wojtek_blankietowy
22.06.05, 20:45
Sluchalem wczoraj (21.06) w radiowej trojce Wildsztajna gdy mowil na temat
teczki Belki. Facet gadal mądrze i logicznie niemniej uderzyla mnie
niespojność i hipokryzja między jego słowami a czynami, a mianowice:
1. mowil że nieważe jakie były intencje Belki faktem jest ze wspołpracował,
miał napisane "zobowiązje się do zrobienia". W Polsce za duzo mówi się o
intencjach a za mało ocenia same czyny. - moim zdaniem logiczne i słuszne
prawda. dobrymi checiami piekło jest wybrukowane.
2. jak to się ma do kradzieży przez niego listy? jednoznacznie stwierdzono że
nie można było tej listy wynieść z czytelni lecz ktoś w środku w IPN pomógł
mu. wykradziono dokument - niby nie był on tajny ale jeśli ja wykradne dane z
PITu Kowalskiego czy innego faceta z Urzedu Skarbowego będą mnie ściagać za
kradzież. Złożone PITy nie są tajne ale mimo to wyniesienie informacji z nich
będzie karane.
Ale do rzeczy Wildsztejn uzasadniał swoje zachowanie słusznymi pobudkami. No
i mamy.
Raz mowi ze intencje sie nie liczą liczy się fakt. Fakt jest taki że dokonał
kradzieży jest złodziejem taki jest fakt. Belce nie pozwala na intencje
siebie usprawieliwia intencjami. Alez hipokryzja.