18.09.04, 21:04
Od tygodnia trwa akcja - pomysł Platformy Obywatelskiej - zbierania podpisów
zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie zmian w ustroju
politycznym III RP. PO chce, by Polacy zdecydowali, czy chcą likwidacji
Senatu, zniesienia immunitetu parlamentarnego, zmniejszenia liczby posłów do
230 oraz wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu. Zgodnie z
Konstytucją, pod wnioskiem o referendum musi podpisać się co najmniej pół
miliona osób. Wczoraj PO poinformowała, że udało się zebrać już sto tysięcy
podpisów...

I kolejny raz pomysł ugrupowania, którego program gospodarczy jest mi bliski,
w większości budzi mój sprzeciw.

* LIKWIDACJA SENATU - Sprawa to powraca co cztery lata przy okazji kolejnych
kampanii wyborczych. Przed ostatnimi wyborami likwidację Senatu przepowiadało
SLD i do dziś tego pomysłu nie zrealizowało.

Moim zdaniem Senat nie powinien być likwidowany. Podobnie jak posłowie
senatorowie mają prawo zgłaszać projekty nowych aktów prawnych, kontrolować
bieżącą działalność rządu, realizację budżetu - tego nigdy za wiele. Ponadto
mają możliwość poprawiania bubli prawnych produkowanych przez Sejm i brak
organu, który mógłby przejąć tę funkcję, niepokoi mnie.

Natomiast można pomyśleć o pewnej reformie izby wyższej Parlamentu
polegającej na dostosowaniu jej do nowego podziału administracyjnego kraju i
zmniejszeniu liczby senatorów, na przykład do pięciu z każdego województwa.
Tak jak dotąd powinni być oni wybierani w okręgach jednomandatowych.

* IMMUNITET PARLAMENTARNY - Muszę przyznać, że pomysł likwidacji immunitetu
poselskiego (i senatorskiego) na poziomie Ustawy Zasadniczej przeraża mnie.
Zaraz zaczynam się zastanawiać co będzie, jeżeli kolejne wybory wygrają
ugrupowania populistyczne i co będzie się działo, jeżeli parlamentarzyści z
innych ugrupowań nie będą chronieni immunitetem?

To sprawą partii politycznych jest, jakich ludzi umieszczają na listach
wyborczych. To sprawą wyborców jest, jakich ludzi kierują do Sejmu i Senatu.
Tacy ludzie, jak Jagiełło i Długosz (dotąd inaczej kojarzyły mi się te dwa
nazwiska) nigdy nie powinni się tam znależć! Skoro jednak z jakichś powodów
tak się już zdarzyło, to w przypadkach ewidentnego naruszania obowiązującego
prawa nie powinno być żadnych problemów z uchylaniem poselskiego immunitetu.

Bardzo trafnie ujęła to w komentarzu p. Ewa Milewicz:
CYTAT: "... polityk w Sejmie w dzisiejszej Polsce musi mieć immunitet tak,
jak ma go polityk w Niemczech, kraju z 60-letnią praktyką demokracji
konstytucyjnej. Gdyby w Polsce działał porządnie wymiar sprawiedliwości -
prokuratura i sądy - można by myśleć o ograniczeniu posłom immunitetu.

Ale nie działa. Pod tym względem przez 13 lat, jakie minęły od tej chwili,
tzw. polska młoda demokracja bardzo się nie poprawiła. W 1991 r. UOP
zatrzymał spektakularnie i nie wiadomo po co byłego prezesa NBP Grzegorza
Wójtowicza. Posiedział, posiedział i nic. Wypuścili jako niewinnego.

W kraju, w którym prezes giełdowej spółki Andrzej Modrzejewski może być
zatrzymany, bo tak się to kalkuluje politykom, w niebezpieczeństwie jest i
zwykły obywatel, i poseł. Do założyciela firmy Optimus Romana Kluski policja
weszła w 2002 r. o świcie. Zwinęła go, a mieszkanie przetrząsnęła. Kilka
miesięcy później jeden z ważnych prokuratorów tłumaczył sejmowej komisji
gospodarki, że Kluska i jego rodzina byli bardzo zadowoleni z tych
czynności".

* ZMNIEJSZENIE LICZBY POSŁÓW i (te dwa punkty potraktuje razem...)
* JEDNOMANDATOWE OKRĘGI W WYBORACH DO SEJMU - O ile nad zmniejszeniem liczby
posłów można się zastanowić (chociaż nie jestem pewien, czy liczba 230 nie
jest zbyt mała i trąci mi to populizmem), o tyle jednomandatowe okręgi w
wyborach do Sejmu to całkowite nieporozumienie. W żaden sposób nie ochroni to
izby poselskiej przed rozdrobnieniem, natomiast do kręgu "wybrańców" mogą
trafiać podejrzane indywidua, które swój mandat będą zawdzięczać kupowaniu
głosów...

Wszakże uważam, że zmiany w ordynacji wyborczej są bardzo potrzebne i to
pilnie. Powinny one iść jednak w zupełnie innym kierunku - w sposobie
przeliczania procentowego wyniku wyborczego na mandaty poselskie. Przy całym
moim negatywnym stosunku do SLD uważam, że sytuacja, w której to ugrupowanie
w ostatnich wyborach dostało ponad 40 procent głosów, dwa razy więcej od
drugiej w kolejności PO i nie mogło rządzić samodzielnie stając się
zakładnikiem różnych ugrupowań "kanapowych" - to nie jest sytuacja normalna i
uderza w każde ugrupowanie, które wygra następne wybory. Należałoby z
ordynacji proporcjonalnej pójść w kierunku ordynacji większościowej, co
dałoby dwa bardzo pożądane skutki:
- z jednej strony zmuszałoby to małe ugrupowania bliskie programowo do
łączenia się w większe nawet wbrew indywidualnym ambicjom niektórych
polityków,
- po wyborach ograniczyłoby to wpływ na bieżącą politykę ugrupowań skrajnych
i populistycznych; oczywiście zakładam tutaj, że nikt żadnych koalicji z nimi
nie będzie zawiązywał.

Nie rozumiem, czym kierowali się pomysłodawcy tej akcji. Kiełabasa wyborcza
to raczej nie jest, ale może właśnie tą akcją należy tłumaczyć raptowny
spadek notowań Platformy w sondażach, z 25 do 19 procent?
Obserwuj wątek
    • sen.dzia.li 4 x NIE, piąty raz - tak 19.09.04, 16:42
      > I kolejny raz pomysł ugrupowania, którego program gospodarczy jest mi bliski,

      Oni mają jakis program gospodarczy? Parę skądinąd słusznych haseł w pokracznie
      mało radykalnej wersji.


      > w większości budzi mój sprzeciw

      Bardzo słusznie. Bezwartościowy czteropak.


      > Moim zdaniem Senat nie powinien być likwidowany. Podobnie jak posłowie
      > senatorowie mają prawo zgłaszać projekty nowych aktów prawnych, kontrolować
      > bieżącą działalność rządu, realizację budżetu - tego nigdy za wiele.

      Owszem - za wiele. Za wiele sie produkuje nowych aktow prawnych, a za malo
      likwiduje starych. Polski system prawny to zaawansowany przypadek choroby,
      która dreczy współczesna cywilizację. Tą chorobą jest przeregulowanie. Nadmiar
      prawa, przepisów i instytucji.


      > * IMMUNITET PARLAMENTARNY - Muszę przyznać, że pomysł likwidacji immunitetu
      > poselskiego (i senatorskiego) na poziomie Ustawy Zasadniczej przeraża mnie.
      > Zaraz zaczynam się zastanawiać co będzie, jeżeli kolejne wybory wygrają
      > ugrupowania populistyczne i co będzie się działo, jeżeli parlamentarzyści z
      > innych ugrupowań nie będą chronieni immunitetem?
      >
      > To sprawą partii politycznych jest, jakich ludzi umieszczają na listach
      > wyborczych. To sprawą wyborców jest, jakich ludzi kierują do Sejmu i Senatu.
      > Tacy ludzie, jak Jagiełło i Długosz (dotąd inaczej kojarzyły mi się te dwa
      > nazwiska) nigdy nie powinni się tam znależć! Skoro jednak z jakichś powodów
      > tak się już zdarzyło, to w przypadkach ewidentnego naruszania obowiązującego
      > prawa nie powinno być żadnych problemów z uchylaniem poselskiego immunitetu.
      >
      > Bardzo trafnie ujęła to w komentarzu p. Ewa Milewicz:
      > CYTAT: "... polityk w Sejmie w dzisiejszej Polsce musi mieć immunitet tak,
      > jak ma go polityk w Niemczech, kraju z 60-letnią praktyką demokracji
      > konstytucyjnej. Gdyby w Polsce działał porządnie wymiar sprawiedliwości -
      > prokuratura i sądy - można by myśleć o ograniczeniu posłom immunitetu.
      >
      > Ale nie działa. Pod tym względem przez 13 lat, jakie minęły od tej chwili,
      > tzw. polska młoda demokracja bardzo się nie poprawiła. W 1991 r. UOP
      > zatrzymał spektakularnie i nie wiadomo po co byłego prezesa NBP Grzegorza
      > Wójtowicza. Posiedział, posiedział i nic. Wypuścili jako niewinnego.
      >
      > W kraju, w którym prezes giełdowej spółki Andrzej Modrzejewski może być
      > zatrzymany, bo tak się to kalkuluje politykom, w niebezpieczeństwie jest i
      > zwykły obywatel, i poseł. Do założyciela firmy Optimus Romana Kluski policja
      > weszła w 2002 r. o świcie. Zwinęła go, a mieszkanie przetrząsnęła. Kilka
      > miesięcy później jeden z ważnych prokuratorów tłumaczył sejmowej komisji
      > gospodarki, że Kluska i jego rodzina byli bardzo zadowoleni z tych
      > czynności".

      Masz rację. Zamiast likwidować immunitet powinno sie uprawiac ogolniej
      rozumianą polityke trzymania osób łamiących prawo bardzo krótko. Izba zawsze
      może odebrać immunitet, a ugrupowania, ktore głosują przeciw takim konkretnym
      decyzjom powinny byc oceniane przez wyborców.


      > zmniejszeniem liczby posłów
      > trąci mi to populizmem

      To z całą pewnością jest niczemu nie służący, antydemokratyczny populizm. Im
      mniej parlamentarzystów, tym mniej wśród nich ekspertów, zatem rośnie rola
      ekspertów zewnętrznych, ktorym może trzeba i tak wiecej zapłacić, a nie mają
      demokratycznej legitymacji. Rośnie też znaczenie "sponsorow": łatwiej kupic
      mniejsza grupę, a więc łatwiej kupic ustawę. I nie chodzi tu tylko o same
      pieniądze, ale o skuteczność i dyskrecje przeprowadzanej operacji. Im większa
      grupa, tym prędzej trafi się jakis "wariat" (czyli uczciwy), ktory zrobi raban.
      Oczywiście nie znaczy to że ilość parlamentarzystów należy zwiekszyć chocby o
      jednego. Po prostu jest tak, jak jest zwykle: nie nalezy mieszać, wprowadzać
      zmian. Stabilizacja jest z natury rzeczy malo kosztowną polityką, a o to w tej
      grze powinno chodzić. Żeby nas to wszystko nie kosztowało coraz więcej i więcej.


      > Wszakże uważam, że zmiany

      O zmianach - patrz wszystko co napisalem wyżej.

      w ordynacji wyborczej są bardzo potrzebne i to
      > pilnie. Powinny one iść jednak w zupełnie innym kierunku - w sposobie
      > przeliczania procentowego wyniku wyborczego na mandaty poselskie. Przy całym
      > moim negatywnym stosunku do SLD uważam, że sytuacja, w której to ugrupowanie
      > w ostatnich wyborach dostało ponad 40 procent głosów, dwa razy więcej od
      > drugiej w kolejności PO i nie mogło rządzić samodzielnie stając się
      > zakładnikiem różnych ugrupowań "kanapowych" - to nie jest sytuacja normalna i
      > uderza w każde ugrupowanie, które wygra następne wybory. Należałoby z
      > ordynacji proporcjonalnej pójść w kierunku ordynacji większościowej,


      Teraz wklejone:

      > Natomiast można pomyśleć o pewnej reformie izby wyższej Parlamentu
      > polegającej na dostosowaniu jej do nowego podziału administracyjnego kraju i
      > zmniejszeniu liczby senatorów, na przykład do pięciu z każdego województwa.
      > Tak jak dotąd powinni być oni wybierani w okręgach jednomandatowych.

      Jesli tylko jakkolwiek będziesz przeliczał procentowy wynik na mandaty, to
      jestes zwolennikiem proporcjonalnej, a nie wiekszościowej. Niestety niezupełnie
      rozumiesz te terminy, ktorych używasz w dobrej wierze i w rozsądnym kierunku.
      Bo senatorowie od 1989 do dziś nie byli wybierani w okręgach jednomandatowych.
      Byli wybierani w ramach ordynacji większościowej. Jednomandatowe okregi
      wyborcze to stosunkowo niespecjalnie istotne uszczegółowienie ordynacji
      większościowej.
      Natomiast u Ciebie sposób przeliczania głosow uprzywilejowujacy wygranych, a
      będacy konkretnym (i niespecjalnie potrzebnym - moim zdaniem: niech sie
      dogadują, niech wybiorą nawzajem z własnych programow najpożyteczniejsze,
      najmniej szkodlwe rzeczy) rozwiązaniem w ramach ordynacji proporcjonalnej
      nazywa sie pójściem w kierunku ordynacji większościowej. Ktora zresztą,
      większościowa, zapewnia łatwe wyłanianie wiekszości w krajach z demokratyczną,
      partyjną tradycją, ale w polskich warunkach mogłaby, przynajmniej teoretycznie,
      zaowocować antypartyjnym rozdrobnieniem sejmu (na lokalnych berlusconich, itp.).


      Czteropak jest produktem głupoty PO, ale przytrafil im się ratujący ich
      wizerunek postulat ostatnio. Znieść podatek od posiadania radia (a dlaczego,
      podpowiedź dla UP i innej, temu podobnej lewicy, nie wprowadzic podatku od
      posiadania pralki czy kalesonow? Możnaby w ten sposób dofinansować integrację
      europejską, a przecież podatek nie musialby byc wysoki i uderzylby, jakże
      slusznie, w bogatych, co maja dużo pralek i kalesonow). Zatem piąty postulat -
      TAK.

      Tyle w skrocie. Pzdr


      - Henry Lee
      • sen.dzia.li tele 26.09.04, 14:21
        > ale przytrafil im się ratujący ich wizerunek postulat ostatnio


        ------
        >>Opracowanie ekspertów Rokity zawiera propozycje i pomysły znacznie bardziej
        radykalne niż te, które pojawiały się do tej pory. Zniesienie abonamentu i
        propozycja prywatyzacji części majątku TVP już wywołały burzę. [...]

        Z ostrą krytyką wystąpili już związkowcy z "Solidarności" działającej w radiu
        i telewizji, oceniając wydźwięk propozycji ekspertów jako "populistyczny,
        skierowany na doraźne efekty wyborcze". Trudno wyobrazić sobie, żeby nadawcy
        publiczni powitali nowe pomysły z entuzjazmem. Model deregulacji zaproponowany
        przez Bierzyńskiego, Bochenka i Dobrowolskiego jest końcem mediów publicznych w
        ich obecnej formule. Zakłada bowiem, że treści misyjne mają finansować nie -
        jak obecnie - odbiorcy, lecz państwo za pośrednictwem Fundacji Misji
        Publicznej. Dysponowałaby ona pieniędzmi m.in. ze sprzedaży częstotliwości,
        praw do emisji programów oraz dobrowolnych składek obywateli<<
        ------


        Osobiście nie uważam, by należało prywatyzować majątek (raczej sama firma
        powinna sprzedać, co zbędne) ani kanały. Nalezy raczej dążyc do ograniczenia
        kosztów działalności, w tym poprzez rezygnacje z opłacania ukochanek gwiazdek
        cioć przedtelewizorowych. W szczególności prezenty z kontraktów, jakie robil
        przed samym odejściem prezes Robert Kwiatkowski, dla gwiazdek uważam za
        chamstwo i złodziejstwo. Nie przeczę ze oplacanie gwiazdek ogólnie rzecz biorąc
        może byc ekonomiczne opłacalne. To zreszta oczywiste. Ale albo misja telewizji
        publicznej, dobre programy i filmy i dokladanie kasy z podatków, albo prawdziwe
        samofinansowanie, komercja i komfort dla cioc przedtelewizorowych, ze ich
        ulubiony serial zapowie ich ulubiony spiker lub spikerka.

        Ja opowiadam sie za dokładaniem kasy ale ze zmiejszonej liczby podatków. Miedzy
        innymi należy usunąć wyjątkowo absurdalny i arogancki podatek zwany abonamentem
        RTV. A związane z tym (to znaczy z usuwaniem jednych podatków i zmniejszaniem
        wysokości innych) cięcia w wydatkach budżetowych mogą śmiało dotyczyc wielu
        zupełnie innych dziedzin.

        Obecna sytuacja jest jednak wyraźnie gorsza od propozycji PO - na tle tego, co
        jest, propozycje te są dobrym rozwiązaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka