Dodaj do ulubionych

I co tu się dziwić głupocie abpralla

11.08.05, 21:37
Jak "pieprzonych wojskowych" tak się edukuje.

Rokossowski w NATO - str.4
Katarzyna Hejke
Zmora Układu Warszawskiego ciągle wisi nad armią III RP. Nie zdołało jej
unieszkodliwić nawet kilkuletnie członkostwo Polski w NATO. Elitę naszego
wojska szkolą absolwenci moskiewskich akademii i szkół politycznych PRL.
Ministerstwo Obrony Narodowej zaleca młodym oficerom podręczniki z lat 60., w
których można przeczytać, że Związek Radziecki jest najbardziej pokojowym
państwem na świecie, a Włodzimierz Ilicz Lenin największym znawcą
problematyki wojennej.
Zalecany przez MON i w rzeczywistości jedyny podręcznik z zagadnień prawa
wojennego pamięta doskonale kolejne etapy kariery Wojciecha Jaruzelskiego, bo
to właśnie on wprowadzał książkę do systemu edukacyjnego polskiej armii.
Wydany w 1966 r. przez Instytut Prawniczy Wojskowej Akademii Politycznej PRL,
nadal jest obowiązującą pomocą naukową we wszystkich szkołach wojskowych w
Polsce, także w elitarnej Akademii Obrony Narodowej. Podręcznik wypożyczają
uczelniane biblioteki. I – co może dziwić – w pewnym sensie jest traktowany
jako poufny, gdyż znajduje się w zbiorach dostępnych jedynie dla wojskowych,
a zamkniętych dla zwykłych śmiertelników.

Lenin wiecznie żywy

Czego może się dowiedzieć młody polski oficer, studiując tę pozycję? Zanim
przeczyta spis treści, zauważy krótką informację: „Zalecam do użytku jako
pomoc szkoleniową podręcznik <<Problemy międzynarodowego prawa wojennego>>.
Szef Sztabu Generalnego, Gen. Dyw. Wojciech Jaruzelski”.

Rozdział pierwszy: „Istota wojen i ich rodzaje. Marksizm i leninizm o
wojnie”. W początkowym akapicie wyjaśnia się młodemu oficerowi armii III RP,
członka NATO, co jest najważniejsze w wojsku: „Nauka marksistowska daje
głębokie naukowe wyjaśnienie źródeł wojen, przedstawia ich klasową istotę i
historyczny charakter oraz wskazuje ludzkości drogę do zapobieżenia wojnom”.

Kontynuując lekturę, wkrótce dotrze on do obszernych charakterystyk
sprzymierzeńców z Paktu Północnoatlantyckiego, w podręczniku określanych
mianem „imperialistów”: „Państwa imperialistyczne uważają wojny za naturalny
środek rozstrzygania problemów międzynarodowych, a także za środek do
zdobywania dodatkowych zysków”.

„Zrodzona przez imperializm ekonomiczna podstawa powstawania wojen pozostaje
również w okresie, gdy na historyczną arenę wystąpiły państwa o nowym ustroju
społeczno-ekonomicznym – państwa socjalistyczne, którym wojna jest obca z
natury rzeczy”.

„Z powstaniem państw socjalistycznych, ich rozwojem, umacnianiem się i
stworzeniem pokojowego systemu socjalistycznego zmniejszyła się jednak
znacznie możliwość rozpętywania wojen przez mocarstwa imperialistyczne”.

„Jednakże dopóki istnieje imperializm, dopóty istnieje również
niebezpieczeństwo wojny, grożące ze strony obozu imperialistycznego.
Radykalnym sposobem jej zapobieżenia jest powszechne i całkowite rozbrojenie,
które zlikwidowałoby materialne środki do prowadzenia wojny. Ale, jak
wiadomo, wysiłki i dobra wola państw obozu socjalistycznego ze Związkiem
Radzieckim na czele nie odniosły dotąd konkretnych skutków”.

Na bakier z historią

Podręcznik obfituje w przykłady historyczne. Jego autorzy – wykładowcy dawnej
Wojskowej Akademii Politycznej – szczególnie dużo uwagi poświęcają wojnie w
Wietnamie: „Przykładem wojny niesprawiedliwej jest chociażby wojna
amerykańskich imperialistów przeciwko narodowi wietnamskiemu”. Wychwalają
zasługi ZSRR w walce o pokój: „Związek Radziecki od samego początku swego
istnienia realizował nie tylko w oficjalnych wystąpieniach i deklaracjach
swoich przedstawicieli, ale przede wszystkim w codziennej praktyce
antywojenną i prawdziwie pokojową politykę, której pierwszym o szczególnej
wymowie dokumentem stał się leninowski dekret o pokoju z 26 października 1917
roku”.

Próżno szukać informacji dotyczących paktu Ribbentrop – Mołotow, a w
rozdziale poświęconym prawom jeńców wojennych nie ma nawet zdania o polskich
oficerach rozstrzelanych przez NKWD w lesie katyńskim.

Omówienie wojen sprawiedliwych i niesprawiedliwych kończy
podsumowanie: „Marksistowska nauka o wojnach sprawiedliwych i
niesprawiedliwych daje naukową ocenę wojen z politycznego i moralnego punktu
widzenia. Zasady i wytyczne tej nauki zgodne są z zasadami współczesnego
prawa międzynarodowego”.

Nie znają prawa

Prawo wojenne powinien znać każdy żołnierz, który bierze udział w
międzynarodowych operacjach wojskowych – zarówno pokojowych, jak i takich,
jak interwencja w Iraku. Obowiązujący w polskiej armii podręcznik jest nie
tylko pełen historycznych kłamstw, peanów na cześć Marksa, Lenina i Związku
Sowieckiego, ale także zwyczajnie przestarzały. Nie obejmuje prawie 40 lat
najnowszej historii Polski i świata.

Prawo wojenne określa nie tylko postępowanie z jeńcami, zasady użycia
poszczególnych rodzajów broni czy zabiegów wojennych, reguluje także sprawy
związane z ochroną dóbr kultury znajdujących się na terenie działania armii.
Gdyby dowództwo naszej armii uczyło się przepisów międzynarodowego prawa
wojennego z lepszej niż ta – polecana przez Jaruzelskiego – książki,
uniknęlibyśmy kompromitacji w Iraku. Konwencje, które podpisaliśmy,
zabraniały nam bowiem założenia bazy wojskowej na ruinach historycznego
Babilonu. GP dotarła do raportu z sondażu, który wśród żołnierzy
przeprowadziło Wojskowe Biuro Badań Socjologicznych. Wynika z niego, że
zaledwie półtora proc. kadry Wojska Polskiego zna prawo międzynarodowe
dotyczące ochrony dóbr kultury podczas działań wojennych. Ponad 42 proc. nic
o nim nie wie, a co szósty żołnierz nie potrafi ocenić poziomu swojej wiedzy.

Akademia rodem z PRL

Akademia Obrony Narodowej miała być kuźnią elity armii III RP. Ten, kto marzy
o poważnej karierze w naszym wojsku, a także w strukturach NATO, musi przejść
przez system edukacyjny AON. Tymczasem Akademia bardziej przypomina powtórkę
ze szkół politycznych Ludowego Wojska Polskiego niż nowoczesną uczelnię
wojskową w stylu słynnej amerykańskiej West Point. Niemal wszyscy kierownicy
najważniejszych wydziałów to absolwenci sowieckich szkół wojskowych lub
komunistycznej Wojskowej Akademii Politycznej. Najistotniejszym – Instytutem
Bezpieczeństwa Narodowego Wyższej Szkoły Oficerskiej Akademii Obrony
Narodowej – kieruje zasłużony żołnierz LWP, absolwent Moskiewskiej Akademii
Wojskowej, płk Eugeniusz Nowak. Na czele Zakładu Polityki Obronnej stoi
absolwent Wojskowej Akademii Politycznej, były pracownik Głównego Zarządu
Politycznego Wojska Polskiego płk Henryk Binkowski.

Binkowski jeszcze jako pracownik GZP WP organizował kampanię wyborczą
wojskowym, którzy z ramienia PZPR walczyli o miejsca w Sejmie kontraktowym.
Kieruje Zakładem Polityki Obronnej, mimo że nie ma ku temu wymaganych
kwalifikacji – w wyznaczonym terminie nie napisał rozprawy habilitacyjnej. W
AON schronienie znalazł także jeden z promowanych przez Henryka Binkowskiego
wojskowych kandydatów na parlamentarzystów. Generał broni Tadeusz Jemioło,
były poseł Sejmu kontraktowego, do niedawna komendant Akademii, pracuje w
Zakładzie Polityki Obronnej. Zakładem, w ramach którego Jemioło rozwija swoją
karierę naukową, kieruje płk Andrzej Ciupiński, w czasach Polski Ludowej
oficer polityczny, pracownik Wojskowej Akademii Politycznej i absolwent jej
sowieckiego odpowiednika.

Plagiatorzy

O poziomie kadry wykładowców Akademii Obrony Narodowej może świadczyć liczba
oskarżeń o plagiaty. Na czterech wysokiej rangi nauczycielach akademickich
uczelni ciąży zarzut podpisywania się pod nie swoimi pracami naukowymi. W
prokuraturze wojskowej toczą się postępowania wyjaśniające, czy pla
Obserwuj wątek
    • sz0k dokończenie 11.08.05, 21:38
      Plagiatorzy

      O poziomie kadry wykładowców Akademii Obrony Narodowej może świadczyć liczba
      oskarżeń o plagiaty. Na czterech wysokiej rangi nauczycielach akademickich
      uczelni ciąży zarzut podpisywania się pod nie swoimi pracami naukowymi. W
      prokuraturze wojskowej toczą się postępowania wyjaśniające, czy plagiatu
      dokonali płk Jacek Pawłowski, komendant wydziału strategiczno-obronnego
      Akademii, oraz pracownik Zakładu Polityki Obronnej, Andrzej Ciupiński.

      W grudniu ub.r. „Gazeta Wyborcza” napisała o innych wykładowcach Akademii,
      pracownikach Zakładu Ekonomii i Polityki Gospodarczo-Obronnej, którzy wedle
      ustaleń dziennika swoje prace naukowe skleili z dwóch rozpraw innych autorów.
      Recenzentem plagiatu był prof. AON Janusz Kostecki. Nikt nie wyciągnął
      konsekwencji wobec plagiatorów, wszyscy nadal są wykładowcami Akademii Obrony
      Narodowej.

      gazetapolska.pl/?module=content&article_id=160
    • abprall Re: I co tu się dziwić głupocie abpralla 11.08.05, 22:03
    • abprall Re: I co tu się dziwić głupocie sz0k 'a 11.08.05, 22:05
      „Elitę naszego wojska szkolą absolwenci moskiewskich akademii i szkół
      politycznych PRL”
      --------------------------------------
      i całe szczęście ...
      gen von Paulus po wzięciu do niewoli pod Stalingradem , był wykładowcą sztuki
      taktyki i strategii na wyższych uczelniach wojskowych Związku Radzieckiego....
      werner von braun doprowdził do atom-kosmos-potęgi USA...
      faciit: nie pier’dol głupot...
      us.movies1.yimg.com/movies.yahoo.com/images/hv/photo/movie_pix/paramount_pictures/enemy_at_the_gates/_group_photos/bob_hoskins8.jpg
      us.movies1.yimg.com/movies.yahoo.com/images/hv/photo/movie_pix/paramount_pictures/enemy_at_the_gates/ed_harris/enemy.jpg

      ----------------------
      pieprzone cywile
      • sz0k Re: I co tu się dziwić głupocie sz0k 'a 11.08.05, 22:07
        > faciit: nie pier’dol głupot...

        No właśnie kiedy skończysz? Ja cierpliwie czekam aż ci się znudzi, bo na
        zmądrzenie nie mam co liczyć, prawda?
        • wikul Re: I co tu się dziwić głupocie abpralla 11.08.05, 23:01
          sz0k napisał:

          > > faciit: nie pier’dol głupot...
          >
          > No właśnie kiedy skończysz? Ja cierpliwie czekam aż ci się znudzi, bo na
          > zmądrzenie nie mam co liczyć, prawda?


          To komunistyczny beton. Miłosnik Stalina, Putina, Hitlera, Jaruzelskiego,
          Urbana i ...Borowskiego. Pluj w oczy a on mówi że deszcz pada.
      • jaceq Re: I co tu się dziwić głupocie sz0k 'a 11.08.05, 23:58

        abprall napisał:
        > gen von Paulus po wzięciu do niewoli pod Stalingradem , był wykładowcą
        sztuki

        Niewątpliwie miał co wykładać po przeżyciach 44-52.

        > werner von braun doprowdził do atom-kosmos-potęgi USA...

        na "atomie" to on się g. znał. Znał się na środkach do przenoszenia tegoż. I
        SAM jeden v. Braun to by g. ulepił, a nie NASĘ. Po prostu się przydał. Zdobycze
        wojenne się przydają, taki ich los. Ze zdobyczy wojennych powstał np. MiG-15 i
        parę innych; praktycznie cała ruska odrzutowa pierwocina to jedna wielka
        zdobycz wojenna. Nawet gdy patrzę na Iła-28, to mam deja vu; i raptem
        olśnienie: przecież to unowocześniony Arado-234. Zresztą nie jedni ruscy dobrzy
        są w ściąganiu; Angole np. też: taki Vulcan to nie przypomina projektu Focke-
        Wulfa tzw. "3x1000"? Jak cholera przypomina, koncepcją, tylko w międzyczasie
        wymagania poszły w górę, czyli powstał popyt.
        _____________________________
        "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka