Całość:
http://tekstykanoniczne.salon24.pl/717769,agora-nie-przeprosila-antoniego-macierewicza
Antoni Macierewicz dwa miesiące temu doskonale wiedział i pamiętał, że zasiada w Radzie Fundacji Głos. Dwa miesiące temu Mateusz Luśnia, powiązany z prezesem Fundacji Głos obejmował stanowisko w Ministerstwie Skarbu.
Bartłomiej Misiewicz w oświadczeniu MON na temat podejrzanych, wieloletnich bliskich kontaktów Antoniego Macierewicza z byłym tajnym współpracownikiem służb specjalnych Robertem Luśnią (tzn donosicielem na kolegów działających w opozycji, głównie w organizacji Ruch Młodej Polski) podał, że
Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa wydał postanowienie nakazujące spółce Agora SA przeproszenie ministra Antoniego Macierewicza, poprzez zamieszczenie przeprosin na pierwszej stronie w wydaniu poniedziałkowym Gazety Wyborczej. Gazeta Adama Michnika nie chcąc wykonać postanowienia Sądu próbuje na podstawie nieprawdziwych artykułów atakować ministra Antoniego Macierewicza.
mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/oswiadczenie-gazeta-wyborcza-ma-przeprosic-antoniego-macierewicza-92016-06-18/
Z tym oświadczeniem jest powiązanych kilka problemów.
Pierwszy, to taki, że link załączony przez kol. Wiesławę nie działa. Nie ma też oświadczenia w aktualnościach oficjalnej strony MON, mimo, że inne artykuły z tego dnia są wciąż dostępne:
mon.gov.pl/aktualnosci/artykuly/lista-najnowsze/
Oświadczenie istnieje, ale już pod innym linkiem. Co nie musi wiele znaczyć, ale amatorom teorii spiskowych powinno dostarczyć materiału do przemyśleń.Kto i dlaczego chciał ukryć oświadczenie?
mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/gazeta-wyborcza-ma-przeprosic-a-macierewicza-l2016-06-18/
Drugim problemem jest, że powołanie się na postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa jest drobną manipulacją, charakterystyczną dla medialnego stylu działania obecnych władz MON. Co prawda nigdzie nie pada stwierdzenie, jakiej konkretnie publikacji przeprosiny miałyby dotyczyć, ale kontekst i powiązanie w oświadczeniu z artykułem opublikowanym w sobotę 18 czerwca powodują, że można uznać, że przeprosiny miałyby dotyczyć tego właśnie artykułu. Tak zresztą zostało to przyjęte w komentarzach do oświadczenia MON, w tym również w komentarzach na S24.
Nic bardziej mylącego. Bo że wtręt o przeprosinach miał celowo zmylić opinię publiczną jestem przekonany. Ale przecież manipulacją była zbyt głupia, by nie zauważyć, że coś się nie zgadza. A to coś to fakt, że żaden sąd nie wydaje postanowień w soboty, że żaden sąd nie wyda postanowienia bez dokładnego rozpatrzenia sprawy, a tego nie da sie dokonać bez wysłuchania stron i wielomiesięcznej procedury. No ale akurat adresaci oświadczenia przyjmą każdą manipulację i nieprawdę bez protestu, tak już mają.
Choć z drugiej strony, po namyśle, Bartłomiej Misiewicz nie jest mistrzem pióra, sformułowania w dalszej części Oświadczenia też mu stają dęba, bo co niby ma znaczyć "próbuje na podstawie nieprawdziwych artykułów atakować ministra Antoniego Macierewicza", więc może jednak całe zamieszanie to wynik braków kompetencji językowych byłego pomocnika aptekarskiego?
Według wszelkiego prawdopodobieństwa przeprosiny wyciągnięte jak królik z kapelusza przez szef gabinetu politycznego ministra obrony narodowej Bartłomieją Misiewicza odnosiły się do tekstu zamieszczonego w Gazecie Wyborzej 8 lat temu: