Dodaj do ulubionych

"Zdrada Jaltanska" - watpliwosci i pytania

17.02.05, 08:20
Bardzo prosze nie rzucac sie od razu na mnie z klami i pazurami! Watpliwosci i
pytania, o ktorych mowie, dotycza jedynie powszechnie przyjetych terminow.
Mianowicie, mowimy, ze w lutym1945 roku doszlo do "zdrady jaltanskiej", lub
tez, ze w lutym 1945 roku w Jalcie Zachod "sprzedal Polske sowietom". Mnie
sie natomiast wydaje, ze takie scisle okreslanie czasu i miejsca nie jest
wlasciwe. Mlodzi ludzie, ktorzy ucza sie historii - a wiadomo, wielu z nich
uczy sie jej tylko "po lebkach" - moga z powodu takiej terminologii nabrac
mylnego pogladu, iz do Jalty sprawy rozwijaly sie dla Polski zasadniczo
pomyslnie i dopiero akt zdrady, ktory tam nastapil, wpedzil nas w sowiecka
niewole na pol wieku. Tymczasem Jalta byla de facto tylko finalowa scena
dramatu, ktory zaczal sie duzo wczesniej i rozwijal sie przez szereg kolejnych
aktow.

Zeby wyjasnic dokladniem, na czym moje watpliwosci polegaja, moze posluze sie
nastepujacym przykladem. Przypuscmy, ze do sklepu jubilera wchodzi ogromny typ
spod ciemnej gwiazdy. Z tego, jak sie na nim uklada palto, widac wyraznie, ze
ma pod nim Kalasza lub inna rownie smiercionosna gwere. Typ wskazuje na lezaca
w gablocie kosztowna diamentowa kolie i komenderuje:"Zapakowac! Tylko szybko,
bo mi sie spieszy!". Struchlaly wlasciciel poslusznie pakuje, typ wyrywa mu
paczuszlke z rak i bez slowa wychodzi.
Wlasciciel jest jeszcze wciaz w szoku, kiedy do sklepu wchodzi inny jubiler,
jego dobry znajomy. Widzi, ze gablotka, w ktorej od miesiecy wystawiona byla
kolia, nic teraz nie ma. Pyta:"O, widze, udalo ci sie wreszcie sprzedac te
kolie?". Wlasciciel nie chce wyjawic, ze zostal w tak glupi sposob obrabowany.
Wiec mowi: "Tak... I wiesz co? Klient sie wcale nawet nie targowal o cene!".

Jesli mowic o "sprzedaniu Polski w Jalcie", czy to nie byla transakcja w
podobnym stylu? W momencie, kiedy odbylo sie spotkanie, Stalin mial juz
przeciez w swoich lapskach znaczna wiekszosc polskiego (przedwojennego)
terytorium. Na poludniu sowieckie dywizje juz doszly do Odry. Zajecie reszty
to juz byla kwestia krotkiego czasu, kazdy widzial. Czy Zachod, gdyby nawet
szczerze pragnal dobra Polski, mial jeszcze w tym momencie jakakolwiek
"pozycje przetargowa"? Nie, Stalin juz wtedy mogl miec Zachod dokladnie w
nosie. Przewaga Armii Czerwonej byla juz w tym czasie miazdzaca, on mogl juz
wojne sam doprowadzic do konca bez ogladania sie na zachodnich sojusznikow.
Oni mogli tylko poslusznie podpisac podsuniety im kontrakt i potem robic dobra
mine, jak ow jubiler z powyzszej historyjki - i potem tylko trabic, jaka to
nieslychanie "korzystna dla Polsi" umowe udalo im sie ze Stalinem zalatwic.

Tak, powiadam, moglo byc w przypadku, gdyby Zachod mial do konca dobra wole. A
naprawde to wygladalo jeszcze gorzej, bo Zachod polozyl lage na Polsce duzo
wczesniej. W Jalcie nawet nie bylo "sprzedazy" w stylu obrabowania jubilera.
Co w Jalcie nastapi, to juz glowni aktorzy dramatu wiedzieli dlugo, dlugo
naprzod i w Jalcie urzadzili po prostu propagandowa szopke, zeby ladnie
wszystko wygladalo w gazetach i pozniej w podrecznikach historii.

Dlatego ja uwazam, ze powszechnie przyjete terminy "zdrada Jaltanska" czy
"sprzedanie Polski w Jalcie" nalezaloby zastapic jakimis innymi okresleniami.
Takimi, ktore by lepiej odzwieciedlilo prawde, ze "wyrok na Polske" zaczeto
spisywac (nie na papierze jeszcze, ale w myslach przywodcow) juz znacznie
wczesniej i ostatecznie zapadl on (choc wciaz jeszcze nie na papierze) na
dobrych kilka miesiecy przed sama Jalta.

Ja tu spisalem po prostu pare mysli i watpliwosci, ktore mnie od dawna
nurtuja. Ale sa to wylacznie "mysli zwyklego szarego czlowieka". Jesli nie mam
racji, to absolutnie nie zamierzam sie "upierac przy swoim". Raczej, mowiac
szczerze, ja to nawes spisalem z zamiarem "wystawienia sie na krytyke", myslac
sobie w ten sposob: "no, jesli nie ma racji, to inni forumowicze mi to wytkna
i to mi pozwoli lepiej Jalte zrozumiec". Zatem wdzieczny bede za wszelkie
"prostujace" komentarze.
Obserwuj wątek
    • gandalph Re: "Zdrada Jaltanska" - watpliwosci i pytania 17.02.05, 10:29
      Termin "zdrada jałtańska" powstał zapewne wkrótce po tym wydarzeniu, kiedy
      stało się wiadome to, co się stało. Obecnie należy - moim zdaniem - traktować
      to określenie czysto umownie, jak że wiadomo już dzisiaj, że decyzje dotyczące
      Polski i Europy Wsch. zapadły w istocie dużo wcześniej, zapewne już w Teheranie
      i to obojętnie, czy były to rzeczywiście decyzje, przemilczenia czy też
      zaniechania Zachodu. W lutym 1945 r. Stalin mógł mieć już faktycznie Zachód w
      nosie i robił co chciał.
      Dluga droga prowadziła Churchilla i Roosevelta do faktycznej kapitulacji w
      Jałcie. Uderzające dla mnie jest jednak to, że Churchill, który wcześniej tak
      ostro krytykował Chamberlaina za jego politykę ustępstw wobec Niemiec, sam
      działał niemal dokładnie tak samo wobec Stalina. A błąd, niewinny, zdawało się,
      popełnił już na samym początku, kiedy w czerwcu 1941, tuż po ataku niemieckim
      na ZSRR, zadeklarował pomoc. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie była to
      deklaracja bezwarunkowa.
      O polityce Roosevelta szkoda nawet mówić.
    • indris Jałtańskich mitów... 17.02.05, 10:30
      ...jest sporo. Za komuny były jedne, obecnie pojawiają się inne.
      Mitem jest mówienie o jakiejś "sprzedaży" Polski. Sprzedać można tylko to co
      się ma, albo spodziewa mieć. A w momencie konferencji jałtańskiej cały obszar
      Europy środkowej i wschodniej był albo miał wkrótce być zajęty przez Armię
      Czerwoną. I było oczywiste, że ZSRR urządzi zajęty przez A.Cz. obszar zgodnie
      ze swoimi interesami, tak jak je Stalin wtedy pojmował. W szczególności nikt
      nie mógł przeszkodzić Stalinowi w ustaleniu granic Polski, wschodniej i
      zachodniej.
      Anglia i USA mogły co najwyżej nie wyrazić na to zgody, ale rzeczywistości by
      to nie zmieniło. Przecież Anglia nie toczyłaby wojy z ZSRR o przedwojenne
      granice Polski...
      Można mówić o zdradzie ze strony Anglii, bo miała ona układy z rządem RP.
      Takich układów nie miały natomiast USA, więc mówienie o ich zdradzie jest
      nieporozumieniem.

      Wbrew modnemu obecnie mniemaniu uważam, że wynik Jałty był dl Polski korzystny.
      Polska utraciła ziemie wschodnie, które były przez dwudziestolecie jej
      nieustannym kłopotem, a zyskała ziemie zachodnie i najlepsze od 1000 lat
      granice i skład ludnościowy. Czym groził skład ludnościowy II RP, to niedawno
      widziano w ex-Jugosławii.
      Żal tylo, że emigracyjny rząd RP zaparł się przy przedwojennych granicach.
      Gdyby był bardziej realistyczny, to może udałoby się utrzymać Lwów. Pod tym
      względem bardziej realistyczni okazali się właśnie komuniści z PKWN. Bo nie
      walczyli o granicę ryską, ale jednak wytargowali Białystok z okolicami. Mało
      kto dzisiaj przypomina, że po 17.IX.1939 Białystok też był włączony do ZSRR i
      nawet "referendum" to w swoim czasie zaaprobowało. Ale w r. 1944 Stalin uznał
      za możliwe o tym "zapomnieć". W rozmowach z bardziej reprezentatywnymi władzami
      polskimi może by "zapomniał" i o referendum lwowskim.
      • gandalph Re: Jałtańskich mitów... 17.02.05, 11:17
        indris napisał:

        > ...jest sporo. Za komuny były jedne, obecnie pojawiają się inne.
        > Mitem jest mówienie o jakiejś "sprzedaży" Polski. Sprzedać można tylko to co
        > się ma, albo spodziewa mieć. A w momencie konferencji jałtańskiej cały obszar
        > Europy środkowej i wschodniej był albo miał wkrótce być zajęty przez Armię
        > Czerwoną. I było oczywiste, że ZSRR urządzi zajęty przez A.Cz. obszar zgodnie
        > ze swoimi interesami, tak jak je Stalin wtedy pojmował. W szczególności nikt
        > nie mógł przeszkodzić Stalinowi w ustaleniu granic Polski, wschodniej i
        > zachodniej.
        > Anglia i USA mogły co najwyżej nie wyrazić na to zgody, ale rzeczywistości by
        > to nie zmieniło. Przecież Anglia nie toczyłaby wojy z ZSRR o przedwojenne
        > granice Polski...
        > Można mówić o zdradzie ze strony Anglii, bo miała ona układy z rządem RP.
        > Takich układów nie miały natomiast USA, więc mówienie o ich zdradzie jest
        > nieporozumieniem.
        >
        > Wbrew modnemu obecnie mniemaniu uważam, że wynik Jałty był dl Polski
        korzystny.
        >
        > Polska utraciła ziemie wschodnie, które były przez dwudziestolecie jej
        > nieustannym kłopotem, a zyskała ziemie zachodnie i najlepsze od 1000 lat
        > granice i skład ludnościowy. Czym groził skład ludnościowy II RP, to niedawno
        > widziano w ex-Jugosławii.
        > Żal tylo, że emigracyjny rząd RP zaparł się przy przedwojennych granicach.
        > Gdyby był bardziej realistyczny, to może udałoby się utrzymać Lwów. Pod tym
        > względem bardziej realistyczni okazali się właśnie komuniści z PKWN. Bo nie
        > walczyli o granicę ryską, ale jednak wytargowali Białystok z okolicami. Mało
        > kto dzisiaj przypomina, że po 17.IX.1939 Białystok też był włączony do ZSRR i
        > nawet "referendum" to w swoim czasie zaaprobowało. Ale w r. 1944 Stalin uznał
        > za możliwe o tym "zapomnieć". W rozmowach z bardziej reprezentatywnymi
        władzami
        > polskimi może by "zapomniał" i o referendum lwowskim.
        >
        >
        >
        Zgoda co do tego, że w Jałcie istotnie było za późno na jakiekolwiek
        przeciwdziałanie ze strony Zachodu. Inna rzecz, że ten jakoś wcale się do tego
        nie palił, co więcej - nie widział takiej potrzeby i to jest własnie ta
        okoliczność obciążająca.
        Co do układów i "zdrady", powtórzę to, co napisałem wcześniej: termin "zdrada
        jałtańska" powinien być traktowany czysto umownie na oznaczenie metody
        postepowania Zachodu wobec (słabszych) sojuszników. Nie chodzi też o dywagacje
        formalno-prawne. Fakt, że Polska nie miała traktatu sojuszniczego z USA, nie ma
        żadnego znaczenia, w końcu Brytyjczycy też go nie mieli. Jesli już chcesz być
        superdokładnym, zamiast o "zdradzie jałtańskiej" możesz mówić o "rzuceniu
        jednego sojusznika na żer innemu, krwiożerczemu i ekspansjonistycznemu
        sojusznikowi", ale to trochę przydługie.
        Natomiast stwierdzenie, że "...wynik Jałty był dla Polski korzystny" wywołuje -
        delikatnie mówiąc - mój gwaltowny sprzeciw. Niby w jakim względzie był
        korzystny? Przez zaprzedanie Polski w niewolę na kilkadziesiąt lat? Przez
        zniszczenie podstawowych instytucji państwowych, tkanki społecznej itd. itd.?
        Polska (ani żaden inny naród) nie jest wózkiem na kółkach, żeby go sobie
        przesuwać w tę i w tamtą stronę! Wreszcie, trudno wprawdzie przewidywać, jakie
        były dalekosiężne zamiary Stalina, ale zapewne zamierzał on wchłonięcie całej
        Europy Wsch. jako kolejne republiki, w związku z tym przebieg granic był dla
        niego mało istotny. Natomiast przyznanie Polsce Ziem Zachodnich, jak sądzę,
        miało w zamiarze Stalina wykopanie przepaści między Polską i Niemcami na
        stulecia. W tym miejscu dodam, że przez wiele lat po wojnie to własnie ZSRR był
        jedynym gwarantem tych granic, jako że nie miały one żadnego umocowania
        traktatowego. Do tego doprowadził dopiero Gomułka "na odchodnem", co było chyba
        jedyną jego zasługą dla Polski.
        Zarzuty pod adresem rządu RP na uchodźctwie, że nie był realistyczny, brzmią
        jak curiosum. Który rząd mógł się na to zgodzić, tzn. na amputację kraju?
        Owszem, zrobili to komuniści idący na pasku Stalina, oni nie musieli zważać na
        Konstytucję, na prawo, na opinię narodu, im chodziło tylko o władzę i dla niej
        zrobiliby wszystko.
        Jedynym plusem tego przesunięcia na zachód było istotnie pozbycie się
        mniejszości narodowych (zapewne było to przeoczenie Stalina), ale za jaką cenę?
        W dodatku nasuwa się refleksja, czyżby komuniści w 1945 r. byli aż tak
        przewidujący, że wiedzieli, co się stanie w Jugosławii po 50 latach?
        • indris Wynik Jałty BYŁ korzystny... 17.02.05, 14:10
          ...dla Polski. Bo to, ze Europę Wschodnią zajmie Armia Czerwona, było wynikiem
          nie żadnej konferencji ale po prostu układu sił i sytuacji na frontach. Tak
          samo było oczywiste, że ze wschodnich terenów II RP nikt ZSRR siłą nie usunie.
          NIE było natomiast oczywiste, że Polska uzyska ziemie zachodnie i ile ich
          uzyska.
          Co do władz II RP, to istotnie były w sytuacji wymagającej nie tylko realizmu,
          ale prawie genialności, ao brak geniuszu trudno mieć pretensje. Ale żałuję, że
          tej genialności nie miały, bo może Lwów zostałby polski, tak jak Białystok...
          • gandalph Re: Wynik Jałty BYŁ korzystny... 18.02.05, 10:45
            tylko i wyłącznie dla ZSRR.
            W Jałcie żadne istotne dla nas decyzje nie zapadły, gdyż wszystko zdecydowało
            się już wcześniej. Co najwyżej można mówić o "przyklepaniu" przez Zachód
            rzeczywistości. Ja żadnych korzyści dla Polski nie widzę, wręcz przeciwnie, był
            to początek długoletniej okupacji a właściwie nie tyle początek, co jej
            usankcjonowanie.
            • indris Wynik Jałty BYŁ korzystny... 18.02.05, 13:42
              ...również dla Polski. Oczywiście termin "jałta" jest tu skrótem na oznaczenie
              całego procesu, który zresztą zakończył się w Poczdamie..
              Do zobaczenia korzyści dla Polski wystarczy porównać mapy Polski z r. 1939 i z
              r. 1946, a także informacje o składzie ludnościowym ze wspomnianych lat.
              Uzależnienia Polski od ZSRR nie można jednak nazwać okupacją. Okupacja to była
              w latach 1939-1945 przez Niemców. (Sytuację na ziemiach wschodnich II RP należy
              nazwać raczej zaborem, bo te ziemie zostały formalnie wcielone do innego
              państwa).
              • gandalph Re: Wynik Jałty BYŁ korzystny... 21.02.05, 10:30
                indris napisał:

                > ...również dla Polski. Oczywiście termin "jałta" jest tu skrótem na
                oznaczenie
                > całego procesu, który zresztą zakończył się w Poczdamie..
                > Do zobaczenia korzyści dla Polski wystarczy porównać mapy Polski z r. 1939 i
                z
                > r. 1946, a także informacje o składzie ludnościowym ze wspomnianych lat.
                > Uzależnienia Polski od ZSRR nie można jednak nazwać okupacją. Okupacja to
                była
                > w latach 1939-1945 przez Niemców. (Sytuację na ziemiach wschodnich II RP
                należy
                >
                > nazwać raczej zaborem, bo te ziemie zostały formalnie wcielone do innego
                > państwa).
                >
                >
                To, o czym mówisz, tzn. struktura ludnościowa, to jedyny plus "Jałty", zresztą -
                podejrzewam - wynikły z niedopatrzenia Stalina.
    • bananka1 Re: "Zdrada Jaltanska" - watpliwosci i pytania 17.02.05, 11:05
      Sprawy terytorialne...
      "Churchill dłużej nie czekał. 9 października 1944 przybył z Edenem do Moskwy. W
      nocy spotkali się na Kremlu. Już bez Amerykanów.
      Targi trwały do rana. Churchill zapisał na kartce, że Rosja ma w Rumunii 90
      proc. wpływów. Anglia w Grecji - tyle samo. Jugosławia - pół na pół. Przeszli
      do Włoch. Gospodarz odstąpił mu Włochy. Najważniejsze były wpływy w Europie
      Wschodniej. Ministrowie spraw zagranicznych zajęli się procentami. Mołotow
      zaproponował: Węgry - 75 procent na korzyść Rosjan, Bułgaria - 75 procent,
      Jugoslawia 60 procent. Takiej ceny zażądał Gospodarz za Włochy i Grecję. Eden
      się targował: Węgry 75 na 25 procent, Bułgaria 80 na 20 procent, Jugoslawia 50
      na 50 procent.
      Po zawziętej licytacji ustalono: Bułgaria i Węgry - 80/20, Jugosławia - 50/50.
      Dopiero po zakończeniu targów poinfomowano o ich wynikach ambasadora Stanów
      Zjednoczonych, Harrimana.
      Procenty były śmieszną fikcją. Tam, dokąd dotrze, będzie Gospodarzem na sto
      procent...
      (...)
      Sojusznicy nieraz próbowali rozmawiać z "dobrym wujaszkiem Joe" o
      demokratycznej Polsce. Zawsze słyszeli zdecydowane "nie". Kierował się prostą
      logiką: wygrał wojnę, żeby mieć dobrych sąsiadów. Zgodził się jedynie, by
      Zachód oddawał mu Polskę stopniowo. Rozumiał, że Roosevelt musi myśleć o
      głosach Polonii."
      Eduard Radzinski "Stalin"
      Jakie znaczenie miała Jałta? Wszystko ustalono wcześniej, jakiejś nocy na
      Kremlu. W procentach, q...a.
      • indris Niedostrzegany aspekt Jałty 17.02.05, 11:19
        To, że ZSRR opanuje Europę wschodnią, było w momencie Jałty (luty 1945)
        oczywiste. Ale NIE było oczywiste, jak ją podzieli wewnętrznie. Wpływ ZSRR na
        NRD był niemniejszy niż na Polskę, a może i większy. Z punktu widzenia więc
        radzieckiej dominacji w Europie Wsch. było obojętne, czy Wrocław i Szczecin
        będą leżały w PRL czy w NRD.
        A jednak to Stalin upierał się i w Jałcie i w Poczdamie nie tylko przy
        wschodnich granicach Polski, ale i przy zachodnich.
        • gandalph Re: Niedostrzegany aspekt Jałty 17.02.05, 11:34
          indris napisał:

          >
          > A jednak to Stalin upierał się i w Jałcie i w Poczdamie nie tylko przy
          > wschodnich granicach Polski, ale i przy zachodnich.
          >
          >
          A zadaleś sobie pytanie, w jakim celu to robił?
          • indris Cele Stalina... 17.02.05, 13:46
            ...to oczywiście tzw tajemnica jego psychiki i można tu tylko gdybać.
            Oczywiście można odłożyć między bajki jakąś szczególną sympatię do Polski (jak
            twierdzono za komuny). Gdybytak było, to przydzieliłby Polsce i Prusy
            Wschodnie...
            Myślę jednak, że Stalin był pod mocnym wrażeniem klęsk z pierwszego etapu wojny
            i obawiał się zbyt silnych Niemiec, nawet komunistycznych. Zaś związanie nowego
            ustroju w Polsce z nowymi ziemiami na zachodzie ułatwiało nowemu reżimowi
            zainstalowanie się. Stalin zdawał sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, sam
            przeciez powiedział, że "komunizm pasuje do Polski jak siodło do krowy". A
            hasło "ZSRR jedynym gwarantem naszych granic zachodnich" było nie tylko
            propagandowym sloganem.
            • gandalph Re: Cele Stalina... 18.02.05, 10:48
              indris napisał:

              > ...to oczywiście tzw tajemnica jego psychiki i można tu tylko gdybać.
              > Oczywiście można odłożyć między bajki jakąś szczególną sympatię do Polski
              (jak
              > twierdzono za komuny). Gdybytak było, to przydzieliłby Polsce i Prusy
              > Wschodnie...
              Tu zgoda.
              > Myślę jednak, że Stalin był pod mocnym wrażeniem klęsk z pierwszego etapu
              wojny
              >
              > i obawiał się zbyt silnych Niemiec, nawet komunistycznych. Zaś związanie
              nowego
              >
              Nie, Stalin był przewidujący i perfidny. W moim przekonaniu chciał wykopać
              przepaść między Polską i Niemcami, tak na wszelki wypadek.
              > ustroju w Polsce z nowymi ziemiami na zachodzie ułatwiało nowemu reżimowi
              > zainstalowanie się. Stalin zdawał sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, sam
              > przeciez powiedział, że "komunizm pasuje do Polski jak siodło do krowy". A
              > hasło "ZSRR jedynym gwarantem naszych granic zachodnich" było nie tylko
              > propagandowym sloganem.

              No właśnie nie było, bo polscy komuniści o to nie zadbali, do 1970 r.
              >
              >
        • bananka1 Re: Niedostrzegany aspekt Jałty 17.02.05, 15:23
          Po dostaniu w d... w 1941 Stalin musiał rozumować prosto:
          1/ przeorać po zwycięstwie Niemcy tak, żeby im się na długo odechciało
          wojowania. Stąd przyzwolenie na wszelkie okrucieństwo, gwałty, grabieże itd.
          Skończył się narod nadludzi - ich kobiety porodziły dzieci z sowieckiego
          nasienia. o tym się nigdzie nie mówi. Słyszalem opowieść frontowca, jak to
          Armia Czerwona miała wolną rękę od Iławy w Prusach - tyle że z nieznajomości
          łacińskiego alfabetu zaczęła dziecioróbczą działalność już od Mławy...
          2/ dojść z wosjkiem najdalej, jak się da. W 1988 r. prości Rosjanie przy wódce
          powtarzali z przekonaniem: Gdzie naszą krew przelaliśmy, tam nasze ziemie!
          3/ Stalin nie roznosił po Europie Rosji, tylko swoją wizję komunizmu. Rosjan
          miał gdzieś: był Gruzinem.
          4/ O nasze granice zachodnie troszczył się z czysto militarnych powodów: im
          szerszy pas ziemi niczyjej, tym bezpieczniejsze własne granice.
          To, że kłócimy się dziś o Polskę i Rosję, to jego zasługa. Ta menda oficjalnie
          podyktowała, że podczas wojny zginęło 8 mln Rosjan. A było tego 26 milionów co
          najmniej.
    • patience Re: "Zdrada Jaltanska" - watpliwosci i pytania 17.02.05, 12:04
      Mozna jeszcze zapytac jak to bylo z smiercia generala Sikorskiego i wiazacym
      sie z tym krachem politycznej koncepcji Federacji Srodkowoeuropejskiej.
    • krystian71 przed Jalta byl Teheran,przed Teheranem Casablanca 17.02.05, 12:12
      watpliwosci jest wiele,ale jasne jest , ze Jalta to tylko symbol,gdyz dopiero
      Jaltanskie postanowienia staly sie powszechnie znane a byly podpieczetowaniem
      wczesniejszych ustalen.
      Prawdziwe decyzje zapadly jeszcze wczesniej ,nawet przed Teheranem.Na spotkaniu
      Churchilla i Roosevelta w styczniu 43roku w Casablance .Obaj dzentelmeniu
      postanowili tam o rzeczy bardzo waznej , bodajze najwazniejszej dla losow wojny
      i calej powojennej Europy.
      O tym , ze walczyc beda do BEZWARUNKOWEJ kapitulacji panstw Osi.
      W czyim interesie bylo to postanowienie?Na pewno nie zachodnich sojusznikow.
      Wskutek tej niepoczytalnej decyzji przedluzono wojne o co najmniej rok,
      kosztowalo to miliony dodatkowych ofiar,takze zolnierzy alianckich,wiezniow
      obozow, a przede wszystkim pozwolilo Stalinowi ustanowic dominacje sowiecka az
      po Labe.
      O rozpaczliwych probach czynionych przez generalicje Hitlera do zawarcia
      separatystycznego pokoju z zachodem wiemy wiele.
      Nie wiemy nic o tym co bylo przyczyna , ze Roosevelt i Churchill tak
      rozpaczliwie trzymali sie blednej koncepcji wydania wielkich polaci kontynentu
      na wladze despoty.
      Naiwnosc,zdrada,agenci NKWD?Mam nadzieje,ze dorzyje czasow,kiedy wszystkie
      archiwa otworza swe podwoje.
      Ot, tak tylko dla zaspokojenia ciekawosci
      • indris W Casablance podjęto... 17.02.05, 13:35
        ...SŁUSZNĄ decyzję. Państwo niemieckie po raz drugi w ciągu 25 lat wywołało
        wojnę światową. A i charakter reżimu Hitlera był nieporównanie bardziej
        zbrodniczy niż Rzeszy wilhelmińskiej. A już o systemie rzadów Wilhelma
        prezydent Wilson napisał w oficjalnej nocie, ze od niego należałoby sie domagać
        nie negocjacji ale kapitulacji. Ta nota przyczyniła sie do rrewolucji
        niemieckiej, która Wilhelma obaliła.
        Warto było nawet przedłużyć wojnę, aby ostatecznie przetrącić kręgosłup nie
        tylko hitleryzmowi, ale i militaryzmowi niemieckiemu.
        Do takiej decyzji nie byli potrzebni żadni agenci NKWD. Wystarczyła pamięć
        własna Churchilla z I wojny światowej.
        • gandalph Re: W Casablance podjęto... 18.02.05, 10:51
          indris napisał:

          > ...SŁUSZNĄ decyzję.
          Słuszna? Głupia!!! Zachodni sojusznicy związali sobie w ten sposób ręce, zaś
          Stalin mógł w każdej chwili zawrzeć separatystyczny układ z Niemcami (do
          Casablanci nie przyjechał).
          Państwo niemieckie po raz drugi w ciągu 25 lat wywołało
          > wojnę światową. A i charakter reżimu Hitlera był nieporównanie bardziej
          > zbrodniczy niż Rzeszy wilhelmińskiej. A już o systemie rzadów Wilhelma
          > prezydent Wilson napisał w oficjalnej nocie, ze od niego należałoby sie
          domagać
          >
          > nie negocjacji ale kapitulacji. Ta nota przyczyniła sie do rrewolucji
          > niemieckiej, która Wilhelma obaliła.
          > Warto było nawet przedłużyć wojnę, aby ostatecznie przetrącić kręgosłup nie
          > tylko hitleryzmowi, ale i militaryzmowi niemieckiemu.
          > Do takiej decyzji nie byli potrzebni żadni agenci NKWD. Wystarczyła pamięć
          > własna Churchilla z I wojny światowej.
          >
          >
          Stalin też miał pamięć z I wojny św. ale wyciągnął zupełnie inne wnioski.
      • kropekuk Wlasnie, krystianie - dzieki za rzetelne info. 17.02.05, 13:59

    • krzyd Re: "Nie zdrada tylko rozsądna konieczność 17.02.05, 12:35
      t0g napisał:

      Zachod polozyl lage na Polsce duzo wczesniej. W Jalcie nawet nie
      bylo "sprzedazy" w stylu obrabowania jubilera.
      > Co w Jalcie nastapi, to juz glowni aktorzy dramatu wiedzieli dlugo, dlugo
      > naprzod i w Jalcie urzadzili po prostu propagandowa szopke, zeby ladnie
      > wszystko wygladalo w gazetach i pozniej w podrecznikach historii.
      >
      > Dlatego ja uwazam, ze powszechnie przyjete terminy "zdrada Jaltanska" czy
      > "sprzedanie Polski w Jalcie" nalezaloby zastapic jakimis innymi okresleniami.
      > Takimi, ktore by lepiej odzwieciedlilo prawde, ze "wyrok na Polske" zaczeto
      > spisywac (nie na papierze jeszcze, ale w myslach przywodcow) juz znacznie
      > wczesniej i ostatecznie zapadl on (choc wciaz jeszcze nie na papierze) na
      > dobrych kilka miesiecy przed sama Jalta.
      >
      Od wieków polityka imperium brytyjskiego kierowała się podstawową prawdą:
      Anglia nie ma przyjacióów, Anglia nie ma wrogów, Anglia ma tylko interesy.
      Najpierw w Tehereanie, pżnierj w Jałcie a następnie w Poczdamie Churchil dbał o
      interesy swojego kraju. Tak samo Roosevelt dbał - pod pozorem wyzwalania
      świata - o interesy amerykańskie. Nie zapominajmy, że Amerykanie potrzebowali
      Rosjan do wykończenia Japończyków, Anglicy mieli swoje sprawy w Grecji i nie
      chcieli, żeby im Stalin przeszkadzał (i nie przeszkadzał, dzięki czemy
      wyrżnięto kilkaset tysięcy "czerwonych" Greków, niedobitki schowały się w
      Polsce. Była też sprawa Austrii, którą mieli w rękach czerwonoarmiejcy, a która
      chcieli odzyskać demokraci z Londynu.
      Dlatego wśród okupujących Niemcy armii państw zwycięskich nie ma armii
      polskiej - chciaż była czwartą pod względem liczebności na europejskim teatrze
      działań - a była strefa francuska, chociaż Francja kolaborowała z Niemcami a w
      Afryce walczyła z Amerykanami.
      Nie ma zdrady w polityce. Jest realizm i skuteczne zabieganbie o własne
      korzysci. Dzisiejsza polityka polska dowodzi, że nasi mężowie stanu tych zasad
      nie znają. Stąd mówienie o zdradzie i o konieczności obalenia jałtańskiego
      porządku. Te brednie nie mają, rzecz jasna, żadnej politycznej skuteczności,
      ale Rosjan - dla których zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej i 20
      milionów ofiar jest historycznym faktem najwyższej klasy emocjonalnej - te
      polskie jęki i podszczypywania mocno irytują. Zaś Europa ma nas coraz bardziej
      za niespełna rozumu: bo przecież Putin i jego następcy doskonale sobie poradzą
      bez Polski, Polska to dla nich taki kraik i im wisi, natomiast dla Polski
      gospodarcze kontakty z Rosją (ropa, gaz, rudy metali, rynek zbutu)są sprawą
      absolutnie pierwszoplanową.
      Ale to przecież polski poeta napisał: mierz siły na zamiary, nie zamiar na
      siły.No to mierzymy: idziemy na wojnę z Rosją, a że nie mamy kim i czym, to
      mniejsza.
      W Jałcie i Poczdamie rozmawiali politycy i mierzyli zamiary na siły. Polaków do
      głosu nie dopuszczono, bo po co?
      I nie ma się co obrażać, nie ma co nadymać. Pawim ogonem i miłością do
      Czeczenów Rosji się nie zwycięży, a zirytować ich można..
      • kropekuk Re: "Nie zdrada tylko rozsądna konieczność 17.02.05, 14:01

      • bananka1 Re: "Nie zdrada tylko rozsądna konieczność 17.02.05, 15:06
        Bardzo mądre słowa.
        1/ Parę lat temu słuchałem, jak Wałęsa opowiadał o okolicznosciach podpisania
        porozumienia w sprawie wyprowadzenia wojsk rosyjskich z Polski. Lesio czytuje
        forum, to potwierdzi. Powiedział: "Rano po kolacji obudziliśmy się z ruskim
        prezydentem, podnieśliśmy twarze z talerzy i ja powiedziałem: "Ty prezydent, ja
        prezydent, do cholery, załatwmy to teraz! I po chwili minister spraw
        zagranicznych na korytarzu, klęcząc przy krześle, pisał akt porozumienia.
        Płakał,, bo jakże tak można? Ale dogadaliśmy się. Na kacu, ale nie to było
        ważne."
        W polityce nie ma miejsca na sentymenty. Teraz musimy być mądrzy. Jak nigdy
        wcześniej. W polityce ważniejsze jest "Paryż wart mszy" niż "Zęby mi wybili. O,
        tu. Za wolność wybili, panie, za wolność!" (Mrożek)
        Napiszmy wywiad z Putinem. Co by odpowiedział na pytania:
        1/ Dlaczego nie wycofasz się z Czeczenii?
        2/ Dlaczego nie oddasz Syberii Chińczykom?
        3/ Dlaczego nie przeprosisz za rozbiory, wojnę 1920 roku, Katyń i czekanie za
        Wisłą, aż się Powstanie skończy?
        Zauważmy przy tym, że Putia i Kwaśniewski zachowują się jak dzieci. W
        Oświęcimiu patrzą na siebie wilkiem. Dąsają się. Putia zerka w lewo, Kwachu w
        prawo. Obrażeni jak ciocia na wuja na imieninach. Putia próbuje być złośliwy
        (na miarę dowcipu KGB). Kwachu jest zażenowany. Qrna, na jego miejscu
        podszedłbym do Puti (Kevin sam w domu) i powiedział: - Chodź pan, pogadajmy
        wreszcie o naszej sytuacji. My wam Kreml, wy nam rozbiory. Wy nam 1920 rok, nóż
        w plecy w 1939 i Katyń, my wam burzenie pomników Koniewa i innych (moja Łódź
        przykładem). Dość tych wspomnień. Pogadajmy o gospodarce i handlu!
        I komu by to szkodziło?
        • krzyd Re: "A może bez gmeranie w przeszłości 17.02.05, 15:45
          Co mnie obchodzi, dlaczego Rosja nie odda Czeczeni Czeczenom? A dlaczego Turcja
          nie odda Kurdystanu Kurdom? Dlaczego Amerykanie nie oddadzą Montany Apaczom a
          Kanadyjczycy Qubecu Francuzom? Przecież naszych patriotów Czeczeni obchodzą
          tylko dlatego, że wysadzają Ruskich w powietrze. Gdyby wysadzali w powietrze
          Ormian - pies by się o nich w Polsce nie zająknął.
          Amerykanie robią sobie porządek na całym świecie. I nic ich żadna demokracja
          nie obchodzi, jeśli jakiś Pinochet, Papa Doc czy Somoza pilnuje amerykańskich
          interesów.
          I o to chodzi. Porozmawiajmy z Putinem o gospodarce, o interesach, o
          inwestycjach, handlu przede wszystkim a Katyń, Jałtę i Cud nad Wisłą zostawmy
          historykom i gawędom przy rodzinnym stole. Może wtedy by nam się udało
          zmniejszyć trochę handlowego deficytu, może o kilka procent zredukować
          bezrobocie. Ale o tym trzeba chcieć i umieć rozmawaiać. A ton rozmomom nadają
          intelektualiści miary Ujazdowskiego i Ziobry, niestety
          • gandalph Re: "A może bez gmeranie w przeszłości 18.02.05, 10:54
            krzyd napisał:

            > Co mnie obchodzi, dlaczego Rosja nie odda Czeczeni Czeczenom? A dlaczego
            Turcja
            >
            > nie odda Kurdystanu Kurdom? Dlaczego Amerykanie nie oddadzą Montany Apaczom a
            > Kanadyjczycy Qubecu Francuzom? Przecież naszych patriotów Czeczeni obchodzą
            > tylko dlatego, że wysadzają Ruskich w powietrze. Gdyby wysadzali w powietrze
            > Ormian - pies by się o nich w Polsce nie zająknął.
            > Amerykanie robią sobie porządek na całym świecie. I nic ich żadna demokracja
            > nie obchodzi, jeśli jakiś Pinochet, Papa Doc czy Somoza pilnuje amerykańskich
            > interesów.
            > I o to chodzi. Porozmawiajmy z Putinem o gospodarce, o interesach, o
            > inwestycjach, handlu przede wszystkim a Katyń, Jałtę i Cud nad Wisłą zostawmy
            > historykom i gawędom przy rodzinnym stole. Może wtedy by nam się udało
            > zmniejszyć trochę handlowego deficytu, może o kilka procent zredukować
            > bezrobocie. Ale o tym trzeba chcieć i umieć rozmawaiać. A ton rozmomom nadają
            > intelektualiści miary Ujazdowskiego i Ziobry, niestety
            Zasadniczo zgadzam się; przeszlości nie zmienimy, po co w niej gmerać.
            Natomiast mamy wpływ na przyszłość.
    • kropekuk Juz po Teheranie sprawa byla jasna - drugi front 17.02.05, 13:59
      byl niezbedny, a Polska w orbiecie Sowietow nie byla wysoka cena (zreszta
      chodzilo tylko o dolaczenie do republik sowieckich ich rdzennie etnicznych ziem)
      • piq pouczże się trochę, debilu,... 17.02.05, 20:52
        ...zanim coś napiszesz. Musisz się tylko uczyć dostatecznie długo, żeby
        zapamiętać choć 5 procent, boś bezdennie tępy buc jest.


        kupek nasrał:

        > chodzilo tylko o dolaczenie do republik sowieckich ich rdzennie etnicznych
        ziem
        • kropekuk Pier...dolisz, baranie. Malo, ze Teheran..Krystian 17.02.05, 21:12
          dorzuca cos jeszcze - masz sie od kogo uczyc, nieuku: i od Polakow, i od
          Anglikow. Nb. to nie twoja wina, glabie, zes nie mial szans na ukonczenie
          czegokolwiek poza CZTEREMA KLASAMI WIEJSKIEJ KOMUNISTYCZNEJ PODSTAWOWKI. To nie
          wstyd sie do tego przyznac i zaleglosci nadrobic.
    • a.adas Polska była skazana już w sierpniu 39 roku 17.02.05, 14:55
      Od chwili podpisania paktu Ribbentrop - Mołotow.
      Potem już tylko pozostawały dwie okrutne mozliwości: Rzesza czy ZSRR -
      szczególnie pamiętając, ze pakt był raczej sojuszem taktycznym dwóch dążących do
      konfrontacji totalitaryzmów.
      Drobną szansę dawało natychmiastowe otwarcie frontu zachodniego we wrześniu 39.
      (swoja drogą ciekawe jakby wyglądała wojna gdyby Wlk. Brytania i Francja nie
      wypowiedziały wojny Niemcom 3 września)
      Same konferencje - było "pozamiatane" już w Teheranie, gdzie żądania Churchilla
      (jakkolwiek były mitomańskie - przez Grecję i Bałkany na północ) zostały
      zlekceważone.
      • krzyd Re: Polska była skazana już w sierpniu 39 roku 17.02.05, 15:13
        Skazana była chyba wcześniej - kiedy na zachodzie władzę zdobył Hitler, a na
        wschodzie umocnił sie Stalin. Warto więc przypomnieć, że Polska wystapiła w 33
        roku z inicjatywa wojny prewencyjnej przeciw Niemcom. Ale Francja i Angla nie
        uznały takiego działąnia za właściwe. A co by było gdyby...?
        Ten - nazwijmy go - przeklęty determinizm, nieuchronna konieczność nie
        usprawiedliwia jednak późniejszej, po śmierci Marszałka, zupełnej bezradności
        polskich polityków. W końcu doszli do tego, że najechali wraz z Hitlerem
        rozgrabioną Czechosłowację. Może i to Zaolzie było nam zabrane niesłusznie, ale
        odbieranie tego skrawka ziemi akurat w takiej sytuacji uniemożliwiło później
        współpracę z Beneszem (uważał nas za podłych zdrajców, nóz w plecy itd)i
        stworzenie silnej koalicji antystalinowskiej.
        Te działania Rydza i Becka jako żywo przypominają dzisiejsze koncepcje elit
        politycznych z Kaczorami, Rokitą i Tuskiem na czele. Zero przewidywania, zero
        ewentualnych korzyści, ale lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń.
        • gandalph Re: Polska była skazana już w sierpniu 39 roku 18.02.05, 12:02
          krzyd napisał:

          > Skazana była chyba wcześniej -
          Nie przesadzajmy z tym skazaniem, bo za chwilę dojdziemy do absurdu, że była
          skazana juz w 996 r., kiedy Mieszko...

          kiedy na zachodzie władzę zdobył Hitler, a na
          > wschodzie umocnił sie Stalin. Warto więc przypomnieć, że Polska wystapiła w
          33
          > roku z inicjatywa wojny prewencyjnej przeciw Niemcom. Ale Francja i Angla nie
          > uznały takiego działąnia za właściwe. A co by było gdyby...?
          > Ten - nazwijmy go - przeklęty determinizm, nieuchronna konieczność nie
          > usprawiedliwia jednak późniejszej, po śmierci Marszałka, zupełnej bezradności
          > polskich polityków.

          To znaczy jakiej bezradności? A co niby mogli innego zrobić? Nie
          usprawiedliwiam zajęcia Zaolzia, ale to akurat nie miało wiekszego znaczenia.
          Szansą Polski było dalsze trwanie pokoju w Europie, ale akurat było dwóch
          podpalaczy, Hitler i Stalin, co na to można było poradzić? Skapitulowac przed
          Hitlerem, a może przed Stalinem?

          W końcu doszli do tego, że najechali wraz z Hitlerem
          > rozgrabioną Czechosłowację. Może i to Zaolzie było nam zabrane niesłusznie,
          ale
          >
          > odbieranie tego skrawka ziemi akurat w takiej sytuacji uniemożliwiło później
          > współpracę z Beneszem (uważał nas za podłych zdrajców, nóz w plecy itd)i
          > stworzenie silnej koalicji antystalinowskiej.
          > Te działania Rydza i Becka

          Były jakieś alternatywy?

          jako żywo przypominają dzisiejsze koncepcje elit
          > politycznych z Kaczorami, Rokitą i Tuskiem na czele. Zero przewidywania, zero
          > ewentualnych korzyści, ale lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń.
    • dokowski Historia, królowa nauk, daje osąd najlepszy 17.02.05, 23:13
      Historia jest źródłem mądrości, kto się nie uczy na błędach, kto z historii nie
      wyciąga lekcji, ten jest klasycznym przypadkiem wzorca głupoty. Kiedy więc
      osądzamy takie ważne wydarzenia, które są częścią historii powszechnej, musimy
      włączyć do myślenia perspektywę historyczną.

      Najpierw cofnijmy się w czasie aby uzyskać jakąś analogię, aby mieć coś więcej,
      niż czysto intuicyjny osąd II Wojny, jakby była ona czymś wyjątkowym w dziejach
      Polski. Kiedy przełączymy nasz umysł na perspektywę historii, to widzimy, że
      taki okres w naszej historii już był.

      Po śmierci Jana III Sobieskiego Polska przestała być podmiotem polityki
      europejskiej. Niemal pozbawiona własnej armii Polska była kolejno okupowana
      przez różne obce armie, które prowadziły między sobą wojny, łaziły po nas
      niemal nie zauważając naszego istnienia. Innym razem Sasi, Szwedzi, Rosjanie
      czy inne nacje zauważały nas i próbowały sobie podporządkować. W końcu wojna
      północna (nie walczono bynajmniej o Polskę) się zakończyła i Polska wpadła w
      ręce najsilniejszego, czyli Rosji. Kolejni władcy Polski (jak na ironię wszyscy
      trzej o dumnym imieniu August byli jak Bierut, Gomułka czy Gierek – mniej lub
      bardziej jawnymi pachołkami Moskwy.

      II Wojna Światowa z polskiej perspektywy była wojną pomiędzy Niemcami a Rosją.
      Nie byłą to wojna o Polskę. Zarówno Niemcy jak i Rosjanie jeździli po Polsce
      jak chcieli, w końcu wojna zakończyła się zwycięstwem Rosji, więc Polska wpadła
      w ręce Rosji, tak samo bezsilna i bezwolna jak 200 lat temu.

      Ludziom, którzy nie rozumieją historii wydaje się że rok 1939 to był rozbiór
      Polski, tak jak w roku 1795. Ta analogia jest bardzo płytka i całkowicie
      błędna. Rok 1939 ma swoją analogię w latach 1702-1704. Rok 1939 to nie był
      rozbiór Polski, ale początek wielkiej wojny, w której Polska była tylko terenem
      działań wojennych pomiędzy sąsiadami i rezerwuarem siły roboczej.

      Rok 1709, czyli zwycięstwo Rosji nad Połtawą to analog zwycięstwa Rosji pod
      Stalingradem. Polska zaraz potem wpadła całkowicie w łapy Rosji. Później był
      Teheran i Jałta, czyli coś co było powtórzeniem roku 1715, po którym Rosja
      musiała ustąpić nieco ze swoich zdobyczy i wycofać na wschód większość swoich
      wojsk. Polska stała się czymś w rodzaju PRL - grzecznym pachołkiem Moskwy przez
      prawie pół wieku, aż do konfederacji barskiej.

      Jednak dalej historia już się nie powtórzyła. Wtedy Polska traciła
      niepodległość coraz bardziej, aż w końcu znikła z map Europy. Teraz Polska
      odzyskała niepodległość. Dlaczego historia się nie powtórzyła? Dlaczego w końcu
      nie nastąpił rozbiór Polski między Rosję i zjednoczone Niemcy, tak jak to się
      stało 200 lat temu? Dlaczego cała ta historia zakończyła się tak fantastycznie
      pomyślnie dla Polski?

      Nie osądzajmy więc pochopnie Jałty, jako przyczyny niewoli Polski, bo być może
      właśnie Jałcie zawdzięczamy dzisiejszą wolność i niepodległość. Dlaczego
      Sztokholm 1919 i Nystad 1921 przyniosły Polsce za 50 lat upadek, a Teheran i
      Jałta przyniosły Polsce za 50 lat wolność i rozkwit?
      • hasz0 ___Historia, niekrólowa nauk, daje osąd zwycięzcom 18.02.05, 00:18
        Dlaczego
        > Sztokholm 1919 i Nystad 1921 przyniosły Polsce za 50 lat upadek,
        a Teheran i
        > Jałta przyniosły Polsce za 50 lat...rozkwit i niepodległość?

        Cóż manowce nęcą podróżujących utartym traktem.
        Półprawd namnożono bez liku.
        Traktat jałtanski podpisano na 50 lat. I pominięto w nim interes 1-go
        hronologicznie a 4-go co do liczebności alianta, czyli Polski.

        Zbrodnia Katynska, wjscie Armii Andersa z ZSRR - najkrótszej drogi do Polski,
        zmowa aliantów by zapomniec o podpisanych zobowiązaniach Churchila i Stalina z
        Sikorskim z finalnym zamachem na gen. Sikorskiego i utrzymywanie do dziś w
        tajemnicy okoliczności jego śmierci, brak pomocy dla Powst. Wwskiego, PKWN,
        Linia Curzona,, oszukane wybory 3 * TAK, wszystko to za cichą zgodą lub przy
        aktywnej współpracy sojuszników zachodnich. ZSRR nie był mocarstwem. USA miały
        wtedy atom i za zaopatrzenie przez cały okres wojny, mogły żadać nawet 200
        dywizji przeciw Japonii.

        Malta wymazała hanbę Jałty. Dzięki Reaganowi, o którym dzis nikt nie chce
        pamiętać. Przypomina to postawę Wilsona. Mówienie jakoby decydowały o
        przyszłych granicach nie trakaty a siła i położenie wojsk na frontach jest
        bzdurą. I tyle na ten temat.

        Nie chce się zaś pamietać o olbrzymich przygotowaniach, zgromadzonym zapasach
        i dostaczaronym, imponujacym ilościowo, sprzęcie dla planowanej i nagle
        odłożonej inwazji z Turcji.
        Wygrała dużo gorzej przygotowana, improwizowana w pospiechu i okupiona
        niepowodzeniami bezsensowna z punktu widzenia strategii, kuriozalna inwazja
        na... Sycylię !!!

        To jaby Szwedzi uparli się potop zaczynać inwazją Helu. Opór partyzancki
        grecki, jugosłowianski i polski poszedł na marne. Lepsza dla aliantów była Coza
        Nostra. Jaki stąd morał?
        • kropekuk Mowilem ci, Haszu: w roku odtajnienia archiwow 18.02.05, 00:23
          podano do publicznej wiadomosci zadziwiajace przybycie ambasadora sowieckiego
          do tego samego hotelu + jego odlot na minuty przed kraksa czy po kraksie - dla
          nas Sikorski nie znaczy tyle, bym mogl to ze szczegolami pamietac. Potwierdza
          to posrednio to, co krazy od 60 lat miedzy Londynem i Warszawa: mord na
          Sikorskim przez Rosjan w hotelu (dzien/noc przed kraksa)i sfingowanie
          katastrofy przez Brytyjczykow, by Stalina nie draznic. Jak wiecie ocalal czeski
          pilot, cial nie znaleziono, bo...zapewne z zywych tylko pilot byl w tym
          samolocie.
          • hasz0 Re: Mowilem ci, Haszu: w roku odtajnienia archiwo 18.02.05, 09:43
            Niczego z nie odtajniono ze sledztwa jakie prowadzono po sfingowanej lub nie
            katastrofie.
            Mało tego materiały z tego sledztwa, nigdy nie udostepnione stronie polskiej
            (sojusznikowi!!!) utajniono na czas nieokreslony.

            Na poczatku lat 70-ych czytałem bardzo obszerny wywiad z Pepikiem, zyjącym
            pilotem na temat jego katastrofy.
            Bardzo wiele relacji w tym Joska Rettingera, doradcy pochodzenia zydowskiego i
            agenta brytyjskiego, który podobno nie wsiadł do smolotu, chociaz celem podróży
            była wizytacja wojsk Andersa w Afryce.

            Była mowa o wygaszeniu wszystkich swiateł i reflektorów lotniska na kilka
            godzin, utrudniających znalezienie wraku i ratunek. O dziwnym starcie z
            zatrzymaniem na godzinę w połowie pasa, wyrzucenie jakichś ładunków czy bagażu
            czy zwłok, odgłosach strzałów pistoletowych, wielu bardzo dziwnych
            okolicznościach doprowadzajacych do utopienia samolotu i uratowania jedynie...
            pilota Pepika.

            Przylot Majskiego w tajemnicy na Gibraltar, tego samego, który podpisał
            układ Stalina z Sikorskim i jego odlot po "katastrofie", sugeruje nadzór nad
            wspólną akcją angielskich i radzieckich służb specjalnych.
            Podpisane tuz przed katastrofą z Anglią porozumienie, że żaden żołnierz polski
            nie będzie walczył o cudzą wolność i wraży pakt Sikorski Majski regulujący
            stosunki powojenne Polski z ZSRR legły w gruzach gmachu polityki budowanej na
            zdradzie aliantów. Sikorski leciał do Korpusu Andersa ogłosic swoj sukces i
            miejsce polityczne Polski po wojnie. Nie rozpoznał wroga w przyjacielu, któremu
            pomógł w żmiertelnym zagrożeniu.
            Dzis historia sie powtarza w znacznie gorszej wersji - pomagamy Izraelowi w
            Iraku (poprawnie USA) za cene wycofania oszczerstw przeciw Polsce. Odsunelismy
            kryzys Europie stowarzyszając sie z nią w 1991 r i otwierając swój rynek bez
            wzajemności. Dzis malenkiemu holenderskeimu Eureko służa prezydent Polski,
            premier Polski i przywódca AWSolidarnosci przekazując wielki majatek Polaków w
            PZU. Miałes chamie złoty róg ostał ci się jeno sznur.
            • karlin Eureko bez "Eureka!"? 18.02.05, 13:47
              hasz0 napisał:

              > Dzis malenkiemu holenderskeimu Eureko służa prezydent Polski, premier Polski
              i przywódca AWSolidarnosci przekazując wielki majatek Polaków w PZU.
              --------------------------------------------------------------------------

              Trochę cierpliwości i Eureko nie będzie ani tak maleńkie, ani holenderskie.
        • dokowski Przepraszam za pomyłkę, miało być 1719 i 1721 18.02.05, 22:03
          hasz0 napisał:

          > Dlaczego
          > > Sztokholm 1919 i Nystad 1921 przyniosły Polsce za 50 lat upadek,
          > a Teheran i
          > > Jałta przyniosły Polsce za 50 lat...rozkwit i niepodległość?

          Jak widać nie skojarzyłeś nazw miast z tamtym okresem.

          > Malta wymazała hanbę Jałty. Dzięki Reaganowi, o którym dzis nikt nie chce
          > pamiętać.

          Nabierz perspektywy historycznej. Zauważ, że w 1770 roku nie znalazł się żaden
          Regan, który by rzucił Rosję na kolana i dał Polsce wolność. Co robił zachód
          pod koniec XXVIII w.? Zajmował się idiotycznymi próbami stłumienia rewolucji
          francuskiej, zamiast skupić się na powstrzymaniu rozbudowy rosyjskiego
          imperium. Pozwolono zetrzeć Polskę z mapy Europy.

          Pomyśl co mogłoby być gdyby Jałta była jakoś lepiej, sprawiedliwiej
          przeprowadzona. Może w ogóle nie byłoby zimnej wojny i teraz jęczelibyśmy w
          rosyjskiej niewoli tak jak 200 lat temu. Może właśnie błędom Jałty zawdzięczamy
          to, że Rosjanom woda sodowa uderzyła do głowy, co w końcu doprowadziło do
          rozpadu imperium.
          • hasz0 _____SKĄD MY TO ZNAMY miało być 1719 i 1721 -o NIE 18.02.05, 22:53
            >>>>"Sztokholm 1919 i Nystad 1921 przyniosły Polsce za 50 lat upadek>>>"

            #:
            Nie mogę kojarzyć tego czego nie znam.
            Nie byłem w 1719 w Sztokholmie. Ale wiem, że Polska była wtedy w Unii,
            co prawda tylko polsko-saskiej 1697 - 1763, po elekcji narzuconego jednocześnie
            przez "przyjaciół" z Zachodu i Wschodu elektora saskiego Augusta II Wettina.
            Zwrotem w 1709 była klęska Szwecji pod Połtawa to jak dziś 1989.
            Teraz tak samo jak wtedy narzucony przez Wschod elektor sulinowski pasuje jak
            ulał unijnemu Zachodowi.
            Zgadniesz dlaczegóż to nie paradoks o Wszechwiedzący Doku?
            Saski elektor wciągnął Polskę w wojnę o Inflanty a borneowski o Iraklandy.

            Konfederacje jedni do "Sasa" (Augusta) drudzy do "Lasa" (Stanisława
            Leszcynskiego) jak dzis podzieliło Polaków. I po wyprowadzeniu wojsk szwedzkich
            jak dzis Armii Czerwonej Polska była dalej niepodległa ale nie suwerenna.
            Jak dziś ograniczano liczbę wojska tak i wtedy.
            Jak dziś mamy Familię prozachodnia i Obóz Potockich prowschodni.
            Nihil novi...
            Przyjaciołom Polski najbardziej pasują zdrajcy na polski tron.

            A Sejm oniemiał 1717 i odtąd zaczął mówić niepolskim głosem.
            Obstrukcja, przeciąganie obrad, gra teczkami poparta trzosami obcych
            ambasadorów, wysługiwanie się Austrii, Rosji, Francji i Prusom
            ...skąd my to dzis znamy?

            • dokowski Porównaj ile lat potem trwała niewola, a ... 18.02.05, 23:36
              hasz0 napisał:

              > A Sejm oniemiał 1717

              ... ile lat po Jałcie trwała niewola Polski. Nie narzekaj więc tak bardzo na
              Jałtę, bo niosła ona w sobie zarodek zimnej wojny i wyzolenia Polski
              • gandalph Re: Porównaj ile lat potem trwała niewola, a ... 21.02.05, 10:27
                dokowski napisał:

                > hasz0 napisał:
                >
                > > A Sejm oniemiał 1717
                >
                > ... ile lat po Jałcie trwała niewola Polski. Nie narzekaj więc tak bardzo na
                > Jałtę, bo niosła ona w sobie zarodek zimnej wojny i wyzolenia Polski

                Tyle, że my to wiemy dzisiaj, a nie w 1945 r. Wtedy nikomu się jeszcze nie
                śniło o "zimnej wojnie", o Reaganie ani o zapaści ZSRR, który wydawał się być u
                szczytu potęgi. Ile nas to kosztowało? Zapaść cywilizacyjną, zacofanie nie
                mówiąc już o ofiarach w ludziach.
                Wreszcie porownanie okresu 1943-5 - 1989 z 1702-1789 i dalej jest o tyle
                chybione, że postęp światowy w latach 1944-1989 był znacznie większy niż w
                ciągu 100 lat wieku XVIII, stąd pod względem cywilizacyjnym przepaść jaka
                narosła wskutek Jałty (umownie traktowanej) między Polską i Zachodem jest
                znacznie większa niż wtedy.
                • dokowski Każdy dzień niewoli jest tak samo przykry 21.02.05, 20:42
                  >Wtedy nikomu się jeszcze nie śniło o „zimnej wojnie”, o Reaganie
                  >ani o zapaści ZSRR, który wydawał się być u szczytu potęgi.

                  Właśnie, wydawało się, że ZSRR bez trudu utrzyma zdobyte terytoria, a nawet,
                  jeśli go sprowokować, popchnie jeszcze bardziej na zachód swoje armie. Zachód
                  miał wypowiedzieć ZSRR wojnę tylko dlatego, że nie ufał Stalinowi, iż dochowa
                  obietnicy nienaruszania suwerenności Polski? Co zachód mógł zrobić w Jałcie?
                  Powiedzieć raz jeszcze „Panie Stalin, ale Polska musi pozostać suwerenna”. Więc
                  Stalin na to „Daje słowo, że taką pozostanie”. „Ale nie taką jak teraz, tylko
                  naprawdę suwerenna, bez waszych wojs na jej terytorium”. „Oczywiście, wycofamy
                  wszystkie nasze wojska z Polski, Polska będzie suwerenna. Porozmawiajmy może o
                  podziale Niemiec, Austrii, o cieśninach czarnomorskich, bo co do Polski,
                  wszyscy przecież jesteśmy zgodni – ma lepsze granice, a zdobycze terytorialne
                  na zachodzie są więcej warte niż straty, które poniosła na wschodzie, a mówię o
                  ziemiach, które Polska nam siłą zabrała w 1920. Polska wychodzi po Wojnie
                  wzmocniona i niepodległa. I daję wam słowo, że nie będziemy ograniczać jej
                  suwerenności. Skupmy się więc na ważniejszych sprawach.”

                  Ględzenie o zdradzie w Jałcie ma sens tylko w odniesieniu do Stalina, który nie
                  dotrzymał żadnej obietnicy. Nawet jeśli zachód go o to podejrzewał, to nie mógł
                  nic zrobić. A wojna jeszcze trwała, USA musiały dobić Japonię. Ktoś wspominał o
                  możliwości szantażowania Rosji bombą atomową – to by się Amerykanie tylko
                  ośmieszyli, Stalin pewnie by zrywał boki ze śmiechu na taką groźbę.

                  >Ile nas to kosztowało? Zapaść cywilizacyjną, zacofanie nie
                  >mówiąc już o ofiarach w ludziach.
                  >Wreszcie porownanie okresu 1943-5 - 1989 z 1702-1789 i dalej jest o tyle
                  >chybione, że postęp światowy w latach 1944-1989 był znacznie większy niż w
                  >ciągu 100 lat wieku XVIII, stąd pod względem cywilizacyjnym przepaść jaka
                  >narosła wskutek Jałty (umownie traktowanej) między Polską i Zachodem jest
                  >znacznie większa niż wtedy.

                  Masz tutaj absolutną słuszność. Jednak lata niewoli w poniżeniu są tak samo
                  ciężkie niezależnie od tego, jak szybki jest postęp światowy.

                  • gandalph Re: Każdy dzień niewoli jest tak samo przykry 22.02.05, 10:48
                    dokowski napisał:

                    >Wreszcie porownanie okresu 1943-5 - 1989 z 1702-1789 i dalej jest o tyle
                    > >chybione, że postęp światowy w latach 1944-1989 był znacznie większy niż w
                    >
                    > >ciągu 100 lat wieku XVIII, stąd pod względem cywilizacyjnym przepaść jaka
                    > >narosła wskutek Jałty (umownie traktowanej) między Polską i Zachodem jest
                    > >znacznie większa niż wtedy.
                    >
                    > Masz tutaj absolutną słuszność. Jednak lata niewoli w poniżeniu są tak samo
                    > ciężkie niezależnie od tego, jak szybki jest postęp światowy.
                    >

                    Jest tylko jedna różnica w tej akurat sprawie: po 1945 r. zdecydowana większość
                    społeczeństwa zdawała sobie sprawę z sytuacji, tzn. z życia w niewoli, po 1704
                    roku tylko nieliczni, mało tego, duża część szlachty miała się z tym dobrze,
                    dopiero trzeba było czasów stanisławowskich, żeby mentalnośc cokolwiek się
                    zmieniła.
    • antithesis Ludzie, zajmicie sie obecna zdrada 18.02.05, 00:25
      kolejnych polskich rzadow po 1989! Te rzady zgubily Polske.
      • hasz0 Re: Ludzie, zajmicie sie obecna zdrada 18.02.05, 09:46
        > kolejnych polskich rzadow po 1989! Te rzady zgubily Polske

        #########:
        A o czymże ja do holendry dokumendzkiej ja tu cały czas
        piszę???????????????????????????????????????????????????????????????????????????
        ?????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        !!!!!!!!!!!!!!
        • hasz0 __Rettinger i Olechowski - paralela Bliderbergu 18.02.05, 11:11
          Pierwszy to agent brytyjski, najbardziej zaufany człowiek Churchila,
          znał plany, których nie domyslał się rząd emigracyjny, zrzucony przed
          powstaniem Warszawskim z tajna misją, najbliższy doradca Sikorskiego
          towarzysz każdej podróży służbowej do międzylądowania na Gibraltarze z
          oczekującym w tajemnicy ministrem spraw zagranicznych ZSRR Majskim.
          Stworzył Klub Biderberg - podwaliny Wspólnej Europy.
          Pozornie paradoksalnie - Olechowskiczerwony PZPRowiec z międzynarodowych
          instytucji finasowych a potem uznany przez media prawicowiec - też należący do
          Tajnego Klubu Politycznej i Finasowej Elity Swiata - Bilderberg - odegrał aż ak
          znacząca rolę i to po obu stronach politycznych przemian w Polsce. Obrotowi
          prestigigatorzy politycznych internacjonalistycznych salonów działają w cieniu
          sterowanych kukieł umieszczanych medialnie na publicznym swieczniku.
    • hiperrealizm Re: "Zdrada Jaltanska" - watpliwosci i pytania 22.05.05, 06:55
      t0g napisał:

      > Bardzo prosze nie rzucac sie od razu na mnie z klami i pazurami! Watpliwosci i
      > pytania, o ktorych mowie, dotycza jedynie powszechnie przyjetych terminow.
      > Mianowicie, mowimy, ze w lutym1945 roku doszlo do "zdrady jaltanskiej", lub
      > tez, ze w lutym 1945 roku w Jalcie Zachod "sprzedal Polske sowietom". Mnie
      > sie natomiast wydaje, ze takie scisle okreslanie czasu i miejsca nie jest
      > wlasciwe. Mlodzi ludzie, ktorzy ucza sie historii - a wiadomo, wielu z nich
      > uczy sie jej tylko "po lebkach" - moga z powodu takiej terminologii nabrac
      > mylnego pogladu, iz do Jalty sprawy rozwijaly sie dla Polski zasadniczo
      > pomyslnie i dopiero akt zdrady, ktory tam nastapil, wpedzil nas w sowiecka
      > niewole na pol wieku. Tymczasem Jalta byla de facto tylko finalowa scena
      > dramatu, ktory zaczal sie duzo wczesniej i rozwijal sie przez szereg kolejnych
      > aktow.
      >
      > Zeby wyjasnic dokladniem, na czym moje watpliwosci polegaja, moze posluze sie
      > nastepujacym przykladem. Przypuscmy, ze do sklepu jubilera wchodzi ogromny typ
      > spod ciemnej gwiazdy. Z tego, jak sie na nim uklada palto, widac wyraznie, ze
      > ma pod nim Kalasza lub inna rownie smiercionosna gwere. Typ wskazuje na lezaca
      > w gablocie kosztowna diamentowa kolie i komenderuje:"Zapakowac! Tylko szybko,
      > bo mi sie spieszy!". Struchlaly wlasciciel poslusznie pakuje, typ wyrywa mu
      > paczuszlke z rak i bez slowa wychodzi.
      > Wlasciciel jest jeszcze wciaz w szoku, kiedy do sklepu wchodzi inny jubiler,
      > jego dobry znajomy. Widzi, ze gablotka, w ktorej od miesiecy wystawiona byla
      > kolia, nic teraz nie ma. Pyta:"O, widze, udalo ci sie wreszcie sprzedac te
      > kolie?". Wlasciciel nie chce wyjawic, ze zostal w tak glupi sposob obrabowany.
      > Wiec mowi: "Tak... I wiesz co? Klient sie wcale nawet nie targowal o cene!".
      >
      > Jesli mowic o "sprzedaniu Polski w Jalcie", czy to nie byla transakcja w
      > podobnym stylu? W momencie, kiedy odbylo sie spotkanie, Stalin mial juz
      > przeciez w swoich lapskach znaczna wiekszosc polskiego (przedwojennego)
      > terytorium. Na poludniu sowieckie dywizje juz doszly do Odry. Zajecie reszty
      > to juz byla kwestia krotkiego czasu, kazdy widzial. Czy Zachod, gdyby nawet
      > szczerze pragnal dobra Polski, mial jeszcze w tym momencie jakakolwiek
      > "pozycje przetargowa"? Nie, Stalin juz wtedy mogl miec Zachod dokladnie w
      > nosie. Przewaga Armii Czerwonej byla juz w tym czasie miazdzaca, on mogl juz
      > wojne sam doprowadzic do konca bez ogladania sie na zachodnich sojusznikow.
      > Oni mogli tylko poslusznie podpisac podsuniety im kontrakt i potem robic dobra
      > mine, jak ow jubiler z powyzszej historyjki - i potem tylko trabic, jaka to
      > nieslychanie "korzystna dla Polsi" umowe udalo im sie ze Stalinem zalatwic.
      >
      > Tak, powiadam, moglo byc w przypadku, gdyby Zachod mial do konca dobra wole. A
      > naprawde to wygladalo jeszcze gorzej, bo Zachod polozyl lage na Polsce duzo
      > wczesniej. W Jalcie nawet nie bylo "sprzedazy" w stylu obrabowania jubilera.
      > Co w Jalcie nastapi, to juz glowni aktorzy dramatu wiedzieli dlugo, dlugo
      > naprzod i w Jalcie urzadzili po prostu propagandowa szopke, zeby ladnie
      > wszystko wygladalo w gazetach i pozniej w podrecznikach historii.
      >
      > Dlatego ja uwazam, ze powszechnie przyjete terminy "zdrada Jaltanska" czy
      > "sprzedanie Polski w Jalcie" nalezaloby zastapic jakimis innymi okresleniami.
      > Takimi, ktore by lepiej odzwieciedlilo prawde, ze "wyrok na Polske" zaczeto
      > spisywac (nie na papierze jeszcze, ale w myslach przywodcow) juz znacznie
      > wczesniej i ostatecznie zapadl on (choc wciaz jeszcze nie na papierze) na
      > dobrych kilka miesiecy przed sama Jalta.
      >
      > Ja tu spisalem po prostu pare mysli i watpliwosci, ktore mnie od dawna
      > nurtuja. Ale sa to wylacznie "mysli zwyklego szarego czlowieka". Jesli nie mam
      > racji, to absolutnie nie zamierzam sie "upierac przy swoim". Raczej, mowiac
      > szczerze, ja to nawes spisalem z zamiarem "wystawienia sie na krytyke", myslac
      > sobie w ten sposob: "no, jesli nie ma racji, to inni forumowicze mi to wytkna
      > i to mi pozwoli lepiej Jalte zrozumiec". Zatem wdzieczny bede za wszelkie
      > "prostujace" komentarze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka