jaceq
08.12.13, 22:51
egzamin (państwowy!) na bacę:
www.tvn24.pl/wiadomosci-krakow,50/zdawali-panstwowy-egzamin-na-bace-ze-strzyzenia-owiec-i-wyrobu-oscypkow,374682.html
"Beata Białowąs z Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach, która organizuje egzamin."
Co ma, pytam, wspólnego jakaś izba z państwem? Jeszcze jedna z tysięcy dziedzin działalności objęta koncesjami i reglamentacją, napełnianie mieszków nowym urzędnikom-izbowiczom?
"Muszą ostrzyc owcę i napisać egzamin"
Czy baca, do cholery, musi być piśmienny? Spora część urzędników nie jest, a baca musi?
"To jest egzamin państwowy, a dyplom będzie uznawany w całej Unii Europejskiej. Jeżeli baca wyjedzie np. do Francji, to nie będzie musiał nostryfikować dyplomu za granicą, będzie on honorowany. Mamy nadzieję, że przez rejestrację zawodu więcej osób zainteresuje się tą profesją - powiedziała Białowąs."
To jest - jak mniemam - jakiś żart. Dobry żart, muszę przyznać. Od razu mi się w oczach pojawia, jak kolegium baców powiedzmy gdzieś w Pirenejach chce nostryfikować polskiego bacę, a ten wyciąga kwit i mówi: "o! takiego wała! tam mi możecie skoczyć, gdzie mnie możecie pocałować!"
Oczywiście jestem pewien, że licencjonowany baca będzie musiał co 2 lata odnawiać swoją licencję, nie za darmo przecież.