Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
07.11.04, 16:59
Interesujacego artykulu Kingi Dunin najbardziej interesujacy fragment -
ponizej.
Do calosci LINK - jeszcze nizej
.
Do dyskusji zapraszam takze kretynka Blg, gdyz bardzo chcialbym poznac jego
opinie na temat Kingi Dunin. Brak zrozumienia tematyki oraz przeslania
autorki z gory Nano-rozumkowi wybaczam.
Krotko mowiac jest okazja bys blysnal, prosze ksiedza.
.
::
>>Zaglądam bowiem do "Europy", intelektualnego dodatku brukowego "Faktu" -
czego to człowiek nie robi, jak ma grypę - i znajduję taką oto wypowiedź
Jarosława Kaczyńskiego: "W Polsce jedyny powszechnie obowiązujący system
wartości to ten, którego depozytariuszem jest Kościół. Wiadomo, jak ten
system wartości jest przestrzegany, ale i tak pozostaje jedynym punktem
odniesienia w skali społecznej". A konsekwencją tego ma być - jego zdaniem -
obowiązek popierania Kościoła nawet przez niewierzących.
"Dobra, dobra" - myślę sobie i - ponieważ grypa nie odpuszcza -
otwieram "Wysokie Obcasy". A tam, proszę, list czytelniczki Maśki, która
domaga się tolerancji dla mniejszości katolickiej w Polsce. Dla tradycyjnie
wierzących, dla zachowujących czystość seksualną, dla przeciwników aborcji.
Ciekawe. Przedstawicielka "jedynego punktu odniesienia" też czuje się
dyskryminowana. Mimo religii w szkołach, księży, którzy święcą wszystko od
supermarketu do stołówki w Agorze, mimo rządzącej pseudolewicy, która
upodobała sobie Jasną Górę jako tło do fotografii, i wielu innych podobnych
faktów. Mimo wszystko i tak liberałowie i ateiści prześladują katolicką
mniejszość.
Jestem gotowa przyznać więcej racji czytelniczce niż Kaczyńskiemu. Katolicy,
o których publicznie i politycznie tak się dba, kiedy opuszczą tę sztuczną i
oderwaną od rzeczywistości krainę, znajdują się w otoczeniu zlaicyzowanego i
dość liberalnego społeczeństwa (przynajmniej w wielkich miastach, w klasie
ludzi bardziej wykształconych) i mogą czuć się nieswojo. Niech sobie zatem
zadadzą pytanie, jak czuje się prześladująca ich podobno większość w
skrojonym nie dla siebie państwie. W państwie reprezentującym "jedyny punkt
odniesienia". A o tolerancji porozmawiamy może, jak będziemy mieli równe
prawa.>>
.
kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53665,2375659.html