Dodaj do ulubionych

Historia znaleziona w necie

20.01.17, 10:50
Stalo sie to na poczatku lat 90-ch ubieglego wieku. Glebokiej nocy Rosjanin, mieszkajacy w Nowym Jorku i pracujacy jako kierowca limuzyny, jadac Garden State Highway (autostrada, prowadzace do Atlantic City), zauwazyl zaparkowany przy krawezniku samochod,taka sama limuzyne z logo tej samej firmy,jaka on sam kierowal, ale z kapciem w jednym z kol. Mezczyzna mogl jechac dalej bez zatrzymywania sie, bo mial akurat zglosic sie u klienta, ale kierowca nie mogl przejechac obok, nie okazujac pomoc koledze po fachu.
Rosjanin zatrzymal sie, pomogl wymienic kolo i zauwazyl,ze z samochodu wyszeda pasazer,ktory z duzym zainteresowaniem obserwowal co sie dzieje.
– Dlaczego mu pomagasz? – zapytal pasazer
– To normalne, zatrzymac sie, zeby pomoc temu kto ma klopoty. Na drodze nalezy pomogac sobie nawzajem.
Kierowcy pozegnali sie, podali sobie rece i sie rozjechali, kazdy wedlug swojego zadania.

Jakiez bylo zdziwienie naszego bohatera, kiedy za kilka dni on przyjechal z pracy do domu i zobaczyl zupelnie pozbawiona daru mowy malzonke. Ona trzymala w reku list z banku, w ktorym bylo powiadomienie w suchym jezyku urzednikow: "Twoj mortgage (hipoteka) za dom w pelni oplacony".
Rodzina emigrantow z Rosji zaczela wyjasniac co sie stalo, kto jest "winny". Okazalo sie,ze pasazerem tam tego limuzyny byl Donald Trump.Wlasnie ten,ktory od dzis bedzie prezydentem USA.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka