Gość: jakub
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
26.06.02, 10:15
ta tragedia powinna w końcu otworzyć oczy niektórym twórcom teatrów zwłaszcza
plenerowych i ulicznych. Coraz bardziej sztuka ulicy, to sztuka techniki.
Przoduja w tym zwłaszcza teatry zachodnie. rzadko można zobaczyc na ulicy
poetycki spektakl, którego siłą jest temet i gra aktorów. Coraz cześciej siega
się po szokujące środki i rozwiązania techniczne, które maja szokować widza
monumentalnościa, rozmachem. Kilka ton środków pirotechnicznych, dźwigi, które
wznosżą aktorów na wysokość 20 metrów na ziemie a ci wykonuja na linach
akrobacje cyrkowe, potezne konstrukcje o wadze nawet do kilku ton. To w tej
chwili scenografia teatrów ulicznych. Nie jestem przeciwnikiem tych rozwiązań,
nie widziałem tragicznego spektaklu, ale myślę, że możan zawsze znaleźć inne
rozwiązania-nie wiem czy bezpieczniejsze, ale zmniejszające ryzyko. Wiem, że
nawet w teatrze zawodowym może dojśc do tragedi. W jednym z krakowskich teatrów
(nie podam gdzie) tuż po próbie na scenę spadł reflektor teatralny), wiem ,że
można spaść ze szczudeł i w nalepszym wypadku skonczy się to na siniakach. Wiem
i co z tego? Wcale mi nie jest lżej. Śmierć niemieckiej aktorki wstrząsneła
mną. Niechciałbym miec tej świadomości, że zginęła tylko po to aby zrealizować
dziwną wizje rezysera. Teatr to tez niebezpieczny zawód.