cepekolodziej
23.01.19, 12:14
Kolega Łowczator sięgnął do karty dań w swej knajpie przekonań i zaproponował jajecznicę z zatwardziałych jaj - w dwu wersjach.
Uznał, że jeśli ktoś wspomina czas spędzony w powojennym domu dziecka - musi budować siebie, w skali całego życia, wokół dominującego poczucia krzywdy.
Gówno prawda. Pamiętając brud i niedożywienie i wszy, budowałem siebie wokół doświadczenia zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości, niełatwej do okazywania w warunkach powojennych, w warunkach radykalnej przebudowy struktur państwa. Doświadczałem jej - i nie tylko ja. I nie obchodziło mnie, do jakich, do których świętych obrazków zanosili modły - do Matki Boskiej czy do Stalina. To dzięki nim wychodziłem z krzywicy, dzięki ich staraniom moja wczesna gruźlica została potraktowana penicyliną.
Dzięki nim - mogę nadal cieszyć się z życia.
Tenże Łowczator uniósł się gniewem, kiedy przypomniano, że na listach prześladowanych i życiowo pokrzywdzonych umieszczono również ludzi określanych jako 'lewicowi intelektualiści'. Uniósł się gniewem, ponieważ w jego obrazie świata 'lewicowość' jest równoznaczna z aktywnym popieraniem komunistycznych zbrodni przeciw ludzkości.
Znów - zbuk na twardo. Wygłaszać te pojęciowe remanenty może tylko ten, kto nie chce pamiętać aktach 'lewicowego' sprzeciwu wobec skrajnych form sprawowania władzy, w ramach formacji ideowo zarówno 'lewicowych' jak i 'prawicowych'.
Tylko ten, kto nie chce pamiętać o zbrodniach przeciw ludzkości popełnianych przez propagatorów jedynej słuszności chrześcijańskiej doktryny i - stanowiącej jej jądro - idei zbawienia. Urzędowych, kolonialnych funkcjonariuszy tej doktryny, którzy, działając na jej rzecz, uznawali się za ostatecznych łowców pogan i nie cofali się przed masowym mordem.
Tylko ten, kto nie chce pamiętać. że ci zbrodniarze dalecy byli od jakiejkolwiek 'lewicowości'.