Czy problemem wypadków autokarów powinien się zajmować Rząd? Czy tam nie ma
jakichś koleżków od ruchu drogowego, dyrektorów departamentów czy czegoś
takiego? Czy Pol z Millerem nie próbują czasem jak "dobrzy wujekowie"
zaprezentować się w mediach? Już niedługo do każdej wycieczki dołączą
milicjanta który będzie pilnował jak kierowca prowadzi autobus... Jakoś
strasznie dużo tych wypadków - przed 2002 nie było żadnych? Znowu mam
wrażenie że ktoś mi mydli oczy (media rozumiem - kazdy temat dobry a gdy giną
ludzi to wprost super!!