igor2-uk
27.10.16, 17:45
Nawiazujac do watku pod tytulem "Las Kabacki jak Smolensk."
W roku 2010,przy okazji 30 rocznicy katastrofy,w Newsweek Polska okazal sie artykul "Niewygodna prawda"
www.newsweek.pl/polska/niewygodna-prawda,54822,1,1.html
Dla zachety kilka fragmentow tekstu:
"Już w połowie kwietnia 1980 roku komisja ogłosiła raport. Oznajmiono w nim, że „w końcowej fazie lotu, podczas podejścia samolotu do lądowania nastąpiło zniszczenie turbiny lewego, wewnętrznego silnika na skutek niekorzystnego i przypadkowego zbiegu okoliczności i ukrytych wad materiałowo-technologicznych, które doprowadziły do przedwczesnego zmęczenia wału silnika. Częściami zniszczonej turbiny zostały uszkodzone dwa inne silniki i układy sterowania samolotem sterami wysokości i kierunku”. Z raportu wynikało więc, że winę za śmierć pasażerów ponoszą radzieckie silniki zbudowane z wadliwych materiałów.
Opinia publiczna takich wniosków oczekiwała. Sowiecką myślą techniczną powszechnie pogardzano i nikt nie miał wątpliwości, że winnych należy szukać za wschodnią granicą. Z pewnym podziwem komentowano, że przynajmniej tym razem kierownictwo PRL umiało postawić się Kremlowi. I ta wersja obowiązuje do dziś – za powód katastrofy uznaje się wady konstrukcyjne silnika. Ale to tylko ułamek prawdy...........................................................A był to dopiero początek „innowacji”. Postanowiono oszczędzać także na remoncie silników, mimo że technicy narzekali na ich jakość. Ale za każde serwisowanie Rosjanie kazali sobie płacić. Dyrekcja LOT uznała więc, że resurs silników może wynosić nie 5 tys. godzin, lecz nawet dwa razy więcej. Poinformowano biuro konstrukcyjne Siergieja Iljuszyna, że w Polsce przeprowadzono badania, które wykazały, iż znakomite silniki iłów wytrzymają 8,6 tys. godzin lotu bez remontu. Radzieccy konstruktorzy przysłali odpowiedź, że jeśli Polacy chcą, to niech tyle latają, ale producent nadal będzie brał odpowiedzialność jedynie za 5 tys. godzin lotu...................................Po katastrofie pracownicy zakładu kryminalistyki KG MO odkryli, że odnaleziony dwa kilometry od Okęcia wał turbiny niskoobrotowej silnika nr 2 miał rysę powstałą od noża tokarskiego. Według ich opinii ktoś w Polsce domowym sposobem naprawiał turbinę. Jednak podkomisja techniczna uznała, że to dawne uszkodzenie powstałe już w momencie budowy silnika w ZSRR.
Jest wielce prawdopodobnie,ze i katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim miala podobne przyczyny i nie ulega watpliwosci,ze rowniez katastrofa pod Smolenskiem byla skutkiem polskiego balaganiarstwa,a i o katastrofie lotniczej w Miroslawcu tez nie trzeba zapominac,a przeciez tam rozbila sie hiszpanska CASA C-295.