xiazeluka
28.02.22, 08:31
1. Cel operacji: szybkie zdobycie Kijowa, zlikwidowanie prezydenta i rządu, zastąpienie ich prokremlowskimi kukiełkami.
2. Putin nie docenił Ukraińców, jednocześnie przeceniając swoje siły. Stąd nieudany blitzkrieg.
3. Konsekwencją nadziei na szybką, krótką operację jest dziwaczny, nie spotykany dotąd sposób wojowania: Sowieci nie szturmują pełnowymiarowo miast, powstrzymują się od masowego używania artylerii zwykłej i rakietowej, nie dochodzi do ostrzałów i nalotów powierzchniowych. Za prawdziwe można uznać początkowe zapowiedzi o "chirurgicznej operacji" - Putinowi naprawdę się wydawało, że punktowe uderzenia wystarczą, że nie będzie konieczności walk ulicznych. Miasta są penetrowane przez lekką piechotę wspieraną jedynie przez Tigry, co ułatwia Ukraińcom kontrataki na takie izolowane, chaotycznie działające grupy. Generalnie Ruscy miasta omijają, starając się wdzierać w przestrzeń operacyjną.
4. Jeśli powyższe odpowiada prawdzie, to już widać, że desant w Hostomelu miał mieć kluczowe znaczenie dla całej "operacji". Klęska tej akcji pokrzyżowała plany i nadzieje Sowietów, aczkolwiek powody tej porażki, a więc przede wszystkim wstrzymanie przylotu Iłów-76, wymaga dokładnych analiz danych, których jeszcze nie ma.
5. Jeśli desant na Hostomel miał być kluczową operacją, to powstaje pytanie, po co te wielostronne ataki w innych miejscach. Najprostsza odpowiedź to "działania pozoracyjne" odciągające siły ukraińskie od najważniejszego punktu i/lub próba, niejako przy okazji, poszerzenia stanu posiadania terytorialnego, co jednak kłóci się z zapowiedziami Putina o braku "okupacji". Tym bardziej, że Sowieci przekroczyli Dniepr i pchają się na zachód, co ma się nijak do tych kremlowskich obietnic. Trudno to ocenić.
5. Ukraińcy ewidentnie odrobili lekcję z 2014 roku, udoskonalili metody walki (podobnie jak Sowieci opierają działania na batalionowych grupach bojowych/taktycznych), działają skutecznie, sprytnie, elastycznie, aczkolwiek tam, gdzie są zmuszeni do otwartej walki, np. podczas odwrotu z brygady pancernej z Chersonia, ponoszą dotkliwe straty.
6. To kolejna współczesna wojna, która dowiodła wysokiej skuteczności dronów uderzeniowych, których słusznie obawiali się Rosjanie, próbując je wyeliminować pierwszymi atakami rakietowymi. Polska powinna bezzwłocznie zakupić duże ilości tego sprzętu, choćby zwiększając stan posiadania tureckich TB-2, których używają także Ukraińcy.
7. Ciekawostką jest fakt, iż potężny Putin boi się małego wiruska. Okazuje się, że to, co Mła wydawało się dyplomatycznym afrontem (podjęcie Makarona przy stole długości 6 metrów) jest w istocie przejawem rzeczywistego strachu bojaźliwego kowidianina. Psychologowie służb specjalnych powinni dokładnie rozważyć różne możliwości.
Przewaga sowiecka jest jednak nadal duża, a geografia nie sprzyja przeciwko Ukraińcom. W razie kontynowania działań należy się spodziewać, że Sowieci będą zajmować coraz większe tereny i kolejne miasta. Zapewne Ukraińcy utracą dostęp do Morza Azowskiego, a to może grozić zawaleniem się obrony na wschodzie i pzejściem do działań nieregularnych.