antyk52
23.02.05, 14:36
Co ostatnio widać z jakąś zdwojoną mocą. Najnowszą ofiarą jest sam wielki
bohater narodowy, wyzwoliciel i bojownik o wolność prezydent Lechu.
Objawy choroby są bardzo łatwe do zauważenia, zaczyna się od zarażenia języka
i mowy tzw. "michnikowszczyzną", czyli językiem 'stworzonym' przez samego
wielkiego guru Adama M. Potem to co z języka przerzuca się niestety na mózg i
zainfekowani zaczynają oprócz wygadywania tych samych bredni również tak
myśleć. Ostatnia faza jest już maksymalnym upodobnieniem się do Wielkiego
Mistrza Dark Jedi i zniszczeniem przez Ciemną Stronę Mocy a objawia się przez
charakterystyczne tiki nerwowe związane z mową.
Osoby 'totally corupted by the dark side' są niemal lustrzanymi odbiciami
Wielkiego Mistrza, persony takie jak Frasyniuk czy Pacewicz osiągneły
ostatnie stadium choroby. Persony takie jak Paweł Wroński szkolone na
przyszłych Mistrzów, wyssały "michnikowszczyzne" z mlekiem matki (czytaj: z
mlekiem Adasia, który nie odstawiał ich od piersi od urodzenia), brakuje im
jednak ostatniego etapu czyli wykształcenia własnego tiku nerwowego (mniej
lub bardziej unikalnego, najbardziej ceni się jednak wierną
kopie 'adasiowskiego jąkania', które jest przejawem największej emanacji
ciemnej strony, na razie najbliżej ideału jest Pacewicz).
Jak jednak ostatnio zauważyliśmy w programie Lisa Lech Wałęsa jest już na
granicy między 2 a ostatnim etapem, gdyż w pewnym momencie zająknęło mu sie
jakoś tak niechcący, troche nieśmiało, troche niepozornie, ale jeszcze się
nauczy... ważne że język i mózg już są zainfekowane.
Kto następny? Może trzeba jakąs kwarantanne na 'GW' nałożyć? A może to po
prostu powrót samego Wielkiego Lorda Sith spowodował ten nagły wzrost
emanacji Ciemnej Strony Mocy?
PS.
www.nczas.com/?a=show_article&id=2402