Dodaj do ulubionych

Wolność gospodarcza w RP, czyli

08.12.13, 22:51
egzamin (państwowy!) na bacę:

www.tvn24.pl/wiadomosci-krakow,50/zdawali-panstwowy-egzamin-na-bace-ze-strzyzenia-owiec-i-wyrobu-oscypkow,374682.html

"Beata Białowąs z Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach, która organizuje egzamin."

Co ma, pytam, wspólnego jakaś izba z państwem? Jeszcze jedna z tysięcy dziedzin działalności objęta koncesjami i reglamentacją, napełnianie mieszków nowym urzędnikom-izbowiczom?

"Muszą ostrzyc owcę i napisać egzamin"

Czy baca, do cholery, musi być piśmienny? Spora część urzędników nie jest, a baca musi?

"To jest egzamin państwowy, a dyplom będzie uznawany w całej Unii Europejskiej. Jeżeli baca wyjedzie np. do Francji, to nie będzie musiał nostryfikować dyplomu za granicą, będzie on honorowany. Mamy nadzieję, że przez rejestrację zawodu więcej osób zainteresuje się tą profesją - powiedziała Białowąs."

To jest - jak mniemam - jakiś żart. Dobry żart, muszę przyznać. Od razu mi się w oczach pojawia, jak kolegium baców powiedzmy gdzieś w Pirenejach chce nostryfikować polskiego bacę, a ten wyciąga kwit i mówi: "o! takiego wała! tam mi możecie skoczyć, gdzie mnie możecie pocałować!"

Oczywiście jestem pewien, że licencjonowany baca będzie musiał co 2 lata odnawiać swoją licencję, nie za darmo przecież.
Obserwuj wątek
    • krates-8 eurobiurokracja musi upaść 08.12.13, 23:51
      ale ile szkód narobi
      zanim zdechnie
    • andrzejg czy cośkolwiek było narzucane przez państwo? 09.12.13, 10:38
      Obecne przepisy wręcz zarzynają rzemiosło pozwalając np. murarzowi piec chleb bez udokumentowania swojej fachowości. Czy państwo narzuciło bacom takie rozwiązanie?
      Jestem pewny,że bacowie pięć razy policzyli dutki zanim w to weszli. Widać im się opłaca,
      bo tak jak chleb kupuję w piekarni z licencjonowanym piekarzem ,to i oscypki wolałbym wyciskane przez czystą szmatkę, a nie brudne gacie.

      A.
      • perla Re: czy cośkolwiek było narzucane przez państwo? 09.12.13, 11:44
        andrzejg napisał:

        > Obecne przepisy wręcz zarzynają rzemiosło pozwalając np. murarzowi piec chleb b
        > ez udokumentowania swojej fachowości.

        udokumentowanie swojej fachowości dokumentuje się poprzez rynek.
        Jestem w stanie wyobrazić sobie murarza, który wypieka lepszy chleb od dyplomowanego piekarza.

        > bo tak jak chleb kupuję w piekarni z licencjonowanym piekarzem ,to i oscypki wo
        > lałbym wyciskane przez czystą szmatkę, a nie brudne gacie.

        licencjonowani piekarze robią coś w rodzaju wiór drewnianych a nie chleba.
        Zresztą, piekarstwo zdechło gdzieś w latach 80 tych ub. wieku. Być może potrzeba naturszczyków aby znów mieć dobry chleb.
        A co do brudnych gaci jest. Podejrzewam, że to ci z licencjami chętniej ich użyją niż pasjonaci właśnie.
      • oleg3 Re: czy cośkolwiek było narzucane przez państwo? 09.12.13, 13:11
        andrzejg napisał:

        > Obecne przepisy wręcz zarzynają rzemiosło pozwalając np. murarzowi piec chleb
        > bez udokumentowania swojej fachowości.

        To straszne!
        A co z wypiekami domowymi? U mnie w miasteczku są takie panie, które bez " udokumentowania swojej fachowości" robią klientom torty, serniki i makowce. Bez HACAPu! Najgorzej, że be żadnego marketingu i pijaru. Rąk nie myją zgodnie z instrukcją i może dlatego mają klientów. Pora z tym skończyć!

        Trójki cukiernicze?
        Przy okazji sprawdzą moralność bo jak wiadomo idzie o czystość.
        • andrzejg Re: czy cośkolwiek było narzucane przez państwo? 09.12.13, 13:32
          oleg3 napisał:

          >
          > To straszne!
          > A co z wypiekami domowymi? U mnie w miasteczku są takie panie, które bez " udok
          > umentowania swojej fachowości" robią klientom torty, serniki i makowce. Bez HAC
          > APu! Najgorzej, że be żadnego marketingu i pijaru. Rąk nie myją zgodnie z instr
          > ukcją i może dlatego mają klientów. Pora z tym skończyć!
          >

          bez HACCAPU, bez Sanepidu, bez kas fiskalnych....jeżeli juz to niech wszyscy tak mają,
          a nie co cwańsze gospodynie domowe.

          Mogą sobie piec ,jeżeli działają według narzuconych reguł. Każdy może sobie zalożyć firmę i taka krawcowa kroić ciastka, a finansista kroić klienta.

          Chciałem jedynie zauważyc, że baców nikt nie zmuszał do przystąpienia do egzaminu czeladniczego. Za granicą uznaja te dyplomy i to powtarzam swoim uczniom. Widocznie tam są inni ludzie,którzy szukając fachowca najpierw patrzą w papiery. Nie każdy chce człowieka do przyuczenia zawodu. Baca to człek roztropny i niucha ma dobrego.


          A.
          • andrzejg P.S. 09.12.13, 13:34
            patrzysz od strony klienta i mówisz ,że wybierasz lepszych OK
            Popatrz od strony pracodawcy. Jakie kryteria naboru stosować? Każdego brać na okres próbny?
            Nie ma na to czasu ,ani pieniędzy

            A.
            • oleg3 Re: P.S. 09.12.13, 14:07
              andrzejg napisał:

              > patrzysz od strony klienta i mówisz ,że wybierasz lepszych OK
              > Popatrz od strony pracodawcy. Jakie kryteria naboru stosować? Każdego brać na o
              > kres próbny?
              > Nie ma na to czasu ,ani pieniędzy

              Andrzeju, chodzi o przymiotnik "państwowy" określający ten egzamin. Izba Rzemieślnicza niech sobie robi egzaminy jakie chce. "Cukiernik Powszedni" może dawać cukiernikom gwiazdki. Ale co do tego ma państwo? Zakalec zagraża bezpieczeństwu narodowemu?
              • andrzejg Re: P.S. 09.12.13, 14:29
                Czy to przypadkiem nie jest nadinterpretacja dziennikarza? Izba nie ma takich uprawnień, a ta druga organizacja? W wolnej chwili sprawdzę
              • snajper55 Re: P.S. 09.12.13, 15:26
                oleg3 napisał:

                > Andrzeju, chodzi o przymiotnik "państwowy" określający ten egzamin. Izba Rzemie
                > ślnicza niech sobie robi egzaminy jakie chce. "Cukiernik Powszedni" może dawać
                > cukiernikom gwiazdki. Ale co do tego ma państwo? Zakalec zagraża bezpieczeństwu
                > narodowemu?

                A jakież takie gwiazdki nadawane przez "Cukiernika Powszedniego" i setkę innych organizacji będą miały znaczenie, wiarygodność?

                Po co państwowy egzamin na prawo jazdy? Toż są egzaminy wewnętrzne.

                S.
                • oleg3 Re: P.S. 09.12.13, 15:54
                  > Po co państwowy egzamin na prawo jazdy?

                  Dobre pytanie Snajper.
                  • snajper55 Re: P.S. 09.12.13, 18:40
                    oleg3 napisał:

                    > > Po co państwowy egzamin na prawo jazdy?
                    >
                    > Dobre pytanie Snajper.

                    Takich pytań jest więcej:

                    Po co (państwowe) pozwolenia na broń?
                    Po co (państwowe) normy?

                    czy nawet:

                    Po co (państwowa) policja?

                    S.
                    • piq odpowiem ci, snajper, po co:... 09.12.13, 19:50
                      ...po nic.

                      Zamiast pozwolenia na broń wystarczyłaby rejestracja broni, archiwizacja próbnych pocisków i pełna odpowiedzialność za to, co się z bronią dzieje, spadająca na każdego, kto ją posiada.

                      Zamiast państwowych norm wystarczyłaby nieograniczona odpowiedzialność materialna za szkody wynikłe z wadliwego wykonania czy projektu. Coś źle zrobisz - lądujesz jako bezdomny na ulicy razem z rodziną, bo twój majątek w całości idzie na pokrycie szkód.

                      A po co jest policja, snajper, to mi wytłumacz. Bardzom ciekaw, co wymyślisz.
                      • pikrat Re: odpowiem ci, snajper, po co:... 09.12.13, 19:54
                        A kto przyjdzie po ciebie kiedy wypalisz komuś w twarz z tej twojej czarnoprochowej luśni?
                        Listonosz?

                        Wyczerpałeś limit głupoty na ten rok, może daj se klid do przyszłego roku? smile
                        • piq nie listonosz, tylko baba z mięsem /nt 09.12.13, 20:07
                          • pikrat Re: nie listonosz, tylko baba z mięsem /wt 09.12.13, 22:21
                            Inteligentna (inaczej) odpowiedź, jak jej autor, takoż inteligentny inaczej. smile
                            • piq ta odp. przekracza twoją 1/4intligiencję /nt 09.12.13, 22:35
          • oleg3 Re: czy cośkolwiek było narzucane przez państwo? 09.12.13, 14:03
            >Chciałem jedynie zauważyc, że baców nikt nie zmuszał do przystąpienia do egzaminu czeladniczego.


            To by wymagało sprawdzenia. Sądzę, że "prawdziwi" czyli praktykujący bacowie mają to w dupie. Zwłaszcza "egzamin pisemny" (ustnego nie przewidziano?). Ci kandydaci mają zaś interes załapania się na pararządową posadę: UE odtwarza stada nawet na tych terenach gdzie ich nigdy nie było.

            Co zaś do twoich uczniów: czy egzamin pisemny ma jakieś znaczenie? Toż to absurd wynikający z tego, że tylko egzamin pisemny (najlepiej testowy z kluczem) jest w stanie ocenić byle urzędas. Ja od cukiernika nie oczekuję ani znajomości literek (w razie czego narysuję mu potrzebny mi napis na torcie) ani gender (marksizmu). Chcę zjeść dobre ciasto. Dyplomów czeladniczych i mistrzowskich nie jadam.
            • andrzejg Re: czy cośkolwiek było narzucane przez państwo? 09.12.13, 14:33
              Wbrew pozorom egzamin pisemno-ustny jest potrzebny. Fachowiec powinien umieć przeliczyć i rozpisać recepturę. W ogóle powinien umieć pisać
              • kasz0 egzaminatorzy potrafia czytac? 09.12.13, 17:52
                andrzejg napisał:

                > W ogóle powinien umieć pisać

                Zapisywano liczbę zwierząt na kijach. Kije dzielono wzdłuż – to rozdzielanie włosa po to by po redykach uniknąć konfliktów z rozdzielaniem stada.

                To dwa rozne swiaty.
                • andrzejg Re: egzaminatorzy potrafia czytac? 10.12.13, 11:14
                  Mam do czynienia z różnymi uczniami i mogę jednoznacznie stwierdzić,że dający sobie dobrze radę w szkole , czyli umiejący pisać i czytać , tak samo dobrze dają sobie radę w praktyce. Te wszystkie pozostałe głąby,które najchętniej nie chodziłyby do szkoły i zawód zdobyły poprzez przyuczenie, bądź systemem kursowym , trzeba długo ustawiać do konkretnej roboty , a wszelkie zmiany wymagają wysiłku jak przy zmianie ustawienia maszyny, bo trzeba wyprodukować inny metal. Głąb niech idzie na taśmę ,gdzie go ustawią na początku i będzie trzaskał do emerytury.

                  Jestem zdecydowanym zwolennikiem egzaminów i dyplomów potwierdzających zdobyte wykształcenie. Ciekawym , czy w swoim CV ukrywasz dyplom mgr, bo przecież każdy widzi żeś fachowiec.

                  Szkolę młodzież w zakresie praktycznej nauki zawodu i bezwzględnie wymagam obecności w szkole. Latają na koniec miesiąca z dzienniczkami z potwierdzonymi obecnościami i nieobecnościami w szkole i za zbyt duże nieusprawiedliwione nieobecności nie są finansowo premiowani.

                  Muszą umieć pisać i czytać!


                  A.
              • piq pisać to powinien umieć fachowiec od pisania,... 09.12.13, 19:31
                ...wolę niepiśmiennego np. zduna, który mi postawi porządny piec zgodnie z wielowiekową praktyką, niż piśmiennego zduna, który narysuje se plany i rozpisze wszystko cacanie, a piec będzie dymił na cały dom i nie będzie się chciało w nim palić.
                • andrzejg Re: pisać to powinien umieć fachowiec od pisania, 10.12.13, 11:18
                  piq napisał:

                  > ...wolę niepiśmiennego np. zduna, który mi postawi porządny piec zgodnie z wiel
                  > owiekową praktyką, niż piśmiennego zduna, który narysuje se plany i rozpisze ws
                  > zystko cacanie, a piec będzie dymił na cały dom i nie będzie się chciało w nim
                  > palić.

                  a po czym go poznasz pomijając polecenie przez kogoś innego?
                  Po postawionym krzyżyku pod umową , której nie potrafi przeczytać?
                  • piq poznam go po jego renomie rynkowej,... 10.12.13, 17:54
                    ...czyli przez polecenie przez kogoś innego. Myślisz sobie, że na twoje wypieki ludzie się rzucają, bo masz jakieś papiery??? Rzucają się, bo są po prostu dobre. Tylko to się liczy - jakość i ewentualnie jej przełożenie na cenę - a nie papierki.
                    • andrzejg Re: poznam go po jego renomie rynkowej,... 10.12.13, 18:09
                      Niewątpliwie masz rację, ale ciągle patrzysz z pozycji klienta. U nas niejeden ogląda dyplomy mistrzowskie wiszące na ścianie : mojego ojca i żony z moim. To też buduje wiarygodność.

                      Ja cały czas wskazuję na spojrzenie od strony pracodawcy. Też mogę zatrudnić z polecenia, ale czy myślisz że dobrego pracownika poleca się konkurencji? Jak mam ocenić człowieka szukającego pracy, gdy jest ich wielu. Każdego probować? Już pisałem - szkoda czasu i pieniędzy. Wstępną weryfikację można przeprowadzić na podstawie CV, a tam ważne jest UDOKUMENTOWANE doświadczenie , w tym wykształcenia.

                      A.
      • kasz0 jak sie nie ma co sie lubi 09.12.13, 17:44
        andrzejg napisał:

        > oscypki wolałbym wyciskane przez czystą szmatkę, a nie brudne gacie.

        W dawnych slusznie minionych czasach bylo niezmiernie smakowicie. Bedac jeszcze pacholeciem bywalem na tatrzanskich halach pozniej ekologicznie zdegradowanych przez wprowadzenie Tatrzanskiego Parku Narodowego. Nie bede ukrywal, bylo siermieznie. Nie bede sie upieral, ze jakos szczegolnie brudno. Bylo tak na ile pozwalaly warunki i odleglosc od strumyka. Oscypki baca z juhasami wyrabiali recznie. Rece mieli spracowane ciezka fizyczna praca. Kolor rak byl od ciemno brazowego do jasno brazowego z czarnymi fragmentami. Oscypki wedzily sie na deskach pod dachem. Od dymu tam wyzej wszystko bylo czarne.

        Rybasznie zartujac baca opowiadal, ze przy dojeniu bywa, ze owieczka siknie do szaflika. No i czy nam to nie przeszkadza gdy nam podaje kubki z zentyca. Mnie nie przeszkadzalo. Do dzis mi nie przeszkadza. To co mi obecnie przeszkadza to smak tych wyrobow towaropodobnych odlegly o lata swietlne od nabialu z mleka owczego.

        Egzamin jak sadze obejmuje wyrabianie czegos tam z osobistego mleka organizatorki egzaminow. Tobie jak widze nie przeszkadza, ze ona ma genetycznie zmodyfikowany mozg.

        Cyfrowane bacowskie portki nie byly nadmiernie czyste gdy redyk jesienia schodzil z hal. Nic mi nie wiadomo aby byly uzywane do cedzenia. Chopy musieliby je najperw zdjac. Robili to co pol roku.

        Na halach wszystko bylo ekologiczne i o czystosci wysokogorskiego strumyka. Wszyscy lacznie z owcami srali gdzie popadnie. Epidemii jakos nie zapamietano. Obecnie sa wymagane po trzy kibelki na owce.
        • piq heheh, no właśnie,... 09.12.13, 19:29
          ...a teraz lamentują ci sami "ekolodzy", że się środowisko przyrodnicze Tatr degraduje, bo hale zarastają niechcianą roślinnością, oraz że zniknęły np. rydze, których dawniej było od groma.

          Owóż one szkodliwe owieczki w roli żywych kosiarek wyjadały do spodu wszystkie roślinki na hali i w ten sposób unikatowe środowisko hal było utrzymywane w niezbędnej równowadze. Gdy wzięli się za to pjerzdoleni ekolodzy, wypędzając baców z owcami w imię ochrony środowiska, unikatowe siedliska hal zostały zdegradowane. Podobnie z rydzami: między rydzem a owczym lub krowim gnojkiem jest nierozerwalny związek: jest kupka, jest rydz, nie ma kupki, nie ma rydza.

          Ponieważ przepędzono wypas z hal, hale zarosły, część alpejskich roślin wyginęła, a rydze zanikają. Dzięki oczywiście urzędowej ochronie przyrody.
          • pikrat Re: heheh, no właśnie,... 09.12.13, 20:00
            Napisz piquś co było pierwsze na halach owce czy bacowie? Łowieczki wypasali na halach bacowie i były to zwierzęta spoza ekosystemu A jak połączyłeś owcze łajno z rydzami to już nawet bacowie by się nie połapali. Napiszę tak: rydze spotyka się w naszych lasach a łowieczek tam ni ma ani sztuki. No i co ty na to? - tylko bez wyzwisk, bo opie... wink
            • piq na początku był chaos, ćwierćinteligencie /nt 09.12.13, 20:07
              • pikrat Re: na początku był chaos, ćwierćinteligencie /wt 09.12.13, 22:18
                A kto cie pytał o początek? Jak zwykle, gdy cię przyszpilić piszesz głupoty, meduzo.smile
                • piq meduzy nie da się przyszpić, motylico wątrobowa/wt 09.12.13, 22:34
        • kalllka Re: jak sie nie ma co sie lubi 09.12.13, 19:38
          Wychodzi na to ,ze rzecz dotyczy oscypków i ich unijnej certyfikacji. Jak wszystkim wiadomo, gdy nie wiadomo o co chodzi to z pewnością chodzi
          o możliwości wykorzystania polskiego barana....
          Czyli zrobienia go w bace!

          (Kiedyś Polska była poważnym exporterem baraniny na "rynki muzułmańskie" ale teraz to
          chyba Francja - ?)


        • andrzejg Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 11:24
          kasz0 napisała:

          >
          > Egzamin jak sadze obejmuje wyrabianie czegos tam z osobistego mleka organizator
          > ki egzaminow. Tobie jak widze nie przeszkadza, ze ona ma genetycznie zmodyfikow
          > any mozg.
          >

          Nie byłem na egzaminie baców,ale podejrzewam,że obejmuje on to co baca powinien umieć i czego baca uczył się przez 3 lata. Być może inni bezpapierkowi bacowie potrafią to wszystko o wiele lepiej , ale nie miałbym czasu sprawdzać każdego nazywającego siebie samego bacą , czy jest rzeczywiście bacą . Wygodniej jak tą robotę zrobi ktos za mnie
          • oleg3 Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 11:57
            > czego baca uczył się przez 3 lata

            Andrzeju. A dlaczego to nauka "na bacę" ma trwać 3 lata? Bo taki jest schemat "nauki zawodu'? Wyobraź sobie mieszczucha, który nigdy nie widział trawy innej niż przed blokiem i syna właściciela stada owiec obytego z owcami od 10 lat. Ten pierwszy może potrzebować 3 czy 5 lat by ostrzyc owcę, ten drugi robi to w kilkanaście sekund.
            • andrzejg Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 12:31
              oleg3 napisał:

              > > czego baca uczył się przez 3 lata
              >
              > Andrzeju. A dlaczego to nauka "na bacę" ma trwać 3 lata? Bo taki jest schemat "
              > nauki zawodu'? Wyobraź sobie mieszczucha, który nigdy nie widział trawy innej n
              > iż przed blokiem i syna właściciela stada owiec obytego z owcami od 10 lat. Ten
              > pierwszy może potrzebować 3 czy 5 lat by ostrzyc owcę, ten drugi robi to w kil
              > kanaście sekund.

              i wyobraź sobie ,że ów mieszczuch bieglejszy w bajerowaniu zapewni Cię o swojej fachowości...

              Jestem przeciwny ogólnym nakazom zmierzającym do powstania zamkniętych środowisk zawodowych. Teraz mamy z czymś takim do czynienia, przynajmniej w moim otoczeniu. Każdy może sobie otworzyć cukiernie, czy kawiarnię .Nic mi do tego,choć niejeden z moich kolegów bardzo nad tym boleje tęskniąc za regionalizacją i niedopuszczaniem konkurencji bliżej niż 1 km. Jestem za gloryfikowaniem dyplomem chcących się uczyć. Jest to świadectwo wykształcenia zawodowego ,które jedni mogą uznawać , a inni nie. Tak się składa ,że nasze świadectwa czeladnicze i mistrzowskie ,po przetłumaczeniu' , są uznawane w odpowiednich środowiskach w wielu krajach. Wracając do mieszczucha i syna stada baranów...ups owiec
              Synowi właściciela wystarczy zglosić się do odpowiedniej izby i zdobyć dyplom,o ile uzna że będzie mu potrzebny i jak sądzę nie będzie miał problemów z jego zdobyciem. Mieszczuch , aby go zdobyć będzie musiał wyjechac do bacówki i pobrykać z owcami po hali przez trzy lata (bo takie są wymogi. Dlaczego 3 ,a nie 5 czy 10? Myslę ,że wiąże sie to ściśle z systemem kształcenia zawodowego ,które trwa zazwyczaj 3 lata). Po tych 3 latach z pewnościa będzie mógł stanąc w konkury z synem własciciela.

              Jako ciekawostke podam przykład swoich czeladników, którzy maja wystarczający staż pracy ,aby zdobyć papiery mistrzowskie. 4 z nich śmiało mogłoby to zrobić,ale nie chcą. Nie potrzebują, bo u mnie nic z tego by nie mieli , a widocznie nigdzie się nie wybierają.
              • kalllka Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 12:59
                Wiesz co Andrzeju, ciekawostka z twoimi czeladnikami była kiedyś po prostu - dobrym zwyczajem. Mistrz określał i wyznaczał czeladnikowi czas, nomen omen, terminowania w zawodzie.
                Czeladnik, który składanym egzaminem potwierdzał nie tylko własne umiejętności lecz o świadczył o "szkole mistrza". I szedł w świat spokojny bo dostawał wartościowe referencje.
                To co proponują Katowice jest kolejnym przykładem alogiki systemu polskiej edukacji cudaczna próba zaadoptowania don, dotacji unijnych.
                • andrzejg Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 13:10
                  > To co proponują Katowice jest kolejnym przykładem alogiki systemu polskiej edu
                  > kacji cudaczna próba zaadoptowania don, dotacji unijnych.

                  Katowice to jest Izba Rzemieślnicza i Małej i Średniej Przesiębiorczości...pisane ciurkiem,to jest jedna organizacja i egzaminy państwowe ,to jest czysta nadinterpretacja dziennikarza. Jest to zwykły egzamin rzemieślniczy i być może rzemiosło odchodzi w niepamięc , bo ludzie wolą chemiczny chleb z amerykańskich molochów , ale póki to środowisko istnieje , to ma prawo do podnoszenia rangi zawodu poprzez zwyczajowe tytuły. A bacowie po prostu wchodzą w ten nurt późno. Być może zachęciły ich unijne dutki, ale wcale nie jest to alogiczne. Jest to bardzo logiczne. Uczeń kończący szkołę nie musi przystępować do egzaminu czeladniczego i będzie się szczycił tytułem wykwalifikowanego robotnika w zawodzie x. To tez mozna przetłumaczyć na języki obce. A ta ciekawostka , to nie była kiedyś , tylko dzieje sie tu i teraz, To Ty jestes za bardzo do przodu i zaczyna Ci brakować z tyłu ,co grozi zerwaniem z tradycjami smile

                  A.
                  • kalllka Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 13:21
                    No uczyłam sie na liczydle i rysujac szlaczki w Nomen omen, w podstawówce.
                    wracając do meritum;
                    to izba, a nie bacowie próbują wyłudzić dutki. I twoja ciekawostkę zamienić w kuriozum czyli jak zarobić, uczac ojca dzieci robić!
                    • andrzejg Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 13:38
                      kalllka napisała:

                      > No uczyłam sie na liczydle i rysujac szlaczki w Nomen omen, w podstawówce.
                      > wracając do meritum;
                      > to izba, a nie bacowie próbują wyłudzić dutki. I twoja ciekawostkę zamienić w k
                      > uriozum czyli jak zarobić, uczac ojca dzieci robić!

                      to kto w końcu ma na tym zarobić?
                      Izba? Za marne 400 zł za egazmin? Jednorazowo?
                      To bacowie maja zarobić.

                      Widziałaś pracodawcę nie stawiającego wymagań?

                      A.
                      • kalllka Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 17:39
                        No proszę, to juz dyskutujemy o oczekiwaniach pracodawcy to pewnie o Owcach... ?
                        Teraz dolozmy do tych kuriozalnych przykładów wysoka komisje albo najwyższa izbę i postawmy paprotke na okrągły stół... Będzie tradycyjnie.

                        Pisząc o wyłudzaniu pieniędzy unijnych myślałam właśnie o takich "przedsiębiorczych Izbach, które posługując "pieczątka z orzełkiem" windują bzdety i zaświadczenia do rangi dyplomu bądź świadectwa... I tylkodlatego ze kilku baców na hali, oględnie pisząc, wali kto z izby dla owiec w Katowicach, chce se ich kosztem upiec dwa barany na jednym rożnie.
                        • andrzejg Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 18:02
                          kalllka napisała:

                          > Pisząc o wyłudzaniu pieniędzy unijnych myślałam właśnie o takich "przedsiębiorc
                          > zych Izbach, które posługując "pieczątka z orzełkiem" windują bzdety i zaświad
                          > czenia do rangi dyplomu bądź świadectwa... I tylkodlatego ze kilku baców na hal
                          > i, oględnie pisząc, wali kto z izby dla owiec w Katowicach, chce se ich koszte
                          > m upiec dwa barany na jednym rożnie.

                          a konkretnie w jaki sposób wyłudzają te pieniądze?

                          A.
                          • kalllka Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 18:59
                            Powielajac "program szkoleniowy" pod tytułem:
                            jak odwrócić kota ogonem, czyli jak wydutkac bace za to co juz umie.

                            Ile z takich "programów" można wykręcić i czy sie opłacają zależy tylko od renomy "tłumacza" unijnych dyrektyw... To najpoważniejsza inwestycja://
                            Pózniej juz tylko mało kosztowne aktualizacje i nikt sie nie odważy- podważyć i sprawdzic opieczatkowanego unijnie egzaminatora- barana.
                            • andrzejg Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 19:10
                              kalllka napisała:

                              > Ile z takich "programów" można wykręcić i czy sie opłacają zależy tylko od
                              > renomy "tłumacza" unijnych dyrektyw... To najpoważniejsza inwestycja://
                              > Pózniej juz tylko mało kosztowne aktualizacje i nikt sie nie odważy- podważyć
                              > i sprawdzic opieczatkowanego unijnie egzaminatora- barana.

                              pieprzysz jak potłuczona

                              Czy wiesz kto jest egzaminatorem w Izbach?
                              Są to rzemieślnicy z mistrzowskimi dyplomami ( u baców musieli powołac honorowych starych baców, bo nie mieli tradycji) , którzy poświęcając swój czas za marny ekwiwalent egzaminują chętnych do uzyskania dyplomu. Nikt nikogo tam nie ciągnie siłą.

                              Gdzież tam widzisz kokosy?

                              Rzemiosło to jest głównie drobna przedsiębiorzość o charakterze rodzinnym i chwała bacom ,że się w końcu zrzeszyli

                              A.
                              • kalllka Re: jak sie nie ma co sie lubi 10.12.13, 19:16
                                Ustalmy, ze zanim ulzysz swojemu dyplomowanemu jezorowi publicznie przypieprzysz se w ... biurko.

                                I bądź łaskaw nie prac kota A- wciskając mnie swoje "kokosy "
                                • andrzejg ksiądz , a baca 10.12.13, 19:24
                                  kalllka napisała:

                                  >
                                  > I bądź łaskaw nie prac kota A- wciskając mnie swoje "kokosy "

                                  a konkretnie jakie kokosy?


                                  Posługując się Twoja spiskową logiką mogę napisać,że księża poprzez wyświęcenie dostają glejt na strzyżenie owiec, przez co Izba Wyższa udzielająca święceń zgarnia NIEBOsiężną kasę...

                                  Czym się różni ksiądz od bacy, że tamten może mieć glejt swojej organizacji , a ten nie?

                                  A.
                                  • genderless wlasnosc hali 11.12.13, 21:31
                                    andrzejg napisał:

                                    > Czym się różni ksiądz od bacy, że tamten może mieć glejt swojej organizacji , a
                                    > ten nie?

                                    Baca nie potrzebuje swojej organizacji. Bacy wystarczal krolewski przywilej na eksploatecje hali. Feudalne lenno.

                                    Bacy potrzebna jest renoma. Aby gospodarze nie oddali swoich stad na inna hale.

                                    Cukiernictwo rozni sie od serowarstwa tym, ze sery ulepsza bakteria odpowiadajaca za smrod nog. Masz przepis na tort czosnkowy? Pytanie nie jest retoryczne. Perskie przetwory z czosnku nadaja sie dla cukiernictwa.

                                    Od junijnego egzaminu wazniejsza jest aplikacja bacowska. O ile baca nie ma syna przy rozumie. Nie musi plodzic po pijaku.
                                    • andrzejg unia Wam padła na mózg 12.12.13, 08:01
                                      i zaślepia, a cechy były zanim ktokolwiek pomyślał i unii

                                      Dziennikarz , być może za namową pracowników Izby, przesadził nazywając zwykły egzamin na czeladnika egzaminem państwowym, ale w reszcie nie mija się z prawdą. Dyplomy czeladnicze i mistrzowskie wydane przez polskie Izby Rzemieślnicze są uznawane w innych krajach.

                                      O co ten krzyk?

                                      A.
    • piq kiedyś profesor architekt i urbanista... 09.12.13, 20:02
      ...pyskował przy mnie na deregulację zawodów, m.in. architekta i urbanisty. Architekci i urbaniści są certyfikowani przez korporacje zawodowe, stanowiące zabezpieczenie przed tym, żeby nikt "spoza" nie mógł uprawiać tego zawodu. W tym wypadku izbę urbanistów i izbę architektów.

      Zadałem profesoru proste pytanie: co lud ma z tego, że jest izba architektów czy urbanistów? Czy izba architektów i urbanistów pilnuje jakości zawodu? NIE. Tylko pobiera horrendalne składki i pilnuje drzwi, żeby do zawodu nie wszedł nikt nawet po studiach. I na tym to właśnie polega: certyfikacja zawodowa i obowiązkowa przynależność jest po to, żeby ograniczyć zdrową konkurencję, promuje bylejakość i zawyża ceny. Oto po co jest.
      • andrzejg Re: kiedyś profesor architekt i urbanista... 10.12.13, 11:26
        piq napisał:

        > I na tym to właśnie polega: certyfikacja zawodowa i obowiąz
        > kowa przynależność jest po to, żeby ograniczyć zdrową konkurencję, promuje byle
        > jakość i zawyża ceny. Oto po co jest.

        NIe rozumiem.
        Działalność prowadzić może każdy. W czym rynek ogranicza dyplom bacy?

        A.
        • jaceq Re: kiedyś profesor architekt i urbanista... 10.12.13, 13:48
          andrzejg napisał:

          > Działalność prowadzić może każdy. W czym rynek ogranicza dyplom bacy?

          Zgadza się. Bez dyplomów i koncesji. Może z jednym wyjątkiem materiałów rozszczepialnych. Rynkowi do niczego potrzebny dyplom bacy nie jest.

          Kiedyś, w średniowieczu były cechy, dbające o to m.in., by jakaś przybłęda spoza miasta nie zaczęła w bocznej uliczce np. składać beczek czy lepić garnków za pół ceny. Nic się nie zmieniło i np. współczesny cech golibrodów nazywa się Krajowa Izba Lekarska, a współczesny cech kauzyperdów - Izba Adwokacka. Ich zbrojnym ramieniem są tak zwane rady "etyki", ukonstytuowane tak, by swoim (członkom cechu) krzywdy nie zrobić, a obcych - won, za mury miasta. Tyle się zmieniło, że obecnie cechy, jak przestępczość zorganizowana, pojmują potrzebę globalizacji i (tuż tuż) internacjonalizmu, stąd ich ogólnokrajowy charakter (i zapewne wkrótce ogólnoeuropejski).
          • andrzejg Re: kiedyś profesor architekt i urbanista... 10.12.13, 13:57
            jaceq napisał:

            > andrzejg napisał:
            >
            > > Działalność prowadzić może każdy. W czym rynek ogranicza dyplom bacy?
            >
            > Zgadza się. Bez dyplomów i koncesji. Może z jednym wyjątkiem materiałów rozszcz
            > epialnych. Rynkowi do niczego potrzebny dyplom bacy nie jest.

            Może potrzebny jest samemu bacy , skoro bez przymusu po niego poszedł?


            >
            > Kiedyś, w średniowieczu były cechy, dbające o to m.in., by jakaś przybłęda spoz
            > a miasta nie zaczęła w bocznej uliczce np. składać beczek czy lepić garnków za
            > pół ceny. Nic się nie zmieniło i np. współczesny cech golibrodów nazywa się Kra
            > jowa Izba Lekarska, a współczesny cech kauzyperdów - Izba Adwokacka. Ich zbrojn
            > ym ramieniem są tak zwane rady "etyki", ukonstytuowane tak, by swoim (członkom
            > cechu) krzywdy nie zrobić, a obcych - won, za mury miasta. Tyle się zmieniło, ż
            > e obecnie cechy, jak przestępczość zorganizowana, pojmują potrzebę globalizacji
            > i (tuż tuż) internacjonalizmu, stąd ich ogólnokrajowy charakter (i zapewne wkr
            > ótce ogólnoeuropejski).
            >
            >

            eee tam

            Cechy istnieja i dobrowolnie zrzeszają drobnych wytwórców, aby ich głos tez był słyszalny.
            Jakie boczne uliczki , o czym Ty tu pieprzysz? Jeżeli maż jakies ale do lekarzy i adwokatów , to załóż wątek o ich organizacjach , a nie wyżywaj sie na biednym bacy,który tez potrzebuje dowrtościowania poprzez papierek ,który to w niczym nie ogranicza Ci mozliwości strzyżenia owiec i robienia oscypków.



            A.
            • jaceq Re: kiedyś profesor architekt i urbanista... 10.12.13, 14:41
              andrzejg napisał:

              > bez przymusu

              Na pewno? No tak, mógł na przykład zamiast wyjechać na tzw. zmywak, więc przymusu nie ma.
              • andrzejg Re: kiedyś profesor architekt i urbanista... 10.12.13, 18:02
                jaceq napisał:

                > andrzejg napisał:
                >
                > > bez przymusu
                >
                > Na pewno? No tak, mógł na przykład zamiast wyjechać na tzw. zmywak, więc
                > przymusu nie ma.
                >
                >

                czyli co?
                Baca to jednak fach wart docenienia?
                A któż broni bacy bez dyplomu jechać w świat za chlebem i szukać pracy po halach?
                Czyż nie znajdzie zatrudnienia?

                A.
                • jaceq Zauważ, baca 10.12.13, 21:48
                  jest byznesmenem, przedsiębiorcą, a nie siłą roboczą (juhasem). Baca musi umieć odróżnić owcę od barana (by uniknąć podejrzeń o homoseksualizm). Od robienia łoscypków to jest juhas, taki bacowski terminator. A w tym przypadku - zauważ - mamy do czynienia z państwowym egzaminem na bacę-czeladnika. Mnie głównie o to jedno słowo chodzi: nie życzę sobie mieszania państwa do arcyistotnego w zawodzie pastucha baraniny odróżniania samców od samic.
        • piq na razie dyplom bacy... 10.12.13, 19:28
          ...nikogo nie ogranicza. Ale to jest wstęp do certyfikacji. Certyfikacja zawodowa jest wstępem do żądań certyfikacji dostępu do zawodu.

          Jeśli jesteś architektem, urbanistą, lekarzem, prawnikiem itd. itp., to bez przynależności do "izby" nie możesz uprawiać zawodu, choć masz dyplom wyższej uczelni. Dawniej tam też nie było certyfikacji korporacyjnej.

          Potem powstały korporacje "certyfikowanych", z oficjalnym założeniem pilnowania fachowości. Prędziutko się to wyrodziło. Dzisiaj każda korporacja zamiast stać na straży opinii o zawodzie i jego prestiżu, nie pilnuje jakości, tylko ogranicza dostęp do zawodu, żeby do podziału tortu było jak najmniej ludzi.

          Czyli drenuje ludziom kieszenie przy spadku jakości usług. Tylko patrzeć, a z bacami będzie tak samo. Były już kilka lat temu usiłowania certyfikacji baców i juhasów, które napotkały na gwałtowny opór materii. Widać Jujnia postanowiła wprowadzić certyfikację "od dupy strony", czyli przez dobrowolne "dyplomy". To sie szybciutko przerodzi w to, co opisałem powyżej.
          • andrzejg Re: na razie dyplom bacy... 10.12.13, 19:41
            piq napisał:

            > Jeśli jesteś architektem, urbanistą, lekarzem, prawnikiem itd. itp., to bez prz
            > ynależności do "izby" nie możesz uprawiać zawodu, choć masz dyplom wyższej u
            > czelni
            . Dawniej tam też nie było certyfikacji korporacyjnej.

            Zobacz jaka jest dwoistość przepisów. Na poziomie baców i im podobnych tego nie ma. Każdy mający pieniądze może założyć sobie swój biznes. Zostać szewcem, piekarzem itp. Nie ma wymogu przynależności do cechu. Obecnie cechy jeszcze istnieją dzięki wymogowi podpisywania umów o naukę zawodu z organizacjami pracowniczymi typu cech. Gdyby nie to , to byłyby one już historią i niedługo już będą. Może za naszego życia.



            >
            > Potem powstały korporacje "certyfikowanych", z oficjalnym założeniem pilnowania
            > fachowości. Prędziutko się to wyrodziło. Dzisiaj każda korporacja zamiast stać
            > na straży opinii o zawodzie i jego prestiżu, nie pilnuje jakości, tylko ograni
            > cza dostęp do zawodu, żeby do podziału tortu było jak najmniej ludzi.
            >
            > Czyli drenuje ludziom kieszenie przy spadku jakości usług. Tylko patrzeć, a z b
            > acami będzie tak samo. Były już kilka lat temu usiłowania certyfikacji baców i
            > juhasów, które napotkały na gwałtowny opór materii. Widać Jujnia postanowiła wp
            > rowadzić certyfikację "od dupy strony", czyli przez dobrowolne "dyplomy". To si
            > e szybciutko przerodzi w to, co opisałem powyżej.


            No nie wiem czy Unia.
            Baca rozum swój ma.

            A.
            • piq twój Ojciec był krakus podobno,... 10.12.13, 20:12
              ...jak wyczytałem, i terminował w Krakowie. U nas zdaje się to, co u was nazywa się "napoleonka", jest "kremówką", w ciągu ostatnich kilku lat zwaną "wadowicką" lub "papieską". Krem jest żóltkowo-mleczny lub żółtkowo-śmietamkowy. U nas "napoleon" jest w cieście francuskim, ale krem jest na pianie białkowej z mnóstwem cukru i zwykle różowy, bo dodany jest smak owocowy.

              A serniki to masz iście galicyjskie, moja żona, specjalistka od serników, kiwała z aprobatą głową. Dużo sera, mało ciasta.

              Pozdro dla całej rodziny, obejrzałem sobie stronę firmy. Masz zmyślny znaczek firmowy (to G jako tarczo-pawężo-Polska pod korono-blankami, a wszysto jedną grubością linii), podoba mi się jako profesjonaliście.
              • andrzejg Re: twój Ojciec był krakus podobno,... 10.12.13, 21:20
                ano był i wszystko się zgadza to co piszesz. Sporo receptur mamy jeszcze z tamtych czasów

                Akurat strona coś mi zaszwankowała i ozdoba , czyli torty 3D nie chodzą , jak i odnośnik do fan page zniknął...

                Pozdrawiam i pozdrów żonę

                Znikam

                A.
                • jaceq Re: twój Ojciec był krakus podobno,... 10.12.13, 21:51
                  andrzejg napisał:

                  > torty 3D

                  Sorry, Andrzeju, ale mam nadzieję, że nie zamierzasz udostępniać plików do wydrukowania sobie tortu na tzw. drukarce 3-d?

                  wink
                  • andrzejg Re: twój Ojciec był krakus podobno,... 11.12.13, 09:16


                    jaceq napisał:

                    > andrzejg napisał:
                    >
                    > > torty 3D
                    >
                    > Sorry, Andrzeju, ale mam nadzieję, że nie zamierzasz udostępniać plików do wydr
                    > ukowania sobie tortu na tzw. drukarce 3-d?
                    >
                    > wink
                    >

                    Nie zamierzam



                    Niech moc będzie z Tobą

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka