śmietniku w pobliżu jego domu policjanci znaleźli stosy zdjęć
z dziecięcą pornografią. Kolejne odkryli w jego domu. Andrzej S. - jak
potwierdziła prokuratura - przyznał się do stawianych mu zarzutów, m.in.:
wielokrotnego wykorzystywania nieletnich i produkowania z ich udziałem
pornografii.
Zatrważające! Codziennie docierają do nas wiadomości o kolejnych pedofilach!
Co się dzieje?
Psycholog społeczny Katarzyna Korpolewska mówi, że miłość traci na wartości,
a ludzie szukają dodatkowych podniet
autor: Gdańsk, Sierakowice | Małgorzata Guss - Gasińska, Edyta Żemła, Dariusz
Burliński MNS Warszawa | Dorota Majewska drukuj
prześlij artykuł
następny artykuł >>