cs137
09.09.04, 19:24
Akurat w USA ukazala sie ksiazka, wokol ktorej juz robi sie halas.
Ty, Watto, szukajac rozpaczliwioe spiskow, grzebiesz po smietnikach i
wyciagasz informacje, ktore mozna jedynie zaklasyfikowac jako "trash",
"garbage", lub "B/S". No i na tym smieciu probujesz budowac wymyslne teorie
dotyczace jakis urojonych spiskow.
No, ale teraz pojawil sie material, ktorego w zadnym wypadku nie mozna zbyc
machnieciem reki jako "trash", bo to jest ksaizka napisana przez powaznego
polityka, Boba Grahama, ktory nie tylko jest US Senator, ale przewodniczacym
jakis tam waznych cial kolegialnych w Senacie. No i Graham ujawnia ewidentny
przypadek mataczenia przez FBI w sledztwie dotyczacym 9/11.
Otoz, jak Graham twierdzi, jeden facio, konfident FBI, wynajmowal przez kilka
miesiecy pokoj w swoim domu dwom sposrod porywaczy z 11 wrzesnia.Tymczasem FBI
uniemozliwila Komisji 9/11 przeprowadzenia jakiegokolwiek przesluchania tego
swiadka.
Na tym skoncze teraz moja relacje, bo moim zamiarem nie jest dyskutowanie tej
historii, a jedynie zapodanie jej. Zainteresowanych odsylam do ksiazki Sen.
Grahama, ktora mozna sobie na pewno bez trudu nabyc za pare groszy przez
"Amazon", o ile sie orientuje, do Polski dostawiaja bardzo szybko.
Rowniez, liczer, ze taki swietny temat podejmie Watto i naswietli go
odpopwioednio P.T. Forumowiczom. Chociaz....
Chociaz... Uswiadamiam sobie, ze ten material, z pozoru bardzo lakomy kasek
dla Watto, moze zamiast entuzjazmu naszego czolowego lowcy spiskow wzbudzic
wlasnie wielce niechetna rekacje u niego. Rzecz w tym, ze lowiac spiski, Watto
czesto zaplatuje sie, bo kolejne teorie spiskowe, ktore wymadza (od
"wymodzic" = skomponowac) okazuje sie wzajemnie sprzeczne ze soba.
Obecnie bowiem, a propos porywaczy, Watto lansuje teorie, ze... w ogole
zadnych takowych nie bylo, nie doszlo do zadnego porwania samolotow, etc.
Zatem, jak ten facio, konfident FBI, mogl wynajmowac pokoj dwom porywaczom?
Skoro porywaczy nie bylo, cale oskarzenie jest wyssane z palca, bo jakze mozna
wynajac pokoj komus, kto nie istnieje? Zatem FBI slusznie nie pozwalalo sie
czepiac tego facetya, rzekomego wybnajmowacza. No i zadnego spisku nie bylo,
tylko FBI dzialalo normalnie, jak powinno, a teoria o spisku wylegla sie w
chorym umysle Sen. Grahama. Co nie dziwota, bo jak mozna traktowac powaznie
faceta, ktory sie nazywa jak asortyment pieczywa? Czy gdyby u nas, powiedzmy,
do Senatu RP wybrano pana o nazwisku, dajmy na to, "Pumpernikiel", albo
"Pieczywo Chrupkie", czy takiemu senatorowi moglibysmy w ogole ufac?