oleg3
08.04.17, 14:51
www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=1126
Cytat
Rządy PiS zapisały się już pogwałcającą prawo własności ustawą o ziemi. Teraz dochodzi do tego – uchwalona na razie przez Sejm, a więc wciąż możliwe są zmiany w Senacie – ustawa o zmianie prawa farmaceutycznego, znana jako „Apteka dla aptekarza”. Jej negatywne skutki odczują nie tylko polscy przedsiębiorcy, prowadzący sieci apteczne, w tym niewielkie (a takich jest wśród sieci większość), ale także pacjenci.
Co to oznacza?
Po pierwsze – PiS, który zawsze niósł na sztandarach deregulację i otwarcie zamkniętych zawodów, gromiąc kliki czy to prawników, czy architektów, tworzy właśnie dokładnie taką zamkniętą klikę. I to ordynarne złamanie głoszonych przez siebie zasad powinno zostać partii rządzącej zapamiętane.
Po drugie – fatalny minister Konstanty Radziwiłł, od początku swojego urzędowania hołubiący projekty uderzające w swobody obywatelskie (zakaz sprzedaży tytoniu na odległość) powinien stracić stanowisko, ponieważ w przypadku uchwalonej właśnie ustawy wystąpił jako faktyczny lobbysta jednej z korporacji zawodowych. Metoda, którą zastosowali aptekarze, jest doskonale znana: jeżeli nie jest się w stanie konkurować na warunkach wolnorynkowych, szuka się dojścia do decydentów, aby zapewnić sobie przewagę poprzez zmianę warunków gry, czyli przepisów. Minister Radziwiłł swoje stanowisko uzasadniał podczas debaty z rozbrajającą szczerością koniecznością „ratowania rodzinnych aptek”. A zatem regulacja nie powstaje dla dobra klientów tychże, ale dla komfortu powstającej właśnie korporacji.
Po trzecie – w przypadku ustawy zderzają się dwa podejścia. Jedno realistyczne i wolnorynkowe, drugie – skrajnie demagogiczne, prezentowane przez zwolenników regulacji. Według tego pierwszego mamy do czynienia z rywalizacją dwóch rodzajów podmiotów, którym zależy na tym samym – na zarabianiu pieniędzy. Drugie podejście, mające się wpasować się w sentymenty części posłów PiS oraz twardego elektoratu tej partii, sprzedaje bajeczkę o szlachetnych patriotach – polskich aptekarzach oraz złych, wrogich, zagranicznych korporacjach, będących właścicielami sieci aptecznych. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, zaś farmaceuta, będący właścicielem apteki, jest tak samo żądny zysku jak prezes wielkiej sieci. Których zresztą jest w Polsce niewiele, bo większość sieci liczy sobie po kilka aptek i należy do Polaków.
Łukasz Warzecha
Cytat
No, więc PiS zignorował przestrogi i głosy rozsądku, i korzystając z faktu, że PO odwróciła uwagę wyborców cyrkiem z wotum nieufności dla Nowoczesnej (dla niepoznaki udającym wotum nieufności wobec rządu) przepchnął przez Sejm zmianę prawa farmaceutycznego. Można się spodziewać, że przejdzie ona równie gładko przez Senat, a nadzieja, że prezydent stanie po stronie łupionych klientów, a nie zmiany farmaceutycznego lobby, i ustawę zawetuje, jest słaba.
...
Granda z lekami i aptekami to przecież, nikt nie ma wątpliwości, tylko początek – początek, powiem zresztą, równi pochyłej, po której PiS się stoczy, i obyśmy wtedy mieli w karcie dań odpowiednio mocną alternatywę dla rwącej się do utraconego koryta mafii z Magdalenki rodem. No bo jeśli rząd musi ustalić optymalną liczbę aptek w dzielnicy, to dlaczego nie robi tego samego z piekarniami? Czyż chleb nie jest ważniejszy od suplementów na wzmocnienie włosów i paznokci? A czyż nie można się zgodzić (skoro się już w innej sprawie zgodziło) z tym, że zbyt wielka liczba piekarń powoduje, iż w polskich domach pojawia się chleb nienależycie wypieczony, taniocha z poprawiaczami i polepszaczami? No więc, PiS-ie, działaj, jak to masz przećwiczone. Po pierwsze, ustawowy zakaz wypiekania chleba przez ludzi bez uprawnień (uprawnienia nadaje związek piekarzy-patriotów, który w porę sięgnął po odpowiedni patronat), po drugie, ograniczenie liczby piekarń, powiedzmy, minimum co trzy kilometry, bo przecież taki piekarz-patriota inwestuje w swój interes nie mniej niż farmaceuta i należy mu zapewnić godziwy zwrot inwestycji, czyli stadko klientów do strzyżenia. No i oczywiście do tego jeszcze zakaz sprzedawania nieautoryzowanego przez związek pieczywa w marketach.
RAZ