Dodaj do ulubionych

Kto płacze po Fejginie?

08.08.02, 15:30
Oto nekrolog, opublikowany w "GW" (konkretnie w "Stołecznej" na stronie 12) 6
sierpnia:

28 lipca zmarł Anatol Fejgin

bliski i życzliwy mi Człowiek

Wyrazy współczucia jeszcze raz przekazuję tą drogą

Mirze, Hani, Olkowi, Piotrowi

i Ich Rodzinom


- Edek Krzemień z rodziną

(Dla tych, którzy nie wiedzą: Fejgin to bardzo znany ubecki oprawca z lat 40.
i 50. Edward Krzemień natomiast to prominentny redaktor "Wyborczej".)
Obserwuj wątek
    • Gość: ¥ Re: Kto płacze po Fejginie? IP: 195.136.61.* 08.08.02, 15:36
      Spodziewałem sie po ludziach z GW przynajmniej pozorów moralności, ale to ...
      chuj im zreszta w łeb, żydo-komuchom.
    • sceptyk Re: Kto płacze po Fejginie? 08.08.02, 15:41
      Co jednak uderza, to nie fakt, ze ktos placze po Fejginie, ale ze pokazuje wala
      i robi to publicznie, na zlosc wszystkim. Mogl wyslac do tych ludzi listy, mogl
      ich odwiedzic, zadzwonic, cokolwiek. Ale nie. On wybiera prowokacyjna w gruncie
      rzeczy manifestacje swej sympatii z bandyta i oprawca uczciwych Polakow. Nie
      ulega dla mnie zadnej kwestii, ze AM musial osbiscie zatwierdzic druk takiego
      czegos. A potem znow beda glosy oburzenia na antysemityzm...
      • Gość: Katowiczanka z prz Re: Kto płacze po Fejginie? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 08.08.02, 15:58
        A dziwisz się przecież to ich metody : bić a krzyczeć , że ich biją
      • Gość: Dzik Re: Kto płacze po Fejginie? IP: *.pse.pl 08.08.02, 16:25
        Zaskocze was, ale ....

        bylem na jego pogrzebie,
        bylem obok przy grobie, gdy odmawiano kadysz.

        przed wojna spedzil wiele lat za dzialalnosc w KPP,
        stracil prawie wszystkich bliskich w gettcie i oswiecimiu,
        trafil do ZSRR, walczyl pod Lenino, wrocil z I armia,

        niestety byl w aparacie UB,
        szefem IV (?) departamentu, szefem Romkowskiego
        wspolpracownikiem Rozanskiego, przesluchiwal
        Spychalskiego Kuropieske i innych. 'Oprawca', 'bandyta'.
        Nie wiem, ale spedzil za to co robil 9 lat w wiezieniu
        PRL od 56 do 65.
        Znalem go.
        tydzien przed smiercia byl moim gosciem.
        Dlaczego ?
        bo mimo wszystko byl bardzo porzadnym czlowiekiem.

        choc pochodzil z bardzo zamoznej rodziny
        wierzyl w idee socjalizmu, nie dla majatku czy kariery
        jak pozniejsi dzialacze PZPR, ale z przekonania.
        naprawde bolalo go, ze jedni gloduja a inni
        wyrzucaja jedzenie na smietnik.


        Poza tym.

        Zostawmy Bogu by go sadzil.

        Jak sie mowi - ciszej nad ta trumna.



        • Gość: ¥ Re: Kto płacze po Fejginie? IP: 195.136.61.* 08.08.02, 16:32
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > wierzyl w idee socjalizmu, nie dla majatku czy kariery ...

          Taaaa ...
        • Gość: Bartek Re: Kto płacze po Fejginie? IP: *.client.attbi.com 08.08.02, 16:39
          Dzik czy tez Edek Krzemien ???
          Wlasciwie co za roznica i tak scierwo komunistyczne
        • sceptyk Re: Kto płacze po Fejginie? 08.08.02, 16:53
          Dziku, proponujesz tu jakas, dosc nowatorska powiedzialbym, koncepcje
          przyzwoitosci w zyciu. Czy pozwolisz, ze sie z nia nie zgodze, a takze i z
          faktem, ze obok oceny przez Boga, ja rowniez dokonam sobie oceny. Nie
          przychodzi mi to z trudnoscia. To w koncu byl weteran komunista, aktywny
          dzialacz (slowem i palka) na rzecz poglebiania podleglosci Polski wobec
          Sowietow, budowniczy tego systemu biedy i lez. Jak masz gdzies piosenki Kelusa,
          to poszukaj wsrod nich. Tam jest wlasnie o Fejginie, czy kims jemu podobnym.
          Pusc ja sobie i zamysl sie, zamiast takie dyrdymaly opowiadac. Ja juz to
          przerabialem. Wojtek i Czesiek to tez porzadni ludzie. Ba, bohaterowie nawet.
          • Gość: Dzik Re: Kto płacze po Fejginie? IP: *.pse.pl 08.08.02, 17:20
            sceptyk napisał:

            > Dziku, proponujesz tu jakas, dosc nowatorska
            > powiedzialbym, koncepcje przyzwoitosci w zyciu.
            > Czy pozwolisz, ze sie z nia nie zgodze, a takze i z
            > faktem, ze obok oceny przez Boga, ja rowniez dokonam
            > sobie oceny. Nie przychodzi mi to z trudnoscia. To w
            > koncu byl weteran komunista, aktywny dzialacz (slowem i
            > palka) na rzecz poglebiania podleglosci Polski wobec
            > Sowietow, budowniczy tego systemu biedy i lez.

            Ocena nie przychodzi ci z trudnoscia, bo go nie znales.
            Ja znalem i wiem co pisze. On do konca wierzyl w
            socjalizm. Masz racje co do jego dzialalnosci, nie
            zamierzam jej bronic, zbrodnia to zbrodnia, ale czym
            innym jest ocena czlowieka a czym innym tego co zrobil w
            zyciu.
            Byl przykladem do jakich zbrodni moze dojsc fanatyk,
            ale wiem ze wiezienie bardzo go zmienilo.
            "Zresocjalizowalo".
            Ciesze sie, ze nie jestem Bogiem i nie musze go sadzic.

            > Jak masz gdzies piosenki Kelusa, to poszukaj wsrod
            nich. > Tam jest wlasnie o Fejginie, czy kims jemu podobnym.
            > Pusc ja sobie i zamysl sie, zamiast takie dyrdymaly
            > opowiadac.

            Mam kasete Janka K. z lat 80-tych i dwie wydane nie tak
            dawno oczywiscie juz legalnie. Nie ma tam chyba slowa
            o Fejgnie choc jest oczywiscie o plecach zbitych palka w
            76-tym itp.

            > Ja juz to przerabialem.
            > Wojtek i Czesiek to tez porzadni ludzie.
            > Ba, bohaterowie nawet.

            A ile lat spedzili w wiezieniu ?
            Za 70-ty, 81-szy, zabicie Przemyka czy Popieluszki ?
            Za okolo 100 ofiar stanu wojennego.

            Czy wyrazili skruche ?
    • Gość: Hiacynt Re: Kto płacze po Fejginie?___kilka faktów IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 16:09
      miedz_brzeczaca napisał:

      > Oto nekrolog, opublikowany w "GW" (konkretnie w "Stołecznej" na stronie 12) 6
      > sierpnia:
      >
      > 28 lipca zmarł Anatol Fejgin
      >
      > bliski i życzliwy mi Człowiek
      >
      > Wyrazy współczucia jeszcze raz przekazuję tą drogą
      >
      > Mirze, Hani, Olkowi, Piotrowi
      >
      > i Ich Rodzinom
      >
      >
      > - Edek Krzemień z rodziną
      >
      > (Dla tych, którzy nie wiedzą: Fejgin to bardzo znany ubecki oprawca z lat 40.
      > i 50. Edward Krzemień natomiast to prominentny redaktor "Wyborczej".)

      W obecności Fejgina torturowano wielu więźniów. Kazimierz Moczarski pisał,
      że osobiście był przez Fejgina bity pałką - zresztą nieumiejętnie, tzn.
      Moczarski po uderzeniu przez pół roku miał niesprawną jedną rękę.
      Skazany na 12 lat więzienie, spędził ten czas (nie wiem ile lat?)
      w komfortowych warunkach. Światło w swoich "wspomnieniach"
      pisze, że dlatego Fejgin został aresztowany, iż jego nie upilnował,
      gdyż razem przebywali w Berlinie Wschodnim gdy Światło uciekł na zachód.
      Być może, gdyby nie ten fakt, w ogóle by nie był aresztrowany i skazany.

      Hiacynt.
      • Gość: ala Re: Kto płacze po Fejginie?___kilka faktów IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 08.08.02, 16:47
        stalin i hitler tez kilku (nie osobiscie przeciez) kropneli
        i co??
        poza tym to niespotykanie porzadni ludzi byli
        naprawde...
        • Gość: Dzik To nie jest takie czarno-biale. IP: *.pse.pl 08.08.02, 17:02
          To nie jest takie czarno-biale
          jak zdjecie z mojego wesela.

          Przy jednym stole rozmawiaja Sila-Nowicki i Fejgin.
          Fejgina juz tu przedstawiono.
          Czy mam przedstawic Sila-Nowickiego ?
          Slynny obronca, zolnierz AK,
          czlonek mikolajczykowskiego PSL,
          skazany w latach 50-tych na smierc,
          kilka lat w celi smierci,
          uratowalo go bliskie pokrewienstwo z rodzina Dzierzynskich.
          To nie jest takie czarno-biale.
          Ludzie sie zmieniaja, nawracaja itd.
          Trzeba to tlumaczyc to w katolickim kraju ?
          • Gość: ¥ Re: To nie jest takie czarno-biale. IP: 195.136.61.* 08.08.02, 17:09
            Czego ty od nas oczekujesz?

            Że nagle zaczniemy odczuwać szacunek dla sowieckiej agentury, która jakoby
            się "nawróciła"?

            A nawet gdyby, to i tak będzie sprzedawczykiem, sadystą i bolszewikiem.

            Aaaa, przepraszam, był na twoim weselu .... równy chłop znaczy ...

            PS. Ktoś go tam zaprosił czy to "rodzinka"?
            Wtedy twoje posty by mnie tak nie dziwiły ...
            • Gość: Dzik Re: To nie jest takie czarno-biale. IP: *.pse.pl 08.08.02, 17:28
              Gość portalu: ? napisał(a):

              > Czego ty od nas oczekujesz ?
              >
              > Że nagle zaczniemy odczuwać szacunek dla sowieckiej
              > agentury, która jakoby się "nawróciła"?
              > A nawet gdyby, to i tak będzie sprzedawczykiem, sadystą
              > i bolszewikiem.
              >
              kto tu mowi
              o szacunku do agentury, zdrajcow czy sadystow ?

              gdybys byl chrzescijaninem pewnie lepiej bysmy sie
              zrozumieli.

              >
              > Aaaa, przepraszam, był na twoim weselu .... równy chłop
              > znaczy ...
              >
              > PS. Ktoś go tam zaprosił czy to "rodzinka"?

              mniej wiecej taka jak mecenas Sila-Nowicki

              > Wtedy twoje posty by mnie tak nie dziwiły ...

              gdybys byl chrzescijaninem tez by cie nie dziwily.
      • Gość: Dzik Re: Kto płacze po Fejginie?___kilka faktów IP: *.pse.pl 08.08.02, 16:52
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

        > Światło w swoich "wspomnieniach" pisze, że dlatego
        > Fejgin został aresztowany, iż jego nie upilnował, gdyż
        > razem przebywali w Berlinie Wschodnim gdy Światło
        uciekł > na zachód.
        > Być może, gdyby nie ten fakt, w ogóle by nie był
        > aresztrowany i skazany.

        nie bardzo sie to zgadza, bo Swiatlo uciekl chyba w
        53-cim, owszem w czasie ich pobytu w Berlinie,
        ale Fejgin byl aresztowany i skazany w 56-tym.
        W jakims sensie byl kozlem ofiarnym.
        Po 56-tym skazano chyba tylko Fejgina i Romkowskiego.
        Zauwaz, ze nie skazano wtedy Bermana, ktory jeszcze w
        latach 80-tych odbieral od Jaruzela jakis medal
        (moze zreszta w 70-tych od Gierka ?).

        Za to, ze nie 'upilnowal' Swiatly, Fejgin stracil
        stanowisko, moze nawet odszedl z MBP.


        • Gość: Hiacynt Re: Kto płacze po Fejginie?___kilka faktów IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 17:31
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          >
          > > Światło w swoich "wspomnieniach" pisze, że dlatego
          > > Fejgin został aresztowany, iż jego nie upilnował, gdyż
          > > razem przebywali w Berlinie Wschodnim gdy Światło
          > uciekł > na zachód.
          > > Być może, gdyby nie ten fakt, w ogóle by nie był
          > > aresztrowany i skazany.
          >
          > nie bardzo sie to zgadza, bo Swiatlo uciekl chyba w
          > 53-cim, owszem w czasie ich pobytu w Berlinie,
          > ale Fejgin byl aresztowany i skazany w 56-tym.
          > W jakims sensie byl kozlem ofiarnym.
          > Po 56-tym skazano chyba tylko Fejgina i Romkowskiego.
          > Zauwaz, ze nie skazano wtedy Bermana, ktory jeszcze w
          > latach 80-tych odbieral od Jaruzela jakis medal
          > (moze zreszta w 70-tych od Gierka ?).
          >
          > Za to, ze nie 'upilnowal' Swiatly, Fejgin stracil
          > stanowisko, moze nawet odszedl z MBP.
          >
          >

          Swiatło uciekł na zachód w grudniu 1953, ujawniono ten fakt w 1954 roku,
          audycje w Wolnej Europie od 28 września. Pierwszym "kozłem
          ofiarnym" miał być Różański, skazany na śmieszny wyrom 5 lat, dopiero
          potem mu podwyższono na 14 lat. Romkowski - 15 lat więzienia. Procesy były
          tajne. Nie wiem na ile skazano Duszę. Tylko wykonawcy zostali osądzeni.

          Nie tylko Bermana nie skazano.

          Moczar - słynął z brutalności w obozach internowania AK - awansował, przez
          jedenaście lat był wiceministrem a potem ministrem Ministerstwa Spraw
          Wewnętrznych

          Korczyński - jako dowódca oddziału AL wymordował podczas wojny dwa żydowskie
          oddziały partyzanckie

          Julian Kole - przywódca partyjnej specjalnej grupy operacyjnej dotrwał do 1968
          roku jako wiceminister finansów

          Albrecht - odpowiedzialny za współpracę między partią a gestapo prezydent
          Warszawy, a potem minister finansów

          Alster - odpowiedzialny za fałszowanie wyborów

          i wielu innych nie poniosło żadnej odpowiedzialności


          o Fejginie pisał sam Światło, podaję za jego spisanymi audycjami WE
    • Gość: Marcin Re: Kto płacze po Fejginie? IP: *.sympatico.ca 08.08.02, 17:15
      Byl chyba ostatnim z zyjacych ktory znal prawde o
      smierci gen.Swierczewskiego
      • Gość: kunce może sie zmarłego czepiam IP: *.chello.pl 08.08.02, 18:53
        Dzik mu współczuje, bo poszedł do pierdla, a inni towarzysze nie.

        Czy Fajgin był tym faktem zaskoczony? tak rozgrywano czystki w partii, tak on
        rozgrywał czystki na polecenie Bieruta.

        Ot, choćby taki fakt, że to on aresztował Gomułkę. Wiedział, że zarzuty są
        spreparowane. Ale ten ideowy człowiek (tak twierdzi Dzik - jak mu nie wierzyć?)
        mało przejmował się prawdą, gdy chodziło o władzę, o utrzymanie władzy raz
        zdobytej. I zrobił rzecz jeszcze gorszą. Hańbiącą. Bo aktyw partyjny nie
        wierzył w zarzuty Bieruta przeciw Gomułce. A więc Fejgin poświęcił swojego
        przyjaciela, by te zarzuty uwiarygodnić.
        Niejaki Aleksander Kowalski, szef ZMW był przyjacielem Fejgina jeszcze sprzed
        wojny. Bierutowi zależało, by ten znany ze swej ideowości człowiek potępił
        Gomułkę. Romkowski podesłał Fejgina na przyjacielskie rozmowy z Kowalskim.
        Fejgin go spijał i próbował prowokować jego wypowiedzi przeciw Gomółce.
        Przesłuchiwał nagrania i pisał raporty po każdym spotkaniu. Ale ideowy Kowalski
        nie oskarżył Gomułki. Wtedy Fejgim przestał udawać przyjaciela. Razem z
        Romkowskim prowadzili z nim bez przerwy przez siedem dni rozmowy tak
        konstruując dramatyczne napięcie, że Kowalki załamał sie. Ale nie zdradził,
        tylko zwariował. Kilka dni póżniej zmarł w Tworkach.

        Jakże banalna wydaje się jego "przygoda" z Wandą Brońską, towarzyszka która
        zwiała do Berlina i w różnych rozgłośniach opowiadała o swoich przeżyciach w
        ZSRR, o zyciu Polaków i życiu partyjnej nomenklatury. Irytowała tym Bieruta
        niepomiernie, dlatego Fejgin ze Światłą otrzymali zadanie uciszenia jej.
        Pani Wanda swe życie zawdzięczała tylko ucieczce światły.

        Możesz Dzik opowiadać nam o ideowości Fejgina, która wyrażała się tym, że
        współczuł głodnym. A co dla nich zrobił? Mozna upierać się, że to ideały kazały
        mu w ubeckich katowniach męczyć wrogów ustroju. Ale on to samo robił z
        towarzyszami, ze swoimi przyjaciółmi z młodości.

        Acha, i był szefem X depatramentu. Przesiedział 9 lat, choć dostał 12.

        Ponieważ byłeś z nim blisko może wiesz, z jakiego tytułu brał emeryturę
        (rentę). I jakiej wysokości.
        Wiem, pytanie nietaktowne, takie "polaczkowate" - zaglądamy w cudze(?)
        portwele. Jak temu Morelowi z Izraela...

    • sceptyk Piosenka Kelusa - dla Dzika 08.08.02, 21:06
      Piosenka nazywa sie

      "Piosenka o karach smierci i nagrodach doczesnych"

      Napisana/nagrana(?) w 1980. Rzecz sie dzieje, jak to u Kelusa czesto, na
      Mazurach. Piosenka, b. krotka, sklada sie z dwoch historyjek. Pierwsza mowi o
      tym, ze tam gdzie teraz rzepak rosnie i las podchodzi, za Wilhelma bylo miejsce
      stracen.

      Przechodze do historyjki drugiej.

      "Tam gdzie koncza sie rzepaki
      W niedalekiej wsi Wilkowie
      Poniemieckie gospodarstwo
      Wydzierzawil z miasta czlowiek.

      Mowia, tu, gdzie mieszkal Gruemer
      Wydzierzawil dom od gminy.
      Tu go wszyscy, mowia, znali
      Szef urzedu bezpieczenstwa
      Dzisiaj, panie, to emeryt
      I na stale jest w Olsztynie.

      Stary czlowiek, pochylony
      Sadzi kwiaty w ciepla ziemie
      W ciepla ziemie, sadzi kwiaty
      Pochylony stary czlowiek.

      Stary czlowiek, ciepla ziemia
      Rudy spaniel spi pod drzewem...
      Jak on moze sadzic kwiaty, pytasz, Janku?
      A ja nie wiem."

      Informuje, jakby ktos sie interesowal, ze duzo piosenek Jana Krzysztofa Kelusa
      ukazalo sie na jego dwoch kompaktach, w 1998 roku.

      I jeszcze dwa slowa. Anatol Fejgin mogl byc, na starosc, sympatycznym sasiadem.
      Badz znajomym. I moze nawet ladnie o socjalizmie mowil. Ale nie wyciagal bym z
      tego takich wnioskow jak Ty. I chyba bym z nim nawet razem nie pil. Choc
      oczywiscie w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja.
      • Gość: Dzik Re: Piosenka Kelusa - dla Dzika IP: *.pse.pl 09.08.02, 10:08
        sceptyk napisał:

        > Piosenka nazywa sie
        >
        > "Piosenka o karach smierci i nagrodach doczesnych"
        >
        > Napisana/nagrana(?) w 1980. Rzecz sie dzieje, jak to u
        > Kelusa czesto, na Mazurach. Piosenka, b. krotka, sklada
        > sie z dwoch historyjek. Pierwsza mowi o
        > tym, ze tam gdzie teraz rzepak rosnie i las podchodzi,
        > za Wilhelma bylo miejsce stracen.
        >
        > Przechodze do historyjki drugiej.
        >
        > "Tam gdzie koncza sie rzepaki
        > W niedalekiej wsi Wilkowie
        > Poniemieckie gospodarstwo
        > Wydzierzawil z miasta czlowiek.
        >
        > Mowia, tu, gdzie mieszkal Gruemer
        > Wydzierzawil dom od gminy.
        > Tu go wszyscy, mowia, znali
        > Szef urzedu bezpieczenstwa
        > Dzisiaj, panie, to emeryt
        > I na stale jest w Olsztynie.
        >
        > Stary czlowiek, pochylony
        > Sadzi kwiaty w ciepla ziemie
        > W ciepla ziemie, sadzi kwiaty
        > Pochylony stary czlowiek.
        >
        > Stary czlowiek, ciepla ziemia
        > Rudy spaniel spi pod drzewem...
        > Jak on moze sadzic kwiaty, pytasz, Janku?
        > A ja nie wiem."
        >
        > Informuje, jakby ktos sie interesowal, ze duzo piosenek
        > Jana Krzysztofa Kelusa
        > ukazalo sie na jego dwoch kompaktach, w 1998 roku.

        dzieki za piosenke,
        znam ja prawie na pamiec,
        ale dlaczego sadisz, ze jest wlasnie o Fejgnie ?
        Byl emerytem, ale o ile wiem nie mieszkal nigdy w
        Olsztynie i nie mial domu, ale dwupokojowe mieszkanie.
        >
        > I jeszcze dwa slowa. Anatol Fejgin mogl byc, na
        starosc, > sympatycznym sasiadem.
        >

        wielu oprawcow hitlerowskich tez na starosc bylo (jest)
        sympatycznymi sasiadami - sympatyczni, zadbani
        staruszkowie podlewaja w ogrodkach kwiaty i chodza na
        spacery z pieskiem, nikt nie moze uwierzyc, ze kiedys
        wlasnorecznie rozbijali niemowletom glowki.

        to nie o to chodzi, czy Fejgin byl sympatyczny czy nie.

        znalem go prawie cwierc wieku.
        nie rozmawialem na temat tego co robil.
        moze szkoda, ale nie bylem az tak blisko,
        spotykalem go sporadycznie,
        gdy umarl mial 93 lata, wiec roznica prawie
        dwoch pokolen.

        to co o nim wiemy pochodzi albo z akt sledztwa
        manipulowanego przez komunistow w 56-tym, albo relacji
        ofiar. te drugie sa oczywiscie bardziej wiarygodne choc
        ofiarami Fejgina byli najczesciej wysocy funkcjonariusze
        partyjni tacy jak Spychalski (Swiatlo osobiscie
        aresztowal Gomulke - moze dlatego nie potepiam F. tak jak
        komunisci).
        Kuropieska wspomina go dosc cieplo i sympatycznie.
        Duzo pisala Maria Turlejska ale nie czytalem jej ksiazki.
        Moczarski napisal, ze Fejgin osobiscie bil go palka
        w reke, ale F. temu zaprzeczal, moze M. sie pomylil,
        w koncu w czasie ubeckiego sledztwa nie byl chyba zbyt
        przytomny, moze F. nie byl przy biciu. Ale.
        Nie ma to wiekszego znaczenia, byl czy nie byl,
        bil czy nie bil; wiadomo, ze UB bilo i katowalo,
        a F. musial o tym wiedziec.
        Czy relacja innego ubeka - Swiatly jest wiarygodna ?
        Dla mnie nie. Nie bardziej niz relacje samego Fejgina.

        Fejgin byl zamieszany w wielka polityke, byl narzedziem w
        reku roznych Bierutow czy Bermanow. Wszyscy w rekach
        i pod urokiem Stalina.

        Powtarzam, nie bronie ich metod ani czynow.
        Uwazam jedynie, ze jako czlowiekowi, zwlaszcza po smierci
        gdy nie moze sie juz bronic, nalezy sie sprawiedliwa
        ocena a nie wyrok. Wiem, ze gdy byl dyrektorem X
        departamentu Fejgin nie mial takich skrupolow, ale nie
        mozemy byc do niego podobni !!!


        >
        > Badz znajomym. I moze nawet ladnie o socjalizmie mowil.
        > Ale nie wyciagal bym z tego takich wnioskow jak Ty.
        > I chyba bym z nim nawet razem nie pil.
        > Choc oczywiscie w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja.

        jak na przyklad ta, ze Sila-Nowicki pil i rozmawial z
        Fejginem. a ja przy tym bylem i tez z nimi pilem.
      • Gość: Dzik Re: Piosenka Kelusa - dla Dzika IP: *.pse.pl 09.08.02, 10:08
        sceptyk napisał:

        > Piosenka nazywa sie
        >
        > "Piosenka o karach smierci i nagrodach doczesnych"
        >
        > Napisana/nagrana(?) w 1980. Rzecz sie dzieje, jak to u
        > Kelusa czesto, na Mazurach. Piosenka, b. krotka, sklada
        > sie z dwoch historyjek. Pierwsza mowi o
        > tym, ze tam gdzie teraz rzepak rosnie i las podchodzi,
        > za Wilhelma bylo miejsce stracen.
        >
        > Przechodze do historyjki drugiej.
        >
        > "Tam gdzie koncza sie rzepaki
        > W niedalekiej wsi Wilkowie
        > Poniemieckie gospodarstwo
        > Wydzierzawil z miasta czlowiek.
        >
        > Mowia, tu, gdzie mieszkal Gruemer
        > Wydzierzawil dom od gminy.
        > Tu go wszyscy, mowia, znali
        > Szef urzedu bezpieczenstwa
        > Dzisiaj, panie, to emeryt
        > I na stale jest w Olsztynie.
        >
        > Stary czlowiek, pochylony
        > Sadzi kwiaty w ciepla ziemie
        > W ciepla ziemie, sadzi kwiaty
        > Pochylony stary czlowiek.
        >
        > Stary czlowiek, ciepla ziemia
        > Rudy spaniel spi pod drzewem...
        > Jak on moze sadzic kwiaty, pytasz, Janku?
        > A ja nie wiem."
        >
        > Informuje, jakby ktos sie interesowal, ze duzo piosenek
        > Jana Krzysztofa Kelusa
        > ukazalo sie na jego dwoch kompaktach, w 1998 roku.

        dzieki za piosenke,
        znam ja prawie na pamiec,
        ale dlaczego sadisz, ze jest wlasnie o Fejgnie ?
        Byl emerytem, ale o ile wiem nie mieszkal nigdy w
        Olsztynie i nie mial domu, ale dwupokojowe mieszkanie.
        >
        > I jeszcze dwa slowa. Anatol Fejgin mogl byc, na
        starosc, > sympatycznym sasiadem.
        >

        wielu oprawcow hitlerowskich tez na starosc bylo (jest)
        sympatycznymi sasiadami - sympatyczni, zadbani
        staruszkowie podlewaja w ogrodkach kwiaty i chodza na
        spacery z pieskiem, nikt nie moze uwierzyc, ze kiedys
        wlasnorecznie rozbijali niemowletom glowki.

        to nie o to chodzi, czy Fejgin byl sympatyczny czy nie.

        znalem go prawie cwierc wieku.
        nie rozmawialem na temat tego co robil.
        moze szkoda, ale nie bylem az tak blisko,
        spotykalem go sporadycznie,
        gdy umarl mial 93 lata, wiec roznica prawie
        dwoch pokolen.

        to co o nim wiemy pochodzi albo z akt sledztwa
        manipulowanego przez komunistow w 56-tym, albo relacji
        ofiar. te drugie sa oczywiscie bardziej wiarygodne choc
        ofiarami Fejgina byli najczesciej wysocy funkcjonariusze
        partyjni tacy jak Spychalski (Swiatlo osobiscie
        aresztowal Gomulke - moze dlatego nie potepiam F. tak jak
        komunisci).
        Kuropieska wspomina go dosc cieplo i sympatycznie.
        Duzo pisala Maria Turlejska ale nie czytalem jej ksiazki.
        Moczarski napisal, ze Fejgin osobiscie bil go palka
        w reke, ale F. temu zaprzeczal, moze M. sie pomylil,
        w koncu w czasie ubeckiego sledztwa nie byl chyba zbyt
        przytomny, moze F. nie byl przy biciu. Ale.
        Nie ma to wiekszego znaczenia, byl czy nie byl,
        bil czy nie bil; wiadomo, ze UB bilo i katowalo,
        a F. musial o tym wiedziec.
        Czy relacja innego ubeka - Swiatly jest wiarygodna ?
        Dla mnie nie. Nie bardziej niz relacje samego Fejgina.

        Fejgin byl zamieszany w wielka polityke, byl narzedziem w
        reku roznych Bierutow czy Bermanow. Wszyscy w rekach
        i pod urokiem Stalina.

        Powtarzam, nie bronie ich metod ani czynow.
        Uwazam jedynie, ze jako czlowiekowi, zwlaszcza po smierci
        gdy nie moze sie juz bronic, nalezy sie sprawiedliwa
        ocena a nie wyrok. Wiem, ze gdy byl dyrektorem X
        departamentu Fejgin nie mial takich skrupolow, ale nie
        mozemy byc do niego podobni !!!


        >
        > Badz znajomym. I moze nawet ladnie o socjalizmie mowil.
        > Ale nie wyciagal bym z tego takich wnioskow jak Ty.
        > I chyba bym z nim nawet razem nie pil.
        > Choc oczywiscie w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja.

        jak na przyklad ta, ze Sila-Nowicki pil i rozmawial z
        Fejginem. a ja przy tym bylem i tez z nimi pilem.
      • Gość: Dzik Re: Piosenka Kelusa - dla Dzika IP: *.pse.pl 09.08.02, 10:08
        sceptyk napisał:

        > Piosenka nazywa sie
        >
        > "Piosenka o karach smierci i nagrodach doczesnych"
        >
        > Napisana/nagrana(?) w 1980. Rzecz sie dzieje, jak to u
        > Kelusa czesto, na Mazurach. Piosenka, b. krotka, sklada
        > sie z dwoch historyjek. Pierwsza mowi o
        > tym, ze tam gdzie teraz rzepak rosnie i las podchodzi,
        > za Wilhelma bylo miejsce stracen.
        >
        > Przechodze do historyjki drugiej.
        >
        > "Tam gdzie koncza sie rzepaki
        > W niedalekiej wsi Wilkowie
        > Poniemieckie gospodarstwo
        > Wydzierzawil z miasta czlowiek.
        >
        > Mowia, tu, gdzie mieszkal Gruemer
        > Wydzierzawil dom od gminy.
        > Tu go wszyscy, mowia, znali
        > Szef urzedu bezpieczenstwa
        > Dzisiaj, panie, to emeryt
        > I na stale jest w Olsztynie.
        >
        > Stary czlowiek, pochylony
        > Sadzi kwiaty w ciepla ziemie
        > W ciepla ziemie, sadzi kwiaty
        > Pochylony stary czlowiek.
        >
        > Stary czlowiek, ciepla ziemia
        > Rudy spaniel spi pod drzewem...
        > Jak on moze sadzic kwiaty, pytasz, Janku?
        > A ja nie wiem."
        >
        > Informuje, jakby ktos sie interesowal, ze duzo piosenek
        > Jana Krzysztofa Kelusa
        > ukazalo sie na jego dwoch kompaktach, w 1998 roku.

        dzieki za piosenke,
        znam ja prawie na pamiec,
        ale dlaczego sadisz, ze jest wlasnie o Fejgnie ?
        Byl emerytem, ale o ile wiem nie mieszkal nigdy w
        Olsztynie i nie mial domu, ale dwupokojowe mieszkanie.
        >
        > I jeszcze dwa slowa. Anatol Fejgin mogl byc, na
        starosc, > sympatycznym sasiadem.
        >

        wielu oprawcow hitlerowskich tez na starosc bylo (jest)
        sympatycznymi sasiadami - sympatyczni, zadbani
        staruszkowie podlewaja w ogrodkach kwiaty i chodza na
        spacery z pieskiem, nikt nie moze uwierzyc, ze kiedys
        wlasnorecznie rozbijali niemowletom glowki.

        to nie o to chodzi, czy Fejgin byl sympatyczny czy nie.

        znalem go prawie cwierc wieku.
        nie rozmawialem na temat tego co robil.
        moze szkoda, ale nie bylem az tak blisko,
        spotykalem go sporadycznie,
        gdy umarl mial 93 lata, wiec roznica prawie
        dwoch pokolen.

        to co o nim wiemy pochodzi albo z akt sledztwa
        manipulowanego przez komunistow w 56-tym, albo relacji
        ofiar. te drugie sa oczywiscie bardziej wiarygodne choc
        ofiarami Fejgina byli najczesciej wysocy funkcjonariusze
        partyjni tacy jak Spychalski (Swiatlo osobiscie
        aresztowal Gomulke - moze dlatego nie potepiam F. tak jak
        komunisci).
        Kuropieska wspomina go dosc cieplo i sympatycznie.
        Duzo pisala Maria Turlejska ale nie czytalem jej ksiazki.
        Moczarski napisal, ze Fejgin osobiscie bil go palka
        w reke, ale F. temu zaprzeczal, moze M. sie pomylil,
        w koncu w czasie ubeckiego sledztwa nie byl chyba zbyt
        przytomny, moze F. nie byl przy biciu. Ale.
        Nie ma to wiekszego znaczenia, byl czy nie byl,
        bil czy nie bil; wiadomo, ze UB bilo i katowalo,
        a F. musial o tym wiedziec.
        Czy relacja innego ubeka - Swiatly jest wiarygodna ?
        Dla mnie nie. Nie bardziej niz relacje samego Fejgina.

        Fejgin byl zamieszany w wielka polityke, byl narzedziem w
        reku roznych Bierutow czy Bermanow. Wszyscy w rekach
        i pod urokiem Stalina.

        Powtarzam, nie bronie ich metod ani czynow.
        Uwazam jedynie, ze jako czlowiekowi, zwlaszcza po smierci
        gdy nie moze sie juz bronic, nalezy sie sprawiedliwa
        ocena a nie wyrok. Wiem, ze gdy byl dyrektorem X
        departamentu Fejgin nie mial takich skrupolow, ale nie
        mozemy byc do niego podobni !!!


        >
        > Badz znajomym. I moze nawet ladnie o socjalizmie mowil.
        > Ale nie wyciagal bym z tego takich wnioskow jak Ty.
        > I chyba bym z nim nawet razem nie pil.
        > Choc oczywiscie w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja.

        jak na przyklad ta, ze Sila-Nowicki pil i rozmawial z
        Fejginem. a ja przy tym bylem i tez z nimi pilem.
        • sceptyk Jeszcze dwa slowa 09.08.02, 10:48
          Nie przecze, ze 'prawdziwa prawda' o Fejginie moze byc nieco inna od tej, jaka
          fukncjonuje w swiadomosci Polakow. Faktycznie, UBecy jak sie pozarli miedzy
          soba, to na pewno jedni drugich starali sie zdyskredytowac wszelkimi mozliwymi
          sposobami. Mysle jednak, ze gdybym byl Fejginem, w koncu postacia-symbolem
          bezpieki wsrod nas, to bym szukal mozliwosci oczyszczenia nieco swego imienia.
          Nawet niewielka ksiazeczka jego autorstwa, wyjasniajaca niektore mechanizmy i
          zdarzenia z zycia ubecji, wzbudzila by olbrzymie zainteresowanie, jako ze to
          czesc historii malo znana przez nas. On jednak wybral milczenie. Czyli mozna
          wnioskowac, ze zgodzil sie ze swym statusem.

          Natomiast Twoj apel, aby zachowac milczenie w obliczu czyjejs smierci (bo nie
          moze sie bronic), nie trafia mi do przekonania. A juz zwlaszcza na Forum
          (przeciez tu i tak by sie nie bronil). Rozciagajac nieco Twe rozumowanie
          musialbym sie powstrzymac od krytycznych uwag o Stalinie, Gomulce czy Gierku. A
          o zyjacym Jaruzelskim nie moge z kolei powiedziec zlego slowa, bo sie mamy
          'odpierdolic od generala'. To co mi zostaje?

          I na koniec. Wspominajac piosenke Kelusa, napisalem:

          "Tam jest wlasnie o Fejginie, czy kims jemu podobnym."

          Podtrzymuje to. Ponadto, nie szukajmy doslownosci wszedzie. Zwlaszcza w poezji.

          pozdrawiam
          sc-k
          • Gość: Dzik Re: Jeszcze dwa slowa IP: *.pse.pl 09.08.02, 11:37
            sceptyk napisał:

            > Nie przecze, ze 'prawdziwa prawda' o Fejginie moze byc
            > nieco inna od tej, jaka fukncjonuje w swiadomosci
            > Polakow. Faktycznie, UBecy jak sie pozarli miedzy
            > soba, to na pewno jedni drugich starali sie
            > zdyskredytowac wszelkimi mozliwymi sposobami. Mysle
            > jednak, ze gdybym byl Fejginem, w koncu
            > postacia-symbolem bezpieki wsrod nas, to bym szukal
            > mozliwosci oczyszczenia nieco swego imienia.
            > Nawet niewielka ksiazeczka jego autorstwa, wyjasniajaca
            > niektore mechanizmy i zdarzenia z zycia ubecji,
            > wzbudzila by olbrzymie zainteresowanie, jako ze to
            > czesc historii malo znana przez nas. On jednak wybral
            > milczenie. Czyli mozna wnioskowac, ze zgodzil sie ze
            > swym statusem.
            nigdy sie nie zgodzil,
            ale postepowal bardzo glupio chcac sie oczyscic przede
            wszystkim przed dawnymi towarzyszami.
            jak lojalny wobec partii komunista.
            pisal listy do kolejnych sekretarzy ale oni wszyscy po
            kolei woleli zeby bylo jak bylo tzn cala wina na Fejgina
            a reszta towarzyszy miala spokoj.
            Uczciwy sad nad Fejginem musialby byc sadem nad systemem.
            a tego nawet dzisiejsze elity nie chca !!!
            Nie chce tego ani Kwasniewski ani Michnik.

            Trup zostal w w szafie i czeka na odkrycie historykow.
            Moze Andrzej Paczkowski ? Moze IPN, jesli komuna nie
            odbierze im pieniedzy ?
            Fejgin zostawil notatki, ale sa wlasnoscia rodziny.

            >
            > Natomiast Twoj apel, aby zachowac milczenie w obliczu
            > czyjejs smierci (bo nie moze sie bronic), nie trafia mi
            > do przekonania.

            nie chodzi o calkowite milczenie, ale nie sadzenie
            czlowieka ktory juz nie zyje i nie moze, wlasciwie nigdy
            nie mogl, albo nie potarfil, sie bronic.
            Nie bylo sprawiedliwego sadu i raczej juz nie bedzie.
            W pewnym sensie Humer jest w lepszej sytuacji bo byl
            sadzony w wolnej Polsce. Mial sprawiedliwy proces.
            Fejgin byl sadzony w PRL, skazany i jego sprawa byla z
            punktu widzenia prawa karnego zamknieta.

            > zwlaszcza na Forum (przeciez tu i tak by sie nie
            > bronil).

            pamietaj, ze pozostala nic nie winna rodzina.

            > Rozciagajac nieco Twe rozumowanie musialbym sie
            > powstrzymac od krytycznych uwag o Stalinie, Gomulce
            > czy Gierku. A o zyjacym Jaruzelskim nie moge z kolei
            > powiedziec zlego slowa, bo sie mamy
            > 'odpierdolic od generala'. To co mi zostaje?
            >

            spokoj. cierpliwosc. uczciwosc. przyzwoitosc.
            i nie dac sie manipulowac ani Michnikowi ani Urbanowi,
            ani komunistom ani swiezo nawroconym antykomunistom,
            ktorzy im bardziej byli kiedys za ustrojem tak teraz dla
            uspokojenia sumienia, gdy juz mozna, krzycza
            precz z komuna, smierc Fejginom.

            >
            > I na koniec. Wspominajac piosenke Kelusa, napisalem:
            >
            > "Tam jest wlasnie o Fejginie, czy kims jemu podobnym."
            >
            nie doczytalem konca zdania, sorry.
            >
            > Podtrzymuje to. Ponadto, nie szukajmy doslownosci
            > wszedzie. Zwlaszcza w poezji.
            >

            pozdrawiam
            • Gość: siedem Re: Jeszcze dwa slowa IP: *.mca-architecture.com 09.08.02, 11:49
              to trąci troszkę dokiem

              "spokoj. cierpliwosc. uczciwosc. przyzwoitosc.
              i nie dac sie manipulowac ani Michnikowi ani Urbanowi,
              ani komunistom ani swiezo nawroconym antykomunistom,
              ktorzy im bardziej byli kiedys za ustrojem tak teraz dla
              uspokojenia sumienia, gdy juz mozna, krzycza
              precz z komuna, smierc Fejginom."

              który tez jest prawdziwym prawicowcem jak jaruzelski czy urban, ktory to
              stwierdził, że zawsze szedł pod prąd. ekipa jaruzela zrobiła duzy bład biorac
              na rzecznika takiego kontestatora jak on*

              *-TVP1 z cyklu wybitnych o ludziach telewizji

              5040
    • kraken-ct Zdechla bestia ,nie czlowiek !!! 09.08.02, 02:22
      • Gość: Dzik Re: Komentarz godny czekisty IP: *.pse.pl 09.08.02, 10:24
        • _helga Re: Szanowny Dziku czy kim tam jestes 09.08.02, 10:43
          Napisales wyzej:
          Powtarzam, nie bronie ich metod ani czynow.
          Uwazam jedynie, ze jako czlowiekowi, zwlaszcza po smierci
          gdy nie moze sie juz bronic, nalezy sie sprawiedliwa
          ocena a nie wyrok. Wiem, ze gdy byl dyrektorem X
          departamentu Fejgin nie mial takich skrupolow, ale nie
          mozemy byc do niego podobni !!!

          Jestem wstrzasneta do glebi twoim poczuciem moralnosci ktore ci nie pozwala
          bronic metod i czynow. A jak z celami?

          Moze jeszcze wyjasnisz dlaczego napominasz bysmy do Fejgina nie byli podobni?
          Ze co prawda Fejgin takich skrupulow nie posiadal, ale my powinnismy? Hmmm...
          Czy ktos z nas chce moze ciebie torturowac? Bic palka? Wydawac na smierc?
          • Gość: Dzik Re: Szanowny Dziku czy kim tam jestes IP: *.pse.pl 09.08.02, 12:06
            _helga napisała:

            > Jestem wstrzasneta do glebi twoim poczuciem moralnosci
            > ktore ci nie pozwala bronic metod i czynow. A jak z
            > celami ?
            >

            nie uwazam by cel uswiecal srodki

            >
            > Moze jeszcze wyjasnisz dlaczego napominasz bysmy do
            > Fejgina nie byli podobni?

            dlatego, ze kazdy kto go sadzi z gory gotowym wyrokiem
            - winny - jest do niego podobny.
            dlatego, ze UB sadzilo ludzi bez ogladania sie na fakty
            i dowody.

            co my wiemy o tym czlowieku ?
            jakie mamy dowody przeciwko niemu, przez kogo zebrane
            a moze spreparowane ?
            na jakiej podstawie mozemy pisac,
            ze byl potworem, kanalia - "zdechla bestia" ?

            pisalem juz do sceptyka, wszystko co wiemy moglo byc
            manipulowane przez towarzyszy ktorzy chcieli uniknac
            odpowiedzialnosci za system !
            Oni sa aktywni i wplywowi nadal !
            Nawet GW nie robi nic by odkryc prawde o systemie.
            Jakby systemu juz nie bylo.
            A jest. Jest w mentalnosci Polakow i w dobrych o nim
            wspomnieniach. Jesli 39% Polakow teskni za PRL to
            aprobuje metody SB a moze i UB !

            Szkoda wielka szkoda, ze po 89 nie bylo w Polsce powaznej
            otwartej dyskusji o PRL.
            Gruba kreska.

            > Ze co prawda Fejgin takich skrupulow nie posiadal, ale
            > my powinnismy? Hmmm...
            > Czy ktos z nas chce moze ciebie torturowac? Bic palka?
            > Wydawac na smierc?

            nie chodzilo mi o mnie, pod nickiem jestem nikiem.

            ale jest jego rodzina.
            ja mozna (za)bic slowami.
            • kasia.rey "bliski czlowiek" pana Dzika o pogromie kieleckim 09.08.02, 12:50
              Pan obraza jego ofiary, panie Dziku. Oczekujemy teraz na ksiazke pana
              autorstwa pt. "Rozmowy z katem II". A tu taki rodzynek.(Slowo Ludu, 29
              VI,1990)
              "I oto w przeddzien 44 rocznicy pogromu odezwal sie ktos, kto stawia kropke nad
              przyslowlowym „i". Odezwal sie sam dyrektor X Departamentu Ministerstwa Spraw
              Wewntrznych, Anatol Fejgin, jedna z szarych eminencji PRL, bliski
              wspolpracownik B. Bieruta J. Bermana, S. Radkiewicza. Na pytania redaktora H.
              Piecucha o referendum, pogromy w Rzeszowie i Kielcach i metody walki z PSL i
              Mikolajczykiem odpowiada mysle, ze szczerze: „Wszystkie chwyty sa dozwolone,
              gdy sie chce wygrac (... ) Po wojnie, po tych straszliwych przejsciach Polakow
              i Polski, nie mozna bylo zrezygnowac z argumentu dajacego tak olbrzymi atut
              pozyskania nowych zwolennikow. Pojawily sie ulotki, plakaty, hasla o tresci
              antyniemieckiej (...) Nastroje antysemickie wykorzystywalisy w inny sposob.
              Jeszcze nie czas o tym mowic. Liczylismy na blad naszych przeciwnikow. Musieli
              go w koncu zrobic. Nie maglismy jednak dluzej czekac. -Potrzebny byl jakis
              przyspieszacz. Stad pogromy i inne fortele.
              • Gość: Dzik Re: 'bliski czlowiek' pana Dzika o pogromie kiele IP: *.pse.pl 09.08.02, 14:46
                spodziewasz sie ze bede bronil ich zbrodniczych metod ?
                pomylka.
                tak samo mnie to oburza jak wiekszosc Polakow.

                ale czy ten cytat, jesli jest prawdziwy
                (! sprawdzilem w ksiazce, Piecuch tak zacytowal
                ale o ile wiem F. protestowal), nie potwierdza,
                ze Fejgin byl na swoj sposob uczciwy ?

                komunisci dopuszczali sie lajdactw o ktorych on mowi
                otwarcie.
                dla niego cel uswiecil srodki.
                dla innych komunistow tez, ale sprobuj wyciagnac takie
                szczere wyznanie od Jaruzelskiego, Kiszczaka, Millera czy
                Kwasniewskiego.

                My wiemy i sie zgodzimy, ze komunizm byl zbrodniczym
                systemem ale tak jednoznaczny stosunek do komunizmu
                nie jest wcale oczywisty ani w Polsce ani w Europie.

                Prawie wszyscy nasi tzw intelektualisci popelniali
                w latach PRL, w zaleznosci od wieku,
                teksty ku czci Stalina, Gomulki, Gierka czy Jaruzelskiego.
                Z czasem jak system sie rozkladal tracil swoj urok
                i ubywalo chetnych ale zawsze jacys byli.

                A dzis Michnik mowi 'odp... sie od generala'
                i tez piknie.
            • _helga Re: Szanowny Dziku czy kim tam jestes 09.08.02, 18:51
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > >
              > > Moze jeszcze wyjasnisz dlaczego napominasz bysmy do
              > > Fejgina nie byli podobni?
              >
              > dlatego, ze kazdy kto go sadzi z gory gotowym wyrokiem
              > - winny - jest do niego podobny.
              > dlatego, ze UB sadzilo ludzi bez ogladania sie na fakty
              > i dowody.

              Otoz nie. To nie ma znaczenia czy UB sadzilo ludzi ogladajac sie na fakty i
              dowody czy nie. W PRL wydano wyroki smierci na ludzi, ktorym "udowodniono" wine
              pnad wszelka watpliwosc. Przede wszystkim UB byla policja panstwa
              totalitarnego. Stalinizm, nazizm, i tak dalej. Panstwo TOTALITARNE, prosze
              pana. Panstwo totalitarne, ktore legitymizowalo mord polityczny. My w zadnym
              wypadku, nawet gdybysmy bardzo chcieli, nie jestesmy w stanie sie do tego
              czlowieka upodobnic. Nikt z tu obecnych nie ma zamiaru mordowac i torturowac
              ludzi w imie totalitaryzmu. Nie mamy zamiary mordowac i torturowac w imie
              czegokolwiek.

              > co my wiemy o tym czlowieku ?
              > jakie mamy dowody przeciwko niemu, przez kogo zebrane
              > a moze spreparowane ?
              > na jakiej podstawie mozemy pisac,
              > ze byl potworem, kanalia - "zdechla bestia" ?
              >

              jak wyzej.

              > pisalem juz do sceptyka, wszystko co wiemy moglo byc
              > manipulowane przez towarzyszy ktorzy chcieli uniknac
              > odpowiedzialnosci za system !
              > Oni sa aktywni i wplywowi nadal !
              > Nawet GW nie robi nic by odkryc prawde o systemie.
              > Jakby systemu juz nie bylo.
              > A jest. Jest w mentalnosci Polakow i w dobrych o nim
              > wspomnieniach. Jesli 39% Polakow teskni za PRL to
              > aprobuje metody SB a moze i UB !

              A zgadza sie prosze pana. Na tym polegal ustroj totalitarny, ze pozeral wlasne
              dzieci. Zgadza sie, mzna przypuszczac, ze wiele osob umaczanych po czubek glowy
              w totalitaryzm ma sie dobrze w dzisiejszej Polsce. Zgadza sie, wiele Polakow
              teskni do czasw komuny i nie rozumie co to totalitaryzm. Ale pan chyba tez nie
              rozumie?

              Co do Gazety Wyborczej. Prosze pana, z calym szacunkiem. To tylko gazeta.
              Michnik moze publikowac obrzydliwe generalskie oswiadczenia, ale to nie on
              wydaje wyroki. To nie on zablokowal ujawnianie teczek przez IPN. I to nie on a
              pan teraz wypisuje brednie o skomplikowanej naturze totalitarnego oprawcy.
              Natura kazdego czlowieka jest skomplikowana. Niemniej jedne skomplikowane
              natury budowaly ustroj totalitarny, inne nie.

              > Szkoda wielka szkoda, ze po 89 nie bylo w Polsce powaznej
              > otwartej dyskusji o PRL.
              > Gruba kreska.

              Zgoda.

              > > Ze co prawda Fejgin takich skrupulow nie posiadal, ale
              > > my powinnismy? Hmmm...
              > > Czy ktos z nas chce moze ciebie torturowac? Bic palka?
              > > Wydawac na smierc?
              >
              > nie chodzilo mi o mnie, pod nickiem jestem nikiem.
              >
              > ale jest jego rodzina.
              > ja mozna (za)bic slowami.

              Pogrzeb tego czlowieka sie odbyl w spokoju. Nikt nie poszedl celem naplucia na
              trumne tego pana. Tak samo pogrzeby zbrodniarzy nazistowskich sie w spokoju
              odbywaja. Niemniej o tych zbrodniarzach mowi sie i pisze do dzisiaj, bez
              ogladana sie na uczucia rodzinne. Jak ich rodziny chca miec spokoj, to nie maja
              wyjscia, musza zmieniac nazwisko. Zaluje pan, ze nie ma dyskusji o PRL? To
              czemu pan teraz usiluje ta dyskusje powstrzymac gadaniem o rodzinie?
          • orionek Wybielić - bo po śmierci nie może się bronić! 09.08.02, 12:25
            Fejginowi nasze oceny nie pomogą ani nie zaszkodzą.
            Jeśli on na sądzie boskim - to Bóg wie lepiej, i nasze zdanie go nie obchodzi.

            Nasze oceny są nam potrzebne. I dobrze by było, aby były trafne.
            Bo wiedza o faktach i ich ocena służy przyszłości.

            Po pierwsze: ocena określa co jest wzorcem do naśladowania a co będzie
            potępione. Powinna odstraszać następnych Fejginów.
            Jeśli go pogłaszczemy po buzi, ktoś pomyśli: "Jak dobrze być Fejginem!" 93
            lata - najpierw ciekawie a następnie w dostatku!
            I jeszcze szacunek po śmierci.

            Po drugie: funkcją kary jest prewencja.
            Fejgina wsadzili komuniści, za coś co crobił przeciw swoim. A może był kozłem
            ofiarnym. Morał: "bądź lojalny wobec komunistów..."
            Zbrodnia wydania nas sovietom uszła mu bezkarnie. Żył długo i szczęśliwie.
            Morał...

            Nie ma co Dziku! Chcesz byśmy byli jak dzieci - bez pamięci! gotowi na kolejną
            hekatombę!

            Jesteś nieźle zorientowany w ciekawych faktach.
            Napisz coś więcej. Może o protokółach Gomółki w sprawie śmierci Nowotki.
            Światło opowiadał, że Małojec rozkazał bratu zlikwidować niemieckiego agenta po
            tym, jak Nowotko wtajemniczył go w zadania komórki do spraw dezinformacji,
            którą musiał przekazać towarzyszowi, gdy dostał zadanie zostać sekretarzem PPR.
            Wielkim osiągnięciem tej komórki mogło być zadenucjowanie gen. Grota.

            Może Fejgin coś o tym wspominał osobom, które darzyły go sympatią jak Ty?

            Pozdrawiam
            Orion

            P.S.
            Również lubię piosenk Kelusa
            Np tą, o suficie w celi 11.
            • wojcd Re: Wybielić - bo po śmierci nie może się bronić! 09.08.02, 12:31
              Panie Orionek
              Nic dodac nic ujac.

              Panie Dzik
              ten oprawca powinien wlozyc WOR pokutny i nie podnosic wzroku lub wyjechac do Afryki i pracowac wsrod tredowatych. Moze wtedy daloby sie mowic ze to cos jest czlowiekiem.

              Wojciech
              • Gość: Dzik po śmierci IP: *.pse.pl 09.08.02, 15:01
                wojcd napisał:

                > Panie Orionek
                > Nic dodac nic ujac.
                >
                > Panie Dzik
                > ten oprawca powinien wlozyc WOR pokutny i nie podnosic
                > wzroku lub wyjechac do Afryki i pracowac wsrod
                > tredowatych. Moze wtedy daloby sie mowic ze to cos jest
                > czlowiekiem.
                >
                > Wojciech

                dla chrzescijan nawet zbrodniarz jest czlowiekiem,
                ale widac pan nie jest chrzescijaninem.


                mozna otwarcie pisac o zbrodniach Fejgina,
                bo byly publicznie opisane.pisanie jakim byl czlowiekiem
                naruszaloby niestety
                prywatnosc jego bliskich, musialbym pisac o osobach
                ktore sobie moze tego nie zycza, o sprawach ktore
                nie powinny byc przedmiotem dyskusji na tym FORUM,
                o cierpieniach i bezinteresownej pomocy wielu ludziom,
                wiec nie bede.

                Niech go Bog sadzi.

                • wojcd Re: po śmierci 09.08.02, 16:16
                  Panie Dzik
                  osoby PUBLICZNE podlegaja ocenie tu i teraz. Ponad to wazne jest to co pisal Orionek o NASLADOWANIU wzorcow ... . I jeszcze jedno. Byc moze Pan pamieta sprawe barona imperium narkotywego Pablo Escobara. Czlowiek ten budowal szkoly, szpitale, miasta... . Na pogrzebie tlumy plakaly zegnajac "swietego". Pan wlasnie proponuje tu taka optyke patrzenia z pozycji tych tlumow.
                  Wojciech
                • _helga Re: po śmierci 09.08.02, 18:57
                  Gość portalu: Dzik napisał(a):

                  > wojcd napisał:
                  > > Panie Dzik
                  > > ten oprawca powinien wlozyc WOR pokutny i nie podnosic
                  > > wzroku lub wyjechac do Afryki i pracowac wsrod
                  > > tredowatych. Moze wtedy daloby sie mowic ze to cos jest
                  > > czlowiekiem.
                  > >
                  > > Wojciech
                  >
                  > dla chrzescijan nawet zbrodniarz jest czlowiekiem,
                  > ale widac pan nie jest chrzescijaninem.
                  >

                  Ciekawe z czego pan wnosi ze Wojciech odbiera czlowieczenstwo temu
                  zbrodniarzowi. Z tego ze pokute zaleca?
            • Gość: Dzik Nie wybielac IP: *.pse.pl 09.08.02, 13:59
              > orionek:

              > Fejginowi nasze oceny nie pomoga ani nie zaszkodza.
              > Jesli on na sadzie boskim - to Bog wie lepiej,
              > i nasze zdanie go nie obchodzi.

              Jako chrzescijanin, mysle ze obchodzi i prosilem Boga by
              Fejginowi wybaczyl, tak jak Chrystus wybaczyl swoim
              oprawcom.
              Jesli Bog uzna mnie za sprawiedliwego moze bede
              wysluchany - mysle, ze wiele ofiar Fejgina mu wybaczylo.

              >
              > Nasze oceny sa nam potrzebne. I dobrze by bylo, aby
              byly > trafne.
              > Bo wiedza o faktach i ich ocena sluzy przyszlosci.
              >
              pelna zgoda, ale po pierwsze musimy dotrzec do tych
              faktow a wiec czytac ksiazki o zbrodniach komunizmu,
              niewiele ich jest ale sa.

              Co do Fejgina poniewaz znalem go osobiscie byl to jak by
              moj osobisty problem. Czytalem kiedys ksiazeczke
              poswiecona wylacznie Fejginowi ale byla tak ordynarnie
              tendencyjna ze nie polecam.

              > Po pierwsze: ocena okresla co jest wzorcem do
              > nasladowania a co bedzie potepione. Powinna odstraszac
              > nastepnych Fejginow.
              > Jesli go poglaszczemy po buzi, ktos pomysli: "Jak
              dobrze > byc Fejginem!"

              Powiedzialbym raczej 'jak dobrze byc Urbanem'.
              W 1984 pisal paszkwile o Popieluszce
              , ostatnio o spowiedniku prymasa
              Wyszynskiego.
              W Faktach i Mitach (wiem ze to nie pismo Urbana choc kto
              wie) widzialem na okladce jakies rewelacje o domu
              publicznym dla pedofilow prowadzonym oczywiscie przez
              ksiezy, z duzym komentarzem - 'Papiez tego nie przezyje!'
              (ten komentarz zwrocil moja uwage i o to chodzilo)
              . Doprawdy lepiej byc w IIIRP
              Urbanem lub Baranskim
              niz bylo Fejginem.


              > 93 lata - najpierw ciekawie a nastepnie w dostatku!

              > I jeszcze szacunek po smierci.

              ciekawie ?
              tak ciekawie jak ciekawe byly czasy. Przed wojna
              mlodosc, komunistyczne idealy, wielu inteligentow na to
              chorowalo, 9 lat wiezienia, potem okupacja, getto, cala
              rodzina w oswiecimiu, ocalala tylko matka i chyba brat
              bo w pore uciekli do ZSRR, potem I dywizja WP, Lenino,
              po wojnie MBP, wierna sluzba najwyzszym wladzom ukochanej
              partii, po czym wladze sie wypiely i znow 9 lat wiezienia
              a co do dostatku ?
              z tym dostatkiem to przesada.

              szacunkiem tez.


              uwazam ze jesli atakowac to nie zmarlych ale zyjacych

              takich jak Jaruzelski, Urban, Kiszczak, Miller czy
              Kwasniewski. To bardziej ambitne i pozyteczne dla Polski.
              Kazdy z nich mial swoj powazny udzial w budowie systemu

              pod ktory fundamenty polozylo UB.
              Kiszczak i Jaruzelski powinni odpowiadac za zbrodnie.
              A nie mozna ich nawet osadzic.

              > Po drugie: funkcja kary jest prewencja.
              > Fejgina wsadzili komunisci, za cos co zrobil przeciw
              > swoim. A moze byl kozlem ofiarnym.
              > Moral: "badz lojalny wobec komunistow..."
              >

              Byl kozlem i byl lojalny, ale nic mu to nie pomoglo

              wiec jako przyklad moze raczej odtraszac.

              Inny moral cytat z piosenki Kelusa -
              'nie daj d.py komunistom choc podobno dobrze placa'

              > Zbrodnia wydania nas sovietom uszla mu bezkarnie.
              > Zyl dlugo i szczesliwie. Morał...


              jemu nie bardzo uszla bo siedzial 9 lat w pierdlu, byl
              zdegradowany itd
              bezkarnie uszly wszystkim komunistom zbrodnie np 56, 70,
              76, 81-9
              i inne popelnione w miedzyczasie wlasciwie caly PRL.

              > Nie ma co Dziku! Chcesz bysmy byli jak dzieci - bez
              > pamieci! gotowi na kolejna hekatombe!


              nie wiem jak ty, ale przez kilkanascie lat kolportowalem
              lub skladalem bibule o zbrodniach Stalina, Lenina,
              Bieruta, Gomulki & Co(muny)
              i zarzutu o zacieranie pamieci nie przyjmuje.

              > Jestes niezle zorientowany w ciekawych faktach.


              tyle wiem co z walsnych doswiadczen albo ksiazek
              historycznych, ale mam coraz mniej czasu na lekture
              i pamiec juz nie ta w dodatku wlasciwie dopiero od 10 lat
              warto czytac.

              > Napisz cos wiecej. Moze o protokolach Gomolki w sprawie
              > smierci Nowotki.
              > Swiatlo opowiadal, ze Malojec rozkazal bratu
              zlikwidowac > niemieckiego agenta po tym, jak Nowotko
              wtajemniczyl go > w zadania komorki do spraw
              dezinformacji, ktora musial
              > przekazac towarzyszowi, gdy dostal zadanie
              > zostac sekretarzem PPR.
              >
              Chyba Molojec,
              slyszalem o tym juz w latach 70-tych.
              Prawdziwa kopalnia tej wiedzy byl i jest (!)
              prof Bartoszewski,
              Ale czy ubek Swiatlo albo inny komuch jest wiarygodny ?


              > Wielkim osiagnieciem tej komorki moglo byc
              > zadenucjowanie gen. Grota.


              Moglo,

              ta sprawa tez jest chyba jakos opisana.

              Grota wydal o ile pamietam niejaki Kalkstein czy Blanka
              Kaczorowska (?),
              przecenisz moja wiedze historyczna.

              wiem na pewno tylko to czego bylem swiadkiem

              ale pierwsze kroki robilem gdy umarl Soso.

              >

              > Moze Fejgin cos o tym wspominal osobom, ktore darzyly
              go > sympatia jak Ty ?

              nie wspominal, a ja go nie pytalem
              komunistyczne brudy i wewnetrzne porachunki malo mnie
              interesowaly.
              moze szkoda.
              • kasia.rey Re: Nie wybielac 09.08.02, 14:21
                Cos sie nie zgadza prosze Dzika, www.republika.pl/mbp_x/html/fejgin.htm
                • Gość: Dzik Re: Nie wybielac IP: *.pse.pl 09.08.02, 15:11
                  bardzo mozliwe ze nie wszystko sie zgadza
                  pisze z pamieci a nie bylem jego kronikarzem ani krewnym

                  co sie nie zgadza ?

                  liczba i dlugosc wyrokow w II RP ?
                  dane wzialem z ksiazki Piecucha - trzy wyroki razem 12
                  lat, tyle ile dostal po wojnie.

                  ze nie byl w gettcie ?
                  zrobilem za duzy skrot myslowy - prawie cala jego rodzina
                  byla w gettcie, tak jak zginela w obozie.



              • Gość: Cyd Re: Nie wybielac IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 14:51
                Drogi Dziku,
                strasznie sobie wycierasz usteczka chrześcijanami i ich potrzebą przebaczenia.
                Nie wiem o których chześcijanach mówisz. Bo jeśli o katolikach to wiedz, że:
                Po pierwsze: wybaczyć katolik ma prawo,a nawet obowiązek tylko SWOJEMU oprawcy
                a nigdy oprawcy innego człowieka. Tego ma obowiązek ścigać i ukarać. W
                przciwnym razie staje się jakimś niedorobionym buddystą.
                Po drugie: katolik nie ma prawa oceniać człowieka, tylko czyny. Znaczy to, że
                jeśli delikwent bił, mordował gwałcił, to należy go za te czyny osądzić. Nie
                wolno się kierować faktem, czy był równym gościem, czy lubiał wypić z Nowickim,
                i czy miał tak naprawdę, wbrew swym czynom, szlachetne serduszko.
        • kraken-ct KAT brzmi lepiej? 09.08.02, 11:46
          Byl to nieludzki kat bioracy swiadomy udzial w wyniszczeniu narodu polskiego.
          ................................................................................
          Kierowal min. akcja czystek w szeregach Wojska Polskiego i Marynarki Wojennej
          na Wybrzezu Gdanskim, rozpoczeta w listopadzie 49 roku. Skazano wtedy na kare
          smierci ppr. Mar.Woj. Zbigniewa Nieczuje -Smolinskiego, mat.Mariana Kowala,
          komandora Staniewicza, kadm Mohuczego, komandora Przybyszewskiego , komandora
          Mieszkowskiego, kpt.Siedleckiego - wyroki wykonano.
          Kmdr.Sakowicz i kadm.Mohuczy - zmarli w wiezieniu. To tylko niektorzy.
          A ppr. Zbyszek Smolenski, mial wtedy 30 lat. czekista Nieczuja-Kraken-ct
    • miedz_brzeczaca Re: Kto płacze po Fejginie? 09.08.02, 12:08
      Kiedy wczoraj zapoczątkowywałem ten wątek, nie chodziło mi o Fejgina, tylko o
      Krzemienia. Sceptyk napisał w swoim pierwszym poście w tym wątku, że "Co jednak
      uderza, to nie fakt, ze ktos placze po Fejginie, ale ze pokazuje wala i robi to
      publicznie, na zlosc wszystkim. Mogl wyslac do tych ludzi listy, mogl ich
      odwiedzic, zadzwonic, cokolwiek. Ale nie. On wybiera prowokacyjna w gruncie
      rzeczy manifestacje swej sympatii z bandyta i oprawca uczciwych Polakow."

      I to właśnie jest dla mnie uderzające. Nie zgadzam sie z Dzikiem w jego ocenie
      Fejgina. Ale czego by nie mówić - Dzik nie opublikował takiego nekrologu, nie
      zrobił manifestacji. A Krzemień - tak. Krzemień jest wystarczająco
      inteligentny, żeby wiedzieć, że to co zrobił, musi być odebrane przez wielu
      jako picie szampana na grobach pomordowanych przez Fejgina&his friends akowców.
      Więcej - jako demonstracja przekonania, że racje Fejgina i racje jego ofiar
      były co najmniej równorzędne. To co Krzemień zrobił, zrobił świadomie, żeby
      osiągnąć właśnie taki efekt.

      Wydaje mi się, że to znamienne - mam wrażenie, że część środowisk "wnuków KPP-
      owców" (jak Krzemień) została już do tego stopnia owładnięta nienawiścią do
      tzw. polskiego tradycjonalizmu (cokolwiek byśmy pod tym rozumieli), że dochodzi
      już do całkowitej afirmacji wszystkich tych, którzy z tym tradycjonalizmem
      walczyli. I do takiego przeświadczenia, że "dość już długo męczyliśmy się i
      udawaliśmy, że jesteśmy kimś innym niż jesteśmy, że lubimy to, czego nie
      lubimy. Dość wstydliwego upychania dziadków po komórkach!" (Pewien mój
      przyjaciel zwrócił mi zresztą uwagę, że to w ogóle cecha naszych czasów. Kiedy
      widzę w tv młodych Niemców demonstrujących przeciw Izraelowi, wyczuwam w tym
      podobny nastrój psychologiczny: "Prawie 60 lat żyliśmy na kolanach i
      przepraszaliśmy. Dosyć!")

      Co do samego Fejgina - Dziku, ja wierzę, że to był człowiek uczciwy. Naprawdę.
      Sęk w tym, że uczciwość nie powstrzymuje przed popełnianiem zbrodni. Takiemu
      człowiekowi można - nawet - współczuć. Ale nie wolno publicznie afirmować jego
      drogi życiowej. A tak zrobił Krzemień. Bo w ten sposób pluje się w twarz
      ofiarom. A co może gorsze - dodaje się swoją cegiełkę do etycznego rozchwiania.
      Wyrażającego się m.in. przekonaniem, że wszystko jedno, co kto robił, więc tak
      naprawdę można wszystko.
      • Gość: Dzik Re: Kto płacze po Fejginie? IP: *.pse.pl 09.08.02, 12:30
        miedz_brzeczaca napisał:

        > Co do samego Fejgina - Dziku, ja wierzę, że to był
        > człowiek uczciwy. Naprawdę.
        > Sęk w tym, że uczciwość nie powstrzymuje przed
        > popełnianiem zbrodni. Takiemu człowiekowi można
        > - nawet - współczuć.

        mam takie chrzescijanskie skrzywienie, ze mi go bylo zal.
        w gruncie rzeczy gdyby nie rodzina jego zycie bylo
        przegrane. kompletnie.
        z jakim kontem stanal przez Bogiem ?

        > Ale nie wolno publicznie afirmować jego drogi życiowej.
        > A tak zrobił Krzemień.

        Krzemien napisal:
        --------------------------------------------------
        28 lipca zmarł Anatol Fejgin
        bliski i życzliwy mi Człowiek
        Wyrazy współczucia jeszcze raz przekazuję tą drogą
        Mirze, Hani, Olkowi, Piotrowi
        i Ich Rodzinom

        - Edek Krzemień z rodziną
        ---------------------------------------------------

        czy w tym tekscie jest afirmacja zyciowej drogi F ?
        czy nie jest to nadinterpretacja ?
        dla mnie to tylko krotkie cieplejsze slowa opisujace
        stosunek miedzy obu panami i wyrazy wspolczucia dla
        rodziny. nie wiem co Krzemien mial na mysli piszac,
        ze F byl mu 'bliski', ja bym tego nie napisal.

        > Bo w ten sposób pluje się w twarz ofiarom.

        ?

        > A co może gorsze - dodaje się swoją cegiełkę do
        > etycznego rozchwiania.
        > Wyrażającego się m.in. przekonaniem, że wszystko jedno,
        > co kto robił, więc tak naprawdę można wszystko.


    • samsaranathanal Nic się nie stało. 09.08.02, 12:47
      1. Nie ulega wątpliwości, że Fejgin był zbrodniarzem

      2. Nie ulega wątpliwości, że był człowiekiem bliskim p. Edwardowi Krzemieniowi

      3. Nie ulega wątpliwości, że nekrolog podpisany "edek Krzemień" nie jest
      artykułem redakcyjnym.

      W czym problem?

      p. Krzemień widać ma za co dziękować Fejginowi (kto wie, może uratował mu
      życie? Zdrowie?). To niech dziękuje.

      Co ma wpólnego ten nekrolog ze zbrodniami Fejgina?

      Sam
      • kasia.rey Re: Nic się nie stało. 09.08.02, 12:59
        Rzeczywiscie nic sie nie stalo. Zmarl tylko oprawca, o ktorym Dzik jednak
        twierdzi: "co my wiemyo tym czlowieku ?
        jakie mamy dowody przeciwko niemu, przez kogo zebrane
        a moze spreparowane ?
        na jakiej podstawie mozemy pisac,
        ze byl potworem, kanalia - "zdechla bestia" ?
        • samsaranathanal Nic się nie stało, Kasi. Serio. 09.08.02, 15:28
          kasia.rey napisała:

          > Rzeczywiscie nic sie nie stalo. Zmarl tylko oprawca, o ktorym Dzik jednak
          > twierdzi: "co my wiemyo tym czlowieku ?

          To prawda. Zmarł oprawca. Jego czyny wołają o pomstę do nieba.

          Tytuł posta nawiązywał tylko do oburzenia jakie wywołało pojawienie się
          prywatnego nekrologu.

          (Dzik go znał, nie mam podstaw, żeby przeczyć. Możliwe jest też, że Fejgin
          wykazywał się w kontaktach prywatnych "człowieczeństwem")

          Znajomość z Dzikiem NIE jest jednak okolicznością łagodzącą.

          > jakie mamy dowody przeciwko niemu, przez kogo zebrane
          > a moze spreparowane?

          Opieram się na znanych mi zeznaniach ofiar i opracowaniach historycznych.
          Możliwe, że są spreparowane. Jak pojawią się naukowe opracowania dotyczące
          tematu to być może zmienię zdanie.

          > na jakiej podstawie mozemy pisac, ze byl potworem, kanalia - "zdechla
          bestia" ?

          na podstawie zeznań ofiar i opracowań historycznych

          Pozdrawiam

          sam
          • Gość: Dzik Re: Nic się nie stało, Serio. IP: *.pse.pl 09.08.02, 16:22
            samsaranathanal napisał:

            > kasia.rey napisała:
            >
            > > Rzeczywiscie nic sie nie stalo.
            > > Zmarl tylko oprawca, o ktorym Dzik jednak
            > > twierdzi: "co my wiemy o tym czlowieku ?
            >
            > To prawda. Zmarł oprawca. Jego czyny wołają o pomstę do
            > nieba.
            >
            > Tytuł posta nawiązywał tylko do oburzenia jakie
            wywołało > pojawienie się prywatnego nekrologu.
            >
            > (Dzik go znał, nie mam podstaw, żeby przeczyć. Możliwe
            > jest też, że Fejgin wykazywał się w kontaktach
            > prywatnych "człowieczeństwem")
            >
            co rozumiesz przez czlowieczenstwo ?
            dla mnie to takze grzesznosc.
            ale co wazniejsze zdolnosc do refleksji nad soba
            i swoimi czynami. do 'poprawy'.
            do tych moim zdaniem Fejgin byl zdolny, to
            co w nim bylo najgorsze to wiernosc partii.
            nawet wtedy gdy ta partia sie od niego odwrocila
            bo juz jej nie byl potrzebny.
            taka wiernosc w stylu wiernosci stalinowcow dla Stalina,
            nawet gdy ich wyslal na solowiejki.

            nie wiem skad w inteligentnym czlowieku to sie wzielo
            ale Heglowskie "ukaszenie" dotknelo tak duzo osob
            ze nie dziwie sie Fejginowi.

            poza tym cala rzadzaca formacja SLD wyrosla ze zbrodni UB
            a Kwasniewski jest prezydentem.
            Michnik kaze sie odpieprzyc od Generala.
            Wiec o czym my mowimy.
            Wlasnie tu w gazecie przeciwnej lustracji,
            dekomunizacji i IPN-owi.

            >
            > Znajomość z Dzikiem NIE jest jednak okolicznością
            > łagodzącą.
            >
            oczywiscie ze nie. dla nikogo.

            > > jakie mamy dowody przeciwko niemu, przez kogo zebrane
            > > a moze spreparowane?
            >
            > Opieram się na znanych mi zeznaniach ofiar i
            > opracowaniach historycznych.
            > Możliwe, że są spreparowane. Jak pojawią się naukowe
            > opracowania dotyczące tematu to być może zmienię zdanie.
            >
            prosze o przyklady lektury.
            tylko w miare moznosci nie wspomnienia bylych ubekow lub
            komunistow.

            > > na jakiej podstawie mozemy pisac, ze byl potworem,
            > > kanalia - "zdechla bestia" ?
            >
            > na podstawie zeznań ofiar i opracowań historycznych
            >
            tak ale one dotycza tylko kilku lat jego zycia.
            a ludzie sie zmieniaja.

            przykro mi, ale nie moge pisac o prywatnych sprawach jego
            rodziny.

            >
            > Pozdrawiam
            >
            > sam
            • samsaranathanal Do Dzika. 09.08.02, 16:42
              1. Kasia pytała na jakiej podstawie ludzie tu piszą o Fejginie, że "szmata",
              że "bydlak" itd. Moja odpowiedź dotyczyła jedynie podstaw na jakich opierają
              swoje poglądy niektórzy forumowicze.

              NIE PODZIELAM TEGO POGLĄDU. Nie uważam, że Fejgin to...
              Choć nadal uważam, że popełnił wiele czynów godnych nazwania "zbrodnią", a
              Fejgina zbrodniarzem. NIE JEST to jednak jego jedyny atrybut.

              2. Zgadzam się z Twoimi refleksjami o człowieczeństwie. 100 % zgodności

              3. Lektury poszukam i prześlę odpowiednie materiały (może linki). Jak na razie
              przypominam sobie książkę Aliny Grabowskiej, w której zamieściła świadectwa i
              wspomnienia ofiar.

              4. Komunizm jest u swych podstaw ideologią zbroniczą. Marx nie miał
              wątpliwości, że konieczne będą obozy pracy i przymusowa eliminacja
              nieporządanego elementu.

              Pozdrawiam


              Sam
              • kasia.rey Re: Do Dzika. 11.08.02, 01:55
                Sam..., to nie ja pytalam. To pytanie zadal nam wlasnie Dzik w ktoryms z postow.
                Ja doskonale wiem, kim byl Fejgin i UB. Mojego dziadka w 1945 zeslano na
                Syberie za prznaleznosc do AK (wrocil w 48). Cala moja rodzine przesladowano,
                np.17-letniego chlopca skazano na 15 lat za namawianie kolegow w szkole do
                obalenia ustroju (?). Moj dziadunio - lekarz, nie mogl w ogole pracowac, a gdy
                znajomy przyjal go do szpitala, sam wyladowal w wiezieniu. Takich historii
                bylo bez liku.
                • samsaranathanal Re: Do Kasi 11.08.02, 02:08
                  Wybacz, źle Cię zrozumiałem.

                  Nie wiem czy to dobrze, ale nadal podtrzymuję pogląd, że nekrolog jaki
                  zamieścił pan Krzemień nie stanowi uzasadnionego powodu do oburzenia.

                  A zbrodnie Fejgina potępiam razem z Tobą.

                  Ale jego samego nie.

                  Pozdrawiam najserdeczniej

                  Sam

                  ps. Gratuluję tradycji rodzinnych.
      • bykk Re: Nic się nie stało? No co Ty Sam? 09.08.02, 13:04
        Sam,jak to się nic nie stało?
        Stało się,przynajmniej dla mnie.
        Doczekałem się czasów,że jednego z największych skurwieli tamtych czasów
        nazywają tu na F. człowiekiem uczciwym!!!
        Dziku,powiedz to rodzinom zamordowanych przez UB-eków!
        Pogadaj z ludźmi,którzy przeszli przez łapy Fejgina!
        Przyjemnych spotakń Dziku!
        • miedz_brzeczaca Re: Nic się nie stało? No co Ty Sam? 09.08.02, 15:08
          Sam, a nie sądzisz, że danie takiego nekrologu (nekrologu! nie chodzi mi o
          prywatnie złożone kondolencje rodzinie) jest jednak czegoś wyrazem? Wiesz, dwa
          lata temu policja zastrzeliła na skrzyżowaniu Alei i Nowego Świata dwóch
          gangsterów (przedtem próbowali przejechać policjanta). Na tym miejscu pojawiły
          się świeczki! Czy sądzisz, że osobą, która je stawiała, kierowało tylko takie
          myslenie "jaki był, taki był, ale to był mój [brat, siostrzeniec, kuzyn...
          niepotrzebne skreślić], więc mu świeczke zapalę"? Ja myślę, że raczej te
          świeczki znaczyły - sorry za wulgaryzm - znane hasło "H... W Du... Policji".
          Myslę, że podobna rolę spełnic miał - i spełnił - nekrolog pióra Krzemienia.
          • samsaranathanal do miedzi 09.08.02, 15:41
            miedz_brzeczaca napisał:

            > Sam, a nie sądzisz, że danie takiego nekrologu (nekrologu! nie chodzi mi o
            > prywatnie złożone kondolencje rodzinie) jest jednak czegoś wyrazem?

            Jest wyrazem. Szacunku dla rodziny. I podziękowania za dobro jakie ten
            człowiek wyświadczył osobiście autorowi nekrologu.

            > Wiesz, dwa lata temu policja zastrzeliła na skrzyżowaniu Alei i Nowego Świata
            >dwóch gangsterów (przedtem próbowali przejechać policjanta). Na tym miejscu
            >pojawiły się świeczki! Czy sądzisz, że osobą, która je stawiała, kierowało
            >tylko takie myslenie "jaki był, taki był, ale to był mój [brat, siostrzeniec,
            >kuzyn...niepotrzebne skreślić], więc mu świeczke zapalę"?

            Nie wiem

            > Ja myślę, że raczej te
            > świeczki znaczyły - sorry za wulgaryzm - znane hasło "H... W Du... Policji".

            Twoja interpretacja bardzo mi się podoba. Niestety nadal nie wiemy, czy jest
            ona prawidłowa.

            > Myslę, że podobna rolę spełnic miał - i spełnił - nekrolog pióra Krzemienia.

            Na jakiej podstawie tak sądzisz?

            Czy nie sądzisz, że jeśli Fejgin wykazał się człowieczeństwem w stosunku do
            krzemienia (np. bezinteresowną życzliwością, pomocą; może uratował mu życie,
            zdrowie) to pominięcie jego śmierci milczeniem byłoby rodzajem tchórzostwa?

            I pytanie zasadnicze:

            Czy można potępić uczynki człowieka i NIE potępiać jego samego?

            Moim zdaniem można - choć czasami bywa trudne.

            Ale właśnie taką postawę uważam za godną pochwały.


            pozdrawiam

            Sam
        • samsaranathanal Re: Nic się nie stało? No co Ty Sam? 09.08.02, 15:21
          bykk napisał:

          > Sam,jak to się nic nie stało?

          Miałem na mysli to, że nekrolog w Wybiórczej nie jest żadnym wydarzeniem. Co
          więcej ta publikacja nie zasługuje na potepieniesmile

          > Stało się,przynajmniej dla mnie.
          > Doczekałem się czasów,że jednego z największych skurwieli tamtych czasów
          > nazywają tu na F. człowiekiem uczciwym!!!

          OK. TO jest wydarzenie.

          ps. Człowiek to coś więcej niż jego uczynki. Serio. Potępiam uczynki. Nie
          potępiam człowieka. Nigdy.
          • Gość: Dzik Re: Nic się nie stało? No co Ty Sam? IP: *.pse.pl 09.08.02, 15:45
            samsaranathanal napisał:

            > bykk napisał:
            >
            > > Sam,jak to się nic nie stało?
            >
            > Miałem na mysli to, że nekrolog w Wybiórczej nie jest
            > żadnym wydarzeniem. Co więcej ta publikacja nie
            > zasługuje na potepieniesmile
            >
            nie wiem, czy po tym wszystkim co tu wczesniej czasem
            prowokacyjnie, by zmusic do myslenia i refleksji,
            pisalem, ucieszysz sie, ze znow ci podziekuje, ale musze
            bo znow sie z toba zgadzam.

            >
            > > Stało się,przynajmniej dla mnie.
            > > Doczekałem się czasów,że jednego z największych
            > > skurwieli tamtych czasów
            > > nazywają tu na F. człowiekiem uczciwym!!!
            >
            > OK. TO jest wydarzenie.
            >
            napisalem "na swoj sposob uczciwym"
            a nie generalnie, bo generalnie musielibysmy
            ustalic definicje czlowieka uczciwego.
            dla mnie to np ktos kto jest wierny swoim przekonaniom
            jest wierny jakiejs idei.
            Fejgin otwarcie ('uczciwie') mowil o swojej dzialalnosci,
            nie klamal i nie krecil.
            Idea komunizmu nie byla zbrodnicza, rownosc itp,
            praktyka tak.
            I tu jest wina Fejgina. Dlatego okazal sie
            zbrodniarzem i spedzil 9 lat w wiezieniu,
            bo idea przyslonila mu wszystko,
            uswiecila haniebne srodki dla jej realizacji.

            >
            > ps. Człowiek to coś więcej niż jego uczynki. Serio.
            > Potępiam uczynki. Nie potępiam człowieka. Nigdy.

            przepraszam ale znow sie z toba zgadzam calym sercem.
            potepiam jego uczynki ale nie tego czlowieka.

            Mysle ze dlatego tez bardzo zasluzony dla Polski
            mecenas Sila-Nowicki rozmawial z Fejginem.

            Przyjmuje do wiadomosci ze wiekszosc dyskutantow nie
            rozmawialaby.

            Trudno. Fejgin i tak juz nie zyje.
            Wiec nie ma problemu.

      • Gość: Dzik Re: Nic się nie stało. IP: *.pse.pl 09.08.02, 15:19
        samsaranathanal napisał:

        > 1. Nie ulega wątpliwości, że Fejgin był zbrodniarzem
        >
        > 2. Nie ulega wątpliwości, że był człowiekiem bliskim
        > p. Edwardowi Krzemieniowi
        >
        > 3. Nie ulega wątpliwości, że nekrolog podpisany "edek
        > Krzemień" nie jest artykułem redakcyjnym.
        >
        > W czym problem?
        >
        > p. Krzemień widać ma za co dziękować Fejginowi (kto
        wie, > może uratował mu życie? Zdrowie?). To niech dziękuje.
        >
        > Co ma wpólnego ten nekrolog ze zbrodniami Fejgina?
        >
        > Sam

        nareszcie list pod ktorym moglbym sie podpisac


        wydaje sie ze inicjatorowi i niektorym autorom
        przeszkadza, ze Krzemien dal publicznie wyraz
        wspolczuciu rodzinie (!).
        najlepiej jakby siedzial cicho.
        ale nie siedzial, wykazujac mozna powiedziec ze
        spora doze bezczelnosci, ale mozna tez powiedziec
        ze odwagi i przyzwoitosci w stosunku do przyjaciol.

        kiedy w prasie ukazywaly sie oficjalne nekrologi
        Bermana nikt nie oburzal sie na bylych jego towarzyszy,
        a nie jestem pewien czy nekrologu nie podpisywal jakis
        obecny w zyciu publicznym ulubieniec elektoratu SLD.

        pozdrawiam.
        gratuluje odwagi w napisaniu tego trzezwego listu.
        • _helga "Czlowiek uczciwy" "Czlowiek honoru"...:((((( 11.08.02, 02:34
          A ja przezywam bardzo nieprzyjemny wstrzas za kazdym razem kiedy to slysze. Na
          czym mianowicie polega honor Kiszczaka? Jak rozumiem, "uczciwosc" Fejgina
          polegala na tym, ze jak sie bral za mordowanie, to byl skuteczny. Hm...

          Czyli jak ktos zyjacy w tamtych czasach odmawial udzialu w mordoowaniu, a w
          rezultacie stawal sie ofiara Fejgina, to byl tak samo uczciwy jak Fejgin?

          Do licha, to co to jest uczciwosc?!! Co dla Dzika oznacza ten wyraz?!!
        • witekjs Re:_________ Nic się nie stało..._________________ 11.08.02, 10:28
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > samsaranathanal napisał:
          >
          > > 1. Nie ulega wątpliwości, że Fejgin był zbrodniarzem
          > >
          > > 2. Nie ulega wątpliwości, że był człowiekiem bliskim
          > > p. Edwardowi Krzemieniowi
          > >
          > > 3. Nie ulega wątpliwości, że nekrolog podpisany "edek
          > > Krzemień" nie jest artykułem redakcyjnym.
          > >
          > > W czym problem?
          > >
          > > p. Krzemień widać ma za co dziękować Fejginowi (kto
          > wie, > może uratował mu życie? Zdrowie?). To niech dziękuje.
          > >
          > > Co ma wpólnego ten nekrolog ze zbrodniami Fejgina?
          > >
          > > Sam
          >
          > nareszcie list pod ktorym moglbym sie podpisac
          >
          >
          > wydaje sie ze inicjatorowi i niektorym autorom
          > przeszkadza, ze Krzemien dal publicznie wyraz
          > wspolczuciu rodzinie (!).
          > najlepiej jakby siedzial cicho.
          > ale nie siedzial, wykazujac mozna powiedziec ze
          > spora doze bezczelnosci, ale mozna tez powiedziec
          > ze odwagi i przyzwoitosci w stosunku do przyjaciol.
          >
          > kiedy w prasie ukazywaly sie oficjalne nekrologi
          > Bermana nikt nie oburzal sie na bylych jego towarzyszy,
          > a nie jestem pewien czy nekrologu nie podpisywal jakis
          > obecny w zyciu publicznym ulubieniec elektoratu SLD.
          >
          > pozdrawiam.
          > gratuluje odwagi w napisaniu tego trzezwego listu.
          __________________________

          Wasze wypowiedzi, w tym ciekawym wątku pisane są w sposób przekonywujący.
          O poruszanych sprawach myślałem wielokrotnie. Nie zgadzam się jednak z tym, że
          można potępiać jedynie zbrodnicze czyny. Ludzie, którzy decydują się na pracę w
          organizacjach typu GESTAPO, NKWD, UB, Informacja Wojskowa i innych
          akceptujących znęcanie się i mordowanie ludzi, nie mogą liczyć na to, że czyny
          ich zostaną zapomniane. Jedyną obroną, żyjących przez lata w bezsilnym strachu
          o swoich bliskich, ze wspomnieniem bólu i upodlenia na jakie byli narażeni w
          więzieniach i obozach, zdruzgotanej przyszłości, kalectwem i zniszczeniem życia
          całych rodzin, jest pogarda z jaką myśli sie o tych osobnikach i ich bliskich,
          którzy znając ich "pracę", w pełni to akceptowali. Nie wzbudza współczucia los
          ludzi pokroju Jagody, Jeżowa, Berii czy ich odpowiedników w Polsce. Oni nie
          uważali, że robią coś złego i cierpieli z rąk swoich mocodawców. Cel, który im
          przyświecał usprawiedliwiał wszystkie zbrodnie. Trzeba pamiętać, że wśród tych
          ludzi ogromną część stanowili osobnicy którym te działania sprawiały niezwykłą
          satysfakcję lub wręcz autentyczną przyjemność. Jedynym celem takich ludzi był
          ich pomyślny rozwój, kariera i władza. Często ideały, "o które walczyli" to
          było "dorabianie filozofii do kaszy gryczanej", przez sadystę. Ludzie tacy
          istnieją w każdym narodzie od zawsze. Można z kimś takim rozmawiać, ale trudno
          wymagać aby ktoś chciał zasiadać z nimi do Wigilijnego stołu. Jedynym miejscem,
          w którym mogą się spotkać z autentyczną empatią, życzliwą pomocą i współczuciem
          gdy cierpią, nawet ze strachu jedynie przed tym co ich może czekać, jest
          gabinet lekarski. Oczywiste jest, że osobnicy ci mają grupę ludzi, na których
          im zależy, których się obawiają lub którym z różnych względów okazali
          swoją "łaskawość-moc", nawet ratując życie. Gdy jednak o takich osobnikach
          myślimy jako o abstrakcyjnych sąsiadach, mamy prawo odczuwać ogromny lęk na
          myśl o spotaniu ich w czasie "pracy". Wyzwala to w wielu naturalną chęć odwetu.
          Trzeba jednak pamiętać o tym aby te myśli nie doprowadziły do tego, że staniesz
          się taki sam.
          Wiem, że dla wielu którzy przecierpieli niewyobrażalne katusze z ich rąk,
          stanowi to niemały problem.
          Pozdrawiam serdecznie. Witek
          • miedz_brzeczaca Re:_________ Nic się nie stało...________________ 11.08.02, 10:42
            Ad. witekjs - napisałeś: "Oczywiste jest, że osobnicy ci mają grupę ludzi, na
            których im zależy, których się obawiają lub którym z różnych względów okazali
            swoją "łaskawość-moc", nawet ratując życie. Gdy jednak o takich osobnikach
            myślimy jako o abstrakcyjnych sąsiadach, mamy prawo odczuwać ogromny lęk na
            myśl o spotaniu ich w czasie "pracy"."
            Ilustracja - pamiętacie filmu Kutza (z Zamachowskim w roli głównej) o członku
            PZPR skłanianym do współpracy z SB w '81 r.? Tam jest taki wątek: do głównego
            bohatera, który jest mało ważnym, naiwnym urzędniczkiem, ale z jakiegoś tam
            powodu ma wpływ na bodaj przydzielanie działek pracowniczych, przychodzi sąsiad-
            milicjant, któremu na takiej działce zależy. Płaszczy się i podlizuje, piją
            razem wódkę, z kontekstu wynika że nie pierwszy raz. Potem główny bohater jest
            zatrzymany w czasie manifestacji. W czasie przesłuchania na komendzie
            sprowadzony jest ten milicjant. Pyta Zamachowskiego: "Znasz mnie?" Zamachowski-
            naiwniaczek odpowda: "Znam, pan jest (tu nazwisko), mój sąsiad". W odpowiedzi
            dostaje od sąsiada w ryja tak, że się przewraca...
            Bardzo wychowawcze!
    • Gość: Dzik "I odpusc nam nasze winy jako i my odpuszczamy". IP: *.pse.pl 09.08.02, 15:27
      Wlasciwie tytul wyczerpuje to co chcialem napisac.

      Dziekuje wszystkim dyskutantom.
      W zasadzie zgadzam sie ze wszystkimi i nie dziwie sie
      temu co pisza wiedzac to co wiedza.

      Reszta musi pozostac milczeniem.

      • miedz_brzeczaca Re: 'I odpusc nam nasze winy jako i my odpuszczam 09.08.02, 15:58
        Dzik, Krzemień właśnie POWINIEN SIEDZIEĆ CICHO. Bo to, co robimy głośno - czyli
        publicznie, przynosi też publiczny efekt. Podkreślasz swą wierność
        chrześcijaństwu, więc przypomnę Ci, że najwiekszym grzechem jest
        zgorszenie. "Zgorszenie maluczkich". Pamiętasz, takiemu lepiej przywiązać sobie
        kamień do szyi... Krzemień - jeśli nawet założyć (w co ani przez chwile nie
        wierzę!) że nie chciał niczego manifestować politycznie, tylko dać wyraz swym
        prywatnym uczuciom - zgorszył. Zademonstrował bowiem widowiskowo, że nie ma
        dobra ani zła.
        • Gość: Dziik Re: 'I odpusc nam nasze winy jako i my odpuszczam IP: *.pse.pl 09.08.02, 16:38
          miedz_brzeczaca napisał:

          > Dzik, Krzemień właśnie POWINIEN SIEDZIEĆ CICHO. Bo to,
          > co robimy głośno - czyli publicznie, przynosi też
          > publiczny efekt. Podkreślasz swą wierność
          > chrześcijaństwu, więc przypomnę Ci, że najwiekszym
          > grzechem jest zgorszenie. "Zgorszenie maluczkich".
          > Pamiętasz, takiemu lepiej przywiązać sobie kamień do
          > szyi... Krzemień - jeśli nawet założyć (w co ani przez
          > chwile nie wierzę!) że nie chciał niczego manifestować
          > politycznie, tylko dać wyraz swym prywatnym uczuciom -
          > zgorszył. Zademonstrował bowiem widowiskowo, że nie ma
          > dobra ani zła.

          gdyby takie byly jego intencje bylby rzeczywiscie
          godny pogardy, byloby to gorszace,
          tak jak gorszacy jest stosunek srodowisk GW do komunizmu,
          to zacieranie dobra i zla.

          mozna jednak zalozyc, ze Krzemien chcial wyrazic
          wylacznie wspolczucie rodzinie i przyjaciolom.
          zrobilem to samo tyle ze nie publicznie
          ale czy jego wina jest wieksza ?
          a moze rodzina zbrodniarza ma byc tez potepiona ?

          do czego to doszlo, ze ja deklarujac sie jako
          chrzescijanin i solidarnosciowo-korowski antykomunista,
          oskarzony przy okazji sprawy Jedwabnego na tym FORUM o
          antysemityzm,
          bronie starego Zyda, komunisty do tego zbrodniarza.

          Paranoja,
          ale kiedy widze jak ludzie zmieniaja sie na lepsze
          pod wplywem dobrych slow i wyciagnietej reki
          inaczej nie potrafie.
          Ciesze sie z kazdego nawroconego bardziej niz
          sprawiedliwego. A nie wierze w nawracanie piescia.

          Jestem pewien, ze Fejgin nie bylby zbrodniarzem
          gdyby zyl w innych czasach i warunkach.


          • miedz_brzeczaca Re: 'I odpusc nam nasze winy jako i my odpuszczam 09.08.02, 17:01
            Dzik, napisałeś: "zrobilem to samo tyle ze nie publicznie". I na tym własnie
            polega różnica. Dlatego z Tobą mogę dyskutować, a z Krzemieniem bym nie mógł. I
            nie wiem, skąd wziąłeś tę opinię, że "rodzina zbrodniarza ma byc tez
            potepiona". Wydaje mi się, że ani ja, ani nikt z Twoich adwersarzy w tym wątku
            nie sugerował czegoś takiego. A w to, że Krzemień, jak piszesz, być
            może "chcial wyrazic wylacznie wspolczucie rodzinie i przyjaciolom", to wybacz,
            nie uwierzę. To nie jest nastolatek, tylko wytrawny funkcjonariusz frontu
            propagandowego Michnika (a przy okazji z krótkim epizodem w URM za
            Mazowieckiego). Ten człowiek dobrze wie, co robi.
            • wojcd Re: 'I odpusc nam nasze winy jako i my odpuszczam 09.08.02, 17:17
              miedz_brzeczaca napisał:
              > nie wiem, skąd wziąłeś tę opinię, że "rodzina zbrodniarza ma byc tez
              > potepiona".

              Tez jestem przeciwko przenoszeniu winy na dzieci, wnuki... . Ale znam zaslyszana nastepujaca historie. Corka jednego ze zbrodniarzy hitlerowskich straconego w Norymberdze chciala wstapic do zakonu. Wladze zakonne odrzucily jej akces. Dopiero interwencja Watykanu umozliwila jej wstapienie.

              Wojciech
    • orionek Dziku! 10.08.02, 10:30
      • orionek Dziku! 10.08.02, 10:53
        Wspomniałeś o "kilkunastu latach" pracy przy kolportażu i produkcji bibuły

        Pytam więc: kim Ty jesteś?
        Duża bibuła robiona była w Polsce z okazji "wojny" między 13.12.1981 a
        30.03.89. To nieco ponad 7 lat.
        Aby ten okres wydłużyć do kilkunastu lat, trzeba było zacząć z KOR'em w 76
        wydawanie "Robotnika". Bo zaczynając w 78 roku "Placówkę" Kęcikiem i kończąc
        jak wszyscy - ma się niecałe 10 lat.
        Ponad 10 lat miał "Biuletyn Dolnośląski" Kornela Morawieckiego (lata 78 - 90)
        Znam tylko jeden przypadek "bibuły", sądzonej w 1994 r. za wydawanie i
        kolportaż bez rejestracji (po doniesieniu burmistrza, byłego kolportera) i
        wszystkich, którzy wtedy byli sądzeni.

        Wnioskuję, że wiele wiesz o początkach komuny w Polsce.
        Bardzo chciałbym nawiązać kontakt.

        Pozdrowienia
        Orion
        • Gość: f Re: Dziku! IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 16:08
          Orion--czy ty chcesz wylądować na Wyspach Sółowieckich? Sredninia temperatura
          65 stopni Siedż cicho nie po to wygraliśmy te pieprzone wybory,żeby jakiś
          chłystek
          wypominał człowiekowi ciężkie dni pracy-Humer-Umer,Feigin,Dusza itd...
          • _helga Re: Pech z dysydentami:)))))) Do Dzika 10.08.02, 18:30
            Wyraz "dysydent" nie brzmi najgorzej. Jak sie jednak zastanowic od czego
            dysydent, to sie okazuje ze od aparatu PZPR. No i dobrze, Dziku, moze jestes
            jednym z takich dysydentow. Na potrzeby tej dyskusji zakladam ze tak, latwiej
            bedzie mi pisac. Przy tym co chce napisac nie ma wlasciwie znaczenia co realnie
            w zyciu robiles. Ja tylko przedstawiam argument.

            No wiec ludzie sie zmieniaja, ktos mogl wystartowac jako aparatczyk
            totalitarnego panstwa, a skonczyc jako bojownik o demokracje. Wy dysydenci
            macie ciezki problem z tym totalitaryzmem, nie lubicie tego slowa. I sie nie
            dziwie, ktos kto zrozumial okropnosc tamtego systemu i zaczal go zwalczac
            rownoczesnie nie chce by jego zyciorys w jakikolwiek sposob byl z
            totalitaryzmem mieszany. Taka schizofrenia, w ktorej wyraz "totalitaryzm" staje
            sie tabu.

            A wiesz do czego to prowadzi? Popatrz chlodniej chocby na ta dyskusje i na to
            co sam piszesz. Siedzial Fejgin i siedzial Kuron. Obaj startowali w tym samym,
            totalitarnym aparacie, obaj siedzieli - jednak za co innego. Ich pozniejsze
            zyciorysy tez inaczej wygladaja. Twoi oponenci zdaja sie miec zdolnosc tego
            rozroznienia, a w twojej argumentacji wszystko jest zamazane. Fejgin czy Kuron -
            czy ty w ogole dostrzegasz roznice? Zapewnie nieintencjonalnie, ale
            splaszczasz Kuronia, a byc moze i samego siebie. Do poziomu Fejgina.

            Oto mamy taka paranoiczna sytuacje, ze dysydenci sie zajmuja zamazywaniem
            roznic miedzy totalitaryzmem a hm... dyktatura. To nie byla dyktatura. To byl
            TOTALITARYZM. Fejgin byl apartczykiem totalitarnego panstwa. Wy tez. Ale
            pozniej wasze losy potoczylu sie inaczej. Tu ktos wyzej dal po chrzescijansku
            rade, ze Fejgin powinien "zostac misjonarzem". Otoz mozna powiedziec, ze ow
            Kuron, i nie tylko on, z tej rady skorzystal. Dzisiaj jego zyciorys wyglada
            tak, ze nie tylko otoczenie moze sie na niego patrzec z szacunkiem, ale przede
            wszystkim on sam moze z czystym sumieniem patrzec w lustro.

            Robisz wiec cos strasznego, Dzik. Jesli naprawde jestes dysydentem, to sam
            siebie strasznie krzywdzisz. Jesli nie byles, to robisz straszna krzywde swoim
            kumplom dysydentom. Wrzucasz ich do jednego wora z Fejginem.
            • Gość: EUROMIR Do Pana Dzika IP: *.pl 11.08.02, 04:02
              Szanowny Panie Dziku,
              tak jak i Pan (nie ma czym się chwalić),miałem okazję poznać Anatola Fejgina, w
              tak zwanym realu. Był moim sąsiadem. Mieszkał w Warszawie, na kolonii Staszica -
              Filtrowa 65. Niedaleko od ul.Chałubińskiego - to tam gdzie mieściły sie areszty
              Informacji Wojskowej (róg Koszykowej)- miejsca jego pracy, a po latach - okolic
              jego spacerów pod ręke z Humerem.
              Moja znajomość z nim - (dzięki Bogu) powierzchowna, z widzenia.

              Miejscowi Polacy pokazywali go ukradkiem (w trakcie jego przechadzek po parku)-
              palcami informując - z niejaką trwogą, o znanej Fejgina powszechnie przeszłości.
              Żydzi mieszkający w okolicy - mówili o nim natomiast ze współczuciem. Tak jak
              Pan - Panie Dziku. I Krzemień.
              Jego nekrolog i Pańskie ciepłe wspomnienie przypomniało mi ten humanistyczny,
              wszystko tak prosto zarazą heglowską i... oddaniem idei, Partii - tłumaczący
              ton. ((Ten ton zmieszany był jeszcze /o ile dobrze pamiętam/ z delikatnym
              wyrzutem, nieskorą, cichą naganą skierowaną w kierunku Partii i społeczeństwa,
              (chyba) nieświadomego wartości pojęcia, a nade wszystko potrzeb zasadnego
              zastosowania (w pewnych oczywiscie tylko, wybranych sytuacjach )teorii
              relatywizmu)).
              Ten ton... jak pięknie mi go Pan, z Krzemieniem (wespół) przypomniał!

              A skoro wspominki...
              Podobnie mówiło się o płk. Leszczyńskim - mieszkał w okolicy -(Dantyszka).
              Płk.Żytomierskim (Warszewickiego). O pani Wolińskiej. O Panach Synaju i
              Tempelhoffie.
              Ale wspomnianych panów za nadgorliwość sięgneła tylko kara usunięcia z
              Informacji.
              No i proszę. Za tyle lat oddanej pracy. Za te wszystkie wyrzeczenia.
              - Czyż nie jest to dobitny przykład polskiego antysemityzmu ? - dopytywali sie
              rzeczowo przesiadujacych często w parku panów Umera i Humera.

              Jeśli dobrze pamiętam, po 68 wszyscy tu wymienieni złożyli papiery na wyjazd.
              Wielu wyjechało.
              Natomiast Fejgin, Umer i Humer otrzymali odmowy nie tylko od Izraela,ale nawet
              od tych najbardziej przyjażnie nastawionych, do prześladowanych w Polsce Żydów,
              państw.
              Biedni. W tamtych czasach nikt sztandarowymi postaciami nie chciał sobie
              brudzić rąk (nie tak jak dziś - vide sprawa Morela).
              Myślę było tak - nie ze względu na sztandary. Raczej z powodu
              głośnych,krwistoczerwonych głosek, ktorymi utrwalili na zawsze swe nazwiska w
              tej jakże dziś relatywnie traktowanej historii zaprowadzania komunizmu w Polsce.

              Panie Dziku,
              czy nie czas juz te wstrętne polowania na czarownice, a tak na prawdę na
              porządnych, w głębi ducha uczciwych ludzi - zakończyć? Oddzielić się od
              przeszłości grubą kreską ? I cicho być nad tą uczciwą, prywatną przecie trumną ?

              Euromir
              • _helga Re: Do Pana Euromira 11.08.02, 04:11
                Najuprzejmiej pana prosze zebys pan tu watku antysemickiego nie wprowadzal. Pan
                ordynarnie klamie mowiac ze stosunek do takiej osoby jak Fejgin zalezy od
                pochodzenia etnicznego. To nieprawda ze totalitaryzm wprowadzali w Polsce
                Zydzi. To nieprawda, ze w zwiazku z tym Zydzi mieli jakiklwiek powod, by ze
                szczegolnym wspolczuciem pana Fejgina traktowac.

                Byc moze pan taki powod ma. Jednak z panskim pochodzeniem etnicznym to nie ma
                nic wspolnego.

                Stosunek do osoby takiej jak Fejgin zalezy od czynow Fejgina.
                A pan jest lobuzem, bo probuje pan zrobic zwyczajna prowokacje. Nie wiem, kogo
                pan bardziej obrazil. Polakow czy Zydow.

                Bez odbioru.
                • _helga Re: Do Pana Euromira PS. 11.08.02, 04:32
                  _helga napisała:

                  > Najuprzejmiej pana prosze zebys pan tu watku antysemickiego nie wprowadzal.
                  Pan
                  >
                  > ordynarnie klamie mowiac ze stosunek do takiej osoby jak Fejgin zalezy od
                  > pochodzenia etnicznego. To nieprawda ze totalitaryzm wprowadzali w Polsce
                  > Zydzi. To nieprawda, ze w zwiazku z tym Zydzi mieli jakiklwiek powod, by ze
                  > szczegolnym wspolczuciem pana Fejgina traktowac.
                  >
                  > Byc moze pan taki powod ma. Jednak z panskim pochodzeniem etnicznym to nie ma
                  > nic wspolnego.
                  >
                  > Stosunek do osoby takiej jak Fejgin zalezy od czynow Fejgina.
                  > A pan jest lobuzem, bo probuje pan zrobic zwyczajna prowokacje. Nie wiem,
                  kogo
                  > pan bardziej obrazil. Polakow czy Zydow.
                  >
                  > Bez odbioru.

                  PS. A w sprawie panskiego pochodzenia, to mi wychodzi, ze pan jestes z
                  pochodzenia albo cwany komuch z dowolnej grupy etnicznej, ktoremu dyskusja o
                  totalitaryzmie zawadza, i wolisz pan zeby watek skrecil w jakies antysemickie
                  czkawki, albo pan jestes cwany antysemita, ktory pod pozorem dyskusji o
                  Fejginie chce dac do zrozumienia, ze Zydzi maja szczegolne powody do
                  wspolczucia Fejginowi.
                • kasia.rey Re: Do Pana Euromira 11.08.02, 08:21
                  Poniewaz zaatakowala Pani Euromira, ktory nikogo w swoim watku nie obrazil
                  (nawet Anatola Fejgina)nie dopatrzylam sie tez zadnego w nim antysemityzmu, aby
                  tez nie oskarzono mnie o antysemityzm ,prosze o zapoznanie
                  sie z wykladem wygloszonym w Zydowskim Instytucie Historycznym.
                  www.republika.pl/mbp_x/html/zydziwub.html
                  • _helga Re: Do Pana Euromira 12.08.02, 18:11
                    kasia.rey napisała:

                    > Poniewaz zaatakowala Pani Euromira, ktory nikogo w swoim watku nie obrazil
                    > (nawet Anatola Fejgina)nie dopatrzylam sie tez zadnego w nim antysemityzmu,
                    aby
                    >
                    > tez nie oskarzono mnie o antysemityzm ,prosze o zapoznanie
                    > sie z wykladem wygloszonym w Zydowskim Instytucie Historycznym.
                    > <a
                    href="http://www.republika.pl/mbp_x/html/zydziwub.html"target="_blank">www.r
                    > epublika.pl/mbp_x/html/zydziwub.html</a>

                    A ja mysle ze obrazil. Abstrahujac od pobudek, jego post zawiera taka
                    mianowicie racjonalizacje, ze dzieli ludzka zdolnosc oceny moralnej oraz
                    zdolnosc do uczuc wyzszych (empatia, wspolczucie) wedlug rasy. Jak rozumiem,
                    pan Euromir ma rentgena w oczach, i jak tych wytykajacych palcami widzial, to
                    bez pudla polskie pochodzenie etniczne w nich wykrywal. A jak Zyd wytknal
                    palcem to co? Polakiem od tego zostawal?
            • Gość: Dzik Re: Pech z dysydentami:)))))) Do Dzika IP: *.pse.pl 12.08.02, 15:10
              _helga napisała:


              > Robisz wiec cos strasznego, Dzik. Jesli naprawde jestes
              > dysydentem, to sam siebie strasznie krzywdzisz. Jesli
              > nie byles, to robisz straszna krzywde swoim kumplom
              > dysydentom. Wrzucasz ich do jednego wora z Fejginem.

              nigdy nie bylem chocby w najmniejszym stopniu zwiazany z
              komunistycznymi wladzami, z partia, zms-em czy innym
              swinstwem. w tym sensie nie jestem dysydentem.
              mialem szczescie urodzic sie i wychowac w rodzinie
              o patriotycznych tradycjach, nie przypominam sobie by w
              rodzinie byl choc jeden czlonek PZPR.
              to nie ja wrzucam dysydentow do jednego wora z Fejginem.
              To oni sie wrzucili.
              Kuron organizowal czerwone harcerskie druzyny
              ("walterowskie" od nazwiska zdrajcy i renegata, generala
              Waltera) w latach 54-61 a wiec zaczynal gdy Fejgin nie
              byl juz dyrektorem X departamentu ale UB jeszcze
              dzialalo, Fejgin byl jeszcze na wolnosci.
              W latach 53 i 56-64 JK byl w PZPR.
              UB robilo w latach 50-tych mokra robote zeby JK mogl
              wychowywac mlodziez w duchu internacjonalizmu i marsksizmu.
              Dobrze.
              Kuron siedzial w wiezieniu po 64-tym wielokrotnie,
              za dzialalnosc opozycyjna wobec PZPR, razem siedzial moze
              dluzej niz Fejgin za swoje zbrodnie, ale nie zmienia to
              faktu, ze byli kiedys towarzyszami w jednej partii
              i choc roznie, sluzyli jednej sprawie.
              Ich drogi sie rozeszly, ok,
              ale gdzie jestesmy dzis po 12 latach od tzw odzyskania
              wolnosci.
              Przy wladzy sa dawni esbecy, komunistyczne zbrodnie nie
              zostaly rozliczone
              (jak by tego nie traktowac Fejgin za swoje zbrodnie byl
              skazany),
              komunisci sa znowu przy wladzy ekonomicznej, medialnej
              i politycznej nie wiadomo na jak dlugo, Urban nie tylko
              nie jest w wiezieniu za wspoludzial w zbrodniach PRL ale
              zyje jak paczek w masle,
              a przyczynila sie do tego m.in polityka UW ktorej Kuron
              byl liderem, polityka GW ktorej AM jest redaktorem.

              Wiec jak to jest z tym workiem ?
              Moze tzw dysydenci wrocili do korzeni ?

              • _helga Re: Pech z dysydentami:)))))) Do Dzika 12.08.02, 17:58
                OKsmile Nie wiedzialam do kogo pisze, to napisalam delikatnie. Na wszelki wypadek
                napisalam tez ze niczego nie sugeruje i to tylko figura stylistyczna. To na
                okolicznosc gdybys dysydentem nie byl. Nie pusz sie taksmile))
        • Gość: Dzik Re: Dziku! IP: *.pse.pl 12.08.02, 10:33
          orionek napisał:

          > Wspomniałeś o "kilkunastu latach" pracy przy kolportażu
          > i produkcji bibuły
          >
          > Pytam więc: kim Ty jesteś?
          >

          a czy to ważne ?
          tzw wspolpracownikiem KOR,
          potem czlonkiem i zalozycielem (w mojej firmie) NSZZ,
          wspolpracownkiem Prymasowskiego Komitetu Pomocy,
          troche skladaczem, troche kolpoterem, raz nawet Tygodnik
          Mazowsze wydrukowal moj krotki tekst.

          czasem, poprzez przyjaciol bywalem blisko waznych
          spraw oraz wydarzen i to tyle,
          przyklady ?
          dwa dla mnie wazne, z poczatku i konca mojej
          'opozycyjnosci':
          w 1975 bylem w PEN-Clubie na 80 urodzinach Slonimskiego
          (na zaproszeniu osobistego sekretarza jubilata - A.Michnika),
          w 1989 uczac niektorych redaktorow obslugi komputera
          pomagalem odczytac depesze Walesy, ktora ukazala sie
          w pierwszym numerze GW;

          w tzw miedzyczasie udalo mi sie uniknac w 1985
          aresztowania, gdy kolega wiozac do mnie bibule (pelny
          bagaznik Syrenki) wpadl przypadkowo na patrol MO,
          a moze tez pobicia, gdy bojowka SB napadla w 1983 na
          klasztor siedzibe komitetu pomocy - pobity zostal wtedy i
          wywieziony na szose do Gdanska moj przyjaciel Wojtek, z
          ktorym razem pracowalismy od 1980 do 89 (potem zostal
          szefem kacelarii senatu).
          gdy byl napad akurat mnie nie bylo na Piwnej.

          >
          > Duża bibuła robiona była w Polsce z okazji "wojny"
          > między 13.12.1981 a 30.03.89. To nieco ponad 7 lat.
          > Aby ten okres wydłużyć do kilkunastu lat, trzeba było
          > zacząć z KOR'em w 76 wydawanie "Robotnika".

          no moze zaczac,
          od przepisywania na przebitce i kolportazu pierwszych
          komunikatow KOR,
          ale dlaczego nie od ulotek marca 68 i studenckich strajkow.
          po co zaraz duza bibula ?
          zaczynalo sie od malych nakladow przepisywanych na maszynie.

          > Bo zaczynając w 78 roku "Placówkę" Kęcikiem i kończąc
          > jak wszyscy - ma się niecałe 10 lat.

          tak i
          skladalem w mieszkaniu chyba caly naklad Placowki,
          ale wczesniej byly te komunikaty KOR i caly wachlarz
          dziwnych pisemek oraz ksiazek w Zapisie
          (pierwsza pelna ksiazka - Konwickiego "Kompleks polski"
          chyba w 77) i nie tylko.

          > Ponad 10 lat miał "Biuletyn Dolnośląski" Kornela
          > Morawieckiego (lata 78 - 90)
          > Znam tylko jeden przypadek "bibuły", sądzonej w 1994 r.
          > za wydawanie i kolportaż bez rejestracji (po
          doniesieniu > burmistrza, byłego kolportera) i
          > wszystkich, którzy wtedy byli sądzeni.

          dla mnie "bibula" konczy sie w 89-tym.

          po zniesieniu cenzury to nie "bibula".
          liczac od 1976-7 do 1989 mamy +- 12 lat stazu.

          >
          > Wnioskuję, że wiele wiesz o początkach komuny w Polsce.
          > Bardzo chciałbym nawiązać kontakt.

          przeceniasz mnie.
          niewiele wiem o tym.
          bylem na kilku wykladach w tym Bartoszewskiego (o PPR)
          w TKN, znalem osobiscie Sila-Nowickiego (bo daleka
          rodzina) i z drugiej strony Fejgina, ale to troche
          towarzysko-rodzinny przypadek,
          bez konsekwencji jesli chodzi o moja znajomosc
          spraw komuny.
          naprawde to co wiem, to glownie z ksiazek, a to za malo.
          nawet z tym Fejginem mam klopot - co z tego, ze go znalem
          kiedy sadze go bardziej przez pryzmat tego kim sa
          jego dzieci i wnuki.

          >
          > Pozdrowienia
          > Orion

          pozdrowienia.Dz.
    • Gość: Dzik Mowa koncowa IP: *.pse.pl 12.08.02, 11:25
      Nie jest latwo byc adwokatem diabla.
      Przekonalem sie, ze nie jest tez latwo byc adwokatem
      czlowieka, ktory przez jakis czas sluzyl diablu.

      Probowalem byc obronca, sam sie stalem oskarzonym -o
      'dysydentyzm' (?), o obrone stalinizmu, obrone
      nie tylko zbrodniarza, ale moze i zbrodni itd,
      dobrze mi tak.
      Nie udalo mi sie chyba nikogo przekonac, ze F nie byl
      wylacznie katem i oprawca, ale takze ofiara czasu i systemu.

      Probowalem go bronic nie dla niego samego,
      ale dla jego rodziny.

      By do krzywd jakie on jej takze wyrzadzil
      - 9 lat dzieci bez ojca, a nazwisko, wstyd sie przyznac -
      nie dokladano nowych.

      Moze naiwnie potraktowalem nekrolog Krzemienia wylacznie
      jako wyraz wspolczucia rodzinie i przyjaciolom.

      A na pytanie postawione w tytule watku mozna odpowiedziec -
      Po Fejginie placza jego dzieci, placza wnuki, placze
      zona, garstka ICH przyjaciol, bo on prawdziwych
      przyjaciol nie mial i nikt wiecej nie placze.
      Trudno sie dziwic.


      Pozdrawiam


      • Gość: kunce o jeden post za daleko IP: *.chello.pl 12.08.02, 15:54
        Posunąłes się zrównania kata i ofiary.
        To niemoralne i okrutne. Zwłaszcza, że uczynione z najniższych pobudek. Bo coś
        Cię wiąże zjakimś członkiem (członkinią) rodziny Fajgina.

        Jeszcze wczoraj myślałam o Tobie z sympatią. Widziałam, że podjąłeś się trudnej
        roli - stanąć przeciw wszystkim i spróbować powiedzieć ciepłe słowo o złym
        człowiku nie jest łatwo, pomyślałam z szcunkiem o jakiejś trudnej miłości,
        która związała Cię z rodziną kata. Myślę, że było to powszechne odczucie
        dyskutantów, którzy ze względu na to wyciszali debatę.
        I wtedy pokazałeś, co to jest hucpa. Ty nie poprzestałeś na naszej sympatii.
        Postanowiłeś udowodnić, że związek z Fajginem zrobił z Ciebie kogoś
        szczególnego. I wybrałeś najgorszą z metod - zaprezentowałęś plugawe post-
        ubeckie widzenie świata:
        - Fajgin odsiedział 8 i pół roku a więc odpokutował
        - Fajgin i Kuroń to jedno i to samo
        - ci, co rządzą to takie Fajginy

        No więc czego czepiamy się dobrotliwego starca, z którego krewną Ty miałeś
        przyjemność??????

        Zaiste, dałeś próbkę swego chrześcijaństwa, którym tak szfowałeś w pierwszych
        postach. Napisać, że młody idealista i stary morderca to to samo, bo nosili tę
        sama legitymację. Dowodzić, że Kuroń który miał szansę stać się pacjentem
        Fajgina, odpowiedzialnego za czystość kadr, gdyby tego cynicznego politruka i
        moderdercy nie odsunieto wcześniej od władz - to to samo?.

        Jakże przesiąkłeś dialektyką morderców!

        Czy chociaż wdzięki tej kobiety, jej układy i pieniądze są tego warte?
        Chyba jednak czujesz sie tym swoim związkiem z Fejginem strasznie splugawiony,
        i bronisz się przed ta myślą udowadniając światu, że nie ma dobra i zła. Że
        idealizm młodości i zbrodnie dojrzałego człowieka to to samo.
        Miłosierny chrześcijaninie, gdyby nie ten ton triumfu, który brzmiał w
        ostatnich Twych listach, triumfu, że jak Fejgin pokonałeś wroga, gdy myśmy
        zamilkli z szacunku dla rzeczy ostatecznych: miłości i śmierci, być może
        dałabym się nabrać. Nabrać na to, ze nawet wokół domu zbrodni, domu
        zdemoralizowanego władcy PRL, domu ludzi pogardzajacych wszystkim, co nie jest
        klanem Fejginów, może wyrosnąć coś dobrego.
        Odebrałeś mi te złudzenia.
        • Gość: Dzik Re: o jeden post za daleko IP: *.pse.pl 12.08.02, 16:43
          Gość portalu: kunce napisał(a):

          > Posunąłes się zrównania kata i ofiary.
          > To niemoralne i okrutne.

          to nie ja zaczalem watek o dysydentach i
          nie rownalem Kuronia z Fejginem,

          napisalem jedynie ze byli w jednej partii i sluzyli
          jednej idei - taka jest prawda.

          > Postanowiłeś udowodnić, że związek z Fajginem zrobił
          > z Ciebie kogoś szczególnego.

          ?

          > I wybrałeś najgorszą z metod - zaprezentowałeś plugawe
          > post-ubeckie widzenie świata:
          > - Fajgin odsiedział 8 i pół roku a więc odpokutował

          nie wiem czy odpokutowal wiem ze odsiedzial

          > - Fajgin i Kuroń to jedno i to samo

          nie pisalem, ze Kuron to oprawca czy bandyta lecz ze byl
          w PZPR.
          Czlonkowie partii nie wiedzieli nic o metodach UB ?
          O metodach walki z opozycja i inteligencja ?
          O wysiedlaniu inteligencji z mieszkan w Krakowie ?

          Do diabla,
          poczatki PRL to byl terror !
          Co w tym robil idealista K i jakiej idei sluzyl.

          Jesli sadzimy Fejgina, sadzmy i reszte towarzyszy.

          > - ci, co rządzą to takie Fajginy

          przeczytaj niedzielna Rzeczpospolita o metodach SB z lat
          80-tych. nie roznia sie od metod Fejgina a towarzysze
          esbecy sa dzis u wladzy.

          > Napisać, że młody idealista i stary morderca to to
          > samo, bo nosili tę sama legitymację.

          to nie to samo ale obaj sluzyli jednej jedynie slusznej
          idei.

          > Czy chociaż wdzięki tej kobiety, jej układy i pieniądze
          > są tego warte?

          o czym ty, o jakiej kobiecie piszesz ?
          zle i za duzo sie domyslasz.
          podejrzewasz mnie o 'niskie prywatne' pobudki
          pudlo.
          chodzi mi wylacznie o przyjaciol.

          > Chyba jednak czujesz sie tym swoim związkiem z Fejginem
          > strasznie splugawiony, i bronisz się przed ta myślą
          > udowadniając światu, że nie ma dobra i zła.

          jest dobro i jest zlo,
          bywa ze w tym samym czlowieku i trzeba je odrozniac.

          tak sie sklada, ze mialem okazje podac reke i rozmawiac
          zarowno z Fejginem jak Kuroniem.
          Bo odrozniam czlowieka od zla ktore wyrzadza.

          i rozmowa z oprawca nie czuje sie splugawiony -
          pamietasz rozmowe papieza z Alli Agca,
          w jego celi rok po zamachu ?

          pomysl lepiej o tym.

          • wojcd Re: o jeden post za daleko 12.08.02, 17:21
            Panie Dzik
            zarzucal mi Pan wyzej, ze nie jestem chrzescijaninem. Otoz bycie chrzescijaninem nie oznacza, ze ja zapominam o cnocie roztropnosci (zwanej rydwanem cnot). Ostracyzm skierowany przeciwko takim osobom jak Fejgin jest podyktowany wlasnie roztropnoscia, a nie starotestamentowa zasada "oko za oko".
            Panie Dzik ewangeliczne przykazanie milosci blizniego, nie zwalnia od roztropnosci.
            Wojciech
        • _helga Re: o jeden post za daleko 12.08.02, 18:28
          Gość portalu: kunce napisał(a):

          > Posunąłes się zrównania kata i ofiary.
          > To niemoralne i okrutne. Zwłaszcza, że uczynione z najniższych pobudek. Bo
          coś
          > Cię wiąże zjakimś członkiem (członkinią) rodziny Fajgina.
          >
          > Jeszcze wczoraj myślałam o Tobie z sympatią. Widziałam, że podjąłeś się
          trudnej
          >
          > roli - stanąć przeciw wszystkim i spróbować powiedzieć ciepłe słowo o złym
          > człowiku nie jest łatwo, pomyślałam z szcunkiem o jakiejś trudnej miłości,
          > która związała Cię z rodziną kata. Myślę, że było to powszechne odczucie
          > dyskutantów, którzy ze względu na to wyciszali debatę.
          > I wtedy pokazałeś, co to jest hucpa. Ty nie poprzestałeś na naszej sympatii.
          > Postanowiłeś udowodnić, że związek z Fajginem zrobił z Ciebie kogoś
          > szczególnego. I wybrałeś najgorszą z metod - zaprezentowałęś plugawe post-
          > ubeckie widzenie świata:
          > - Fajgin odsiedział 8 i pół roku a więc odpokutował
          > - Fajgin i Kuroń to jedno i to samo
          > - ci, co rządzą to takie Fajginy
          >
          > No więc czego czepiamy się dobrotliwego starca, z którego krewną Ty miałeś
          > przyjemność??????
          >
          > Zaiste, dałeś próbkę swego chrześcijaństwa, którym tak szfowałeś w pierwszych
          > postach. Napisać, że młody idealista i stary morderca to to samo, bo nosili

          > sama legitymację. Dowodzić, że Kuroń który miał szansę stać się pacjentem
          > Fajgina, odpowiedzialnego za czystość kadr, gdyby tego cynicznego politruka i
          > moderdercy nie odsunieto wcześniej od władz - to to samo?.
          >
          > Jakże przesiąkłeś dialektyką morderców!
          >
          > Czy chociaż wdzięki tej kobiety, jej układy i pieniądze są tego warte?
          > Chyba jednak czujesz sie tym swoim związkiem z Fejginem strasznie
          splugawiony,
          > i bronisz się przed ta myślą udowadniając światu, że nie ma dobra i zła. Że
          > idealizm młodości i zbrodnie dojrzałego człowieka to to samo.
          > Miłosierny chrześcijaninie, gdyby nie ten ton triumfu, który brzmiał w
          > ostatnich Twych listach, triumfu, że jak Fejgin pokonałeś wroga, gdy myśmy
          > zamilkli z szacunku dla rzeczy ostatecznych: miłości i śmierci, być może
          > dałabym się nabrać. Nabrać na to, ze nawet wokół domu zbrodni, domu
          > zdemoralizowanego władcy PRL, domu ludzi pogardzajacych wszystkim, co nie
          jest
          > klanem Fejginów, może wyrosnąć coś dobrego.
          > Odebrałeś mi te złudzenia.

          No ja bym delikatniej pod adresem Dzika sie wypowiedziala, bo uwzgledniam ze on
          tu jeden a nas cala chmara. Niemniej napisalabym merytorycznie to samo. Chyba
          nie do konca Dzik zlapal to co wojcd napisal, i stad problem. Nie chce mi sie
          zagladac wyzej, wiec byc moze zle pamietam, ale wojcd powiedzial, ze Fejgin po
          tym co zrobil, powinien zostac albo misjonarzem, albo opiekowac sie
          tredowatymi. Do tej pory nie rozumiem jak Dzikowi moglo wyjsc ze to nie po
          chrzescijansku? Kuron i Fejgin startowali w tym samym aparacie totalitarnym,
          tyle ze Kuron z propozycji wojcd skorzystal. Dzisiaj ze spokojnym sumieniem
          moze patrzec w lustro i spokojnie moze robic bilans swego zycia.

          Cos ci jeszcze powiem na temat rodziny. To bedzie okrutne, ale nie widze
          sposobu zeby to powiedziec inaczej. Ja probowalam sie postawic w roli zony
          oprawcy. Nie potrafie. Nie potrafie tez sobie wyobrazic jak moglabym z nim zyc
          pod jednym dachem wiedzac co robil innym ludziom. Jestesmy cywilizowanymi
          ludzmi i wszyscy wiemy ze rodzine sie zostawia w spokoju, sam jednak
          wyciagnales ten rodzinny argument, powiadajac, ze ze wzgledu na uczucia
          rodzinne powinno sie milczec. Nie chce tego ciagnac dalej, no coz. Mamy
          przyklad jak Niemcy postepowali w stosunku do oceny nazizmu. Niczyje rodzinne
          uczucia nie powstrzymuja ich od pisania ksiazek i dokonywania ocen moralnych.
          Rodziny nazistow przewaznie zmienialy nazwiska. To jest okrutne co mowie, wiem.
          Ale mowimy o okrutnych czasach i okrutnym czlowieku.
          • Gość: Dzik Re: do helgi IP: *.pse.pl 13.08.02, 09:38
            helga napisała:

            > Chyba nie do konca Dzik zlapal to co wojcd napisal,
            > i stad problem. Nie chce mi sie zagladac wyzej,
            > wiec byc moze zle pamietam, ale wojcd powiedzial,
            > ze Fejgin po tym co zrobil, powinien zostac albo
            > misjonarzem, albo opiekowac sie tredowatymi. Do tej
            pory > nie rozumiem jak Dzikowi moglo wyjsc ze to nie po
            > chrzescijansku?

            droga Helgo. moze wiec jednak przypomne co
            wojcd napisał:
            "ten oprawca powinien wlozyc WOR pokutny i nie podnosic
            wzroku lub wyjechac do Afryki i pracowac wsrod
            tredowatych. Moze wtedy daloby sie mowic ze to cos jest
            czlowiekiem".

            gdyby wojcd ograniczyl sie do tego
            co F powinien byl zrobic po tym co zrobil, pewnie bym sie
            pod tym podpisal, ale on napisal 'nie po chrzescijansku',
            ze 'to cos' - F nie jest czlowiekiem i stad moja odpowiedz:
            "dla chrzescijan nawet zbrodniarz jest czlowiekiem,
            ale widac pan nie jest chrzescijaninem".

            zgadzam sie z wojcd, ze najlepiej by bylo dla F gdyby
            wyjechal np do Afryki pracowac wsrod tredowatych.
            czy byloby tez lepiej dla jego rodziny, nie wiem.
            w koncu Polska to byl ich kraj a rodzina nie byla winna.
            po wyjsciu z wiezienia w 1964 czy 65, F zrozumial ze
            skrzywdzil tez swoich najblizszych.
            moze w Bozych planach bylo zeby tu pozostal i tu wsrod
            swoich ofiar odcierpial za grzechy bardziej niz pracujac
            wsrod Murzynow.
            myslicie ze mu tu bylo dobrze ?
            jego starszy syn byl od dawna w Izraelu,
            mlodszy emigrowal po 68-ym (z powodu pochodzenia ale
            mysle ze takze z powodu przeszlosci ojca), pozostala
            ukochana corka, zona i ... partia, ktora go nie chciala,
            bo jej przypominal niechlubne poczatki.

            probuje od poczatku mojej z nim znajomosci
            oceniac go mozlwie obiektywnie.
            czy mlody idealista Fejgin, wychowany w bardzo bogatej
            zydowskiej rodzinie, 'zauroczony' idea komunizmu,
            za ktora spedzil kilka lat w wiezieniu, mogl w latach
            60-tych, gdy mial juz ponad 50 lat, nawrocic sie na
            chrzescijanska postawe sluzby bliznim ?
            moze i moglby, ale zabraklo mu heroizmu
            i dostatecznie silnych podstaw moralnych.
            ja sie ciesze, ze jego dzieci i wnuki sa bardzo
            porzadnymi ludzmi. pomagaja wielu ludziom.
            a wiem to z pewnoscia, bo ...
            jestem ojcem chrzestnym jego wnuczki.
            pisze i tak za duzo.
            prosze nie piszmy akurat na ten temat.
            chcielibyscie rozprawy przy otwartych drzwiach,
            prawo chroni prywatnosc.

            F. niestety cale zycie wierzyl w komunizm.
            potepiajac go, pamietajmy o calych rzeszach
            intelektualistow, ktorzy takze z przekonaniem sluzyli tej
            idei, tyle ze nie brudzili sobie raczek.

            > Kuron i Fejgin startowali w tym samym aparacie
            > totalitarnym, tyle ze Kuron z propozycji wojcd
            > skorzystal. Dzisiaj ze spokojnym sumieniem
            > moze patrzec w lustro i spokojnie moze robic bilans
            > swego zycia.

            >
            > Cos ci jeszcze powiem na temat rodziny. To bedzie
            > okrutne, ale nie widze sposobu zeby to powiedziec
            > inaczej. Ja probowalam sie postawic w roli zony
            > oprawcy. Nie potrafie. Nie potrafie tez sobie wyobrazic
            > jak moglabym z nim zyc pod jednym dachem wiedzac co
            > robil innym ludziom.

            gdybys
            1. byla fizylierka i przezyla z nim frontowa droge z ZSRR
            do Polski
            2. byla z przekonania komunistka
            3. go kochala
            4. wierzyla ze to co o nim pisza inni to w znacznej
            czesci nieprawda,
            mysle, ze mogalbys z nim zyc i go wspierac w dobrem i zlem.

            > Jestesmy cywilizowanymi ludzmi i wszyscy wiemy ze
            > rodzine sie zostawia w spokoju, sam jednak
            > wyciagnales ten rodzinny argument, powiadajac, ze ze
            > wzgledu na uczucia rodzinne powinno sie milczec.

            nie chodzi o milczenie wokol spraw zbrodni, przeciwnie
            bylo by bardzo dobrze gdyby IPN wyswietlil jaka byla
            prawda - czy taka jaka przyjal sad w 1956 czy taka jak
            twierdzil F.
            chodzi jednak o to, ze nie majac zadnych dowodow i
            materialow, probujemy tu na FORUM zrobic amatorski sad
            nad F zaraz po jego pogrzebie - gdyby ktos z jego rodziny
            przeczytal niektore teksty z tego FORUM mogly tego nie
            przezyc. czy o to chodzi ?


            > Nie chce tego ciagnac dalej, no coz. Mamy
            > przyklad jak Niemcy postepowali w stosunku do oceny
            > nazizmu. Niczyje rodzinne
            > uczucia nie powstrzymuja ich od pisania ksiazek i
            > dokonywania ocen moralnych.
            > Rodziny nazistow przewaznie zmienialy nazwiska. To jest
            > okrutne co mowie, wiem.
            >
            > Ale mowimy o okrutnych czasach i okrutnym czlowieku.

            wszystko prawda, ale stalinizm (komunizm) nie spotkal sie
            dotad niestety z tak sprawiedliwa ocena jak hitleryzm.
            do dzis sa na swiecie i w Polsce (!) aktywni obroncy idei
            komunizmu, przy wladzy sa ludzie ktorzy jeszcze
            kilkanascie lat temu mowili o sobie komunista.

            to wszystko nie jest takie czarno-biale,
            ale pomieszanie dobra i zla tez mnie boli jak cholera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka