Dodaj do ulubionych

kiedy Miłość jest Mądrością-rozważania przed snem

25.07.05, 22:14
dedykuję Dokowskiemu i innym aateistom

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=26653852&a=26912050
wszyscy, także ateiści, znają Odę do Miłości sw.Pawła, który jednak w swoim
opisie czym jest aa czym nie jest miłośsć nic nie wspomniał o związku miłości
z mądrością pozostawiając ten związek JEDYNIE w ręku Boga.
czy można wiedzieć, a przez wiedzę określić-zdefiniować- kiedy Miłość jest
Mądrością?
myślę, że tak i nie i że zależy to TYLKO od człowieka, który Miłości
OSOBIŚCIE doświadczył a Mądrosć nauki i pokoleń nie jest Mu obca.
w tym miejscu wielu wypowie imię JPII
aale jaa powiem, że jeśli JPII nigdy nie kochał i nie był z kobietą, którą
ukochał i Miłości nie wie wszystkiego, bo wiedzieć nie mógł.
ale każzdy z NAS może wiedzieć.
może ten, który jeszcze tego nie wie,dowie się w dzisiejszą letnią noc.
tego życzę Wam Wszystkim
i Dokowskiemu też
Obserwuj wątek
    • klops.s Nawiedzona ? N/T 25.07.05, 22:16
      • danutki Re: Nawiedzona ? 25.07.05, 22:31
        czy tylko nawiedzonym znanaa jest mądrość i miłość i wiedza o
        współzależnościach pomiędzy nimi?
        wolisz Miłość w połączeniu z Głupotą?
        taki ...standard średni?
    • sas15 O to Ci chodzi? Piękne to .... 25.07.05, 23:29
      mirpralat.republika.pl/m.htm
      • sas15 Nic więcej nie można powiedzieć o miłości. 25.07.05, 23:36
        • antithesis o milosci mozna powiedziec bardzo wiele 26.07.05, 00:03
          i milczec tyle samo. Ja trzeba przezywac i czuc.
          • danutki Re: o milosci mozna powiedziec bardzo wiele 26.07.05, 07:25
            antithesis napisała:

            > i milczec tyle samo. Ja trzeba przezywac i czuc.

            kiedy Miłość do towarzystwa w drodze ma Głupotę to oboje do dołu wpadną, bo
            Miłość nie opuści Głupoty w jej nieszczęściu.
            żeby wygrzebać się z dołu potrzeba pomocy Mądrości a Miłosierdzie wspólne
            Miłości i Mądrości i Głupotęe z dołu wyciągną....i tak toczy się życie
        • danutki Re: Nic więcej nie można powiedzieć o miłości. 26.07.05, 07:05
          tak...nic więcej nie możnaa już powiedzieć....pozoztaje czynić....
          czy kopiując podaną stronę na swój pulpit popełniam przestępstwo kradzieży?
      • danutki Re: O to Ci chodzi? Piękne to .... 26.07.05, 06:39
        sas15 napisała:

        > <a href="mirpralat.republika.pl/m.htm"

        Piękne to....
        chyba dziś nic już nie napiszę...
        dziś będę przeżywać....
        żal za...serce chwyta, że mogłoby być tak pięknie, aa nie jest, bo jakoś tak
        się układa, że Głupota do Miłości lubi się przykleić a raczej przyssać i na
        niej wzrastać....aż wyssie wszystko i szuka następnego darmowego żywiciela.
        żal i smutek....

        <a href="mirpralat.republika.pl/m.htm"
        podobno Miłość zawsze zwycięża!
        tylko dlaczego po śmierci?
        a ostatnia z nich....Nadzieja....nie umiera, póki my żyjemy
        • danutki Re: O to Ci chodzi? Piękne to .... 26.07.05, 06:54
          ....zeby umieć jeszcze nie paamiętać złego....

          aa może, póki żyjemy, nie należy ZAPOMINAĆ złego, bo
          przecież ....historia....złego i dobrego to nasza tożsamość

          pamiętać, ale nie zapominać, bo w tym jest źródło MĄDROŚCI

          odrzucić i zapomnieć-to Głupota właśnie jest
    • dokowski Absurdem jest mówienie o mądrości w kontekście... 26.07.05, 09:51
      danutki napisała:

      > związku miłości z mądrością pozostawiając ten związek JEDYNIE w ręku Boga

      ... religijnym. Wiara religijna jest sprzeczna z mądrością.
      • danutki Re: Absurdem jest mówienie o mądrości w kontekści 26.07.05, 09:52
        dokowski napisał:

        > ... religijnym. Wiara religijna jest sprzeczna z mądrością.

        uznaję, ze masz PRAWO tak uważać
      • salomonna dokowski, madry inaczej:) 26.07.05, 15:05
        • danutki Re: salmonnela , madra? 26.07.05, 15:48
          tyle w niej mądrości ile miłości...do Dokowskiego

          tyle mego komentarza, choć i to za dużo, ale w końcu mój wątek więc jako
          gospodyni powinnam dbac o komfort swobodnej rozmowy gości, a gości
          nieumiejących się kulturalnie zachowań....wypraszam za drzwi
        • dokowski Mądrość płynie z uniwersytetu a nie z akademii... 26.07.05, 16:44
          ... teologicznej
          • danutki Re: Mądrość płynie z uniwersytetu a nie z akademi 26.07.05, 16:49
            dokowski napisał:

            > ... teologicznej

            uniwersytet pewnie znany ci jest od środka ...jak przepisy minfinu, ale co
            możesz wiedzieć o naukach w akademiach teologicznych?
            osądzasz po uczniach?
            wszystkich?
            czy tylko tych ...znanych tobie?
            • dokowski Przepisów MF nie znam, nawet od środka 27.07.05, 10:59
              danutki napisała:

              > jak przepisy minfinu

              Dowcip w prostackim guście. A może podlizujesz się luce z nawyku? Zauważ, że to
              co mówiłem o terrorze chamstwa na tym forum, ma swoje odbicie nawet teraz w tym
              co piszesz. Jesteś niewiadomą (tuszę) ofiarą tego terroru.
              • danutki Re: Przepisów MF nie znam, nawet od środka 27.07.05, 14:03
                dokowski napisał:

                > Zauważ, że to
                >
                > co mówiłem o terrorze chamstwa na tym forum, ma swoje odbicie nawet teraz w
                tym
                >
                > co piszesz. Jesteś niewiadomą (tuszę) ofiarą tego terroru.

                tak-jestem ofiarą tego terroru
                w białych rękawiczkach xiecialuki
                od kropli krwi na tych rękawiczkach xialuka ma swoje psy do zlizywania ich aby
                ślad nie pozostał
                • dokowski Przepraszam, miało być "nieświadomą" 27.07.05, 17:00
                  danutki napisała:

                  > Jesteś niewiadomą (tuszę) ofiarą tego terroru.
                  • danutki Re: Przepraszam, miało być "nieświadomą" 27.07.05, 17:06
                    dokowski napisał:

                    > danutki napisała:
                    >
                    > > Jesteś niewiadomą (tuszę) ofiarą tego terroru.



                    niestety Panie Dokowski
                    jestem ŚWiadomą ofiarą tego terroru
                    i dlatego ....płaczę
    • marcq Zmieniając nastrój, wracając do tematu 26.07.05, 17:08
      Zaczyna się tu robić trochę za gorąco, a to nie wróży sukcesu dyskusji na
      ciekawy przecież temat.
      Myślę, że jest wspólny mianownik miłości i mądrości - i to niezależnie od tego,
      z jakich źródeł, świeckich czy religijnych, wywodzi się te wartości.
      Jest nią pragnienie poznania i ZROZUMIENIA drugiego człowieka. A czy potem
      zostanie to ubrane w słowa "zrozumieć to znaczy wybaczyć", czy "zło dobrem
      zwyciężaj", czy w jakiekolwiek inne - rzecz to już drugorzędna.

      Tyle tytułem wstępu do propozycji kierunku dalszej dyskusji.
      smile
      M.
      • danutki Re: Zmieniając nastrój, wracając do tematu 26.07.05, 20:26
        marcq napisał:

        > Zaczyna się tu robić trochę za gorąco, a to nie wróży sukcesu dyskusji na
        > ciekawy przecież temat.

        jeśli w tym wątku...zwyciężyć miałaby Głupota to znak, że nie warto już
        czegokolwiek chcieć tu na FAQ szukać i pora pozbyć ssię złudzeń nadzieją też
        zwanych.

        > Myślę, że jest wspólny mianownik miłości i mądrości - i to niezależnie od
        tego,
        >
        > z jakich źródeł, świeckich czy religijnych, wywodzi się te wartości.

        tu bym polemizowała o tym MIANOWNIKU WSPÓLNYM dla miłości i mądrości.
        a niby jaki?
        wymyślono kiedyś, że tym WSPÓLNYM mianownikiem jest Bóg właśnie
        dowód na to dają wszystkie religie świata
        możnaa dyskutować, która z religii ten wspólny mianownik dopasowała najbardziej
        UNIWERSALNIE, aale nie lepiej lub gorzej, prawdziwiej, nieprawdziwiej
        czy zgadzasz się z takim ujęciem wspólnego mianownikaa miłosci i mądrości Marcq?

        > Jest nią pragnienie poznania i ZROZUMIENIA drugiego człowieka.

        tylko poprzez ZROZUMIENIE drugiego człowieka mozemy się odnieść także do
        poznania (zahaczając o istotę WSPÓLNEGO MIANOWNIKA) miłości i mądrości
        czy z takim ujęciem POZNANIA się zgadzasz Marcq?


        A czy potem
        > zostanie to ubrane w słowa "zrozumieć to znaczy wybaczyć", czy "zło dobrem
        > zwyciężaj", czy w jakiekolwiek inne - rzecz to już drugorzędna.

        nie DRUGORZĘDNA, ale WYPADKOWA mądrości i miłości
        i to jest to NAJWAŻNIEJSZE niewidoczne dla oczu
        wybaczyć?
        zwyciężyć zło?
        jeśsli nie ma dość wysokiej WYPADKOWEJ mądrości i miłosci to WYBACZANIE mija
        się ze skutkiem i staje się bratem Głupoty
        ale tu trzeba zważaać aby nie mylić WYBACZANIA z karą za popełnione zło

        >
        > Tyle tytułem wstępu do propozycji kierunku dalszej dyskusji.
        > smile
        > M.

        czy dyskusjaa potoczy się dalej?
        zależy kto na jakim obecnie jest WYPADKOWYM poziomie swojej miłości i mądrości
        • marcq Do Danusi dialektycznie :) 27.07.05, 16:31
          Jak to na forum - odpowiadam po kolei na Twoje pytania.

          Piszesz:

          > tu bym polemizowała o tym MIANOWNIKU WSPÓLNYM dla miłości i mądrości.
          > a niby jaki?
          > wymyślono kiedyś, że tym WSPÓLNYM mianownikiem jest Bóg właśnie
          > dowód na to dają wszystkie religie świata
          > można dyskutować, która z religii ten wspólny mianownik dopasowała najbardziej
          > UNIWERSALNIE, ale nie lepiej lub gorzej, prawdziwiej, nieprawdziwiej
          > czy zgadzasz się z takim ujęciem wspólnego mianownika miłosci i mądrości
          Marcq?

          Nie. smile
          1. Bóg jako wspólny mianownik jest JEDNYM Z MOŻLIWYCH, ale nie jedynym
          rozwiązaniem. Możliwym, oczywiście, tylko dla wierzących.
          2. Religie nie dają DOWODU. Dają tezę, w którą każą WIERZYĆ, a to nie to samo.
          3. Dyskusja "która z religii..." jest teoretycznie możliwa, tylko że jej wynik
          będzie zależał od wyznania dyskutantów. smile W TAKICH sprawach bardzo trudno o
          obiektywizm.

          Piszesz:

          > tylko poprzez ZROZUMIENIE drugiego człowieka mozemy się odnieść także do
          > poznania (zahaczając o istotę WSPÓLNEGO MIANOWNIKA) miłości i mądrości
          > czy z takim ujęciem POZNANIA się zgadzasz Marcq?

          Nie wiem. smile
          Ale zrozumienie drugiego człowieka - zarówno człowieka konkretnego, jak i
          człowieka "w ogóle", ludzkiej natury - niewątpliwie SŁUŻY temu. Myślę, że
          w tym sensie masz rację.

          Piszesz dalej, cytując:

          > > A czy potem zostanie to ubrane w słowa "zrozumieć to znaczy wybaczyć",
          > > czy "zło dobrem zwyciężaj", czy w jakiekolwiek inne - rzecz to już
          > > drugorzędna.
          >
          > nie DRUGORZĘDNA, ale WYPADKOWA mądrości i miłości
          > i to jest to NAJWAŻNIEJSZE niewidoczne dla oczu
          > wybaczyć?
          > zwyciężyć zło?
          > jeśsli nie ma dość wysokiej WYPADKOWEJ mądrości i miłosci to WYBACZANIE mija
          > się ze skutkiem i staje się bratem Głupoty

          Rozumiem. I przyznaję Ci rację (rozumiejąc, że "skutek" to "skutek zamierzony"
          czyli cel). Włącznie z tym, że słowo "wypadkowa" uważam za lepsze, bo
          precyzyjniejsze od - np. - słowa "suma". Pisząc "drugorzędna" miałem na myśli
          właśnie słowa - mniej lub bardziej precyzyjne - w jakie zostanie ubrana ta sama
          w gruncie rzeczy myśl.

          > ale tu trzeba zważać aby nie mylić WYBACZANIA z karą za popełnione zło

          I tu się zgadzam. Wybaczenie jest niezależne od poniesionej - lub nie - kary.
          I na pewno nie jest "zatwierdzeniem" faktu jej poniesienia.

          Czy Ty z kolei zgadzasz się z takim postawieniem spraw? smile

          Hej. smile

          M.

      • hymen Re: Zmieniając nastrój, wracając do tematu 26.07.05, 21:27
        marcq napisał:

        > Zaczyna się tu robić trochę za gorąco, a to nie wróży sukcesu dyskusji na
        > ciekawy przecież temat.
        > Myślę, że jest wspólny mianownik miłości i mądrości - i to niezależnie od
        tego,
        >
        > z jakich źródeł, świeckich czy religijnych, wywodzi się te wartości.
        > Jest nią pragnienie poznania i ZROZUMIENIA drugiego człowieka. A czy potem
        > zostanie to ubrane w słowa "zrozumieć to znaczy wybaczyć", czy "zło dobrem
        > zwyciężaj", czy w jakiekolwiek inne - rzecz to już drugorzędna.

        Tyle, że z miłości można robić rzeczy, na które mądrość w żadnym razie nie
        pozwala a to co wynika z mądrości jest nie do przyjęcia w miłości. Wspólny
        mianownik przy tym nie jest aż tak łączący, gdyż różne mogą i są zarazem
        motywacje i cele.

        Pozdrawiam i witam Tyu!
        • danutki Re: Zmieniając nastrój, wracając do tematu 26.07.05, 22:26
          hymen napisał:

          > Tyle, że z miłości można robić rzeczy, na które mądrość w żadnym razie nie
          > pozwala a to co wynika z mądrości jest nie do przyjęcia w miłości. Wspólny
          > mianownik przy tym nie jest aż tak łączący, gdyż różne mogą i są zarazem
          > motywacje i cele.
          >
          > Pozdrawiam i witam Tyu!
          >

          Hymenie
          czy nie dostrzegasz, że właśnie BEZ OKREŚSLENIA TEGO WSPÓLNEGO MIANOWNIKA
          ciągle mamy ruch wahadłowy pomiędzy miłością i mądrością?
          a moją intencją, moich rozważań jest właśnie połąaczenie Miłości i Mądrości w
          jedno, a raczej dwoje (ludzi) i...wydanie i pokazanie Światu efektów zlączenia.
          dziecko?
          małe?
          dorosłe?
          dojrzałe?
          u kresu drogi?
          • hymen Re: Zmieniając nastrój, wracając do tematu 27.07.05, 10:14
            danutki napisała:

            > hymen napisał:
            >
            > > Tyle, że z miłości można robić rzeczy, na które mądrość w żadnym razie ni
            > e
            > > pozwala a to co wynika z mądrości jest nie do przyjęcia w miłości. Wspól
            > ny
            > > mianownik przy tym nie jest aż tak łączący, gdyż różne mogą i są zarazem
            > > motywacje i cele.
            > >
            > > Pozdrawiam i witam Tyu!
            > >
            >
            > Hymenie
            > czy nie dostrzegasz, że właśnie BEZ OKREŚSLENIA TEGO WSPÓLNEGO MIANOWNIKA
            > ciągle mamy ruch wahadłowy pomiędzy miłością i mądrością?
            > a moją intencją, moich rozważań jest właśnie połąaczenie Miłości i Mądrości w
            > jedno, a raczej dwoje (ludzi) i...wydanie i pokazanie Światu efektów
            zlączenia.
            > dziecko?
            > małe?
            > dorosłe?
            > dojrzałe?
            > u kresu drogi?

            Spróbuje w ten sposób. Istnieje mądra miłość, głupia miłość, zła miłość i dobra
            miłość. Dalej może być zachłanna, piękna czy pełna poświęceń. W ten sposób
            znajdziesz wspólny mianownik do każdej z tych rzeczy nawet jeśli będzie to zło
            i perfidia. Efekty zaś mogą być zaskakujące. Mądrość może zrodzić okrucieństwo,
            głupota dać w efekcie wspaniały świat.
            • danutki Re: Zmieniając nastrój, wracając do tematu 27.07.05, 17:00
              hymen napisał:

              > Mądrość może zrodzić okrucieństwo,

              chyba pomyliłeś przez...szybkość(?),nieuwagę(?) ograne słowa(?)Mądrość z
              WIEDZĄA!!!
              Mądrość NIGDY nie zrodzi okrucieństwa, albo...je zniszczy w zarodku

              >
              > głupota dać w efekcie wspaniały świat.
              >


              tu też musiałes coś przeoczyć
              jak Głupota może zrodzić wspaniały świat?
              w wirtualu?
              bo tylko tam jest to możliwe!!!
              albo naa bezludnej wyspie w sensie dosłownym
              • hymen Re: Zmieniając nastrój, wracając do tematu 27.07.05, 19:21
                danutki napisała:

                > hymen napisał:
                >
                > > Mądrość może zrodzić okrucieństwo,
                >
                > chyba pomyliłeś przez...szybkość(?),nieuwagę(?) ograne słowa(?)Mądrość z
                > WIEDZĄA!!!
                > Mądrość NIGDY nie zrodzi okrucieństwa, albo...je zniszczy w zarodku
                >
                > >
                > > głupota dać w efekcie wspaniały świat.
                > >
                >
                >
                > tu też musiałes coś przeoczyć
                > jak Głupota może zrodzić wspaniały świat?
                > w wirtualu?
                > bo tylko tam jest to możliwe!!!
                > albo naa bezludnej wyspie w sensie dosłownym

                Nic nie pomyliłem a świat jest zaskakujący. Znam chłopaka, teraz już dorosłego
                mężczyznę. To był typowy niedorozwój, odstawał od reszty swoich rówieśników.
                Nie ma co tu opisywać jego sytuacji w szkole czy poza nią ale była ona
                nieciekawa. W wieku dwudziestu paru lat poznał dziewczynę, mitomankę
                odpowiadającą mu poziomem umysłowym. Miała ona już dziecko i razem, wbrew
                wszystkim, rodzicom, rodzeństwu, sąsiadom stworzyli parę jakiej ze świecą
                szukać. Mieli przeciw sobie wszystko, nawet naturę, ktora chojnie ich chorobami
                obdarzała. Przetrwali wszystko. Jeśli chodzi o oktucieństwo, to zwykłe
                statystyki wykazują, że przemoc w rodzinie występuje również w rodzinach
                wykształconych, składających się z ludzi o wysokim statusie społecznym, takich
                o których mówi się mądrzy.
                • danutki Re:Posiadanie rozumu i wiedzy to jeszcze nie M.... 27.07.05, 19:32
                  Mądrość, choć aaby Madrość posiąść wiedza i rozum są konieczne.
                  Natomiast Miłości wystarczyć sama Miłość
                  Twój przykład Jacku jedynie potwierdza wszystko to co ww tym watku na temat
                  Miłości napisałam.
                  może powinnam teraz tu dodać....popatrzcie na dzieci i bierzcie z nich przykład

                  hymen napisał:

                  >
                  > Nic nie pomyliłem a świat jest zaskakujący. Znam chłopaka, teraz już
                  dorosłego
                  > mężczyznę. To był typowy niedorozwój, odstawał od reszty swoich rówieśników.
                  > Nie ma co tu opisywać jego sytuacji w szkole czy poza nią ale była ona
                  > nieciekawa. W wieku dwudziestu paru lat poznał dziewczynę, mitomankę
                  > odpowiadającą mu poziomem umysłowym. Miała ona już dziecko i razem, wbrew
                  > wszystkim, rodzicom, rodzeństwu, sąsiadom stworzyli parę jakiej ze świecą
                  > szukać. Mieli przeciw sobie wszystko, nawet naturę, ktora chojnie ich
                  chorobami
                  >
                  > obdarzała. Przetrwali wszystko. Jeśli chodzi o oktucieństwo, to zwykłe
                  > statystyki wykazują, że przemoc w rodzinie występuje również w rodzinach
                  > wykształconych, składających się z ludzi o wysokim statusie społecznym,
                  takich
                  > o których mówi się mądrzy.
                  >
                  • hymen Więc to nie miłość jest problemem a mądrość / NT 28.07.05, 08:01

        • marcq Witaj, Jacku! :) 27.07.05, 16:36
          hymen napisał:

          > Tyle, że z miłości można robić rzeczy, na które mądrość w żadnym razie nie
          > pozwala a to co wynika z mądrości jest nie do przyjęcia w miłości. Wspólny
          > mianownik przy tym nie jest aż tak łączący, gdyż różne mogą i są zarazem
          > motywacje i cele.

          Ależ tak, masz rację! Sztuką jest połączenie ich. Ale wspólny mianownik
          istnieje, choć - niestety - istnieje nie zawsze i nie wszędzie.
          • danutki Re: Witaj, Jacku! :) 27.07.05, 16:49
            marcq napisał:

            > hymen napisał:
            >
            > > Tyle, że z miłości można robić rzeczy, na które mądrość w żadnym razie ni
            > e
            > > pozwala a to co wynika z mądrości jest nie do przyjęcia w miłości. Wspól
            > ny
            > > mianownik przy tym nie jest aż tak łączący, gdyż różne mogą i są zarazem
            > > motywacje i cele.
            >
            > Ależ tak, masz rację! Sztuką jest połączenie ich. Ale wspólny mianownik
            > istnieje, choć - niestety - istnieje nie zawsze i nie wszędzie.

            a jednak....WSPÓLNY mianownik dla człowieka istnieje!
            istnieje zawsze i wszędzie!
            Miłość
            Mądrość
            Dobro
            Zło
            Fałsz
            Głupota
            te 6 elementów istnieje w nas wszystkich
            a jeśli w kazdym z nas to...
            każdy z nas ma swój wspólny mianownik tych 6ciu cech
          • hymen Re: Witaj, Jacku! :) 27.07.05, 19:29
            Ja wiem, że Ty potrafisz połączyć dwie rzeczy, które są ze sobą jak ogień i
            woda smile, ale wspólny mianownik to coś co występuje zawsze. Tak przynajmniej do
            tej pory sądziłem. Rozpatrując sprawy w sposób taki jak zaproponowałeś, czyli
            coś co występuje od czasu do czasu i nie bardzo wiadomo jak często, to ja się z
            Tobą zgadzam. Trzeba spełnić wiele warunków do tego, by dojść do wniosku, że to
            mądra miłość.
            • marcq Witaj, Jacku i Danusiu! :) 29.07.05, 09:45
              hymen napisał:

              > Ja wiem, że Ty potrafisz połączyć dwie rzeczy, które są ze sobą jak ogień i
              > woda smile

              Dzięki za wysoką ocenę moich DIALEKTYCZNYCH umiejętności. smile
              Myślę, że jest to właśnie umiejętność znajdowania wspólnych mianowników,
              istniejących częściej, niż się to wydaje, ale też często słabo widocznych.

              > ale wspólny mianownik to coś co występuje zawsze. Tak przynajmniej do
              > tej pory sądziłem.

              Chyba tak właśnie jest. Ale "zawsze" nie musi oznaczać "w każdej sprawie".
              Ostatecznie - w matematyce też nie każda liczba jest współnym mianownikiem dla
              dwóch innych, co nie znaczy, że tych mianowników nie ma zupełnie.

              > Rozpatrując sprawy w sposób taki jak zaproponowałeś, czyli coś co występuje
              > od czasu do czasu i nie bardzo wiadomo jak często, to ja się z Tobą zgadzam.
              > Trzeba spełnić wiele warunków do tego, by dojść do wniosku, że to
              > mądra miłość.

              I tu już chyba pełna zgoda, także "w trójkącie", czyli z tym, co obok napisała
              Danutka.
              smile
              • danutki Re: Witaj, Jacku i Danusiu! :) 29.07.05, 09:59
                marcq napisał:

                >
                > I tu już chyba pełna zgoda, także "w trójkącie", czyli z tym, co obok
                napisała
                > Danutka.
                > smile


                taką DIALEKTYKĘ nie tylko popieram, ale....sama ją sobie wymyśliłam,
                jako "biologicznie niezależna jednostka ludzka"

                Witaj Tyu!
                stęskniłam sie za twoją obecnością na forum
                brakowało tu tej jednej lewej...półkuli czegoś takiego co kazda "biologiczna
                jednosta ludzka" w skrócie BJL powinna posiadać, aby była CAŁOŚCIĄ
      • wolomin_w_nocy To chyba jednak falszywy trop 27.07.05, 08:16
        marcq napisał:

        > Myślę, że jest wspólny mianownik miłości i mądrości - i to niezależnie od
        tego,
        >
        > z jakich źródeł, świeckich czy religijnych, wywodzi się te wartości.
        > Jest nią pragnienie poznania i ZROZUMIENIA drugiego człowieka.

        Nalezaloby zaczac wczesniej - co jest drivem dla tego pragnienia poznania i
        ZROZUMIENIA.
        Drivem moze byc milosc ale niekoniecznie. Jezeli na poczatku jest milosc to
        koniec jest taki jak piszesz (zlo dobrem itd). Jezeli drivem tym nie jest
        milosc to rownie dobrze pragnienie poznania i zrozumienia moze skonczyc sie w
        Auschwitz. Uzywasz pojec pragnienie poznania i zrozumienia troche jako
        substytut slowa milosc.
        Moim zdaniem nie ma wspolnych mianownikow miedzy dwoma pojeciami - to sa
        relacje innego typu.
        To czego uczy Pawel to, ze milosc powinna byc nadrzedna, madrosc powinna jej
        sluzyc. Jezeli tak nie jest, jezeli probujesz odwrocic kolej rzeczy to ...
        przykladow jest wiele.
        • subtelna.x Re: To chyba jednak falszywy trop lub...kwadratura 27.07.05, 10:23
          wolomin_w_nocy napisał:

          > marcq napisał:
          >
          > > Myślę, że jest wspólny mianownik miłości i mądrości - i to niezależnie od
          >
          > tego,
          > >
          > > z jakich źródeł, świeckich czy religijnych, wywodzi się te wartości.
          > > Jest nią pragnienie poznania i ZROZUMIENIA drugiego człowieka.
          >
          > Nalezaloby zaczac wczesniej - co jest drivem dla tego pragnienia poznania i
          > ZROZUMIENIA.
          > Drivem moze byc milosc ale niekoniecznie. Jezeli na poczatku jest milosc to
          > koniec jest taki jak piszesz (zlo dobrem itd). Jezeli drivem tym nie jest
          > milosc to rownie dobrze pragnienie poznania i zrozumienia moze skonczyc sie w
          > Auschwitz. Uzywasz pojec pragnienie poznania i zrozumienia troche jako
          > substytut slowa milosc.
          > Moim zdaniem nie ma wspolnych mianownikow miedzy dwoma pojeciami - to sa
          > relacje innego typu.
          > To czego uczy Pawel to, ze milosc powinna byc nadrzedna, madrosc powinna jej
          > sluzyc. Jezeli tak nie jest, jezeli probujesz odwrocic kolej rzeczy to ...
          > przykladow jest wiele.
          >

          ...koła
          jesli utworzymy osie Mądrość i Miłość oraz drugą oś Głupotaa i Zło
          i te i te dwie osie M-M oraz D-Z przetniemy pod kąatem prostym to poruszając
          się ruchem okrężnym po tej płaszczyżnie będziemy mieli wypadkową Miłosci-
          Mądrości-Dobra-zła
          a jeśli jeszcze w punkcie przecięcia tych osi poprowadzimy trzecią prostopadłą
          do płaszczyzny M-M-D-Z oś Bóg-Szatan czyli B-S to otrzymanmy kulę...w której
          jestesmy zamknieci jako ludzie szukajacy POZNANIA Dobra i Zła Miłości i
          Mądrości w całym naszym Wszechświecie

          proszę mnie poprawić, bo jest to mój debiut...naukowy smile
        • marcq Re: To chyba jednak NIE JEST falszywy trop :) 27.07.05, 16:40
          wolomin_w_nocy napisał:


          > Nalezaloby zaczac wczesniej - co jest drivem dla tego pragnienia poznania i
          > ZROZUMIENIA.
          > Drivem moze byc milosc ale niekoniecznie. Jezeli na poczatku jest milosc to
          > koniec jest taki jak piszesz (zlo dobrem itd). Jezeli drivem tym nie jest
          > milosc to rownie dobrze pragnienie poznania i zrozumienia moze skonczyc sie w
          > Auschwitz. Uzywasz pojec pragnienie poznania i zrozumienia troche jako
          > substytut slowa milosc.
          > Moim zdaniem nie ma wspolnych mianownikow miedzy dwoma pojeciami - to sa
          > relacje innego typu.
          > To czego uczy Pawel to, ze milosc powinna byc nadrzedna, madrosc powinna jej
          > sluzyc. Jezeli tak nie jest, jezeli probujesz odwrocic kolej rzeczy to ...
          > przykladow jest wiele.


          Co sądzę o istnieniu wspólnego mianownika - że nie zawsze i nie wszędzie,
          ale... - właśnie napisałem do Jacka-Hymena. Ta "niekonieczność", o której
          piszesz, mieści się w tym, oczywiście. Ale zarazem - fakt, że coś nie musi
          występować w KAŻDYM przypadku nie jest żadnym dowodem, że nie występuje w
          ogóle. Dyskutujemy zatem nie o istnieniu, lecz o ZAKRESIE istnienia pewnego
          faktu.

      • dokowski Miłość wywodzi się z potrzeby rozmnażania... 27.07.05, 11:07
        marcq napisał:

        > Myślę, że jest wspólny mianownik miłości i mądrości - i to niezależnie
        > od tego, z jakich źródeł, świeckich czy religijnych, wywodzi się te wartości.
        > Jest nią pragnienie poznania i ZROZUMIENIA drugiego człowieka.

        ... nie ma nic wspólnego z poznaniem i rozumieniem. Matka kocha dziecko,
        kochankowie się kochają, miłość siostrzana i braterska... - źródłem miłości
        jest potrzeba posiadania wnuków.

        "Miłość jest ślepa", to najlepszy przykład znanej prawdy, że miłość często
        ogłupia.
        • danutki Re: Miłość wywodzi się z potrzeby rozmnażania... 27.07.05, 14:08
          dokowski napisał:

          > ... nie ma nic wspólnego z poznaniem i rozumieniem. Matka kocha dziecko,
          > kochankowie się kochają, miłość siostrzana i braterska... - źródłem miłości
          > jest potrzeba posiadania wnuków.

          być może, a raczej na pewno-najpierw była potrzeba rozmnażania
          ale jak sam wiesz, była to potrzeba biologiczna a więc nieuświadomiona
          po niej zaś-nadeszła ŚWIADOMOŚĆ-czyli rozum czyli Homo Sapiens
          niestety
          wielu z obecnie zyjących tego gatunku miłość nadal kojarzą TYLKO z seksem o
          stopień wyżej stojącym w cywilizacji współczesnej niż pierwotna potrzeba rozrodu

          >
          > "Miłość jest ślepa", to najlepszy przykład znanej prawdy, że miłość często
          > ogłupia.

          znanaa prawdaa nie koniecznie jest PRAWDĄ
          od PRAWDY odróżnią ją przede wszystkim to, że jest ZNANA jako prawda
        • marcq Miłość wg Dokowskiego 27.07.05, 16:20
          dokowski napisał:

          (miłość)...nie ma nic wspólnego z poznaniem i rozumieniem. Matka kocha dziecko,
          > kochankowie się kochają, miłość siostrzana i braterska... - źródłem miłości
          > jest potrzeba posiadania wnuków.


          Widzę, że Twój zakres pojmowania miłości (kto, kogo, dlaczego...itd) jest
          bardzo ubogi.

          Cóż - w TYM zakresie pozostając masz być może rację...
          • danutki Re: Miłość wg Dokowskiego 27.07.05, 16:51
            marcq napisał:

            > dokowski napisał:
            >
            > (miłość)...nie ma nic wspólnego z poznaniem i rozumieniem. Matka kocha
            dziecko,
            >
            > > kochankowie się kochają, miłość siostrzana i braterska... - źródłem miłoś
            > ci
            > > jest potrzeba posiadania wnuków.
            >
            >
            > Widzę, że Twój zakres pojmowania miłości (kto, kogo, dlaczego...itd) jest
            > bardzo ubogi.
            >
            > Cóż - w TYM zakresie pozostając masz być może rację...


            miłość klanu?
            miłość rodu?
            miłość plemienia?
          • dokowski A dlaczego biedaku udajesz głupiego? 27.07.05, 16:58
            marcq napisał:

            > Widzę, że Twój zakres pojmowania miłości (kto, kogo, dlaczego...itd) jest
            > bardzo ubogi.

            Przecież sam używasz trzykropka...

            Poza tym nic sam nie napisałeś, widać, że boisz się kompromitacji, więc wolisz
            obrażać lepszych od siebie.

            Oczywiście nie twierdzę, że reprezentuję najwyższy możliwy poziom głębi i
            bogactwa relacji i odczuć miłosnych. Nigdy nie kochałem np. mężczyzny, jak jak
            robią to geje, nigdy nie zakosztowałem braterstwa broni wtedy, gdy podczas
            wojny przyjaciele ratują sobie życie.

            Nie zmienia to jednak faktu, że każdy rodzaj miłośći wywodzi się z potrzeby
            pomagania nosicielom takich samych genów, nie przypadkiem istnieje jedno
            wspólne słowo na tak wiele odmian miłości, często niepodobnych do siebie, a
            jednak każdy z nas czuje, że każda miłość ma w sobie jakiś pierwiastek ten sam,
            który każe nam używać słowa "miłość" zamiast
            np. "przyjaźń", "uwielbienie", "podziw", "lojalność" itd.
            • marcq Dokowskiemu z całą dobrotliwością 29.07.05, 09:58
              dokowski napisał:

              > ...wolisz obrażać lepszych od siebie.

              Ho, ho - ostro! Widzę też, że albo dysponujesz IQ >160 albo też praca w -
              cytuję - Minfinie tak znakomicie poprawia samoocenę.

              Gdybym chciał obrażać, a nie po prostu podyskutować, napisałbym, że Twoja
              koncepcja funkcjonowania mechanizmu miłości zatrzymała się na poziomie d...
              Ponieważ jednak nie chcę - rozwinę nieco myśl, zgodnie z Twą sugestią.

              W swych rozważaniach uwzględniasz jedynie najprymitywniejsze, choć przyznaję,
              że prawdziwe, praprzyczyny zjawiska. Nie bierzesz pod uwagę np. zjawiska
              sublimacji i uwalniania się, a co najmniej oddalania przejawów od praprzyczyn.
              Przez analogię: istnieje teoria, w myśl której uzdolnienia plastyczne danej
              osoby wiążą się z jego analnymi inklinacjami we wczesnym dzieciństwie. Nawet,
              jeśli teoria ta jest prawdziwa - czy umniejsza to wartość dzieł Fidiasza albo
              Michała Anioła? No, chyba, żeby w ich odbiorze zatrzymać się na poziomie...

              Pozdrawiam.
              • dokowski Zaczynasz się skupiać 29.07.05, 10:08
                marcq napisał:

                > Twoja koncepcja funkcjonowania mechanizmu miłości zatrzymała się na
                > poziomie d...

                Takie prostackie kojarzenie, to jednak za mało. Ja piszę o źródłach, a ty o
                zatrzymywaniu się. "Źródła Wisły są na Baraniej Górze". "Co ty, głupi, Wisła to
                nie tylko mały strumyczek?!". Nawet na tym forum rzadko spotyka się tak marny
                poziom dyskusji.

                > czy umniejsza to wartość dzieł Fidiasza albo Michała Anioła?

                Rozumienie źródeł miłości nie umniejsza jej wartości, czego ty się najwyraźniej
                obawiasz.
                • marcq Zaczynamy się rozumieć 29.07.05, 10:33
                  "Armaty pod Stoczkiem zdobywała wiara rękami czarnymi od pługa" a ja piszę
                  ostatniw tym tygodniu post rękami czerwonymi od minii. Komuch, to i łapy ma
                  czerwone... Po czym wracam tam, gdzie me miejsce - przynajmniej dziś. Masz
                  dzięki temu trochę czasu na kolejne przemyślenia.

                  Mój wcześniejszy wpis, widzę to teraz jeszcze lepiej, był jednak trafny!
                  Praźródła traktujesz jako CAŁOŚĆ. Casus Wisła np. Owszem NAZWA jest tu ta sama
                  już od źródeł, ale ilość niesionej wody - rośnie! I to bynajmniej nie dzięki
                  zasługom tych źródeł jednych-jedynych, dających nazwę całości! Tak rozumując -
                  zubożyłbyś Wisłę w 99%, albo i więcej tego, co niesie naprawdę, choć praźródła
                  niby określono poprawnie...

                  Pozdrawiam.
                • danutki Re: Zaczynasz się skupiać 29.07.05, 11:04
                  dokowski napisał:

                  > Takie prostackie kojarzenie, to jednak za mało. Ja piszę o źródłach, a ty o
                  > zatrzymywaniu się. "Źródła Wisły są na Baraniej Górze". "Co ty, głupi, Wisła
                  to
                  >
                  > nie tylko mały strumyczek?!". Nawet na tym forum rzadko spotyka się tak marny
                  > poziom dyskusji.
                  >

                  sam podałes przykład Wisły, więc korzystam
                  my tu teraz jesteśmy, w toku tej dyskusji, na "zawracaniu postem Wisły", czyli
                  od jej ujścia z fekaliami w niej zawartych, do źródła-czyli wody czystej jak....
                  ponieważ ja akurat mam okazję na co dzień wdychać zapach bryzy z ujścia Wisły,
                  więc dla mnie porównanie z Wisłą ma ....inny ciąg logiczny a raczej
                  UWZGLĘDNIAJĄCY jako WAŻNY czynnik zanieczyszczenia.....Czystej Miłosci(poziom
                  źródła) wszystkimi "brudami" jakie w trakcie cywilizacji zostały do Wisły
                  (rzeki miłości) powrzucane
    • subtelna.x Re: kiedy Miłość jest Mądrością-rozważania po śnie 27.07.05, 10:33
      kiedy człowiek ma dwa garby jak wielbłąd i przejdzie przez ucho igielne
      to...zrezygnuje ze swoich garbów czy raczej zaczniee im się przyglądać czy
      mogłyby byćc jeszcze wwiększe, aby bogacz przez to samo ucho igielne przeszedł?
      jeśli jeden jego garb to zapas z Miłością a drugi garb kryje zapasy Mądrości
      to...
    • salomonna moje trzy grosze 28.07.05, 01:56
      Milosc jest slepa i tak ma byc, bo ona opiera sie na instynktach, nad ktorymi
      zwykle nie panujemy. Kochamy innych nie dlatego, ze taka jest nasza wola, ale
      dlatego, ze tak zadecydowaly nasze geny. Milosc matki do dziecka jest
      bezawarunkowa i taka mam byc, bo bez niej nie byloby zycia. Milosc dziecka do
      matki wynika z przywiazania do opiekunki i tak tez ma byc. Milosc do partnera
      tez jest niewytlumaczalna. Nie wiemy dlaczego kochamy te a nie inna osobe.
      Chyba chodzi tu i jakis nadal niezrozumialy dla nas rezonans psychiczny, ktory
      sprawia, ze czujemy (co jest subiektywne), ze ta druga soba jest dla nas jakims
      dopelnieniem. Madrosc jest tu bez znaczenia. Madrosc, czyli umiejetnosc
      znajdywania najwlasciwszych rozwiazan w roznych sytuacjach, nie ma nic do
      milosci. Ona zazwyczaj nakazuje nam postepowac calkiem inaczej, niz kaze
      milosc. Milosc czesto zwycieza, bo ona dziala jak narkotyk, dlatego ludzie
      popelniaja tyle bledow zyciowych. Nie mniej dorosli ludzie zwykle potrafia
      zapanowac nad swymi emocjami, by nie popelniac zbyt wielu bledow, ktore
      pojawiaja sie w sytuacjach konfliktu miedzy slepa miloscia a zdrowym
      rozsadkiem.
      • danutki Re: moje trzy grosze---> za moje tu wpisy 28.07.05, 07:42
        salomonna napisała:

        > Milosc jest slepa i tak ma byc, bo ona opiera sie na instynktach, nad ktorymi
        > zwykle nie panujemy. Kochamy innych nie dlatego, ze taka jest nasza wola, ale
        > dlatego, ze tak zadecydowaly nasze geny.

        ślepa miłość, nawet matczyna, to transportowanie w "genach" Głupoty przez
        pokolenia

        > Madrosc jest tu bez znaczenia. Madrosc, czyli umiejetnosc
        > znajdywania najwlasciwszych rozwiazan w roznych sytuacjach, nie ma nic do
        > milosci.

        a kto był twoim nauczycielem/ką mądrości w miłości?
        ślepa wiara?
        tak slepa jak miłość, którą jej przypisujesz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka