wild
28.05.02, 06:31
Kol 3:11
11. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy,
Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich /jest/ Chrystus.
(BT)
Nieskuteczność państwa narodowego
Christian Michel
Siedem tysięcy lat temu nowy sposób produkcji - rolnictwo - stworzył nowy
sposób życia: stałe miejsca zamieszkania, mury, magazyny, nawadnianie...
Głównym źródłem bogactwa stała się ziemia. Osiadły tryb życia pozwolił na
wyłonienie się państwa takiego, jakie dziś znamy, ze stałą biurokracją,
finansowanego przez systematyczne opodatkowanie. To, gdzie się mieszka
określiło w wielkiej mierze to, kim się jest; miejsce zamieszkania z
konieczności stało się częścią państwa i państwo określiło zbiorową tożsamość.
Przez długi czas państwo i naród nie zbiegały się ze sobą. Ludzie mający ze
sobą wiele wspólnego - religię, język, kulturę - bywali podzieleni między wiele
państw, takich jak te, które połączyły się w obecne Niemcy czy Włochy; i były
także państwa władające wieloma rozmaitymi narodami, mającymi ze sobą niewiele
wspólnego - typowymi przykładami były tu cesarstwa rosyjskie i austro-
węgierskie.
W rzeczywistości państwo narodowe datuje się dopiero od czasów Rewolucji
Francuskiej i nie ma zatem powodu uważać, że jest ono wieczne. Oczywiście można
argumentować, że na państwa narodowe istnieje rosnący popyt. Wiele z nich
tworzy się niemalże co miesiąc: Czeczenia, Palestyna, Chorwacja, Bośnia... Ta
inflacja liczby jednostek państwowych może jednak odzwierciedlać zmniejszanie
się wartości każdej z nich, jako że powody, dla których istnieje struktura
państw narodowych przestały już być istotne.
Główną przyczyną istnienia struktury państw narodowych było zmniejszenie
kosztów transakcji poprzez posiadanie większego i jednorodnego rynku na
produkty oraz stworzenie "efektu skali" poprzez osiągnięcie masy krytycznej
pozwalającej na utrzymywanie pewnych tak zwanych dóbr publicznych, przede
wszystkim armii. Przyczyna ta zdezaktualizowała się. Nigdzie naród nie jest
podziałką, którą mierzy się rynek. Konsumenci nie mają paszportów. W dodatku
jasne jest, że optymalnej skali tak zwanych dóbr publicznych nie da się dłużej
osiągnąć na poziomie państwa. Cytując Daniela Bella, "państwo narodowe jest
zbyt duże, by kłopotać się o małe rzeczy i zbyt małe, by borykać się z dużymi
problemami". Na przykład nigdzie, poza być może Japonią, populacja nie jest
wystarczająco jednorodna, by dostarczanie przez państwo usług takich jak
edukacja było skuteczne. A występuje trend na rzecz coraz większych
przemieszczeń populacji przez granice i coraz większej wielokulturowości.
Nawet jeśli chodzi o podstawowe atrybuty suwerenności, jakimi są sprawy
zagraniczne i obrona, państwo narodowe jest nieskuteczne. W zeszłym roku
przedstawiłem tu krótki referat o problemach obrony w Wieku Informacji, w
którym próbowałem pokazać, że agresja nie jest już dłużej czynnikiem związanym
z geografią. Można prowadzić dziś wojnę bez naruszania granic wroga. Można
sparaliżować jego telekomunikację, ruch powietrzny, bankowość, produkcję
elektryczności i wiele innych dziedzin o istotnym znaczeniu poprzez masową
infiltrację jego systemów komputerowych. Pod pewnym względem ten rodzaj wojny
elektronicznej tworzy nową równowagę sił między krajami wysoko rozwiniętymi z
ich podatnym na zranienie wyrafinowaniem i mniejszymi potencjalnymi stronami
konfliktu, które mogą skutecznie zaatakować przy pomocy małego gangu hackerów.
Odwet nie jest łatwy, wojna elektroniczna może zostać podjęta z każdego miejsca
na świecie, niekoniecznie z terytorium napastników; na przykład algierscy
hackerzy mogliby, udając podróżujących z laptopami turystów, zaatakować Francję
równocześnie z pokoi hotelowych w Rzymie, w Libanie i gdziekolwiek indziej,
tak, że określenie tożsamości i celów napastników zabrałoby wiele czasu. Innymi
słowy, państwo narodowe nie jest dobre nawet do prowadzenia wojny
Wiedzieliśmy, że państwo nie może powstrzymać terroryzmu i przywrócić porządku
w naszych miastach, teraz wiemy też, że nie może zapewnić nawet tej jednej
jedynej usługi, która zawsze była ostatecznym argumentem, przywoływanym przez
luminarzy w rodzaju Rand czy Nozicka, na rzecz utrzymywania go przynajmniej w
minimalnych wymiarach - obrony narodowej.
Dla mnie przykrą tragedią państwa narodowego jest to, że redukuje ono wszystko
to, czym jesteś, całą wielowymiarowość twojej osobowości, do pojedynczego
wymiaru narodowości. Ważne jest tylko jedno: jesteś Serbem czy Chorwatem?
Francuzem czy Algierczykiem? Jeśli jesteś Francuzem czy Chorwatem, a ja jestem
po drugiej stronie, to cię zabiję albo wygnam. Zapomnij, że jesteś dobrym
kochankiem, że lubisz Beethovena, że zbierasz ogrodowe krasnale, że
rozkoszujesz się starymi winami, że jesteś katolickim bankierem-homoseksualistą
praktykującym Zen... Nic z tego nie jest ważne. Twoją jedyną tożsamością jest
twoja narodowość. Mogę się tylko cieszyć, gdy widzę, że wszystko wskazuje na
to, iż państwo narodowe zmierza ku śmietnikowi historii.
Christian Michel
LIBERTARIANIZM A REWOLUCJA INFORMACYJNA