t0g
17.02.05, 08:20
Bardzo prosze nie rzucac sie od razu na mnie z klami i pazurami! Watpliwosci i
pytania, o ktorych mowie, dotycza jedynie powszechnie przyjetych terminow.
Mianowicie, mowimy, ze w lutym1945 roku doszlo do "zdrady jaltanskiej", lub
tez, ze w lutym 1945 roku w Jalcie Zachod "sprzedal Polske sowietom". Mnie
sie natomiast wydaje, ze takie scisle okreslanie czasu i miejsca nie jest
wlasciwe. Mlodzi ludzie, ktorzy ucza sie historii - a wiadomo, wielu z nich
uczy sie jej tylko "po lebkach" - moga z powodu takiej terminologii nabrac
mylnego pogladu, iz do Jalty sprawy rozwijaly sie dla Polski zasadniczo
pomyslnie i dopiero akt zdrady, ktory tam nastapil, wpedzil nas w sowiecka
niewole na pol wieku. Tymczasem Jalta byla de facto tylko finalowa scena
dramatu, ktory zaczal sie duzo wczesniej i rozwijal sie przez szereg kolejnych
aktow.
Zeby wyjasnic dokladniem, na czym moje watpliwosci polegaja, moze posluze sie
nastepujacym przykladem. Przypuscmy, ze do sklepu jubilera wchodzi ogromny typ
spod ciemnej gwiazdy. Z tego, jak sie na nim uklada palto, widac wyraznie, ze
ma pod nim Kalasza lub inna rownie smiercionosna gwere. Typ wskazuje na lezaca
w gablocie kosztowna diamentowa kolie i komenderuje:"Zapakowac! Tylko szybko,
bo mi sie spieszy!". Struchlaly wlasciciel poslusznie pakuje, typ wyrywa mu
paczuszlke z rak i bez slowa wychodzi.
Wlasciciel jest jeszcze wciaz w szoku, kiedy do sklepu wchodzi inny jubiler,
jego dobry znajomy. Widzi, ze gablotka, w ktorej od miesiecy wystawiona byla
kolia, nic teraz nie ma. Pyta:"O, widze, udalo ci sie wreszcie sprzedac te
kolie?". Wlasciciel nie chce wyjawic, ze zostal w tak glupi sposob obrabowany.
Wiec mowi: "Tak... I wiesz co? Klient sie wcale nawet nie targowal o cene!".
Jesli mowic o "sprzedaniu Polski w Jalcie", czy to nie byla transakcja w
podobnym stylu? W momencie, kiedy odbylo sie spotkanie, Stalin mial juz
przeciez w swoich lapskach znaczna wiekszosc polskiego (przedwojennego)
terytorium. Na poludniu sowieckie dywizje juz doszly do Odry. Zajecie reszty
to juz byla kwestia krotkiego czasu, kazdy widzial. Czy Zachod, gdyby nawet
szczerze pragnal dobra Polski, mial jeszcze w tym momencie jakakolwiek
"pozycje przetargowa"? Nie, Stalin juz wtedy mogl miec Zachod dokladnie w
nosie. Przewaga Armii Czerwonej byla juz w tym czasie miazdzaca, on mogl juz
wojne sam doprowadzic do konca bez ogladania sie na zachodnich sojusznikow.
Oni mogli tylko poslusznie podpisac podsuniety im kontrakt i potem robic dobra
mine, jak ow jubiler z powyzszej historyjki - i potem tylko trabic, jaka to
nieslychanie "korzystna dla Polsi" umowe udalo im sie ze Stalinem zalatwic.
Tak, powiadam, moglo byc w przypadku, gdyby Zachod mial do konca dobra wole. A
naprawde to wygladalo jeszcze gorzej, bo Zachod polozyl lage na Polsce duzo
wczesniej. W Jalcie nawet nie bylo "sprzedazy" w stylu obrabowania jubilera.
Co w Jalcie nastapi, to juz glowni aktorzy dramatu wiedzieli dlugo, dlugo
naprzod i w Jalcie urzadzili po prostu propagandowa szopke, zeby ladnie
wszystko wygladalo w gazetach i pozniej w podrecznikach historii.
Dlatego ja uwazam, ze powszechnie przyjete terminy "zdrada Jaltanska" czy
"sprzedanie Polski w Jalcie" nalezaloby zastapic jakimis innymi okresleniami.
Takimi, ktore by lepiej odzwieciedlilo prawde, ze "wyrok na Polske" zaczeto
spisywac (nie na papierze jeszcze, ale w myslach przywodcow) juz znacznie
wczesniej i ostatecznie zapadl on (choc wciaz jeszcze nie na papierze) na
dobrych kilka miesiecy przed sama Jalta.
Ja tu spisalem po prostu pare mysli i watpliwosci, ktore mnie od dawna
nurtuja. Ale sa to wylacznie "mysli zwyklego szarego czlowieka". Jesli nie mam
racji, to absolutnie nie zamierzam sie "upierac przy swoim". Raczej, mowiac
szczerze, ja to nawes spisalem z zamiarem "wystawienia sie na krytyke", myslac
sobie w ten sposob: "no, jesli nie ma racji, to inni forumowicze mi to wytkna
i to mi pozwoli lepiej Jalte zrozumiec". Zatem wdzieczny bede za wszelkie
"prostujace" komentarze.