Zakładam nowy wątek, bo tu podobno grasuje jakiś strzelec wyborowy i z refleksem reaguje na wszelkie próby refleksji w tym pakiecie tematów - może trzeba go zmęczyć?
Nie jestem z branży, jak Miriam - choć kiedyś na festiwalu filmów studenckich poczułem się gwiazdorem, ale to nie talent aktorski spowodował, lecz piękne wówczas ciało me, może też odważna za Gierka tematyka dzieła mego przyjaciela
Nie widziałem też tyle wzruszających filmów o cierpieniach afroamerykańskich intelektualistów, co Tete.
Ale pamiętam, kiedy widziałem
Przesłuchanie, z kasety VHS, na prywatnym pokazie w zaprzyjaźnionym domu. Sam się zresztą przyłożyłem do rozpowszechniania tych kaset. No, mocne to było przeżycie.
Wówczas. W tamtych okolicznościach przyrody, i tak niepowtarzalnych. Na szczęście.
Ze wstydem przyznaję, że nie śledziłem później działalności Nieboszczyka - nie widziałem
Nila, Zaćmy - po latach 80. miałem przesyt.
Ale wrócę. Słowo harcerza.