Dodaj do ulubionych

KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R

30.03.05, 21:44
KGB stało za zamachem Papieża w 1981 roku
No pieknie.Wszystkie "plotki" wreszcie potwierdzone..

Jan Paweł II dochodzi do zdrowia w klinice Gemelli w 1981 roku zaraz po
nieudanym zamachu na jego życie
Fot. AP

Zamach na Placu Świętego Piotra, 13 maja 1981 r.
AP/ARTURO MARI
ricz 30-03-2005, ostatnia aktualizacja 30-03-2005 19:47

Świeżo ujawnione dokumenty z archiwum Stasi, NRD-owskiej tajnej policji,
jeszcze raz potwierdzają, że za zamachem na Papieża 13 maja 1981 roku stało
radzieckie KGB - napisał wczoraj "Corriere della Sera". Według włoskiego
dziennika Łubianka zleciła zorganizowanie zamachu tajnym służbom Bułgarii, a
Stasi otrzymała zadanie zatarcia śladów prowadzących do rzeczywistych
sprawców zbrodni. To Bułgarzy, jak wynika z dokumentów, powierzyli wykonanie
egzekucji Jana Pawła II Turkowi Ali Akcy, który 25 lat temu strzelał do
Papieża na placu przez Bazyliką św. Piotra, ciężko go raniąc.
Obserwuj wątek
    • marianna.rokita Zrodlo GW... 30.03.05, 21:45
      • domix Re: Zrodlo GW... 30.03.05, 21:50
        Ależ musieli Go nienawidzieć. Komunistyczni bandyci, ciekawe czy KGB-ista Putin
        wykrztusi słowo "przepraszam" czy też podobnie jak w przypadku Katynia uzna, że
        nie ma sprawy...
        • marianna.rokita w zyciu nie wykrztusi! 30.03.05, 21:53
          jak wyzej !

          Az mnie szlag trafil.Faktem, jest mowilo sie o tym w tzw."kuluarach".
          • kropekuk Mowilo? W latach 80tych po calym swiecie krazyly 30.03.05, 23:12
            ksiazeczki z serii "Bulgarski slad..."
            • marianna.rokita Re: Mowilo? W latach 80tych po calym swiecie kraz 30.03.05, 23:13
              krazyly kropciu.ale dowodow jakos bylo malo smile
              Caluje smile

              • kropekuk DOWODOW i dzisiaj NIE MA.... 30.03.05, 23:18

                • marianna.rokita Re: DOWODOW i dzisiaj NIE MA.... 30.03.05, 23:22
                  Ale sa wreszcie wystarczajace poszlaki i wystarczajace do wskazania winnych.
                  smile

                  Buzismile Masz pocztesmile
                  • kropekuk Marianno..."Dowody" to ma Wybiorcza... Nie po raz 30.03.05, 23:26
                    pierwszy zreszta...
    • marianna.rokita stary reportaz, dalej aktualny....cz 1 30.03.05, 22:08
      Gazeta Wyborcza - 02-06-1999

      Agca, Ali
      Reportaż Beaty Pawlak
      Turecki terrorysta skazany na dożywocie za zamach na papieża Jana Pawła II w
      1981 roku.
      Ostatniego dnia procesu rzekł: "Zawsze mówiłem moją własną prawdę, nie mówiłem,
      że to absolutna prawda".
      Rok 1979. Ali Agca siedzi w sali sądowej na ławie oskarżonych. Za nim stoją
      żołnierze. Jest w garniturze, białej koszuli i krawacie w paski. Spogląda
      gdzieś w górę, roztargniony, nieobecny, jakby słuchał nudnego wykładu.
      Trwa proces, w którym Agca odpowiadał za zabójstwo tureckiego dziennikarza
      Abdiego Ipekci.
      18 lat później fotograf francuskiego tygodnika "Paris Match" sportretował Agcę
      w więzieniu pod Ankoną. Agca w zbliżeniu: pociągła twarz, świeży zarost. Ubrany
      jest w miękki granatowy sweterek, na ręku widać zegarek. W ciągu tych lat
      postarzał się, ale nie zmienił tak bardzo: te same głęboko osadzone oczy i
      wystające kości policzkowe.
      Mehmet Ali Agca ma dziś 41 lat i zupełnie siwe włosy. W więzieniu jada
      wyłącznie warzywa i sery. Schudł. Czas spędza w swojej celi lub bibliotece
      więziennej. Nauczył się trzech języków - francuskiego, angielskiego i włoskiego.
      Jest przykładnym więźniem. "Gdyby wszyscy więźniowie byli jak Agca, moglibyśmy
      zostawić bramy więzienia szeroko otwarte" - chwalił Turka dziennikarzowi "The
      Times" naczelnik więzienia Montaculo w Ankonie.
      Po trzydniowej rozprawie, 22 lipca 1981 roku, Ali Agca został skazany na
      dożywotnie więzienie za zamach na papieża Jana Pawła II. Od trzech lat turecki
      zamachowiec śle do włoskich władz prośby o ułaskawienie, skrócenie kary,
      ekstradycję do Turcji (gdzie odsiadywałby karę za zabójstwo dziennikarza) albo
      objęcie go systemem półwięziennym (w ciągu dnia pracowałby, do więzienia
      wracałby na noc).
      "Księgarnia katolicka niedaleko Ankony już zgodziła się mnie zaangażować -
      mówił dwa lata temu w wywiadzie dla tygodnika >Viva!< - Byłbym użyteczny w
      księgarni. We Włoszech mało się czyta, a sławny sprzedawca może nawet podwoić
      zyski".
      Obrońca Agcy, pani Marina Magistrelli, porównuje: wszyscy zabójcy Aldo Moro
      (premier uprowadzony i zamordowany w 1978 r. przez Czerwone Brygady) są już na
      wolności, a Agca, który przecież nikogo nie zabił, wciąż siedzi w więzieniu.
      "Dość już wycierpiałem - mówił Agca trzy lata temu w wywiadzie telewizyjnym. -
      Po 15 latach całkowitej izolacji odpokutowałem za swój grzech".
      - Kiedy strzelałem do Papieża, miałem 22 lata - tłumaczył włoskiemu
      dziennikowi "Il Corriere della Sera" w marcu tego roku. - Byłem młodym
      fanatykiem i osobą nieodpowiedzialną. Minęło 18 lat i w tym czasie zrozumiałem,
      że popełniłem bardzo ciężki błąd. Pojąłem, że zwróciłem broń przeciwko osobie
      wyjątkowej, osobie, która zmieniła świat.
      Z punktu widzenia prawa włoskiego Agca mógłby być zwolniony.
      Czy można sobie wyobrazić tego człowieka przechadzającego się ulicami Rzymu? -
      pytają retorycznie włoscy dziennikarze.
      Sędziowie obawiają się jednak, że jeśli Agca wyjdzie na wolność, zniknie
      ostatnia nadzieja, cień nadziei, że świat kiedykolwiek dowie się prawdy o
      zamachu na Jana Pawła II.
      Nic nie jest pewne w przypadku Alego Agcy. Tak często zmieniał swoje zeznania,
      podawał tyle wersji wydarzeń sprzed pamiętnego 13 ma- ja 1981 r., że przestano
      mu w ogóle wierzyć.
      Pierwszy scenariusz: Od Agcy, przez Sofię, ślad wiedzie do Moskwy
      Zaraz po aresztowaniu twierdził, że sam wpadł na pomysł zamordowania Papieża i
      że działał samotnie. Rok później zeznał, że działał w porozumieniu z mafią
      turecką, która w Bułgarii kupowała broń za przemyconą tam heroinę.
      Z mafią miał współpracować bułgarski wywiad. "Rozkaz zabicia Papieża przyszedł
      z ambasady radzieckiej w Sofii" - oświadczył. Agca twierdził też, że miał
      również dokonać zamachu na Lecha Wałęsę w czasie jego wizyty w Watykanie w
      styczniu 1981 r.
      Sąd, opierając się na jego zeznaniach, postawił w stan oskarżenia czterech
      Turków i trzech Bułgarów. Zapowiadał się proces stulecia.
      27 maja 1985 r. przed włoskim sądem stanęli oskarżeni o zorganizowanie spisku w
      celu pozbawienia życia papieża Jana Pawła II:
      Omar Bagci, 38 lat, Turek, pracownik rzeźni w Szwajcarii, członek skrajnie
      prawicowych Szarych Wilków, oskarżanych o skrytobójcze mordy na przeciwnikach
      politycznych;
      Musa Celebi, 32 lata, Turek, szef Szarych Wilków w Niemczech Zachodnich;
      Siergiej Antonow, 36 lat, Bułgar, skromny i łagodny zastępca dyrektora firmy
      Balkanair.
      Poszukiwani byli:
      Oral Celik, 25 lat, Turek, przyjaciel Agcy, członek Szarych Wilków;
      Bekir Celenk, 50 lat, Turek, ojciec chrzestny tureckiej mafii w Sofii;
      Jelio Kolew Wasiliew, 42 lata, Bułgar, major - sekretarz attache wojskowego
      Bułgarii;
      Todor Stojkow Ajwazow, 31 lat, Bułgar, kasjer ambasady Bułgarii w Rzymie.
      Pierwszego dnia procesu runęła jednak misterna opowieść, którą Agca budował,
      składając drobiazgowe zeznania przez dwa i pół roku.
      Ali Agca, zamknięty na sali sądowej w metalowej klatce, krzyknął: "W imię Boga
      wszechmogącego, ogłaszam koniec świata. Jestem Jezusem Chrystusem. W tym
      pokoleniu cały świat zostanie zniszczony".
      Dalej było już tylko gorzej. Agca był rozpalony i rozgorączkowany.
      Wieszczył: "Jestem większy niż Karol Darwin i Zygmunt Freud razem wzięci".
      - Jeśli próbuje wydać się mniej wiarygodny, to mu się wyśmienicie udało -
      zauważył prokurator Antonio Marini.
      Sąd nie znalazł dostatecznych dowodów na to, że oskarżeni Bułgarzy i Turcy
      zorganizowali spisek na życie Papieża. Uwolnił ich 30 marca 1986 r.
      Boży szaleniec czy lis, który myli trop?
      Obliczono, że Ali Agca podał co najmniej 128 różnych wersji planów, które
      doprowadziły do zamachu na Papieża.
      Mówi o sobie jako o mesjaszu i Chrystusie. W swojej autobiograficznej
      książce "Moja prawda" wydanej trzy lata temu w Rzymie opowiada, że od wczesnej
      młodości wewnętrzny głos mu podpowiadał: "Mehmet Ali Agca, nie jesteś
      człowiekiem jak inni, nie możesz wieść zwykłego życia, jesteś naznaczony".
      "Agca miał w sobie coś z maniaka: rozpalony wzrok, śpiewny akcent, ręce w
      kajdankach podnosił jak do błogosławieństwa". Tak opisywała go nieżyjąca już
      amerykańska dziennikarka Claire Sterling. To ona jako pierwsza
      odkryła "bułgarskie powiązania" Agcy.
      "Agca nie jest szalony, lecz gra szalonego" - twierdził prokurator Antonio
      Marini, a sędzia Severino Santiapichi dodawał: "To człowiek o niepospolitej
      inteligencji".
      Dziennikarz francuskiego tygodnika "Paris Match", który w 1997 r. odwiedził
      Agcę w więzieniu w Ankonie, pisze: "Początkowo myślałem, że Agca jest obłąkany.
      Choroba ta byłaby zrozumiała po 11 latach całkowitej izolacji. W rzeczywistości
      jest on wykształcony, poinformowany, inteligentny i wszczyna swoją gadaninę
      >Bożego szaleńca< tylko po to, by nie wydać swojego wielkiego sekretu: kto mu
      zapłacił za zabicie Papieża".
      Dziennikarze wysunęli hipotezę: wśród tych 128 różnych wersji planów zabicia
      Papieża Agca podał pewne szczegóły prawdziwe. Miał to być sygnał dla jego
      mocodawców: uważajcie, bo mogę powiedzieć całą prawdę.
      Podejrzenie wraca do KGB
      Tajemnicy Alego Agcy nie rozwikłał upadek starego porządku. W archiwum Stasi,
      tajnej policji NRD, nie znaleziono dokumentów świadczących o udziale Bułgarii w
      zamachu. Były szef wywiadu NRD Markus Wolf powiedział, że jego bułgarscy
      koledzy zaprzeczali, jakoby mieli cokolwiek wspólnego ze strzałami na placu
      Świętego Piotra. Były wiceminister spraw wewnętrznych Bułgarii gen. Stojan
      Sawow, zanim w 1992 r. popełnił samobójstwo, zostawił list pożegnalny. Napisał,
      że Antonow rzeczywiście był agentem wywiadu, ale nie miał nic wspólnego z
      zamachem na Papieża.
      Bomba jednak wybuchła. W marcu 1990 r. Wiktor Iwanowicz Szejmow - agent KGB,
      który w 1980 r. uciekł do USA - w wywiadzie dla amerykańskiego
      dziennika "Washington Post" oświadczył, że zamach na Papieża zorganizowało KGB.
      Był rok 1979. Szejmow właśnie znajdował się w Warszawie, w siedzibie KGB, gdy
      miało dotrzeć tam polecenie z Moskwy. Szef KG
      • marianna.rokita Re: stary reportaz, dalej aktualny....cz 2 30.03.05, 22:18
        Kto faszerował zamachowca?
        Agca, odwołując swoje zeznania w sądzie, początkowo wyjaśniał, że szczegóły
        dotyczące Bułgarów zna z gazet. Potem wyznał, że "bułgarski ślad" kazał mu
        wymyślić agent włoskiego wywiadu wojskowego Francesco Pazienza.
        Pazienza istotnie odwiedzał Agcę w więzieniu. Tyle że Agca wspomniał to
        nazwisko w sądzie w szczególnym momencie. Obrońca Bułgarów właśnie pytał, kto w
        więzieniu nafaszerował go informacjami o Bułgarach. Sędzia, któremu adwokat tym
        pytaniem przerwał wypowiedź, zawołał poirytowany: "Abbia Pazienza, proszę o
        spokój, pozwólcie mi wykonywać moją pracę".
        - Pazienza - powiedział Agca.
        Francesco Pazienza zaprzeczył, że zmusił zamachowca do zmyślania historii o
        bułgarskich powiązaniach. Został potem oskarżony o związki z włoską mafią.
        Gość z KGB
        Alego Agcę odwiedził w celi nie tylko agent włoskich służb specjalnych.
        Przesłuchiwany był tam także przez dwóch sędziów bułgarskich, co zdradził rok
        temu sędzia śledczy Ferdinando Imposimato.
        Bułgarom towarzyszył tłumacz, niejaki Markow. Według sędziego był on agentem
        KGB. Miał przekazać Agcy wiadomość od radzieckiego wywiadu: udawaj szaleńca;
        jeśli tego nie zrobisz, ty i twoja rodzina zostaniecie zamordowani.
        Ali bardzo kocha swoją matkę.
        A może włoska mafia?
        Agcę odwiedzała w więzieniu jeszcze jedna, niegroźna z pozoru osoba - ojciec
        Santini, kapelan więzienny.
        Ojciec Santini jest oskarżany o kontakty z mafią neapolitańską.
        Opowieść warta 50 milionów dolarów
        W 1993 r. niejaki Bedri Ates, ujęty pięć lat wcześniej przez francuską policję
        za przemyt narkotyków i skazany na osiem lat więzienia, wyznał to, czego od
        początku domyślali się włoscy sędziowie - że jego prawdziwe nazwisko brzmi Oral
        Celik. To on został sfotografowany na rzymskim placu Świętego Piotra, gdy
        uciekał tuż po zamachu. Umknął z Włoch, jak się podejrzewa, w bułgarskiej
        ciężarówce, która tego wieczora wyjechała z Ambasady Bułgarii w Rzymie.
        Zarzucano mu, że oddał jeden strzał do Papieża.
        Oral Celik był przyjacielem Agcy z lat dziecięcych i jego kolegą w Szarych
        Wilkach.
        Francja wydała Celika Włochom, którzy jednak nie znaleźli dostatecznych dowodów
        jego winy.
        Celik wyjechał do Turcji. Wiosną 1997 r. zadzwonił do Paryża do
        dziennikarza "Paris Match". Zaproponował, że za 50 milionów dolarów opowie całą
        prawdę. Jego wyznanie "Jak strzelałem do Papieża" nie ukazało się jednak we
        francuskim tygodniku. Za to dla włoskiego "La Voce" Celik powiedział, że za
        zamachem na Papieża stały "osoby należące do hierarchii Stolicy Apostolskiej".
        Turecki ślad
        3 listopada 1996 r. na trasie pod miastem Susurluk w południowo-zachodniej
        Turcji mercedes jadący z szybkością 200 km na godzinę wpadł na ciężarówkę.
        Zginęły trzy osoby: Husejn Kocadag - wysokiej rangi szef policji, Abdullah
        Catli - przemytnik heroiny, oraz jego dziewczyna - była turecka królowa
        piękności Gonca Uz.
        Natomiast Edip Sedat Bucak - parlamentarzysta z konserwatywnej partii Słusznej
        Drogi i jednocześnie właściciel mercedesa - został ranny. Źródła kurdyjskie
        mówią o nim, że przewodził prawdziwej armii tysiąca uzbrojonych ludzi, która
        walczyła z Kurdami. Zdobył też, według nich, pokaźną fortunę pochodzącą z
        rekieterstwa, lukratywnych kontraktów rządowych i handlu narkotykami.
        W mercedesie znaleziono pięć rewolwerów dużego kalibru, dwa karabiny i amunicję.
        Wypadek ten ujawnił ścisłe powiązania między turecką mafią, policją i
        politykami.
        Cała czwórka wracała podobno z negocjacji w sprawie przejęcia sieci sal
        hazardowych, których właściciel właśnie zginął.
        W tym samym hotelu w mieście Kusadasi, gdzie zatrzymali się pasażerowie
        mercedesa, zamówił pokój również ówczesny minister spraw wewnętrznych Mehmet
        Agar.
        W kwietniu 1998 r. ukazał się parlamentarny raport na temat wypadku pod miastem
        Susurluk, omówiony szczegółowo przez "Los Angeles Times".
        Raport mówi, że przez 20 lat tureckie służby specjalne finansowały skrajnie
        prawicowe szwadrony śmierci oraz gangi narkotykowe. Jedne i drugie mają na
        swoim koncie niezliczoną liczbę porwań i zamachów bombowych. Raport twierdzi,
        że tureckie siły bezpieczeństwa były odpowiedzialne za 14 tys. niewyjaśnionych
        zaginięć i zabójstw w ostatnich latach.
        W raporcie pojawia się też nazwisko Abdullaha Catli. To on pomógł Agcy uciec z
        więzienia tureckiego w 1979 r., dostarczył mu fałszywy paszport i wspierał aż
        do zamachu na Papieża. Raport podkreślał, że w tym czasie Catli znajdował się
        na liście płac tureckiego rządu.
        Co z tego wynika, tego raport nie precyzuje.
        Czyżby Agca korzystał także z poparcia i opieki rządu tureckiego? Jaki interes
        mieliby tureccy politycy w pomaganiu Agcy?
        A może to masoni?
        Bekir Celenk, który siedział w tureckim więzieniu za przemyt broni i
        narkotyków, zmarł tam w 1985 r. na atak serca . Zwany ojcem chrzestnym
        tureckiej mafii, oskarżony był również o udział w zamachu na Papieża. To on,
        według zarzutów prokuratury, miał dostarczyć Agcy 1,2 mln dolarów wypłaconych
        przez Bułgarów za wykonanie zadania. Nigdy nie stanął przed włoskim sądem -
        Turcja nie zgodziła się wydać go Włochom.
        Jego wspólnikiem był Henry Arsan, Syryjczyk, właściciel firmy eksportowo-
        importowej Stibam z siedzibą w Mediolanie i pokątny handlarz bronią.
        Arsan współpracował też z tajną masońską lożą Propaganda 2. Jej członkami byli
        włoscy parlamentarzyści, sędziowie, biznesmeni, dziennikarze i wojskowi.
        Istnienie loży wyszło na jaw w 1981 r., gdy okazało się, że zamieszana jest w
        wiele afer polityczno-finansowych, w tym w działanie na szkodę banku
        watykańskiego, które przyczyniło się do jego bankructwa. "Tak więc być może to
        z powodu tych brakujących miliardów, o których zwrot się ubiegał, Papież musiał
        zginąć" - sugerował dwa lata temu "Paris Match".
        Gdzie jest Emanuela?
        Kiedy Alego Agcę prowadzono cztery lata temu do prokuratury, zaczął nagle
        krzyczeć w stronę tłoczących się dziennikarzy: "Emanuela Orlandi żyje i
        przebywa w klasztorze!".
        15-letnią Emanuelę Orlandi, córkę świeckiego pracownika Watykanu, porwano w
        czerwcu 1983 r. Porywacze zażądali, by Jan Paweł II zwrócił się do prezydenta
        Włoch o ułaskawienie Agcy.
        Nazajutrz Agca powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że jest mu bardzo dobrze w
        więzieniu włoskim i nie chce go opuszczać.
        Najwidoczniej Agca się bał.
        Czy dlatego 27 maja 1985 r., w pierwszym dniu procesu Bułgarów, wykrzyknął, że
        jest Chrystusem?
        Agca, przesłuchiwany cztery lata, nie powiedział jednak o Emanueli nic nowego.
        Nie odnaleziono jej do dziś.
        Imperator wśród Szarych Wilków
        Wróćmy jeszcze do roku 1979. Toczy się właśnie proces Agcy, w którym oskarżony
        jest o zamordowanie dziennikarza Abdiego Ipekci. Ali Agca ma 21 lat.
        Urodził się w 1958 r. na przedmieściach Malatyi we wschodniej Turcji jako
        pierworodny syn ubogiej rodziny. "Moje pojawienie się na ziemi miało miejsce w
        prymitywnym domu, chałupie bez wody, światła i ogrzewania" - pisał w
        książce "Moja prawda".
        Rodzice byli analfabetami, matka wciąż chorowała, ojciec pił. Wkrótce urodziła
        się im jeszcze córka Fatima i syn Adnan.
        Ojciec zmarł, gdy Ali miał osiem lat. "Na pogrzebie byliśmy tylko we dwoje:
        matka i ja" - wspominał.
        "Od tej pory nie mogłam go kontrolować" - opowiadała tuż po zamachu na Papieża
        matka Agcy.
        Uczył się i zarabiał na życie, sprzedając wodę pitną w pociągach.
        W szkole zapamiętali go jako indywidualistę i samotnika. "Wszystko robiłem sam -
        zeznał potem tureckim policjantom. - Sam chodziłem do kina, na mecze piłki
        nożnej, do teatru, czasem do opery czy biblioteki, zawsze sam. Dzięki temu
        wydawałem się interesujący".
        "Zawsze jednak twierdził, iż pewnego dnia będzie sławny" - opowiadała jego
        nauczycielka angielskiego dziennikarce Claire Sterling.
        Kiedy miał 15 lat, dostał się do szkoły dla nauczycieli w Malatyi. "W tamtym
        czasie nie miałem wielkich ambicji ani aspiracji. Chciałem zostać nauczycielem
        i ożenić się z jakąś piękną nauczycielką, zbudować niewielki dom z og
        • marianna.rokita Re: stary reportaz, dalej aktualny....cz 3 30.03.05, 22:19
          Śpiący agent
          Czy Ali Agca rzeczywiście zabił Ipekciego?
          Na jednej z rozpraw Agca wycofał się z samooskarżenia. Powiedział: "Ja nie
          zabiłem Ipekciego, ale wiem, kto to zrobił" i zapowiedział, że zdradzi to na
          następnym posiedzeniu sądu.
          Już nie zdążył - uciekł. Objawił się dopiero półtora roku później, w Rzymie,
          strzelając do Papieża.
          Sterling zwraca uwagę na to, że jedynym dowodem obciążającym Agcę było jego
          własne zeznanie. Że przy aresztowaniu był tak spokojny, jakby na nie czekał. Że
          osoba, która zadzwoniła na policję, by powiedzieć, iż zabójca Ipekciego siedzi
          właśnie w kawiarni, nigdy nie zgłosiła się po nagrodę (ponad dwieście tysięcy
          dolarów!). A także, że po 11 dniach przesłuchań Agca zjawił się na konferencji
          prasowej beztroski, w dobrym humorze, bez śladów brutalnego traktowania, co w
          przypadku policji tureckiej jest wprost niezrozumiałe. "Był najprawdopodobniej
          pierwszym od wielu lat podejrzanym o morderstwo, który opuścił celę przesłuchań
          stambulskiego więzienia bez najmniejszego zadrapania" - ironicznie zauważa
          Sterling.
          Jeśli za zamachem na Papieża stał wywiad bułgarski i KGB, to na rękę byłoby im -
          jak i każdemu innemu wywiadowi - stworzyć wizerunek zabójcy Papieża jako
          fanatycznego mordercy, prostaka, który uciekł z więzienia.
          Zdaniem amerykańskiej dziennikarki Agca został zauważony przez agentów jakiegoś
          wywiadu, którzy docenili jego inteligencję i charakter. Zaczęto go sobie
          przekazywać coraz wyżej i wyżej. Został "śpiącym agentem" czekającym na
          wyjątkowe okazje.
          Nadczłowiek w płaszczu z wielbłądziej wełny
          Po ucieczce z więzienia Agca opuszcza Turcję. Przez następne miesiące
          podróżuje: Iran, Sofia, Rzym, Zurych, Wiedeń, Majorka, Mediolan, Hammamet w
          Tunezji. Wydaje w tym czasie około 50 tysięcy dolarów.
          Jest rok 1981. Agca chodzi w płaszczach z wielbłądziej wełny, nosi złoty
          zegarek Rolex, ubiera się w sklepach drogich krawców. Zna słabo angielski.
          Jest maj 1981 r. Agca zajmuje pokój numer 31 w pensjonacie Isa w Rzymie, o dwa
          kroki od Watykanu.
          Przesłuchujący go tuż po zamachu na Papieża Włosi zwrócili uwagę na to, że Ali
          Agca był niezwykle opanowany i wytrzymały. "Zasypiał na krześle, po chwili
          budził się odświeżony i gotowy do następnej rundy pytań. Nigdy nie natrafili na
          tak zaskakującego więźnia" - pisała w swojej książce "Czas morderców" Claire
          Sterling. Jeden z komisarzy opowiadał: - Agca lubi twierdzić, że jest
          terrorystą "czystym", a może po prostu chce być nadczłowiekiem.
          "Po wielu dniach dokładnych przesłuchań sędziowie sami nie wiedzieli, jaki Agca
          jest naprawdę. Czy jest zatwardziałym zbrodniarzem, za jakiego z dumą się
          podawał? Sprytny, władczy, próżny, ambitny, na zmianę tajemniczy i dziwnie
          gadatliwy, nie pasował do żadnej z konwencjonalnych przegródek: nie był
          mesjanistycznym szaleńcem ani muzułmańskim fanatykiem czy gorliwym nacjonalistą
          lub faszystą, nie był zwykłym najemnikiem ani nawet podziemnym działaczem
          komunistycznym" (Claire Sterling).
          "Prawda jest taka, że tamtego dnia nawet ja nie wiedziałem, dlaczego
          strzelam... Po prostu chciałem wejść do historii" - mówił Agca w jednym z
          wywiadów w 1994 r. "Byłem egzaltowanym i samotnym biedakiem" - pisał dwa lata
          później w liście do kardynała Casarolego, określając zamach na Papieża
          jako "ostatni desperacki i samobójczy gest swego życia".
          "Zranienie Papieża stało się jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym i
          tajemniczym wydarzeniem, stanowiącym główną iskrę do spalenia komunizmu" -
          napisał w liście. I dodawał: "Po latach zrozumiałem, że byłem duchem w ręku
          jakiegoś przerażającego tajemniczego planu zapisanego w trzeciej tajemnicy
          fatimskiej".
          Co myśli Ali Agca?
          Papież wybaczył swemu niedoszłemu zabójcy już cztery dni po zamachu, w
          publicznym oświadczeniu.
          W grudniu 1983 odwiedził go w celi w więzieniu Rebibbia pod Rzymem. Rozmawiali
          20 minut.
          Kilka razy Papież przyjął na audiencji matkę Agcy i jego brata.
          W marcu tego roku wystąpił do prezydenta Włoch Oscara Luigi Scalfaro z prośbą o
          ułaskawienie zamachowca.
          Ali Agca czeka w więzieniu w Ankonie na decyzję prezydenta. Dziennikarze
          przypuszczają: - Jeśli Papież prosi, to prezydent jego prośbę spełni. Być może
          już wkrótce.
          30 maja Jan Paweł II miał odwiedzić Ankonę. Zapowiedział jednak, że nie spotka
          się tam z Agcą.
          "Większość czasu spędzam w celi. Jestem samotnikiem - mówił Agca w wywiadzie
          dla >Vivy!< - Gimnastykuję się trochę, gram czasem w piłkę nożną, bilard,
          czytam gazety, oglądam telewizję i piszę listy".
          Raz w roku odwiedza go rodzina.
          Agca zapewnia, że stał się antyfaszystą, jest przeciwnikiem wszystkich
          totalitaryzmów, odcina się od skrajnej prawicy, wierzy w parlamentarne
          demokracje.
          Ale nikt nie wie, co myśli Ali Agca.
          Podobnie jak nikt nie wie, co tak naprawdę działo się w jego głowie, gdy w
          słoneczne popołudnie 13 maja szedł na plac Świętego Piotra. Zatrzymał się,
          łamaną angielszczyzną zapytał pewnego benedyktyna, którędy wjedzie Papież, i
          ruszył we wskazanym kierunku. A potem padły strzały i nad plac Świętego Piotra
          nagle poderwały się gołębie. W białym dżipie ksiądz Stanisław Dziwisz,
          sekretarz osobisty Jana Pawła II, podtrzymywał osuwającego się Papieża. Na jego
          sutannie nie było jeszcze krwi.
          - Gdzie? - zapytał ksiądz Dziwisz Papieża.
          - W brzuch.
          - Boli?
          - Tak.

          • abprall Re: stary reportaz, dalej aktualny....cz 3 30.03.05, 22:24
            qrwa, nie bij piany, sprawa jest jasna w Vatikanie i inych mocarstw-
            kancelariach...tłuszcza niech sie w dupe pocałuje i pomysłi kto ubił ...
            no własnie kogo ?...
            • marianna.rokita Specjalnie dla Canarisa Jr:) 30.03.05, 22:46
              W ZSSR rozczarowany obywatel idzie do budki telefonicznej i dzwoni do KGB.Mowi:
              - KGB?
              - Da.KGB.
              - Wy płocho rabotajetje. I odklada sluchawke.
              Leci do nastepnej budki w drugim koncu miasta.
              - KGB?
              - Da.KGB.
              - Wy plocho rabotajetje. I odklada sluchawke.
              Biegnie do kolejnej budki, gdzies daleko wybiera numer i pyta:
              - KGB?
              Da, Da - mowia panowie poklepujacy go po plecach.


    • canaris.jr Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:16
      KGB była słuzbą nader perfekcjną...
      niautorzy mitów i legend mają histeryczne , obesejne uprzedzenia do byłych
      spec-sovietsłużb..
      prawda jest nader prozaiczna...papa ją zna...

      • domix Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:27
        KGB było służbą i to jest prawda. Czy perfekcyjną? Jeśli uznać, że
        zorganizowali zamach na bezbronnego człowieka wśród tłumu, człowieka, który
        nikomu nie zrobił nic złego i nie spodziewał sie ataku to może tak. Ale ta ich
        perfekcja od pierwszego dnia postawiła ich w szeregach podejrzanych. Prawda o
        zamachu nie została ogłoszona tylko z jednej przyczyny- tradycyjnego strachu
        Zachodu przed ZSRR ( zresztą tak samo było w przypadku Katynia ). Nie byli
        perfekcjonistami tylko zwykłymi bandziorami, podobnymi do tych, którzy zamiast
        argumentów używają bejsbola.
        • canaris.jr Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:44
          wszystkie sluzby operuja podobna operacyjną techniką czy technologią jak kto
          woli...
          KGB gdyby chciała "ubić" papę zrobiłaby to bez pudła...jak masz wejscia do
          Vatikanu, zapytaj papę , on zna prawdę...
          • ewa8a Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:46
            Obawiam się, że chwilowo papa nie puści pary z ust.
            • gini Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:51
              ewa8a napisała:

              > Obawiam się, że chwilowo papa nie puści pary z ust.


              Strasznie dowcipna jestes.
              Gdyby chodzilo o kogos bliskiego tez bys dowcipkowala?
              • ewa8a Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:54
                canaris napisał :

                masz wejscia do
                Vatikanu, zapytaj papę , on zna prawdę...

                Uważasz, ze mógłby odpowiedzieć?

                • kropekuk BISKUPI NIEMIECCY TEZ BYC MOZE MOGLIBY COS 30.03.05, 23:19
                  POWIEDZIEC - TAMTO KONKLAWE PRZECIEZ STRASZNIE ICH ZAWIODLO...
                  • marianna.rokita Re: BISKUPI NIEMIECCY TEZ BYC MOZE MOGLIBY COS 30.03.05, 23:23
                    Tak kropcia,ale lepiej zwal na Stasi a nie na biskupow...
                    Albo na wspolprace Stasi z biskupami.


                    • kropekuk Wierzysz w rozdzial kosciola od panstwa za 30.03.05, 23:25
                      niemieckiej chadecji? I to z wielkomocarstwowymi ambicjami Kohla?
                      • marianna.rokita Re: Wierzysz w rozdzial kosciola od panstwa za 30.03.05, 23:26
                        Zacznijmy od tego,ze w ogole nie wierze w rozdzial kosciola od panstwasmile

                        • kropekuk Ano i wlasnie... 30.03.05, 23:28

          • marianna.rokita Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 22:50
            GRU zrobilaby to bez pudla....ale wyglada na to,ze KGB nie skonsultowala tego,
            z "bardziej doswiadczona siostra"....
            Z reszta i GRU sie myli.... Wystarczy popatrzec na niejakiego Wiktora Suworowa.
            Zyje i ma sie dobrze..


            KGB to partacze. O profesjonalizmie mozna mowic w przypadku GRU. ( niestety )
            • canaris.jr Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 23:04
              nie wpadaj w panikę, sovieckie , czy dzisiaj jak kto woli rosyjskie spec-
              służby, nie żyją w konflikcie jak w rp..tam jest kooperacja i wspolna
              logistyka...
              tylko w rp , zawsze żarły się slużby wojskowe z cywilnymi i na odwrót..tak
              było od Bieruta,,,
              kolejny dowód na debibilizm nadwislańskich mutantów...
              • marianna.rokita Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 23:12
                Tak wiem. Jednak KGB nie moze sie rownac z profesjonalizmem GRU.
                Nie sadze,zeby decyzja zapadla wtedy w GRU, bo gdyby zapadla... to papiez
                opdszedlby np. we snie, albo na zawal po jednym wdechu powietrza,gdzie jakis
                kardynal palilby np. cygaro "kardiologiczne".Wiesz co to?Umiera nie ten, kto
                pali, a ten kto wdycha....dym.

                Sprobuj byc w ABW i cos wydobyc od WSI.I na odwrot.
                Nie wie lewica, co czyni prawica.
                • canaris.jr Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 23:19
                  z chwilą przejecia władzy przez "solidaruchów" nasze słuzy straciły autorytet...
                  amatorzy, naszpikowani ideologicznym sosem.. te słuzby wymagają kandydów ponad-
                  politycznch..ktorzy z "lotu ptaka" dokonują działania operacyjne...
                  łza się w oku kręci...ileż to talentów solidaruchy ubili. ku szkodzie
                  rzeczpospolitej...
                • marianna.rokita dodaje canar: 30.03.05, 23:20
                  przeciez WIES skompromitowala sie cholernie Szeremietiewem. I tu nawet nie
                  chodzilo o kase,przetarg (srali muszki) ale o skandal jaki wybuch w NATO,
                  szczegolne w USA, gdy Szeremietek, chcial opchnac ruskiej firmie prawo do
                  wykonywania prac w pewnym nowatorskim, amerykanskim systemie, katoryj Polsza
                  pałucziła od amjerikancow w podarkje.
                  Nawiasem mowiac ow hipersuper system nazywal sie TUCAN.

                  • kropekuk Szary Mietek...Lza sie w oku kreci...Ale siedzi 30.03.05, 23:27
                    jego sekretarz...wink
                    • marianna.rokita Re: Szary Mietek...Lza sie w oku kreci...Ale sied 30.03.05, 23:30
                      Pamietasz hehe ?
                      No ale Miecia nie wsadzasmile
                • kropekuk Dalej nie pojmujesz: w Rosji obie sluzby mialy to 30.03.05, 23:23
                  samo zrodlo - Feliksa Edmundowiczawink
              • kropekuk Niestety canaris masz racje - kto z tych rpowcow 30.03.05, 23:22
                zywego KGBiste w zyciu widzial? Ty wiesz i ja wiem...chocby o o wiele
                trudniejszych zamachach w Londynie w tychze samych latach 80-tych. SKUTECZNYCH.
                A Suworow...PO CO zabijac takiego Suworowa? CO on wiedzial, czego by nie bylo
                wiadomo?
                • marianna.rokita Re: Niestety canaris masz racje - kto z tych rpow 30.03.05, 23:25
                  Zadajesz prowokacyjne pytania ) Kropa smile
                  Moze i kto,gdzie widzial ?
                  Widzisz ja widzialam. NA PRZYKLAD PUTINA W TELEWIZJI smile


                  Nie myl kurde KGB z GRU smile
                  Tego dopiero to trudno zobaczyc smile
                  • kropekuk W Iraku widziano...Wejdz na stare numery BBC 30.03.05, 23:28

                    • marianna.rokita Re: W Iraku widziano...Wejdz na stare numery BBC 30.03.05, 23:31
                      Jezu wiem.Mowilam ci,ze kiedys sie zajmowalam rucholami smile
                      Nie tylko. Pogrzeb no w historii Polski przelomu lat 90smile
                      • kropekuk Mowilem ci, ze wtedy bylem sluzbowo...Cala 30.03.05, 23:44
                        ideologia poszla badz w gwizdek (czystka Olszewkiego i mlodzi idioci pana P.),
                        badz w BYZNESY PANSLOWIANSKIE ( stara wiara; chlopcy z miasta i...komisje
                        Sejmowe)wink
                • canaris.jr Re: Niestety canaris masz racje - kto z tych rpow 30.03.05, 23:34
                  daleki jestem od przywalania nowym pokoleniom, i średniemu personelowi
                  specsłuzb...ale wierchowka ?, sorry, tu posłużę sie językiem abpralla
                  " żal dupę ściska"...
                  proszę wybaczyć ten językowy barbaryzm , ale jest adekwatny....
                  • marianna.rokita Re: Niestety canaris masz racje - kto z tych rpow 30.03.05, 23:36
                    Wierchowki i sam Putin nie widzial smile
                    A i nie ma dostepu do wszystkich dokumentow smile

                    Scisle tajne specjalnego znaczenia. Wot istoria.




        • kropekuk Strach Zachodu? A CO papa i papisci Zachod 30.03.05, 23:17
          tak naprawde obchodzili i obchodza? Spojrz raz prawdzie w oczy BEZ MEGALOMANII
          NARODOWEJ.

          Wyzej wspominam o tekstach z lat 80-tych - o bulgarskim sladzie mowiono od
          dawna, ale... Rosjanie zalatwiali skutecznie nie takie sprawy - papiez nie byl
          wowczas przeciez specjalnie chroniony, zamach bazowal na "swietosci, ktorej sie
          nie kala"; podobnie jak ten na WTC z 11 wrzesnia...
          • marianna.rokita canar 30.03.05, 23:46
            z WSI to jest tak. To jest banda dawniejszego sredniego szczebla ubekow, albo
            niskiego szczebla,ktorzy dorwali sie do koryta.
            W calej sluzbie jest JEDNA, slownie JEDNA, osoba znajaca jezyk arabski.
            Zesr...sie mozna.I oni szukaja terrorystow smile
            Dalej:
            Z takich malych glupotek, to zrobili se firmowe dlugopisy z napisem "wojskowe
            sluzby ionformacyjne"i teraz szczyle podporuczniki zeby popisac sie przed byle
            jaka panienka, wyciagaja dlugopisy,firmowe notesiki itd.
            Dalej, ich scisle tajna jednostka wojskowa, gdzie siedza na dupach miesci sie
            tam, gdzie wiedza wszyscy. Jak chcesz np. napisac Walentynke szefowi wyslij ja
            po prostu na ulice Oczki do jednostkismile
            (Warszawa 56)

            i takie mamy sluzby smile

            • marianna.rokita z plotek : 30.03.05, 23:56
              Nie tak dawno chlopaki z ABW wkurzyli sie na szefa. Ktos otworzyl mu drzwi do
              ganinetu i na jego fotelu "posadzil" kupe.
              Zamiast zajmowac sie qrwa przekretami, dwa tygodnie szukano tego, kto te kupe
              posadzil....
              Oddano ja do Centralnego Laboratorium KGP i okazalo sie,ze psrzyniesiono psie
              gowniko.
              Nawiasem mowiac w gabinecie szefa stoi wielki zielony puchar. Identyczny jak ja
              dostalam za rekord. Byl projekt zeby puchary podmienic smile

              Tym zajmuja sie nasze sluzby.

              No albo sprawa baru na Rakowieckiej. Nie dosc ze porcje mikroskopijne, to
              jeszcze panusia sprzedawala przeterminowane jedzonko.No i ktostam sie wkurzyl i
              wezwal Sanepid.Sanepid zamknal barek.Nastepne dwa tygodnie ABW zajmowalo sie :
              1.tym, kto wezwal Sanepid (nie znaleziono winnego )
              2.tym, kto powiadomil Wojtka Kaminskiego z SE (winnego he nie znaleziono)
              3.Odpieraniem ataku SE



              • marianna.rokita z ostatniej chwili 31.03.05, 00:36
                W firmach rozpoczelo sie zamiatanie przed wyborcze.
                Na WSI wszycy powyzej 3 pietra wiedza, ze pojda w odstawke. W ABW drża przed
                straszliwym Romanem,Kaczynskim i reszta. Zaczyna sie wyciaganie kwitow na
                czerwonych, bo sie trzeba zasluzyc. W o / XXI KGP wstrzymano zatrudnianie
                specjalistow, potrzebnych nawet do robot, polegajacych na zlapaniu tego czy
                innego skunksona.
                Nie zanosi sie na afere z prawica, bo prawica wezmie rzadsmileTak wiec lewica na
                celowniku.
                Gdy bedzie odchodzic prawica, na celowniku znajdzie sie wlasnie ona.





                • v_2 Re: z ostatniej chwili 31.03.05, 20:19
                  Ależ jesteście dęci frajerzy... Te długopisy z WSI sami byście najchętniej
                  rozdawali, prawda?
                  • marianna.rokita Re: z ostatniej chwili 31.03.05, 20:37
                    nie wysle ci juz, bo porozdawalam wszystkie smile
                    troszke dostalam smile
    • canaris.jr Re: KGB STALO ZA ZAMACHEM PAPIEZA W 1981R 30.03.05, 23:41
      wot i legendy..widział to ja nie jeden dokument,dlatego IPN wzbudza we mnie
      paroksyzm smiechu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka