Zrodlo GW. No i dobrze.Kazdy obrazony przez Giertycha powinien zlozyc
pozew
Alez by wydal pysio giertysio na adwokatow
Michnik pozywa Giertycha
es 13-05-2005, ostatnia aktualizacja 13-05-2005 20:03
Przeprosin i 50 tys. zł na Zakład dla Niewidomych w Laskach żąda Adam Michnik
od Romana Giertycha za naruszenie dobrego imienia.
Pozew właśnie wpłynął do wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie.
Miesiąc temu, w czasie publicznej debaty w krakowskim
klubie "Rzeczpospolitej" Giertych, mówiąc o Adamie Michniku, nazwał go "byłym
partyjnym aparatczykiem". Michnik żąda, aby w ramach przeprosin Giertych
opublikował na pierwszych stronach "Gazety" i "Rzeczpospolitej" oświadczenie,
w którym przyzna, że "bez nadmiernego wysiłku mógł ustalić, że Adam Michnik
nigdy nie był w PZPR, ani też nigdy nie był pracownikiem aparatu partyjnego".
- Twierdzenie pana Giertycha jest nieprawdziwe i obraźliwe. Zostało
postawione publicznie i dlatego żądamy publicznych przeprosin - mówi mec.
Piotr Rogowski reprezentujący w tej sprawie Adama Michnika. W pozwie
przytacza słownikową definicję "partyjnego aparatczyka" jako pogardliwe
określenie pracownika komunistycznego aparatu partyjnego.
- Niezależnie od prawnej oceny tej sprawy, która jest oczywista, jest jeszcze
ocena moralna - mówi Rogowski. - Pan Giertych zachował się nieprzyzwoicie,
wręcz niegodnie, obrażając dla swoich politycznych celów człowieka, który
lata spędził w PRL-owskich więzieniach za walkę z systemem komunistycznym.
Można zrozumieć, że w walce politycznej stosuje się różne metody. Jedną z
nich jest obrzucanie przeciwników błotem. Tu jednak pan Giertych przekroczył
wszelkie granice. Dlatego uważamy, że powinien ponieść odpowiedzialność przed
sądem - podkreśla.
Według Rogowskiego pozew nie wymaga wystąpienia do Sejmu z wnioskiem o
uchylenie immunitetu Giertychowi, ponieważ immunitet chroni posła tylko od
odpowiedzialności karnej. Zaś od odpowiedzialności cywilnej tylko wtedy, gdy
chodzi o coś, co poseł zrobił w ramach wykonywania mandatu. W dyskusji w
krakowskim klubie "Rzeczpospolitej" Giertych uczestniczył jako szef partii
politycznej i nie miało to żadnego związku z jego obowiązkami poselskimi
(podobne stanowisko zajęły sądy Okręgowy i Apelacyjny w Warszawie w sprawie
wytoczonej przez Agorę Andrzejowi Lepperowi).