Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl / 192.168.1.*
12.07.02, 02:17
SŁOŃ, autobus i mrówka
Do Afryki jadą całe wycieczki, by zobaczyć słonie. Słoń - stworzenie duże - ale
czy takie interesujące? Znamy setki innych stworzeń, o bardzo zajmujących
obyczajach - ale czy są one tak duże, jak słoń?
Weźmy mrówkę. Nie sądzę, bym chciał żyć, jak mrówka - ale życie mrówek jest
dość interesujące. Mrówki na świecie ważą łącznie mniej więcej tyle samo, ile
wszyscy ludzie - a więc o wiele więcej, niż wszystkie słonie. I wywierają na
przyrodę - i na nas - o wiele większy wpływ niż słonie. Nawet w Afryce częściej
wieś ucieka w panice przed mrówkami, niż przed słoniami...
Niemniej jednak zaproponowanie człowiekowi, by zamiast słoni oglądał mrówki,
spotyka się ze zrozumieniem tylko u tych kilku procent ludzi zdolnych do
bezstronnego myślenia. Dla przeciętnego obywatela SŁOŃ - to ho-ho! A mrówka?
Eee, tam...
Jednak państwo musi być kierowane przez ludzi, którzy myślą trzeźwo i realnie -
a nie tych, którzy kierują się zewnętrznym oglądem. Dlatego jest całkiem
zrozumiałe, że leśnicy znacznie więcej uwagi poświęcają ogradzaniu mrowisk, niż
trosce o żubry. Braku żubrów nawet byśmy (gdyby nie dziennikarze...) nie
zauważyli - natomiast brak mrówek wywołałby w przyrodzie konsekwencje wręcz
niewiarygodne. Co nie znaczy, że bez mrówek świat by zginął - ale doszłoby do
katastroficznych zaburzeń w równowadze ekologicznej.
(Dla ścisłości: ogradzanie mrowisk nie jest zakłócaniem naturalnego środowiska -
jest chronieniem naturalnego środowiska przed nienaturalnie rozmnożonym
człowiekiem - a właściwie podgatunkiem ludzi, którzy muszą kopnąć i rozrzucić
to, co im stoi na drodze...).
To samo dotyczy wypadków drogowych. Rozwalił się 1 (jeden!) autokar na
Węgrzech - i cała Polska o tym mówi. Tymczasem rocznie na drogach Polski ginie
ok. 7000 ludzi - co po podzieleniu przez 365 daje właśnie ok. 19 - tyle osób
zginęło na Węgrzech, ale tyle samo ginie codziennie!!!
I oto 19 osób ginie dzień w dzień - i nikogo to nie interesuje. A jak te same
19 zginęło w jednym miejscu - to pisze cała prasa, trzęsie się telewizja, na
Węgry (na koszt podatnika) leci specjalny samolot z Ważnymi Szychami z Rządu...
Właściwie powinienem zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich, że moje prawa
obywatelskie są naruszone. Ja mianowicie autokarami nie jeżdżę - a więc jakbym
się zabił, to nie przyjedzie do mnie Specjalna Delegacja Rządowa, nie
przetransportują mych zwłok na koszt podatnika... Innymi słowy: nie mam równych
praw!! A to jest wbrew Konstytucji!!
Ja rozumiem, że tam zdechł SŁOŃ - i to interesuje ludzi. Jest jednak
niedopuszczalne, by podobnie postępował Rząd! To tak, jakby zabrać wszystkich
leśników ogradzających mrowiska - i posłać do Białowieży, bo właśnie zdechł
żubr! Rząd ma postępować racjonalnie!
Przy okazji wymądrzają się spece od turystyki autokarowej, że winny jest stan
techniczny autokarów, że kierowcy są zmęczeni i niewyspani. Ale proszę
policzyć, ilu Polaków ginie w autokarach - a ilu w małych blaszanych puszkach
zwanych np. "Fiat 126p" czy "Mercedes"! Ilu z tych ludzi z powodu nieludzkich
przepisów podatkowych jeździ na zdartych oponach, bo ich nie stać na nowe; ilu
z powodu przerażającej biurokracji, bez sensu jeździ dziennie o 100 km więcej,
niż powinni - i z przemęczenia zabija siebie (i innych). Może byśmy się zajęli
tymi ludźmi? Tymi mrówkami - a nie SŁONIEM?!?
To samo dotyczy gospodarki. Trzęsiemy się z powodu Stoczni Szczecińskiej - ale
statystyki donoszą, że oto bezrobocie spadło o 90.000 - a na jesieni wzrośnie o
200.000 ludzi. Tymczasem cała ta Stocznia Szczecińska to - nie pamiętam - dwa
tysiące ludzi? I tyle z tego powodu hałasu? Pół Polski się tym interesuje...
Bo to jest SŁOŃ! Stoi i trąbi, jeszcze tupnie nogą (ziemia drży!) wywraca się
na bok - i zdycha. No, i co? No i nic! Przez te 8 lat sztucznej animacji
(naszymi pieniędzmi - dlatego kredyty w bankach są takie drogie!) ten SŁOŃ
zwiększył swoje zadłużenie z 30 mln zł na 1500 milionów złotych - czyli
przerobił kawał roślinności w puszczy na kupę łajna!!
A prawdziwy dochód narodowy wytwarza nie 100 największych przedsiębiorstw -
tylko miliony małych, o których nic nie wiemy, nigdy nie słyszymy. Z braku wody
(tj. pieniędzy ściąganych przez "meliorantów" z ul. Wiejskiej w Warszawie...)
te miliony umierają - ale umierają po cichu.
Jak mrówki.
Skutki będą - już są - katastrofalne.
www.angora.pl/teksty/mikke/skeleton.ihtml?file=__28-02