Dodaj do ulubionych

Heidegger - no nie wiem

12.04.14, 06:51
Pisze się ostatnio o nim -
Obserwuj wątek
    • cepekolodziej Re: Heidegger - no nie wiem 12.04.14, 08:09

      Wikipedia:

      Punktem wyjścia dla ontologicznych analiz Heideggera jest pewien szczególny byt określany przez niego jako Dasein. Nazwa ta nie stanowi jedynie etykietki, lecz jest pełną metaforycznych odniesień konstrukcją, która w założeniu autora ma w jednym słowie kumulować rezultat złożonych analiz bytu do którego się odnosi. Z tego też względu jednoznaczne oddanie tego terminu w innym języku jest właściwie niemożliwe. W polskiej tradycji przyjęło się kilka tłumaczeń: Jestestwo, Przytomność, Bycie-tu-oto, Jawnobycie, Obecność.

      A jeden z czytelników artykułu z Guardiana podał własną definicję heideggerowskiego Dasein:

      <<Dasein (alt. Da-Seyn) the outgrowth of a Weltanschauung which regards Being as an existential state that comprises Angst, Weltschmerz, Kindergarten, Leberwurst, Sauerkraut, Schadenfreude and, occasionally, Blitzkrieg, depending on the Zeitgeist.>>

      Uważam, że ta właśnie celnie-zwięzła definicja powinna się znaleźć w każdym filozoficznym leksykonie.
      • piq rozmawiałem dawno temu z moim kolegą-filozofem,... 12.04.14, 13:42
        ...który stwierdził, że czytał "Sein und Zeit" w polskim tłumaczeniu, a następnie w nadziei, że więcej zrozumie - po niemiecku. Pytam go "I co?". On na to: "I nic. Zrozumiałem tyle co po polsku." A po chwili dodał "A przecież niemieckiego nie znam ani w ząb".
        • cepekolodziej Re: rozmawiałem dawno temu z moim kolegą-filozofe 12.04.14, 14:03

          Znany filozof Švejk stwierdził, z charakterystycznym dla swej myśli umiarkowanym pesymizmem: "Gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, cały świat by zgłupiał".
          • piq dzięki za definicję Daseinu w wykonaniu... 12.04.14, 15:43
            ...przytomnego filozofa komentatora w Guardianie. Dawno się tak nie uśmiałem, a kiedy coś jest śmieszne, zstępują na człeka anieli z niebiesiech i radują się, iże się zlepszył. Św. Augustyn uważał, że smutek jest dla diabła otwartą bramą do ludzkiej duszy.

            Jest bardzo ładna historia o pustelnikach chrześcijańskich zwanych Ojcami Pustyni. Dwaj z nich zebrawszy produkty swojej pracy udali się do bodaj Antiochii, gdzie je sprzedali, a potem oddali się całonocnemu pijaństwu, niestosownym gawędom oraz plugawym przyśpiewkom - oczywiście i grzmoceniu sprzedajnych ladacznic we wszystkie otwory cielesne. Następnego dnia wracali do swoich pustelni, jeden śpiewał i wychwalał Pana, a drugi zanosił się płaczem z powodu własnego potępienia. Drugi zapytał pierwszego: "A z czegóż to ty się tak cieszysz i jak śmiesz wychwalać Pana plugawemi usty?" Ten odpowiedział: "Cieszę się, albowiem spędziliśmy pokrzepiający czas w Antiochii, gdzie nawiedziliśmy mnóstwo pięknych przybytków Pańskich, w których z radością w sercu modliliśmy się i śpiewali nabożne hymny". Desperat na to oburzony: "Jak to? To nie pamiętasz, co wyprawialiśmy? Oszalałeś? A nie pomnisz niczego, co robiliśmy z owymi licznymi nierządnymi kobietami?" Zdziwiony pogodny pustelnik odparł: "O czym ty mówisz i dlaczego nazywasz szlachetnie urodzoną i przeświętą domnę Anastazję oraz jej święte i cnotliwe towarzyszki z klasztoru na górze ladacznicami? Wszak spędziliśmy z nimi popołudnie na pouczających dysputach o Piśmie świętym, które jakże umocniły naszą i ich wiarę". I śpiewał dalej, wychwalając Pana, a ten drugi pogrążał się w beznadziei, przekonany, że po takim nagrzeszeniu nie ma już dla niego ratunku. Dalsza historia mówi, że ów radosny mnich osiągnął wkrótce niebywały poziom świętości, a nawet został biskupem i wielkim nauczycielem wiary, drugi zaś, ten smutny, pogrążył się w nałogach i upadku, a w końcu został powieszony za napaść i kradzież.

            To jest przyczynek do następujących rzeczy: pogody ducha, wiary w zbawienie przez człeka radosnego, świętego kłamstwa oraz tego, jak rozpacz, smutek i utrata nadziei oraz poczucie winy prowadzą do upadku. Dlatego trzeba się zaśmiewać do łez jak najczęściej, a martwić jak najrzadziej.
            • cepekolodziej Re: dzięki za definicję Daseinu w wykonaniu... 12.04.14, 19:43

              Dzięki, Piqu, za tę uroczą historię. Ów smutny pustelnik to wypisz-wymaluj Heidegger z jego byt-czasową degrengoladą rzeczywistości - Heidegger, albo inny wytwór egzystencjalnych rozterek.

              Ale - to mi jakoś przypomina inną historyjkę, znaną z tradycji buddyjskiej, powtarzaną od wyspy Cejlon przez Tybet aż po Japonię.

              Otóż, wędruje sobie Budda z uczniem, docierają do rzeki. Na brzegu stoi kobieta, boi się wejść w bystry nurt, prosi, żeby ją przeniesiono. Uczeń odmawia, pouczając: ustanowił mój mistrz, że nie wolno nam mnichom zbliżać się do kobiet, rozmawiać z nimi, patrzeć na nie. Oddal się, kobieto. Budda bez słowa bierze kobietę z jej tobołkami i przenosi na drugi brzeg. Uczeń: jak mogłeś, Mistrzu? Jak mogłeś - wbrew regule? Budda: ja przeniosłem kobietę tylko raz. Ty zaś wciąż ją niesiesz.
      • krates-8 8)) Jawohl, Herr Professor! aber Gleichschaltung.. 04.05.14, 02:51
        ... und Kindermumienschlafsack
        Sie vergessen haben


        cepekolodziej napisał:

        > <<Dasein (alt. Da-Seyn) the outgrowth of a Weltanschauung which regards
        > Being as an existential state that comprises Angst, Weltschmerz, Kindergarten,
        > Leberwurst, Sauerkraut, Schadenfreude and, occasionally, Blitzkrieg, depending
        > on the Zeitgeist.>>
        >
    • cepekolodziej Bauman 13.04.14, 07:21
      Nazi-sympatie Heideggera to dobra wymówka, żeby go nie czytać. Człowiek jest zwolniony z przyznawania się, że się jego tekstów nie rozumie. I jest OK.

      Ja nie rozumiałem, nawet bez wiedzy o treści "Czarnych zeszytów"; z konieczności lektury zwolniłem się sam.

      A teraz zastanawiam się nad Baumanem. Czy jego działalność w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego neguje sens jego socjologii?

      No nie wiem.
      • jaceq Re: Bauman 13.04.14, 11:14
        Chcesz powiedzieć, że Bauman jest bardziej zrozumiały od Heideggera?

        A ja, głupi, byłem pewien, że to nie socjologia, tylko ogrodnictwo.
        • cepekolodziej Re: Bauman 13.04.14, 14:06

          Na studiach miałem przymus uczestnictwa w tzw. wykładach ponadwydziałowych. Audytorium Maximum. Przy wykładzie z ekonomii politycznej socjalizmu i filozofii - totalne nudy, wykładowcy jak z krzyża zdjęci, żadnej energii, nic -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka