polski_francuz
13.06.17, 21:47
Od kilka lat wspolstworzylem i animuje fachowa asocjacje. Urzadzamy szkolenia tu czy tam (teraz pisze z Barcelony) i wielu przyszlych fachowcow z nich korzysta i sobie chwali i nienajgorsza organizacje i przyjacielska atmosfere.
Przy stole rozmawiamy o tym skad sie ta dobra atmosfera bierze. Wielu kolegow niemieckich dzialalo w asocjacjach koscielnych, a nizej podpisany? No coz, moje pozytywne podejscie do innych nie ma jak inaczej przypisac niz mlodosci spedzonej w kraju komunistycznym. Gdzie liczyl sie kolektyw, liczyli sie inni, ktorym sie chetnie poswiecalo i czas i energie.
Czyli tal peerelowska mlodosc az taka zla nie byla.
PF