Dodaj do ulubionych

Zwlaszcza dla Tete - i tych co nie maja Piano :O)

08.07.14, 17:05
Musimy wybrać: dyktat sumień czy państwo prawa. Etyk o klauzuli sumienia
Rozmawiała Ewa Siedlecka

Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,16286719,Musimy_wybrac__dyktat_sumien_czy_panstwo_prawa__Etyk.html#ixzz36tDipANJ


Gazeta Wyborcza / Kraj / Kraj
Musimy wybrać: dyktat sumień czy państwo prawa. Etyk o klauzuli sumienia
Rozmawiała Ewa Siedlecka
08.07.2014 , aktualizacja: 07.07.2014 20:55
A A A Drukuj
Marsz antyaborcyjny w Warszawie, 2013 r.

Marsz antyaborcyjny w Warszawie, 2013 r. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Prof. Zbigniew Szawarski - miniatura
Zobacz zdjęcia (2)

Nie widzę powodów, aby grupka fanatyków przemocą troszczyła się o zbawienie mojej duszy i decydowała o tym, jak mam żyć, jak i gdzie się leczyć i jakie spektakle teatralne oglądać - mówi przewodniczący Komitetu Bioetyki PAN.
Ewa Siedlecka: Kończy się pierwsza kadencja Komitetu Bioetyki PAN. Zebrał on 32 przedstawicieli różnych dziedzin nauki: lekarzy, biologów, etyków, prawników, socjologów, psychologów. Nawet teologów. Komitet powstał, by zainicjować debatę bioetyczną, przygotowywać raporty i stanowiska dotyczące zagadnień bioetycznych, konsultowanie i ekspertyzy dla instytucji rządowych i naukowych. Powiodło się?

Prof. Zbigniew Szawarski: Wydaliśmy stanowiska: w sprawie etycznych problemów medycyny reprodukcyjnej i genetyki klinicznej (zapłodnienie in vitro) i konieczności ich prawnego uregulowania, konieczności ratyfikowania konwencji bioetycznej, stanowisko w sprawie preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej zarodków, w sprawie rynku prywatnych usług genetycznych i pilnej potrzeby ustawy regulującej testy. I w sprawie lekarskiej klauzuli sumienia.

- I co?

Niewiele. Ustawy o zapłodnieniu in vitro nie ma. Rządowy program zapłodnienia in vitro ma charakter wyłącznie użytkowy. Podjęcie przez rząd prac nad ratyfikacją konwencji nie doprowadziło do skierowania do Sejmu dokumentu ratyfikacyjnego. Liczyliśmy na debatę środowiska lekarzy zajmujących się zapłodnieniem in vitro, ale i jej nie było.

Podobnie w sprawie drugiego stanowiska: dotyczącego preimplantacyjnej diagnozy zarodków. Nie ma u nas tradycji debaty etycznej, nie widzimy problemu moralnego. A jeśli już widzimy, to wydaje nam się, że rozwiązanie jest zero-jedynkowe: albo zakazać aborcji czy eutanazji, albo ją umożliwić w każdych warunkach.

A myślenie filozoficzne polega na analizie pojęć i na stawianiu pytań. Nawet jeśli przyjmuje się regułę "nie zabijaj", to pytamy: Co to jest życie? Co to jest zabójstwo? Czy zawsze zakazane? Nawet na wojnie? W obronie własnej? Kogo "nie zabijaj"? I tak dalej.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski powiedział - komentując sprawę pacjentki, której prof. Chazan uniemożliwił skorzystanie z prawa do aborcji - że jej dziecko ma bezmózgowie, bo pochodzi z in vitro, a to metoda, która prowadzi do uszkodzenia płodu.

- Takie wypowiedzi pokazują właśnie ignorancję i brak kultury etycznej. Zamiast niej mamy walkę ideologiczną.

Czy zapłodnienie in vitro grozi uszkodzeniem płodu? Owszem. Ale trzeba zapytać: jak duże jest ryzyko uszkodzenia? Jeden procent czy dziesięć? I jak duże jest zagrożenie w razie poczęcia naturalnego? Mniejsze? Większe? Takie samo? Bo przecież coraz więcej zdarza się defektów genetycznych przy naturalnym poczęciu, m.in. z powodu zatrucia środowiska czy niewłaściwego stylu życia kobiety. Czy wynika z tego, że powinniśmy prawnie zabronić stosunków seksualnych, bo od czasu do czasu rodzą się dzieci z głębokimi uszkodzeniami genetycznymi?

Wszystkie wasze stanowiska są liberalne.

- Wolałbym powiedzieć, że staramy się, żeby nasze stanowiska były w zgodzie z nauką, miały za sobą racje rozumu i odwoływały się do pewnych zasad i wartości moralnych, które uznajemy za fundamentalne. W odróżnieniu od Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu nie czujemy się ekspertami moralnymi, nie zakładamy istnienia żadnego jedynie prawdziwego systemu etycznego, do którego musimy się odwoływać. Czerpiemy z różnych tradycji etycznych.

W naszych dyskusjach nie pojawiają się racje metafizyczne ani pojęcie prawdy moralnej. A nasze stanowisko zawsze jest efektem dyskusji i osiągniętego w niej kompromisu. W skład Komitetu weszli nie tylko ludzie o rozmaitych światopoglądach, ale przede wszystkim eksperci z rozmaitych dziedzin. Nasza dyskusja nie zaczyna się od deklaracji poglądów moralnych, ale od przedstawienia problemu i stanu faktycznego.

Dlaczego władza was nie zauważyła jako źródła eksperckich opinii?

- Wygląda na to, że nie jesteśmy władzy potrzebni. Utrudniamy jej życie. Bo władza i tak "wie lepiej". Wie, że najważniejsze jest utrzymanie władzy. Więc jeśli takie czy inne rozstrzygnięcie w sprawach bioetycznych miałoby rządzących narazić na koszty polityczne, na utratę władzy - to go nie podejmie. Premier Donald Tusk ma związane ręce przez doktrynę etyczną Kościoła katolickiego. To Kościół de facto decyduje, który pogląd bioetyczny jest słuszny, a który nie. I mamy w Komitecie świadomość, że przez to, wbrew naszym intencjom, nasza działalność jest polityczna.

Próbowaliście zainteresować polityków swoimi stanowiskami?

- Na początku wysyłaliśmy je do znaczących osób i instytucji - do rządu, Ministerstwa Zdrowia i Sejmu. Nikt nam nawet tego nie pokwitował, oprócz Wandy Nowickiej, która podziękowała.

Byłoby dobrze, gdybyśmy byli poważniej traktowani przez władze, pozwoliłoby to uniknąć chociażby takich skandali, jak np. ujawnione ostatnio ("Wyborcza" z 30 czerwca) istnienie banku genetycznego MON. Ale władza nie chce być dla nas partnerem. Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie unika zajmowania stanowiska w sprawach bioetycznych i dopiero w sytuacji skandalu można usłyszeć głos ministra lub wiceministra. Mam wrażenie, że politykę niewychylania się przyjęto z rozmysłem.

O ile poprzednie stanowiska nie wywołały większej reakcji, to ostatnie - w sprawie nadużywania klauzuli sumienia - spowodowało cyklon: ostrą ripostę Episkopatu i organizacji lekarskich i "Deklarację wiary" lekarzy. Czy nie zaszkodziliście sprawie?

- Ten efekt jest przerażający, ale na dłuższą metę korzystny. Mamy wreszcie spór, który być może uświadomi wszystkim, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym. Pora już podjąć decyzję, w jakiego rodzaju społeczeństwie chcielibyśmy żyć. A stoimy wobec wyboru dwóch modeli ładu moralnego. Jeden to społeczeństwo ludzi wiary, których sumienia - oświecone Duchem Świętym i nauką moralną Kościoła - roszczą sobie prawo do narzucania innym, co mają myśleć i jak mają żyć.

Drugi model to społeczeństwo, w którym nie istnieje podział na sumienia oświecone i nieoświecone, lepsze i gorsze, zdrowe i chore. Wszystkie sumienia są równe i każdy ma prawo żyć zgodnie z własnym, szanując wspólnie przyjęty porządek prawny.

Konstytucja adresowana jest zarówno do "ludzi wierzących w Boga, jak i niepodzielających tej wiary". Źle świadczy o intencjach i przyszłości władzy, gdy nie dba ona o poszanowanie dla istniejącego porządku prawnego. Nie widzę powodów, aby grupka fanatyków przemocą troszczyła się o zbawienie mojej duszy i decydowała o tym, jak mam żyć, jak i gdzie się leczyć i jakie spektakle teatralne oglądać.

Każdy z nas ma przyrodzone prawo do wolności, a więc też do ryzyka, w tym ryzyka moralnego. Mam nadzieję, że sytuacja ta uświadomi ludziom myślącym, iż sprawą zasadniczą staje się stworzenie w naszym społeczeństwie pewnej krytycznej masy moralnej i podjęcie działań, dzięki którym pojęcie demokracji, wolności, równości, pluralizmu moralnego, czy też szacunku dla godności osoby ludzkiej i jej decyzji moralnych, przestanie być jedynie pustym i nic nie znaczącym frazesem.

Ale gdy wydaliśmy stanowisko o granicach klauzuli sumienia, naszym celem było przede wszystkim uzmysłowienie lekarzom, prawnikom i władzy, że istnieje pewna ważna reguła prawna, która nie
Obserwuj wątek
    • benek231 Zwlaszcza dla Tete... dok. :O) 08.07.14, 17:08
      Ale gdy wydaliśmy stanowisko o granicach klauzuli sumienia, naszym celem było przede wszystkim uzmysłowienie lekarzom, prawnikom i władzy, że istnieje pewna ważna reguła prawna, która nie jest respektowana. Władza nie powinna tolerować sytuacji, w której prawo nie jest respektowane.

      Uznaliście, że dzisiejsze rozwiązanie, że to lekarz korzystający z klauzuli sumienia ma obowiązek wskazać innego lekarza, jest dobre. RPO prof. Irena Lipowicz jest zdania, że takie wskazanie może być odczuwane przez lekarza jako pogwałcenie jego sumienia. I proponuje, żeby wskazywał dyrektor placówki.

      - A dlaczego wyrzuty sumienia i poczucie winy ma mieć tylko dyrektor, a nie lekarz? Dyrektor też ma sumienie.

      Obie decyzje - i lekarza, i dyrektora - mają wymiar moralny. Przerzucając odpowiedzialność, dojdziemy do ściany. Jeśli lekarz odmawia kobiecie aborcji w sytuacji, gdy ma ona do tego ustawowe prawo, może unieszczęśliwić ją na całe życie. A co, jeśli po wyjściu z gabinetu kobieta popełni samobójstwo? Albo zabije dziecko po porodzie - rośnie liczba takich przypadków. I co z cierpieniem ciężko chorego dziecka, przy braku koniecznej opieki i pomocy ze strony państwa? Czyż nie obciąża to sumienia lekarza? Czyste sumienie, mawiał Albert Schweitzer, jest wynalazkiem diabła.

      Jestem ciekaw, jak Trybunał Konstytucyjny orzeknie w sprawie skargi Naczelnej Rady Lekarskiej. Jeśli stwierdzi, że obowiązek wskazania lekarza powinien spoczywać na dyrektorze jednostki - to takie prawo może być uznane za dyskryminację ze względu na wyznanie, bo katolicy, często znakomici profesjonaliści, będą mieli konflikt sumienia przy decyzji o ubieganiu się o funkcję dyrektora szpitala położniczego. Byłbym zdziwiony, gdyby Trybunał przyjął taką interpretację.

      Jednak nie może być tak, że dyrektor szpitala publicznego autorytatywnie stwierdza: "W moim szpitalu nie będzie aborcji, nie będzie in vitro, nie będzie rezygnacji z heroicznej walki ze śmiercią.

      Szczególnie, że polska konstytucja gwarantuje równy dostęp do służby publicznej.

      - Problem rozwiązałby się całkowicie tylko w jednym wypadku: zupełnego zakazu, albo bezwarunkowej zgody na aborcję. Klauzula sumienia powinna pozostać, bo jest kompromisem, który próbuje pogodzić sumienie lekarza i sumienia pacjentów. Spróbujmy odrzucić ten kompromis i zobaczymy, co z tego wyniknie.

      Może dobry jest pomysł Hanny Gronkiewicz-Waltz, żeby inną placówkę wskazywał NFZ?

      - Dlaczego piwo, którego nawarzyli Naczelna Rada Lekarska i "Deklaracja wiary", miałby wypić teraz NFZ? Czyżby ludzie, którzy pracują w NFZ, byli pozbawieni sumienia? A może lepiej, żeby lekarz, tak jak kapłan, miał zawsze na sobie znak krzyża, który w tym kontekście będzie znaczył "nie jestem mordercą, nie zabijam dzieci i nigdy nie zrezygnuję z uporczywego leczenia pacjenta"? Uniknie wtedy konfliktu sumienia.

      To jednak znów ma fatalne konsekwencje - oznacza bowiem podział społeczności lekarskiej na "morderców" i niemorderców. Samo wprowadzenie takiego języka ("nie zabijam dzieci") do dyskusji o tragicznych sprawach kobiet pokrzywdzonych przez los wydaje mi się moralnie odrażające. Nie widzę w tej sytuacji zadowalającego wszystkich rozwiązania administracyjnego.

      Każdy kompromis moralny zakłada, niewielkie choćby, ustępstwo. Jeśli jednak ktoś kwestionuje samą ideę kompromisu moralnego - to nie ma żadnej szansy ani na dyskusję, ani na porozumienie. Chciałbym przy okazji zauważyć, że w imię sumienia wolno mi nie tylko kwestionować prawo państwowe, ale także "nadprzyrodzone" boskie, jeśli takie w ogóle istnieje. Nie potępiłbym Abrahama, gdyby kierując się racjami sumienia i miłości, odmówił złożenia Bogu w ofierze syna Izaaka.

      Komitet będzie działał nadal? Jakimi tematami chcecie się zająć?

      - Istnienie Komitetu zależy od decyzji prezydium prezesa PAN, prof. Kleibera. Uważamy, że jest potrzebny. Od pewnego czasu zajmujemy się sprawami śmierci i umierania. W grę wchodzi ustalenie granic uporczywej terapii, sztucznego podtrzymywania funkcji życiowych, opieki paliatywnej i prawa do umierania w ludzkich warunkach.

      Także uśmierzania bólu. Powołując się na swoje sumienie, niektórzy lekarze odmawiają podawania silnych leków przeciwbólowych, "bo one uzależniają", a uzależnienie jest moralnie złe.

      - Prawo do dobrego umierania to bardzo poważna kwestia. Mieliśmy już kilka posiedzeń na ten temat, w tym jedno z udziałem RPO prof. Lipowicz, która m.in. sugerowała konieczność stworzenia "Karty praw człowieka umierającego". Byłoby dobrze, gdyby taki dokument rzeczywiście powstał.

      Powinniśmy też zająć się sprawą demencji. Żyjemy coraz dłużej, ale niekoniecznie w dobrej kondycji umysłowej. Im bardziej starzeje się społeczeństwo, tym więcej przypadków choroby otępiennej. Dyskutuje się o tym w każdym cywilizowanym kraju. My nie chcemy tknąć problemu: Jak zorganizować opiekę? Kto to zorganizuje? Kto zapłaci?

      Są też sprawy o mniejszym zasięgu, ale niezwykle etycznie ciekawe. Np. casus Claudiu Crulika: więźnia, który zagłodził się na śmierć, a lekarzy skazano za to, że za późno zaczęli go przymusowo dożywiać. Ale czy i kiedy lekarz ma obowiązek ratować pacjenta wbrew jego woli? A jeśli, w przypadku więźnia, prawo wręcz nakłada na niego taki obowiązek, to czy nie powinien mieć możliwości skorzystania z klauzuli sumienia? Tym bardziej że przyjęty przez międzynarodowe organizacje lekarskie standard mówi, że przymusowe odżywianie więźnia jest sprzeczne z etyką lekarską.

      Ważne jest też zorganizowanie debaty nad przyszłością polskiego systemu ochrony zdrowia, który się załamuje. Myśli się w perspektywie własnego interesu politycznego, przyszłych wyborów. A co będzie za dziesięć, dwadzieścia lat? To już kłopot przyszłej władzy.

      Jestem realistą - samą dyskusją i stanowiskami sprawy się nie załatwi. Potrzebna jest wola polityczna dostrzeżenia i rozwiązania problemu. Ale kropla drąży skałę i dlatego, myślę, jesteśmy i będziemy potrzebni.



      • klioes Re: Zwlaszcza dla Tete... dok. :O) 08.07.14, 17:45
        Powiem krotko, bo nie mam czasu: pierdzielisz!

        Klauzula sumienia jest starndardem prawnym we wszystkich cywilizowanych krajach.
        Jak ci sie ona nie podoba - spadaj na Kube, albo do Korei Polnocnej, lewaku!
        • marudna.menda Re: Zwlaszcza dla Tete... dok. :O) 08.07.14, 18:29
          chyba nie we wszystkich cywilizowanych krajach, bo na necie znajduje jedynie to: Conscience clauses are legal clauses attached to laws in some parts of the United States. en.wikipedia.org/wiki/Conscience_clause_(medical)
      • jaceq Re: Zwlaszcza dla Tete... dok. :O) 08.07.14, 21:10
        art. 30 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty:

        "Klauzula sumienia nie może zostać zastosowana w sytuacjach nagłych, w których zachodzi niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W takiej sytuacji nagłej lekarz bez względu na swoje przekonania moralne zobowiązany jest do udzielenia pomocy".

        Ten Chazan nie jest zatem lekarzem.
        • benek231 Re: Zwlaszcza dla Tete... dok. :O) 08.07.14, 21:51
          Zgadza sie - on jest teraz koscielnym aktywista.
        • klioes Re: Zwlaszcza dla Tete... dok. :O) 08.07.14, 23:01
          jaceq napisał:

          > art. 30 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty:
          >
          > "Klauzula sumienia nie może zostać zastosowana w sytuacjach nagłych, w których
          > zachodzi niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężki
          > ego rozstroju zdrowia. W takiej sytuacji nagłej lekarz bez względu na sw
          > oje przekonania moralne zobowiązany jest do udzielenia pomocy".
          >
          > Ten Chazan nie jest zatem lekarzem.

          Za to ty pewnie jestes...Buhahahaha!...

          Sytuacja byla nagla jak diabli, kobieta umierala.
          Chazan nie pomogl, a wiec juz pewnie umarla!
          Buhahahaha!....

          Lewackosc to jednak choroba psychiczna.
          • jaceq Spier 08.07.14, 23:37
            dalaj, przykościelna bolszewicka łajzo. Nie mam przyjemności z tobą wieść dyskurs.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka