oleg3
23.02.05, 10:03
e-upr:Relacja z konwentu UPR
Wydaje się, że dojdzie do Kongresu Nadzwyczajnego, na którym nastąpi
ostateczne starcie. Po tym, jak kol. JKM oświadczył, że gdy próbował podejść
do obradującej osobno frakcji zwolenników Prezesa i usłyszał
okrzyki "Zjeżdżaj!" - kompromis nie wydaje się bowiem możliwy.
Ale niczego nie można przesądzać.
korespondent.pl
Wybory do Rady Głównej zakończyły się kolejnym zaskoczeniem. Otóż nie został
do niej wybrany sam Janusz Korwin-Mikke, którego kandydaturze zabrakło raptem
3 głosów
Jest tylko po części prawdą, że tylko dzięki JKM partia uzyskuje jako takie
wyniki wyborcze. Owszem, zdobył 19% w wyborach uzupełniających do Senatu
(pamiętajmy jednak, że przy 6% frekwencji) i zdobył najwięcej głosów w
wyborach do Parlamentu Europejskiego. To jest jednak maksimum, na jakie może
liczyć UPR z Korwinem na czele. W obecnej sytuacji UPR bez JKM może zdobyć
np. 1% głosów, ale z nim maksimum 3%. Wbrew przeświadczeniu byłego prezesa,
90% tych którzy kojarzą jego nazwisko, kojarzą je z ujeżdżaniem słoni,
zjadaniem PITu i rapowaniem ze Skibą. Wszyscy doskonale wiemy, że na
zwycięstwo w zbliżających się wyborach i samodzielne rządzenie UPR nie ma co
liczyć. Jednak aby za 4 lata mieć szansę na co najmniej 5% nie można cofnąć
się do czasu, kiedy Janusz Korwin-Mikke był niekwestionowanym przywódcą
partii. Wbrew pozorom kiedyś JKM przejdzie na emeryturę, a idąc w tej chwili
naprzeciw jego dzisiejszym zamierzeniom, będzie to śmierć partii i
sprowadzenie środowiska radykalnie liberalnego gospodarczo do roli, jaką
pełni np. w Niemczech czy Szwecji.
No dobra, a co ma do tego miniony Konwent? Wbrew pozorom bardzo wiele.
Głosowanie w przypadku poprawek do Statutu było swoistym wyrażeniem votum
nieufności wobec tegoż dokumentu. Nie wybranie Janusza Korwin-Mikkego do RG
nie było pokazaniem mu drzwi, a jedynie sprzeciwem wobec koncepcji którą
lansował, mianowicie zamknięcia sobie na pół roku możliwości manewru w
negocjacjach z innymi ugrupowaniami, oraz do sprowadzenia funkcji UPR do jego
fanclubu. UPR musi być jednak partią poważną, a pan były prezes jako człowiek
niezmiernie inteligentny jest w stanie i powinien to zrozumieć.
Oświadczenie
Po Konwencie Członkowie UPR mogli odnieść wrażenie, że Partia jest na
krawędzi rozpadu. Gdy dym opadł i obudziliśmy się rano stwierdziliśmy, że
podziały są co prawda głębokie, ale w gruncie rzeczy dotyczą jedynie taktyki.
W sprawach ideowych i programowych stoimy ramię w ramię. ...
Obiektywnie - nic się nie stało: przeciwnicy startu z cudzych list
przeprowadzili co chcieli, z drugiej zaś strony Konwent odrzucił uchwałę
nakazującą start samodzielny oraz wybrał Radę Główną, w której Prezes ma duże
poparcie.
Przepraszamy, że nie udało się nam zapobiec zbyt gorącej atmosferze. To nie
powinno się powtórzyć.
Stanisław Wojtera - - - Janusz Korwin-Mikke