7em
23.04.05, 00:45
AH moja droga strona 73
"Powstanie całej liczby nowych grup, partii itp. nazywających siebie
"nacjonalistycznymi" w latach 1918-1919 było naturalnym rozwojem i odbyło się
bez zasług
ich twórców. Do 1920 roku Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza
stopniowo
zaczęła się wyłaniać jako zwycięska partia. Nic tak doskonale nie dowodzi
prawdziwej
szczerości pewnych indywidualnych założycieli jak fakt, że kilkunastu z nich
zdecydowało się
z godną podziwu szybkością poświęcić swój własny, oczywiście mniej popularny
ruch, to
znaczy zakończyć jego działalność i przyłączyć go bezwarunkowo do ruchu
silniejszego.
Przypadek ten dotyczył szczególnie protagonisty Niemieckiej Partii
Socjalistycznej w
Nurembergu Julian a Streichera. Dwie partie rozpoczęły działalność z
podobnymi celami -
ale poza tym były całkowicie niezależne jedna od drugiej. Jakkolwiek
Streicher zaraz, gdy
tylko przekonał się wyraźnie i bezspornie o przeważającej sile i większym
wzroście
liczebnym Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotnicze), przestał
pracować dla
Niemieckiej Partii Socjalistycznej i zaapelował do swoich zwolenników, aby
stanęli w jednym
szeregu z Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partią Robotniczą, która wyszła
zwycięsko ze
współzawodnictwa i połączyli się z nią w celu kontynuowania walki o wspólną
sprawę.
Decyzja wysoko chwalebna, ale trudna dla niego jako mężczyzny.
Nigdy nie można zapomnieć, że żadne naprawdę wielkie cele nie były osiągnięte
przez koalicje, ale powstały one z powodu sukcesu jednego, pojedynczego
człowieka.
Zwycięstwa osiągnięte przez koalicję, dzięki naturze ich źródła, zawierają od
samego
początku nasiona przyszłego rozkładu i tracą w rzeczywistości to, co było
wcześniej zdobyte.
Wielkie przemiany myśli, które rzeczywiście rewolucjonizują świat, są
wynikiem tytanicznych
walk prowadzonych przez indywidualne siły - nigdy przedsięwzięć prowadzonych
przez koalicję.
Dlatego"
pisze jak pisor niemal
5040