Dodaj do ulubionych

Niekonstruktywna opozycja

30.07.05, 09:04
No, to o mnie chodzi miedzy innymi. Pod znamiennym tytulem "Polska bez zasad"
jest taki fragment:

Pokolenie to wzrastało w Polsce Edwarda Gierka: bezideowej, przeżartej
korupcją i układami, a zarazem konsumpcjonistycznej i snobującej się tyleż na
polską tradycję, co na Zachód. "Polska rosła w siłę i ludzie żyli dostatniej",
a w szkołach pracowali nauczyciele uformowani już w PRL, najczęściej więc bez
właściwości i bez kręgosłupa (dziesięć lat wcześniej było tam jeszcze sporo
nauczycieli z II RP). Kiedy więc w 1980 r. ówcześni 20-latkowie zachłysnęli
się wiarą w "Solidarność", nie byli już w stanie pozbyć się starych nawyków:
jedyne, co potrafili, to mechanicznie przestawić znaki wartości.

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2847237.html

Jest postep. W 1989 bylam krwiozerczy morderca niekonstruktywny, ktory mial
zamiar powiesic wszystkich komunistow i dlatego trzeba bylo go okrazyc
kordonem sanitarnym, zbudowanym wspolnie przez Honorowego Kiszczaka oraz
Konstruktywnych Okraglostolowcow. Dzisiaj juz nikogo nie morduje i piana mi
nie leci z pyska. Tylko nie mam zasad oraz nasiaknelam bezideowoscia, korupcja
i ukladami.

sad(
Obserwuj wątek
    • patience PS. Rokita i Giertych to "mlodziez" Magdalenki 30.07.05, 09:09
      Giertych z ramienia Kiszczaka, Rokita z ramienia opozycji. Moje gratulacje dla
      "ideowych" i jakze wspanialych okraglostolowcow. Jacy okraglostolowcy, taka tez
      ich "mlodziez". Ciekawe kto bedzie qrwa po was sprzatal.
      • danutki Re: PS. Rokita i Giertych to "mlodziez" Magdalenk 30.07.05, 09:12
        patience napisała:

        > Giertych z ramienia Kiszczaka, Rokita z ramienia opozycji. Moje gratulacje dla
        > "ideowych" i jakze wspanialych okraglostolowcow. Jacy okraglostolowcy, taka
        tez
        > ich "mlodziez". Ciekawe kto bedzie qrwa po was sprzatal.
        >
        >

        Patience
        to nie wiesz, ze smiecie wywozi się na wysypisko i tam utylizuje?
        w krajach cywilizowanych to przed utylizacją się smieci segreguje
        a potem...do recyklingu co się jeszcze nada
        • patience Re: PS. Rokita i Giertych to "mlodziez" Magdalenk 30.07.05, 09:18
          Ech, rozumiesz, na przyklad Giertych nosil teczke za Kiszczakiem, Rokita nie
          wiem za kim nosil, ale teraz obaj sa Prawdziwi Patrioci, ideowi i Ojczyzniani.
          Godni przejac paleczke od Ideowych, no nie, sam miod. Nauczyli sie Idei
          Patriotycznych noszac teczki za generalstwem. A ta ohydna tluszcza urodzona w
          latach... skorumpowana, przezarta, oraz bezideowa musi byc okrazona kordonem
          sanitarnym, bo im skoczy do gardel. Poniekad maja racjesad
          • danutki Re: PS. Rokita i Giertych to "mlodziez" Magdalenk 30.07.05, 10:16
            patience napisała:

            > Ech, rozumiesz, na przyklad Giertych nosil teczke za Kiszczakiem,

            klan Giertychów gorszy tatarzyna

            Rokita nie
            > wiem za kim nosil, ale teraz obaj sa Prawdziwi Patrioci, ideowi i Ojczyzniani.

            no nie, tu przegięłaś Pati nieco!
            Giertychowie przy Marianie Janie to dopiero rokity som!!!
            • patience Re: PS. Rokita i Giertych to "mlodziez" Magdalenk 30.07.05, 10:22
              Ale to jest jeden i ten sam uklad, na przyklad jak masz narzedzie typu nozyczki,
              to sie ono sklada z 2 czesci. Jeden po jednej stronie, drugi teoretycznie po
              drugiej, tylko z tego razem wychodza jedne nozyczki, czyli dziedziczenie ukladu
              magdalenkowego, ktore oczywiscie nie wyklucza nikogo... z tegoz ukladu wlasnie.
              Mozna to oczywiscie mutowac i permutowac, gdyz rzeczony uklad jest
              intelektualnie jalowy, ale na to tez jest sposob. Podpuszczasz jakiegos
              niekonstruktywnego, a potem kradniesz jego pomysly, wycinajac rzecz jasna
              autora, i tak to leci... juz od 15 lat.
              • danutki Re: PS. Rokita i Giertych to "mlodziez" Magdalenk 30.07.05, 10:29
                patience napisała:

                > Ale to jest jeden i ten sam uklad, na przyklad jak masz narzedzie typu
                nozyczki
                > ,
                > to sie ono sklada z 2 czesci. Jeden po jednej stronie, drugi teoretycznie po
                > drugiej, tylko z tego razem wychodza jedne nozyczki, czyli dziedziczenie
                ukladu
                > magdalenkowego, ktore oczywiscie nie wyklucza nikogo... z tegoz ukladu
                wlasnie.
                > Mozna to oczywiscie mutowac i permutowac, gdyz rzeczony uklad jest
                > intelektualnie jalowy, ale na to tez jest sposob. Podpuszczasz jakiegos
                > niekonstruktywnego, a potem kradniesz jego pomysly, wycinajac rzecz jasna
                > autora, i tak to leci... juz od 15 lat.
                >
                >


                nozyczki piszesz...
                korzystać z pomysłów "niekonstruktywnych"
                taki zlepek sobie zrobić, który wygląda jak orginał...
                znam te metody z nożyczkami....
                sama z nich korzystam
                dlaatego...wartosci moralnych nic nie zastąpi...żadne prawo
                nie ma doskonanalszego prawa jak....morale oparte o .....
                mnie wystarczy Dekalog+ to co etycznego wniosły następne pokolenia wraz z
                postępem cywilizacyjnym
    • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 09:10
      Patience
      nie szlochaj
      jest postęp
      twoje zasady przejął kwas
      jest tu jakiś chemik, który by mi wyjaśnił co z takiej mieszanki powstaje?
      bo chybaa nie polski bigos gotowany na polskim piekiełku
      • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 09:12
        Zrobilo mi sie bardzo przykro. To jest chyba bez sensu. Oni chyba nie odpuszcza
        do samej smierci beda budowac kordony sanitarne. pieprze ich.
        • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 09:23
          patience napisała:

          > Zrobilo mi sie bardzo przykro. To jest chyba bez sensu. Oni chyba nie
          odpuszcza
          > do samej smierci beda budowac kordony sanitarne. pieprze ich.

          to jest beton
          a wzmocniony prętami metalowymi-żelazobeton
          aa jak te pręty naciągniesz-to mamy strunobeton
          takie konstrukcje, kiedy sa już zbędnym schronem -bardzo trudno się rozbija
          nie ma innej rady jak-zalać betonem i uczynić sarkofagiem
          tak jak w Czernobylu po emisjii ppromieniotwórczych ....
          konstruktorzy by mieli tu więcej do powiedzenia ....
          • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 09:43
            Najlepszy jest ten kawalek o Wielkich Przewodnikach: "zostalismy sami..."
            Poniekad to prawda, Batiuszka Stalin juz dosyc dawno nas opuscil. No i jeszcze
            jeden kawalek, o wykluczeniach. "Czy państwo to, wskrzeszając mechanizm
            wyłączeń, stanie się znów dla obywateli tworem obcym?" Wskrzeszajac!!? Skad sie
            w takim razie wzielo pojecie "opozycji niekonstruktywnej" oraz na przyklad jak
            to jest z ta budowa Muzeum Zydow Polskich bez Zydow Polskich? W III RP nie ma
            wykluczonych!?? A reformy Balcerowicza, w ktorych najmniej potrzebni byli
            ludzie? A elity polityczne, ktorym elektorat przeszkadza w sprawowaniu wladzy i
            bogaceniu sie? Kto to wszystko zrobil - nikt? Skoro jest tak dobrze, to dlaczego
            jest tak zle?
            • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 09:55
              patience napisała:

              > W III RP nie ma
              > wykluczonych!

              kazdy bez pracy i bez napełnionej (chociaż do połowy) miski i kazdy bez
              własnego dachu nad głową-to już jest wykluczony
              nie możnaa od biednego oczekiwać i wymagać by zechciał skorzystać z
              konstytucyjnego prawa do wolności, bo zaa niego już inni wybrali jego los i
              jeszcze beszczelnie potrafią mówić-weź swoje sprawy w swoje ręce i kuj swój los.
              kujon to może i ma szanse jeszcze ukuć coś dla siebie, ale nie kazdy rodzi się
              kujonem

              ?? A reformy Balcerowicza, w ktorych najmniej potrzebni byli
              > ludzie?

              mam problem z tym -Balcerowicz musi odejść
              pamiętam swoją opinię, kiedy Balcerowicz był ministrem od finansów i wtedy
              uważałam, że jako minister to jego psim obowiązkiem jest dbać o ...finanse
              Państwa aa nie Obywatela
              od Finansów Obywatela był cały Parlament i Prezydent
              1 na ponad 500?
              i potem krzyki i wrzaski-Balcerowicz musi odejść?

              A elity polityczne, ktorym elektorat przeszkadza w sprawowaniu wladzy i
              > bogaceniu sie? Kto to wszystko zrobil - nikt? Skoro jest tak dobrze, to
              dlaczeg
              > o
              > jest tak zle?

              jaak to NIKT?
              cały Parlament + Prezydent oraz Aparat Państwowy wszystkich szczebli-czyli
              polska biurwokracja
              >
              >
              >
    • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 09:56
      www.psrp.org.pl/index.php?sub=galeria&id_zdjecia=37
      www.psrp.org.pl/index.php?sub=galeria&id_zdjecia=911
      www.szukamypolski.com/arch/art/skomentarz/56
      • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:06
        www.szukamypolski.com/arch/art/skomentarz/56

        jakbym Oleksego słuchała w TV
        • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:12
          danutki napisała:

          > www.szukamypolski.com/arch/art/skomentarz/56
          >
          > jakbym Oleksego słuchała w TV
          >
          szkoda , że "przegoniono" z forum Tyu komuchem zwanego.
          może jak już umyje te swoje "krawe" po minii ręce zechce o tej
          niekonstruktywnej opozycji napisać coś "od siebie"?
          • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:17
            Ano przeciez wrocil. Daj mu czas na rozejrzenie sie po katach i aklimatyzacje.
            • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:22
              patience napisała:

              > Ano przeciez wrocil. Daj mu czas na rozejrzenie sie po katach i aklimatyzacje.

              wrócił i nie wrócił....
              może jak poza mną ktoś tu za nim też zatęsknił...no za tę jego lewą nogą czy
              prawą ręką a może odwrotnie to było
              no gdyby ktoś jeszcze dał taki wyraz, ze komuch to on może i jest, ale
              wierny...nie tylko zasadom
              no i ten jego styl!!!
              takiej DIALEKTYKI to nawet Marks mógłby mu pozazdrościć.
              • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:25
                hehe lubisz go? Zdaje sie ze mi do tej pory nie wybaczyl tego pojedynku o nika
                ze stoikiemwink))
                • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:37
                  patience napisała:

                  > hehe lubisz go? Zdaje sie ze mi do tej pory nie wybaczyl tego pojedynku o nika
                  > ze stoikiemwink))

                  lubię, bo mam za co go lubić smile
                  chyba ci wybaczy-nie wiem, nie paamiętam tego pojedynku-aale do wybaczenia
                  (jesli jest co wybaaczyć) potrzebne jest wyrażenie skruchy-niekoniecznie na
                  klęczkach smile
                  • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:44
                    ja juz dokladnie nie pamietam co i jak, ale mgliscie mi sie kojarzy, ze to sie
                    rozgrywalo w okresie natezenia wojen kwietnych i tropienia pacynek. Na przyklad
                    ja bylam wtedy oskarzana ze produkuje miliony pacynek, one zreszta rzeczywiscie
                    sie pojawialy, tylko ze nie zrobilam ani jednej. Ale jak wtedy mowilam ze to nie
                    ja to mi i tak nikt nie wierzyl, totez obrywalam i za siebie, i za te pacynki.
                    Mialam retorsje w postaci pacynek, o ktore z kolei ja podejrzewalam miedzy
                    innymi tyuwink)) Hehe to byly czasy... dzisiaj by mi sie juz nie chcialobig_grin
                    • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:00
                      patience napisała:

                      > Mialam retorsje w postaci pacynek, o ktore z kolei ja podejrzewalam miedzy
                      > innymi tyuwink)) Hehe to byly czasy... dzisiaj by mi sie juz nie chcialobig_grin


                      i oby taamte czasy jako niekonstrutywne pseudodyskusje wszynajace jedynie wojny
                      i wywołujęce nienawiść nie powróciły na FAQ, bo Tyu ...by nie powrócił a ja bym
                      odeszła ...
                      teraz odchodze jedynie na...piękna pogoda jest smile
        • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 10:16
          Urban powiedzial bardzo ciekawa rzecz w Kampinosie. Mianowicie, ze mysli, ze
          sejm kontraktowy byl bledem, lepiej bylo pojsc na zupelnie wolne wybory. Z
          punktu widzenia jego obozu by bylo lepiej, gdyz w wolnych wyborach nie
          zafunkcjonowalby mechanizm referendum za lub przeciw, czyli swoje glosy by mieli
          tak czy inaczej, a bedac w opozycji i tak i tak by brali udzial w pisaniu
          konstytucji. Natomiast wolna konkurencja miedzy kandydatami by spowodowala
          najprawdopodobniej inny, zdrowszy uklad elit.
    • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:10
      A może zamiast biadolić wystartujesz do wyborów??? Wolmych wyborów!
      • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:36
        v_2 napisał:

        > A może zamiast biadolić wystartujesz do wyborów??? Wolmych wyborów!


        Nie ma sprawy! Tylko powiedz gdzie one sa?

        wink)
        • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:39
          No nie- TV nie oglądasz, GW nie czytasz? IIIRP - wrzesień 2005...
          • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:45
            Acha. Masz na mysli, ze na przyklad pojde do Rokity i mu powiem tak. Wie pan, ja
            jestem konstytucjonalistka oraz za otwieraniem archiwow. Jesli mi sie uda, to
            sie wtedy okaze, ze jest pan zlamanym okraglostolowym qtasem, jednym z ludzi
            odpowiedzialnych za instalacje systemu kronistycznego w Polsce. Ale
            niewykluczone ze sie od tego atmosfera przeczysci i bedzie zdrowiej. A teraz
            niech mi da pan miejsce na swojej liscie partyjnej, najlepiej biorace, czyli
            niech mi pan ustapi swojego miejsca. A na to Rokita: Och! Ach! Jaki swietny
            pomysl! Z przyjemnoscia! Swoja kase na wybory tez pani oddam!

            wink))
            • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:53
              Faktycznie bardzo, bardzo zabawne... niestety nie mogę pośredniczyć mimo że
              obydwaj jesteśmy z Krakowa... A chętnie bym to zobaczyłsmile))

              A poważnie. Sprawa oczywiście nie jest łatwa. Aczkolwiek dlaczego środowisko
              mocnej i zjednoczonej onegdaj PA nie myśli o wyborach? Może byłby to jakiś
              zaczyn bo faktycznie dobre zdanie ma o Was większość świadomych Polaków.
              A oprócz tego, może zacznij kampanię w sieci? Ogłoś program ( zarys już znamy )
              i zacznij zaciąg do nowej formacji. Mam już hasło: Forumowicze wszystkich forów
              łączcie się!!!
              • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 11:56
                Najbardziej realistyczny poki co jest pomysl palnicka z instrukcja wyborcza. By
                mozna bylo wlaczyc niektore twoje elementy i wzbogacic scenariusz. hm... hehewink)
                • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:03
                  Czasami dziwne rzeczy się udają...mimo, że nie powinny ( z grubej rury to np.
                  SOLIDARNOŚĆ (ogólnie)) a z mniejszej to spotkanie miliona ludzi na krakowskich
                  Błoniach po śmierci JPII zwołanych SMS-ami. A może po prostu Ci nie chce bo
                  biadoenie jest łatwiejsze???
                  • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:10
                    Nie podpuszczajwink)) Ordynacja jest jaka jest, i to jest nie do przeskoczenia.
                    Tak samo finansowa konkurencja z ukladami kronistycznymi jest nie do
                    przeskoczenia. Wydaje mi sie ze pulap maksymalny jaki mozna w tych wyborach
                    zrobic, to ewentualnie jakas formacje polityczna, ktora by miala samodzielne
                    stanowisko i zaznaczyla swoja obecnosc przewietrzaniem. W tym sensie pomysl
                    palnicka wcale nie jest taki glupi, wrecz przeciwnie. To przeciez nie sa
                    ostatnie wybory w dziejach Polski.
                    • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:16
                      Było takie hasło ( co prawda wisiało głonie w tzw Czechosłowacji ): z ZSRR po
                      wsze czasy! I co? Szlag trafił tamten ukłąd ( dzięki Tobie także ) a teraz się
                      nie da? Chociaż oprawdą jest to już pisaliśmy jak człowiek młody to nie wie, że
                      isę nie da...
                      Trzeba zacząć kombinować.
                      Internet to potega- wie o tym szczególnie każdy reżim; patrz Chiny, Białoruś,
                      itp...
                      • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:19
                        No moze masz racje ze przesadzam ze sie nic nie da zrobic. Trzeba pomyslec.
                        • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:25
                          Wirtualna organizacja bez papierów i z mimalną strukturą. Nieustające referenda
                          w każdej sprawie i szansa na jasne reguły ( większość zwycięża ). Nie wiem
                          tylko jak prowadzić członkostwo ( jakiś formularz jak zgłosdzenie do Forum? )
                          Trzeba kombinować. Taka organizacja to ideał demokracji- demokracja XXI wieku...
                          • patience Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:28
                            Ide na spacer pomyslec.
                            • v_2 Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:30
                              Ja też, chociaż +37 nie zachęca do spaceru...
                              • patience Scenariusz 31.07.05, 11:43
                                chyba miales racje ze by mozna bylo te rozne rzeczy polaczyc. Docelowo by bylo
                                potrzebne ok. 20 zielonych beretow w charakterze operatorow. Narzedzia sa, i to
                                nie tylko klasyczne www, slusznie prawisz o sms-ach. Mamy tez FAQ oraz np.:
                                www.lemontv.pl/dz_wyslij.php
                                www.petitiononline.com/petition.html

                                Scenariusz palnicka mozna by bylo ozdobic, np. piszemy swoje 21 postulatow i
                                zawieramy umowy o poparciu tych kandydatow, ktorzy sie pod nimi podpisuja, czyli
                                nie tylko kampania negatywna, ale tez pozytywna. Na stronie mozna by bylo
                                oglosic liste tych popieranych, albo tez wprowadzic system punktacji (punkty
                                preferencyjnewink)) etc. Na petitions online mozna zbierac podpisy osob
                                identyfikujacych sie z programem. To cel krotkofalowy, czyli udzial w wyborach
                                na wariackich papierach, a dlugofalowy czyli formacja by wymagal dopracowania.
                                Np. ludzie musza miec z jednej strony mozliwosc identyfikacji z jakims logiem
                                politycznym, a z drugiej, skoro to ma byc nowoczesne, to z alternatywy aparat
                                czy siec wybieramy jako organizacje siec, zreszta, z uzyciem internetu sie
                                praktycznie nie da. Czyli miara sukcesu dlugofalowego po wyborach by bylo
                                pojawienie sie czegos w rodzaju sieciowego think tanku, ktorego zadaniem by bylo
                                utrzymywanie bazy organizacyjnej, strony www, tych petycji etc. Cos w rodzaju
                                technicznego zaplecza dla obywateli?
                                • v_2 Re: Scenariusz 31.07.05, 17:30
                                  To był jak widzę baaaaaaaaaaardzo dłuuuuuuuugi i baaaaaardzo owocny spacer!
                                  Zastanowić się tylko należy jak unikać V kolumny tj. ludzi rozwalających całą
                                  idęę. Bo z jednej strony organizacja musi bys maxymalnie otwarta (
                                  obywatelska ) z drugiej strony odporna na zakłócenia ( np. wielokrotne
                                  głosowanie ) ze strony przeciwników. Wydaje się, że trzeb byłoby iść w
                                  otwartość jeśli chcemy być odmienni od istniejących partii skupiających się na
                                  swoich członkach i swoich interesach. W najgorszym wypadku będziemy
                                  internetowym biurem badania opinii społecznych. Nyśl nad postulatami... czasu
                                  do wyborów mało...
                                  • danutki Re: Scenariusz 31.07.05, 17:42
                                    v_2 napisał:

                                    > To był jak widzę baaaaaaaaaaardzo dłuuuuuuuugi i baaaaaardzo owocny spacer!
                                    > Zastanowić się tylko należy jak unikać V kolumny tj. ludzi rozwalających całą
                                    > idęę. Bo z jednej strony organizacja musi bys maxymalnie otwarta (
                                    > obywatelska ) z drugiej strony odporna na zakłócenia ( np. wielokrotne
                                    > głosowanie ) ze strony przeciwników. Wydaje się, że trzeb byłoby iść w
                                    > otwartość jeśli chcemy być odmienni od istniejących partii skupiających się
                                    na
                                    > swoich członkach i swoich interesach. W najgorszym wypadku będziemy
                                    > internetowym biurem badania opinii społecznych. Nyśl nad postulatami... czasu
                                    > do wyborów mało...


                                    OTWARTOŚĆ zawsze daje większe możliwości na działalnosć podszywaczy
                                    jakie jest antidorum na podszywki?
                                    pewien rodzaj selekcji pozytywnej
                                    coś podobnego jak w sporcie
                                    z masowego dojść do grupy mistrzowskiej
                                    no i nie bez znaczenia jest...ZASKOCZENIE przeciwnika, oki się naa nowo
                                    zorganizuje,zanalizuje i przystąpi do kontrataku mielibyśmy ...zamknięte listy
                                    i dlatego nadal podtrzymuję listę do RM mieć już przygotowaną i bez skreśleń u
                                    potencjalnych wyborców zeby nawet ta V kolumna była bezsilna ją rozwalić
                                    • patience Prom ReDiscovery, date of launch: 2008 31.07.05, 23:42
                                      Podroz kosmiczna na Planete Terra

                                      Astronauci:
                                      1.wycieczka czyli emigracja polityczna
                                      2.pokolenie marca 68 w Polsce tzw Prowincja
                                      3.PA
                                      4.Dysydenci Wschodnioeuropejscy, Czesi Rosjanie etc
                                      5.Projekt ruchu konstytucyjnego w EU
                                      6.Nowe Formy organizacji...

                                      Instrukcja obslugi promu ReDiscovery zapisana w Mowach Lincolna (wojna przeciwko
                                      niewolnictwu + o niepodleglosc), z integrowana z doswiadczeniami trotalitaryzmow
                                      XX wieku. ...antytotalitarny charakter Koalicji Odwaznych , otwarty dialog i
                                      empatia spoleczna.

                                      (ten post jest wspolny moj i drf)
                                      • patience Re: Prom ReDiscovery, date of launch: 2008 31.07.05, 23:48
                                        ....oraz kreatywne sposoby rozwiazywania problemow ,nowa technologia i
                                        samoksztalcenie.
                          • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:32
                            v_2 napisał:

                            > Wirtualna organizacja bez papierów i z mimalną strukturą. Nieustające
                            referenda
                            >
                            > w każdej sprawie i szansa na jasne reguły ( większość zwycięża ). Nie wiem
                            > tylko jak prowadzić członkostwo ( jakiś formularz jak zgłosdzenie do Forum? )
                            > Trzeba kombinować. Taka organizacja to ideał demokracji- demokracja XXI
                            wieku..
                            > .

                            kolorki!
                            liczyć kolorki!
                            tak ponoć było za antycznych
                        • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:30
                          patience napisała:

                          > No moze masz racje ze przesadzam ze sie nic nie da zrobic. Trzeba pomyslec.


                          bez realizacji pomysłu Palnicka?!
                          może ten pomysł należy dopracować, ale ON daje klarowność!
                          jaak inaaczej można sklarować scene polityczną, zeby nie było w nich szumowin
                          typu Leperiady i Giertychomaani wszypolskiej?
              • danutki Re: Niekonstruktywna opozycja 30.07.05, 12:25
                v_2 napisał:

                > Mam już hasło: Forumowicze wszystkich forów
                >
                > łączcie się!!!

                tych na szaro zaznaczonych też?
    • beemelka Bardzo ciekawy temat! 30.07.05, 11:53

      Artykul az przygotowalam sobie do druku, bo nie lubie czytac z ekranu, tylko
      mam klopot z drukarka. A GW nie kupuje w protescie za wywalenie mnie z czatu
      przez jakas carminowa adminke.

      Po pobieznej lekturze, stwierdzam, ze autor przyjal zalozenie, ze zaden z 5
      Medrcow nigdy sie nie pomylil. A ja sadze, ze chocby Jan Nowak-Jezioranski byl
      w bledzie, zalujac, ze Sld nie wygralo miazdzaco wyborow.

      Na te chwile mam nastepujaca refleksje:
      DIablu nie wolno przyznac w niczym racji. CO nie znqaczy, ze wykluczac nalezy
      tych, ktorzy tylko w jakims stopniu z diablem sie brataja.

      Relatywizm, zamazywanie prawdziwych idealow. I do tego atak na moje pokolenie i
      pokolenie czasow Magdalenki.
      Czy nie jest to element kampanii SLDowskiej, ktora to partia ustawila sobie na
      czele malolata Olejniczaka?

      Przeczytam dokladnie, bo na razie napisalam, czym mi ten artykol smierdzi.

      pozdro.
      • danutki Re: Bardzo ciekawy temat! 30.07.05, 12:39
        beemelka napisała:

        > Relatywizm, zamazywanie prawdziwych idealow. I do tego atak na moje pokolenie
        i
        >
        > pokolenie czasow Magdalenki.
        > Czy nie jest to element kampanii SLDowskiej, ktora to partia ustawila sobie
        na
        > czele malolata Olejniczaka?
        >
        > Przeczytam dokladnie, bo na razie napisalam, czym mi ten artykol smierdzi.
        >
        > pozdro.


        5ciu WIELKICH ustąpiło miejsca 10ciu
        bo jeśli byli naprawdę WIELCY to 10 po nich jest w sam raz, no ...moze 11tu, bo
        12ty zdradził
        eh tam, to taka moja...asocjacja tylko do RM (Rady Madrych), że 10ciu wystarczy
        11ty to prezydent
        • beemelka Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o prawda 30.07.05, 17:45

          1. Pan Romanowski opowiadajac się przeciw wylaczaniu tych, którzy sa
          odpowiedzialni za zlo w Polsce, rzuca klatwe na pokolenie 20latkow z roku
          80tego, motywujac to tym, ze wyrosli na zlym gruncie. Broni w tym samym
          momencie katow, oprawcow, aparatczykow i tych, którzy bez zenady chca być
          beneficjentami zgnilych ukladow.
          2. Pan Romanowski nie zauwaza, ze pokolenie lat 70 tych zostalo wychowane
          przez rodzicow, którzy dojrzewali za Gomulki, wchodzili w doroslosc za
          Gierka. Ich z kolei rodzice pamietaja wojne i entuzjazm odbudowy kraju. I czy
          chcemy, czy nie zyli i pracowali w systemie „czy się stoi, czy się lezy”,
          pelnym przywilejow dla motlochu w rodzaju: wczasy zakladowe, przydzial
          mieszkania, talon na samochod. O ile ja pamietam koniec lat siedemdziesiatych,
          to bunt przeciw systemowi pociagal za soba glownie mlodziez. I nie można mieć
          za zle mlodym rodzicom, ze korzystali z ciurkanych cienkim strumieniem
          dobrodziejstw i przydzialow oraz, ze chcieli się „jakos” urzadzic. Na
          manifestacjach KPNu bywali glownie studenci i licealisci. To w pokoleniu
          urodzonym w latach 60tych zrodzil się najwiekszy plomien narodowych uczuc.

          I nie chce mi się dalej komentowac tego przykladu marnego, propagandowego
          dziennikarstwa. Mamy zapomniec, pod pretekstem swiadomosci i solidarnosci, o
          tym dla kogo i na czyja rzecz taki pan Urban (dla mnie Urbanow), Rakowski,
          Jaruzelski i inni dzialali. Ludzie Ci byli zbyt inteligentni i swiadomi, żeby
          nie widziec i ni erozumiec, ze oddaja wszelkie sily, aby Polske sowietyzowac. I
          nie wazne, czy z legitymacja PZPR, czy bez.

          Przepraszam, ale we mnie podobne do przytaczanych przez pana Romanowskiego
          argumenty wzbudzaja obrzydzenie. I to co napisal to g-no prawda. Potwierdzam
          swoje wrazenie, ze to tekst pisany w ramach kampanii, która ma odbudowywac SLD
          a 'wujkowie", odpowiedzialni za cale zlo, schronia sie za plecami bezideowych
          mlodziencow i nie poniosa zadnej odpowiedzialnosci za swoje czyny preciw
          wlasnemu krajowi.

          • danutki Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 18:24
            beemelka napisała:

            >
            > Przepraszam, ale we mnie podobne do przytaczanych przez pana Romanowskiego
            > argumenty wzbudzaja obrzydzenie. I to co napisal to g-no prawda. Potwierdzam
            > swoje wrazenie, ze to tekst pisany w ramach kampanii, która ma odbudowywac
            SLD
            > a 'wujkowie", odpowiedzialni za cale zlo, schronia sie za plecami bezideowych
            > mlodziencow i nie poniosa zadnej odpowiedzialnosci za swoje czyny preciw
            > wlasnemu krajowi.
            >


            beemelko
            nie wszyscy w latach 70-tych ustawiaali się ww kolejkach po przydziały na
            mieszkania, talony na samochody i inne przywileje
            ale masz dużo racji kiedy piszesz ,że dzieci tych beneficjentów przywilejowych
            razem z rodzicami dziś rzucają kamieniami i niszczą prywatne samochody i dobro
            miejskie wspólne, aby domagać się należnych im -ich zdaniem -dalszych
            przywilejów nie oglądając się na to, kto im pokryje koszty tych przywilejów
            nie kazdy z rocznika lat 70tych ma dzis prawo do wyciągania swojej szyi do
            zawieszenia na niej plakietki 25lecia I i 15 lecia II Solidarności
            • beemelka Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 19:16
              To jest jeszcze inna sprawa. Ja mysle, o tym, ze urodzeni w latach 70tych nie
              maja nawet dziadkow, korzy pamietaliby oddech wolnosci.

              Przebudzone do walki o wolanosc zostalo pokolenie dzisiejszych 40-50 latkow. To
              oni, ich entuzjazm, energia stanowili sile "Solidarnosci". Ale jest to
              pokolenie, ktore placi najwieksza cene za przemiany. Tylko nieliczni umieli si
              eprzystosowac.

              Nie moglam doczytac o co szlo z tym Kampinosem. Zrozumialam, ze Urban i inni,
              przyjechali pokazac bezczelnie swoje mordy i przekonywac, ze ma im ujsc
              bezkarnie (w kategoriach moralanych, oczywiscie) to, ze szkodzili tak bardzo.

              Jak pamietam lata 78-81, "Solidarnosc" zjednoczyla tych, ktorzy stanac kolo
              siebie nie umieli, choc walczyli o te sama sprawe. I pojawia si e mi tutaj
              ulubiony temat: antysemityzm. Czy to nie byl glowny powod, niesnasek wewnatrz
              opozycji z tamtego czasu?

              A jesli chodzi o sprawe teczek, to przeciwnicy lustracji, ni eWildstein, sa
              winni zamieszania.
              • danutki Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 19:52
                beemelka napisała:

                > To jest jeszcze inna sprawa. Ja mysle, o tym, ze urodzeni w latach 70tych nie
                > maja nawet dziadkow, korzy pamietaliby oddech wolnosci.

                czy dobrze policzyłaś te pokolenia?
                nie wszyscy doczekali do dziadków, ale wielu tak

                >
                > Przebudzone do walki o wolanosc zostalo pokolenie dzisiejszych 40-50 latkow.

                w mojej ocenie NAJGORZEJ wypadają roczniki obecnych 40-latków
                tu nie czas na pogłębioną analizę, ale to właśnie obecne 40 latki nie "załapali
                się" na rodziców pierwszych walk o wolność w PRLu
                to ich "obciążyło" już jak stygmaty PRLu

                To
                >
                > oni, ich entuzjazm, energia stanowili sile "Solidarnosci".

                obecne 50 latki tak, bo pamiętali też rok 68, 70 i 76

                Ale jest to
                > pokolenie, ktore placi najwieksza cene za przemiany.

                tak, to szczeraa prawda
                oprócz tych, których rok 89 zastał w "odpowiednich" miejscach


                Tylko nieliczni umieli si
                > eprzystosowac.

                to nie kwestia TYLKO przystosowania
                wielu po prostu nie miało szansy w wieku 40 lat zaczynać WSZYSTKO od nowa?

                >
                > Nie moglam doczytac o co szlo z tym Kampinosem. Zrozumialam, ze Urban i inni,
                > przyjechali pokazac bezczelnie swoje mordy i przekonywac, ze ma im ujsc
                > bezkarnie (w kategoriach moralanych, oczywiscie) to, ze szkodzili tak bardzo.

                Patience pisała coś innego w swoich relacjach

                >
                > Jak pamietam lata 78-81, "Solidarnosc" zjednoczyla tych, ktorzy stanac kolo
                > siebie nie umieli, choc walczyli o te sama sprawe. I pojawia si e mi tutaj
                > ulubiony temat: antysemityzm. Czy to nie byl glowny powod, niesnasek wewnatrz
                > opozycji z tamtego czasu?

                wtedy w roku 78-81 naa pewno nie, ale w roku 89 już tak

                >
                > A jesli chodzi o sprawe teczek, to przeciwnicy lustracji, ni eWildstein, sa
                > winni zamieszania.

                za sprawę teczek jest ODPOWIEDZIALNA GRUBA KRECHA i nic innego no i ten
                kontraktowy sejm
          • v_2 Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 19:01
            Cos tan też o przebaczaniu pojawaia. Przebaczaniu bezwarunkowym. Szkoda tylko,
            że p. Romanowski nie rozwija wątku co zrobić z ubekiem, któremu wybaczono wbrew
            jego woli i który dalej brnie w bandytyzm. Taka była idea "grubej kreski"
            rozumianej jako szansa dla ludzi byłego sysytemu. I co? Skorzystali? Skądże,
            wszak pachniały nadal rosyjskie pieniądze. I za te pieniądze okradali Polskę.
            Ile razy trzeba przebaczać?
            • danutki Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 19:19
              v_2 napisał:

              > Cos tan też o przebaczaniu pojawaia. Przebaczaniu bezwarunkowym. Szkoda
              tylko,
              > że p. Romanowski nie rozwija wątku co zrobić z ubekiem, któremu wybaczono
              wbrew
              >
              > jego woli i który dalej brnie w bandytyzm. Taka była idea "grubej kreski"
              > rozumianej jako szansa dla ludzi byłego sysytemu. I co? Skorzystali? Skądże,
              > wszak pachniały nadal rosyjskie pieniądze. I za te pieniądze okradali
              Polskę.
              > Ile razy trzeba przebaczać?

              skozystali i to jak!!!
              poczuli zapach także innych niż tylko ruble pieniędzy!
              bez przebaczenia dla TYCH zdrajców, łotrów i hochsztaplerów politycznych
              • v_2 Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 21:42
                Przebaczenie jak najbardziej. Przebaczenie nawet awansem- z góry. Każdy może
                błądzić. Każdy człowiek ma prawo do zaplątania się w złe towarzystwo. Ale jeśli
                mimo przebaczenia i otwartości nadal gardzi przebaczającym ( traktując go jako
                człeka poczciwego - czytaj dobrego a głupiego ) i nieustannie go oszukuje,
                okrada i oczernia to przebaczenia nie można ciągnąć w nieskończoność. Zresztą
                można przebaczyć ale tylko wtedy gdy bandzior siedzi w celi...
                • danutki Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 21:49
                  v_2 napisał:

                  > Przebaczenie jak najbardziej. Przebaczenie nawet awansem- z góry. Każdy może
                  > błądzić. Każdy człowiek ma prawo do zaplątania się w złe towarzystwo. Ale
                  jeśli
                  >
                  > mimo przebaczenia i otwartości nadal gardzi przebaczającym ( traktując go
                  jako
                  > człeka poczciwego - czytaj dobrego a głupiego ) i nieustannie go oszukuje,
                  > okrada i oczernia to przebaczenia nie można ciągnąć w nieskończoność. Zresztą
                  > można przebaczyć ale tylko wtedy gdy bandzior siedzi w celi...


                  awansem- z góry- otrzymali przez "grubą kreskę" -nie skorzystali, nie DOCENILI
                  miłosierdzia skrzywdzonych!
                  drugi raz to byłoby o jeden raz za dużo
                  dzieci nasze by nam tego nie wybaczyły
                  i miałyby rację
                  za jednego pokoleniaa TYLE widzieć i przeżyć...tego -taakiej szansy-w historii
                  Polski jeszcze nie było!
                  i teraz-bez brzebaczenia!
                  jak to się mówi?
                  ...i niech Bóg ci wybaczy

                  -
                  raz wybrawszy-wiem, że wybrałam dobrze
                  jednak kazdego dnia stoję przed wyborem
                  • v_2 Re: Temat ciekawy i trudny ale ten tekst to g-o p 30.07.05, 21:53
                    Dokładnie tak!
                    • danutki Re: v_2 czy te vv nie wypożyczyłeś od Evvy8a? 30.07.05, 22:20
                      v_2 napisał:

                      > Dokładnie tak!
                      --
                      nic z bliska nie wygląda tak dokładnie jak z daleka
                      • v_2 Re: v_2 czy te vv nie wypożyczyłeś od Evvy8a? 30.07.05, 22:33
                        No wiesz... są moje własne. Na zawsze.
                        • danutki Re: v_2 czy te vv nie wypożyczyłeś od Evvy8a? 30.07.05, 22:34
                          v_2 napisał:

                          > No wiesz... są moje własne. Na zawsze.


                          od zawsze?
                          • v_2 Re: v_2 czy te vv nie wypożyczyłeś od Evvy8a? 30.07.05, 22:40
                            Prawie od początku pobytu na FA. Zresztą czy istnieje coś "od zawsze"?
                            • danutki Re: v_2 czy te vv nie wypożyczyłeś od Evvy8a? 30.07.05, 22:51
                              v_2 napisał:

                              > Prawie od początku pobytu na FA. Zresztą czy istnieje coś "od zawsze"?


                              przepraszam
                              to "od zawsze" to mój slang osobniczy, który znaczy...od kiedy chcę pamiętać smile
                              • v_2 Re: v_2 czy te vv nie wypożyczyłeś od Evvy8a? 30.07.05, 22:55
                                Od 9/10 zawsze.
                • rycho7 z braku dowodow 31.07.05, 18:09
                  v_2 napisał:

                  > Zresztą
                  > można przebaczyć ale tylko wtedy gdy bandzior siedzi w celi...

                  Dyskusja jest nadecie sztuczna. "Bandzior" popelnil "przestepstwa" nie
                  wymienione w kodeksie karnym. Dowodow nikt nie zbiera bo sa "oczywiste", swiat
                  fikcji Pawkow Korczaginow.
                  • v_2 Re: z braku dowodow 31.07.05, 18:12
                    Nawet jak dyskusja jest sztuczna to problem jest prawdziwy...
                    • rycho7 zamordowany w roli swiadka koronnego obrony 31.07.05, 22:24
                      v_2 napisał:

                      > Nawet jak dyskusja jest sztuczna to problem jest prawdziwy...

                      Nieudolnie sie bronisz. Problem jest wydumany. Nie nalezy twierdzic, ze bandyta
                      zamordowal gdy trup jest niedoszly i zyje.

                      "Bandyci" "zamordowali" Twe dobre samopoczucie.
                      • v_2 Re: zamordowany w roli swiadka koronnego obrony 31.07.05, 22:37
                        Ok niech Ci będzie. Nie bandzior tylko funkcjonariusz państwa o nazwie PRL. Nie
                        w celi ale poza polityką. A reszta pozostaje bez zmian.
                        Pasuje?
                        • rycho7 demokracja wykluczonych? 31.07.05, 22:58
                          v_2 napisał:

                          > Ok niech Ci będzie. Nie bandzior tylko funkcjonariusz państwa o nazwie PRL.
                          > Nie w celi ale poza polityką.

                          A moga sie tajnie zrzeszac? Zeby nie kalac tym, ktorzy nie lubia widziec.

                          > A reszta pozostaje bez zmian.
                          > Pasuje?

                          Pasuje jak IV RP. Generalnie mi nie przeszkadza. Po igrzyskach nastapi
                          rozliczenie.
                          • 7em cześć. mam 53 podpisy 01.08.05, 09:11
                            pod petycją do Ciebie bys przyznał się do poglądów bolszewickich lub
                            przynajmniej propeerelowskich. przypominam, ze prawo mówi o 50 podpisach
                            zmuszających wyjatkowo upartych forumowiczów do wypowiedzenia Prawdy.

                            5040
                            • v_2 Re: cześć. mam 53 podpisy 01.08.05, 09:44
                              Udostępnij je proszę!
                            • rycho7 przyznaje sie do anarchizmu fatalistycznego 01.08.05, 10:33
                              7em napisał:

                              > pod petycją do Ciebie bys przyznał się do poglądów bolszewickich lub
                              > przynajmniej propeerelowskich.

                              Chcesz zadekretowac moje poglady? Jak prokurator Wyszynski?

                              Ja przyznaje sie do anarchizmu fatalistycznego. Panstwo to najgorsze co sie
                              przytrafilo ludzkosci. Nie da sie go zlikwidowac bo wygra mafia i sie
                              zalegalizuje jako panstwo. Kolo zamkniete. Mafia o wladzy mnie nie dziwi.
                              Wynika to u mnie z definicji. Ustroje nie zmieniaja istoty zagadnienia. Mafia
                              zalegalizowana jest zawsze.

                              Co do bolszewizmu to nie gustuje. Zdobywanie wiekszosci w przerwach w obradach
                              to metody nawiedzonych. Moga byc 7kowiczami lub haszystami. Mnie najzupelniej
                              wystarcza demokracja (bezprzymiotnikowa) oraz wolny rynek (bez interwencjonizmu
                              panstwowego strzelajacego do robotnikow na ulicach).

                              Co do propeerelowszczyznu to mi sie nie kalkuluje. Wole socjal RFN. Nie bede
                              przeciez walczyl ze swoimi interesami dla wymaganej przez 7emkodewiatorow
                              czystosci idei propeerelowskiej. Problemem takich jak Ty 7emko jest to, ze
                              walczysz z wyimaginowanym wrogiem. Realny zbior Twoich wrogow jest pusty. Jak
                              prokuator Wyszynski sam bedziesz "wypracowywal" sobie wrogow.

                              7em napisał:

                              > wypowiedzenia Prawdy.

                              Z duzej litery P to musisz miec imprimatur synodu biskupow. Nie wiem czy jest
                              ich 50ciu. Zmuszac to oni sobie moga. Z Husa sie jeszcze nie rozliczyli. A
                              wyszedl im bokiem jak malo kto. Ja moge Ci przypomniec o Wandei, jak lubisz
                              przypominanie.
                              • 7em lud sie burzy 01.08.05, 10:44
                                zebys sie nie zdziwil jak cie obcegami goracymi potraktujemy. droga "po
                                dobroci" skonczona

                                5040
                                • rycho7 swiete slowa prokuratora Wyszynskiego 01.08.05, 10:51
                                  7em napisał:

                                  > zebys sie nie zdziwil jak cie obcegami goracymi potraktujemy. droga "po
                                  > dobroci" skonczona

                                  Juz sie boje. Z przypominaniem u Ciebie slabo. Wiec tamat Ci podsuwam, kogo
                                  przechowano na zamku Wartburg poza zasiegiem swietych obcegow i co z tego
                                  wyniklo.
                                  • 7em nie wiem. miałem 3 z historii 01.08.05, 11:03
                                    5040
                                  • 7em ale napewno na to załuzyl 01.08.05, 11:03

                                    • rycho7 szklone braki sa u Ciebie widoczne 01.08.05, 11:42
                                      Lutra obcegami nie dorwaliscie. No i interes z odpustami szlag trafil. A tak
                                      sie dobrze zarlo.
    • babariba-babariba lekturę i refleksję polecam... 30.07.05, 22:53
      polityka.onet.pl/162,1238336,1,0,2513-2005-29,artykul.html
      • v_2 Re: lekturę i refleksję polecam... 30.07.05, 23:05
        No tak kampanii wyborczej SLD część dalsza. Po pierwsze POLITYKA, po drugie
        Paradowska a po trzecie Świda... Cóż ta trójca mogła wymyślić oprócz
        stwierdzenia:
        "Tymczasem wszystko zależy od rozumienia słowa „prawda”. Gdyby sygnatariuszom
        tego listu, a także bardzo wielu politykom atakującym Belkę, zadać pytanie: czy
        kiedykolwiek podpisywali akty lojalności wobec Polski Ludowej, powiedzieliby z
        całą pewnością, że nie. Tymczasem jeśli byli studentami, podpisywali je: żeby
        dostać indeks, trzeba było podpisać akt wierności, przy okazji przysięgi
        wojskowej też się składało taki akt. Dlaczego więc powiedzieliby, że nie
        podpisywali? Ponieważ dla nich akt lojalności kojarzy się z lojalką ze stanu
        wojennego. To oczywiste."

        Prawda, że prawda to prawda albo nie prawda? Podpisywaliście lojakę aby dostać
        indeks? Przy przysiędze wojskowej też lojalka? Cikawe kto tych wszystkich
        lojakel wymagał? Prawda?
        • danutki Re: lekturę i refleksję polecam... 30.07.05, 23:16
          v_2 napisał:

          >
          > Prawda, że prawda to prawda albo nie prawda? Podpisywaliście lojakę aby
          dostać
          > indeks? Przy przysiędze wojskowej też lojalka? Cikawe kto tych wszystkich
          > lojakel wymagał? Prawda?
          >

          ode mnie nikt-niestety-nie naadawałam się już wtedy chyba ...i pewnie nie
          jestem inteligentem...jak choćcby Kwaśniewski, bo dyplom mam a nie tylko
          absolutorium. do uprawnień jakiś tam...też bez lojalki żadnej
          ale co to lojalność chyba wiem bez podpisywania...czegoś tam
          a możze i nie wiem?
          bo w stadzie być nie lubię...nawet tych z inteligentów pozaganianych
          ot, taka czarna owca ze mnie...i podszywaczka, bo czarna_owca jedna już tu jest
          na FAQ
    • piq Niekonstruktywni, czyli rówieśnik do Pacjencji 01.08.05, 00:31
      > Kiedy więc w 1980 r. ówcześni 20-latkowie zachłysnęli
      > się wiarą w "Solidarność", nie byli już w stanie pozbyć się starych nawyków:
      > jedyne, co potrafili, to mechanicznie przestawić znaki wartości.

      Ten bałwan zapomina, że grzejąc sobie zad w redakcji TP przyglądał się, jak ci
      20-latkowie z 1980 roku produkowali wydawnictwa, brali wpjerdol na
      demonstracjach, zamykała ich ubecja, a w końcu zapomniany bohater Szeczuwaniec,
      wobec kompletnego spierdzioszenia tzw. elity opozycji doprowadził do strajków,
      które ostatecznie wywróciły prl. Szewczuwaniec i jego równolatkowie zostali
      zapomniani nie przypadkiem: wszak nie było dla nich miejsca w układach
      powstającego państwa, miejsca te były przeznaczone dla tychże pierdziochów. Czy
      ktoś pamięta, że zorganizowana opozycja miała w końcu lat 80. znikome poparcie
      społeczne? Że zawiązało się półoficjalne życie polityczne z przedziwnymi
      kontredansami władzy i tzw. elit opozycyjnych? Gdyby nie ci 20-letni z 1980
      roku, to czynnej opozycji w latach 80. by właściwie nie było, a i jej oblicze
      moralne nie byłoby najpiękniejsze: ci w 1989 30-letni byli wobec władzy
      najbardziej nieprzejednani. I są teraz najbardziej zapomniani.

      A jeżeli ktoś ich przypomina, to nie bez celu. Romanowski jest znaną tubą
      GaziWybornej na okazje inicjowania kampanii przeciwko konkretnym instytucjom
      lub ludziom będącym solą w oku "ałtoritietów moralnych". Myślę, że jest to
      początek ataku na generację polityków, którzy są gazi nienawistni: przypomnę że
      jest to pokolenie tych opozycyjnych działaczy spośród działających polityków,
      którzy najbardziej zaleźli gazi za skórę. Jednym słowem szykuje się pokoleniowa
      wojna wewnątrz dawnej opozycji. Dziś zresztą pokolenie 20-latków z 1980 roku
      najgłośniej pyta o przeszłość ałtoritietów i o prawdziwą historię ostatnich 20
      lat XX wieku, bo to jest, droga Pacjencjo, kawałek naszego życia, i
      chcielibyśmy wiedzieć, o co chodziło - bo na razie im dalej, tym więcej
      niewiadomych, co się właściwie wtedy stało i czemu poświęciliśmy młodzieńczy
      zapał. Chcą wiedzieć zwłaszcza ci, którzy nie wsiedli do pociągu do zaszczytów,
      tylko próbują normalnie żyć. Takie mam wrażenie.

      Ja osobiście czuję się straszliwie oszukany przez te-ż ałtoritiety, których
      głąb Romanowski jest tubą. Najbardziej mnie przeraża wspomniana wyżej
      niejasność mojego własnego życiorysu, którym poza moją wiedzą i zgodą
      pokierowały ałtoritiety wpływając tak, a nie inaczej, na politykę kraju przez
      ostatnie 25 lat, i którą to niejasność próbują utrwalić jako
      stan "cywilizowany" dzisiaj. Kiedy domagam się wyjaśnień i wiedzy o tym, jak
      było naprawdę, tacy jak ja zostają okrzyknięci barbarzyńcami przez tłustozadych
      hunwejbinów "konstruktywnej opozycji".
      Nie wiem, czy wyraziłem się jasno, bo trudno tak szybko nazwać swoje uczucia,
      wspomnienia i sytuację. W każdym razie ten Katon romanowski upchnął swoją
      rodzinkę na posadkach w gazi, więc niech mi tu nie wyskakuje z moralizowaniem,
      nieszczęsny miot układów z komuną.
      • patience Re: Niekonstruktywni, czyli rówieśnik do Pacjencj 01.08.05, 00:57
        Ano wlasnie, pamietam Szewczuwanca. Pamietam tez Kongres Opozycji
        Antyustrojowej, zorganizowany w czasach Magdalenki, na ktory zjechali sie
        "straszliwi niekonstruktywni" zeby sobie podyskutowac o potrzebie Zgromadzenia
        Narodowego. Jakis kwit nawet powstal z tego spotkania, o ile pamietam bylo tam
        ze demokratyzacja jest okej, ale demokratyzacja rozpoczynajaca sie od
        Zgromadzenia Narodowego piszacego konstytucje oraz z wyborami reprezentantow do
        stolu negocjacyjnego bylaby jeszcze lepsza... Wiesz, wytrzymalam psychiczne cala
        ta czarna propagande ze jestesmy nozownicy, ale wrobic sie w korupcje nie dam.
        System kronistyczny ma swoich konkretnych autorow, a mysmy wlasnie przed tym
        systemem przestrzegali, i to juz wtedy, gdy niektorzy calowali sie z
        Kiszczakiem. Rzeczywiscie, jak ktos chce wojny pokoleniowej, to ja moze miec.
        Tylko z innym skutkiem niz 15 lat temu, bo dzisiaj nie wspiera ich Kiszczak i SB.
        • patience PS. A moze ten artykul to prowokacja antykampinosk 01.08.05, 01:21
          Napisalam ten post powyzej a potem zaczelam myslec nad impreza losie w
          kampinosie. Fakt jest taki, ze to bylo nie tylko spotkanie pierwsze po 37
          latach, ale takze to bylo spotkanie, ktorego uczestnicy kazdy z osobna otwiera
          archiwa, sklada papiery do ipn, etc. Czyli jesli wojna pokoleniowa, to takze w
          obrebie pokolenia 68. Do tego ja tam tez bylam, czyli spotkanie ktorego nigdy
          wczesniej w ogole nie bylo, miedzypokoleniowe i jakas wstepna wymiana argumentow
          ktorej zabraklo w 89. W tym sensie, jak to powiada doktor froyd, kampinos
          otwiera okno mozliwosci... Moze ten artykul to prowokacja zeby tego rodzaju okna
          pozamykac? Operowanie strachem i wsciekloscia? Moze trzeba taki wariant tez
          uwzglednic, ze to proba rozbicia?

          patience napisała:

          > Ano wlasnie, pamietam Szewczuwanca. Pamietam tez Kongres Opozycji
          > Antyustrojowej, zorganizowany w czasach Magdalenki, na ktory zjechali sie
          > "straszliwi niekonstruktywni" zeby sobie podyskutowac o potrzebie Zgromadzenia
          > Narodowego. Jakis kwit nawet powstal z tego spotkania, o ile pamietam bylo tam
          > ze demokratyzacja jest okej, ale demokratyzacja rozpoczynajaca sie od
          > Zgromadzenia Narodowego piszacego konstytucje oraz z wyborami reprezentantow do
          > stolu negocjacyjnego bylaby jeszcze lepsza... Wiesz, wytrzymalam psychiczne cal
          > a
          > ta czarna propagande ze jestesmy nozownicy, ale wrobic sie w korupcje nie dam.
          > System kronistyczny ma swoich konkretnych autorow, a mysmy wlasnie przed tym
          > systemem przestrzegali, i to juz wtedy, gdy niektorzy calowali sie z
          > Kiszczakiem. Rzeczywiscie, jak ktos chce wojny pokoleniowej, to ja moze miec.
          > Tylko z innym skutkiem niz 15 lat temu, bo dzisiaj nie wspiera ich Kiszczak i S
          > B.
          • drf Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 02:10
            hehe marcowi docenci i doktoranci wrony ...zawsze na sluzbie wink))
          • danutki Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 08:37
            patience napisała:

            > jak ktos chce wojny pokoleniowej, to ja moze m
            > iec.
            > > Tylko z innym skutkiem niz 15 lat temu, bo dzisiaj nie wspiera ich Kiszcz
            > ak i S
            > > B.
            >
            >

            Pati i Piq
            o roczniku obecnych 40 latków wiadomo chyba najmniej, może dlatego, że były to
            zdaje się roczniki tzw.niżu demograficznego z lat 60tych
            słusznie się upominacie o swoje prawa-tylko jakie i do czego?
            a może jednak prawda jest też i to, że poza nielicznymi wyjatkami z kręgu PA
            większosć już była zmanipulowana przez system PRLU na homosovietikusów?
            Tak wynika z moich osobistych rozmów z obecnymi 40 latkami. Oni nie pamiętają-
            nie znają z autopsji-poza data i hasłami, podłoża wydarzeń roku 68 i 70 oraz 80.
            nie wszystko da się opisać w broszurach podziemia. Ja zresztą wiele tej bibuły
            miałam w rękaach-tej ze staanu wojennego i potem też-i wiem jak tendencyjnie i
            propagandowo było tam pisane. Jeśsli na tym opieraa sie cała wiedza o
            tamtym "niewidocznym dla oczu" fermencie to wasze oburzenie jest słuszne, ale
            dotyczy wąskiej grupy tamtych roczników.
            • danutki Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 08:43
              ciekaawe by było staatystyczne zbaadanie emigracji "za chlebem" z lat 80/81 do
              ogłoszenia stanu wojennego. Emigrujący wtedy 20 laatkowie poddali się bez walki.
              bez próby walki nawet, a to o czymś świaadczy chyba, bo emigrujące 30 latki już
              trzy takie próby mieli za sobą po osiągnięciu pełnoletności czyli lata 68 70 i
              76
              • v_2 Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 08:59
                Wielu ludzi wyjeżdżało bo byli po lekcjach historii w polskich szkołach gdzie
                patriotyzm był jednoznaczny z przyjaźnią z ZSRR. Jednocześnie w domach mówiono
                o Katyniu, AK, Andrsie i Maczku... Ciągnęło w świat normalny ze względów choćby
                finansowych a jednocześnie patriotyzm mówił zostań. Wielu ludzi, którzy
                wyjechali marzy o powrocie ale cóż korzenie tam zapuszczone łatwo nie puszczają.
                ŁAmali nam czerwoni kręgosłupy na różne spsoby...
                • danutki Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 09:18
                  v_2 napisał:

                  > ŁAmali nam czerwoni kręgosłupy na różne spsoby...

                  v_2 napisał:

                  > ŁAmali nam czerwoni kręgosłupy na różne spsoby...

                  i dlaatego....teraz...albo nigdy...
                  nikt inny już po nas nie potrafi tego g... posprzątać
                  • rycho7 kesim 01.08.05, 09:24
                    danutki napisała:

                    > i dlaatego....teraz...albo nigdy...
                    > nikt inny już po nas nie potrafi tego g... posprzątać

                    Sie ma praktykie i doswiadczenia zydowskiego gestapo.
                    • danutki Re: kesim 01.08.05, 09:32
                      rycho7 napisał:

                      > danutki napisała:
                      >
                      > > i dlaatego....teraz...albo nigdy...
                      > > nikt inny już po nas nie potrafi tego g... posprzątać
                      >
                      > Sie ma praktykie i doswiadczenia zydowskiego gestapo.


                      sam sobie wydajesz świadectwo
                      i potwierdzasz powody WYMUSZONEJ emigracji lat 68
                      • rycho7 niewatpliwie 01.08.05, 10:48
                        danutki napisała:

                        > sam sobie wydajesz świadectwo
                        > i potwierdzasz powody WYMUSZONEJ emigracji lat 68

                        Na mnie wymuszono wtedy pozostanie. Nie mialem jak wykazac sie pochodzeniem ze
                        stalinowskiego zaciagu kosmopolitycznego.
                        • patience Re: niewatpliwie 01.08.05, 11:17
                          > Na mnie wymuszono wtedy pozostanie. Nie mialem jak wykazac sie pochodzeniem ze
                          > stalinowskiego zaciagu kosmopolitycznego.

                          Tylko ze niejaki Morel o 3 zyciorysach, za to niewatpliwie z stalinowskiego
                          zaciagu kosmopolitycznego, z Polski wyjechal dopiero w 1992, oraz do dzisiaj
                          pobiera sowita emeryture. Co miedzy innymi wskazuje na autorow antysemickiej
                          kampanii. Swojego nie ruszyli. Czyli wspolczuje ze ci sie nie udalo w 68 wykazac
                          nieprawego pochodzenia, ale najprawdopodobniej uznalli, ze skoro sie podszywasz
                          pod stalinowski zaciag kosmopolityczny, to jestes swoj, tak samo jak Morel.
                          Nawiasem mowiac, agent GRU Jaruzelski to tez stalinowski zaciag kosmopolityczny,
                          aczkolwiek wynarodawial sie z polskiej grupy etnicznej a nie zydowskiej.
                          • rycho7 Satalin zaciagal do lasu 01.08.05, 11:35
                            patience napisała:

                            > Co miedzy innymi wskazuje na autorow antysemickiej
                            > kampanii. Swojego nie ruszyli.

                            Moczara Dzugaszwili zaciagal do lasu aby herszta pacynek rozprawiczal. Moze za
                            malo uczucia wykazal stad zapiekly zal.
                            • patience Re: Satalin zaciagal do lasu 01.08.05, 11:46
                              Metaforycznie mozna powiedziec ze to byl zaciag do- oraz z lasow kabackich, na
                              rzecz kontynuowania staropolskiej tradycji przenoszenia stolicy, tym razem z
                              Warszawy do Moskwy.
                              • rycho7 Enigma 01.08.05, 11:51
                                patience napisała:

                                > Metaforycznie mozna powiedziec ze to byl zaciag do- oraz z lasow kabackich

                                "Pogromcy" Enigmy pracowali w Lesie Kabackim. Metaforyczna jestes niezmiennie
                                na poziomie braku zwiazkow z realem. Niektorzy tak juz maja.

                                , na
                                > rzecz kontynuowania staropolskiej tradycji przenoszenia stolicy, tym razem z
                                > Warszawy do Moskwy.

                                Staropolska byla raczej do Petersburga. Moskwa niezmiennie sie kojarzy z
                                sarmackim lenistwem smuty polskiej racji stanu. Paliaczkom juz tak zostalo, do
                                2005 i na wsze czasy.
                                • patience Re: Enigma 01.08.05, 11:58
                                  Zdaje sie ze Jaruzelski by sie z toba nie zgodzil. Sadzac po fotkach, do dzisiaj
                                  sie najlepiej czuje w Moskwie. Przy suto zastawionym stole oraz z asystentem
                                  kremlowskim biegajacym za nim z parasolem i w unizonym poklonie, general
                                  zapomina o warszawskim szczekoscisku. Nie mowiac juz o radosci, ze wreszcie moze
                                  sobie porozmawiac w jezyku ojczystym sowieckim...
                                  • rycho7 polaczkowatosc 01.08.05, 12:13
                                    patience napisała:

                                    > Nie mowiac juz o radosci, ze wreszcie moze
                                    > sobie porozmawiac w jezyku ojczystym sowieckim...

                                    Szkoda, ze Ci ojca nie zameczyli w Altajskim Kraju.
                                    • patience Re: polaczkowatosc 01.08.05, 14:06
                                      rycho7 napisał:

                                      > patience napisała:
                                      >
                                      > > Nie mowiac juz o radosci, ze wreszcie moze
                                      > > sobie porozmawiac w jezyku ojczystym sowieckim...
                                      >
                                      > Szkoda, ze Ci ojca nie zameczyli w Altajskim Kraju.


                                      Ojca zameczyli w Altajskim Kraju, syn wstapil do GRU... Pskudna historia, nie?
                                      Ciekawe czy w tym sowieckim patriocie cokolwiek zostalo z Polaka...
                                      • danutki Re: polaczkowatosc 01.08.05, 15:03
                                        patience napisała:

                                        > Ojca zameczyli w Altajskim Kraju, syn wstapil do GRU... Pskudna historia, nie?
                                        > Ciekawe czy w tym sowieckim patriocie cokolwiek zostalo z Polaka...


                                        Patience
                                        gdybyś tak o moim śp.ojcu się wyraziła, że polaczkowaty jest, to bym ci za to
                                        oczy wydrapała, bo wtedy to niby kim ja bym była?
                                        danutka polaczkowata?
                                        mogę byc danutka danutkowatą, ale polaczkowatą?
                                        jakie prawo miałabyś tak mnie określić?
                                      • rycho7 ciekawe czy choc promil 01.08.05, 15:28
                                        patience napisała:

                                        > Ciekawe czy w tym sowieckim patriocie cokolwiek zostalo z Polaka...

                                        Co sie komu sni?
                    • danutki Re: kesim 01.08.05, 09:42
                      rycho7 napisał:

                      > Sie ma praktykie i doswiadczenia zydowskiego gestapo.


                      zmodyfikuj trochęe to hasełko by namwić moich sasiadów do odbudowy starej Europy
                      równie starymi-po od jej zarania-wartościami chrześcijańskimi upadającymi w
                      pustych kościołach
                      po co mają się tu na bezrobociu męczyć i zbierać złom do upadających polskich
                      hut do których brakuje wsadu i podpałki z węgla?
                      zrób choć raz coś pożytecznego dla Ziemi Ojców emigrancie 7em nieszczęść
                      reemigracyjnych w pismie.
                      • rycho7 Nasze juz tylko ulice 01.08.05, 11:02
                        danutki napisała:

                        > rycho7 napisał:
                        >
                        > > Sie ma praktykie i doswiadczenia zydowskiego gestapo.
                        >
                        > zmodyfikuj trochęe to hasełko by namwić moich sasiadów do odbudowy starej
                        > Europy

                        Problem Twoich sasiadow Ty wspoltworzylas. Twoje metody mialem okazje poznawac
                        na forum. Nie oczekuj mojego wlaczania sie w Twoje imaginacje. Wlacz Twoje
                        wyobrazenie o mnie. Ono samo sobie poradzi w swiecie Twoich urojen.

                        > równie starymi-po od jej zarania-wartościami chrześcijańskimi upadającymi w
                        > pustych kościołach

                        Joszua przywracal zasady swietej ksiegi stworzone przez Twoich manipulatorow.
                        To nie moja bajeczka. W calosci i od podstaw. Ja nie jestem Polak-katolik. I
                        bardzo mi z tym dobrze.

                        > po co mają się tu na bezrobociu męczyć i zbierać złom do upadających polskich
                        > hut do których brakuje wsadu i podpałki z węgla?

                        Po tos skalala bez tyn plot.

                        > zrób choć raz coś pożytecznego dla Ziemi Ojców emigrancie 7em nieszczęść
                        > reemigracyjnych w pismie.

                        Pisze sobie o tym co mozna zrobic pozytecznego. Wolanie na puszczy starszych
                        braci. Nasze juz tylko ulice.
                        • danutki Re: Nasze juz tylko ulice 01.08.05, 11:29
                          rycho7 napisał:

                          > Pisze sobie o tym co mozna zrobic pozytecznego.

                          nie zauważyłam, chyba ze za pożyteczne uważasz wyrzucenie mnie także z ....tego
                          kawałka podłogi, które sama ukadałam moimi własnymi rękami i za moje uczciwie
                          zarobione pieniadze na kawałek deski pod kawałek tego, co kominem wychodzi
                          moje jest jeszcze nowe okno,które wstawiłam w nie swoje mury.
                          masz apetyn nawet na co jeszcze mogę uważać za moje, póki tu mieszkam?


                          >Wolanie na puszczy starszych
                          > braci. Nasze juz tylko ulice.

                          "moja" ulica ma nazwę...jak najbardziej patriotyczną w uczczeniu...Polskich
                          Patriotów i szczycę się tym, choć tobie to nie wsmak
                          • rycho7 Pozyteczne takze dla Twych ukochanych wspolbraci. 01.08.05, 11:38
                            danutki napisała:

                            > rycho7 napisał:
                            >
                            > > Pisze sobie o tym co mozna zrobic pozytecznego.
                            >
                            > nie zauważyłam, chyba ze za pożyteczne uważasz wyrzucenie mnie także
                            z ....tego

                            Pozyteczne byloby abys nie pomawiala. Pozyteczne takze dla Twych ukochanych
                            wspolbraci. Psujesz ich obraz.

                            > >Wolanie na puszczy starszych
                            > > braci. Nasze juz tylko ulice.
                            >
                            > "moja" ulica ma nazwę...jak najbardziej patriotyczną w uczczeniu...Polskich
                            > Patriotów i szczycę się tym, choć tobie to nie wsmak

                            To ulice tez juz Wasze? Uderz w stol ...
                            • danutki Re: Pozyteczne takze dla Twych ukochanych wspolbr 01.08.05, 11:44
                              zajmij się kochaniem swoich współbraci zamiast dociekać czy ja mogęe ulicę przy
                              której mieszkam prawie 40 lat nazwać "swoją ulicą" lub "swoim podwórkiem"
                              lub "swoją piaskownicą"
                              • rycho7 mozesz 01.08.05, 11:47
                                danutki napisała:

                                > zajmij się kochaniem swoich współbraci zamiast dociekać czy ja mogęe ulicę
                                przy
                                > której mieszkam prawie 40 lat nazwać "swoją ulicą" lub "swoim podwórkiem"
                                > lub "swoją piaskownicą"

                                Ja nie mam watpliwosci. Wszystko zostalo juz wysprzedane za bezcen. Takze TWOJA
                                ulica. Sama napisalas.
                                • danutki Re: mozesz 01.08.05, 11:52
                                  rycho7 napisał:

                                  >
                                  > Ja nie mam watpliwosci. Wszystko zostalo juz wysprzedane za bezcen. Takze
                                  TWOJA
                                  >
                                  > ulica. Sama napisalas.

                                  i zgodnie z prawdą
                                  POwysprzedawali mieszkania komunalne zwolnione po "uciekinierach do Rajchu z45r
                                  oraz tych do Izraela z 68" a mnie ODMÓWILI wykupu, bo....paranoicznie mogę się
                                  domyslać dlaczego
                                  • rycho7 bardziej swoi swoi 01.08.05, 11:57
                                    danutki napisała:

                                    > mnie ODMÓWILI wykupu, bo....paranoicznie mogę się
                                    > domyslać dlaczego

                                    Zarezerwowali dla bardziej swoich swoich. Gasiorowski juz wykupil?
                                    • danutki Re: bardziej swoi swoi 01.08.05, 12:05
                                      rycho7 napisał:

                                      > danutki napisała:
                                      >
                                      > > mnie ODMÓWILI wykupu, bo....paranoicznie mogę się
                                      > > domyslać dlaczego
                                      >
                                      > Zarezerwowali dla bardziej swoich swoich.

                                      tu się zgodzę-to prawda-mam takie info

                                      > Gasiorowski juz wykupil?
                                      nie ten trop
                                      • rycho7 unizenie przepraszam 01.08.05, 12:14
                                        danutki napisała:

                                        > > Gasiorowski juz wykupil?
                                        > nie ten trop

                                        Slusznie, on nie od takich g.wnianych interesow.
                                        • danutki Re: unizenie przepraszam 01.08.05, 13:52
                                          rycho7 napisał:

                                          >
                                          > Slusznie, on nie od takich g.wnianych interesow.


                                          dobry mistrz to i z g...a bat ukręci
                              • danutki Re: Pozyteczne takze dla Twych ukochanych wspolbr 01.08.05, 11:47
                                danutki napisała:

                                > zajmij się kochaniem swoich współbraci zamiast dociekać czy ja mogęe ulicę
                                przy
                                >
                                > której mieszkam prawie 40 lat nazwać "swoją ulicą" lub "swoim podwórkiem"
                                > lub "swoją piaskownicą"


                                jakby ci rachunek nie pasował co do tych "prawie 40 lat na swojej ulicy" to
                                informuję, ze poprzednio "mojej ulicy z piaskownicą" patronem był jeszcze Piast-
                                król zresztą
                                • rycho7 zasiedzenie nizozemske 01.08.05, 11:55
                                  danutki napisała:

                                  > jakby ci rachunek nie pasował co do tych "prawie 40 lat na swojej ulicy" to
                                  > informuję, ze poprzednio "mojej ulicy z piaskownicą" patronem był jeszcze
                                  Piast
                                  > -
                                  > król zresztą

                                  Znam, odwieczne piastowskie ziemie, "zdobyte" przez Bialego Chorwata Adalberta
                                  z Prahy na Vltavou.
                • rycho7 Łamali nam czerwoni kręgosłupy na różne sposoby 01.08.05, 09:23
                  v_2 napisał:

                  > ŁAmali nam czerwoni kręgosłupy na różne spsoby...

                  Biedaczki. Studiuje od lat migracje na przestrzeni dziejow. Te czerwone to
                  musza byli od paru tysiecy lat. A juz od konca sredniowiecza to przeganiali w
                  Europie bez umiaru. Szwaby czerwone w Polsce centralnej i nad Wolga. Biali
                  Chorwaci kolo Krakowa. Wegrzy w Anatolii. Swolocz komunistyczna.
                  • v_2 Re: Łamali nam czerwoni kręgosłupy na różne sposo 01.08.05, 09:43
                    rycho7 napisał:

                    >Swolocz komunistyczna.<

                    Cóż za radykalne poglądy koleś. Ale dobrze to ująłeś!
                    • rycho7 jak sie zalapuja oszolomy 01.08.05, 10:44
                      v_2 napisał:

                      > rycho7 napisał:
                      >
                      > >Swolocz komunistyczna.<
                      >
                      > Cóż za radykalne poglądy koleś. Ale dobrze to ująłeś!

                      Posiadanie "pogladow" niezaleznie od kontekstow politycznych prowadzi do takich
                      efektow jak u Ciebie.

                      Napisalem to o Wegrach w Anatolii. Conajmniej polowa genetycznych Wegrow
                      zostala w latach 1526 - 1698 wzieta w jasyr i sprzedana jako niewolnicy na
                      rynkach w Anatolii. Jak na razie jedynie polowe Wegrow przyjeto do Unii
                      Europejskiej. Co z reszta?

                      Ludzkosc powstala w Afryce Srodkowo-Wschodniej wedruje za "chlebem" od 4
                      milionow lat. Przypisywanie "wyjatkowosci" czerwonym to aberacja chromatyczna
                      daltonistow polityczno-mentalnych. Pieprzenie w bambus nie na temat.
                      Za "komuny" szczytem skutecznosci bylo wyrwanie sie z "raju". Za I RP szczytem
                      skutecznosci bylo wyrwanie sie na Sicz. Czarna zaraza w czasie spowiedzi wyzera
                      Ci szare komorki. Resztki nie wystarczaja na nic.
                      • danutki Re: jak sie zalapuja oszolomy 01.08.05, 11:40
                        rycho7 napisał:

                        > v_2 napisał:
                        >
                        > > rycho7 napisał:
                        > >
                        > > >Swolocz komunistyczna.<
                        > >
                        > > Cóż za radykalne poglądy koleś. Ale dobrze to ująłeś!
                        >
                        > Posiadanie "pogladow" niezaleznie od kontekstow politycznych prowadzi do
                        takich
                        >
                        > efektow jak u Ciebie.
                        >

                        przedłużasz swoje istnienie na forum już tylko inwektywami i kopaniem po
                        kostkach
                        wszyscy to już widzą, tylko do ciebie jeszcze nie dotaarło, ze...nie tędy
                        droga... do NAPRAWY RP
                        • rycho7 ulice tez juz Wasze 01.08.05, 11:45
                          danutki napisała:

                          > wszyscy to już widzą, tylko do ciebie jeszcze nie dotaarło, ze...nie tędy
                          > droga... do NAPRAWY RP

                          O drogach juz napisalas (odkrylas sie). Tez juz Wasze. Ja nie widze drog
                          NAPRAWY RP. Wszystko juz wysprzedane za bezcen. Tym sie roznimy.
            • patience Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 10:49
              a może jednak prawda jest też i to, że poza nielicznymi wyjatkami z kręgu PA
              > większosć już była zmanipulowana przez system PRLU na homosovietikusów? ...
              > Tak wynika z moich osobistych rozmów z obecnymi 40 latkami. Oni nie pamiętają-
              > nie znają z autopsji-poza data i hasłami, podłoża wydarzeń roku 68 i 70 oraz 80


              No tak, ideowe i nie zmanipulowane to bylo na przyklad pokolenie Jacka Kuronia,
              w zadnym wypadku homosovieticusy... a stalinizm zrobily im krasnoludki oraz
              obcy z rozmaitych grup etnicznych, bron panie oni sami... Pozniejsze pokolenie
              komandosow bylo rowniez niezmanipulowane, a komandosi jakze liczebni,
              szczegolnie w porownaniu pokoleniem z moim i piqa, przezartym korupcja i jakze
              zsowietyzowanym. Nie rozumiem co prawda jak sie to ma do historii Polski, ktora
              wskazuje na odwrotna kolejnosc, oraz jak mozna uprawiac propagande rownoczesnie
              o tych nozownikach antykomunistycznych, o zsowietyzowaniu (jakby nie bylo innych
              wzorcow) i odpowiedzialnosci za korupcje w ktorej sie nie bralo zadnego udzialu.
              A szczegolnie nie rozumiem dlaczego w charakterze Altorytetu Moralnego opozycji
              wypowiada sie facet, ktory zrobil doktorat w czerwcu 1982 roku. Niektorzy mieli
              w tym czasie inne zajecia...

          • lady_hawk Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 10:25
            Mnie wscieklo nazwanie mojego pokolenia "pokoleniem bez zasad". To pokolenie
            20latkow z lat 80tych bylo najaktywniejsze w przelomie solidarnoscowym.
            Przywodcy, maja dzis 60-70 lat. To oni podpisali Magdalenke. Teraz, kiedy jako
            pokolenie dochodzimy do stanowsk i urzedow, odmawia sie nam opomnienia o zasady
            zapomniane w 89 roku?

            patience napisała:

            > Napisalam ten post powyzej a potem zaczelam myslec nad impreza losie w
            > kampinosie. Fakt jest taki, ze to bylo nie tylko spotkanie pierwsze po 37
            > latach, ale takze to bylo spotkanie, ktorego uczestnicy kazdy z osobna otwiera
            > archiwa, sklada papiery do ipn, etc. Czyli jesli wojna pokoleniowa, to takze w
            > obrebie pokolenia 68. Do tego ja tam tez bylam, czyli spotkanie ktorego nigdy
            > wczesniej w ogole nie bylo, miedzypokoleniowe i jakas wstepna wymiana
            argumento
            > w
            > ktorej zabraklo w 89. W tym sensie, jak to powiada doktor froyd, kampinos
            > otwiera okno mozliwosci... Moze ten artykul to prowokacja zeby tego rodzaju
            okn
            > a
            > pozamykac? Operowanie strachem i wsciekloscia? Moze trzeba taki wariant tez
            > uwzglednic, ze to proba rozbicia?
            >
            > patience napisała:
            >
            > > Ano wlasnie, pamietam Szewczuwanca. Pamietam tez Kongres Opozycji
            > > Antyustrojowej, zorganizowany w czasach Magdalenki, na ktory zjechali sie
            > > "straszliwi niekonstruktywni" zeby sobie podyskutowac o potrzebie Zgromad
            > zenia
            > > Narodowego. Jakis kwit nawet powstal z tego spotkania, o ile pamietam byl
            > o tam
            > > ze demokratyzacja jest okej, ale demokratyzacja rozpoczynajaca sie od
            > > Zgromadzenia Narodowego piszacego konstytucje oraz z wyborami reprezentan
            > tow do
            > > stolu negocjacyjnego bylaby jeszcze lepsza... Wiesz, wytrzymalam psychicz
            > ne cal
            > > a
            > > ta czarna propagande ze jestesmy nozownicy, ale wrobic sie w korupcje nie
            > dam.
            > > System kronistyczny ma swoich konkretnych autorow, a mysmy wlasnie przed
            > tym
            > > systemem przestrzegali, i to juz wtedy, gdy niektorzy calowali sie z
            > > Kiszczakiem. Rzeczywiscie, jak ktos chce wojny pokoleniowej, to ja moze m
            > iec.
            > > Tylko z innym skutkiem niz 15 lat temu, bo dzisiaj nie wspiera ich Kiszcz
            > ak i S
            > > B.
            >
            >
            • danutki Re: PS. A moze ten artykul to prowokacja antykamp 01.08.05, 10:33
              lady_hawk napisała:

              > Mnie wscieklo nazwanie mojego pokolenia "pokoleniem bez zasad". To pokolenie
              > 20latkow z lat 80tych bylo najaktywniejsze w przelomie solidarnoscowym.
              > Przywodcy, maja dzis 60-70 lat. To oni podpisali Magdalenke. Teraz, kiedy
              jako
              > pokolenie dochodzimy do stanowsk i urzedow, odmawia sie nam opomnienia o
              zasady
              >
              > zapomniane w 89 roku?
              >

              moje pokolenie-obecnych 50 latków przed 60-tką-nazywa się-i słusznie częściowo-
              pokoleniem przegranych
              dla mnie pokoleniem EWENTUALNIE wygranym jest pokolenie obecnych 30 latków a
              nie 40-latków
              obecni 40-latkowie mając BLIŻZEJ do emerytury -no i BILANS zysków i strat robi
              się około 40tki-są bardziej skłonni do kompromisów(by coś zyskać osobiście) niż
              wschodzące pokolenie obecnych 30latków z zasadami i wartościami jeszcze nie
              nadgryzionymi karierami lub ich brakiem
        • rycho7 o lepszosci lepszego 01.08.05, 08:01
          patience napisała:

          > Jakis kwit nawet powstal z tego spotkania, o ile pamietam bylo tam
          > ze demokratyzacja jest okej, ale demokratyzacja rozpoczynajaca sie od
          > Zgromadzenia Narodowego piszacego konstytucje oraz z wyborami reprezentantow
          do
          > stolu negocjacyjnego bylaby jeszcze lepsza...

          To jest ciekawe, amnezja na temat tego kto mial wtedy wladze. Wladza wiaze sie
          z posiadaniem broni przez tych, ktorych nalezalo bylo "zneutralizowac".
          Dziewiczy "neutralizatorzy" broni jak wydaje sie nie posiadali. Wiec mentalnie
          jakby nawet nie chcieli to byliby podpalaczami beczki prochu.
          Mentalna "dziewiczosc" pieknoduchow wiecznie poraza.

          Rozbrajanie IV RP jako kontrakcja przeciw losiom w kampinosie. Pempki swiata.
          Niezmiennie od 37 lat? To dosc smutne.
          • patience Doktorant z czerwca 82 rozbraja IV RP 01.08.05, 11:01
            ... w chamski sposob atakujac moje pokolenie? To pyszne, szczegolnie jesli sie
            uwzgledni, ze nie mamy nic wspolnego ani z III RB, ani z IV. Rokita i Gietrych
            to "mlodziez" Magdalenki, jeden namaszczony przez Kiszczaka, drugi przez
            konstruktywnych. A Altorytet Moralny, ktory w czerwcu 82 obronil doktorat, bije
            w paszczu tych, ktorzy nic wspolnego nie maja z tym ukladem. Zapewne po to, zeby
            sie na wlasnych prawach nie wlaczyli do akcji i nie naruszyli magdalenkowej
            rownowagi. Doktorant wrony pokazuje palcem kogo karac za to ze jest
            homosovieticusem, paradne... Rownie paradne jak Giertych i Rokita, wybitni
            dzialacze opozycji.
            • rycho7 nie trafilas, klamczyni, herszcie pacynek 01.08.05, 11:28
              patience napisała:

              > Doktorant z czerwca 82 rozbraja IV RP
              > ... w chamski sposob atakujac moje pokolenie?

              Doktoratu ze stanu wojennego nie robilem. Wprost przeciwnie.
              Insynuacje chamskosci to nawyk reagowania na "Gewalt, bija Zydow". Pokolenie
              nie jest ani Twoje ani moje ani syjonistyczne. Co najwyzej z racji wieku mozemy
              sie zaliczac do tego samego pokolenia. Pamieci mi nie odbierzesz. Sobie
              nieslusznego komunistycznego wyksztalcenia tez nie odbierasz.

              > To pyszne, szczegolnie jesli sie
              > uwzgledni, ze nie mamy nic wspolnego ani z III RB, ani z IV.

              "Wy" moze nie macie nic wspolnego z niczym. To widac po braku relacji
              logicznych z rzeczywistoscia. Rzeczywistosc sie tworzy wbrew Waszej woli. Co
              zlego to nie "Wy". Gdy postudiujesz historie ruchu syjonistycznego to okaze sie
              to szalenie znajome. Skad Ty czerpiesz wzory?

              > Rokita i Gietrych
              > to "mlodziez" Magdalenki, jeden namaszczony przez Kiszczaka, drugi przez
              > konstruktywnych.

              Wolanska, brat Michnika i inni byli juz poza zasiegiem i nie dalo sie ich
              namascic. Sztolcmany i Bermany sa po dzis namaszczone.

              > A Altorytet Moralny, ktory w czerwcu 82 obronil doktorat, bije
              > w paszczu tych, ktorzy nic wspolnego nie maja z tym ukladem.

              Przywoluje Cie do ladu myslenia. Abys nie plotla z luboscia. Ja Cie nie
              knebluje. Ty pomawiajac o chamstwo, bicie, mordowanie niewiniatek kneblowac
              chcesz. To Twoj staly element gry. Dyskusja Cie przerasta.

              > Zapewne po to, zeby
              > sie na wlasnych prawach nie wlaczyli do akcji i nie naruszyli magdalenkowej
              > rownowagi.

              Co Ty pleciesz. Juz Cie zachecano na forum abys wlaczyla sie do polityki,
              kandydowala, kradla pieniadze na polityke. Abys stracila dziewictwo. Nie
              chcialas. Nie da sie zachowac niewinnosci w burdelu zycia. Nic nie robienie tez
              jest naganne.

              > Doktorant wrony pokazuje palcem kogo karac za to ze jest
              > homosovieticusem, paradne...

              Klamiesz. Wskaz gdzie wzywalem do karania !!!

              > Rownie paradne jak Giertych i Rokita, wybitni
              > dzialacze opozycji.

              "Rownosc" praw jedynie dla dzialaczy opozycji!!! Jak Cie podraznic to pieknie
              sie odkrywasz. Sanhedrynowa demokratka. Nie z rodu Leviego. Slowa Joszuy bez
              trudu obalaja Twa wieze z kosci sloniowej.
              • patience Rychu, pepku swiata, to nie bylo o tobie;))) 01.08.05, 11:42
                O autorze artykuluwink))

                bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/dokhab/29000/d29832.htm
                • danutki Re: Rychu, pepku swiata, to nie bylo o tobie;))) 01.08.05, 12:00
                  patience napisała:

                  > O autorze artykuluwink))
                  >
                  > <a href="bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/dokhab/29000/d29832.htm" >
                  >
                  >

                  noo Pati..
                  ale jak się uderzy w stół, to....
                  nie kazdy jest Dobromirem, który jak mu te piłeczki na głowe uderzały w chmurce
                  zadumy...
                  • rycho7 Szela 01.08.05, 12:03
                    danutki napisała:

                    > ale jak się uderzy w stół, to....



                    > jak mu te piłeczki na głowe

                    To une glowe tez na pol?
                • rycho7 podpisalas pod moim postem 01.08.05, 12:01
                  patience napisała:

                  > Rychu, pepku swiata, to nie bylo o tobiewink))
                  > O autorze artykuluwink))
                  >
                  > bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/dokhab/29000/d29832.htm

                  Ja nie jestem duchem swietym. Uzywam zmyslow jakie mam. Widzialem podczepienie
                  pod moj post. Pepowina tez do tego sluzy.
                  • patience Re: podpisalas pod moim postem 01.08.05, 12:10
                    Owszem, ale wydawalo mi sie, ze dyskutujemy tezy autora artykulu, a nie Twoj
                    zyciorysbig_grinD

                    PS. Doszlam do wniosku, ze rzeczony autor jest zwyczajnym prowokiem, ktorego
                    celem jest wpuszczenie tak zwanego szczura, czyli propagitki majacej na celu, by
                    opozycjonisci pozarli sie miedzy soba i nie ruszali niczego wiecej. No coz, psy
                    szczekaja, karawana jedzie dalej. A swoja droga, rewolucja informacyjna to jest
                    to. "Ideowiec" doktorant wrony probuje pouczac o ideach, paradne. Szkoda ze
                    internetu nie bylo w czasach "S".
                    • danutki Re: podpisalas pod moim postem 01.08.05, 12:15
                      patience napisała:

                      > Szkoda ze
                      > internetu nie bylo w czasach "S".
                      >
                      >

                      nie żałuj Pati, nie żałuj....
                      wszystko co dobre ma swój czas i...odwracając
                      w swoim czasie DOBRE zwycięża

                      bo jak nie...to odwracając...koła historii się toczą
                      • rycho7 przyszedl walec i wyrownal 01.08.05, 12:22
                        danutki napisała:

                        > bo jak nie...to odwracając...koła historii się toczą

                        "Co mi tam walec" - znana kwestja dzdzownicy.
                    • rycho7 monopol slusznosci pogladow 01.08.05, 12:20
                      patience napisała:

                      > Doszlam do wniosku, ze rzeczony autor jest zwyczajnym prowokiem

                      Tez mozliwe. Ale o co sie bic przy pustym korycie?

                      > A swoja droga, rewolucja informacyjna to jest
                      > to. "Ideowiec" doktorant wrony probuje pouczac o ideach, paradne.

                      Podlosc pisac o poezji miedzywojennej z perspektywy wrony, czy zaby, ktora nie
                      wiadomo po co sie zjadlo?

                      > Szkoda ze
                      > internetu nie bylo w czasach "S".

                      "Internet" (= projekt ARPAnet) istnieje od 1970 roku. Trzeba jedynie chciec
                      widziec. To niestety narusza niewzruszonosc monopolu na slusznosc.
                      Taka "S"przypadlosc.
                      • patience Re: monopol slusznosci pogladow 01.08.05, 14:27
                        Ano wlasnie, koniec z monopolem na jedynie sluszne poglady. Nie przeszkadza mi
                        ze autor artykulu w samym srodku stanu wojennego zajmowal sie swoimi sprawami.
                        Nie on jeden. No ale jednak nie wszyscy zajmujacy sie wtedy swoimi sprawami,
                        dzisiaj wystepuja w charakterze Ałtorytetów od ideowości rozmaitych pokoleń
                        opozycji. Ten gość w pełni zasłużył żeby go nazwać cieniasem i kunktatorem...
                        Moge sie tez zalozyc o cala beczke koniaku ze sie mylisz, ze celem tego
                        propagity jest, jak to szumnie nazwales, rozbrajanie IV RP. Kunktatorzy maja to
                        do siebie, ze mysla wylacznie o sobie. Dzisiaj bierze wieerszowke za jedno,
                        jutro za drugie...
                        • rycho7 na tyle naiwny nie jestem 01.08.05, 15:54
                          patience napisała:

                          > Moge sie tez zalozyc o cala beczke koniaku ze sie mylisz, ze celem tego
                          > propagity jest, jak to szumnie nazwales, rozbrajanie IV RP. Kunktatorzy maja
                          to
                          > do siebie, ze mysla wylacznie o sobie. Dzisiaj bierze wieerszowke za jedno,
                          > jutro za drugie...

                          To calkiem mozliwe. Wolalbym jednak nie siedziec w IV RP 4 lata do wyjasnienia
                          dla Twojej przyjemnosci.
              • siodmy.aniol yebniety przypadkowo, ale zasluzenie rycho7 /nt 01.08.05, 12:38
                • rycho7 zakala czarnego monopolu 01.08.05, 12:44
                  Pan Bog kule nosi. Widocznie wie w co chce trafic. No i trafionych trafia
                  cholera.
                  • siodmy.aniol inzynierzyna od 7 bolesci i teolog od 8 01.08.05, 13:00
                    pan Bog jest, wystrugany rychu, od reki ktora trzyma bron. od kul jest rownanie
                    krzywej balistycznej.
                    • danutki Re: inzynierzyna od 7 bolesci i teolog od 8 01.08.05, 13:54
                      siodmy.aniol napisała:

                      > pan Bog jest, wystrugany rychu, od reki ktora trzyma bron. od kul jest
                      rownanie
                      >
                      > krzywej balistycznej.


                      o czym wiedział już Dawid walczący z Goliatem
                      • v_2 Re: inzynierzyna od 7 bolesci i teolog od 8 01.08.05, 14:03
                        To jest właśnie koszt otwartości. Wcześniej czy później ( a raczej wcześniej )
                        znjdą się zajadli wrogowie zajmujący się rozbijactwem. Będą wysuwać głupkowate
                        argumenty, zmieniać temat, rzucać oskarżenia... Poptarzcie ile
                        niekonstruktywnych wypowiedzi pojawilo sie na temat... no właśnie na jaki
                        temat? A w tym czasie calkiem z "linii strzału" zeszedl temat podstawowy. Bo
                        zajeliśmy się bredniami jakiegoś kolesia, który postanowił rozwalić całą
                        sprawę.
                        • danutki Re: inzynierzyna od 7 bolesci i teolog od 8 01.08.05, 14:16
                          nie kazdy inzynierzyna dorównuje Kwiatkowskiemu (temu co port budował)
                          ale też nie kazdy doktorzyna dorówna dr.Żywago
                        • rycho7 monopol slusznosci 01.08.05, 15:58
                          v_2 napisał:

                          > A w tym czasie calkiem z "linii strzału" zeszedl temat podstawowy. Bo
                          > zajeliśmy się bredniami jakiegoś kolesia, który postanowił rozwalić całą
                          > sprawę.

                          Zgodnosc narodu z partia to epoka wczesnego Gierka. Obodz sie.
    • dokowski Czyżby debil podważał fundamenty? 01.08.05, 10:36
      patience napisała:

      > jedyne, co potrafili, to mechanicznie przestawić znaki wartości.

      To zdanie wygląda na zamierzoną obrazę. Każdy, najbardziej nawet światły
      opozycjonista rozumiał, że przestawienie znaków było najlepszym wstępem naprawy
      Rzeczepospolitej, bo żyliśmy w świecie socjalizmu - w świecie z odwróconymi
      znakami: socjalizm to dobro, kapitalizm to zło; ZSRR to przyjaciel, USA to
      wróg; uczciwy to frajer, złodziej to cwaniak...

      Większość patologii rozwoju w obecnej Polsce bierze się z tego, że nie
      przywrócono właściwych znaków. Do dzisiaj np. lewicowe złodzieje zgodnie i
      bałamutnie twierdzą, że własność państwowa jest lepsza, bo rzekomo zabezpiecza
      interesy narodowe przed drapieżnością międzynarodowego kapitału, przed
      transferem zysków za granicę itd. A ogłupiony ciemnogród dziwi się skali
      złodziejstwa, jakie ma miejsce wokół częściowo sprywatyzowanych firm, w których
      odpowiedni pakiet akcji w rękach skarbu państwa pozwala polskim socjalistom
      kraść i transferować ukradzione pieniądze. Ciemniaki nie rozumieją,
      że "drapieżny kapitalista" zawsze zainwestuje tam, gdzie osiąga zyski.
      • marcq Dialektycznie o budowie fundamentów 02.08.05, 16:22
        Zdaje się, że dyskusja idzie albo w kierunku eskalacji epitetów, kierowanych
        do adwersarza lub zaocznych "wiadomych sił", albo w kierunku ożywania
        osobistych wspomnień "z tamtych dni". To drugie oczywiście lepsze, ale też
        niewystarczające. Za wąskie.

        Zaczynając od opinii nt. artykułu. Myślę, że autor trochę zanadto przejął się
        swą tezą, że - streszczam i wyostrzam - "ideowcy odeszli, zostało badziewie".
        Ani do końca jedno, ani do końca drugie, ani też - ważne! - ideowość motywów
        nie daje rękojmi, że skutek będzie dobrem. Wielcy Inkwizytorzy też bywali
        ideowcami, niekoniecznie sadystami. Między bajki - też pisane "pod tezę",
        choć z zupełnie innych i dość obsesjonackich pobudek - wkładam natomiast
        opinie, że omawiany artykuł, to kolejny dowód zmowy "czerwonych pająków"
        z "różowymi hienami", czy jak tam kto to nazwie.

        Wiele osób ubolewa, że "mogło być tak pięknie, gdyby nie..." I tu padają,
        zależnie od okoliczności: "okrągły stół", "Magdalenka", a nawet "Jałta" - itp.
        Tymczasem procesy historyczne mają swoje prawa i swoją dynamikę. I jedno i
        drugie jest absolutnie ponadpoglądowe i ponadustrojowe. To, w praktyce, prawa
        przyrody. Człowiek jest częścią przyrody a socjologia, politologia - itd.
        opisują tylko prawa rządzące tą częścią. Twierdzę, że - w ramach tych praw i
        tej dynamiki - to, co stało się w ciągu minionych 16 lat i staje się nadal,
        jest procesem przebiegającym prawidłowo i o bardzo wysokiej sprawności. Bardzo
        wysokiej, pomimo tylu oczywistych przejawów zła - starego i nowego. Wprawdzie
        różni "gniewni" - którzy nie brali udziału w tym procesie od początku, bo albo
        się bali, albo nie zdążyli, albo... ale dziś chcą się "wykazać" - twierdzą,
        jak sierżant ze starego wojskowego dowcipu, że "w warunkach bojowych sinus alfa
        może być większy od 1", a zatem - że MOGŁO być tak pięknie, gdyby... lecz ja im
        nie wierzę. Wolno mi, mam nadzieję?

        Kolejnym błędem, nagminnie popełnianym w tego rodzaju ocenach i wspomnieniach,
        jest uznawanie, że podstawowym mechanizmem naprawy Rzeczypospolitej jest
        "odsiane ziarna od plew" oraz, oczywiście, przykładne ukaranie winnych.
        I - już. Koniec zła, powszechna szczęśliwość.

        Owszem - to JEST metoda, tyle tylko, że:

        1. Ukaranie to nie jest to samo, co zemsta. Kara to czynnik wychowawczy
        i zapobiegawczy, jej głównym celem jest sprawienie, by zło zginęło i nie
        odrodziło się. Zemsta to wyładowanie własnej nienawiści - zło, które zrodzi
        nowe zło. Dziś, szczególnie w wykonaniu "gniewnych", mówi się o karze a myśli
        o zemście.

        2. To "ziarno" i te "plewy", są W KAŻDYM Z NAS. Okazja czyli złodzieja bez
        względu na to, skąd przyszedł. Skuteczniejszym, choć też nie jedynym
        mechanizmem naprawy jest tworzenie (odbudowa?) powszechnie aprobowanych i
        powszechnie przestrzeganych zasad społecznego współżycia. Dziś bowiem
        funkcjonuje zasada "dobry uczynek to jak Kali komu ukraść krowy". Funkcjonuje
        ponadustrojowo i ponadżyciorysowo. Chyba nawet - wbrew temu, co pisze choćby
        Dokowski - szczególnie wśród ludzi dorastających już w III RP, którzy przejęli
        się tezą, teraz głoszoną już jawnie, że altruista = nieudacznik, a pazerność
        i bezwzględność w bogaceniu się, to zalety.

        Kiedyś Ktoś nauczał: "zło dobrem zwyciężaj". Myślę, że tym "zwyciężaniem" może
        być właśnie tworzenie DOBRYCH zasad i konsekwentne kierowanie się nimi, pomimo
        istniejącego wokół zła - starego i nowego. Mechanizmy historycznych procesów
        nie uniemożliwiają tego, choć tempo zmian ludzkiej mentalności jest już
        limitowane i z tym należy się liczyć.

        Tyle na razie. Z maksymalnym możliwym dystansem do sprawy, bo tylko to, moim
        zdaniem, może sprawie pomóc.

        M.
        • dokowski To bardzo trudne. Homo sovieticus sam tego nie ... 02.08.05, 16:50
          marcq napisał:

          > "ziarno" i te "plewy", są W KAŻDYM Z NAS

          ... zrobi. Dlatego tak bardzo jest potrzebna na wstępie pomoc z zewnątrz. A
          odwrócenie wartości socjalistycznych jest dobrym wstępem.

          > Dziś bowiem funkcjonuje zasada "dobry uczynek to jak Kali komu ukraść krowy"

          Na szczęście ta zasada PRLowska teraz jest w odwrocie, chociaż zbyt wolno
          odchodzi w przeszłość. Wielu ludzi rozumie, że kradzież jest złem, podczas gdy
          w PRL kradli prawie wszyscy z czystym sumieniem.

          > altruista = nieudacznik, a pazerność
          > i bezwzględność w bogaceniu się, to zalety.

          Aby socjalistyczny kult cwaniaka umarł, muszą wymrzeć całe pokolenia homo
          sovieticus. To co możemy zrobić najlepszego, to starać się aby kolejne
          pokolenia Polaków nie zostały skażone tą sowiecką trucizną.
          • danutki Re: To bardzo trudne. Homo sovieticus sam tego ni 02.08.05, 17:36
            dokowski napisał:

            >
            > Aby socjalistyczny kult cwaniaka umarł, muszą wymrzeć całe pokolenia homo
            > sovieticus. To co możemy zrobić najlepszego, to starać się aby kolejne
            > pokolenia Polaków nie zostały skażone tą sowiecką trucizną.

            Dokowski
            jako ewolucyjny genetyk to masz rację, ale człowiek, nawet homosovietikus, nie
            żyje w odosobnieniu na planecie Sovieticus Nova, ale tu i teraz w tym całym
            międzynarodowym tyglu globalizacji i europeizacji oraz terroryzacji całych
            wielomilionowych grup narodowo-religijnych
            NIE MA CZASU na swobodna ewolucję w kierunku odwrotnym do homosovieticusa w
            kołach przyspieszonej historii naszej Planety
            • dokowski Czasu jest dużo 03.08.05, 10:14
              danutki napisała:

              > tyglu globalizacji i europeizacji oraz terroryzacji całych
              > wielomilionowych grup narodowo-religijnych
              > NIE MA CZASU na swobodna ewolucję w kierunku odwrotnym do homosovieticusa

              Właśnie globalizacja gwarantuje, że rozwój będzie się odbywał, mimo ciemnoty
              tak wielu ludzi
              • danutki Re: Czasu jest dużo 04.08.05, 15:09
                dokowski napisał:

                > danutki napisała:
                >
                > > tyglu globalizacji i europeizacji oraz terroryzacji całych
                > > wielomilionowych grup narodowo-religijnych
                > > NIE MA CZASU na swobodna ewolucję w kierunku odwrotnym do homosovieticusa
                >
                > Właśnie globalizacja gwarantuje, że rozwój będzie się odbywał, mimo ciemnoty
                > tak wielu ludzi

                czy w swoich obliczeniach czasowych uwzględniłeś tez globalizację terroryzmu i
                innych zagrożeń?
            • dokowski Ewolucyjny genetyk czekałby tysiące lat 03.08.05, 10:18
              danutki napisała:

              > jako ewolucyjny genetyk to masz rację

              Zmiana pokoleń nie oznacza zmiany w genach, ja zaś piszę o zmianach w kulturze
              i świadomości Polaków, niezależnych od ich genów.
          • marcq Wishful_thinking.doc 03.08.05, 16:15
            Skąd ten tytuł, Dokowski?
            Bo widzę, że nie możesz uwolnić się od obsesji, że wszystko, co złe pochodzi
            z PRL i - odwrotnie - że wszystko, co było za PRL, było złe. Nawet slogan
            "dobry uczynek to jak Kali komu ukraść krowy" - sienkiewiczowski przecież -
            przypisujesz PRL. Podobnie - Twoje "Wielu ludzi rozumie, że kradzież jest złem,
            podczas gdy w PRL kradli prawie wszyscy z czystym sumieniem." Dziś TEŻ kradnie
            się na potęgę, zmieniły się TYLKO możliwości i metody. Czy wg Ciebie kradzież
            papieru toaletowego lub spinaczy z PRL-owskiej firmy była złem, natomiast
            niepłacenie pracownicom "Biedronki" za nadgodziny - to przedsiębiorczość?

            Nie zgadzam się też, że odwrócenie wartości to metoda. WŁAŚNIE TEN pogląd jest
            nadużywany przez współczesnych "Kalich". Trzeba budować ludzką mentalność OD
            NOWA, POMIMO zaszłości, tych sprzed 1989 r. i tych po nim, a nie "odwracać"
            kształty istniejące, lecz chrome - zamieniając jedynie czarne na białe i
            odwrotnie.
            Zdejm czarno-białe okulary, zobaczysz świat w prawdziwszych barwach.

        • patience habermasizm do entej potegi;))) 02.08.05, 18:05
          Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak zle? Proces o wysokiej sprawnosci,
          zgoda, ale czy celem tego procesu jest instalacja systemu kronistycznego w
          Polsce? Doprawdy tak nam dobrze z komisjami sledczymi, Giertychem, Lepperem i
          cala reszta politycznych pokrak, z szara strefa polityki i biznesu, z
          zamknietymi kominami kariery etc? Ze scena polityczna ktora nie ma legitymizacji
          spolecznej?

          Protestuje przeciwko "prawom przyrody". Polityka, w odroznieniu od natury, jest
          robiona przez ludzi. Mlodziez Wszechpolska nie jest wynikiem doboru ewolucyjnego
          lecz bardzo powaznych bledow procesu transformacji. A te bledy maja swoich
          autorow. Stolek w parlamencie rowniez nie jest wynikiem praw natury i
          bezwzglednym prawem kazdego kto w nim zasiadl do zasiadania dozywotniego...
          Poslowie nie sa bynajmniej szczytem "ewolucji" przyrodniczej, a niektorzy nawet
          by zaryzykowali opinie, ze wrecz przeciwnie, sa jej odpadami, szczegolnie w
          dzisiejszej Polsce.

          Przeszlosc istnieje i ma swoje konsekwencje w terazniejszosci. Polska uchwalila
          konstytucje jako przedostatnia w Bloku Wschodnim, po nas byla tylko Albania - to
          fakt. A konstytucja to prawa obywatelskie i wszystko co sie z nimi wiaze, takze
          charakter prywatyzacji etc. W metnej wodzie duzym rybom swieetnie sie plywalo, a
          skutki widzimy z posiedzen rozmaitych komisji sledczych. I teraz jest pytanie co
          dalej. Zgadzam sie z toba, ze odpowiedzia nie jest zemsta tylko poszukiwanie
          dobrych mechanizmow i ze kara to nie zemsta. Ale jest faktem, ze to
          przedstawiciele elit publicznych posluguja sie dzisiaj jezykiem zemsty - np.
          poki przedstawiciele i dwor elit wladzy nazywa obywateli "motlochem", "tluszcza"
          czy "stadem", poki pokazuja palcem zbiorowych odpowiedzialnych za cale zlo, poty
          wladza legitymizacji miec nie bedzie. Chyba, ze sie pokusi o klasyczna poniekat
          legitymizacje swojego istnienia, w postaci na przyklad policji i wojska. I to na
          takim zakrecie aktualnie jestesmy, i w taki kanal wpuscili nas okraglostolowcy,
          sprawujacy w Polsce wladze od 15 lat, rotujacy sie z partii do partii i
          zmieniajacy szyldy ugrupoiwan jak rekawiczki, nikogo innego do glosu nie
          dopuszczajac. To nie jest dobra sytuacja, i tyle...
          • v_2 Re: habermasizm do entej potegi;))) 02.08.05, 19:06
            patience napisała:

            > A te bledy maja swoich
            > autorow. Stolek w parlamencie rowniez nie jest wynikiem praw natury i
            > bezwzglednym prawem kazdego kto w nim zasiadl do zasiadania dozywotniego...
            > Poslowie nie sa bynajmniej szczytem "ewolucji" przyrodniczej, a niektorzy
            nawet
            > by zaryzykowali opinie, ze wrecz przeciwnie, sa jej odpadami, szczegolnie w
            > dzisiejszej Polsce.

            To prawie prawda... gdyby nie pytanie skąd owi posłowie w Sejmie sie wzięli.
            Wszak nie wdarli sie tam przemocą. To nasza ( społeczeństwa) robota!

            > Przeszlosc istnieje i ma swoje konsekwencje w terazniejszosci. Polska
            uchwalila
            > konstytucje jako przedostatnia w Bloku Wschodnim, po nas byla tylko Albania -
            t
            > o
            > fakt. A konstytucja to prawa obywatelskie i wszystko co sie z nimi wiaze,
            takze
            > charakter prywatyzacji etc. W metnej wodzie duzym rybom swieetnie sie
            plywalo,
            > a
            > skutki widzimy z posiedzen rozmaitych komisji sledczych. I teraz jest pytanie
            c
            > o
            > dalej. Zgadzam sie z toba, ze odpowiedzia nie jest zemsta tylko poszukiwanie
            > dobrych mechanizmow i ze kara to nie zemsta. Ale jest faktem, ze to
            > przedstawiciele elit publicznych posluguja sie dzisiaj jezykiem zemsty - np.
            > poki przedstawiciele i dwor elit wladzy nazywa
            obywateli "motlochem", "tluszcza
            > "
            > czy "stadem", poki pokazuja palcem zbiorowych odpowiedzialnych za cale zlo,
            pot
            > y
            > wladza legitymizacji miec nie bedzie. Chyba, ze sie pokusi o klasyczna
            ponieka
            > t
            > legitymizacje swojego istnienia, w postaci na przyklad policji i wojska. I to
            n
            > a
            > takim zakrecie aktualnie jestesmy, i w taki kanal wpuscili nas
            okraglostolowcy,
            > sprawujacy w Polsce wladze od 15 lat, rotujacy sie z partii do partii i
            > zmieniajacy szyldy ugrupoiwan jak rekawiczki, nikogo innego do glosu nie
            > dopuszczajac. To nie jest dobra sytuacja, i tyle...
            >

            I znowu: pozwoliliśmy sobie na to. Pozwoliliśmy zabrać sobie Komitety
            Obywatelskie, samorząd, Solidarność. Byliśmy w szoku jak nam to zabierali i
            niszczyli ale nic nie zrobiliśmy aby temu zapobiec. Teraz pozwalamy sobie na
            Lepperów, Tymińskich i inne dziwolągi. I co? Faceci zbierają setki tysięcy
            podpisów- naszych podpisów... za rok będziemy biadolić.
            Takim przykładem są dla mnie rządy SLD. Przed poprzednimi wyborami media
            radiowe ( np. RMF ) i prasowe ( np. GW ) robiły wszystko aby obrzydzić ludziom
            prawicę. Udało się, ale już nazajutrz po wyborach media zaczęły ronić łzy...
            Tacy jesteśmy. Teraz może być podobnie- będziemy szczuć na siebie Kaczorów,
            Tuska a potem powiemy no nie jak to się stało, że wygrał Cimoszko? Otóż
            wybraliśmy go już 2 miesiące przed wyborami... A potem będzie można biadolić...
          • marcq W kwestii domniemanego habermasizmu do P. 03.08.05, 16:17
            Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak zle? - pytasz. A ja tymczasem wcale
            nie twierdzę, że jest dobrze! Twierdzę tylko, że - jako Polacy - dobrze
            wykorzystaliśmy możliwości dane nam przez układ sił w polityce oraz przez
            mechanizmy życia społecznego. Co wcale nie znaczy, że WSZYSTKO, co powstało w
            minionych latach aprobuję. Twierdzę - owszem - że były i są sprawy złe, ale
            trudne do uniknięcia, albo takie, których uniknięcie pociągnęłoby zło jeszcze
            większe. To jednak nie to samo.
            Przykładem choćby "Twoje" Młode Wszy Polskie. Mechanizm ich odrodzenia (tak,
            odrodzenia, bo już kiedyś były, tylko wtedy nazywały się inaczej, np. ONR) jest
            dość prosty: "odkręcenie śruby" powoduje, że podnoszą głowy nie tylko rozsądni,
            ale i oszołomy. Zapobiec temu zaś można tylko - albo przez ponowne śruby
            przykręcenie, może mniej radykalne, ale jednak... albo - pozwalając
            społeczeństwu uczyć się na błędach. Taką nauką było choćby samowmanewrowanie
            się Polaków w wybór między Wałęsą a Tymińskim. Mam nadzieję, że nauka była
            owocna i że w roku 2005 nie będziemy musieli wybierać między Kaczorem a
            Lepperem.

            Protestujesz przeciwko "prawom przyrody". Protestuj, proszę bardzo. Ja mogę co
            najwyżej przyznać, że użyłem tu skrótu myślowego nieco nadmiernego: prawa
            społeczne (szeroko rozumiane, także np. prawa ekonomii) nie działają aż tak
            jednoznacznie, jak te rządzące przyrodą nieożywioną. Niemniej prawami są i
            respektować je musimy. I w nich szukać przyczyn takiego, a nie innego rozwoju
            sytuacji.
            • patience Re: W kwestii domniemanego habermasizmu do P. 04.08.05, 04:31
              Okej, to mamy chyba jakas mozliwosc zblizenia. Praw ekonomii nie kwestionuje i
              rzeczywiscie chyba na tym polu nie bylo specjalnie duzego wyboru. Mozna
              ewentualnie pogdybac nad prywatyzacja kuponowa w stylu Czech, ktora proponowal
              walesa, ale do zrobienia takiego wariantu potrzebni sa tez ekonomisci, a akurat
              takich chyba w Polsce nie bylo wtedy. A poza tym dlug zagraniczny ograniczal
              mozliwosci. Moim glownym zarzutem jest to ze transformacji gospodarczej nie
              towarzyszyla restytucja zrodel prawa. Bedziemy bardzo dlugo placic za brak
              Zgromadzenia Narodowego na starcie. A drugim ciezkim bledem, za ktory bedziemy
              dlugo placic, to ten kontraktowy parlament i elity polityczne z samomianowania,
              przez co od samego poczatku scena polityczna niejako sama sie pozbawila
              legitymizacji spolecznej i zostala zaludniona osobami nie najwyzszego lotu,
              mowiac delikatnie. Zreszta, po obu stronach ten mechanizm zafunkcjonowal, i to w
              jego efekcie mamy dzisiaj baronow SLDowskich z jednej strony, a postaweusowskich
              cwaniaczkow z drugiej. Konkurencja zostala zastapiona mechanizmami
              referendalnymi, i tak to jest do tej pory, w kazdych kolejnych wyborach ludzie
              glosuja nie za czyms, a przeciw czemus. Tu sie zreszta zgadzam z Urbanem, ze to
              dla postkomunistow tez by bylo lepiej. Byc moze w wynikow wyborow by sie
              znalezli w opozycji, ale z lepszymi elitami, a poniewaz by to byly wybory do
              Zgromadzenia Narodowego, to by i tak mieli zagarantowany udzial w pisaniu
              konstytucji. A po stronie opozycji by nie bylo tych strasznych fotek z Walesa
              lecz jakies roznicowanie, ktore sie zaczelo juz zreszta wczesniej, byly jakies
              zaczatki grup politycznych i to wokol nich by sie grupowaly osoby o podobnych
              pogladach. A tak nastapila sieczka i rownanie w dol, do kolejki do fotografa.
        • piq Re: Dialektycznie o budowie fundamentów 02.08.05, 18:58
          marcq napisał:

          > Zaczynając od opinii nt. artykułu. Myślę, że autor trochę zanadto przejął się
          > swą tezą, że - streszczam i wyostrzam - "ideowcy odeszli, zostało badziewie".
          > Ani do końca jedno, ani do końca drugie, ani też - ważne! - ideowość motywów
          > nie daje rękojmi, że skutek będzie dobrem. Wielcy Inkwizytorzy też bywali
          > ideowcami, niekoniecznie sadystami. Między bajki - też pisane "pod tezę",
          > choć z zupełnie innych i dość obsesjonackich pobudek - wkładam natomiast
          > opinie, że omawiany artykuł, to kolejny dowód zmowy "czerwonych pająków"
          > z "różowymi hienami", czy jak tam kto to nazwie.

          Jeżeli przyjmiemy, że w istocie taka była teza artykułu, to trzeba stwierdzić,
          że ideowcy nie tyle odeszli, ile nie zostali "zagospodarowani", a właściwie
          zagospodarowali się sami działając na niewielką lokalną, czy nawet osobistą
          skalę - choćby ekonomicznie czy samorządowo. Sporo ideowców zagospodarowuje się
          choćby tutaj na FAq smile. Mówię tu poniekąd przekornie o 20-latkach z roku 1980.
          Rzecz w tym, że kreślenie granic poczucia odpowiedzialności czy moralności w
          oparciu o absolutnie bezpodstawne założenie odmiennego pokoleniowego
          doświadczenia systemu komunistycznego, ze wskazaniem na tychże 20-latków, jest
          z gruntu fałszywe i głupie. Zaryzykuję tezę, że pokolenie aktywnych 20-latków z
          1980 roku mnóstwo tej ideowości zachowało do dziś (sądząc po moich znajomych
          rówieśnikach), natomiast - z nielicznymi wyjątkami - zostało zepchnięte na
          polityczny margines przez rzeczone w tym wątku Ałtoritiety przy współudziale
          układu z 1989 roku, od którego zakupiono niejako niepodległość w zamian za
          gwarancje nienaruszalności ustalonych interesów. Po prostu prlowska władza
          wolała pójść na układ ze znanym sobie i niejako oswojonym środowiskiem, niż
          stanąć w obliczu nieobliczalnego partnera, który zaczął się wyłaniać ze
          społecznego błota około 1987-8 roku i istniało ryzyko, że okrzepnie i stanie
          się realną siłą po stronie opozycyjnej. A więc uważam, że coś w tej "zmowie"
          jest, choć istotnie lepiej było wówczas niepodległość kupić, niż zdawać się na
          niewiadomy bieg spraw - przypomnę, że koniec lat 80. to ferment, który zaczął
          wymykać się spod kontroli elit opozycyjnych, że przypomnę brutalnie stłumione
          strajki w hucie lenina czy - nawet po podpisaniu porozumień okrągłostołowych -
          ostre demonstracje uliczne włącznie z akcjami pod konsulatami radzieckimi też
          pacyfikowane przez zomo, a jednocześnie ostro potępiane przez środowiska
          magdalenkowe.

          > Tymczasem procesy historyczne mają swoje prawa i swoją dynamikę. (...)
          > Twierdzę, że - w ramach tych praw i
          > tej dynamiki - to, co stało się w ciągu minionych 16 lat i staje się nadal,
          > jest procesem przebiegającym prawidłowo i o bardzo wysokiej sprawności.
          Bardzo
          > wysokiej, pomimo tylu oczywistych przejawów zła - starego i nowego.

          Tu zgoda, uwzględniając oczywiście wszelkie przeszkody i brudy po drodze.

          > Kolejnym błędem, nagminnie popełnianym w tego rodzaju ocenach i
          wspomnieniach,
          > jest uznawanie, że podstawowym mechanizmem naprawy Rzeczypospolitej jest
          > "odsiane ziarna od plew" oraz, oczywiście, przykładne ukaranie winnych.
          > I - już. Koniec zła, powszechna szczęśliwość.
          > Owszem - to JEST metoda, tyle tylko, że:
          >
          > 1. Ukaranie to nie jest to samo, co zemsta. Kara to czynnik wychowawczy
          > i zapobiegawczy, jej głównym celem jest sprawienie, by zło zginęło i nie
          > odrodziło się. Zemsta to wyładowanie własnej nienawiści - zło, które zrodzi
          > nowe zło. Dziś, szczególnie w wykonaniu "gniewnych", mówi się o karze a myśli
          > o zemście.

          Być może istotnie popełniam błąd, ale uważam, że odsianie ziarna od plew jest
          konieczne. Nie w sensie ukarania, lecz poznania. Zbyt wiele rzeczy, które
          zdarzyły się w ostatnich 15 latach, nie jest przejrzystych. Mało, że nie są
          przejrzyste konkretne zjawiska czy zdarzenia, ale nie są przejrzyste mechanizmy
          funkcjonowania państwa. Jeżeli państwo funkcjonuje na zasadzie JAWNIE TAJNEGO
          dogadywania się na salonach czy przy wódce, to jest źle. Wszyscy o tym wiedzą,
          tylko że prawdę mówiąc stało się to wiadome dopiero w ostatnich dwóch latach,
          od rywinowej afery poczynając. Efekty są bardzo praktyczne - wszyscy podniecali
          się "lub czasopismami", ale np. jest absolutnie aferalnych pewnie wiele aktów
          prawnych. Mogę na pewno wymienić jeden - o planach zagospodarowania
          przestrzennego, gdzie jest zapis, że gmina jest zobowiązana do stworzenia
          planów zagospodarowania przestrzennego dla całości obszaru LUB JEGO
          POSZCZEGÓLNYCH CZĘŚCI. W efekcie gmina tworzy np. kilkaset częściowych planów
          zagospodarowania dla mało atrakcyjnych działek, a resztą dysponuje do woli ten,
          kto dzierży władzę. Z krociowymi zyskami. Nie wierzę, żeby ktoś się w tej
          sprawie nie dogadał.

          Z pewnością zachodzi potrzeba odsiania tych, którzy zawłaszczają sobie państwo
          i prawo TERAZ, i poprzez zbadanie mechanizmów, skąd się to wzięło (bo było
          jakieś PRZEDTEM) zapobieganie psuciu państwa w przyszłości. Oczywiste jest, że
          istnieją koterie, które znakomicie funkcjonują w tej mętnej wodzie.
          Odpowiedzialność polityczna, wobec praktycznego zniesienia odpowiedzialności
          historycznej, jak również implicite moralnej, stała się nieistotna, zwłaszcza,
          że każdy, kto o takiej odpowiedzialności bąka, jest natychmiast wściekle
          atakowany jako barbarzyńca przez zarówno Ałtoritiety, jak i ich politycznych
          partnerów. To nie jest wietrzenie spisku. To jest jawne.

          Dlatego istnieje też potrzeba moralna, manifestująca się pragnieniem poznania
          prawdy o własnej historii - osobistej, pokoleniowej, jakiejkolwiek - która to
          historia, jak się okazało, też została utajniona z założeniem, że dostęp będzie
          koncesjonowany. Na straży dostępu stanęły Ałtoritiety. Daje to pole do popisu
          różnym hochsztaplerom i watażkom, którzy używają dowolnie i często kłamliwie
          tej utajnionej historii w swoich własnych celach. W tym mieszczą się ci, którzy
          na aktywność antykomunistyczną się nie załapali, czy to z powodu wieku, czy ze
          strachu, czy też z powodu swojego ubectwa - teraz są pierwsi na krzykliwym
          froncie werbalnych utarczek z byłą komuną, a zabezpiecza ich pewność, że do
          prawdziwych źródeł mało kto dotrze. Jedynym sposobem na to wszystko jest pełne
          ujawnienie tej historii. I - powtarzam - nie chodzi o karę dla zemsty. Chodzi o
          podstawowe prawo obywatela wolnego państwa: prawo do prawdy, a przynajmniej
          prawo do jej nieskrępowanego dochodzenia. Ujawnienie prawdy nie jest karą. A za
          swoje czyny człowiek odpowiada wszak nie tylko prawnie, ale moralnie,
          politycznie, towarzysko i na wiele innych sposobów. Chodzi bowiem o uzdrowienie
          mechanizmu działania państwa, który to mechanizm - przyznasz - jest w
          nienajlepszym stanie.

          Istotnie procesy historyczne toczą się swoją koleją, choć przecież nie w
          oderwaniu od ludzkiej woli, rozumu czy uczuć. Warto zatem zauważyć, że pojawił
          się silny impuls poznania i naprawy, z pewnością zaś wśród obecnych 20-latków.
          Nie wolno nad tym przejść do porządku dziennego, bo to pokolenie znowu się
          zmarnuje, albo zagospodaruje się samo, jak my. Pokazanie im ich "właściwego"
          miejsca z pozycji Ałtoritietów będzie wykluczeniem ich z aktywności społecznej
          i politycznej oraz zniszczy ich poczucie zaangażowania w państwo. Ałtoritiety
          wymrą - zostaną sami wykluczeni oraz kasta cwaniaków, która na
          krótkowzroczności lub głupocie, lub - co gorsza - zakłamaniu i interesach
          Ałtoritietów zbudowała swoją potęgę. Stąd jeden krok do Rzeczpospolitej
          nierządnej w niedalekiej przyszłości.

          > 2. To "ziarno" i te "plewy", są W KAŻDYM Z NAS. Okazja czyli złodzieja bez
          > względu na to, skąd przyszedł.

          Oczywista nieprawda. To kwestia ukształtowania, w czym nienajmnieszym
          czynnikiem jest życie i wychowanie się w czystej etycznie atmosferze, odruch
          stosowania się do
          • piq Re: Dialektycznie o budowie fundamentów cd. 02.08.05, 19:16
            > 2. To "ziarno" i te "plewy", są W KAŻDYM Z NAS. Okazja czyli złodzieja bez
            > względu na to, skąd przyszedł.

            Oczywista nieprawda. To kwestia ukształtowania, w czym nienajmnieszym
            czynnikiem jest życie i wychowanie się w czystej etycznie atmosferze, odruch
            stosowania się do wzorców raczej dobrych, niż złych, odruch życia raczej w
            prawdzie, niż w kłamstwie. Tego teraz brakuje, o czym było powyżej. Wychowuje
            przecież nie tylko rodzina, ale całe środowisko. Kiedy młódź ogląda łgarstwa i
            bezczelność osób na świeczniku, kiedy widzi tryumf chuliganów ulicznych nad
            poczuciem sprawiedliwości i interesem państwa - dla zdobycia "elektoratu" - to
            nie jest bardzo wychowawcze.

            > Skuteczniejszym, choć też nie jedynym
            > mechanizmem naprawy jest tworzenie (odbudowa?) powszechnie aprobowanych i
            > powszechnie przestrzeganych zasad społecznego współżycia. Dziś bowiem
            > funkcjonuje zasada "dobry uczynek to jak Kali komu ukraść krowy". Funkcjonuje
            > ponadustrojowo i ponadżyciorysowo. Chyba nawet - wbrew temu, co pisze choćby
            > Dokowski - szczególnie wśród ludzi dorastających już w III RP, którzy
            przejęli
            > się tezą, teraz głoszoną już jawnie, że altruista = nieudacznik, a pazerność
            > i bezwzględność w bogaceniu się, to zalety.

            To są nieuprawnione uogólnienia, chociaż z truizmem, że odbudowa zdrowych zasad
            postępowania w życiu społecznym (które ja, jako prawicowy oszołom, nazywam
            przyzwoitością) zgadzam się w całej pełni.

            > Kiedyś Ktoś nauczał: "zło dobrem zwyciężaj". Myślę, że tym "zwyciężaniem"
            może
            > być właśnie tworzenie DOBRYCH zasad i konsekwentne kierowanie się nimi,
            pomimo
            > istniejącego wokół zła - starego i nowego. Mechanizmy historycznych procesów
            > nie uniemożliwiają tego, choć tempo zmian ludzkiej mentalności jest już
            > limitowane i z tym należy się liczyć.

            Z tymi zasadami to myślę, że to raczej nie stworzenie, lecz raczej
            przywrócenie, bo one istnieją. Co jest ich źródłem - napisałem powyżej.
            Działanie państwa w sensie wychowawczym jest równie ważne jak działanie
            rodziców. W tym jest i historia, i bieżąca polityka, i funkcjonowanie sądów,
            policji, urzędów, zaspokojenie podstawowych wymagań moralnych. Ale o tym
            należałoby zacząć dyskutować w sensie programowym: budowy zdrowego państwa
            niemal od podstaw.

            > Tyle na razie. Z maksymalnym możliwym dystansem do sprawy, bo tylko to, moim
            > zdaniem, może sprawie pomóc.
            > M.

            Na koniec chcę zastrzec, że zawarcie układów okrągłostołowych w postaci "kupna
            niepodległości" nie obowiązuje na wieki. Porywaczowi też najpierw można
            zapłacić okup, a potem złapać go, odebrać kasę i unieważnić oczywiście
            wymuszony układ. Ałtoritiety, których tubą jest Romanowski, strzegą kontraktu
            okrągłostołowego, bo na nim opierają swoją potęgę. Jeżeli praktycznie naruszy
            się ustalenia dokonane z kryminalistami, zwanymi przez Ałtoritiety "ludźmi
            honoru", istniejący chory układ się posypie. Stąd ten historyczny atak
            Romanowskiego na wykluczone pokolenie 20-latków aktywnych w roku 1980, które
            coraz głośniej, wychowawszy dzieci w duchu własnej ideowości, które żądają
            tego, co i rodzice, chce Przywrócenia, czyli mówiąc literacko Apokatastasis,
            idei, w imię których zaangażowali się w działanie na rzecz niepodległości.

            Masz w tym wątku przykład: Pacjencja i ja często różnimy się w wielu kwestiach.
            Zawsze jednak widzę u niej pewną czystość intencji, kiedy wypowiada się w
            sprawach kraju (z wypowiedziami ad personam jest różnie, ale dziewczynki mają
            tak bardziej; sobie też mogę w końcu sporo zarzucić). Zauważysz i innych z
            tegoż pokolenia i tak samo wówczas aktywnych. Rzadko który jest i dziś
            beznadziejnym nihilistą.

            Dzięki za impuls do napisania tak długiego wypracowania. Pozdrawiam
            piq
            • v_2 Re: Dialektycznie o budowie fundamentów cd. 02.08.05, 19:22
              Większość racja. Wszystko co nie jest po myśli autorytetów to w najlepszym
              wypadku oszołomstwo a w nieco gorszej wersji ciemnogród. Zaglądanie od teczek-
              oszołomstwo, komisja wyciągająca brudy- oszołomstwo, sklepy otwarte 24 godziny
              7 dni w tygodniu- ciemnogród... Itd. A przecież niech lud spędza w
              hipermarketach swoje życie zamiast się interesować Państwem- swoim Państwem!
            • rycho7 prawo nie dziala wstecz 02.08.05, 20:53
              piq napisał:

              > Na koniec chcę zastrzec, że zawarcie układów okrągłostołowych w
              postaci "kupna
              > niepodległości" nie obowiązuje na wieki. Porywaczowi też najpierw można
              > zapłacić okup, a potem złapać go, odebrać kasę i unieważnić oczywiście
              > wymuszony układ.

              Wszystkie zawierane kiedys traktaty zostaly w historii zlamane.
              Obowiazywanie "Magdalenki" jest czysto umowne. Od 1989 dziala parlament
              stanowiacy tony przepisow w tym konstytucje. Legalnosc posiadania wlasnosci
              kapitalistycznej przez bylych beneficjentow PRL jest i bedzie trudna do
              zakwestionowania gdy nie naruszali oni kodeksu karnego. Cale te moralizatorskie
              rozwazania jawnie daza do lamania prawa. Ani USA ani Unia Europejska nie
              zaakceptuja bolszewickiej nacjonalizacji majatku.
              • v_2 Re: prawo nie dziala wstecz 02.08.05, 20:58
                rycho7 napisał:

                > Legalnosc posiadania wlasnosci
                > kapitalistycznej przez bylych beneficjentow PRL jest i bedzie trudna do
                > zakwestionowania gdy nie naruszali oni kodeksu karnego. <


                I tu jest pies pogrzebany... Legalność posiadania to nie to samo co legalność
                nabycia, prawda?
                • rycho7 Czy mozesz wykazac roznice? 02.08.05, 22:03
                  v_2 napisał:

                  > I tu jest pies pogrzebany... Legalność posiadania to nie to samo co legalność
                  > nabycia, prawda?

                  Czy mozesz wykazac roznice? Odnies do beneficjentow PRL. Swietosc wlasnosci
                  kosciola katolickiego mnie w tym watku nie interesuje.
                  • v_2 Re: Czy mozesz wykazac roznice? 02.08.05, 23:02
                    Ależ sam sobie na to pytanie odpowiedziałeś. Posiadanie jest legalne jeśłi
                    nabycie nastąpiło bez naruszenia Kodeksu Karnego. Natomiast, jeśłi nabycie
                    związane było np. z korupcją, zaniżeniem wartości, kradzieżą itp to jest ono
                    nielegalne. Przykładów sobie szukaj sam... możesz spróbować oglądać codzienne
                    wiadomości w dowolnej stacji TV.
                    PS. Nabycie z naruszeniem prawa musi być ścigane.
                    • rycho7 wystarczy scigac 02.08.05, 23:22
                      v_2 napisał:

                      > Nabycie z naruszeniem prawa musi być ścigane.

                      Zgoda. Wystarczy scigac, cale dodatkowe wydziwianie moralizatorskie nie zastapi
                      sprawnych organow scigania. Ale nie o to chodzi aby one byly sprawnie
                      lecz "klasowo" (wartosciowo religijnie) sluszne. Ot cale owijanie w bawelne
                      kronizmu zawracanie glowy przez hersztowa pacynek.
                      • v_2 Re: wystarczy scigac 03.08.05, 07:55
                        rycho7 napisał:

                        > Ale nie o to chodzi aby one byly sprawnie
                        > lecz "klasowo" (wartosciowo religijnie) sluszne. Ot cale owijanie w bawelne
                        > kronizmu zawracanie glowy przez hersztowa pacynek. <


                        Ciekawe masz poglądy. Klasowo słuszne, wartościowo religijne... sam to
                        wymyśliłeś czy może gdzieś usłyszałeś??? W sumie koleś, po prostu bredzisz.
                        • rycho7 nie zaciskam oczu 03.08.05, 08:54
                          v_2 napisał:

                          > Ciekawe masz poglądy. Klasowo słuszne, wartościowo religijne... sam to
                          > wymyśliłeś czy może gdzieś usłyszałeś??? W sumie koleś, po prostu bredzisz.

                          Dysputa jest o naprawie Rzeczypospolitej. Ja mowie o tym co widze. Sa rowni i
                          rowniejsi. Sa tacy, ktorzy nie chca tego widziec. No i wymyslaja artystyczne
                          wizje naprawy fikcji panstwa. Z oplakanym skutkiem. Argument o bredzeniu jest
                          typowym wykluczaniem z Twej swiadomosci niewygodnych (odwracanie glowy)
                          fragmentow rzeczywistosci. To nie zmienia faktow. Jedynie czyni proponowane
                          rozwiazania smiesznymi i nieskutecznymi. Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze
                          chodzi o pieniadze. Pieniadze kradzione z mojej kieszeni poprzez podatki.
                          • v_2 Re: nie zaciskam oczu 03.08.05, 09:10
                            Ciekawa to dysputa bo od jej początku twierdzisz, że nic nie da się zrobić.
                            Że wszystkie pomysły są "słuszne" klasowo. Że uwłaszczeni ( czytaj: złodzieje )
                            ex nomenklatury są nienaruszalni w świetle prawa ( ciekawa opinia że zlodzieja
                            nie można ukarać po fakcie kradzieży ). I tak dale i tak dalej. Więc skoro nic
                            nie da się zrobić to po co się tutaj udzielasz? Pogoda jest super idź na plaże..
                            • rycho7 Mysl przecieka miedzy palcami 03.08.05, 10:47
                              v_2 napisał:

                              > Ciekawa to dysputa bo od jej początku twierdzisz, że nic nie da się zrobić.

                              Zrobic to znaczy tak uksztaltowac prawo aby dobrze regulowalo. Prawo w Polsce
                              jest systematycznie psute. Z roku na rok jest gorzej. Jest to zgodne z
                              interesem prawnikow i poslow (politykow). Oni chca i potrafia lowic w metnej
                              wodzie. Prawnikow sie nie wybiera. Poslow wybieramy co raz gorszych. Obecne
                              rozdanie sie aktualnie prezentuje. Pytam sie, co sie da zrobic? Ja nie jestem
                              az takim wariatem aby isc do polityki.

                              > Że wszystkie pomysły są "słuszne" klasowo. Że uwłaszczeni ( czytaj:
                              złodzieje )
                              > ex nomenklatury są nienaruszalni w świetle prawa ( ciekawa opinia że
                              zlodzieja
                              > nie można ukarać po fakcie kradzieży ).

                              Ty twierdzisz, ze ukradli. Ja domniemam, ze w 99 procentach nie naruszyli
                              prawa. Totez nazywanie przez Ciebie tego kradzieza jest pomowieniem. Przestepca
                              jestes Ty. Transformacja wlasnosciowa byla skandaliczna. Temu wlasnie
                              sluzyla "radosna" tfurczosc "parlamentu". Wlasnie dlatego nowi i starzy
                              politycy chca sie zalapac do koryta. Korzenie magdalenkowe nie maja nic do
                              rzeczy.

                              > Więc skoro nic
                              > nie da się zrobić to po co się tutaj udzielasz? Pogoda jest super idź na
                              plaże.

                              Nie lubie slonca. Nie chce sie nabawic czerniaka.

                              Udzielam sie aby uswiadamiac takim jak Ty aby bardziej realistycznie kroili
                              swoje urojenia. Na forum sa przynajmniej ludzie ktorym sie chce. 90 procentom
                              spoleczenstwa nawet sie nie chce. To znane z nauk spolecznych. Totez na forum
                              trafiam do wezszego grona aktywnych. Mam okazje poobserwowac brak kultury i
                              totalna mialkosc "mysli" politycznej. Mniej przeraza mnie polska polityczna
                              rzeczywistosc. Boj o kryto staje sie jasniejszy i wyrazistszy. Nie ma
                              alternatywy. Forumowy think tank nie istnieje. Mysl przecieka miedzy palcami bo
                              jest tak malo spojna. Po zaobserwowaniu faktow lzej mi na duszy.
                              • v_2 Re: Mysl przecieka miedzy palcami 03.08.05, 16:24
                                rycho7 napisał:

                                > Zrobic to znaczy tak uksztaltowac prawo aby dobrze regulowalo. Prawo w Polsce
                                > jest systematycznie psute. Z roku na rok jest gorzej. Jest to zgodne z
                                > interesem prawnikow i poslow (politykow). Oni chca i potrafia lowic w metnej
                                > wodzie. Prawnikow sie nie wybiera. Poslow wybieramy co raz gorszych. Obecne
                                > rozdanie sie aktualnie prezentuje. Pytam sie, co sie da zrobic? Ja nie jestem
                                > az takim wariatem aby isc do polityki.

                                Ok, jeśli więc mic nie chcesz zrobić " bo nie jesteś wariatem" to po co to
                                wszystko piszesz? Zrób coś a wtedy masz prawo do wymądrzania się.


                                > Ty twierdzisz, ze ukradli. Ja domniemam, ze w 99 procentach nie naruszyli
                                > prawa.<

                                A na czym opierasz to domniemanie? Konkrety proszę.

                                > Totez nazywanie przez Ciebie tego kradzieza jest pomowieniem. Przestepca
                                jestes Ty.
                                Byłoby pomówieniem gdym pomawiał kogoś personalnie.

                                > Transformacja wlasnosciowa byla skandaliczna. Temu wlasnie
                                > sluzyla "radosna" tfurczosc "parlamentu". Wlasnie dlatego nowi i starzy
                                > politycy chca sie zalapac do koryta. Korzenie magdalenkowe nie maja nic do
                                > rzeczy.

                                Była skandaliczna. I co zostawiamy temat na boku... po przecież nic nie da się
                                zrobić?

                                > Nie lubie slonca. Nie chce sie nabawic czerniaka.

                                To siedź pod parasolem.

                                > Udzielam sie aby uswiadamiac takim jak Ty aby bardziej realistycznie kroili
                                > swoje urojenia. Na forum sa przynajmniej ludzie ktorym sie chce. 90 procentom
                                > spoleczenstwa nawet sie nie chce. To znane z nauk spolecznych. Totez na forum
                                > trafiam do wezszego grona aktywnych. Mam okazje poobserwowac brak kultury i
                                > totalna mialkosc "mysli" politycznej. Mniej przeraza mnie polska polityczna
                                > rzeczywistosc. Boj o kryto staje sie jasniejszy i wyrazistszy. Nie ma
                                > alternatywy. Forumowy think tank nie istnieje. Mysl przecieka miedzy palcami
                                bo jest tak malo spojna. Po zaobserwowaniu faktow lzej mi na duszy.<

                                No więc niech Ci lekko będzie. A jak będziesz miał jakiś konstruktyny pomysł na
                                zmiany to napisz... A jak nie to lepiej dalej nic nie rób.
                                • rycho7 rozliczasz mnie za caly moj zyciorys? 03.08.05, 16:49
                                  v_2 napisał:

                                  > Zrób coś a wtedy masz prawo do wymądrzania się.

                                  Juz robilem. Dalem sobie prawo. Ty nie jestes od dawania mi prawa.

                                  > > Ty twierdzisz, ze ukradli. Ja domniemam, ze w 99 procentach nie naruszyli
                                  > > prawa.
                                  >
                                  > A na czym opierasz to domniemanie? Konkrety proszę.

                                  Dowod niewinnosci? Wracamy do sredniowiecza? Nie widze powodu. To Ty musisz
                                  udowadniac naruszenie prawa. Ja moge oprzec swoje domniemanie na braku
                                  aktywnosci organow scigania. Chcialyby ale nie sa w stanie sprokurowac dowodow.
                                  Fakty prasowe to za malo.

                                  > > Totez nazywanie przez Ciebie tego kradzieza jest pomowieniem. Przestepca
                                  > jestes Ty.
                                  > Byłoby pomówieniem gdym pomawiał kogoś personalnie.

                                  Zgoda. Pomawiasz ONYCH. Ja Ci wykazuje, ze to bezplodna dzialalnosc.

                                  > Była skandaliczna. I co zostawiamy temat na boku... po przecież nic nie da
                                  > się zrobić?

                                  Mozna wskrzesic bolszewie i Feliksa Edmundowicza. Prowadz wodzu na Kowno.
                                  Bez metod specjalnych nic sie nie da zrobic. Na tym polegal przekret. Sam tego
                                  chciales Dyndalo.

                                  >
                                  > No więc niech Ci lekko będzie. A jak będziesz miał jakiś konstruktyny pomysł
                                  na
                                  > zmiany to napisz... A jak nie to lepiej dalej nic nie rób.

                                  Uczit' sia, uczit' sia, i jeszczo raz uczit' sia. Co ja judymowo kaganie.
                                  • v_2 Re: rozliczasz mnie za caly moj zyciorys? 03.08.05, 20:39
                                    rycho7 napisał:


                                    > Juz robilem.<

                                    Jak się wydaje była to kupa dobrej, nikomu nie potrzebnej roboty...

                                    > Dowod niewinnosci? Wracamy do sredniowiecza? Nie widze powodu. To Ty musisz
                                    > udowadniac naruszenie prawa. Ja moge oprzec swoje domniemanie na braku
                                    > aktywnosci organow scigania. Chcialyby ale nie sa w stanie sprokurowac
                                    dowodow.
                                    >
                                    > Fakty prasowe to za malo.

                                    No to inaczej. Domniemanie niewinności wcale nie oznacza, że podejrzany jest
                                    niewinny. Sprawę rozstrzyga sąd a podejrzanego doprowadza prokurator na
                                    podstawie domniemania winy potweirdzonego dowodami lub poszlakami. W naszym
                                    wypadku jeśłi nawet nie ma czytelnych dowodów są poszlaki ( np. "i czasopisma"
                                    lub zeznania w sprawie mafii paliwowej ).

                                    > Zgoda. Pomawiasz ONYCH. Ja Ci wykazuje, ze to bezplodna dzialalnosc.<

                                    A ja twierdzę inaczej, i co?


                                    > Mozna wskrzesic bolszewie i Feliksa Edmundowicza. Prowadz wodzu na Kowno.
                                    > Bez metod specjalnych nic sie nie da zrobic. Na tym polegal przekret. Sam
                                    tego chciales Dyndalo.

                                    Otóż nie potrzeba metod specjalnych. Wyznaczy zwykła praworządność. I prawo
                                    takie samo dla wszystkich niezależnie czy człek jest z prawa czy z lewa. Bo
                                    zwróć uwagę, nikt tutaj nie twierdzi, że przekręty idą tylko z lewej strony.

                                    > Uczit' sia, uczit' sia, i jeszczo raz uczit' sia. Co ja judymowo kaganie.<

                                    Spróbuj to samo napisać polszczyzną! Czyżby jednak górę brały stare sentymenty?
                                    • rycho7 wlasnie o to chodzi 04.08.05, 10:21
                                      v_2 napisał:

                                      > Jak się wydaje była to kupa dobrej, nikomu nie potrzebnej roboty...

                                      Wlasnie takie oceny daja mi prawo do postawy: "nigdy wiecej". Nie dam sie
                                      wpuszczac w maliny dla "dobra wspolnego". Grabie grabia w jedna strone.

                                      > No to inaczej. Domniemanie niewinności wcale nie oznacza, że podejrzany jest
                                      > niewinny. Sprawę rozstrzyga sąd a podejrzanego doprowadza prokurator na
                                      > podstawie domniemania winy potweirdzonego dowodami lub poszlakami. W naszym
                                      > wypadku jeśłi nawet nie ma czytelnych dowodów są poszlaki ( np. "i
                                      czasopisma"
                                      > lub zeznania w sprawie mafii paliwowej ).

                                      Ja nie neguje istnienia przestepczosci. Niech mafia paliwowa zajmuja sie organy
                                      scigania. Mocodawcami mafii tworzacymi balagan prawny tez niech zajmuja sie
                                      organy scigania. Tu nie potrzeba reform panstwa. Narzedzi jest dosc. Co zmieni
                                      IV RP?

                                      Co do "i czasopisma" to mam powazne watpliwosci. Ja przykladowo nidy nie dalbym
                                      sie juz dac nabrac na dzialalnosc "panstwowotworcza". A w koncu ktos w procesie
                                      legislacyjnym musi uczestniczyc. Prawo stanowi parlament a nie zarekawki.
                                      Poslowie nie wiedza co uchwalaja wiec za to nie odpowiadaja? Czy ja jestem
                                      takim kretynem aby w to uwierzyc?

                                      > > Zgoda. Pomawiasz ONYCH. Ja Ci wykazuje, ze to bezplodna dzialalnosc.<
                                      >
                                      > A ja twierdzę inaczej, i co?

                                      Bedziesz odpowiedzialny za samosady. I nic z tego. Wlos Ci z glowy nie spadnie.
                                      Ale i tak bede Cie uwazal za swinie. Nie sadze aby Cie to wzruszylo. Popatrz w
                                      tym lustrze na lustracje.

                                      > Otóż nie potrzeba metod specjalnych. Wyznaczy zwykła praworządność. I prawo
                                      > takie samo dla wszystkich niezależnie czy człek jest z prawa czy z lewa. Bo
                                      > zwróć uwagę, nikt tutaj nie twierdzi, że przekręty idą tylko z lewej strony.

                                      Wiekszosc najwiekszych przekretow przechodzila przez parlament. Prawo
                                      stanowiono tak aby wybrani mogli zrobic przekrety. Przekrety zrobili legalnie
                                      wiec prawo udoskonalono ("uszczelniono"). O jakiej praworzadnosci wiec mowisz?
                                      Parlament kreowal transformacje.

                                      > Spróbuj to samo napisać polszczyzną! Czyżby jednak górę brały stare
                                      sentymenty?

                                      Kulturowy kontekst wypowiedzi jest niezmiernie wazny. Ja mam wielokrotnie
                                      klopoty w tlumaczeniu roznych rzeczy na polski nie tylko z rosyjskiego. Czesto
                                      to nie ma sensu. Rusofobia Polakow kochajacych Rosjan jest nieprzetlumaczalna
                                      na inne jezyki. Akurat ten tekst nie watpie, ze zrozumiales. Ja Twoja reakcje
                                      tez zrozumialem. Pasuje do polskiej rzeczywistosci. Niestety.
              • piq rychu0.7, naucz się wreszcie, że najlepiej... 02.08.05, 21:47
                ...przed napisaniem kolejnego postu zrozumieć, co kto napisał i o co chodzi.
                Jeżeli nie możesz przeczytać więcej niż 5 linijek, podziel sobie na części,
                albo poproś kogoś mądrzejszego, żeby ci streścił meritum. A jeżeli i to
                zawiedzie, to lepiej - przyjacielska rada - nie pisać nic. Po co własnoręcznie
                robić z siebie głupka?
                • rycho7 Autorytarnosc moralizatorska 02.08.05, 22:10
                  piq napisał:

                  > przyjacielska rada - nie pisać nic. Po co własnoręcznie
                  > robić z siebie głupka?

                  Dziekuje za przyjacielska rade. Boze chron nas przed przyjaciolmi, przed
                  wrogami potrafimy obronic sie sami.

                  Dyskusja dotyczy polityki. Polityka jest jednak blizsza prawu niz moralnosci.
                  Chciejstwo to domena pieknoduchow. Polityka jest sztuka osiagania rzeczy
                  mozliwych. Wlasnorecznie chetnie robie z siebie glupka negujac poczytalnosc
                  pieknoduchow.

                  Niechec coponiektorych rozumienia czegokolwiek niz ich wlasne piekne haselka
                  mnie nie zraza. Ot praca u podstaw.
                  • piq dyskusja, rychu0.7, wymaga nie tylko pojęcia... 02.08.05, 22:18
                    ...że "bedzie o polityce", ale pewnego zawężenia tematu do konkretnych spraw
                    poruszonych w wątku lub (przynajmniej) w czyjejś wypowiedzi.

                    Wpierniczyłeś się tu na zwykłej dla siebie zasadzie: napisać cokolwiek. Jesteś
                    nasłanym przez żydomasonerię piekielnie inteligentnym agentem od rozpirzania
                    wątków? Czy wręcz odwrotnie?
                    • rycho7 Przypominanie pryncypiow nie wymaga inteligencji 02.08.05, 22:53
                      piq napisał:

                      > ...że "bedzie o polityce", ale pewnego zawężenia tematu do konkretnych spraw
                      > poruszonych w wątku lub (przynajmniej) w czyjejś wypowiedzi.

                      Ciekawe do czyjej wypowiedzi nawiazuje ten post:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=27121631&a=27246487"
                      piq napisał:

                      > Na koniec chcę zastrzec, że zawarcie układów okrągłostołowych w
                      postaci "kupna
                      > niepodległości" nie obowiązuje na wieki. Porywaczowi też najpierw można
                      > zapłacić okup, a potem złapać go, odebrać kasę i unieważnić oczywiście
                      > wymuszony układ.
                      "

                      > Wpierniczyłeś się tu na zwykłej dla siebie zasadzie: napisać cokolwiek.

                      Czymkolwiek moze jest dla Ciebie przypominanie dosc prostych i chyba
                      oczywistych zasad tzw. cywilizacji zachodniej, ktorej ponoc jestesmy czastka.
                      Byc moze Ty uwazasz, ze jest to czastka antymaterii. Jezeli tak to ujawnij swe
                      zamiary ewangelizatorskie lub inne.

                      > Jesteś
                      > nasłanym przez żydomasonerię piekielnie inteligentnym agentem od rozpirzania
                      > wątków? Czy wręcz odwrotnie?

                      Wrecz odwrotnie. Przypominanie pryncypiow nie wymaga inteligencji lecz
                      upierdliwosci. Szkoda jednak, ze w ogole przypominanie jest niezbedne.
                      • piq rozwiązanie problemu 02.08.05, 23:17
                        A, tu jest problem.

                        Gdybyś przeczytał starannie, wiedziałbyś, że nie chodzi o odbieranie
                        czegokolwiek - przynajmniej w przytoczonym przez ciebie akapicie - jakimkolwiek
                        kapitalistom, bo nie o tym mówimy i tym się nie zajmujemy.

                        Chodzi o rozwiązanie układu, tak jak porywaczowi najpierw się daje kasę, a
                        potem odbiera, przez co unieważnia się układ z nim zawarty. I jest to
                        całkowicie uprawnione, bo układ został zawarty pod presją, pod przymusem, przy
                        ograniczeniu swobodnego wyrażenia woli przez jedną ze stron. Tak samo jest z
                        magdalenką.

                        Czy teraz jest już jaśniej?
                        • rycho7 zamazywanie problemu 02.08.05, 23:34
                          piq napisał:

                          > Gdybyś przeczytał starannie, wiedziałbyś, że nie chodzi o odbieranie
                          > czegokolwiek - przynajmniej w przytoczonym przez ciebie akapicie -
                          jakimkolwiek
                          > kapitalistom, bo nie o tym mówimy i tym się nie zajmujemy.

                          Tak Ci sie jedynie wydaje. Tak napisales. Ale rzeczywistosc jest inna. Nie ma
                          sekretarzy PZPR. Sa kapitalisci.

                          > układ został zawarty pod presją, pod przymusem, przy
                          > ograniczeniu swobodnego wyrażenia woli przez jedną ze stron. Tak samo jest z
                          > magdalenką.
                          >
                          > Czy teraz jest już jaśniej?

                          Oczywiscie, ze Magdalenka byla pod presja. Czyzbym nie napisal, ze od 1989
                          stale sie cos zmienialo? Eks-"komunisci" w miedzyczasie umocnili sie na nowych
                          pozycjach - beneficjentow kapitalizmu. Jak to zmienic nie naruszajac OBECNEGO
                          prawa? Jedynie metodami bolszewickimi. Tego problemu chcesz uniknac w
                          moralizatorckiej dyskusji. Niewlasciwi ludzie zaczynali jako pucybuty?
                          • piq chcesz nie rozumiec twoja sprawa. poddaje sie /nt 02.08.05, 23:39
                            • rycho7 wysil sie, znajdz argumenty 03.08.05, 09:06
                              Co to jest "uklad z Magdalenki"?
                              Jak ten uklad nalezy zmienic?

                              Poslugujesz sie pojeciami, ktore sam uwazasz, za oczywiste. Ja nie uznaje
                              niczego za z gory oczywiste. Wole zanalizowac definicje, procesy, dowody. Swiat
                              przeintelektualizowanych dyskusyjek o metnych slowkach to nie dla mnie.
                              Panstwo, polityka sa realne. To co sie w nich dzieje tez jest realne. Idzie
                              swoja droga mimo rozdzwieku ze wspanialymi ogrodami fikcji pieknoduchow.

                              W kapitalizmie wladze maja ci, ktorzy maja pieniadze. Aby odebrac wladze,
                              trzeba miec wiecej pieniedzy lub pieniadze odebrac przeciwnikom. Piekne wnetrze
                              nie wystarczy. Lenina tez finansowal wywiad niemiecki.
                • sz0k Re: rychu0.7, naucz się wreszcie, że najlepiej... 02.08.05, 22:13
                  Oj Piotrze i co zrobiłeś? Teraz Ryszard VII Mądry będzie musiał Ci wyjechać
                  od "standardowego polskiego prawicowego nazikatola, który z braku argumentów
                  atakuje ad personam". Ewentualnie dorzuci coś o "grypserze",
                  tudzież "dintojrze", lub jakimś innym ciekawym stwierdzeniu, które specjalnie
                  opanował na aktualny tydzień.
                  • rycho7 argumenty nie z tej bajeczki 02.08.05, 23:00
                    sz0k napisał:

                    > Oj Piotrze i co zrobiłeś? Teraz Ryszard VII Mądry będzie musiał Ci wyjechać

                    Generalnie tekst Pika podobal mi sie. Nie mam zwyczaju kadzic poslugujac sie
                    cytatami poszczegolnych akapitow. Szczegolnie, ze tekst jest dosc dlugi.
                    Zwrocilem wiec uwage na slaby punkt. Odpowiedz Pika wskazuje na jego uciekanie
                    od odpowiedzi. No bo priorytet moralnosci we wprowadzaniu bezprawia trudno
                    propagowac.

                    Uzyles argumentow nie z obecnego watku.
                    • sz0k Grypsujesz? Dzięki, nie dołącze. n/t 02.08.05, 23:04
          • marcq Kier do Piqa :) 03.08.05, 16:21
            Piszesz: Dzięki za impuls do napisania tak długiego wypracowania. Pozdrawiam

            Pozdrawiam wzajemnie, Piotrqu. smile I - próbując już nieco krócej, przekazuję
            parę uwag w ważniejszych z poruszonych przez Ciebie spraw.

            Piszesz, w określonym kontekście: uważam, że coś w tej "zmowie" jest.
            Tak. W TYM kontekście zgodzę się z Tobą, tylko że TA ocena jest odwróceniem
            oceny oszołomów wrzeszczących, że przy okrągłym stole zdradzono i sprzedano
            Polskę. To, co m.in. Ty tutaj piszesz wskazuje przecież na obustronną
            odpowiedzialność i troskę o jej dalszy los. I wyszło! Nie bez kosztów, nie
            idealnie, ale z bodaj maksymalnym wykorzystaniem możliwości danych przez
            mechanizmy (te moje "prawa przyrody") polityki.

            Piszesz dalej: Być może istotnie popełniam błąd, ale uważam, że odsianie
            ziarna od plew jest konieczne. Nie w sensie ukarania, lecz poznania.

            Tak - uważam to za błąd, jednak nie błąd co do zasad, tylko błąd zbytniego
            optymizmu poznawczego. SKĄD poznasz pełną prawdę - z akt UB??? Natomiast
            skierowanie wysiłku na tworzenie OBOK tej prawdy, jaka by nie była, zdrowych
            mechanizmów życia publicznego (zamiast "pary w gwizdek", choćby ten
            lustracyjny) - kiedyś da wynik, bo dać musi. "Lub czasopisma" też są dobrym
            dowodem, że śledząc podsuwane, lustracyjne czy "komisyjne" igrzyska - tracimy
            z oczu to, co nam kradną dziś. Kradną NOWI złodzieje w NOWYCH realiach. Twój
            przykład z planami zagospodarowania jest zapewne jednym z setek.

            Wracając do "odsiania plew". Piszesz: Ujawnienie prawdy nie jest karą.

            Owszem, jest. Właśnie karą, nie zemstą. Tylko - kto zagwarantuje, że to prawda,
            tylko prawda i cała prawda?
            Natomiast co do FAKTU, że "ziarno" i "plewy" są W KAŻDYM Z NAS. Mogę Ci
            przyznać jedno: są - ale, istotnie, podatność na zło oraz umiejętność
            dokonywania właściwego wyboru bardzo silnie zależy od ukształtowania danego
            człowieka. Ale "ukształtowanie" a poglądy polityczne (moje "skąd kto
            przychodzi") to jednak nie to samo. Przyznaję Ci jednak rację w opisie tego
            zjawiska - także dlatego, że stanowi on rozwinięcie uzasadnienia tego, co w
            tym samym, krytykowanym przez Ciebie akapicie piszę o potrzebie tworzenia
            (czy przywracania? Pewnie po części i jedno i drugie) dobrych zasad. Czyli -
            kształtowania mentalności.

            I tu mógłbym skończyć w duchu "kochajmy się", gdyby nie pewien zgrzyt i
            zaprzeczanie samemu sobie w końcówce Twego postu. Chodzi o okrągły stół.
            Czyżby jednak pewne schematy myślowe okazały się silniejsze?

            Ale i tak pozdrawiam.

            M.
            • danutki Re: Kier do Piqa :) 03.08.05, 16:41
              marcq napisał:

              >
              > Wracając do "odsiania plew". Piszesz: Ujawnienie prawdy nie jest karą.
              >
              > Owszem, jest. Właśnie karą, nie zemstą. Tylko - kto zagwarantuje, że to
              prawda,
              >
              > tylko prawda i cała prawda?


              jeśli ujawnienie prawdy traktuje się jaako karę, to chyba nie ma mozliwości
              dojść do CAŁEJ prawdy.
              kara, która jednocześnie nie jest karą, bo oskarżony nadal przebywa na wolności
              i ...ma mozliwości MATACZENIA w dokumentach UCZYNI WSZYSTKO, aby PRAWDA NIE
              UJRZAŁA ŚWIATŁA DZIENNEGO.
              i to mamy okazję WSZYSCY obserwować.
              aa wnioski?
              a usprawiedliwienie?
              kazdy z nas ma coś na sumieniu?
              nie da się ziarna od plew oddzielić?
              zbyt żmudna to praca i niby komu w tym zaufać?
              IPNowi?
              też już "umoczony" w tym polskim bagnie
              zaniechaać PRAWDY?
              bo liczy się dziś?
              ale jakie to będzie JUTRO z kłamstwem dzisiejszym?
              znowu USPRAWIEDLIWIENIE, że byliśmy zbytnimi optymistami?
              znowu bicie piany za popełnione błędy i wypaczenia?
              bo CHCIELIŚMY DOBRZE!?
              tylko ...nie wyszło nam znowu, bo...tu belka tam burak gdzie indziej rokita
              ogonem zamachał

              > Natomiast co do FAKTU, że "ziarno" i "plewy" są W KAŻDYM Z NAS.
              • rycho7 istota sprawy 03.08.05, 16:58
                danutki napisała:

                > jeśli ujawnienie prawdy traktuje się jaako karę, to chyba nie ma mozliwości
                > dojść do CAŁEJ prawdy.

                Swiete slowa. Jest to kwestia wyboru, czy wyzej ceni sie zemste, czy wyzej
                dojscie do prawdy. Nie da sie zjesc ciastka i miec ciastka.

                Polska boksuje w blocie (g.wnie) lustracji i innych tematow zastepczych. A
                swiat galopuje obok do przodu. Jak sie ma zamilowania do szlifowania g.wna to
                sie tak ma.
                • danutki Re: istota sprawy 03.08.05, 17:04
                  rycho7 napisał:

                  > Polska boksuje w blocie (g.wnie) lustracji i innych tematow zastepczych. A
                  > swiat galopuje obok do przodu. Jak sie ma zamilowania do szlifowania g.wna to
                  > sie tak ma.


                  przyczepi się takie g.no do okrętu i myśli, ze za śrubę napędową robi
                  • rycho7 lustruj sruby okretowe w ruchu 03.08.05, 18:35
                    danutki napisała:

                    > przyczepi się takie g.no do okrętu i myśli, ze za śrubę napędową robi

                    Ja nie zamierzam robic nawet za kotwice gdy dryfujesz na skaly. A sama wiesz,
                    ze dryfujesz.
                    • danutki Re: lustruj sruby okretowe w ruchu 03.08.05, 18:55
                      rycho7 napisał:

                      > danutki napisała:
                      >
                      > > przyczepi się takie g.no do okrętu i myśli, ze za śrubę napędową robi
                      >
                      > Ja nie zamierzam robic nawet za kotwice gdy dryfujesz na skaly. A sama wiesz,
                      > ze dryfujesz.


                      koła ratunkowe to ja ci rzucałam, ale jak się ma kompleks Magbeta i wybiera
                      DESTRUKCJĘ to się potem...rozbija o skały jak ty teraz
              • marcq Do Danutki i trochę do Piqa :) 04.08.05, 14:54
                "Trochę", bo reszta odpowiedzi, z przyczyn czasowych, jutro. Inszallah&sorry. smile

                danutki napisała:

                > jeśli ujawnienie prawdy traktuje się jako karę, to chyba nie ma mozliwości
                > dojść do CAŁEJ prawdy.
                > ...


                Nie ma, moim zdaniem, i to nie tylko (i nie najbardziej nawet) z tych powodów,
                o których piszesz.
                CAŁA prawda, to - w takich wypadkach - przede wszystkim prawda PSYCHOLOGICZNA.
                Motywy, jakimi ktoś kierował się robiąc tak, czy inaczej. Jeśli np. donosił:
                czy robił to dla korzyści? A może ze strachu? A może - WIERZĄC, że w ten sposób
                służy dobrej sprawie?? Gołe fakty, nawet najpełniejsze, tej prawdy nie
                zastąpią. Dlatego też jestem sceptykiem w kwestii "otwarcia teczek". Owszem -
                dzięki temu różne małpy z brzytwą będą nieco mniej groźne, ale tylko tyle.


                Teraz do Piotrqa, w kwestii sformułowania "OBOK prawdy".

                Chwali Ci się, że nie sięgasz tu po łatwe chwyty. smile Ale też - wiesz o tym -
                nie należy tego zwrotu traktować literalnie. Tak po prostu bywa, jeśli chce się
                dużo i szybko...
                To moje "obok" miało znaczyć tyle, że nie warto przykładać nadmiernej wagi do
                pewnych spraw. ROBIĆ SWOJE, rozwiązywać sprawy uznane za najważniejsze - pomimo
                tego, że OBOK leży i uwiera jakiś nierozwiązany problem z przeszłości. Jeśli
                uda się to "najważniejsze" - np. wdrożenie do powszechnej świadomości uczciwych
                i klarownych zasad postępowania - automatycznie, albo prawie, rozwiąże to
                również dawne problemy "leżące obok". Zatem - nie budowa NA KŁAMSTWIE, lecz
                rozpoczęcie budowy POMIMO wcześniejszego nierozwiązania spraw mniej ważnych.
                I - budowa, nie igrzyska.
                Rozumiesz już?
                smile
                M.

            • piq Piq do Marcq Kierq o stole 04.08.05, 04:41
              Piszesz ty:
              > To, co m.in. Ty tutaj piszesz wskazuje przecież na obustronną
              > odpowiedzialność i troskę o jej dalszy los.

              No, ryzykowna teza. To, co ja piszę, wskazuje tylko i wyłącznie na kontrakt, w
              którym z jednej strony wystąpiła część opozycji, i oceniając sytuację tak a nie
              inaczej (sądzę, że mimo wszystko w dobrej wierze, choć przywłaszczając sobie
              prawo do decydowania o współrodakach) zawarła w imieniu nas wszystkich
              transakcję nabycia niepodległości za cenę nienaruszania interesów "ludzi
              honoru", dając im niejako "list żelazny" w III Rzplitej. To była zwykła
              transakcja handlowa, i nie próbuj mi wmówić, że pzpr nagle zaczęło się
              troszczyć o Polskę. Jestem przekonany, że oni od 1981 roku przygotowywali się
              do miękkiego lądowania - w końcu w specsłużbach byli analitycy, którzy mogli
              przewidzieć wariant klęski zsrs, zresztą nie trzeba było do tego wielkiej
              wiedzy (ja jako studencik powiedziałem pewnemu Amerykaninowi w 1983 roku, że w
              ciągu 10 lat sowieci się rozłożą, bo wszystko na to wskazuje, i podałem
              oczywiste argumenty).
              Jednocześnie ta sama grupa opozycji, zwana przez Patience Ałtorytetami, stanęła
              na straży tego układu i udawało jej się chronić tę szybko dezaktualizującą się
              umowę (bo te twoje procesy historyczne rzeczywiście pędziły) do niedawna, kiedy
              sprawa się rypła. Okazało się bowiem z nagła - wraz z kompromitacją GW w
              sprawie rywina - że Ałtorytety ze swym wzniosłym etycznym nauczaniem na ustach
              i przekonaniem o własnej mądrości wpruły bardzo głęboko nie dość, że w paskudne
              kompromisy moralne, ale i w podejrzane układy biznesowo-towarzyskie. Teraz już
              jawnie rżną głupa udając, że nic się nie stało, i że cesarz nie świeci gołym
              zadkiem, podczas gdy z drugiej strony narasta presja na WYJAŚNIENIE, o co w
              ogóle szło i o co chodzi, ze strony wszystkich tych, którzy - jak ja - nagle
              stwierdzili, że nie dość, że państwo funkcjonuje w sposób niejasny, to ich
              życiorysy też stały się niejasne, bo nie wiadomo, w czym naprawdę wzięło się
              udział. Paradoksalnie teraz Ałtorytetom zaczęło rozpaczliwie zależeć na
              idealizacji i petryfikacji układu okrągłostołowego, bo jest on racją ich
              istnienia w życiu politycznym i moralną legitymacją do zachowania
              zawłaszczonego statusu Ałtorytetów. Ich partnerzy ze strony pzprowskiej z 1989
              r. mają teraz lux pozycję: cacanie się zagospodarowali w III Rzplitej i
              właściwie ustalenia okrągłego stołu mogą mieć gdzieś, bo straciły one dla nich
              praktyczne znaczenie. Są zamożni, nieruszalni, bezpieczni, ustawieni, a za
              przeszłość można im co najwyżej skoczyć na pukiel. Tak czy owak Ałtorytety
              zagospodarowały się takoż piknie i bardzo podobnie do uwłaszczających się na
              majątku państwowym ubeków: prywatna spółka założona do wydawania gazety na 1.
              wolne wybory po wojnie pod uniwersalnym wówczas i jakże marketingowo nośnym
              szyldem Solidarności dostała od pzpr (na mocy ustaleń okrągłostołowych) nadział
              papieru, możliwość druku, legalną dystrybucję w kioskach i monopolistyczną
              pozycję na rynku - wszystko jako dodatek gratis do sprzedawanej przez pzpr
              niepodległości - i w kilka lat byłe biedaki w swetrach i Ałtorytety moralne
              stały się krezusami. Ale o tym mało kto już pamięta.
              I tu pojawia się kwestia pokolemiowa, ale odwrotnie niż napisał to Romanowski w
              swoim paszkwilu na pokolenie pracowitych i ufnych mróweczek od noszenia ulotek,
              brania w tyłek od zomo i ryzykowania wolnością, zdrowiem oraz majątkiem (za
              przewożenie w bagażniku ulotek można było stracić syrenkę, dorobek całego życia
              rodziny). Tuzy grupy 68maków dały ciała w sensie moralnym w sposób jawny, robią
              z siebie publicznie idiotów w sposób jeszcze jawniejszy i usiłują przez pana
              Romanowskiego oganiać się organem w formie gazety przed presją tych, których
              wykluczyli z decydowania - czyli pokolenie m.in. Patience i moje, które się
              zepsuło i nagle czegoś się domaga - nie materialnie, ale moralnie i
              historycznie. I na dodatek te ich dzieci obecnie 20-letnie, które zamiast zająć
              się zakupami albo randkami błyskawicznymi też zaczynają domagać się jasności,
              prawdy i odwołują się do własnych historycznych korzeni. Łe, co za obrzydliwość
              dla Ałtorytetów, które wolałyby jednak młodzież w cacanym stylu unio-
              europejskim.

              > Tak - uważam to za błąd, jednak nie błąd co do zasad, tylko błąd zbytniego
              > optymizmu poznawczego. SKĄD poznasz pełną prawdę - z akt UB??? Natomiast
              > skierowanie wysiłku na tworzenie OBOK tej prawdy, jaka by nie była, zdrowych
              > mechanizmów życia publicznego (zamiast "pary w gwizdek", choćby ten
              > lustracyjny) - kiedyś da wynik, bo dać musi.

              Mogę oczywiście uciec się do łatwego ciosu, że budowanie czego OBOK prawdy, a
              zwaszcza życia publicznego, to budowanie na kłamstwie. Ale sprawa jest bardziej
              skomplikowana: jest to kwestia elementarnych pryncypiów, a nie prostej
              praktyki. Jeżeli chcesz coś naprawiać, musisz zawsze zacząć od pryncypiów, bo
              nic z tego nie będzie. I wydajesz się nie dostrzegać, że pryncypiów pragną i
              łakną ludzie kraju tego, bo wszystko to co złe, a jest tego dużo, u źródła ma
              brak pryncypiów. Dlatego nie da się niczego sensownego zbudować nie odwołując
              się do prawdy nie w sensie absolutyzowania czegoś, tylko zasady działania. A
              więc dążenie do prawdy jest podstawą, a niezbywalnym prawem każdego jest prawo
              do tego dążenia. W gruncie rzeczy argument: "co, będziesz się do ubeckich
              archiwów odwoływał?" to pseudoargument (bo skąd wiesz, że tam są same
              kłamstwa). Potrzeba wyjaśnienia, nawet przytłamszona dzisiaj, wypłynie jutro,
              tylko znacznie gwałtowniej. Twoje czysto utylitarne myślenie o stwarzaniu zasad
              wydaje mi się trochę, wybacz, proste.

              O tym, czy dziś kradną starzy, czy nowi złodzieje, nie mogę dyskutować, bo nie
              wiem, czy miller z sowiecką "pożyczką" przywiezioną w taszce w roku 1990 jest
              stary czy nowy. Widzisz, co jest? Nie ma w ogóle cezury. I tu jest problem.

              > I tu mógłbym skończyć w duchu "kochajmy się", gdyby nie pewien zgrzyt i
              > zaprzeczanie samemu sobie w końcówce Twego postu. Chodzi o okrągły stół.
              > Czyżby jednak pewne schematy myślowe okazały się silniejsze?

              Jeśli przeczytałeś dokładnie pierwszą przydługawą częśc mojej wypo, to jasne
              będzie dla ciebie to, że wypowiedzenie układu okrągłostołowego nie oznacza dla
              mnie puszkowania lub razstriełki kolesiów ze strony pzpr. Układ został zawarty
              przez małą grupę, która samozwańczo reprezentowała wówczas społeczeństwo, czy
              też naród. Został zawarty pod presją słabnącej lecz niewiadomo potężnej
              obecności Big Brothera i możliwości użycia siły przez towarzyszy. A jego zasadą
              i bezpośrednim następstwem - bez względu na ówczesne dobre intencje strony
              opozycyjnej - jest reglamentacja dostępu do informacji, źródeł oraz gmatwanie
              jako sposób, żeby go uzasadnić i zakonserwować w interesie uczestników, nie
              społeczeństwa. Wypowiedzenie tego układu - lub uznanie za nieważny - polega na
              wyegzekwowaniu jawności i przejrzystości, a dzięki temu restytucja poszanowania
              godności obywatela Rzplitej i poczucia tej godności.
              • v_2 Re: Piq do Marcq Kierq o stole 04.08.05, 08:09
                Oto link do wczorajszego artykułu w GW. Powolna zmiana frontu czy
                tylko "wypucha"?
                serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2851870.html
                • danutki Re: Piq do Marcq Kierq o stole 04.08.05, 08:18
                  v_2 napisał:

                  > Oto link do wczorajszego artykułu w GW. Powolna zmiana frontu czy
                  > tylko "wypucha"?
                  > <a href="serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2851870.html"

                  Panowie!
                  L I T O Ś C I
                  nie można mądrze a krócej?
                  ale nie aż tak "krótko" jak v_2 to uczynił
                  czy to ma być akaademicka dyskusja jak podzielić ODPOWIEDZIALNOŚĆ po połowie
                  tych ostatnich 15 lat?
                  no to umówcie się, że 15:2=7,5 lat dla każdego plus i minus
                  i nie potrzebna wtedy już żadna dyskusja
                  nooo tak....
                  ale co wtedy z ORZECZENIEM, ze moje 7,5 przyniosło większy zysk niż twoje 7,5
                  strat....moralnych
                • rycho7 mit panaceum IV RP 04.08.05, 10:02
                  v_2 napisał:

                  > Oto link do wczorajszego artykułu w GW.

                  Atrykul przeczytalem. Ze zdziwieniem wyczytalem w nim jakis zarzut o
                  beztresciowosc. Wydaje mi sie, ze wlasnie ten atrykul jest beztresciowy.

                  1. Niestety nie rozumiem jak lustracja poprawi sytuacje w Polsce. Jak sie
                  zatomizujemy obrazajac na przyjaciol i kuzynow to bedzie lepiej?

                  2. Niestety nie rozumiem jak IV RP - wzmocnienie wladzy wykonawczej poprawi
                  sytuacje w Polsce. Jak na razie wladza wykonawcza jest dla mnie bezczelny
                  (wymuszajacy lapowki) woluntaryzm urzednikow fiskusa. Co tu wzmacniac? Moja
                  frustracje?
                  • v_2 Re: mit panaceum IV RP 04.08.05, 12:50
                    rycho7 napisał:


                    > 1. Niestety nie rozumiem jak lustracja poprawi sytuacje w Polsce. Jak sie
                    > zatomizujemy obrazajac na przyjaciol i kuzynow to bedzie lepiej?<

                    A z kim wolisz się spotykać i pić piwo? Z przyjacielem na którym możesz polegać
                    czy z szują, która udaje przyjaciela ale jest gotowa sprzedać Cię za dwa zlote?
                    Jeśli nawet lustracja nie poprawi warunków ekonomicznych społeczeństwa to
                    przynajmnie jej przeprowadzenie oczyści sytuację. Nie bedzie można dalej mówić,
                    że coś się nie udalo bo nie przeprowadzono lustracji. A oprócz tego nie chcę
                    aby moje dzieci uczył historii facet, który jeszcze kilka lat temu twierdził,że
                    Katyń to zbrodnia hitlerowców. Nie mam ochoty na oglądanie w TV ex sekretarza
                    KC PZPR jako Prezydenta RP słaniającego się po pijaku w tymże Katyniu.

                    >
                    > 2. Niestety nie rozumiem jak IV RP - wzmocnienie wladzy wykonawczej poprawi
                    > sytuacje w Polsce. Jak na razie wladza wykonawcza jest dla mnie bezczelny
                    > (wymuszajacy lapowki) woluntaryzm urzednikow fiskusa. Co tu wzmacniac? Moja
                    > frustracje?


                    A nie jest to tak, że spora grupa owych funkcjonariuszy to ludzie byłego
                    sysytemu? No cóż brak lustracji pozwala im na dalsze funkcjonowanie w
                    korupcyjnym układzie. A tak przy okazji: popełniasz przstępstwo pisząc o
                    urzenikach, że są łapówkarzami. Nie dawno miałeś taki zarzut do mnie ale widać
                    zmieniłeś zdanie... Skąd innąd to mnie cieszy!
                    • rycho7 wszystko ma swoja cene 04.08.05, 13:17
                      v_2 napisał:

                      > A z kim wolisz się spotykać i pić piwo? Z przyjacielem na którym możesz
                      polegać
                      > czy z szują, która udaje przyjaciela ale jest gotowa sprzedać Cię za dwa
                      zlote?

                      Mam swoje lata i doswiadczenie zyciowe. Domniemam, ze mam na tyle
                      inteligentnych i rozsadnych przyjaciol, ze w razie czego sprzedadza mnie za
                      odpowiednio wysokie profity. Staram sie raczej aby nie bylo tego "w razie
                      czego".

                      > Jeśli nawet lustracja nie poprawi warunków ekonomicznych społeczeństwa to
                      > przynajmnie jej przeprowadzenie oczyści sytuację. Nie bedzie można dalej
                      mówić,
                      > że coś się nie udalo bo nie przeprowadzono lustracji.

                      Ja w tym sensie jestem oczywiscie za lustracja. Nie mam jednak zludzen, ze
                      mowic bedzie mozna nadal. Po to sie ludziom og malego robi papke w czaszkach.
                      Do posiadaczy czaszek "mowienie" by nie docieralo. Mieliby wlasny rozum.

                      > A oprócz tego nie chcę
                      > aby moje dzieci uczył historii facet, który jeszcze kilka lat temu
                      twierdził,że
                      > Katyń to zbrodnia hitlerowców.

                      Ja mialem w czasach "komuny" nauczyciela, ktory uczyl nas prawdy o Katyniu.
                      Mowia o nim, ze byl wyjatkowo skomunizowanym politrukiem. Na mnie
                      takie "mowienie" nie dziala.

                      > Nie mam ochoty na oglądanie w TV ex sekretarza
                      > KC PZPR jako Prezydenta RP słaniającego się po pijaku w tymże Katyniu.

                      Wybierz demokratycznie zamiast reszty narodu.

                      > > 2. Niestety nie rozumiem jak IV RP - wzmocnienie wladzy wykonawczej popra
                      > wi
                      > > sytuacje w Polsce. Jak na razie wladza wykonawcza jest dla mnie bezczelny
                      > > (wymuszajacy lapowki) woluntaryzm urzednikow fiskusa. Co tu wzmacniac? Mo
                      > ja
                      > > frustracje?
                      >
                      > A nie jest to tak, że spora grupa owych funkcjonariuszy to ludzie byłego
                      > sysytemu?

                      Nie to nie jest tak. To jedynie Twoje uzurpacje i pomowienia.

                      > No cóż brak lustracji pozwala im na dalsze funkcjonowanie w
                      > korupcyjnym układzie.

                      To znaczy "lustracja" ma byc wszechogarniajaca? Do sprzetaczki i pisuardesy?
                      Ciekawe co nas jaszcze czeka. Co wymyslisz.

                      > A tak przy okazji: popełniasz przstępstwo pisząc o
                      > urzenikach, że są łapówkarzami.

                      Moge przedstawic dowody. Wiuekszosc podatnikow tez moze ale sie boi zadzierac.
                      Sejm tez podejmuje decyzje, z ktorych jasno wynika, ze zna sprawe.

                      > Nie dawno miałeś taki zarzut do mnie ale widać
                      > zmieniłeś zdanie... Skąd innąd to mnie cieszy!

                      Zarzut byl taki ale nie ten sam. Ja skierowalem konretnie a nie do ONYCH. Pare
                      lat temu GW na podstawie raportu NIK pisala, ze najwieksza jest korupcja u
                      fiskusa. Potem nabrali wody w usta i przerzucili sie na lekarzy i Rywina. A czy
                      Michnik oddal pieniadze Rywinowi?
                      • v_2 Re: wszystko ma swoja cene 04.08.05, 13:32
                        rycho7 napisał:

                        > Mam swoje lata i doswiadczenie zyciowe. Domniemam, ze mam na tyle
                        > inteligentnych i rozsadnych przyjaciol, ze w razie czego sprzedadza mnie za
                        > odpowiednio wysokie profity. Staram sie raczej aby nie bylo tego "w razie
                        > czego".<

                        To nie jest odpowiedź. Albo inaczej to jest odpowiedź gdy brak argumentów
                        merytorycznych.

                        > Ja w tym sensie jestem oczywiscie za lustracja. Nie mam jednak zludzen, ze
                        > mowic bedzie mozna nadal. Po to sie ludziom og malego robi papke w czaszkach.
                        > Do posiadaczy czaszek "mowienie" by nie docieralo. Mieliby wlasny rozum.

                        Ja się z tym zgadzam ale... nie róbmy tego po co... No więc nie róbmy nic.
                        Niech układ trwa. A ludzie niech będą głupcy nadal... bo to dla nas optimum.

                        > Ja mialem w czasach "komuny" nauczyciela, ktory uczyl nas prawdy o Katyniu.
                        > Mowia o nim, ze byl wyjatkowo skomunizowanym politrukiem. Na mnie
                        > takie "mowienie" nie dziala.

                        Akurat. Bajki o szlachetnych komuchach opowiadaj swoim dzieciom.


                        > Wybierz demokratycznie zamiast reszty narodu.

                        Dokładnie o to chodzi. I o tym piszemy w tym wątku. Miedzy innymi oczywiście...

                        > To znaczy "lustracja" ma byc wszechogarniajaca? Do sprzetaczki i pisuardesy?
                        > Ciekawe co nas jaszcze czeka. Co wymyslisz.

                        Nie. Ma obejmować ludzi chcących być "na świeczniku".

                        > Moge przedstawic dowody. Wiuekszosc podatnikow tez moze ale sie boi
                        zadzierac.
                        > Sejm tez podejmuje decyzje, z ktorych jasno wynika, ze zna sprawe.

                        Jeśli masz dowody przestępstwa a nie przedkladasz ich w Prokuraturze to stajesz
                        się wspólnikiem. Kończ więc pisaninę i zasuwaj do Prokuratury.

                        > Zarzut byl taki ale nie ten sam. Ja skierowalem konretnie a nie do ONYCH.
                        Pare
                        > lat temu GW na podstawie raportu NIK pisala, ze najwieksza jest korupcja u
                        > fiskusa. Potem nabrali wody w usta i przerzucili sie na lekarzy i Rywina. A
                        czy
                        >
                        > Michnik oddal pieniadze Rywinowi?

                        Tak jak poprzednio. Zbieraj papiery i grzej do Prokuratury. Bądź praworządnym
                        Obywatelem i daj przykład innym.
                        • rycho7 jakie argumenty merytoryczne ? 04.08.05, 15:19
                          v_2 napisał:

                          > To nie jest odpowiedź. Albo inaczej to jest odpowiedź gdy brak argumentów
                          > merytorycznych.

                          O jakie argumenty Ci chodzi? O to ktorego z moich przyjaciol prominentnych
                          dzialaczy KOR i po 1989 elit politycznych podejrzewam od conajmniej 1976 roku o
                          wspolprace z SB?

                          Mam wielu przyjaciol, lubie ich, cenie ich, mam do nich zaufanie, moge na nich
                          liczyc o ile sam nie przekrocze granic rozsadku.

                          > Ja się z tym zgadzam ale... nie róbmy tego po co... No więc nie róbmy nic.
                          > Niech układ trwa. A ludzie niech będą głupcy nadal... bo to dla nas optimum.

                          Uklad utworzyl sie w wyniku transformacji. Co cofnac?

                          > Akurat. Bajki o szlachetnych komuchach opowiadaj swoim dzieciom.

                          Byl rzetelny. Czy mam Ci uwierzyc, ze to co slyszalem na lekcjach to nieprawda?
                          Tak przegrywa Twa propaganda. Z moja pamiecia.

                          > > Wybierz demokratycznie zamiast reszty narodu.
                          >
                          > Dokładnie o to chodzi. I o tym piszemy w tym wątku. Miedzy innymi
                          oczywiście...

                          Sieg Heil. Lukaszenko ratuj.

                          > Nie. Ma obejmować ludzi chcących być "na świeczniku".

                          Odnioslem w poprzednim poscie wrazenie, ze lustracja ma objac tez wszystkich
                          urzednikow fiskusa. Do tego sie odnioslem. Oni sa "na świeczniku"? Ciekawe co
                          jeszcze wymyslisz.

                          > Jeśli masz dowody przestępstwa a nie przedkladasz ich w Prokuraturze to
                          stajesz
                          > się wspólnikiem. Kończ więc pisaninę i zasuwaj do Prokuratury.

                          Nabierz na to cala reszte podatnikow. Ja moge isc do prokuratury jako ostatni.

                          > Tak jak poprzednio. Zbieraj papiery i grzej do Prokuratury. Bądź praworządnym
                          > Obywatelem i daj przykład innym.

                          Az taki naiwny to ja nie jestem. Wladza wykonawcza ma juz za duze uprawnienia.
                          Po ich wzmocnieniu emigracja wzrosnie.
                          • v_2 Re: jakie argumenty merytoryczne ? 04.08.05, 21:38
                            Ok, przepychanki słowne przestały mnie już bawić. I tak nie próbujesz nawet
                            przeczytac ( albo zrozumiec co piszę.. ) więc po co Cię męczyć? Nie dochodź
                            prawdy jak lepiej życ Ci w kłamstwie. Nie idż do prokuratury z zawiadomieniem o
                            przestępstwie boś nie bohater... Ufaj w dobrych komunistów. Baw sie dobrze...
                • patience Re: Piq do Marcq Kierq o stole 04.08.05, 13:33
                  Heh prawdopodobnie do pewnego stopnia efekt Kampinosu, tj. do niektorych dotarlo
                  ze nie musza sie bac i ze nikt nikogo nie ma zamiaru wieszac. To samo w sobie
                  bardzo duzo, ale nie wystarczy. To ze ktos agentem nie byl nic jeszcze nie mowi
                  o jakosci jego czy jej decyzji politycznych. Tu autor nie jest konsekwentny, bo
                  w jednym miejscu powiada, i slusznie, ze "demokracja nie jest bezalternatywna" a
                  w innym, ze "Po trzecie - i najważniejsze - przecież nie porozumieliśmy się w
                  1989 r. z generałami z powodu ideowej bliskości z nimi, ale z konieczności: to
                  był jedyny sposób wyjścia z komunizmu bez rozlewu krwi. Taki był sens Okrągłego
                  Stołu. Tymczasem Romanowski - podobnie jak różni nawiedzeni komentatorzy i
                  politycy ze skrajnej prawicy - zdaje się sądzić, że przy Okrągłym Stole zrodził
                  się jakiś głębszy sojusz ideowy." Jedyny!!? Doprawdy konieczne bylo podzielenie
                  opozycji na Ałtorytety i nozowniczy motloch? Sojusz z Kiszczakiem w tej sprawie?
                  Rezygnacja z modelu hiszpanskiego, ktory jednak polegal na scislym powiazaniu
                  zasad demokracji formalnej (wybory reprezentacji, opcja na Zgromadzenie
                  narodowe, etc. , i potem wieloletnie oklamywanie ludzi ze to, co jest
                  realizowane, to wlasnie model hiszpanski? Jesli jedyny, to w takim razie obaj
                  autorzy trzymaja sie tego samego stanowiska, ze propagandowa kampania negatywna
                  przeciwko konstytucjonalistom byla jak najbardziej sluszna. Graczyk w swojej
                  krytyce tekstu Romanowskiego ani sie zajaknal... Momo ze Romanowski ten element
                  wrecz uwypukla. No ale byc moze to dopiero pierwszy krok, zobaczymy co bedzie
                  dalej. Jednym slowem maja zdjac klatwe z mojego pokolenia. Nie jestesmy qrwa
                  motlochem. Nigdy nikogo nie chcielismy mordowac. A Kongres Opozycji
                  Antyustrojowej nie byl szkoleniem z zakresu budowania szubienic tylko glosem --
                  bardzo wtedy osamotnionym
                  • piq muszę powiedzieć, Pacjencjo,... 04.08.05, 14:35
                    ...że cię lubię czytać, jak się wypowiadasz w sprawach niebłahych.

                    Romek jest uczciwy, choć do różnych rzeczy dochodzi powoli i z namysłem. W
                    każdym razie przynajmniej przyznaje się do ewolucji poglądów - czyli uznaje
                    swoje błędy - i nie ogląda się za siebie, czy państwo Ałtorytety z aprobatą
                    kiwają głowami czy nie.

                    Generalnie zgadzam się z tobą - z jedną uwagą: nieuczciwe z mojej strony byłoby
                    domniemanie, że ludzie strony "opozycyjnej" w magdalence mieli z góry złe
                    intencje - choć mogę niektórych o to nie bez przyczyny podejrzewać, i choć
                    okazało się tak czy owak, że narobili syfu, stoją (generalizując) na syfu tego
                    straży i unurzali się od stóp do głów w moralnym gnoju, przy okazji stając się
                    materialnymi beneficjentami postmagdalenkowa. Natomiast uważam, że domniemane
                    czy rzeczywiste uwarunkowania paktu okrągłostołowego szybko okazały się
                    strachami na wróble, układ szybko przestał mieć sens, a Ałtorytety Moralne
                    stały się absolutnie niemoralnymi strażnikami własnych oraz postubeckich
                    interesów (które niejednokrotnie są dziś tożsame), świetnie czując się wraz z
                    leszkiem millerem et consortes w zamąconej przez siebie wodzie i na imieninach
                    u oleksego. W tej sytuacji wykluczenie rzeszy potencjalnych nożowników,
                    wieszaczy i barbarzyńców - czyli m.in. nas - stało się dla nich kwestią
                    zabezpieczenia własnego statusu kosztem tego, co dla tychże potencjalnych
                    bandytów było (i mam nadzieję jest) istotne, a co dobrą rzeczą się wydaje w
                    ogóle dla tego państwa. Nie?
                    • rycho7 bandyci frajerzy 04.08.05, 15:50
                      piq napisał:

                      > zabezpieczenia własnego statusu kosztem tego, co dla tychże potencjalnych
                      > bandytów było (i mam nadzieję jest) istotne

                      Marks pisal w tym miejscu o klasowym charakterze panstwa. Beneficjentow
                      zabezpiecza aparat panstwowy. Po to wszyscy musza placic podatki.

                      > a co dobrą rzeczą się wydaje w ogóle dla tego państwa.

                      Panstwo to jednak nie to samo co narod. Wmawiaja nam, ze celem panstwa jest
                      sluzenie narodowi. Jak jest kazdy widzi.
                    • patience I nawzajem, nawzajem... 04.08.05, 18:20
                      > Generalnie zgadzam się z tobą - z jedną uwagą: nieuczciwe z mojej strony
                      > byłoby
                      > domniemanie, że ludzie strony "opozycyjnej" w magdalence mieli z góry złe
                      > intencje - choć mogę niektórych o to nie bez przyczyny podejrzewać, i choć
                      > okazało się tak czy owak, że narobili syfu, stoją (generalizując) na syfu tego
                      > straży i unurzali się od stóp do głów w moralnym gnoju, przy okazji stając się
                      > materialnymi beneficjentami postmagdalenkowa. Natomiast uważam, że domniemane
                      > czy rzeczywiste uwarunkowania paktu okrągłostołowego szybko okazały się
                      > strachami na wróble, układ szybko przestał mieć sens, a Ałtorytety Moralne
                      > stały się absolutnie niemoralnymi strażnikami własnych oraz postubeckich
                      > interesów (które niejednokrotnie są dziś tożsame), świetnie czując się wraz z
                      > leszkiem millerem et consortes w zamąconej przez siebie wodzie i na imieninach
                      > u oleksego. W tej sytuacji wykluczenie rzeszy potencjalnych nożowników,
                      > wieszaczy i barbarzyńców - czyli m.in. nas - stało się dla nich kwestią
                      > zabezpieczenia własnego statusu kosztem tego, co dla tychże potencjalnych
                      > bandytów było (i mam nadzieję jest) istotne, a co dobrą rzeczą się wydaje w
                      > ogóle dla tego państwa. Nie?

                      Dokladnie tak. Ja bym to porownala do Golluma zachlystujacego sie Pierscieniem
                      Wladzy... Utrata rozumu i zaakceptowanie przemocy jako narzedzia uprawiania
                      polityki.
                  • rycho7 jestes malo przekonywujaca Helgo 04.08.05, 16:08
                    patience napisała:

                    > do niektorych dotarlo
                    > ze nie musza sie bac i ze nikt nikogo nie ma zamiaru wieszac.

                    Ja sie Polski boje. Na podstawie swych doswiadczen od 1989 roku. Nikt mnie nie
                    wieszal ale jako przedsiebiorca dostalem dosc po krzyzu. Kazus Kluski wskazuje,
                    ze nie bylem odosobniony. Zwiekszenie uprawnien wladzy wykonawczej dla osob z
                    moim doswiadczeniem to zapowiedz samobojstwa Polski. Cieszylbym sie zemsta
                    gdybym nie chcial czasami odwiedzac miejsca urodzenia.

                    > Rezygnacja z modelu hiszpanskiego

                    Opozycja w 1989 roku nie byla przygotowana na przejecie wladzy. Znalazla sie
                    w "pulapce offsajdowej". Do kogo pretensje?

                    >, ktory jednak polegal na scislym powiazaniu
                    > zasad demokracji formalnej

                    Pieknoduchy oczywiscie pomina istote sprawy. W Hiszpani istniala wlasnosc
                    kapitalistyczna. W Polsce transformacja miala zadecydowac kto sie nachapie.

                    > Jednym slowem maja zdjac klatwe z mojego pokolenia. Nie jestesmy qrwa
                    > motlochem.

                    ???

                    > Nigdy nikogo nie chcielismy mordowac.

                    Broni Helgo nie kupowalas. Nie wiem co prawda, czy nie chcialas jej zdobyc jak
                    w Poznaniu w 1956. Nie wiem jednak czy chcesz wiedziec, ze tlum
                    morduje "spontanicznie". To sie zazwyczaj wymyka spod kontroli. Nie wiem czy w
                    roli motlochu wypadalbys dobrze.

                    > A Kongres Opozycji
                    > Antyustrojowej nie byl szkoleniem z zakresu budowania szubienic tylko glosem -
                    > bardzo wtedy osamotnionym
                    • patience moze i bandyci frajerzy, ale bez takich frajerow 04.08.05, 18:12
                      ...dzisiaj bys nie mial gdzie pisac o frajerach. Poza tym owszem, przedsiebiorcy
                      dostawali po krzyzu, tylko ze dostawali i dostaja po krzyzu wlasnie dlatego, ze
                      nie nastapila restytucja zrodel prawa.

                      > > Rezygnacja z modelu hiszpanskiego
                      > Opozycja w 1989 roku nie byla przygotowana na przejecie wladzy. Znalazla sie
                      > w "pulapce offsajdowej". Do kogo pretensje?

                      Ano wlasnie do tej opozycji, ktora nie byla przygotowana i myslala, ze wziela, a
                      to ja wzieli, ktora dzisiaj jest niezdolna do czegokolwiek procz wykorzystywania
                      resztek wladzy jaka jeszcze maja do walenia po za przeproszeniem ryju i to na
                      slepo. Myslenie nie boli, a fotka z Walesa myslenia nie zastepuje.

                      > Pieknoduchy oczywiscie pomina istote sprawy. W Hiszpani istniala wlasnosc
                      > kapitalistyczna. W Polsce transformacja miala zadecydowac kto sie nachapie.

                      Ano wlasnie. "Kto sie nachapie", czemu towarzyszyla paskudna propaganda
                      przeciwko tym, ktorzy to chapanie chcieli ograniczyc, oraz ordynarne klamstwa,
                      ze Polska realizuje model hiszpanski. A poza tym nie rozumiem co to znaczy
                      "transformacja miala zdecydowac". Transformacja to nie decydent tylko proces.
                      Decydowali ludzie. Zdecydowali o instalacji systemu kronistycznego w Polsce, ze
                      wszystkimi jego urokami. Nawet z punktu widzenia "chapaczy" te owczesne decyzje
                      nie byly racjonalne, chocby z tego powodu, ze gwarantem wlasnosci jest scena
                      polityczna, a scena polityczna bez legitymizacji spolecznej jest takim
                      gwarantem, jak widac po wiadomosciach TV. Co komu z tego chapania skoro efektem
                      koncowym jest wiezienie? No i wreszcie, jesli tym osobom chodzilo o "chapanie"
                      to gdzie jest ich tytul do strojenia sie w piorka Ałtorytetow moralnych?

                      > Tak osamotnionym, ze praktycznie nie znanym. Nie odegral zadnej roli. To se ne
                      > vrati.

                      Wlasnie wraca, i to silnie....
                      • rycho7 bilans ksiegowy 04.08.05, 20:19
                        patience napisała:

                        > A poza tym nie rozumiem co to znaczy
                        > "transformacja miala zdecydowac". Transformacja to nie decydent tylko proces.

                        Oczywiscie, ze proces - tworzenia pseudoprawa, zmieniania go i poprawiania. Tak
                        aby beneficjenci we wlasciwym czasie dzialali zgodnie z prawem. To zabawa w
                        tworzenie nielegalnego prawa - o ile takie pojecie moze cokolwiek znaczyc.

                        Gdy sie sprzedaje za 10 procent wartosci to normalny czlowiek "wie", ze pod
                        stolem poplynelo drugie tyle do banku na Kajmanach. Rosja kiedys prosila
                        swych "kapitalistow" aby przywiezli spowrotem te 360 miliardow dolarow, ktore
                        wyprowadzili na Cypr.

                        > nie byly racjonalne, chocby z tego powodu, ze gwarantem wlasnosci jest scena
                        > polityczna, a scena polityczna bez legitymizacji spolecznej jest takim
                        > gwarantem, jak widac po wiadomosciach TV.

                        Scena polityczna na Kajmanach jest dostatecznie stabilna. KPCh gwarantuje
                        wysokie zyski z inwestycji i stabilnosc.

                        > Co komu z tego chapania skoro efektem
                        > koncowym jest wiezienie?

                        Na jakiej podstawie? Mordowanie w czasie gdy prawo na to dozwala nie jest
                        karane. Przykladowo w czasie wojny.

                        > Wlasnie wraca, i to silnie....

                        Helgo jestes przeurocza w swym naiwnym pieknoduchowstwie. Swoi juz sie
                        nachapali, nikt im nie odbierze. Teraz czas na panstwo prawa. Aby strzeglo
                        zdobyczy beneficjentow. Marksistowski klasowy charakter panstwa.
              • rycho7 mitomanska hermetyzacja 04.08.05, 09:04
                piq napisał:

                > Ich partnerzy ze strony pzprowskiej z 1989
                > r. mają teraz lux pozycję: cacanie się zagospodarowali w III Rzplitej i
                > właściwie ustalenia okrągłego stołu mogą mieć gdzieś, bo straciły one dla
                nich
                > praktyczne znaczenie. Są zamożni, nieruszalni, bezpieczni, ustawieni, a za
                > przeszłość można im co najwyżej skoczyć na pukiel.

                Trafny opis sytuacji. To takze baza do proponowanych rozwiazan.

                > przed presją tych, których
                > wykluczyli z decydowania - czyli pokolenie m.in. Patience i moje, które się
                > zepsuło i nagle czegoś się domaga - nie materialnie, ale moralnie i
                > historycznie. I na dodatek te ich dzieci obecnie 20-letnie, które zamiast
                zająć
                > się zakupami albo randkami błyskawicznymi też zaczynają domagać się jasności,
                > prawdy i odwołują się do własnych historycznych korzeni.

                Ja pamietam, ze sprawa w 1989 zostala postawiona jasno. Ogloszono start w
                wyscigu do pozycji w kapitalizmie. Wbrew haslom 1980/81. Po 15 latach widac kto
                sie nie zalapal. Co nie jest jasne? Historyczne korzenie: "Socjalizm tak
                wypaczenia nie"? Ktore klamstwa sa wazniejsze?

                > I wydajesz się nie dostrzegać, że pryncypiów pragną i
                > łakną ludzie kraju tego, bo wszystko to co złe, a jest tego dużo, u źródła ma
                > brak pryncypiów.

                Postawmy sprawe jasno. "Pryncypia" 1980/81 byly klamstwami. Przegrani nie chca
                tego dostrzec.

                > więc dążenie do prawdy jest podstawą, a niezbywalnym prawem każdego jest
                prawo
                > do tego dążenia.

                Jak na razie dazenie to przegrywa z samooszukiwaniem sie. Psychologicznie
                zrozumiale.

                > W gruncie rzeczy argument: "co, będziesz się do ubeckich
                > archiwów odwoływał?" to pseudoargument (bo skąd wiesz, że tam są same
                > kłamstwa).

                Sam napisales w swym tekscie wszystko co potrzeba. KGB w czasach Brezniewa balo
                sie niekontrolowanego wybuchu. Zaplanowano wiec zorganizowany odwrot. Chcesz
                potwierdzenia z archiwow? W IPNnie tego nie znajdziesz. MOze w Moskwie. Wiedza
                z archiwow zdoluje jeszcze bardziej przegranych. Skala manipulacji byla
                niewyobrazalna. Rozkazodawcom, wykonawcom i beneficjentom nie zaszkodzisz.
                Jedyne co mozna zastosowac to ostracyzm. W narodzie przelamanym na pol
                nieistotny.

                > Potrzeba wyjaśnienia, nawet przytłamszona dzisiaj, wypłynie jutro,
                > tylko znacznie gwałtowniej.

                Kryteria uliczne sa niezalezne od zawartosci archiwow. Lud i tak wie, ze jak
                zwykle dal sie zrobic w konia.

                > A jego zasadą
                > i bezpośrednim następstwem - bez względu na ówczesne dobre intencje strony
                > opozycyjnej - jest reglamentacja dostępu do informacji, źródeł oraz gmatwanie
                > jako sposób, żeby go uzasadnić i zakonserwować w interesie uczestników, nie
                > społeczeństwa.

                Informacja to wladza. To niezalezne od magdalenek i okraglych stolow. Tworzysz
                mit.

                > Wypowiedzenie tego układu - lub uznanie za nieważny - polega na
                > wyegzekwowaniu jawności i przejrzystości, a dzięki temu restytucja
                poszanowania
                > godności obywatela Rzplitej i poczucia tej godności.

                Egzekwowanie jawności i przejrzystości to proces. Proces akcji zawlaszczania i
                reakcji restytucji praw. Patriot Act jest przykladem antyobywatelskiej
                manipulacji wladz. Uzgodniono to w Magdalence? Polska dysputa polityczna stale
                jest mitomanska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka